Zawody wewnętrne koła.Czyż nie powinno być tak że na takich zawodach wszyscy zawodnicy powinni mieć rozdzieloną wspólną zanętę i jednakową jej ilość.By wszyscy zawodnicy mieli jednakowe szanse.Przecież startują wędkarze o różnym statusie majętności i wiedzy wędkarskiej (przecież startują też wyczynowcy).Czekam na Wasze opinie.
W takiej sytuacji raczej nie byłoby szansy wybrać najlepszego zawodnika koła ale największego szczesciaza koła ... O zwycięstwie decydowałby slepy los.A przeciez dobra zanęta to na zawodach połowa sukcesu więc lepiej niech kazdy ma inną bo od tego jaką wybierze zanęte zawodnik zalezy jego kunszt. Wyobraz sobie ze przez takie działanie przegrywasz z kimś kto jest w praktyce znacznie gorszym zawodnikiem od Ciebie.Jakbys się wtedy poczuł?? ;//
Jak dla mnie to propozycja bez sensu. Trzeba by było jeszcze rozdać takie same wędki, z taką samą żyłką, haczykami i spławikami i jeszcze na dodatek znaleźć identyczna miejsca połowu. Według mnie zawody są po to, aby wykazać się swoją znajomością sztuki wędkarskiej, a obcowanie z zawodowcami może tylko pomóc - zawsze można coś podpatrzeć, albo dowiedzieć się czegoś nowego, zwłaszcza w kwestii stosowania i przygotowania zanęt, oraz technik połowu.
Wędkarstwo to nie tylko umiejętność machania kijem ale przede wszystkim umiejętność dobrania przynęt i zanęt na dane łowisko . Te umiejętności świadczą o klasie zawodnika . Zmuszenie wszystkich startujących w zawodach do stosowania tych samych zanęt i przynęt to absurdalny pomysł który wypaczył by wyniki takich zawodów które mają przecież wyłonić najlepszego wędkarza a nie szczęściarza .
Wiem że macie rację. ,lecz to zapytanie skirowałem na forum pod wpływem właśnie rozmów z zwykłymi szarymi wędkarzami .To oni czują się wyobcowani, bo nie stać ich na zakup lepszych zanęt,atraktorów oraz wielu innych komponętów do zanęt.Dlatego odpuszczają sobie takie imprezy bo itak nie mają szans.Po paru próbach (udziału w zawodach) z tego powodu rezygnują,bozawsze wygrywają prawie ci sami. Taka jest ich opinia i zdanie.I jak im dogodzić?? ?
Niestety trzeba się pogodzić z faktem ze w obecnych czasach zawody na wyższym szczeblu to raczej rozrywka dla bogatych ;( Trzeba się w całosci zaangarzować albo poprostu odpuścić.
Niestety dębica może nie doczytałeś? Wewnętrzne zawody. - I dalej narzekania ""wybory, nowy zarząd ,a oni znowu robią tylko dla siebie""". Obłęd - mówię że przecież w sprawie zanęty to każdy ma swoje sekrety,a to np. są zawody do wędkarza roku więc co cci szkodzi sprawdzić się i""swoją zanętę z innymi""". Chba tak to koło się zamyka - tak żle,a tak niedobrze.
To ja przepraszam ze sie zagalopowałem z tymi wyzszymi szczeblami. I coś nie rozumiem twojej ostatniej wypowiedzi ;/ Rozjasnij mi w głowie bo chyba za duzo tych "" i cos mi sie to nie klei kupy.
Temat gorący bo kontrowersyjny. A ja wciąż będę się upierał ze takie coś niczego nie poprawi bo o zwycięztwie bedzie decydował los.Lepsze byłyby ograniczenia w ilościach stosowanych zanęt (juz czasem są stosowane).Poza tym nie zawsze droga zanęta jest najlepsza.Zwłaszcza na zawodach wewnętzrnych decyduje znajomość danego akwenu i taktyka łowienia a zanęta dobra na takie zawody wcale nie musi być droga.
Jeżeli zawody spławikowe, to takie ograniczenia zanętowe -czy ja wiem noo.. może. Np. w Anglii na zawodach mało kto używa zanęt spożywczych.Wszyscy podpierają się robakiem podanym procą w łowisko lub w glinie , ziemi itp. Pamiętam swój pierwszy start w zawodach (seniorach)pełne załamanie,śmiesznie wyglądałem z tym bacikiem ,na stołeczku ,a w kubełku upartolone płatki.Nie dziwię się tym zniechęconym ja nie poddałem się parę dobrych lat zajęło mi kompletowanie zawodniczego sprzętu.Odejmowanie sobie od ust i brak rozrywek,ale opłaciło się mam co chciałem.Jeżeli ktoś myśli że bez wysiłku coś osiągnie niech zajmie się szachami,jeden wydatek(zakup szachownicy)niestety każde chobby coś kosztuje. MAŁYMI KROCZKAMI DO CELU. Pozdrawiam
Moim skromnym zdaniem adler ma troche racji.Wszyscy zawodnicy dostali by jednakowa zanete i w tej samej ilosci i kazdy mogl by sa jeszcze udoskonalac dodajac roznych atraktorów itp. Nie mozna powiedziec, ze zawody to tylko umiejetnosci wedkarza - nie raz jest tak ze o wygranej decyduje szczescie - chyba nie zaprzeczycie. Znajomy mial przypadek na zawodach , przegrywal "uklejowe " mistrzostwa:) a tu nagle wyciągnął ok. kilowego karasia stosujac zanete plociowo- leszczową i takim zbiegiem okolicznosci zwyciestwo mial w kieszeni.
Z tą teorią że zanęta musi być droga nie do końca się zgodze. Np.na jednych zawodach nastawiłem sie na płotke i kupiłem zanęte za 50zł. wynik mizerny. Co prawda wyciągnołem 20 sztuk ale wagowo byłem daleko za tymi co złapali leszcza. Na następne zawody przygotowałem zanęte na leszcza za 15zł. efekt. prawie 3 kilo ryby i 1 miejsce. Do tej zanęty weszło więcej elementów które byłem w stanie sam zdobyć np. glizdy. Więc troszke myśli, troszke wysiłku i dobre przygotowanie przed zawodami może zdziałać wiele. Pozdrawiam.
Macie rację kiedyś na pewnym filmie wędkarskim widziałem ja jakiś pan nęcił tylko robakami które wkładał sobie do specjalnego pojemniczka dowiązanego do żyłki
Kolego adler, myślę że Twoja propozycja ma szansę zaistnieć. Należy tylko przedstawić ją na posiedzeniu zarządu koła, i poprosić o zorganizowanie zawodów towarzyskich. Jeżeli tylko będą chętni, to nie widzę przeszkód by wszyscy mieli jednakowe zanęty i przynęty. Przecież korona mistrzom z głowy nie spadnie, gdy przegrają z innymi kolegami. Chociaż kto wie?
Dzięki koledzy wędkarze za Wasze opinie na ten zawiły temat.Pójdę za radą kol. >ahaj 1< i przedstawię na zarządzie co boli liczną grupę wędkarzy (starsi, młodsi,ale mniej majętni finansowo) naszego koła. Może xcoś dla tej grupy uda się zrobić.
wspulne zanety nieda rady karzdy ma jakies sekrety wtej sprawie chociarz jak czlowiek paczy ze jeden ma na paczke trapera i jakis cukier waniliowy a drugi wali towaru za 2 3 stuwy to cos wtym jest ale to jak w formule 1 stan polonezem do startu z ferari wynik z gury znamy
withanight88 i adler nie zgadzam się z wami absolutnie. Argument że ktoś wygrywa zawody bo ma drogą zanęte i sypie jokersa jest bez sensu. Argument że na zawodach bywa tak że o zwycięstwie decyduje szczęście - oczywisty ale czy zostanie on wykluczony gdy użyjecie tej samej zanęty?! Śmiać sie chce! Na każdych zawodach o zwycięstwie decyduje szczęście (chociażby w losowaniu stanowisk)Ale szczęście to tylko 30-40% .O reszcie decyduje umiejętność czytania wody, umiejętności techniczne zawodnika, taktyka łowienia , dobór sprzętu i dobó zanęty. Mam pytanie kto według was wybierał by mieszankę na takie jednozanętowe zawody? Prezes?! Bo jeśli tak to u mnie w kole szkoda by było czasu na takie zawody. Najważniejszy jest trening i dobranie sposobu nęcenia. Na niektórych wodach wcale te najdroższe mieszanki sie nie sprawdzają i ustępują miejsca krajowym wiele tańszym. Jokers? też nie zawsze sie sprawdza - niekiedy potrafi nabroić wiele szkód ściągając w łowisko małego okonia czy jazgarza ,że zawody z góry są przegrane dla tych co go użyli. A przecież mieli drogie zanęty i jokersa za 50 zł albo i więcej? Myślę że gdyby nawet tych wędkarzy było stać na drogie zanęty i dodatki to wielu by nie potrafiło z nich korzystać. Nie chcę nikogo obrażać , ale tego typu myślenie jest dziecinne. Kilka lat temu podobnie myślałem -tak jak napisał jeden z kolegów nie można sie poddać - ja teraz jestem w czołówce w każdych zawodach a pięniądze jakie przeznaczam na każde z nich to około 40 zł. Wydaje mi sie że to nie dużo. Mówicie jednakowo dla wszystkich wtedy będzie sprawiedliwie - doświadczenie podpowiada mi inaczej. U mnie w kole odbywają sie zawody bez nęcenia są takie zawody na jednym z łowisk gdzie jest zakaz nęcenia (paranoja ale to inny temat) o dziwo na nich wygrywają również te same osoby! Tak!? a nie używali żadnych zanęt- śmiejemy sie że my dolaliśmy do mad narkotyki i to dlatego! Zróbmy kontrole antydopinngowe na zawodach wtedy bedzie sprawiedliwie
zawody-zanęty, zanety-zawody, właśnie do tego sie to ogranicza. Dziś juz nikt sprytem nie wygra zawodów, bo presja i karma rybom we łbach poprzewracała. OOOOOOOO jakże bym chciał, by przyszły czasy, że nie będzie mozna sypać syfu do wody! Wtedy dopiero klasa zawodnika będzie widoczna! Jęsli pozna zwyczaje ryb, nauczy się obserwować wodę, brzeg, dno, i będzie miał pojęcie jakie gatunki tu biorą, wtedy będzie świecił klasą. Ale to znowu jest temat do zadymy - :-)) pozdro dla sportowców............
GHOSTMIR wiele dobrego wniosł bys do pieknego hobby jakim jest wedkarstwo gdybys tylko zasiadał w jakims zarzadzie, ktory w koncu zrobil by z tym wszystkim porzadek:!
Zauważ, że zawsze, gdy chodzi o zawody, to nie ma pytań o zasady, przepisy, regulaminy takich imprez, ale zawsze są pytania o zanęty. Bo dziś dla sportowców liczy sie tylko namówienie ryb do brania, a potem masakra na czas.
co do zanęty niemam zdania ale jeśli chodzi o zawody spławikowe to można by zrobić cos takiego jak jest u mojego dziadka tj. na zawodach takich można używać tylko wedki z kołowrotkiem, a u nas jak widze tych wszystkich z bacikami i tyczkami co trzaskaja drobnice jak szaleni to mi sie rzygać chce,pozdrawiam
Ja nie wiem. Według mnie jest dobrze tak jak jest. Każdy ma swój patent. Raz skuteczny raz mniej skuteczny. Zawody wędkarskie mają być zabawą która odbywa się w braterskim gronie jakim są wędkarze.
Uważam ten pomysł za trafny,kiedyś to poruszalem na forum.Skoro to ma być zabawa to dlaczego by nie.I nie zgodze sie z opiniami przedmowców.Nie tylko zanęta decyduje o sukcesie,na to wplywa wiele innych czynnikow.
Zawody wewnętrne koła.Czyż nie powinno być tak że na takich zawodach wszyscy zawodnicy powinni mieć rozdzieloną wspólną zanętę i jednakową jej ilość.By wszyscy zawodnicy mieli jednakowe szanse.Przecież startują wędkarze o różnym statusie majętności i wiedzy wędkarskiej (przecież startują też wyczynowcy).Czekam na Wasze opinie.
W takiej sytuacji raczej nie byłoby szansy wybrać najlepszego zawodnika koła ale największego szczesciaza koła ... O zwycięstwie decydowałby slepy los.A przeciez dobra zanęta to na zawodach połowa sukcesu więc lepiej niech kazdy ma inną bo od tego jaką wybierze zanęte zawodnik zalezy jego kunszt.
Wyobraz sobie ze przez takie działanie przegrywasz z kimś kto jest w praktyce znacznie gorszym zawodnikiem od Ciebie.Jakbys się wtedy poczuł?? ;//
Jak dla mnie to propozycja bez sensu. Trzeba by było jeszcze rozdać takie same wędki, z taką samą żyłką, haczykami i spławikami i jeszcze na dodatek znaleźć identyczna miejsca połowu. Według mnie zawody są po to, aby wykazać się swoją znajomością sztuki wędkarskiej, a obcowanie z zawodowcami może tylko pomóc - zawsze można coś podpatrzeć, albo dowiedzieć się czegoś nowego, zwłaszcza w kwestii stosowania i przygotowania zanęt, oraz technik połowu.
Miało być odwrotnie haha ze od kunsztu zalezy to jaką zanęte wybierze wędkarz.
Wspólne zanęty na wspólne koleżeńskie wędkowanie, ale na zawody? - zły pomysł.
Wędkarstwo to nie tylko umiejętność machania kijem ale przede wszystkim umiejętność dobrania przynęt i zanęt na dane łowisko . Te umiejętności świadczą o klasie zawodnika . Zmuszenie wszystkich startujących w zawodach do stosowania tych samych zanęt i przynęt to absurdalny pomysł który wypaczył by wyniki takich zawodów które mają przecież wyłonić najlepszego wędkarza a nie szczęściarza .
Wiem że macie rację. ,lecz to zapytanie skirowałem na forum pod wpływem właśnie rozmów z zwykłymi szarymi wędkarzami .To oni czują się wyobcowani, bo nie stać ich na zakup lepszych zanęt,atraktorów oraz wielu innych komponętów do zanęt.Dlatego odpuszczają sobie takie imprezy bo itak nie mają szans.Po paru próbach (udziału w zawodach) z tego powodu rezygnują,bozawsze wygrywają prawie ci sami. Taka jest ich opinia i zdanie.I jak im dogodzić?? ?
Niestety trzeba się pogodzić z faktem ze w obecnych czasach zawody na wyższym szczeblu to raczej rozrywka dla bogatych ;(
Trzeba się w całosci zaangarzować albo poprostu odpuścić.
Niestety dębica może nie doczytałeś? Wewnętrzne zawody. - I dalej narzekania ""wybory, nowy zarząd ,a oni znowu robią tylko dla siebie""". Obłęd - mówię że przecież w sprawie zanęty to każdy ma swoje sekrety,a to np. są zawody do wędkarza roku więc co cci szkodzi sprawdzić się i""swoją zanętę z innymi""". Chba tak to koło się zamyka - tak żle,a tak niedobrze.
Głębokie SORYDembica333.,że Ci zmieniłem literówkę blogera.
To ja przepraszam ze sie zagalopowałem z tymi wyzszymi szczeblami.
I coś nie rozumiem twojej ostatniej wypowiedzi ;/
Rozjasnij mi w głowie bo chyba za duzo tych "" i cos mi sie to nie klei kupy.
Po prostu zacytowałem ich bezpośrednie słowa ,a te znaczki cudzysłów po prostu trochę przytrzymałem.Ot zdarza się w gorącym temacie.
Temat gorący bo kontrowersyjny.
A ja wciąż będę się upierał ze takie coś niczego nie poprawi bo o zwycięztwie bedzie decydował los.Lepsze byłyby ograniczenia w ilościach stosowanych zanęt (juz czasem są stosowane).Poza tym nie zawsze droga zanęta jest najlepsza.Zwłaszcza na zawodach wewnętzrnych decyduje znajomość danego akwenu i taktyka łowienia a zanęta dobra na takie zawody wcale nie musi być droga.
Jeżeli zawody spławikowe, to takie ograniczenia zanętowe -czy ja wiem noo.. może. Np. w Anglii na zawodach mało kto używa zanęt spożywczych.Wszyscy podpierają się robakiem podanym procą w łowisko lub w glinie , ziemi itp. Pamiętam swój pierwszy start w zawodach (seniorach)pełne załamanie,śmiesznie wyglądałem z tym bacikiem ,na stołeczku ,a w kubełku upartolone płatki.Nie dziwię się tym zniechęconym ja nie poddałem się parę dobrych lat zajęło mi kompletowanie zawodniczego sprzętu.Odejmowanie sobie od ust i brak rozrywek,ale opłaciło się mam co chciałem.Jeżeli ktoś myśli że bez wysiłku coś osiągnie niech zajmie się szachami,jeden wydatek(zakup szachownicy)niestety każde chobby coś kosztuje. MAŁYMI KROCZKAMI DO CELU. Pozdrawiam
maver-się zgadzam z Tobą całkowicie
Moim skromnym zdaniem adler ma troche racji.Wszyscy zawodnicy dostali by jednakowa zanete i w tej samej ilosci i kazdy mogl by sa jeszcze udoskonalac dodajac roznych atraktorów itp. Nie mozna powiedziec, ze zawody to tylko umiejetnosci wedkarza - nie raz jest tak ze o wygranej decyduje szczescie - chyba nie zaprzeczycie. Znajomy mial przypadek na zawodach , przegrywal "uklejowe " mistrzostwa:) a tu nagle wyciągnął ok. kilowego karasia stosujac zanete plociowo- leszczową i takim zbiegiem okolicznosci zwyciestwo mial w kieszeni.
Z tą teorią że zanęta musi być droga nie do końca się zgodze. Np.na jednych zawodach nastawiłem sie na płotke i kupiłem zanęte za 50zł. wynik mizerny. Co prawda wyciągnołem 20 sztuk ale wagowo byłem daleko za tymi co złapali leszcza. Na następne zawody przygotowałem zanęte na leszcza za 15zł. efekt. prawie 3 kilo ryby i 1 miejsce. Do tej zanęty weszło więcej elementów które byłem w stanie sam zdobyć np. glizdy. Więc troszke myśli, troszke wysiłku i dobre przygotowanie przed zawodami może zdziałać wiele. Pozdrawiam.
Macie rację kiedyś na pewnym filmie wędkarskim widziałem ja jakiś pan nęcił tylko robakami które wkładał sobie do specjalnego pojemniczka dowiązanego do żyłki
Kolego adler, myślę że Twoja propozycja ma szansę zaistnieć. Należy tylko przedstawić ją na posiedzeniu zarządu koła, i poprosić o zorganizowanie zawodów towarzyskich. Jeżeli tylko będą chętni, to nie widzę przeszkód by wszyscy mieli jednakowe zanęty i przynęty. Przecież korona mistrzom z głowy nie spadnie, gdy przegrają z innymi kolegami. Chociaż kto wie?
Dzięki koledzy wędkarze za Wasze opinie na ten zawiły temat.Pójdę za radą kol. >ahaj 1< i przedstawię na zarządzie co boli liczną grupę wędkarzy (starsi, młodsi,ale mniej majętni finansowo) naszego koła. Może xcoś dla tej grupy uda się zrobić.
wedlug mnie tylko zaneta jednakowa .Przynety juz kazdy powinien miec wlasne.
wspulne zanety nieda rady karzdy ma jakies sekrety wtej sprawie chociarz jak czlowiek paczy ze jeden ma na paczke trapera i jakis cukier waniliowy a drugi wali towaru za 2 3 stuwy to cos wtym jest ale to jak w formule 1 stan polonezem do startu z ferari wynik z gury znamy
ja pierdziu! mydi uzywaj edytora!!!!!!!!!!!
withanight88 i adler nie zgadzam się z wami absolutnie. Argument że ktoś wygrywa zawody bo ma drogą zanęte i sypie jokersa jest bez sensu. Argument że na zawodach bywa tak że o zwycięstwie decyduje szczęście - oczywisty ale czy zostanie on wykluczony gdy użyjecie tej samej zanęty?! Śmiać sie chce! Na każdych zawodach o zwycięstwie decyduje szczęście (chociażby w losowaniu stanowisk)Ale szczęście to tylko 30-40% .O reszcie decyduje umiejętność czytania wody, umiejętności techniczne zawodnika, taktyka łowienia , dobór sprzętu i dobó zanęty. Mam pytanie kto według was wybierał by mieszankę na takie jednozanętowe zawody? Prezes?! Bo jeśli tak to u mnie w kole szkoda by było czasu na takie zawody. Najważniejszy jest trening i dobranie sposobu nęcenia. Na niektórych wodach wcale te najdroższe mieszanki sie nie sprawdzają i ustępują miejsca krajowym wiele tańszym. Jokers? też nie zawsze sie sprawdza - niekiedy potrafi nabroić wiele szkód ściągając w łowisko małego okonia czy jazgarza ,że zawody z góry są przegrane dla tych co go użyli. A przecież mieli drogie zanęty i jokersa za 50 zł albo i więcej? Myślę że gdyby nawet tych wędkarzy było stać na drogie zanęty i dodatki to wielu by nie potrafiło z nich korzystać. Nie chcę nikogo obrażać , ale tego typu myślenie jest dziecinne. Kilka lat temu podobnie myślałem -tak jak napisał jeden z kolegów nie można sie poddać - ja teraz jestem w czołówce w każdych zawodach a pięniądze jakie przeznaczam na każde z nich to około 40 zł. Wydaje mi sie że to nie dużo.
Mówicie jednakowo dla wszystkich wtedy będzie sprawiedliwie - doświadczenie podpowiada mi inaczej. U mnie w kole odbywają sie zawody bez nęcenia są takie zawody na jednym z łowisk gdzie jest zakaz nęcenia (paranoja ale to inny temat) o dziwo na nich wygrywają również te same osoby! Tak!? a nie używali żadnych zanęt- śmiejemy sie że my dolaliśmy do mad narkotyki i to dlatego! Zróbmy kontrole antydopinngowe na zawodach wtedy bedzie sprawiedliwie
W 100% zgadzam się z kolegą SAREN1985 Doszło by do tego że wspólne wędki, kołowrotki itp. paranoja.
zawody-zanęty, zanety-zawody, właśnie do tego sie to ogranicza. Dziś juz nikt sprytem nie wygra zawodów, bo presja i karma rybom we łbach poprzewracała. OOOOOOOO jakże bym chciał, by przyszły czasy, że nie będzie mozna sypać syfu do wody! Wtedy dopiero klasa zawodnika będzie widoczna! Jęsli pozna zwyczaje ryb, nauczy się obserwować wodę, brzeg, dno, i będzie miał pojęcie jakie gatunki tu biorą, wtedy będzie świecił klasą. Ale to znowu jest temat do zadymy - :-)) pozdro dla sportowców............
GHOSTMIR wiele dobrego wniosł bys do pieknego hobby jakim jest wedkarstwo gdybys tylko zasiadał w jakims zarzadzie, ktory w koncu zrobil by z tym wszystkim porzadek:!
Zauważ, że zawsze, gdy chodzi o zawody, to nie ma pytań o zasady, przepisy, regulaminy takich imprez, ale zawsze są pytania o zanęty. Bo dziś dla sportowców liczy sie tylko namówienie ryb do brania, a potem masakra na czas.
co do zanęty niemam zdania ale jeśli chodzi o zawody spławikowe to można by zrobić cos takiego jak jest u mojego dziadka tj. na zawodach takich można używać tylko wedki z kołowrotkiem, a u nas jak widze tych wszystkich z bacikami i tyczkami co trzaskaja drobnice jak szaleni to mi sie rzygać chce,pozdrawiam
Ja nie wiem. Według mnie jest dobrze tak jak jest. Każdy ma swój patent. Raz skuteczny raz mniej skuteczny. Zawody wędkarskie mają być zabawą która odbywa się w braterskim gronie jakim są wędkarze.
Uważam ten pomysł za trafny,kiedyś to poruszalem na forum.Skoro to ma być zabawa to dlaczego by nie.I nie zgodze sie z opiniami przedmowców.Nie tylko zanęta decyduje o sukcesie,na to wplywa wiele innych czynnikow.