Witam. Chce się zacząć ustawiać na sandacza , jestem zwolennikiem metody C&R. Chciałbym się dowiedzieć czy jednak jest sens wypuszczania sandacza , który połknie dość daleko hak , nawet jak bym go wyciągną to czy on odzyska kondycje ? Słyszałem , że sandacz gdy już się "zażre" to nie ma co go wypuszczać. Ale nie potrzebuje ryb brać do domu lecz szkoda też wypuścić rybę , żeby zdechła w męczarni. ( Dotyczy to nie tylko sandacza)
miałem ki przypadek ze szczupakiem połknął przynętę głęboko ponieważ zagapiłem się haczyk był już tak głęboko że żywemu wyciągnąć go z pyska graniczyło z cudem szczupak był ledwo wymiarowy jednak musiałem go wziąć z sobą
Około 30% ryb po dłuższym holu i wypuszczeniu pada gdzieś w zaroślach. Tym bardziej jak coś jest zażarte za bardzo i powtarzam był długi hol, przy krótkich holach jest szansa na przeżycie.
Witam. Chce się zacząć ustawiać na sandacza , jestem zwolennikiem metody C&R. Chciałbym się dowiedzieć czy jednak jest sens wypuszczania sandacza , który połknie dość daleko hak , nawet jak bym go wyciągną to czy on odzyska kondycje ? Słyszałem , że sandacz gdy już się "zażre" to nie ma co go wypuszczać. Ale nie potrzebuje ryb brać do domu lecz szkoda też wypuścić rybę , żeby zdechła w męczarni. ( Dotyczy to nie tylko sandacza)
Z góry dziękuje za odpowiedzi.
miałem ki przypadek ze szczupakiem połknął przynętę głęboko ponieważ zagapiłem się haczyk był już tak głęboko że żywemu wyciągnąć go z pyska graniczyło z cudem szczupak był ledwo wymiarowy jednak musiałem go wziąć z sobą
Około 30% ryb po dłuższym holu i wypuszczeniu pada gdzieś w zaroślach.
Tym bardziej jak coś jest zażarte za bardzo i powtarzam był długi hol, przy krótkich holach jest szansa na przeżycie.