Witam! Koledzy, szukam jakiegoś dobrego namiotu w dobrej, rozsądnej cenie. W tym sezonie przerzucam się z wędkarstwa rekreacyjnego na fanatyczne, większość dni wolnych mam zamiar spędzić nad wodą. Poszperałem po necie, ale nie znalazłem nic ciekawego. Albo mała tandeta albo namioty większe od mojego pokoju i droższe od mojej miesięcznej pensji. Wiadomo - namiot namiotowi nie równy. Czego oczekuje? Po pierwsze nieprzemakalności i stabilności. Interesuje mnie rozmiar tak gdzieś na jedno góra dwa łóżka i trochę sprzętu. Najlepiej z odpinaną podłogą - wiadomo jakie mamy przepisy dotyczące rozkładania namiotów na terenie nadleśnictwa itp. Takie rzeczy jak "okna" czy "moskitiera" na cieplejsze dni mile widziane acz niekonieczne. Cena? tak jak powiedziałem - rozsądna, nie szukam rozkładanej willi, ale praktycznego, wygodnego namiotu. Aha, w grę wchodzą namioty na wszystkie pory roku oprócz zimy, wiem, że są wędkarze, którzy zakupują namioty zdolne do utrzymania temperatury w zimę, ale to nie dla mnie. W razie zimna mam butlę gazową, lampkę zwaną "słoneczkiem" i kuchenkę na której zrobię sobie gorącą kawkę :)
Ponadto szukam jakiegoś dobrego wyrka, wiadomo - jak odepnę podłogę to nie będę mógł spać na karimacie, materacu czy w śpiworze. Trzeba trzymać tyłek z dala od zimnej i wilgotnej ziemi. Cechy łóżka? Funkcjonalne, wytrzymałe, w miarę wygodne.
Jeszcze jedna sprawa, co zabieracie na dłuższe zasiadki albo wręcz obozy wędkarskie? Co zabrać, żeby nie przeżyć niemiłego zaskoczenia?
PS Celowo napisałem "namiot wędkarski" zamiast "karpiowy", bo będzie w nim spał wędkarz, a nie karpie :p Pozdrawiam!
mam podobny materac, bardzo fajny, wielofunkcyjny: można spać w domu, na biwaku a nawet popływać na nim. I podobny kupiłem kiedyś w jakimś markecie za niewielkie pieniądze, nie pamiętam dokładnie ale w promo było chyba coś ok.40 zł
tak jak mówisz mozna na nim plywac , ale po kilku razach szlag go trafi.. dość długo schnie wierzchnia warstwa, bo nie jest gumowa tylko taki jakby aksamit ale do spania jest idealny bo nie ziębi
Spałem na takim materacu w tym sezonie i nie narzekałem, jedyna wada to moja pamięc bo zawsze zapominałem pompki i musiałem pompowac "recznie" :) Teraz kupiłem elektrostatyka, wyglada bardzo stabilnie, spałem jedynie probnie w domu:) pierwsze proby na wiosne, jednak w tej cenie niczego lepszego nie znajdziesz. Polecam sklep Apolonia w Bytomiu na ul. Strzelców Bytomskich, super ceny i tam je znajdziesz (oprcz tego sa tez łózka z TB) Odpuscilbym sobie cormorany i jaxony, Co do namiotu, to zalezy jaka kase chcesz przeznaczyc:)
Właśnie w Apolonii znalazłem Namiot TB Enforcer EXL Co powiecie? Nada się? Na zdjęciu wygląda niepozornie, ale mamy podane wymiary- 340x214x165cm. Cena moim zdaniem rozsądna. Pytanie o jakość i funkcjonalność tego namiotu. Używał ktoś? Albo znacie kogoś kto używał?
A co z tym łóżkiem jimyzoo? Mógłbyś wysłać linka tego produktu? Bo nie wiem o które chodzi.
Aha, no właśnie bardziej skłaniałbym się w stronę fotela z przystawką zamiast materaca. Wiem, że materac wielki i wygodny, ale na fotelu mogę sobie klapnąć przy kijach i wędkować, później przenieść do namiotu i iść na nim spać. Z materacem tak nie zrobię :)
A kupno fotela i łóżka osobno nie wchodzi w grę z uwagi na pieniążki i transport. Nie zarabiam zbyt wiele i nie jeżdżę dostawczakiem :p Jadąc 2-drzwiową corsą w 2 osoby na zasiadkę i tak muszę demontować oparcie z tyłu :D
Pisaq, Ty się zastanów nad tym materacem. Ja kiedyś planowałem taki zakup, ale wyklucza to sen przy odkrytym niebie. Niby nic, ale szczury chodzące po człowieku w czasie drzemki to dla niektórych ciężki orzech...
Ja zainwestowałem w łóżko typowo karpiowe. Chociaż teraz jest to łóżko sumowo-sandaczowe, to służy naprawdę bardzo dobrze. Niestety w moim przypadku - to tylko łóżko. Fotel"u raczej nie da się z tego zmontować.
Ale jeśli tylko w namiocie to materac chyba jednak na "+"
Chcę używać tego w namiocie, ale bardziej skłaniam się właśnie do łóżka albo fotela z dostawką niż materaca. Choćby dlatego, że łóżko mogę wynieść na dwór i wyciągnąć się na słoneczku przy kijach albo sobie klapnąć na nim i posiedzieć :) A - tak jak powiedziałeś - materac tylko do namiotu. Choć i tak przy chłodnej ziemi i braku podłogi łózko jest lepsze bo mamy tyłek kilka cm od zimnego podłoża :)
Moje łóżko czy fotel będzie łóżkiem wędkarskim, żadna ryba nie będzie tam spała, od tego mają wodę. Prosta zasada - ja nie pływam, zostawiam to dla ryb, one nie ładują mi się do namiotu :D
Withanight88, ale to nie na ryby :D Tzn częściowo tak, ale np długi weekend nad wodą. Jadę w piątek po południu, rozbijam namiot, wędkuję do późnego wieczora, składam sprzęt, idę spać. Wstaję o 4, biorę spinning i idę na spacer, wracam, robię jakiś prowizoryczny obiadek, rozkładam feedery/karpiówki/cokolwiek i znowu łowię do nocy :) Taki zakup pozwoli zaoszczędzić na paliwie do samochodu i opłatach domowych - elektryczność, woda, gaz :D Bo w sumie w dni wolne wyprowadzam się nad wodę :)
Od wielu lat, wiele razy spałem w namiocie i nie używałem nigdy łóżka. Ze 2 lata temu kupiłem taki właśnie materac jak na zdjęciu i jestem z niego bardzo zadowolony. Ma we wnętrzu miech do nadmuchiwania, ale używam do tego pompki zewnętrznej. Materac ten jest bardzo wygodny do spania. Najpierw na podłogę namiotu kładę kalimatę, a na to materac, aby zapewnić jeszcze lepszą izolację od podłoża. Można też na nim nieźle pływać. Jeśli jednak masz zamiar spać w takim namiocie jak tylko puszczą lody, to na pewno przyda się łóżko. Wtedy trzeba zabrać butlę na gaz turystyczną z palnikiem, albo kuchenką co będzie wygodniejsze, aby sobie coś gorącego ugotować.
Oczywiście, nie wiem czy o tym napisałem, ale mam zamiar używać go wczesną wiosną. Mam butlę turystyczną, lampkę "oświetleniowo-grzewczą" i kuchenkę turystyczną - nagrzanie namiotu, ugotowanie prowizorycznego obiadku, zagotowanie wody na kawę nie będzie problemem. Dlatego też zadałem pytanie co zabierać na taki dłuższy biwak oprócz namiotu i łóżka/materaca. Co Wy zabieracie? Wiadomo - zapas wody pitnej, butla i palnik/kuchenka, karimata/łóżko/materac, Do "kuchni" kilka praktycznych garnków, kubek, kawa, herbata, cukier, przyprawy, jakiś olej, ostry nóż, otwieracz do konserw i butelek (:D), kubek itp Oczywiście nie wolno zapomnieć o wędkach i akcesoriach :) No i nowym samochodzie który to wszystko pomieści :p
pisaq a nie pamietasz jak pani na fizyce mówila " najlepszym izolatorem jest powietrze" ?(materac dmuchany) :P ciekawy jestem co lepiej zdaje egzamin prosze o relacje
Pisaq co do namiotu któergo link wkleiłes to jest ok, duzy fajny itd, jeden minus - długo sie go rozklada i samemu niewygodnie wiec na pojedyncze nocki sie nie nadaje, chyba ze jestes bardzo cierpliwy:D Polecalbym cos z "szybkorozkladalnych" , ja mam phantoma z TB, tylko, ze to jedynka (duze lozko i dosc sporo miejsca na graty, dwa lozka mozee i by weszly ale wtedy zero miejsca na cokolwiek jeszcze, ale sa dwójki chyba). Co do łózka, ja mam elektrostatyka L6 (na 6 nogach) apolonia jesli nie ma tego na allegro to przedwon i spytaj czy maja na sklepie, super tez jest lozko TB Phantom, kumpel ma, poezja ale cena wyższa.
Nie no, na zasiadki raczej we dwie albo trzy osoby. Dwie śpią, jedna czai przy wędkach. Choć wiadomo, że nikt tak spać nie będzie. Raczej dwie czatują, jedna śpi albo udaje, że śpi :p Ryba jak widzi śpiącego wędkarza to bierze na jego kij - ze złośliwości, dlatego strategia udawania snu jest praktykowana w moim otoczeniu :D
Jak będę się "przeprowadzał" nad wodę to raczej będę sam, ale jestem cierpliwy. Czym jest godzina przy kilku dniach spędzonych nad wodą? :)
Tego Phantoma znalazłem, raczej poza moim zasięgiem, jeżeli chodzi o wyrko. Jak łowię to siedzę przy kijach, chyba że utnę sobie drzemkę w fotelu, ale jak idę spać do namiotu czy do samochodu to zwijam kije - wiadomo, potwory w wodzie pływają, wędki wciągają, życie :p
Może i materac dobrze izoluje, ale jest... niski, a ja się rzucam w nocy :D Jak spadnę z łóżka to się obudzę, jak spadnę z materaca to też się obudzę...za kilka godzin :p
O! Coś na owady, nie pomyślałem, choć ostatnio bardzo zawiodłem się na tych wszystkich sprayach itp. Ale lepiej mieć niż nie mieć :)
Kurde, wyobraź sobie: Masz upragnione, wyczekiwane i wywalczone 2 dni wolne, do tego dochodzi weekend i jakieś święto (choć święta 2010 przypadają w weekendy :/ ). Jedziesz nad wodę, jest chłodnawo, rozbijasz namiot, szykujesz obozowisko, zanęcasz łowisko, wędkujesz, popijasz świeżą i gorącą kawusię, idziesz spać i... Rano wstajesz obolały, zziębnięty, z bólem gardła, chrypką, bólem głowy i to nie jest kac :p Trzeba jechać do domu i udać się do lekarza - tragedia :/
A tak kupie se fotel z dostawką, będę na nim siedział przy kijach, a jak będę chciał spać to wniosę do namiotu, walnę się i koniec. Najwyżej połamię w cholerę jak będę się wiercił i będę spał w pontonie z reala hahaha, a już tak miałem :D
wiosenna nocka - eee to juz chyba wole po lodzie połazic
letnia nocka- to w samochodzie kimam :)
Ja jak Kuba jestem minimalista - wystarczy mi maly mały namiot byle bym cały wlazł, ale karimata to dla mnie za mało , bo za twardo troche... NAZBIERAŁ bym do worka suchej trawy lub siana i pod tyłek bym podłozył i klasa :)
Łóżko - Jak będziesz miał takie wygody to na ryby nie wstaniesz. Ja się położę o 24 spać na karimacie położonej na piachu to po dwóch godzinach już się wędkowania nie mogę doczekać.
Wiosenna nocka - właśnie o to chodzi, żeby siedzieć sobie w takim namiocie, mieć ciepło, ciepłą kawkę itp wstać rano i śmigać na rybki :p
Mam i samochód i namiot turystyczny - na dłuższą metę i w moich warunkach się nie nadają. W samochodzie jest niewygodnie (corsa b, 2 drzwiowa) i śmierdzi :D Ponadto nie wszędzie mogę nim wjechać, np nad Kozłową Górę nie da rady. Namiot turystyczny nie zdał egzaminu. Nie idzie tam upchnąć sprzętu, a i odpalić "słoneczko" strach jak cholera. Jest dobry na nockę, ale nie na tydzień. Po kilku godzinach spania w zimnie też bym się nie mógł doczekać - powrotu do domu :p Chodzi o to, żeby się porządnie wyspać, wypocząć i iść na ryby.
Co do pontonu to nie wiem jakie ma wymiary, ale nie jest taki mały :p Fakt, jest z reala, ale z tych większych z reala :D Seahawk cośtam, 2 os chyba, ma podpórki wędkarskie i mocowanie do silnika :D Było całkiem wygodnie, rzuciłem sobie kocyk do środka, kurtka pod łeb, przykryłem się "kordełką" i nyny :)
Naruszę zasady skromności i perfidnie się pochwalę! Kupiłem sobie takie oto cacko: http://www.youtube.com/watch?v=prnwKnauBVk
Plan jest taki. Dojeżdżam nad rzekę. Parkuję furę. Klamory na plecy i w drogę do najbliższej asfaltowej. Stopem (jak Bóg da) jadę w górę rzeki. Następnie spływam dwa dni - zatrzymując się w lepszych miejscówkach, co by kije zamoczyć. Już sprawdzałem - da się w tym spać. Problem łóżka i namiotu - rozwiązał się sam.
Powiem szczerze, że trochę bym się bał. Zarówno pływać jak i spać w takim... czymś. Za bardzo nie widzę, gdzie można byłoby schować więcej sprzętu. Jak w tym spać? Eee nie dla mnie toto :p
Mówię Wam, świetna sprawa: Jak masz daleko do łowiska z parkingu to jedziesz z kumplem, bierzecie sprzęt, zanosicie na miejscówkę, kumpel zostaje, a Ty śmigasz po jeszcze ;) Rozkładasz się, przygotowujesz miejscówkę pod względem kempingu i wędkowania, wypijasz z kumplem po piwku, kiełbaska z ogniska, trochę śmiechów i wyganiasz kumpla (chyba, że jest wędkarzem albo nie jest kumplem tylko kumpelą :) ) Wyobraźcie sobie teraz sytuację. Wstajecie rano, pierwsza myśl - "na ryby bym pojechał" (jak zawsze!), druga "o kurde, przecież jestem na rybach!". Czaicie tą radość? No i nie trzeba wstawać wcześniej o czas dojazdu. Chcemy być na łowisku o 4 to wstajemy o 3:50 i już :) Oszczędzamy czas, paliwo, bieżnik opon, środowisko :p Same plusy :)
"Powiem szczerze, że trochę bym się bał. Zarówno pływać jak i spać w takim... czymś". A kto powiedział, że się nie boję:) Co by to była za frajda, bez... strachu:P
Pobudka nad wodą... znam to uczucie... Dej Boże już tyn maj.
Apteczka, zapałki, nóż ala Rambo, dodatkowe zapałki, zapalniczka to taka oczywista oczywistość jak w przypadku akcesoriów wędkarskich karta i wypychacz :) Dobrze, że Kolega o tym wspomniał, bo może są ludzie, którzy będą szukali informacji na temat biwakowania i taka informacja może im uratować tyłek.
Apteczki dzielimy według zastosowań, choć życzę Wam i sobie aby nigdy nie była potrzebna. Inaczej wyposażona powinna być apteczka na dłuższy wypad do typowej dziczy, inaczej na krótki wypad np w góry, do samochodu zaś jeszcze inaczej.
- Zapasowe zapałki :) - Tabletki przeciwbólowe (apap albo mocniejszy ketonal lub coxtral na ból kości i zębów) - Węgiel w tabletkach (wiadomo od czego;d może śmieszyć, ale to bardzo niemiła choroba) - Tabletki przeciw grypie i przeziębieniu, rutinoscorbin. - Tabletki na zatrucie pokarmowe i inne dolegliwości żołądkowe albo Smecta. - Maść na opuchlizny albo Altacet. - Bandaże jałowe. - Opaski/bandaże elastyczne. - Plastry. - Woda utleniona. - Nożyczki, agrafki, spinki.
Oprócz tego w nożu mam schowane zapałki(!) oraz małe światełko chemiczne. Podczas małego survivalu ASG na terenie lasu, dawnej cementowni i bunkra u mnie w mieścinie okazały się wręcz zbawienne :) Do tego awaryjna saszetka kawy z cukrem w bocznej kieszonce :)
Oprócz tego nie zapominajmy o źródłach światła. Latarka czołowa - nieduża, lekka, niedroga, praktyczna. Latarka główna, najlepiej z lampką - musi być solidna i mieć dobry akumulator. Zapasowe, większe światełko chemiczne (najlepiej kupić gdzieś na necie, koszt sztuki nie większy niż 10zł, świeci przez ok8godzin) i zapałki(!).
Przesadą nie będzie odwiedzenie sklepu militarnego i zaopatrzenie się w właśnie takie rzeczy jak ów światełko chemiczne oraz polskie albo amerykańskie racje żywnościowe.
Do tego ubrania na zmianę(bielizna i grube skarpety!), dobre, solidne buty, najlepiej wojskowe, ciepła kurtka, nakrycie głowy(byle nie hełm czy beret :D ).
W ogóle podczas nocnych zasiadek to siedzę jak jakiś specnaz, ale to dlatego, że mam świra na punkcie militariów, a nie dlatego, że tak trzeba. Ale można :P
Ceny, w zależności od modelu od 100 do 200zł, tańsze są wersje "mini", ale nie o to chodzi. Tak czy siak polecam zabierać zapasowe źródło światła, to że latarka jest nie do zajechania nie znaczy że jest nie do zgubienia czy zniszczenia :p A są różne talenty :) Ok, spadam na chwilę do pracy, będę po południu! Pozdrawiam!
Maglite mam 10 lat i poza bateriami nic nie wymieniam.A daje naprawdę porządne swiatło.Zgadza się jest napewno droga,może dlatego o niej pamietam i jeszcze ją mam.
Jeśli jesteśmy przy apteczce, to warto jeszcze dodać koc termiczny (koszt ok. 4 zł), maseczkę, rękawiczki i... prezerwatywę. Może to wyposażenie na nieco większe katastrofy, ale nie wiadomo co nas czeka w drodze i na łowisku. Koc termiczny to super sprawa nie tylko jeśli chodzi o wypadki, ale na zimne nocki zawsze może się przydać, nie gwarantuje całkowitego ocieplenia, ale początkowo chroni przed zimnem. Początkowo tj. dopóki się nie spocimy i woda która zostanie na naszym ciele nie schłodzi się. Mój kolega- autostopowicz, nie wyobraża sobie podróży bez takiego koca. Maseczka i rękawiczki to bardziej na wypadek wypadku, ale lepiej to mieć, niż np. zaniechać pomocy osobie poszkodowanej w wypadku lub poczuć jej wymiociny we własnym gardle- a przed tym uchroni nas maseczka. Prezerwatywa... no cóż o tym usłyszałem stosunkowo niedawno, ale spora ilość ratowników posiada taki gadżet. Używają ich przy wypadkach w których ktoś niefortunnie stracił palec- owijają go jałową gazą, następnie ładują do prezerwatywy, zawiązują ja i wsadzają do czegoś zimnego, przez co jest większa szansa na powodzenie ewentualnego przyszycia palca ;) Zaleca się nie podawać chemii komuś spoza swojej rodziny. Sorry że tak wcisnąłem się w temat, ale powiedzmy, że jestem wyczulony na kwestie pierwszej pomocy ;d Mam za sobą kilka kursów tego typu + zaświadczenie opiekuna kolonijnego więc jako tako znam się na zagadnieniu :D
Witam!
Koledzy, szukam jakiegoś dobrego namiotu w dobrej, rozsądnej cenie.
W tym sezonie przerzucam się z wędkarstwa rekreacyjnego na fanatyczne, większość dni wolnych mam zamiar spędzić nad wodą.
Poszperałem po necie, ale nie znalazłem nic ciekawego. Albo mała tandeta albo namioty większe od mojego pokoju i droższe od mojej miesięcznej pensji.
Wiadomo - namiot namiotowi nie równy. Czego oczekuje?
Po pierwsze nieprzemakalności i stabilności. Interesuje mnie rozmiar tak gdzieś na jedno góra dwa łóżka i trochę sprzętu. Najlepiej z odpinaną podłogą - wiadomo jakie mamy przepisy dotyczące rozkładania namiotów na terenie nadleśnictwa itp.
Takie rzeczy jak "okna" czy "moskitiera" na cieplejsze dni mile widziane acz niekonieczne.
Cena? tak jak powiedziałem - rozsądna, nie szukam rozkładanej willi, ale praktycznego, wygodnego namiotu. Aha, w grę wchodzą namioty na wszystkie pory roku oprócz zimy, wiem, że są wędkarze, którzy zakupują namioty zdolne do utrzymania temperatury w zimę, ale to nie dla mnie. W razie zimna mam butlę gazową, lampkę zwaną "słoneczkiem" i kuchenkę na której zrobię sobie gorącą kawkę :)
Ponadto szukam jakiegoś dobrego wyrka, wiadomo - jak odepnę podłogę to nie będę mógł spać na karimacie, materacu czy w śpiworze. Trzeba trzymać tyłek z dala od zimnej i wilgotnej ziemi.
Cechy łóżka? Funkcjonalne, wytrzymałe, w miarę wygodne.
Jeszcze jedna sprawa, co zabieracie na dłuższe zasiadki albo wręcz obozy wędkarskie?
Co zabrać, żeby nie przeżyć niemiłego zaskoczenia?
PS
Celowo napisałem "namiot wędkarski" zamiast "karpiowy", bo będzie w nim spał wędkarz, a nie karpie :p
Pozdrawiam!
Marcin jak wejdzie to polecam :P
a czy dmuchany materac komorowy nie wystarczy? W opie aukcji jest napisane , ze pani gratis :P hehhe
to Ci szczerze moge polecic.... i wlasciwosci transportowe dobre, cena niewygórowana...
chyba, ze szukasz jak to kiedys mówiono "leżanki"
mam podobny materac, bardzo fajny, wielofunkcyjny: można spać w domu, na biwaku a nawet popływać na nim. I podobny kupiłem kiedyś w jakimś markecie za niewielkie pieniądze, nie pamiętam dokładnie ale w promo było chyba coś ok.40 zł
tak jak mówisz mozna na nim plywac , ale po kilku razach szlag go trafi.. dość długo schnie wierzchnia warstwa, bo nie jest gumowa tylko taki jakby aksamit ale do spania jest idealny bo nie ziębi
ta wierzchnia powierzchnia to takie coś ala welur - schnie faktycznie długo, ja tam parę razy nim pływałem i póki co nic mu się nie stało.
no cos takiego
;)
wejdz na stronę DECATHLON,mają niezły sprzęt.
Ja zamiast łóżka stosuję fotel karpiowy z przystawką ELEKTROSTATYK
Spałem na takim materacu w tym sezonie i nie narzekałem, jedyna wada to moja pamięc bo zawsze zapominałem pompki i musiałem pompowac "recznie" :) Teraz kupiłem elektrostatyka, wyglada bardzo stabilnie, spałem jedynie probnie w domu:) pierwsze proby na wiosne, jednak w tej cenie niczego lepszego nie znajdziesz. Polecam sklep Apolonia w Bytomiu na ul. Strzelców Bytomskich, super ceny i tam je znajdziesz (oprcz tego sa tez łózka z TB) Odpuscilbym sobie cormorany i jaxony, Co do namiotu, to zalezy jaka kase chcesz przeznaczyc:)
Właśnie w Apolonii znalazłem
Namiot TB Enforcer EXL
Co powiecie? Nada się? Na zdjęciu wygląda niepozornie, ale mamy podane wymiary- 340x214x165cm.
Cena moim zdaniem rozsądna.
Pytanie o jakość i funkcjonalność tego namiotu. Używał ktoś? Albo znacie kogoś kto używał?
A co z tym łóżkiem jimyzoo? Mógłbyś wysłać linka tego produktu? Bo nie wiem o które chodzi.
Aha, no właśnie bardziej skłaniałbym się w stronę fotela z przystawką zamiast materaca.
Wiem, że materac wielki i wygodny, ale na fotelu mogę sobie klapnąć przy kijach i wędkować, później przenieść do namiotu i iść na nim spać. Z materacem tak nie zrobię :)
A kupno fotela i łóżka osobno nie wchodzi w grę z uwagi na pieniążki i transport. Nie zarabiam zbyt wiele i nie jeżdżę dostawczakiem :p Jadąc 2-drzwiową corsą w 2 osoby na zasiadkę i tak muszę demontować oparcie z tyłu :D
http://allegro.pl/item884017171_elektrostatyk_fotel_f5r_podnozek_lozko.html
Fajny i niedrogi, dzięki withanight ;)
Pisaq, Ty się zastanów nad tym materacem. Ja kiedyś planowałem taki zakup, ale wyklucza to sen przy odkrytym niebie. Niby nic, ale szczury chodzące po człowieku w czasie drzemki to dla niektórych ciężki orzech...
Ja zainwestowałem w łóżko typowo karpiowe. Chociaż teraz jest to łóżko sumowo-sandaczowe, to służy naprawdę bardzo dobrze. Niestety w moim przypadku - to tylko łóżko. Fotel"u raczej nie da się z tego zmontować.
Ale jeśli tylko w namiocie to materac chyba jednak na "+"
na ryby jezdzi sie łowic a nie spac :P nigdy w zyciu nie kupił bym łozka na ryby za ta kase;)
Chcę używać tego w namiocie, ale bardziej skłaniam się właśnie do łóżka albo fotela z dostawką niż materaca.
Choćby dlatego, że łóżko mogę wynieść na dwór i wyciągnąć się na słoneczku przy kijach albo sobie klapnąć na nim i posiedzieć :)
A - tak jak powiedziałeś - materac tylko do namiotu. Choć i tak przy chłodnej ziemi i braku podłogi łózko jest lepsze bo mamy tyłek kilka cm od zimnego podłoża :)
Moje łóżko czy fotel będzie łóżkiem wędkarskim, żadna ryba nie będzie tam spała, od tego mają wodę. Prosta zasada - ja nie pływam, zostawiam to dla ryb, one nie ładują mi się do namiotu :D
Namiot
Fotel z dostawką
Withanight88, ale to nie na ryby :D
Tzn częściowo tak, ale np długi weekend nad wodą.
Jadę w piątek po południu, rozbijam namiot, wędkuję do późnego wieczora, składam sprzęt, idę spać. Wstaję o 4, biorę spinning i idę na spacer, wracam, robię jakiś prowizoryczny obiadek, rozkładam feedery/karpiówki/cokolwiek i znowu łowię do nocy :)
Taki zakup pozwoli zaoszczędzić na paliwie do samochodu i opłatach domowych - elektryczność, woda, gaz :D Bo w sumie w dni wolne wyprowadzam się nad wodę :)
Od wielu lat, wiele razy spałem w namiocie i nie używałem nigdy łóżka. Ze 2 lata temu kupiłem taki właśnie materac jak na zdjęciu i jestem z niego bardzo zadowolony. Ma we wnętrzu miech do nadmuchiwania, ale używam do tego pompki zewnętrznej. Materac ten jest bardzo wygodny do spania. Najpierw na podłogę namiotu kładę kalimatę, a na to materac, aby zapewnić jeszcze lepszą izolację od podłoża. Można też na nim nieźle pływać. Jeśli jednak masz zamiar spać w takim namiocie jak tylko puszczą lody, to na pewno przyda się łóżko. Wtedy trzeba zabrać butlę na gaz turystyczną z palnikiem, albo kuchenką co będzie wygodniejsze, aby sobie coś gorącego ugotować.
Oczywiście, nie wiem czy o tym napisałem, ale mam zamiar używać go wczesną wiosną.
Mam butlę turystyczną, lampkę "oświetleniowo-grzewczą" i kuchenkę turystyczną - nagrzanie namiotu, ugotowanie prowizorycznego obiadku, zagotowanie wody na kawę nie będzie problemem.
Dlatego też zadałem pytanie co zabierać na taki dłuższy biwak oprócz namiotu i łóżka/materaca.
Co Wy zabieracie?
Wiadomo - zapas wody pitnej, butla i palnik/kuchenka, karimata/łóżko/materac,
Do "kuchni" kilka praktycznych garnków, kubek, kawa, herbata, cukier, przyprawy, jakiś olej, ostry nóż, otwieracz do konserw i butelek (:D), kubek itp
Oczywiście nie wolno zapomnieć o wędkach i akcesoriach :)
No i nowym samochodzie który to wszystko pomieści :p
pisaq a nie pamietasz jak pani na fizyce mówila " najlepszym izolatorem jest powietrze" ?(materac dmuchany) :P ciekawy jestem co lepiej zdaje egzamin prosze o relacje
Pisaq co do namiotu któergo link wkleiłes to jest ok, duzy fajny itd, jeden minus - długo sie go rozklada i samemu niewygodnie wiec na pojedyncze nocki sie nie nadaje, chyba ze jestes bardzo cierpliwy:D Polecalbym cos z "szybkorozkladalnych" , ja mam phantoma z TB, tylko, ze to jedynka (duze lozko i dosc sporo miejsca na graty, dwa lozka mozee i by weszly ale wtedy zero miejsca na cokolwiek jeszcze, ale sa dwójki chyba). Co do łózka, ja mam elektrostatyka L6 (na 6 nogach) apolonia jesli nie ma tego na allegro to przedwon i spytaj czy maja na sklepie, super tez jest lozko TB Phantom, kumpel ma, poezja ale cena wyższa.
Na taką weekendową zasiadkę nie zapomij o dobrym kumplu, a tak na poważnie to coś na owady warto mieć przy sobie.
Nie no, na zasiadki raczej we dwie albo trzy osoby. Dwie śpią, jedna czai przy wędkach. Choć wiadomo, że nikt tak spać nie będzie. Raczej dwie czatują, jedna śpi albo udaje, że śpi :p
Ryba jak widzi śpiącego wędkarza to bierze na jego kij - ze złośliwości, dlatego strategia udawania snu jest praktykowana w moim otoczeniu :D
Jak będę się "przeprowadzał" nad wodę to raczej będę sam, ale jestem cierpliwy.
Czym jest godzina przy kilku dniach spędzonych nad wodą? :)
Tego Phantoma znalazłem, raczej poza moim zasięgiem, jeżeli chodzi o wyrko.
Jak łowię to siedzę przy kijach, chyba że utnę sobie drzemkę w fotelu, ale jak idę spać do namiotu czy do samochodu to zwijam kije - wiadomo, potwory w wodzie pływają, wędki wciągają, życie :p
Może i materac dobrze izoluje, ale jest... niski, a ja się rzucam w nocy :D
Jak spadnę z łóżka to się obudzę, jak spadnę z materaca to też się obudzę...za kilka godzin :p
O! Coś na owady, nie pomyślałem, choć ostatnio bardzo zawiodłem się na tych wszystkich sprayach itp. Ale lepiej mieć niż nie mieć :)
Ten srodek to czym tańszy to lepszy. Ważne jest aby miał dużą zawartość DEET, działają skutecznie. Udanych zasiadek i zapraszam w moje strony.
pisaq to jak spadniesz to nie bedzie bolało :P
Haha :D Niby tak, ale jak się obudzę to będzie :p
Kurde, wyobraź sobie:
Masz upragnione, wyczekiwane i wywalczone 2 dni wolne, do tego dochodzi weekend i jakieś święto (choć święta 2010 przypadają w weekendy :/ ).
Jedziesz nad wodę, jest chłodnawo, rozbijasz namiot, szykujesz obozowisko, zanęcasz łowisko, wędkujesz, popijasz świeżą i gorącą kawusię, idziesz spać i...
Rano wstajesz obolały, zziębnięty, z bólem gardła, chrypką, bólem głowy i to nie jest kac :p
Trzeba jechać do domu i udać się do lekarza - tragedia :/
A tak kupie se fotel z dostawką, będę na nim siedział przy kijach, a jak będę chciał spać to wniosę do namiotu, walnę się i koniec. Najwyżej połamię w cholerę jak będę się wiercił i będę spał w pontonie z reala hahaha, a już tak miałem :D
Jaki to wygodny wędkarz:) Mój sprzęt biwakowy to: Namiot (jak najmniejszy, wystarczy że głowa i tułów się zmieszczą) Karimata, czasami Śpiwór.
w pontonie to jak w niemowle w łózeczku drewnianym :) mówisz, ze sie wiercisz - szczerze nie wyobrazam sobie Ciebie na tym łozu:)
kilka moich uwag:
wiosenna nocka - eee to juz chyba wole po lodzie połazic
letnia nocka- to w samochodzie kimam :)
Ja jak Kuba jestem minimalista - wystarczy mi maly mały namiot byle bym cały wlazł, ale karimata to dla mnie za mało , bo za twardo troche... NAZBIERAŁ bym do worka suchej trawy lub siana i pod tyłek bym podłozył i klasa :)
Łóżko - Jak będziesz miał takie wygody to na ryby nie wstaniesz. Ja się położę o 24 spać na karimacie położonej na piachu to po dwóch godzinach już się wędkowania nie mogę doczekać.
nie wątpie:)
Wiosenna nocka - właśnie o to chodzi, żeby siedzieć sobie w takim namiocie, mieć ciepło, ciepłą kawkę itp wstać rano i śmigać na rybki :p
Mam i samochód i namiot turystyczny - na dłuższą metę i w moich warunkach się nie nadają.
W samochodzie jest niewygodnie (corsa b, 2 drzwiowa) i śmierdzi :D
Ponadto nie wszędzie mogę nim wjechać, np nad Kozłową Górę nie da rady.
Namiot turystyczny nie zdał egzaminu. Nie idzie tam upchnąć sprzętu, a i odpalić "słoneczko" strach jak cholera. Jest dobry na nockę, ale nie na tydzień.
Po kilku godzinach spania w zimnie też bym się nie mógł doczekać - powrotu do domu :p
Chodzi o to, żeby się porządnie wyspać, wypocząć i iść na ryby.
Co do pontonu to nie wiem jakie ma wymiary, ale nie jest taki mały :p
Fakt, jest z reala, ale z tych większych z reala :D
Seahawk cośtam, 2 os chyba, ma podpórki wędkarskie i mocowanie do silnika :D
Było całkiem wygodnie, rzuciłem sobie kocyk do środka, kurtka pod łeb, przykryłem się "kordełką" i nyny :)
Naruszę zasady skromności i perfidnie się pochwalę! Kupiłem sobie takie oto cacko: http://www.youtube.com/watch?v=prnwKnauBVk
Plan jest taki. Dojeżdżam nad rzekę. Parkuję furę. Klamory na plecy i w drogę do najbliższej asfaltowej. Stopem (jak Bóg da) jadę w górę rzeki. Następnie spływam dwa dni - zatrzymując się w lepszych miejscówkach, co by kije zamoczyć. Już sprawdzałem - da się w tym spać. Problem łóżka i namiotu - rozwiązał się sam.
Niech no tylko przyjdzie ten maj...
Powiem szczerze, że trochę bym się bał. Zarówno pływać jak i spać w takim... czymś.
Za bardzo nie widzę, gdzie można byłoby schować więcej sprzętu. Jak w tym spać?
Eee nie dla mnie toto :p
Mówię Wam, świetna sprawa:
Jak masz daleko do łowiska z parkingu to jedziesz z kumplem, bierzecie sprzęt, zanosicie na miejscówkę, kumpel zostaje, a Ty śmigasz po jeszcze ;)
Rozkładasz się, przygotowujesz miejscówkę pod względem kempingu i wędkowania, wypijasz z kumplem po piwku, kiełbaska z ogniska, trochę śmiechów i wyganiasz kumpla (chyba, że jest wędkarzem albo nie jest kumplem tylko kumpelą :) )
Wyobraźcie sobie teraz sytuację.
Wstajecie rano, pierwsza myśl - "na ryby bym pojechał" (jak zawsze!), druga "o kurde, przecież jestem na rybach!". Czaicie tą radość?
No i nie trzeba wstawać wcześniej o czas dojazdu. Chcemy być na łowisku o 4 to wstajemy o 3:50 i już :)
Oszczędzamy czas, paliwo, bieżnik opon, środowisko :p
Same plusy :)
"Powiem szczerze, że trochę bym się bał. Zarówno pływać jak i spać w takim... czymś". A kto powiedział, że się nie boję:) Co by to była za frajda, bez... strachu:P
Pobudka nad wodą... znam to uczucie...
Dej Boże już tyn maj.
No to szacunek :D
Daj Boże roztopy w lutym HAHA ]:->
rzecz chyba najważniejsza oprócz dodatkowych zapałek to dobrze wyposarzona apteczka
Apteczka, zapałki, nóż ala Rambo, dodatkowe zapałki, zapalniczka to taka oczywista oczywistość jak w przypadku akcesoriów wędkarskich karta i wypychacz :)
Dobrze, że Kolega o tym wspomniał, bo może są ludzie, którzy będą szukali informacji na temat biwakowania i taka informacja może im uratować tyłek.
Apteczki dzielimy według zastosowań, choć życzę Wam i sobie aby nigdy nie była potrzebna.
Inaczej wyposażona powinna być apteczka na dłuższy wypad do typowej dziczy, inaczej na krótki wypad np w góry, do samochodu zaś jeszcze inaczej.
- Zapasowe zapałki :)
- Tabletki przeciwbólowe (apap albo mocniejszy ketonal lub coxtral na ból kości i zębów)
- Węgiel w tabletkach (wiadomo od czego;d może śmieszyć, ale to bardzo niemiła choroba)
- Tabletki przeciw grypie i przeziębieniu, rutinoscorbin.
- Tabletki na zatrucie pokarmowe i inne dolegliwości żołądkowe albo Smecta.
- Maść na opuchlizny albo Altacet.
- Bandaże jałowe.
- Opaski/bandaże elastyczne.
- Plastry.
- Woda utleniona.
- Nożyczki, agrafki, spinki.
Oprócz tego w nożu mam schowane zapałki(!) oraz małe światełko chemiczne.
Podczas małego survivalu ASG na terenie lasu, dawnej cementowni i bunkra u mnie w mieścinie okazały się wręcz zbawienne :)
Do tego awaryjna saszetka kawy z cukrem w bocznej kieszonce :)
Oprócz tego nie zapominajmy o źródłach światła. Latarka czołowa - nieduża, lekka, niedroga, praktyczna. Latarka główna, najlepiej z lampką - musi być solidna i mieć dobry akumulator.
Zapasowe, większe światełko chemiczne (najlepiej kupić gdzieś na necie, koszt sztuki nie większy niż 10zł, świeci przez ok8godzin) i zapałki(!).
Przesadą nie będzie odwiedzenie sklepu militarnego i zaopatrzenie się w właśnie takie rzeczy jak ów światełko chemiczne oraz polskie albo amerykańskie racje żywnościowe.
Do tego ubrania na zmianę(bielizna i grube skarpety!), dobre, solidne buty, najlepiej wojskowe, ciepła kurtka, nakrycie głowy(byle nie hełm czy beret :D ).
W ogóle podczas nocnych zasiadek to siedzę jak jakiś specnaz, ale to dlatego, że mam świra na punkcie militariów, a nie dlatego, że tak trzeba. Ale można :P
Dwie latarki.Czołowa i normalna.Ja mam MAGLITE,teraz już nie kosztuje tyle co dawniej,jest poprostu nie do zajechania.
Ceny, w zależności od modelu od 100 do 200zł, tańsze są wersje "mini", ale nie o to chodzi.
Tak czy siak polecam zabierać zapasowe źródło światła, to że latarka jest nie do zajechania nie znaczy że jest nie do zgubienia czy zniszczenia :p A są różne talenty :)
Ok, spadam na chwilę do pracy, będę po południu!
Pozdrawiam!
Maglite mam 10 lat i poza bateriami nic nie wymieniam.A daje naprawdę porządne swiatło.Zgadza się jest napewno droga,może dlatego o niej pamietam i jeszcze ją mam.
Też prawda, jak się za coś słono zapłaci to się człowiek jak z jajkiem obchodzi :)
Jeśli jesteśmy przy apteczce, to warto jeszcze dodać koc termiczny (koszt ok. 4 zł), maseczkę, rękawiczki i... prezerwatywę. Może to wyposażenie na nieco większe katastrofy, ale nie wiadomo co nas czeka w drodze i na łowisku.
Koc termiczny to super sprawa nie tylko jeśli chodzi o wypadki, ale na zimne nocki zawsze może się przydać, nie gwarantuje całkowitego ocieplenia, ale początkowo chroni przed zimnem. Początkowo tj. dopóki się nie spocimy i woda która zostanie na naszym ciele nie schłodzi się. Mój kolega- autostopowicz, nie wyobraża sobie podróży bez takiego koca.
Maseczka i rękawiczki to bardziej na wypadek wypadku, ale lepiej to mieć, niż np. zaniechać pomocy osobie poszkodowanej w wypadku lub poczuć jej wymiociny we własnym gardle- a przed tym uchroni nas maseczka.
Prezerwatywa... no cóż o tym usłyszałem stosunkowo niedawno, ale spora ilość ratowników posiada taki gadżet. Używają ich przy wypadkach w których ktoś niefortunnie stracił palec- owijają go jałową gazą, następnie ładują do prezerwatywy, zawiązują ja i wsadzają do czegoś zimnego, przez co jest większa szansa na powodzenie ewentualnego przyszycia palca ;)
Zaleca się nie podawać chemii komuś spoza swojej rodziny.
Sorry że tak wcisnąłem się w temat, ale powiedzmy, że jestem wyczulony na kwestie pierwszej pomocy ;d Mam za sobą kilka kursów tego typu + zaświadczenie opiekuna kolonijnego więc jako tako znam się na zagadnieniu :D