ryby zaraz po wypuszczeniu do wody chyba nie biorą, chyba że są to karpie, a jeśli tak to niech je wszystkie wyłapią. choć takie zachowanie dla mnie jest troszkę rozpaczliwe
z tego co moge powiedziec przynajmniej z doswiadczenia naszego kola to zawsze po zarybieniu zbiornik jest zamkniety na kilka dni by ryba mogla sie rozejsc i zaaklimatyzowac
napewno jest to nie etyczne-jednak patrzac z innej strony -dlaczego nie.po pierwsze ryby do zarybienia powinny byc niewywiarowe i to rozwiazywaloby sprawe.po drugie wez pod uwage nasz staw w Starachowicach i zarybienie jesienne szczupakiem.jak wszystkim wiadomo szczupak to jesienny cel wedkarskich wypraw i wtym samym czasie zbiornk jest zarybiany wymiarowymi rybami .jak sie zachowac -siedziec w domu czy wyjsc nad wode powedkowac-spytaj kilku roznych wedkarzy.a bedziesz mial napewno kilka roznych odpowiedzi
Zarybianie ,ale czym w naszych Starachowickich akwenach jest za mało drobnicy ,karasia ,płoci więc zarybiają karpiem oraz w odpowiednim czasie szczupakiem, nawet jesiotrem .Oczywiście jestem za całkowitym zakazie po zarybieniu ,niech ryba rozejdzie się i zadomowi ,chyba że mowa o Lubiance tam i tak sum zrobi za nas robotę i pozostaną nam leszczyki o wymiarze dłoni.Pozdrawiam.
Myślę że właśnie powinni wpuszczać albo niewymiarowe albo na jakiś czas zamknąć zbiornik w takim wypadku. Niestety u mnie nie zamykają zbiorników po zarybieniu. Jak było z karasiem srebrnym wpuścili go spora ilość i ładna część z tego co wpuścili to poszła bo brał jak ogłupiały. pozdrawiam ;*
Zarybniają na duży akwen 1tonę z każdego rodzaju. To co z tego przetrwa. Połowę, jeśli są to takie pod wymiar ochrony to drapieżnik wytępi. No a resztę to wezmą mięsiarze. Powinno się wpuszczać jak najwięcej to mo0żliwe. No ale PZW jest oszczędne i woli wpuścić ryb za 10000 tys. A resztę zachować. No a już po zarybieniu powinno się odczekać dwa tygodnie, żeby ryby się zakilmatyzowały. Przykładem jest jezioro średzkie. Zarybniali i zaraz pełno moczykiji. A normalnie to 10 a gdy zarybniali to ilu ich było. Wszędzie byli. O ludzie. Szkoda gadać. Pozdrawiam
Moim zdaniem po zarybieniu zbiornika powinno się go zamknąć na czas "rozejści się" ryby, albo zarybiać niewymiarowymi osobnikami, chociaż zamykanie to i tak dla wielu "pseudo wędkarzy" wspaniały okres na połowy.
Drodzy koledzy jaki macje stosunek do "wedkarzy" lowiacych bezposrednio po zarybieniu
ryby zaraz po wypuszczeniu do wody chyba nie biorą, chyba że są to karpie, a jeśli tak to niech je wszystkie wyłapią. choć takie zachowanie dla mnie jest troszkę rozpaczliwe
z tego co moge powiedziec przynajmniej z doswiadczenia naszego kola to zawsze po zarybieniu zbiornik jest zamkniety na kilka dni by ryba mogla sie rozejsc i zaaklimatyzowac
napewno jest to nie etyczne-jednak patrzac z innej strony -dlaczego nie.po pierwsze ryby do zarybienia powinny byc niewywiarowe i to rozwiazywaloby sprawe.po drugie wez pod uwage nasz staw w Starachowicach i zarybienie jesienne szczupakiem.jak wszystkim wiadomo szczupak to jesienny cel wedkarskich wypraw i wtym samym czasie zbiornk jest zarybiany wymiarowymi rybami .jak sie zachowac -siedziec w domu czy wyjsc nad wode powedkowac-spytaj kilku roznych wedkarzy.a bedziesz mial napewno kilka roznych odpowiedzi
Zarybianie ,ale czym w naszych Starachowickich akwenach jest za mało drobnicy ,karasia ,płoci więc zarybiają karpiem oraz w odpowiednim czasie szczupakiem, nawet jesiotrem .Oczywiście jestem za całkowitym zakazie po zarybieniu ,niech ryba rozejdzie się i zadomowi ,chyba że mowa o Lubiance tam i tak sum zrobi za nas robotę i pozostaną nam leszczyki o wymiarze dłoni.Pozdrawiam.
Myślę że właśnie powinni wpuszczać albo niewymiarowe albo na jakiś czas zamknąć zbiornik w takim wypadku. Niestety u mnie nie zamykają zbiorników po zarybieniu. Jak było z karasiem srebrnym wpuścili go spora ilość i ładna część z tego co wpuścili to poszła bo brał jak ogłupiały. pozdrawiam ;*
Zarybniają na duży akwen 1tonę z każdego rodzaju. To co z tego przetrwa. Połowę, jeśli są to takie pod wymiar ochrony to drapieżnik wytępi. No a resztę to wezmą mięsiarze. Powinno się wpuszczać jak najwięcej to mo0żliwe. No ale PZW jest oszczędne i woli wpuścić ryb za 10000 tys. A resztę zachować.
No a już po zarybieniu powinno się odczekać dwa tygodnie, żeby ryby się zakilmatyzowały. Przykładem jest jezioro średzkie. Zarybniali i zaraz pełno moczykiji. A normalnie to 10 a gdy zarybniali to ilu ich było. Wszędzie byli. O ludzie. Szkoda gadać.
Pozdrawiam
Moim zdaniem po zarybieniu zbiornika powinno się go zamknąć na czas "rozejści się" ryby, albo zarybiać niewymiarowymi osobnikami, chociaż zamykanie to i tak dla wielu "pseudo wędkarzy" wspaniały okres na połowy.