Gdziekolwiek by to nie było - weź samochód, ponton, mocną linę i dwóch kumpli.
Jeden pływa na pontku i szuka ów żelaza, drugi wchodzi do wody z liną(ewentualnie może desantować z pontonu!) i zahacza nią żelastwo. Trzeci kumpel mocuje linę do samochodu(byle nie do plastikowego zderzaka! Najlepiej do haka) i na znak kolegów z wody zaczyna ruszać. Dzięki temu usuniecie żelastwo z wody. Chciałem dodać, że to postawa godna naśladowania - każdy tak powinien troszczyć się o swoje łowisko. Aha! Do odnalezienia ów żelastwa może się przydać echosonda albo osęka (tudzież jedno i drugie).
Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
co na to poradzić ?
Ale gdzie? W akwarium? Kup odżelaziacz ;-)
a mówiłem żeby z tymi bronami na skup pojechać
nie w strumuku o strojącej wodzie
Po pierwsze skąd wiesz że to żelazo? Po drugie było tak zawsze czy okresowo?
tak było wcześciej rzed powodzą w tym roku ale terz jest lepsz po czysta
jakimś szyfrem nadajesz? ;-)
Czystsza po powodzi czy co ? o.O
Gdziekolwiek by to nie było - weź samochód, ponton, mocną linę i dwóch kumpli. Jeden pływa na pontku i szuka ów żelaza, drugi wchodzi do wody z liną(ewentualnie może desantować z pontonu!) i zahacza nią żelastwo. Trzeci kumpel mocuje linę do samochodu(byle nie do plastikowego zderzaka! Najlepiej do haka) i na znak kolegów z wody zaczyna ruszać. Dzięki temu usuniecie żelastwo z wody. Chciałem dodać, że to postawa godna naśladowania - każdy tak powinien troszczyć się o swoje łowisko. Aha! Do odnalezienia ów żelastwa może się przydać echosonda albo osęka (tudzież jedno i drugie). Pozdrawiam i życzę powodzenia :)