Jeśli chodzi o mnie, to wprowadziłbym taki zakaz na wszystkich wodach świata, ponieważ ryba wtedy musiała by polegać na naturalnym pokarmie, a co za tym idzie ilość brań podskoczyła by o 300%. Mam kolegę który nigdy niczym nie zanęca, a efekty ma niezłe. I co to kogo boli że nie można nęcić? Przez to tylko lepsza będzie dana woda.
Popieram wszelkie zakazy nęcenia, może wtedy poprawił by się stan biologiczny wód. Teraz poprzez wrzucania kilku wiader zanęty do wody, woda jest zakwaszona. Gospodarz wody ma wszelkie prawa, aby poprawic jakośc wód. (100% za)
Jak najbardziej popieram! Gdyby w jakiś sposób można było wyegzekwować nęcenie minimalnymi ilościami, byłbym za takim postępowaniem, jednak nie postawimy przecież strażnika przy każdym wędkarzu, więc jedynym wyjściem jest całkowity zakaz-moim zdaniem jest to najlepsze wyjście dla poprawy stanu wód. Ja sam nęcę bardzo skromnie lub wcale, a miałem okazję łowić na zbiorniku, w którym od kilku lat taki zakaz obowiązuje i nie dość, że woda jest wspaniała, to pomimo początkowych narzekań wędkarzy już po roku zaczęli osiągać wyniki lepsze niż z zanęcaniem-wystarczyło znaleźć stanowiska ryb, a brały dosłownie na wszystko. Najciekawsze, że zaproponowano powrót do nęcenia i ogłoszono sondaż-na 8000 użytkowników łowiska tylko trzech opowiedziało się za zniesieniem zakazu!
Popieram taki zakaz! Już gdzieś pisałem, że mój mentor nigdy nie nęcił i mnie to zaszczepił, wystarczy znaleźć naturalne żerowiska ryby! Cały ten zanętowy interes spowodował tyle, że ryba przyzwyczaiła się do łatwego żarcia i odeszła od starych miejsc, nie żeruje jak dawniej, idzie na łatwiznę! Taki zakaz jest jak najbardziej wskazany - poprawił by zarówno jakość wód, jak i ilość brań ! Tinca - świetnie to ująłeś! Ja bym tak nie potrafił a właśnie tak to widzę. Pozdro!
Dwoma rękami podpisałbym się pod takim zakazem i powinien on obowiązywać w całym kraju . To co obserwuje się obecnie nad wodą jest przerażające . Są „wędkarze” którym się wydaje że jak wsypią do wody wiadro zanęty to będą mieli wyniki . Na zbiorniku Łąka w Pszczynie w zeszłym roku w okresie letnim widywałem „wędkarzy” którzy za pomocą pontonu wywozili dziennie (przebywając na urlopie pod namiotami) po dwa wiadra zanęty i wsypywali je do wody pomimo obowiązującego w naszym okręgu zakazie wywożenia przynęt i zanęt . To totalny absurd . Na zbiornikach o dużej presji wędkarskiej na dnie zalegają potężne ilości rozkładającej się mazi której nawet bardzo wygłodniała ryba nie jest w stanie pozbierać . Rozkładająca się zanęta powoduje nadmierne zakwaszenie wody , rozwój niepożądanych bakterii i glonów . Jedynym dopuszczonym sposobem zanęcania powinny być koszyczki i nęcić powinno się zanętą roślinną w postaci ich ziaren a nie rozmoczonym chlebem i innym badziewiem w postaci drobno zmielonych mączek .
Jeśli o mnie chodzi to mnie jest obojętne czy wolno nęcić czy nie. Ja i tak będąc na rybach nęciłem małymi ilościami. Jednak nie zgadzam się z motywacją wprowadzenia zakazu nęcenia. Na pewno nie nęcenie jest przyczyną zakwitu glonów.
Jak można zakazać nęcenia? No stuknijcie się w głowy. Toż to zawody by nie miały sensu. Wyobrażacie sobie zawody bez nęcenia? A karpiarzy też chcecie "zagłodzić" na śmierć? Bez zalegających ton żarła po zbiornikach karpie nigdy nie osiągną 40 kilo a tak już wszystko jest na najlepszej drodze bo ponad 30 kilowe się trafiają. Co to za zawody gdzie zwycięzca wygrywa z jedną ukleją? Jak wyglądają zawody? Człowiek na człowieku wędek jeszcze więcej, hałas, zgiełk, "zdrowa" rywalizacja. Jak w takich warunkach można coś złowić bez turbo atraktoru i wiadra zanęty? Nie da się! Skąd taka ryba ma wiedzieć że jest głodna jak jej nie zachęcisz super dipem truskawkowym czy jak to się tam nazywa? A już skąd ma wiedzieć że powinna popłynąć w taki młyn na żer? Przecież gdyby nie nęcenie to ryby były by tam gdzie jest cicho i spokój. A co to za przyjemność łowić w takim miejscu? Obudźcie się! Jak można zakazać nęcenia?
Proszę zauważyć jeden istotny fakt: Wypowiadają się wciąż te same, niekompetentne osoby.
Druga strona... Ja osobiście, nawet jako karpiarz, mogę taki zakaz poprzeć ale ciekawe kto jest na tyle odważny by stawić czoła, np. firmom produkującym zanęty. Zauważcie fakt kolejny: Skoro Pan Gutkiewicz jest takim autorytetem w świecie wędkarstwa spławikowego to dlaczego on nie jest przeciwnikiem zanęcania. Odpowiedź jest prosta: Jest producentem zanęt ;)
Panowie więcej merytorycznych i kompetentnych działań a mniej pustych dyskusji na forum...
Wypowiem się jeszcze na ten temat ale teraz muszę uciekać od komputera.
Mateusz jak możesz zabierać głos?! Widzisz, zdenerwowałeś największy autorytet www.wedkuje.pl. Było sie odzywać? Ja jestem niekompetentny i spadam. Pozostawiam dyskusję ludziom z odpowiednią wiedzą, dyplomami i kompetencjami.
Przykro mi Pyńku, że uważasz osoby biorące udział w tej dyskusji za niekompetentne. Ja sam akurat nie uważam się za zbyt kompetentnego, ale kilka osób choćby kol.Stiven48-jako były sędzia wędkarski i długoletni działacz moim zdaniem jest jak najbardziej w tym temacie kompetentny. Biorąc pod uwagę twoje argumenty, można łatwo z tobą polemizować i szybko je obalić. Po pierwsze w przypadku ochrony środowiska, żadne lobby (a już na pewno nie producenci zanęt) nie jest w stanie przeciwstawić się zakazowi nęcenia w kategoryczny i skuteczny sposób. Są przykłady z innych państw, gdzie już takie zakazy się wprowadza. Wracając do polskich realiów-również zawodnicy wyczynowi powoli przestawiają się na dużo oszczędniejsze nęcenie (np. metodą angielską), a skoro tak dobrze znasz Pana Gutkiewicza, to powinieneś wiedzieć, że zanęty nie są jedynym jego źródłem dochodu, a on sam również znakomicie sobie bez nich radzi... Zresztą jak wielu innych zawodników. Póki co ogólnopolskiego zakazu nęcenia nie ma, ale cieszy fakt, że wielu "zwykłych" wędkarzy jest na niego przygotowanych.
Kuba to nie wędka łowi rybę tylko wędkarz.Nieważne jaki kupisz kij czy za kilkanaście,czy za kilkadziesiąt czy kilkaset.Ważne są umiejętności i i trochę kombinowania.Sam na początku zaczynałem od tzw. bazarowego teleskopu i trochę podpatrzyłem,trochę podsłuchałem i resztę sam wykombinowałem.Poza tym wędkować człowiek uczy się całe życie
Tym dla których wędkarstwo to nie tylko ,,wyjmowanie’’ ryb z wody ale przede wszystkim czerpanie przyjemności z obcowania z piękną i nieskażoną przyrodą nie trzeba tego tłumaczyć . Nie do wszystkich jednak takie argumenty docierają . Pozdrawiam Grzegorz .
EEEEEE po przerwie wracam i czytam i dochodzę do wnisku że nie jestem kompetentny a przynajmniej mój sprzęt!bo ja mam kije po max 250 zł za sztukę:) wracając do tematu też jestem za wprowadzeniem limitu wsypywania kupy paszy do wody bo z tego jest tylko niezła KUPA a co do Wiórów i Brodów to wreszcie mądre decyzje ktoś podjął(odłów karpia i zakaz zanęcania) Sam jeżdżę często na te zbiorniki i często widziałem jak "wędkarze dokarmiacze" sypali po 20 kg gotowanego makaronu, parzonej pszenicy i Bóg wie czego jeszcze!!
a przeciwnikom zanecania polecam przyjzec sie zawodom wedkarskim na przecietnym poziomie (i niech sobie policza kg zanety wrzuconej do wody w ciagu paru godz)
Ja w imieniu chyba wszystkich kumatych, aczkolwiek niekompetentnych forumowiczów pragnę Ci podziękować za tak zwięzłe, logiczne i dosadne ochłodzenie naszego słynnego już na całą Polskę "autorytetu" wędkarskiego!!! Szacun TINCA!
PS. Znów mają Państwo problem ze zrozumieniem moich postów, a o prymitywnych metodach złośliwości, związanych z brakiem elokwencji, nie wspomnę - nuda, nuda, nuda... Ponadto, proszę nie nazywać mnie w komentarzach pod artykułami analfabetą (jest to zupełnie nie na miejscu) i spojrzeć obiektywnie na swoje wpisy, w których jakość języka polskiego jest bardzo wątpliwa...
Pięknie Panowie. Jeśli chodzi o wszelkie imprezy sportowe, to zaraz się podniesie szum. Ale nikt z tych ludzi nie pomyśli ani przez moment o konsekwencjach, tylko bedą pisać głupoty, że to sama ziemia, a nie chemia. Poruszaliśmy ten temat nie raz i nie dwa, a zawsze było tak samo. Ten autorytet, pan pyniek, może sobie pisać co chce o kompetencjach, ale poza dyplomami i tytułami liczy się jeszcze coś. To coś, to jest MYŚLENIE. Nie wystarczy skończyć szkołę, bo to można osiągnąć na wiele sposobów. I wpieniają mnie do żywego takie osoby które Bóg jeden wie co sobie wyobrażają. Mogę tu podać kilka nicków i chyba by to nikogo nie zdziwiło. Jest tu tego pełno. Nasuwa mi się przygoda internetowa mojego Kolegi Marcina. Poznał w necie babkę. Gadali, klikali, fajnie było i trwało długi czas. Kiedyś padło pytanie od tej Pani: - Marcinku, a gdzie Ty pracujesz? Na to Marcin: - Jestem pracownikiem fizycznym w oddziele szybowym kopalni węgla kamiennego. A kobita miała 4 fakultety i gadało im się bezoporowo i całkiem przyjemnie. Na to więc ta Paniusia pisze tak: - Nie miałam pojęcia, że w kopalniach mogą pracować tak oczytani i inteligentni oraz komunikatywni ludzie. Nigdy bym nie uwierzyła, gdybym Cię nie poznała. Takie właśnie wyobrażenie o ludziach ze Śląska mają niektórzy myśliciele z innych stron Polski. Dlatego uważam, że cała ta zjechana gadka pana pyńka o kompetencjach, to stek wydłubanych z nosa paskudztw. Niektórym wydaje się, że wystarczy się wdrapać na kawałek zydelka i już jest się większym od innych. Ale tu trzeba myśleć, a nie pompować ego wysokością stołka. Już miałem temu panu odpuścić, ale z jakiej do diaska racji ma mnie ktoś taki obrażać? Człowiek który mógłby być moim synem, odnosi się do mnie jak do analfabety. Nie tylko do mnie, ale do wielu innych ludzi. A co ten marnej postury człowieczek może o mnie wiedzieć? Skąd on wie jakie szkoły kończyłem? Jakie ten człowiek ma pojęcie o życiu (mam na myśli ten słynny poradnik epizodyczny) - przecież to jest oderwane od rzeczywistości za pomocą dynamitu. Jedni tutaj odlewają ciężarki, robią koszyczki zanętowe, rurki antysplątaniowe, sygnalizatory, wskaźniki, szyją namoity - i tym powinniśmy się dzielić na forum, a nie głupotami w jakim sklepie i z której półki kupować gadżety. Jestem pod wrażeniem pomysłowości i zdolności wielu Kolegów na tym portalu. Rozmowy które prowadzę prywatnie, świadczą o wielkim potencjale tych osób. Porady i wiedza niektórych jest dla mnie przykładem. A to co pan pyniek uważa i jego docinki, to nie znaczy dla mnie wiecej niż ta ukleja, co ją wczoraj pół godziny próbowałem odczepić z haczyka. Nie dałem rady, urwałem łeb bidulce. Ja zabiłem jedną, a sportowcy mordują setki. Czy się to komuś podoba czy nie, zanęcanie w nadmiarze jest szkodliwe tak dla rybostanu jak dla wód. Nie są to substancje będące naturalnym składnikiem występującym w wodach. Mówimy o presji wędkarskiej która jest coraz większa. Należy więc ograniczyć zatruwanie wód. Trzeba walczyć z trucicielami rolniczymi, przemysłowymi, komunalnymi i................... my sami też musimy pomalutku przybryndzować, bo jest już nas masa i ta masa mnoży się przez ilość syfu który sami wrzucamy do wody. Jest u mnie taki zapomniany staw. Jak tam jadę, to nie zabieram ani grama "trocin", a co założę na hak, to jest branie. Czesi już zaczęli u siebie wprowadzać takie zmiany i wierzcie mi, są efekty. Już po roku od wprowadzenia zakazu zanęcania stan wody i ryb się poprawił. Teraz śmieją się z tych wszystkich co protestowali. Tak więc rzekłem i czekam na nożyce. Wodom cześć! A kumatym pozdrowienia.
Wczoraj zrobiłem małe porównanie na stanowisku obok siedział gość co do wody sypnął lekko 5 kilo zanęty. Ja założyłem ciężarek i czerwonego i do wody. Efekty następujące gość 3 płotki ja 7 karpików (35-42). Jakby dało się zabić wzrokiem to pewnie bym już dzisiaj nie pisał. Jak zapytał na co łapę to był w szoku że bez zanęty. Odpowiedziałem mu że zanęty jest tyle w wodzie że ryby już nie przyciąga a wręcz odstrasza. POZDRO DLA KUMATYCH :)
stary wędkarz nie sypie wiadrami,bo wie,że potrzeba.gorzej z nowymi-chce nałapać a nie umie więc najprościej kupić zanęte i do wody.jak nie ma ryb-to inną,albo 2 wiadra.zmiana miejsca i od nowa.chyba tylko zakaz przyhamuje to sypanie.
Co sadzicie o zakazie necenia na Brodach i Wiorach
Jeśli chodzi o mnie, to wprowadziłbym taki zakaz na wszystkich wodach świata, ponieważ ryba wtedy musiała by polegać na naturalnym pokarmie, a co za tym idzie ilość brań podskoczyła by o 300%. Mam kolegę który nigdy niczym nie zanęca, a efekty ma niezłe. I co to kogo boli że nie można nęcić? Przez to tylko lepsza będzie dana woda.
Popieram wszelkie zakazy nęcenia, może wtedy poprawił by się stan biologiczny wód. Teraz poprzez wrzucania kilku wiader zanęty do wody, woda jest zakwaszona. Gospodarz wody ma wszelkie prawa, aby poprawic jakośc wód. (100% za)
Jak najbardziej popieram! Gdyby w jakiś sposób można było wyegzekwować nęcenie minimalnymi ilościami, byłbym za takim postępowaniem, jednak nie postawimy przecież strażnika przy każdym wędkarzu, więc jedynym wyjściem jest całkowity zakaz-moim zdaniem jest to najlepsze wyjście dla poprawy stanu wód. Ja sam nęcę bardzo skromnie lub wcale, a miałem okazję łowić na zbiorniku, w którym od kilku lat taki zakaz obowiązuje i nie dość, że woda jest wspaniała, to pomimo początkowych narzekań wędkarzy już po roku zaczęli osiągać wyniki lepsze niż z zanęcaniem-wystarczyło znaleźć stanowiska ryb, a brały dosłownie na wszystko. Najciekawsze, że zaproponowano powrót do nęcenia i ogłoszono sondaż-na 8000 użytkowników łowiska tylko trzech opowiedziało się za zniesieniem zakazu!
O TO CHODZI, O TO CHODZI......
Popieram taki zakaz! Już gdzieś pisałem, że mój mentor nigdy nie nęcił i mnie to zaszczepił, wystarczy znaleźć naturalne żerowiska ryby! Cały ten zanętowy interes spowodował tyle, że ryba przyzwyczaiła się do łatwego żarcia i odeszła od starych miejsc, nie żeruje jak dawniej, idzie na łatwiznę! Taki zakaz jest jak najbardziej wskazany - poprawił by zarówno jakość wód, jak i ilość brań ! Tinca - świetnie to ująłeś! Ja bym tak nie potrafił a właśnie tak to widzę. Pozdro!
Grzreaiu, szacun
* Grzesiu
czy jak obowiązuje zakaz to sprężyn i koszyczków też nie wolno?bo mogą się pojawić sprężyńska
szkoda ze jest taka sytulacja ja bym wprowadzil regulamin ograniczenia zanety do minimum,i zeby chodzil jakis gościu wokol stawu i sprawdzal
kosfczek-tak, tony nie!
*koszyczek
Dwoma rękami podpisałbym się pod takim zakazem i powinien on obowiązywać w całym kraju . To co obserwuje się obecnie nad wodą jest przerażające . Są „wędkarze” którym się wydaje że jak wsypią do wody wiadro zanęty to będą mieli wyniki . Na zbiorniku Łąka w Pszczynie w zeszłym roku w okresie letnim widywałem „wędkarzy” którzy za pomocą pontonu wywozili dziennie (przebywając na urlopie pod namiotami) po dwa wiadra zanęty i wsypywali je do wody pomimo obowiązującego w naszym okręgu zakazie wywożenia przynęt i zanęt . To totalny absurd . Na zbiornikach o dużej presji wędkarskiej na dnie zalegają potężne ilości rozkładającej się mazi której nawet bardzo wygłodniała ryba nie jest w stanie pozbierać . Rozkładająca się zanęta powoduje nadmierne zakwaszenie wody , rozwój niepożądanych bakterii i glonów . Jedynym dopuszczonym sposobem zanęcania powinny być koszyczki i nęcić powinno się zanętą roślinną w postaci ich ziaren a nie rozmoczonym chlebem i innym badziewiem w postaci drobno zmielonych mączek .
Szacun Grzesiu.
jak najbardziej zakaz nie mówie o koszykach i sprężynach ale wiadra z zanętami niee
Jeśli o mnie chodzi to mnie jest obojętne czy wolno nęcić czy nie. Ja i tak będąc na rybach nęciłem małymi ilościami. Jednak nie zgadzam się z motywacją wprowadzenia zakazu nęcenia. Na pewno nie nęcenie jest przyczyną zakwitu glonów.
Jak można zakazać nęcenia? No stuknijcie się w głowy. Toż to zawody by nie miały sensu. Wyobrażacie sobie zawody bez nęcenia? A karpiarzy też chcecie "zagłodzić" na śmierć? Bez zalegających ton żarła po zbiornikach karpie nigdy nie osiągną 40 kilo a tak już wszystko jest na najlepszej drodze bo ponad 30 kilowe się trafiają. Co to za zawody gdzie zwycięzca wygrywa z jedną ukleją? Jak wyglądają zawody? Człowiek na człowieku wędek jeszcze więcej, hałas, zgiełk, "zdrowa" rywalizacja. Jak w takich warunkach można coś złowić bez turbo atraktoru i wiadra zanęty? Nie da się! Skąd taka ryba ma wiedzieć że jest głodna jak jej nie zachęcisz super dipem truskawkowym czy jak to się tam nazywa? A już skąd ma wiedzieć że powinna popłynąć w taki młyn na żer? Przecież gdyby nie nęcenie to ryby były by tam gdzie jest cicho i spokój. A co to za przyjemność łowić w takim miejscu? Obudźcie się! Jak można zakazać nęcenia?
Proszę zauważyć jeden istotny fakt: Wypowiadają się wciąż te same, niekompetentne osoby.
Druga strona... Ja osobiście, nawet jako karpiarz, mogę taki zakaz poprzeć ale ciekawe kto jest na tyle odważny by stawić czoła, np. firmom produkującym zanęty. Zauważcie fakt kolejny: Skoro Pan Gutkiewicz jest takim autorytetem w świecie wędkarstwa spławikowego to dlaczego on nie jest przeciwnikiem zanęcania. Odpowiedź jest prosta: Jest producentem zanęt ;)
Panowie więcej merytorycznych i kompetentnych działań a mniej pustych dyskusji na forum...
Wypowiem się jeszcze na ten temat ale teraz muszę uciekać od komputera.
hehe :) ten znowu swoje :) fachowiec od określania niekompetencji :) hehe musi w owej niekompetencji być jakimś mistrzem :) hehe
Mateusz jak możesz zabierać głos?! Widzisz, zdenerwowałeś największy autorytet www.wedkuje.pl. Było sie odzywać? Ja jestem niekompetentny i spadam. Pozostawiam dyskusję ludziom z odpowiednią wiedzą, dyplomami i kompetencjami.
Przykro mi Pyńku, że uważasz osoby biorące udział w tej dyskusji za niekompetentne. Ja sam akurat nie uważam się za zbyt kompetentnego, ale kilka osób choćby kol.Stiven48-jako były sędzia wędkarski i długoletni działacz moim zdaniem jest jak najbardziej w tym temacie kompetentny. Biorąc pod uwagę twoje argumenty, można łatwo z tobą polemizować i szybko je obalić. Po pierwsze w przypadku ochrony środowiska, żadne lobby (a już na pewno nie producenci zanęt) nie jest w stanie przeciwstawić się zakazowi nęcenia w kategoryczny i skuteczny sposób. Są przykłady z innych państw, gdzie już takie zakazy się wprowadza. Wracając do polskich realiów-również zawodnicy wyczynowi powoli przestawiają się na dużo oszczędniejsze nęcenie (np. metodą angielską), a skoro tak dobrze znasz Pana Gutkiewicza, to powinieneś wiedzieć, że zanęty nie są jedynym jego źródłem dochodu, a on sam również znakomicie sobie bez nich radzi... Zresztą jak wielu innych zawodników. Póki co ogólnopolskiego zakazu nęcenia nie ma, ale cieszy fakt, że wielu "zwykłych" wędkarzy jest na niego przygotowanych.
Zgadzam się z Tobą Tinca.Również potrafię łowić bez nęcenia i mam czasem lepsze wyniki niż z nęceniem.Połamania kija życzę wam koledzy
przepraszam
też jestem za zakazem nęcenia
ale Wy jesteście niekompetentni
ja czekam na obiecaną wypowiedź jedynego słusznego autorytetu na tym forum.
kurcze planuje sobie kija do feedera kupić i szukałem tak do 200zł a teraz nie wiem czy jakbym taki za 500 zł kupił to będę już kompetentny?
za 500 to jeszcze nie jest dość kompetentny kij
Kuba to nie wędka łowi rybę tylko wędkarz.Nieważne jaki kupisz kij czy za kilkanaście,czy za kilkadziesiąt czy kilkaset.Ważne są umiejętności i i trochę kombinowania.Sam na początku zaczynałem od tzw. bazarowego teleskopu i trochę podpatrzyłem,trochę podsłuchałem i resztę sam wykombinowałem.Poza tym wędkować człowiek uczy się całe życie
chudy18 uważam że masz całkowitą rację w tej mierze, a ten tekst o tym kiju był z przekąsem do pewnego kolegi
Ty - ale pamietaj ze musisz też kupić kompetentny kołowrót i czujniki ruchu.
Tym dla których wędkarstwo to nie tylko ,,wyjmowanie’’ ryb z wody ale przede wszystkim czerpanie przyjemności z obcowania z piękną i nieskażoną przyrodą nie trzeba tego tłumaczyć . Nie do wszystkich jednak takie argumenty docierają . Pozdrawiam Grzegorz .
;-))
Kto z was uznaje i wprowadza w życie zasadę "no kill"?
EEEEEE po przerwie wracam i czytam i dochodzę do wnisku że nie jestem kompetentny a przynajmniej mój sprzęt!bo ja mam kije po max 250 zł za sztukę:)
wracając do tematu też jestem za wprowadzeniem limitu wsypywania kupy paszy do wody bo z tego jest tylko niezła KUPA a co do Wiórów i Brodów to wreszcie mądre decyzje ktoś podjął(odłów karpia i zakaz zanęcania) Sam jeżdżę często na te zbiorniki i często widziałem jak "wędkarze dokarmiacze" sypali po 20 kg gotowanego makaronu, parzonej pszenicy i Bóg wie czego jeszcze!!
Nic ująć nic dodać. Jak nażarta ryba ma brać?
pzw ma nas w nosie-i pozwala na takie chocki -klocki a moze cos w tej plotce jest prawdy ze w niedlugim czasie ktos wezmie te zbiorniki w prywane rece
a przeciwnikom zanecania polecam przyjzec sie zawodom wedkarskim na przecietnym poziomie (i niech sobie policza kg zanety wrzuconej do wody w ciagu paru godz)
Ja w imieniu chyba wszystkich kumatych, aczkolwiek niekompetentnych forumowiczów pragnę Ci podziękować za tak zwięzłe, logiczne i dosadne ochłodzenie naszego słynnego już na całą Polskę "autorytetu" wędkarskiego!!!
Szacun TINCA!
mateusz-w pażdzierniku 2008 andre komornicki zlowił scar fisha największego karpia świata-41,3kg.w jeziorze graviers,we francji.rekord polski 30,2-oli z rybnika.
spines21 ja też nie mam wędki za 1000zł stąd moje niedopatrzenie. Dzięki za sprostowanie. Teraz już wiem że 40 kg to nie rekord
Powinni dawać do każdej zanęty glonojada gratis problem z głowy:P
Popieram pomysł z glonojadem ;) buuu ha, ha, ha
PS. Znów mają Państwo problem ze zrozumieniem moich postów, a o prymitywnych metodach złośliwości, związanych z brakiem elokwencji, nie wspomnę - nuda, nuda, nuda... Ponadto, proszę nie nazywać mnie w komentarzach pod artykułami analfabetą (jest to zupełnie nie na miejscu) i spojrzeć obiektywnie na swoje wpisy, w których jakość języka polskiego jest bardzo wątpliwa...
Pięknie Panowie. Jeśli chodzi o wszelkie imprezy sportowe, to zaraz się podniesie szum. Ale nikt z tych ludzi nie pomyśli ani przez moment o konsekwencjach, tylko bedą pisać głupoty, że to sama ziemia, a nie chemia. Poruszaliśmy ten temat nie raz i nie dwa, a zawsze było tak samo. Ten autorytet, pan pyniek, może sobie pisać co chce o kompetencjach, ale poza dyplomami i tytułami liczy się jeszcze coś. To coś, to jest MYŚLENIE. Nie wystarczy skończyć szkołę, bo to można osiągnąć na wiele sposobów. I wpieniają mnie do żywego takie osoby które Bóg jeden wie co sobie wyobrażają. Mogę tu podać kilka nicków i chyba by to nikogo nie zdziwiło. Jest tu tego pełno. Nasuwa mi się przygoda internetowa mojego Kolegi Marcina. Poznał w necie babkę. Gadali, klikali, fajnie było i trwało długi czas. Kiedyś padło pytanie od tej Pani:
- Marcinku, a gdzie Ty pracujesz?
Na to Marcin:
- Jestem pracownikiem fizycznym w oddziele szybowym kopalni węgla kamiennego.
A kobita miała 4 fakultety i gadało im się bezoporowo i całkiem przyjemnie.
Na to więc ta Paniusia pisze tak:
- Nie miałam pojęcia, że w kopalniach mogą pracować tak oczytani i inteligentni oraz komunikatywni ludzie. Nigdy bym nie uwierzyła, gdybym Cię nie poznała.
Takie właśnie wyobrażenie o ludziach ze Śląska mają niektórzy myśliciele z innych stron Polski. Dlatego uważam, że cała ta zjechana gadka pana pyńka o kompetencjach, to stek wydłubanych z nosa paskudztw. Niektórym wydaje się, że wystarczy się wdrapać na kawałek zydelka i już jest się większym od innych. Ale tu trzeba myśleć, a nie pompować ego wysokością stołka. Już miałem temu panu odpuścić, ale z jakiej do diaska racji ma mnie ktoś taki obrażać? Człowiek który mógłby być moim synem, odnosi się do mnie jak do analfabety. Nie tylko do mnie, ale do wielu innych ludzi. A co ten marnej postury człowieczek może o mnie wiedzieć? Skąd on wie jakie szkoły kończyłem? Jakie ten człowiek ma pojęcie o życiu (mam na myśli ten słynny poradnik epizodyczny) - przecież to jest oderwane od rzeczywistości za pomocą dynamitu. Jedni tutaj odlewają ciężarki, robią koszyczki zanętowe, rurki antysplątaniowe, sygnalizatory, wskaźniki, szyją namoity - i tym powinniśmy się dzielić na forum, a nie głupotami w jakim sklepie i z której półki kupować gadżety. Jestem pod wrażeniem pomysłowości i zdolności wielu Kolegów na tym portalu. Rozmowy które prowadzę prywatnie, świadczą o wielkim potencjale tych osób. Porady i wiedza niektórych jest dla mnie przykładem. A to co pan pyniek uważa i jego docinki, to nie znaczy dla mnie wiecej niż ta ukleja, co ją wczoraj pół godziny próbowałem odczepić z haczyka. Nie dałem rady, urwałem łeb bidulce. Ja zabiłem jedną, a sportowcy mordują setki. Czy się to komuś podoba czy nie, zanęcanie w nadmiarze jest szkodliwe tak dla rybostanu jak dla wód. Nie są to substancje będące naturalnym składnikiem występującym w wodach. Mówimy o presji wędkarskiej która jest coraz większa. Należy więc ograniczyć zatruwanie wód. Trzeba walczyć z trucicielami rolniczymi, przemysłowymi, komunalnymi i................... my sami też musimy pomalutku przybryndzować, bo jest już nas masa i ta masa mnoży się przez ilość syfu który sami wrzucamy do wody. Jest u mnie taki zapomniany staw. Jak tam jadę, to nie zabieram ani grama "trocin", a co założę na hak, to jest branie. Czesi już zaczęli u siebie wprowadzać takie zmiany i wierzcie mi, są efekty. Już po roku od wprowadzenia zakazu zanęcania stan wody i ryb się poprawił. Teraz śmieją się z tych wszystkich co protestowali. Tak więc rzekłem i czekam na nożyce. Wodom cześć! A kumatym pozdrowienia.
Popieram
Szkoda że tylko Ty, ale mnie to wystarczy.
na razie tylko ja bp ludzie nad wodą wypoczywają i piwko popijają a ja uwiązany jestem u klawiatury
Wczoraj zrobiłem małe porównanie na stanowisku obok siedział gość co do wody sypnął lekko 5 kilo zanęty. Ja założyłem ciężarek i czerwonego i do wody. Efekty następujące gość 3 płotki ja 7 karpików (35-42). Jakby dało się zabić wzrokiem to pewnie bym już dzisiaj nie pisał. Jak zapytał na co łapę to był w szoku że bez zanęty. Odpowiedziałem mu że zanęty jest tyle w wodzie że ryby już nie przyciąga a wręcz odstrasza. POZDRO DLA KUMATYCH :)
Ano odstrasza gdy jej za dużo, a szczególnie wiosną ilość zanęty ma znaczenie. Za duzo nasypiesz, to możesz siedzieć o kiju.
stary wędkarz nie sypie wiadrami,bo wie,że potrzeba.gorzej z nowymi-chce nałapać a nie umie więc najprościej kupić zanęte i do wody.jak nie ma ryb-to inną,albo 2 wiadra.zmiana miejsca i od nowa.chyba tylko zakaz przyhamuje to sypanie.
bo wie,że nie potrzeba