Zdarzyło mi sie zmatowic podczas usuwania rdzy ze starych wahadlowek . Wyniki miałem dosyć przyzwoite . Czasami jak poniesie mnie fantazja to biorę lakier od kobiety i maluje jakieś wzorki czy płetwy .
e tam, wydaje Ci się, żywa ukleja jak błyska bokiem też świeci jak "psu jajca". Mi szkoda zachodu, łowię orginałkami i wyniki są, ale i na starą blaszkę lekko zardzewiałą też brały. Także nie sądzę żeby odstraszały.
Czasami jeżeli się zbyt błyszczy wystarczy zapalniczka i problem z głowy ( przy nówkach ), ale mimo wszystko wolę te "stare", które były już ileś tam w wodzie i mają jakiś czas pracy za sobą. Naturalna utrata "blasku" jest moim skoromnym zdaniem najlepsza.
W Polspingach zdejmują kółeczka łącznikowe i solidnidnie przypalam nad świecą kilka razy, przypalam, przecieram, przypalam, przecieram..
Po takim zabiegu kolor staje się bardziej stonowany i jakby "głębyszy".
Dodatkowo pracę tych blach poprawia wymiana kółek łącznikowych na numer mniejsze niż są założone oryginalnie.
Wiesław ma rację, kółka oryginalne są co najmniej o "numer" za duże. Kiedyś czytałem bodajże w WMH artykuł, w którym autor zalecał całkowitą likwidację przedniego kółka i łączenie wahadełka bezpośrednio z agrafką. Spróbowałem i "lipa", trzeba by stosować duży rozmiar agrafek, bo małe zakłócają pracę przynęty.
Na marginesie - to o czym napisał Jakub, ma sens, sam doświadczyłem, że przyrdzewiałe blaszki są często skuteczniejsze od nowych, a zwłaszcza w słoneczne dni i w przejrzystej wodzie ale już w małej rzeczce, zacienionej drzewami nie sprawdzają się. Pewnie coś w tym jest, że nadmierne "błyski" mogą jako nienaturalne, odstraszać ryby.
Panowie jak robię tak choć nie zawsze, czasami eksperymentuję jak wszyscy ... I w mojej ocenie nowiuśkie blachy zwłaszcza srebra potem złota raczej na pochmurne dni, te przytarte i brązy na słoneczne co rzecz jasna regułą nie jest, ale często się sprawdza.
SlawekNikt dodam jeszcze do Twojej wypowiedzi swoje spostrzeżenia. U mnie zazwyczaj w czystej wodzie sprawdzają się stonowane kolory a na brudnej błyskotki.
SlawekNikt dodam jeszcze do Twojej wypowiedzi swoje spostrzeżenia. U mnie zazwyczaj w czystej wodzie sprawdzają się stonowane kolory a na brudnej błyskotki.
Oczywista oczywistość tak jak z pogodą choć reguł nie ma :-)
Czy matujecie swoje blachy tej firmy, czy też używacie ich takich, jakie wyjmiecie z pudełka ?
chodzi mi np. o przecieranie papierem ściernym
Zdarzyło mi sie zmatowic podczas usuwania rdzy ze starych wahadlowek . Wyniki miałem dosyć przyzwoite . Czasami jak poniesie mnie fantazja to biorę lakier od kobiety i maluje jakieś wzorki czy płetwy .
bardziej chodzi mi o to, że te z pudełka "świecą, ajk psu jajca" (mam wrażenie, że to czynnik odstraszający)
e tam, wydaje Ci się, żywa ukleja jak błyska bokiem też świeci jak "psu jajca". Mi szkoda zachodu, łowię orginałkami i wyniki są, ale i na starą blaszkę lekko zardzewiałą też brały. Także nie sądzę żeby odstraszały.
Dokładnie, tak samo jak koledzy powyżej.
Czasami jeżeli się zbyt błyszczy wystarczy zapalniczka i problem z głowy ( przy nówkach ), ale mimo wszystko wolę te "stare", które były już ileś tam w wodzie i mają jakiś czas pracy za sobą. Naturalna utrata "blasku" jest moim skoromnym zdaniem najlepsza.
W Polspingach zdejmują kółeczka łącznikowe i solidnidnie przypalam nad świecą kilka razy, przypalam, przecieram, przypalam, przecieram..
Po takim zabiegu kolor staje się bardziej stonowany i jakby "głębyszy".
Dodatkowo pracę tych blach poprawia wymiana kółek łącznikowych na numer mniejsze niż są założone oryginalnie.
Ja mam wielki sentyment do wahadeł i na szczupaka to od zawsze mój numer 1, choć... duża obrotówka bywała lepsza. Nigdy wahadełek nie przyciemniałem.
Ja do przecierania blach polecam muliszlifierki typu Dremel. Można uzyskać ciekawy efekt. Ale swojego Morsa zostawię w oryginalnym stanie.
Nigdy nie próbowałem tego zabiegu. Choc jedna blacha byla szczególnie łowna a byla miejscami pokryta rdzą. Czy to zasługa rdzy czy szczęścia nie wiem
Wiesław ma rację, kółka oryginalne są co najmniej o "numer" za duże. Kiedyś czytałem bodajże w WMH artykuł, w którym autor zalecał całkowitą likwidację przedniego kółka i łączenie wahadełka bezpośrednio z agrafką. Spróbowałem i "lipa", trzeba by stosować duży rozmiar agrafek, bo małe zakłócają pracę przynęty.
Na marginesie - to o czym napisał Jakub, ma sens, sam doświadczyłem, że przyrdzewiałe blaszki są często skuteczniejsze od nowych, a zwłaszcza w słoneczne dni i w przejrzystej wodzie ale już w małej rzeczce, zacienionej drzewami nie sprawdzają się. Pewnie coś w tym jest, że nadmierne "błyski" mogą jako nienaturalne, odstraszać ryby.
Panowie jak robię tak choć nie zawsze, czasami eksperymentuję jak wszyscy ... I w mojej ocenie nowiuśkie blachy zwłaszcza srebra potem złota raczej na pochmurne dni, te przytarte i brązy na słoneczne co rzecz jasna regułą nie jest, ale często się sprawdza.
SlawekNikt dodam jeszcze do Twojej wypowiedzi swoje spostrzeżenia. U mnie zazwyczaj w czystej wodzie sprawdzają się stonowane kolory a na brudnej błyskotki.
SlawekNikt dodam jeszcze do Twojej wypowiedzi swoje spostrzeżenia. U mnie zazwyczaj w czystej wodzie sprawdzają się stonowane kolory a na brudnej błyskotki. Oczywista oczywistość tak jak z pogodą choć reguł nie ma :-)