Witam Serdecznie.... Chciałbym napisać wątek o naszym jakże wspaniałym hobby... : ) ... Otóż ile razy, gdy deszcz, burza , grady probowały nam przeszkodzic w wędkowaniu , to i tak ci najzagorzalsi poszli nad wodę i rozkładali wędziska... Ile razy jest tak, że mamy ,,napięty grafik" a i tak na te 2 , 3 godz . trzeba pojechać na ryby... Wydaje mi sie, że jest to UZALEŻNIENIE .. !! Wędkarstwo to nasz nałóg ; ) . Jak się złapało bakcyla, to jest sie juz fanatykiem wędkarstwa po kres swoich dni... Czy Wy często tak macie, że nie potraficie opanować emocji bo tak strasznie chce wam sie odpocząc nad wodą i czekać na jakieś branie ?! Ja mam tak codziennie... Cały czas mam ochote jechać na ryby , i staram sie jeździc jak najczęściej... Uważam, że te nasze ,,uzależnienie " to najlepszy nałóg na świecie ! Bo ani nie szkodzi , nie zatruwa nikogo... Wręcz przeciwnie, nad wodą mozemy sie uspokoić , słyszeć ćwierk ptaków , patrzeć na wode jak ryba się spławia... Czy Wy tez uważacie, że nasze hobby jest piękne ?! ; ) ... Z Wędkarskim Pozdrowieniem....
Ja mam podobnie... chociaż łowię tylko w weekendy ;) Ale raczej rzadko kiedy sobie odpuszczam jakiś weekend żeby chociaż parę godzin kija nie pomoczyć :). Ale co do deszczu to się zgodzić nie mogę :)... to wcale nie przeszkadza... wolę łowić w deszcz (nie mówię o burzy z piorunami), niż w upalny dzień, nawet jeśli jadę o świcie a o 12 już wracam.
Co do papierosów to jak tam kolego tamtem? udało Ci się rzucić na dobre? Ja przyznam, że dzięki e-cigaretom rzuciłem normalne fajki :). Teraz już tak się odzwyczaiłem, że bywają dni, że nawet zapominam o paleniu e-cigareta... zresztą i tak palę najczęściej liquidy z 0% nikotyny Pozdrawiam
Dokładnie dokładnie. Też choruje na wędkarstwo i w moim przypadku jest to nie uleczalna choroba... http://www.youtube.com/watch?v=QmMiy58-IEU Tu jest krótki dokument na Nasz temat. Pozdrawiam
Ja mam podobnie... chociaż łowię tylko w weekendy ;) Ale raczej rzadko kiedy sobie odpuszczam jakiś weekend żeby chociaż parę godzin kija nie pomoczyć :). Ale co do deszczu to się zgodzić nie mogę :)... to wcale nie przeszkadza... wolę łowić w deszcz (nie mówię o burzy z piorunami), niż w upalny dzień, nawet jeśli jadę o świcie a o 12 już wracam.
Co do papierosów to jak tam kolego tamtem? udało Ci się rzucić na dobre? Ja przyznam, że dzięki e-cigaretom rzuciłem normalne fajki :). Teraz już tak się odzwyczaiłem, że bywają dni, że nawet zapominam o paleniu e-cigareta... zresztą i tak palę najczęściej liquidy z 0% nikotyny Pozdrawiam
Już dwa lata nie wziąłem do ust papierosa, palę tylko elektroniczne, 8 mg nikotyny.
Nie szkodzą i dlatego nie myślę żeby je odstawiać (coś od życia się należy).
Gratuluję, że przeszedłeś na zerówki, mnie by chyba nie wystarczyły.
Ja mam podobnie... chociaż łowię tylko w weekendy ;) Ale raczej rzadko kiedy sobie odpuszczam jakiś weekend żeby chociaż parę godzin kija nie pomoczyć :). Ale co do deszczu to się zgodzić nie mogę :)... to wcale nie przeszkadza... wolę łowić w deszcz (nie mówię o burzy z piorunami), niż w upalny dzień, nawet jeśli jadę o świcie a o 12 już wracam.
Co do papierosów to jak tam kolego tamtem? udało Ci się rzucić na dobre? Ja przyznam, że dzięki e-cigaretom rzuciłem normalne fajki :). Teraz już tak się odzwyczaiłem, że bywają dni, że nawet zapominam o paleniu e-cigareta... zresztą i tak palę najczęściej liquidy z 0% nikotyny Pozdrawiam
Już dwa lata nie wziąłem do ust papierosa, palę tylko elektroniczne, 8 mg nikotyny.
Nie szkodzą i dlatego nie myślę żeby je odstawiać (coś od życia się należy).
Gratuluję, że przeszedłeś na zerówki, mnie by chyba nie wystarczyły.
Ja już 1,5 roku elektronicznego palę. Na zerówki przeszedłem bardziej z musu... bo na poczatku non stop paliłem e-cigara... praktycznie się z nim nie rozstawałem. Palilem liquidy z 11mg nikotyny i już po prostu czasem pikawa mi kołatała za bardzo od ilości tej nikotyny, którą w siebie wciągałem ;). Teraz odzwyczaiłem się od nawyku palenia na tyle, że czasem po prostu zapominam zapalić całymi dniami ;). Czasem palę tez 8 mg, ale głównie 0, no chyba, że w sklepie nie mają. Praktycznie mógłbym zupełnie rzucić, bo już mnie nie ciągnie... ale tak jak napisałeś... coś od życia się należy... a bardzo lubię takie smaki jak porzeczka lub wanilia ;)... dlatego czasem dla smaku sobie popykam ;).
A co ja mam powiedzieć wędkowanie zacząłem w tym roku, wcześniej wedki nie trzymałem w ręku a, że jestem bezrobotny mogę robić to niemal co dzień i kiedy przychodzi dzień bez łowienia to aż mnie trzęsie i większość dnia oglądam filmy wędkarskie na necie. A co do papierosów to wypalam około 20 w ciągu 7 godzin moczenia kija. Pozdro...
Tu trochę o sobie i moim hobby, które jest chyba jednym z najpiękniejszych. Bo cóż może być piękniejszego niż obcowanie z przyrodą, oddawanie się swojej pasji. Tą pasją jest wędkarstwo.
Jest to naprawdę piękne, wyjazd z rodziną lub z przyjaciółmi nad wodę,
trzymanie wędki w ręku i przyglądanie się otaczającej nas przyrodzie to
prawdziwy wypoczynek. Wypady rodzinne wzmacniają rodzine,jest mniej nieporozumień.
Nie wędkuję wyczynowo, tylko dla relaksu w
wolnych chwilach, biorę sprzęt wędkarski i nad wodę. Lubię posiedzieć
sobie nad wodą i połowić metodą na tzw. gruntówkę lub spławik. Wypady
najczęściej robię w soboty i niedziele, na pobliskie stawy w woj.śląskim i rzadziej nad rzekę wisłę.
Do moich rekordowych ryb
mogę zaliczyc: karpia o wadze 12.80 kg, amura ok.9 kg i po drodze
troche mniejszych sztuk. Były to karpie, amury, leszcze, liny i sandacze
o wadze w przedzale 2-7kg, ale były i mniejsze okazy. Wędkarstwo
jest bardzo pięknym hobby. Łączy się z przyjemnością obcowania z
przyrodą oraz dużymi emocjami i przeżyciami i nie jest to tanie hobby.
Czasami zastanawiam się czy to uzaleznienie jest szkodliwe hmm dla zdrowia napewno niee ale bardzo destrukcyjne dla naszego portfela zwlaszcza gdy sie mieszka na "pustyni" i nad wode trzeba dojechac 50km ale czego się nie robi dla pasji.
Mam 26 lat i wędkuje czyt. mam parte od 9 roku zycia i juz wtedy sklamałem wpisując wczesniejsza datę urodzenia ;) zeby tylko moc legalnie jeżdzić nad wodę i bedąc nastolatkiem lowilem głównie na splawik pozniej byl epizod z zawodami do czasu az stuknelo 16-17 lat wiadomo szkola kumple silka itp co przyczynilo sie do malej przerwy w wędkowaniu i powiedzmy po 3 latach powrót z zwielokrotnioną siłą i teraz to juz bardzo zaawansowane stadium uzaleznienia od wędkarstwa do tego stopnia ze jadąc na zachod do pracy zawsze biore spinning i tam wykupuje licencje zeby wyskoczyć choc na godzinke :)
Czasem bierze nerwica, ale powiem ci ze w stu % sie z toba zgodze tez tak mam dzisiaj nawet bylem porzucac na okonka ale ani ukniecia a bylem moze ze 2 godzinki , moze nie codziennie bo nie mam na to tyle czasu ale w tygodniu ze dwa razy musze wyjsc polowic cos teraz akurat mieszkam w miejscu w ktorym nie za bardzo sa jakiejs miejscowki ale jest jedno jeziorko bardzo male i zarosniete takie dzikie to sie wyskoczy ale sobota niedziela jakies wieksze i sie wyrowna ! ale tak czy sieka hobby mega , pozdro dla wszystkich uzaleznionych :)
U mnie to ostre formy nawet nie nałogu ale i jakiejś psychozy maniakalnej przybiera. Najczęściej jeżdżę sam i na zupełne zadupia. Jak mi coś odwala w przysłowiowy dekiel to potrafię wstać o 2-giej nad ranem zapier ...ać 160 /180 km skuterem w zupełnej mazurskiej głuszy przesiedzieć 10 godz . nad jeziorem i na 22/23.00 wrócić do domu. A ryby - jakie ryby . Dobrze jak biorą ale jak nie biorą to też dobrze bo to kłopot ze skrobaniem w domu . Ps. Przeważnie wypuszczam. Wędkoholik Julian
Witam Serdecznie.... Chciałbym napisać wątek o naszym jakże wspaniałym hobby... : ) ... Otóż ile razy, gdy deszcz, burza , grady probowały nam przeszkodzic w wędkowaniu , to i tak ci najzagorzalsi poszli nad wodę i rozkładali wędziska... Ile razy jest tak, że mamy ,,napięty grafik" a i tak na te 2 , 3 godz . trzeba pojechać na ryby... Wydaje mi sie, że jest to UZALEŻNIENIE .. !! Wędkarstwo to nasz nałóg ; ) . Jak się złapało bakcyla, to jest sie juz fanatykiem wędkarstwa po kres swoich dni... Czy Wy często tak macie, że nie potraficie opanować emocji bo tak strasznie chce wam sie odpocząc nad wodą i czekać na jakieś branie ?! Ja mam tak codziennie... Cały czas mam ochote jechać na ryby , i staram sie jeździc jak najczęściej... Uważam, że te nasze ,,uzależnienie " to najlepszy nałóg na świecie ! Bo ani nie szkodzi , nie zatruwa nikogo... Wręcz przeciwnie, nad wodą mozemy sie uspokoić , słyszeć ćwierk ptaków , patrzeć na wode jak ryba się spławia... Czy Wy tez uważacie, że nasze hobby jest piękne ?! ; ) ... Z Wędkarskim Pozdrowieniem....
Mam tak samo. Dokładnie jest tak jak to opisałeś...
Zgadza się, jak tylko mogę to pędzę na ryby.
Tylko papierosów wypalem dwa razy tyle, teraz już dwa lata "inhaluję" się e-papierosem.
Tez tak mam, dzien bez ryb to dzien stracony. I oczywiscie tez musze miec ze soba papierosy bo bez tego ani rusz. Trudno rzucic...niestety
Ja mam podobnie... chociaż łowię tylko w weekendy ;) Ale raczej rzadko kiedy sobie odpuszczam jakiś weekend żeby chociaż parę godzin kija nie pomoczyć :).
Ale co do deszczu to się zgodzić nie mogę :)... to wcale nie przeszkadza... wolę łowić w deszcz (nie mówię o burzy z piorunami), niż w upalny dzień, nawet jeśli jadę o świcie a o 12 już wracam.
Co do papierosów to jak tam kolego tamtem? udało Ci się rzucić na dobre? Ja przyznam, że dzięki e-cigaretom rzuciłem normalne fajki :). Teraz już tak się odzwyczaiłem, że bywają dni, że nawet zapominam o paleniu e-cigareta... zresztą i tak palę najczęściej liquidy z 0% nikotyny
Pozdrawiam
Dokładnie dokładnie.
Też choruje na wędkarstwo i w moim przypadku jest to nie uleczalna choroba...
http://www.youtube.com/watch?v=QmMiy58-IEU Tu jest krótki dokument na Nasz temat.
Pozdrawiam
Ja mam podobnie... chociaż łowię tylko w weekendy ;) Ale raczej rzadko kiedy sobie odpuszczam jakiś weekend żeby chociaż parę godzin kija nie pomoczyć :).
Ale co do deszczu to się zgodzić nie mogę :)... to wcale nie przeszkadza... wolę łowić w deszcz (nie mówię o burzy z piorunami), niż w upalny dzień, nawet jeśli jadę o świcie a o 12 już wracam.
Co do papierosów to jak tam kolego tamtem? udało Ci się rzucić na dobre? Ja przyznam, że dzięki e-cigaretom rzuciłem normalne fajki :). Teraz już tak się odzwyczaiłem, że bywają dni, że nawet zapominam o paleniu e-cigareta... zresztą i tak palę najczęściej liquidy z 0% nikotyny
Pozdrawiam
Już dwa lata nie wziąłem do ust papierosa, palę tylko elektroniczne, 8 mg nikotyny.
Nie szkodzą i dlatego nie myślę żeby je odstawiać (coś od życia się należy).
Gratuluję, że przeszedłeś na zerówki, mnie by chyba nie wystarczyły.
Ja mam podobnie... chociaż łowię tylko w weekendy ;) Ale raczej rzadko kiedy sobie odpuszczam jakiś weekend żeby chociaż parę godzin kija nie pomoczyć :).
Ale co do deszczu to się zgodzić nie mogę :)... to wcale nie przeszkadza... wolę łowić w deszcz (nie mówię o burzy z piorunami), niż w upalny dzień, nawet jeśli jadę o świcie a o 12 już wracam.
Co do papierosów to jak tam kolego tamtem? udało Ci się rzucić na dobre? Ja przyznam, że dzięki e-cigaretom rzuciłem normalne fajki :). Teraz już tak się odzwyczaiłem, że bywają dni, że nawet zapominam o paleniu e-cigareta... zresztą i tak palę najczęściej liquidy z 0% nikotyny
Pozdrawiam
Już dwa lata nie wziąłem do ust papierosa, palę tylko elektroniczne, 8 mg nikotyny.
Nie szkodzą i dlatego nie myślę żeby je odstawiać (coś od życia się należy).
Gratuluję, że przeszedłeś na zerówki, mnie by chyba nie wystarczyły.
Ja już 1,5 roku elektronicznego palę. Na zerówki przeszedłem bardziej z musu... bo na poczatku non stop paliłem e-cigara... praktycznie się z nim nie rozstawałem. Palilem liquidy z 11mg nikotyny i już po prostu czasem pikawa mi kołatała za bardzo od ilości tej nikotyny, którą w siebie wciągałem ;).
Teraz odzwyczaiłem się od nawyku palenia na tyle, że czasem po prostu zapominam zapalić całymi dniami ;).
Czasem palę tez 8 mg, ale głównie 0, no chyba, że w sklepie nie mają.
Praktycznie mógłbym zupełnie rzucić, bo już mnie nie ciągnie... ale tak jak napisałeś... coś od życia się należy... a bardzo lubię takie smaki jak porzeczka lub wanilia ;)... dlatego czasem dla smaku sobie popykam ;).
A co ja mam powiedzieć wędkowanie zacząłem w tym roku, wcześniej wedki nie trzymałem w ręku a, że jestem bezrobotny mogę robić to niemal co dzień i kiedy przychodzi dzień bez łowienia to aż mnie trzęsie i większość dnia oglądam filmy wędkarskie na necie. A co do papierosów to wypalam około 20 w ciągu 7 godzin moczenia kija. Pozdro...
Tym Bardziej gratuluję, że przeszedłeś na zerówki z e-cygar, ale tak jak piszesz to ten mus..
Mnie najbardziej podchodzi wiśnia i truskawka, spróbuję teraz porzeczki:)
Temat byl" Uzaleznienie od wedkarstwa "kol "tamtem" kogo to interesuje ze TY palisz mniej lub wiecej, czy eda smigasz 3 razy za dnia to twoja brozka
Zgadza się, jak tylko mogę to pędzę na ryby........ wiec pedż.
Co tak pedzicie kumie?? bimber kumie bimber!
Tu trochę o sobie i moim hobby, które jest chyba jednym z najpiękniejszych.
Bo cóż może być piękniejszego niż obcowanie z przyrodą, oddawanie się swojej pasji. Tą pasją jest wędkarstwo.
Jest to naprawdę piękne, wyjazd z rodziną lub z przyjaciółmi nad wodę, trzymanie wędki w ręku i przyglądanie się otaczającej nas przyrodzie to prawdziwy wypoczynek.
Wypady rodzinne wzmacniają rodzine,jest mniej nieporozumień.
Nie wędkuję wyczynowo, tylko dla relaksu w wolnych chwilach, biorę sprzęt wędkarski i nad wodę. Lubię posiedzieć sobie nad wodą i połowić metodą na tzw. gruntówkę lub spławik. Wypady najczęściej robię w soboty i niedziele, na pobliskie stawy w woj.śląskim i rzadziej nad rzekę wisłę.
Do moich rekordowych ryb mogę zaliczyc: karpia o wadze 12.80 kg, amura ok.9 kg i po drodze troche mniejszych sztuk. Były to karpie, amury, leszcze, liny i sandacze o wadze w przedzale 2-7kg, ale były i mniejsze okazy.
Wędkarstwo jest bardzo pięknym hobby. Łączy się z przyjemnością obcowania z przyrodą oraz dużymi emocjami i przeżyciami i nie jest to tanie hobby.
Czasami zastanawiam się czy to uzaleznienie jest szkodliwe hmm dla zdrowia napewno niee ale bardzo destrukcyjne dla naszego portfela zwlaszcza gdy sie mieszka na "pustyni" i nad wode trzeba dojechac 50km ale czego się nie robi dla pasji.
Mam 26 lat i wędkuje czyt. mam parte od 9 roku zycia i juz wtedy sklamałem wpisując wczesniejsza datę urodzenia ;) zeby tylko moc legalnie jeżdzić nad wodę i bedąc nastolatkiem lowilem głównie na splawik pozniej byl epizod z zawodami do czasu az stuknelo 16-17 lat wiadomo szkola kumple silka itp co przyczynilo sie do malej przerwy w wędkowaniu i powiedzmy po 3 latach powrót z zwielokrotnioną siłą i teraz to juz bardzo zaawansowane stadium uzaleznienia od wędkarstwa do tego stopnia ze jadąc na zachod do pracy zawsze biore spinning i tam wykupuje licencje zeby wyskoczyć choc na godzinke :)
Czasem bierze nerwica, ale powiem ci ze w stu % sie z toba zgodze tez tak mam dzisiaj nawet bylem porzucac na okonka ale ani ukniecia a bylem moze ze 2 godzinki , moze nie codziennie bo nie mam na to tyle czasu ale w tygodniu ze dwa razy musze wyjsc polowic cos teraz akurat mieszkam w miejscu w ktorym nie za bardzo sa jakiejs miejscowki ale jest jedno jeziorko bardzo male i zarosniete takie dzikie to sie wyskoczy ale sobota niedziela jakies wieksze i sie wyrowna ! ale tak czy sieka hobby mega , pozdro dla wszystkich uzaleznionych :)
Panowie to nie nałóg to religia.
U mnie to ostre formy nawet nie nałogu ale i jakiejś psychozy maniakalnej przybiera. Najczęściej jeżdżę sam i na zupełne zadupia.
Jak mi coś odwala w przysłowiowy dekiel to potrafię wstać o 2-giej nad ranem zapier ...ać 160 /180 km skuterem w zupełnej mazurskiej głuszy przesiedzieć 10 godz . nad jeziorem i na 22/23.00 wrócić do domu. A ryby - jakie ryby . Dobrze jak biorą ale jak nie biorą to też dobrze bo to kłopot ze skrobaniem w domu .
Ps. Przeważnie wypuszczam.
Wędkoholik
Julian