Trudno powiedzieć czy głupota ludzka ma jakieś granice, ale widać, że chyba nie. Po piraniach w rybnickim zbiorniku przyszedł czas na nowe egzotyczne stworzenie związane z naszym wędkarskim zainteresowaniem. Choć była wzmianka o podobnym zdarzeniu gdzieś w Polsce postanowiłem również o tym napisać. Nasz piękny, aczkolwiek bardzo zaniedbany zbiornik zaporowy, przez duże „B” o dźwięcznej nazwie Pokrzywnica w miejscowości Szałe k/Kalisza.Niejednego amatora kąpieli „poparzyła” odstawiając delikwenta na dłuższe leczenie. Całe szczęście, że tak jak pokrzywa jego „agresja” jest też tylko okresowa. Lecz nie o tym dziś chciałem napisać. Otóż mamy wrzesień. Czas wzmożonego żeru sandacza na naszym zbiorniku objawił się pojawieniem setek wędkarzy okupujących przez siebie stanowiska łowieckie lepsze i gorsze (rybne i mniej rybne). Jednym słowem maksymalne wykorzystanie możliwego dostępu do wody. Zimno, wietrznie, fantastyczne warunki na upragnionego „sandała”.Przy okazji wielu z nas jeszcze poluje na białą rybę piękny karp, duży leszcz, śliczne liny. Późnym popołudniem w oczekiwaniu na wielkie branie wreszcie słychać miły dźwięk sygnalizatora – jest branie na kiju znajomego. Pytam, z czego rzucone, odpowiada biały robak z sześć czy nawet siedem grubasków. Sylwester czeka jeszcze moment i wykonuje energiczne zacięcie. Jest ….! Holuje dość szybko i pewnie. Obserwując jak „trafiony” walczy odpływając raz w lewo raz w prawo. Podbierak w pogotowiu i wielkie zdziwienie gdy wreszcie ukazał się na chwilę obiekt pożądania. To nie karp. To flądra!? Jeszcze bardziej ciekawy i zdegustowany szybciej ściąga walczącego do brzegu. Oczom nie wierzę, to żółw! Kawał byka, na moje oko nie rodzimy. Sprawdziłem w necie – faktycznie – pochodzenie Ameryka.Po jaką „chusteczkę” ktoś wpuścił tutaj tego żółwia. Cyt.: „art.42 ust.1 z dn. 16 październik 1991r. o ochronie przyrody (Dz.u.2001,Nr.99, poz.-1079 z póz. zm.) wyraźnie zakazuje uwalniania dzikich zwierząt i roślin do naszego środowiska! Ktoś ma namieszane w głowie i to nieźle. Akurat ten osobnik jest bardzo niebezpieczny dla naszego środowiska a dlaczego? Kto jest bardzo ciekawy zapraszam do lektury. Wracając do dalszego wędkowania rozum odbiera też i wędkarzom. Ba, żeby tylko byli to młodzi, ale doświadczeni, można powiedzieć same wygi wędkarskie dorośli wiekiem, lecz dla mnie tępi jak buty ze zdartymi cholewami. Siedząc na stanowisku obserwowałem pewną trójkę łowiącą z łódki. Wymiar ochronny sandacza na naszym zbiorniku (50 cm) dla nich nie jest żadnym wymiarem. Bo w łodzi miary są inne i ilości nieistotne. Wszak straż rybacka tego dnia swój obowiązek spełniła, ale tylko brzeg przetrzebiła. Dodam, że raz na przysłowiowy ruski rok się pojawi a miejscowa społeczna w swoich znajomych nie wchodzi. Dość często policja wodna kontrole przeprowadzała sprawdzając tylko opłaty. Właściwie tylko tam gdzie ktoś swój samochód niby przez las przeprowadził, bo tak naprawdę cóż ten często biedny wędkarz (bogaty raczej uderza w komercje) ma zrobić. Kiedy 20-50m szerokości polesia odgradza dojazd do wody a droga przez "las" szeroka, że zestaw Tir się zmieści. Poświęcić kasę na mandat czy samochód dla okolicznych młokosów, zostawiając z dala od naszego wzroku. Kiedy dobytek twój zdewastują policja nic nie poradzi i musisz sobie sam radzić. Lecz jak wjechałeś przez lasek nad wodę przed mandacikiem uchowaj Cię Boże.
W momencie, kiedy policyjna służba wodna na tym zbiorniku z początkiem września się kończy to takich oszołomów wędkarskich, co wszystko koszą jak leci są naprawdę pełne łódki rozstawione jak sieci. Na dodatek ktoś chyba celowo spuszcza wodę ze zbiornika. W momencie, kiedy ten sandacz praktycznie każdemu da się chwytać. W ciągu dnia, pomimo i tak niskiego już stanu wody (od lipca brak było minim.40 cm słupa wody) zeszło jakieś 50 cm z linii brzegowej. Drugi dzień mnie oszołomił bo brzeg odkrył się o następne 70 cm (tj. około 15 cm słupa wody w ciągu dwóch dni). Te "upusty" już kiedyś obserwowałem. Wówczas "rozbójnik" zbija się pod tamę i jest Eldorado dla wszystkich "wybranych" olewających prawo. A kiedy ci wszyscy rzeźnicy sami usiądą na brzegu wielce narzekają, że trofea nie mają. Lecz gdy wiosną buja się karpik, każdy z nich dziesiątki sztuk w swych siatkach trzyma a miejsce gdzie się zbijają te sztuki nieszczęsne, jest w pełnej rezerwacji. Dopóki ostatni z debili nie złapie coś do swojej kolacji. Ten okres trwa nawet i miesiąc, a potem była ryba a jej "niema". Wiele by tu można opisywać i wiele życzeń ma się, ja nie przeczę sztuki ładne też wyciągam i karpie się trafią i ładne karasie, często o kiju do domu się wraca wiec denerwuje mnie to, jak ktoś prawo pod siebie obraca. A Oni? Mnie i innych, w pewnym stopniu samych siebie okradają. Ten, co wpuścił tego żółwia i ten, co niewymiary itd. łapie powinni podać sobie łapę. Bo są tacy sami, często ci drudzy nawet gorsi. Góra ma to w nosie inni wiedzą, ale boją się. Ja tak sobie napisałem, bo chciałem coś w końcu z tym zrobić. Czasem a teraz dość często rozważam zaprzestanie opłat w tym okręgu i przenieść się do innego gdzie gospodarz ma głowę na karku i dba o wszystko. Bynajmniej widać efekty jego poczynań. Nie będę reklamował byłem widziałem sam doświadczyłem chciałbym, aby tak jak w opolskim okręgu było i u nas. Gdzie sami wędkujący chronią swój wodny dobytek. Tak powinno być wszędzie. Płacę, więc wymagam a tu płacę, ale chyba tylko na pensje prezesów. Przyszły rok? Może będzie lepiej co roku tak mówię i często krew mnie zalewa bo nic się nie zmienia wręcz gorzej się dzieje a zbiornik rdzewieje. Może wtedy jak w szambo się zmieni bombą ekologiczną zapachnie to ktoś to odmieni. Mam tylko nadzieję, że za późno nie będzie chyba, że znowu cymbał zasiądzie na "grzędzie"... Dyrekto Co wy na to ? Rozpętałem wojnę ? Czy znowu bez echa?-mam pecha...
Proponuję następnym razem napisać treść w formie bloga - dociera do szerszej ilości osób. Pisze Pan bardzo ciekawie tak więc w razie jakichkolwiek problemów polecam każde pytanie kierowac (w wiadomosci) do uzytkowniczki martyna.wedkuje.pl .Z pewnoscia pomoze Panu założyc takiego bloga. Pozdrawiam i życzę mniej sytuacji kiedy człowieka krew zalewa. Monika
drogi kolego popieram Cię w całej rozciągłości i stoje za Tobą murem !!!!! Pora już chyba zmienić tych Starych PIERDZIELI którzy trzymają sie swojego stołka na siłe i już nie mają pomysłów jak dalej działać w tym okręgu !!!! teraz sobie piszcie co chcecie ja też zmieniam okręg nic tu po uczciwym wędkarzu !!!!
Szczerą prawde napisałeś, byłem tam w tym roku i woda była naprawde nisko, z tymi samochodami też masz racje bo tam jest naprawde piekny las a w nim same auta, przecież jest duży parking ale niektórym to za daleko iść na nogach więc jadą pod same łowisko, w dodatku dwuch durni ryło po leśie kładami, chałas na 5km i jak tu społeczeństwo ma odpącząć na niedzielnym spacerze? Wiem jeszcze to że na tym zbiorniku nie można pływać łodziami silnikowymi a kładowcy po swojej demolce nie pojadą na myjkę więc wiechali do wody poryć troche dno a na końcu wzieli się za mycie swoich zabaweczek, duże dzieci, no wku.... sie jak to zobaczyłem i więcej tam nie pojade. A o żółwiu też mi nie obco, bo mojej kuzynki dzieci też złapali takiego w małej rzeczce Grabi i podzielam Twoje zdanie na ten temat. Pozdrawiam i powodzenia w tej sprawie życze.
Głupota i jeszcze raz głupota, cale szczęście,że żółw ten nie ma większych szans na romnażanie się w naszych warunkach, bo dopiero wtedy narobiłby szkód. Szkoda każdego słowa. Przecież taki okaz nie trudno sprzedac. Sam jak chciałem kupic żółwia czerwonolicego, bo takiegoż kolega pewnie wyholował, to musiałem słono zapłacic za spory okaz.GŁUPOTA I JESZCZE RAZ GŁUPOTA!!!!
tak to się ma do naszej żeczywistośći umnie to samo tylko patrzec jak znowu zarybią karpiem iwszedzie bedzie pełno karpiarzy do prawdziwych karpiarzy nic niemam łapią okazy i jeszcze je uwalniają ichwała im zato ale jest odmiana karpiarza bierz ile wlezie ico tylko wlezie raz byłem na takim małym zbiorniku gdzie zarybiono karpiem to co tam zobaczyłem mnie przeraziło gliniok morze ze dwa hektary i ze dwie stuwy karpiarzy normalnie szok tam co dwa metry stałgość karzdy oczywiśćie dwa kije no i dawaj na karoia wziołem graty i pojechałem tam gdzie niezarybiali nielubiem ekstremalnych łowów emeryten karo kill to nacja nie do pobicia
Trudno powiedzieć czy głupota ludzka ma jakieś granice, ale widać, że chyba nie. Po piraniach w rybnickim zbiorniku przyszedł czas na nowe egzotyczne stworzenie związane z naszym wędkarskim zainteresowaniem. Choć była wzmianka o podobnym zdarzeniu gdzieś w Polsce postanowiłem również o tym napisać.
Nasz piękny, aczkolwiek bardzo zaniedbany zbiornik zaporowy, przez duże „B” o dźwięcznej nazwie Pokrzywnica w miejscowości Szałe k/Kalisza.Niejednego amatora kąpieli „poparzyła” odstawiając delikwenta na dłuższe leczenie. Całe szczęście, że tak jak pokrzywa jego „agresja” jest też tylko okresowa. Lecz nie o tym dziś chciałem napisać. Otóż mamy wrzesień. Czas wzmożonego żeru sandacza na naszym zbiorniku objawił się pojawieniem setek wędkarzy okupujących przez siebie stanowiska łowieckie lepsze i gorsze (rybne i mniej rybne). Jednym słowem maksymalne wykorzystanie możliwego dostępu do wody.
Zimno, wietrznie, fantastyczne warunki na upragnionego „sandała”.Przy okazji wielu z nas jeszcze poluje na białą rybę piękny karp, duży leszcz, śliczne liny.
Późnym popołudniem w oczekiwaniu na wielkie branie wreszcie słychać miły dźwięk sygnalizatora – jest branie na kiju znajomego. Pytam, z czego rzucone, odpowiada biały robak z sześć czy nawet siedem grubasków.
Sylwester czeka jeszcze moment i wykonuje energiczne zacięcie.
Jest ….! Holuje dość szybko i pewnie. Obserwując jak „trafiony” walczy odpływając raz w lewo raz w prawo.
Podbierak w pogotowiu i wielkie zdziwienie gdy wreszcie ukazał się na chwilę obiekt pożądania.
To nie karp. To flądra!?
Jeszcze bardziej ciekawy i zdegustowany szybciej ściąga walczącego do brzegu.
Oczom nie wierzę, to żółw!
Kawał byka, na moje oko nie rodzimy.
Sprawdziłem w necie – faktycznie – pochodzenie Ameryka.Po jaką „chusteczkę” ktoś wpuścił tutaj tego żółwia. Cyt.: „art.42 ust.1 z dn. 16 październik 1991r. o ochronie przyrody (Dz.u.2001,Nr.99, poz.-1079 z póz. zm.) wyraźnie zakazuje uwalniania dzikich zwierząt i roślin do naszego środowiska!
Ktoś ma namieszane w głowie i to nieźle. Akurat ten osobnik jest bardzo niebezpieczny dla naszego środowiska a dlaczego? Kto jest bardzo ciekawy zapraszam do lektury.
Wracając do dalszego wędkowania rozum odbiera też i wędkarzom. Ba, żeby tylko byli to młodzi, ale doświadczeni, można powiedzieć same wygi wędkarskie dorośli wiekiem, lecz dla mnie tępi jak buty ze zdartymi cholewami. Siedząc na stanowisku obserwowałem pewną trójkę łowiącą z łódki. Wymiar ochronny sandacza na naszym zbiorniku (50 cm) dla nich nie jest żadnym wymiarem.
Bo w łodzi miary są inne i ilości nieistotne. Wszak straż rybacka tego dnia swój obowiązek spełniła, ale tylko brzeg przetrzebiła. Dodam, że raz na przysłowiowy ruski rok się pojawi a miejscowa społeczna w swoich znajomych nie wchodzi.
Dość często policja wodna kontrole przeprowadzała sprawdzając tylko opłaty. Właściwie tylko tam gdzie ktoś swój samochód niby przez las przeprowadził, bo tak naprawdę cóż ten często biedny wędkarz (bogaty raczej uderza w komercje) ma zrobić.
Kiedy 20-50m szerokości polesia odgradza dojazd do wody a droga przez "las" szeroka, że zestaw Tir się zmieści.
Poświęcić kasę na mandat czy samochód dla okolicznych młokosów, zostawiając z dala od naszego wzroku. Kiedy dobytek twój zdewastują policja nic nie poradzi i musisz sobie sam radzić. Lecz jak wjechałeś przez lasek nad wodę przed mandacikiem uchowaj Cię Boże.
W momencie, kiedy policyjna służba wodna na tym zbiorniku z początkiem września się kończy to takich oszołomów wędkarskich, co wszystko koszą jak leci są naprawdę pełne łódki rozstawione jak sieci. Na dodatek ktoś chyba celowo spuszcza wodę ze zbiornika.
W momencie, kiedy ten sandacz praktycznie każdemu da się chwytać.
W ciągu dnia, pomimo i tak niskiego już stanu wody (od lipca brak było minim.40 cm słupa wody) zeszło jakieś 50 cm z linii brzegowej. Drugi dzień mnie oszołomił bo brzeg odkrył się o następne 70 cm (tj. około 15 cm słupa wody w ciągu dwóch dni).
Te "upusty" już kiedyś obserwowałem. Wówczas "rozbójnik" zbija się pod tamę i jest Eldorado dla wszystkich "wybranych" olewających prawo. A kiedy ci wszyscy rzeźnicy sami usiądą na brzegu wielce narzekają, że trofea nie mają. Lecz gdy wiosną buja się karpik, każdy z nich dziesiątki sztuk w swych siatkach trzyma a miejsce gdzie się zbijają te sztuki nieszczęsne, jest w pełnej rezerwacji. Dopóki ostatni z debili nie złapie coś do swojej kolacji. Ten okres trwa nawet i miesiąc, a potem była ryba a jej "niema". Wiele by tu można opisywać i wiele życzeń ma się, ja nie przeczę sztuki ładne też wyciągam i karpie się trafią i ładne karasie, często o kiju do domu się wraca wiec denerwuje mnie to, jak ktoś prawo pod siebie obraca. A Oni? Mnie i innych, w pewnym stopniu samych siebie okradają. Ten, co wpuścił tego żółwia i ten, co niewymiary itd. łapie powinni podać sobie łapę. Bo są tacy sami, często ci drudzy nawet gorsi. Góra ma to w nosie inni wiedzą, ale boją się. Ja tak sobie napisałem, bo chciałem coś w końcu z tym zrobić. Czasem a teraz dość często rozważam zaprzestanie opłat w tym okręgu i przenieść się do innego gdzie gospodarz ma głowę na karku i dba o wszystko. Bynajmniej widać efekty jego poczynań. Nie będę reklamował byłem widziałem sam doświadczyłem chciałbym, aby tak jak w opolskim okręgu było i u nas. Gdzie sami wędkujący chronią swój wodny dobytek. Tak powinno być wszędzie. Płacę, więc wymagam a tu płacę, ale chyba tylko na pensje prezesów.
Przyszły rok? Może będzie lepiej co roku tak mówię i często krew mnie zalewa bo nic się nie zmienia wręcz gorzej się dzieje a zbiornik rdzewieje. Może wtedy jak w szambo się zmieni bombą ekologiczną zapachnie to ktoś to odmieni. Mam tylko nadzieję, że za późno nie będzie chyba, że znowu cymbał zasiądzie na "grzędzie"...
Dyrekto
Co wy na to ? Rozpętałem wojnę ? Czy znowu bez echa?-mam pecha...
Proponuję następnym razem napisać treść w formie bloga - dociera do szerszej ilości osób. Pisze Pan bardzo ciekawie tak więc w razie jakichkolwiek problemów polecam każde pytanie kierowac (w wiadomosci) do uzytkowniczki martyna.wedkuje.pl .Z pewnoscia pomoze Panu założyc takiego bloga. Pozdrawiam i życzę mniej sytuacji kiedy człowieka krew zalewa. Monika
Szalona chyba ma rację... Lepiej dać to na bloga, a wyciąg puścić na forum. Chociaż z drugiej strony- forum to dyskusja...
Piotrek!
Moim zdaniem, poruszyłeś kilka tematów naraz i każdy z nich, to rzeka... Będziemy mieli o czym rozmawiać w długie zimowe wieczory. pozdrawiam
drogi kolego popieram Cię w całej rozciągłości i stoje za Tobą murem !!!!! Pora już chyba zmienić tych Starych PIERDZIELI którzy trzymają sie swojego stołka na siłe i już nie mają pomysłów jak dalej działać w tym okręgu !!!! teraz sobie piszcie co chcecie ja też zmieniam okręg nic tu po uczciwym wędkarzu !!!!
Szczerą prawde napisałeś, byłem tam w tym roku i woda była naprawde nisko, z tymi samochodami też masz racje bo tam jest naprawde piekny las a w nim same auta, przecież jest duży parking ale niektórym to za daleko iść na nogach więc jadą pod same łowisko, w dodatku dwuch durni ryło po leśie kładami, chałas na 5km i jak tu społeczeństwo ma odpącząć na niedzielnym spacerze? Wiem jeszcze to że na tym zbiorniku nie można pływać łodziami silnikowymi a kładowcy po swojej demolce nie pojadą na myjkę więc wiechali do wody poryć troche dno a na końcu wzieli się za mycie swoich zabaweczek, duże dzieci, no wku.... sie jak to zobaczyłem i więcej tam nie pojade. A o żółwiu też mi nie obco, bo mojej kuzynki dzieci też złapali takiego w małej rzeczce Grabi i podzielam Twoje zdanie na ten temat. Pozdrawiam i powodzenia w tej sprawie życze.
jestem za "stachu" zapraszam do mojego bloga...
Głupota i jeszcze raz głupota, cale szczęście,że żółw ten nie ma większych szans na romnażanie się w naszych warunkach, bo dopiero wtedy narobiłby szkód.
Szkoda każdego słowa. Przecież taki okaz nie trudno sprzedac. Sam jak chciałem kupic żółwia czerwonolicego, bo takiegoż kolega pewnie wyholował, to musiałem słono zapłacic za spory okaz.GŁUPOTA I JESZCZE RAZ GŁUPOTA!!!!
fajnie napisane i mogło by być więcej tego typu treści
jeszcze krokodyla i hipopotama trzeba wpuścić. Co wy na to?
tak to się ma do naszej żeczywistośći umnie to samo tylko patrzec jak znowu zarybią karpiem iwszedzie bedzie pełno karpiarzy do prawdziwych karpiarzy nic niemam łapią okazy i jeszcze je uwalniają ichwała im zato ale jest odmiana karpiarza bierz ile wlezie ico tylko wlezie raz byłem na takim małym zbiorniku gdzie zarybiono karpiem to co tam zobaczyłem mnie przeraziło gliniok morze ze dwa hektary i ze dwie stuwy karpiarzy normalnie szok tam co dwa metry stałgość karzdy oczywiśćie dwa kije no i dawaj na karoia wziołem graty i pojechałem tam gdzie niezarybiali nielubiem ekstremalnych łowów emeryten karo kill to nacja nie do pobicia