Wątróbkę kisić ... Kogoś chyba kompletnie trafiło w łeb. Chciałbym móc zajrzeć w te imitacje mózgów i przekonać się ,że naprawdę nie ma tam nic . Uwiąd , klapa , pipa łosia.
Przynęta ma za zadanie wabić a więc musi pachnieć świeżością a nie padliną . Wątróbka nie stanie się lepszą przynętą tylko dlatego ,że podda się ją ( tak czy inaczej ) pojętemu "kiszeniu ". Przekonanie o skuteczności zdechłych rosówek cuchnących rojem zdechłych chrabąszczy czy też padliny zdolnej zabić swoi smrodem - nawet konia , to bzdura ! Żadna ryba krajowa nie gustuje w tego typu wiktuałach. Fachowiec od zadawania rybom tego typu kąsków , niech się posłuży metodą talerza tj . niech sam sobie położy kawał truchła na talerz i spróbuje zjeść . Zanim wtranżoli kawałek - będzie już leciał do kibla , na pawia . Skąd ludzie odkopują takie idiotyzmy !? Chyba z szafy na rupiecie . K* nie mogę .
Przynęta ma za zadanie wabić a więc musi pachnieć świeżością a nie padliną . Wątróbka nie stanie się lepszą przynętą tylko dlatego ,że podda się ją ( tak czy inaczej ) pojętemu "kiszeniu ". Przekonanie o skuteczności zdechłych rosówek cuchnących rojem zdechłych chrabąszczy czy też padliny zdolnej zabić swoi smrodem - nawet konia , to bzdura ! Żadna ryba krajowa nie gustuje w tego typu wiktuałach. Fachowiec od zadawania rybom tego typu kąsków , niech się posłuży metodą talerza tj . niech sam sobie położy kawał truchła na talerz i spróbuje zjeść . Zanim wtranżoli kawałek - będzie już leciał do kibla , na pawia . Skąd ludzie odkopują takie idiotyzmy !? Chyba z szafy na rupiecie . K* nie mogę .
Mówisz metoda talerza? Ja bym mady o zapachu czosnku nie zjadł. A ryby biorą ;) Na śmierdzącą wątrobę też ryba bierze. To, że dla człowieka coś śmierdzi padliną nie znaczy, że dla ryby również. Poza tym zleżała wątroba nie tyle śmierdzi padliną, co ma bardziej wyrazisty zapach. No chyba, że komuś już zacznie się rozkładać :)
Przynęta ma za zadanie wabić a więc musi pachnieć świeżością a nie padliną . Wątróbka nie stanie się lepszą przynętą tylko dlatego ,że podda się ją ( tak czy inaczej ) pojętemu "kiszeniu ". Przekonanie o skuteczności zdechłych rosówek cuchnących rojem zdechłych chrabąszczy czy też padliny zdolnej zabić swoi smrodem - nawet konia , to bzdura ! Żadna ryba krajowa nie gustuje w tego typu wiktuałach. Fachowiec od zadawania rybom tego typu kąsków , niech się posłuży metodą talerza tj . niech sam sobie położy kawał truchła na talerz i spróbuje zjeść . Zanim wtranżoli kawałek - będzie już leciał do kibla , na pawia . Skąd ludzie odkopują takie idiotyzmy !? Chyba z szafy na rupiecie . K* nie mogę .
Mówisz metoda talerza? Ja bym mady o zapachu czosnku nie zjadł. A ryby biorą ;) Na śmierdzącą wątrobę też ryba bierze. To, że dla człowieka coś śmierdzi padliną nie znaczy, że dla ryby również. Poza tym zleżała wątroba nie tyle śmierdzi padliną, co ma bardziej wyrazisty zapach. No chyba, że komuś już zacznie się rozkładać :)
Ten wyrazisty zapach powodują procesy gnilne, a wiec tak czy siak jest to tylko zwykły fetor.
Nawiązując do "mady" o zapachu czosnku - no cóż , ta kompozycja przypomina kiełbaskę ,która jest również zaprawiana czosnkiem,:)jednak w żadnym przypadku nie przypomina fetoru nadpsutego miecha.
Wkładasz wątróbkę do słoika a później na słońce z nim!!! :) Wystarczy dzień czasu ;) Jak tak robiłem i było skutecznie, 3 złowione sumiki do 70cm, ale nic większego. przy nakładaniu tak przygotowanej przynęty polecam użycie lateksowych rękawiczek, i czegoś na nos ;) bo będzie haftowania ;)
A gdzie łowić na taką przynętę? Jak ją wyjmiesz z opakowania to smród się rozejdzie po okolicy! A wtedy przyjdą nie ryby tylko sąsiedzi i cię wypędzą z tym wynalazkiem! Ale na pocieszenie powiem ci że są miejsca gdzie możesz wypróbować tą wont-smródkę.Musisz odszukać wylot ścieków do rzeki,najlepiej taki ze szpitala! I najlepiej rano w poniedziałek bo wtedy jest najlepiej podnęcone(wiesz po sobocie i niedzieli te odpady po amputacjach i porodach).Tak! Wtedy i tam spróbuj.I nie zapomnij o rękawiczkach i spinaczu na nos.
Są lepsze przynęty na drapieżniki niż wątróbka . A wątróbkę lepiej już zjeść niż marnować organy zwierząt , które zginęły z rąk człowieka . Zabijanie zwierząt ma sens wyłącznie , gdy chodzi o zdobycie niezbędnego człowiekowi pożywienia , ewentualnie w ostateczności - obronie własnej. Wątróbka nie jest tutaj żadną odskocznią ; jeśli zwierzę zostało zabite , to jego podroby nie służą bynajmniej do wyrzucania w nadjeziorne czy nadrzeczne błoto ,ale do zjedzenia ! Ach , wy faryzejscy chrześcijanie - z kompletem sakramentów w kieszeni . Groby pobielane , udające się do Boga - wyłącznie , kiedy trzeba.... Nie macie za grosz szacunku : ani do pożywienia , ani do zwierzęcia , które przecież zostało zabite . Mam tutaj do czynienia z ewidentnym brakiem poszanowania , z traktowaniem zabitego zwierzęcia ( a w zasadzie jego szczątków) - jak śmiecia .... Nie widzę nic złego w zastosowaniu na przynętę na przykład martwej rybki , bo taką rybę można zawsze zabrać i zjeść , gdy ryba drapieżna nie bierze . Płotki , uklejki łowi się także do jedzenia .
nie do końca zrozumiałam o czym ten facet z filmiku mówi - ale generalnie film super - może dlatego że uwielbiam czeski :)) Bez względu o czym jest film - na sam język buzia się cieszy i humor poprawia :)
a odnośnie kiszenia wątroby... jeszcze nigdy nie udało mi się złapać suma na wątrobę, za to 2 razy na czerwonego robaka (wyciągnięte). Mój małżonek raz na trupka uklejki, raz na czerwonego - oba kolosy niestety zerwane (ale to były początki zabawy z tą piękną rybką - pierwszy raz spalony) - generalnie z nastawieniem na inną rybę.
A ja wypróbował tego lata temat ze smierdzącą i świeżą wątróbka i nie ma rożnicy w braniach ,na świeżą brało i na cuchnącą brało ,więc po co smrodzić ręce i wąchać smród jeśli takie same efekty są na świeżyżnie , a i taka swieżą czasem można usmażyć na ognisku .Pozdrawiam i połamania
Bez kitu jaki koleś jak się uśmiałem ciekawe czy coś bierze czy na trzeżwo takie głupoty pieprzy. Powinien w jakimś forum zakonnym dawać rady , a nie tu.
Eee..., Chłopaki przecież to pisał nasz "naczelny" portalowy ekolog, etyk, erudyta, filozof, polonista itp. o tysiącu nicków;) Czyli człowiek wyrocznia:)))
A wracając do meritum nie sądzę aby "kiszenie" wątróbki miało jakiś sens. Kiedyś też czytałem że śmierdząca lepsza więc testując łowiłem i na świeżą i trochę stęchłą. I brań miałem dużo więcej na "świeżaka" więc śmierdziela już nie zakładam. Z rybek na tą przynetę łowię sumki, jeszcze nie sumy;) i węgorze, może nie dużo ale jak się trafi to już piękna co najmniej około kilogramowa sztuka. Sznurowadła jeszcze nie złapałem na wątróbkę. Pozdro!
Tomek .Siedzą na starym bulwarze ładne sumy,ale tylko jednego widziałem.Nigdy ich nie poławiałem(brak doświadczenia)jedna wędka złamana i żyłki trach,a jakie piękne lechy przypon 0,16 nie raz nie wytrzymał(żyłka nie zleżała oczywiście tylko na leszcza).Piękna farta do 13m nigdy nie przyszło mi do głowy,że może tam siedzieć leszcz.
Tomek .Siedzą na starym bulwarze ładne sumy,ale tylko jednego widziałem.Nigdy ich nie poławiałem(brak doświadczenia)jedna wędka złamana i żyłki trach,a jakie piękne lechy przypon 0,16 nie raz nie wytrzymał(żyłka nie zleżała oczywiście tylko na leszcza).Piękna farta do 13m nigdy nie przyszło mi do głowy,że może tam siedzieć leszcz.
Kisić? A potem straszyć węgorze na grochowisku ;-) Atak poważnie tłuszczyk kurzy cebulka pieprz pod koniec sól i odrobina śmietany kwaśnej troszke wody z mąką ziemniaczaną zagotować sporzywać w spokoju. A na suma wątroba świeża. Nie łowie na wątrobe ale używam jej do nęcenia - wżucam wątrobe do blendera dodaje krew suszoną mączke rybną olej ochodke mrożoną sru ,potem ziemia z kretowiska i do wody sru a na haka rybka martwa nastrzyknięta a to krwią a to ochodką itp itd .
W odpowiedzi przytoczę opis pewnego zdarzenia.Pojechaliśmy na ryby do jednego z ośrodków PZW.Zakwaterowaliśmy się w domku.Następnie przygotowalismy zanętę na ryby, spora ilośc - ok 15 litrów. No i stało się...dowiedzieliśmy się że obok naszego domku zakwaterowała się grupa wędkarzy z którymi spotkaliśmy się dwa lata wcześniej nad jez.Niesłysz. Postanowilismy dokończyc to co zaczęliśmy nad Niesłyszem - wiadomo o co chodzi ;).No ale do rzeczy...zanęta stała w kuble na słońcu do wieczora.Wyglądała jak by miała sama wyjść z kubła. Capiła niemiłosiernie. Zrobiła się taka wodnista, przypominała zapachem i wyglądem - wiadomo co. Szkoda nam się zrobiło...ktoś wpadł na pomysł aby dosypać suchej żeby mażna było lepić kule...poszło jeszcze 4 kg. "Sensasa" i konsystencja "zanęty" była mniej więcej o.k.Podzieliliśmy zanętę na trzy ekipy. Postanowiliśmy łowić na nockę. Zanęta poszła do wody ok.godz. 22.00. A teraz uwaga !!! Od godz.23,30 do godz. 2,00 mieliśmy non-stop brania wielkich leszczy, trafiły się również trzy spore (ok 5kg.) karpie. Podobnie było na stanowiskach naszych znajomych. Na innych stanowiskach bryndza...To by było na tyle. Wnioski nasuwają się same. Pozdrawiam Wszystkich ! Połamania kija...
Szanowni koledzy... przydały by się podstawy chemii organicznej i nieorganicznej , a także cokolwiek z mikrobiologii. Owo psucie się miesa , to nic innego jak bakteryjny rozkład białek na aminokwasy ( czyli mowiac najprosciej budulcowe składniki białek ). Że niektore aminokwasy działają na ryby wabiaco - wie kazdy wedkarz, więc być może ( podkreslam być może !!!!! ) owa "kiszona" wątrówbka ( brrr!!!!! ) może mieć działanie wabiące. Co do zapachów - nie wszystkie te związki rozpuszczają się w wodzie ( spora zcęść w tłuszczach ), więc będą wyczuwalne w wodzi - bądź prawie wcale.
Z kolei kiśnięcie zanęty to nic innego jak drożdżowo-bakteryjna fermentacja węglowodanów . fermentacja alkoholowa i octowa - wiec stąd kwaśny odór skiśniętej zanety. Czy coś takiego działa na ryby... to tylko kwestia eksperymentu, aczkolwiek zazwyczaj kwaśny odczyn zanety raczej odstraszał ryby.
Nie sprawdzałem „kiszonej wątróbki”, ale jeśli ktoś chce ją
zastosować, to tylko wystarczy uzbroić kilka porcji przynęty w haki z
przyponami, włożyć do worka nylonowego i na 3 dni do piasku nad wodą. Podobnie
jak to się robi z filetami i trupkami. Nie trzeba się babrać w śmierdzącej
przynęcie.
Koledzy. Przestańcie porównywać ludzi do zwierząt i
odwrotnie. Krowa je trawę, my nie, bo jej nie trawimy. Zwierzęta, ptaki, larwy
much i nawet raki jedzą padlinę, trawią ja, my możemy się jedynie porzygać.
Kolega zadał pytanie, a tu Go obśmiali. A pytanie całkiem
rozsądne, choć osobiście nie mogę dać rzeczowej odpowiedzi, bo na śmierdzącą
wątróbkę nie łowiłem. Mało, uważam, że
nawet mrożona wątróbka jest gorsza od świeżej, ale jak to bywa, może to tylko
moje wędkarskie odczucie?
No dobra. A może prześmiewcy powiedzą, co się dzieje z
padłymi zwierzętami w wodzie np. z padłą śmierdzącą ukleją i podobnie, padłym
metrowym szczupakiem? A co to jest dendrytus? Co zjada śmierdzące, rozkładające
się małże(znana przynęta na pewien szczególny gatunek ryb)?
Nie sprawdzałem „kiszonej wątróbki”, ale jeśli ktoś chce ją
zastosować, to tylko wystarczy uzbroić kilka porcji przynęty w haki z
przyponami, włożyć do worka nylonowego i na 3 dni do piasku nad wodą. Podobnie
jak to się robi z filetami i trupkami. Nie trzeba się babrać w śmierdzącej
przynęcie.
Koledzy. Przestańcie porównywać ludzi do zwierząt i
odwrotnie. Krowa je trawę, my nie, bo jej nie trawimy. Zwierzęta, ptaki, larwy
much i nawet raki jedzą padlinę, trawią ja, my możemy się jedynie porzygać.
Kolega zadał pytanie, a tu Go obśmiali. A pytanie całkiem
rozsądne, choć osobiście nie mogę dać rzeczowej odpowiedzi, bo na śmierdzącą
wątróbkę nie łowiłem. Mało, uważam, że
nawet mrożona wątróbka jest gorsza od świeżej, ale jak to bywa, może to tylko
moje wędkarskie odczucie?
No dobra. A może prześmiewcy powiedzą, co się dzieje z
padłymi zwierzętami w wodzie np. z padłą śmierdzącą ukleją i podobnie, padłym
metrowym szczupakiem? A co to jest dendrytus? Co zjada śmierdzące, rozkładające
się małże(znana przynęta na pewien szczególny gatunek ryb)?
Na pewno nie zjadają tego ryby,tylko inne organizmy żyjące w wodzie.Dla ryb drapieżnych padła np.ukleja jest atrakcyjna do momentu jej rozkładu,co następuje po kilku godzinach od śnięcia.Jak masz akwarium to wrzuć śmierdzącą ochotkę,zobaczysz jak ryby będą "szczęśliwe" ;)))
Ps.Detrytus to marwe szczątki materii organicznej które niczego nie jedzą,z wiadomych przyczyn.
W odpowiedzi przytoczę opis pewnego zdarzenia.Pojechaliśmy na ryby do jednego z ośrodków PZW.Zakwaterowaliśmy się w domku.Następnie przygotowalismy zanętę na ryby, spora ilośc - ok 15 litrów. No i stało się...dowiedzieliśmy się że obok naszego domku zakwaterowała się grupa wędkarzy z którymi spotkaliśmy się dwa lata wcześniej nad jez.Niesłysz. Postanowilismy dokończyc to co zaczęliśmy nad Niesłyszem - wiadomo o co chodzi ;).No ale do rzeczy...zanęta stała w kuble na słońcu do wieczora.Wyglądała jak by miała sama wyjść z kubła. Capiła niemiłosiernie. Zrobiła się taka wodnista, przypominała zapachem i wyglądem - wiadomo co. Szkoda nam się zrobiło...ktoś wpadł na pomysł aby dosypać suchej żeby mażna było lepić kule...poszło jeszcze 4 kg. "Sensasa" i konsystencja "zanęty" była mniej więcej o.k.Podzieliliśmy zanętę na trzy ekipy. Postanowiliśmy łowić na nockę. Zanęta poszła do wody ok.godz. 22.00. A teraz uwaga !!! Od godz.23,30 do godz. 2,00 mieliśmy non-stop brania wielkich leszczy, trafiły się również trzy spore (ok 5kg.) karpie. Podobnie było na stanowiskach naszych znajomych. Na innych stanowiskach bryndza...To by było na tyle. Wnioski nasuwają się same. Pozdrawiam Wszystkich ! Połamania kija...
Te wasze leszcze pewnie spotkały jakąś znajomą grupę leszczy z którymi nie widziały sie dość długo i postanowiły to uczcić świeżym fermentem.
W worek i na słońce tak jak koledzy piszą.Zrobiliśmy ze znajomym zasiadkę w zeszłe lato na sumy.Jednego dnia, świeża - efekt 1 sum przez około 12 godzin. Drugiego dnia śmierdząca i przez 2 godziny złowiliśmy 4 około metrowe. Może to przypadek, może pogoda ale dla mnie wnioski nasuwają się same. Pozdrawiam ;)
wątróbka jak kisić
no po prostu wkładasz do pojemnika wątrobę tak aby białe sie nie zalęgł czyli szczelnie i kładziesz na suchym ale nie zimnym miejscu i tak sie kisi
W worek foliowy i na słońce. Szybko i skutecznie.
wątróbka jak kisić
Kisić??? o_O
Wątróbkę kisić ...
Kogoś chyba kompletnie trafiło w łeb.
Chciałbym móc zajrzeć w te imitacje mózgów i przekonać się ,że naprawdę nie ma tam nic . Uwiąd , klapa , pipa łosia.
Koledzy chyba zbyt dosłownie odczytali post siwybar"a ;)
Przynęta ma za zadanie wabić a więc musi pachnieć świeżością a nie padliną . Wątróbka nie stanie się lepszą przynętą tylko dlatego ,że podda się ją ( tak czy inaczej ) pojętemu "kiszeniu ".
Przekonanie o skuteczności zdechłych rosówek cuchnących rojem zdechłych chrabąszczy czy też padliny zdolnej zabić swoi smrodem - nawet konia , to bzdura ! Żadna ryba krajowa nie gustuje w tego typu wiktuałach. Fachowiec od zadawania rybom tego typu kąsków , niech się posłuży metodą talerza tj . niech sam sobie położy kawał truchła na talerz i spróbuje zjeść . Zanim wtranżoli kawałek - będzie już leciał do kibla , na pawia .
Skąd ludzie odkopują takie idiotyzmy !? Chyba z szafy na rupiecie .
K* nie mogę .
Przynęta ma za zadanie wabić a więc musi pachnieć świeżością a nie padliną . Wątróbka nie stanie się lepszą przynętą tylko dlatego ,że podda się ją ( tak czy inaczej ) pojętemu "kiszeniu ".
Przekonanie o skuteczności zdechłych rosówek cuchnących rojem zdechłych chrabąszczy czy też padliny zdolnej zabić swoi smrodem - nawet konia , to bzdura ! Żadna ryba krajowa nie gustuje w tego typu wiktuałach. Fachowiec od zadawania rybom tego typu kąsków , niech się posłuży metodą talerza tj . niech sam sobie położy kawał truchła na talerz i spróbuje zjeść . Zanim wtranżoli kawałek - będzie już leciał do kibla , na pawia .
Skąd ludzie odkopują takie idiotyzmy !? Chyba z szafy na rupiecie .
K* nie mogę .
Mówisz metoda talerza? Ja bym mady o zapachu czosnku nie zjadł. A ryby biorą ;) Na śmierdzącą wątrobę też ryba bierze. To, że dla człowieka coś śmierdzi padliną nie znaczy, że dla ryby również. Poza tym zleżała wątroba nie tyle śmierdzi padliną, co ma bardziej wyrazisty zapach. No chyba, że komuś już zacznie się rozkładać :)
Inwencja co niektórych wędkarzy jest doprawdy zdumiewająca.
Po jakiego grzyba kisić - psuć coś , skoro świeży towar jest o wiele skuteczniejszy?
Tak dla ciekawych - przemycam kolejny filmik .(czeski)
http://www.mrk.cz/rybarska-videa.php?id=11301
Przynęta ma za zadanie wabić a więc musi pachnieć świeżością a nie padliną . Wątróbka nie stanie się lepszą przynętą tylko dlatego ,że podda się ją ( tak czy inaczej ) pojętemu "kiszeniu ".
Przekonanie o skuteczności zdechłych rosówek cuchnących rojem zdechłych chrabąszczy czy też padliny zdolnej zabić swoi smrodem - nawet konia , to bzdura ! Żadna ryba krajowa nie gustuje w tego typu wiktuałach. Fachowiec od zadawania rybom tego typu kąsków , niech się posłuży metodą talerza tj . niech sam sobie położy kawał truchła na talerz i spróbuje zjeść . Zanim wtranżoli kawałek - będzie już leciał do kibla , na pawia .
Skąd ludzie odkopują takie idiotyzmy !? Chyba z szafy na rupiecie .
K* nie mogę .
Mówisz metoda talerza? Ja bym mady o zapachu czosnku nie zjadł. A ryby biorą ;) Na śmierdzącą wątrobę też ryba bierze. To, że dla człowieka coś śmierdzi padliną nie znaczy, że dla ryby również. Poza tym zleżała wątroba nie tyle śmierdzi padliną, co ma bardziej wyrazisty zapach. No chyba, że komuś już zacznie się rozkładać :)
Ten wyrazisty zapach powodują procesy gnilne, a wiec tak czy siak jest to tylko zwykły fetor.
Nawiązując do "mady" o zapachu czosnku - no cóż , ta kompozycja przypomina kiełbaskę ,która jest również zaprawiana czosnkiem,:)jednak w żadnym przypadku nie przypomina fetoru nadpsutego miecha.
A może kolega chce sobie uszykować "zagrychę" do flaszki na nockę? No zamiast ogórków np.;)
Nie pisał, że chce ją użyć na przynętę.
A może kolega chce sobie uszykować "zagrychę" do flaszki na nockę? No zamiast ogórków np.;)
Nie pisał, że chce ją użyć na przynętę.
Być może , więc niech wetknie do beczki z kapustą:)
Albo do soku po ogórach, na rano będzie miał co sączyć.:)
Te filmy który podał Arcymisiek lecą na polsacie play
Testowalem watrobke na odrze kilka razy zaraz po obejrzeniu 2 lata temu i ogolnie mowiac wielka lipa, zero bran !
Wkładasz wątróbkę do słoika a później na słońce z nim!!! :)
Wystarczy dzień czasu ;) Jak tak robiłem i było skutecznie, 3 złowione sumiki do 70cm, ale nic większego. przy nakładaniu tak przygotowanej przynęty polecam użycie lateksowych rękawiczek, i czegoś na nos ;) bo będzie haftowania ;)
A gdzie łowić na taką przynętę? Jak ją wyjmiesz z opakowania to smród się rozejdzie po okolicy! A wtedy przyjdą nie ryby tylko sąsiedzi i cię wypędzą z tym wynalazkiem! Ale na pocieszenie powiem ci że są miejsca gdzie możesz wypróbować tą wont-smródkę.Musisz odszukać wylot ścieków do rzeki,najlepiej taki ze szpitala! I najlepiej rano w poniedziałek bo wtedy jest najlepiej podnęcone(wiesz po sobocie i niedzieli te odpady po amputacjach i porodach).Tak! Wtedy i tam spróbuj.I nie zapomnij o rękawiczkach i spinaczu na nos.
Są lepsze przynęty na drapieżniki niż wątróbka . A wątróbkę lepiej już zjeść niż marnować organy zwierząt , które zginęły z rąk człowieka . Zabijanie zwierząt ma sens wyłącznie , gdy chodzi o zdobycie niezbędnego człowiekowi pożywienia , ewentualnie w ostateczności - obronie własnej. Wątróbka nie jest tutaj żadną odskocznią ; jeśli zwierzę zostało zabite , to jego podroby nie służą bynajmniej do wyrzucania w nadjeziorne czy nadrzeczne błoto ,ale do zjedzenia ! Ach , wy faryzejscy chrześcijanie - z kompletem sakramentów w kieszeni . Groby pobielane , udające się do Boga - wyłącznie , kiedy trzeba....
Nie macie za grosz szacunku : ani do pożywienia , ani do zwierzęcia , które przecież zostało zabite . Mam tutaj do czynienia z ewidentnym brakiem poszanowania , z traktowaniem zabitego zwierzęcia ( a w zasadzie jego szczątków) - jak śmiecia ....
Nie widzę nic złego w zastosowaniu na przynętę na przykład martwej rybki , bo taką rybę można zawsze zabrać i zjeść , gdy ryba drapieżna nie bierze . Płotki , uklejki łowi się także do jedzenia .
nie do końca zrozumiałam o czym ten facet z filmiku mówi - ale generalnie film super - może dlatego że uwielbiam czeski :)) Bez względu o czym jest film - na sam język buzia się cieszy i humor poprawia :)
a odnośnie kiszenia wątroby... jeszcze nigdy nie udało mi się złapać suma na wątrobę, za to 2 razy na czerwonego robaka (wyciągnięte). Mój małżonek raz na trupka uklejki, raz na czerwonego - oba kolosy niestety zerwane (ale to były początki zabawy z tą piękną rybką - pierwszy raz spalony) - generalnie z nastawieniem na inną rybę.
A ja wypróbował tego lata temat ze smierdzącą i świeżą wątróbka i nie ma rożnicy w braniach ,na świeżą brało i na cuchnącą brało ,więc po co smrodzić ręce i wąchać smród jeśli takie same efekty są na świeżyżnie , a i taka swieżą czasem można usmażyć na ognisku .Pozdrawiam i połamania
NASTEPNY NAWIEDZONY
Dobre.Jestem z Torunia tu Mamy już O.Rydzyka,ale Ten z USUNIĘTEGO KONTA to może ON.Witaj Ojcze i Żegnam.
Bez kitu jaki koleś jak się uśmiałem ciekawe czy coś bierze czy na trzeżwo takie głupoty pieprzy. Powinien w jakimś forum zakonnym dawać rady , a nie tu.
Eee..., Chłopaki przecież to pisał nasz "naczelny" portalowy ekolog, etyk, erudyta, filozof, polonista itp. o tysiącu nicków;) Czyli człowiek wyrocznia:)))
A wracając do meritum nie sądzę aby "kiszenie" wątróbki miało jakiś sens. Kiedyś też czytałem że śmierdząca lepsza więc testując łowiłem i na świeżą i trochę stęchłą. I brań miałem dużo więcej na "świeżaka" więc śmierdziela już nie zakładam. Z rybek na tą przynetę łowię sumki, jeszcze nie sumy;) i węgorze, może nie dużo ale jak się trafi to już piękna co najmniej około kilogramowa sztuka. Sznurowadła jeszcze nie złapałem na wątróbkę.
Pozdro!
Witam ja łowie sumki na wątrobę ale świeżą , a wiecie co leszcze też się na wątrobe fajnie łapią na wiśle pozdrawiam
Tomek .Siedzą na starym bulwarze ładne sumy,ale tylko jednego widziałem.Nigdy ich nie poławiałem(brak doświadczenia)jedna wędka złamana i żyłki trach,a jakie piękne lechy przypon 0,16 nie raz nie wytrzymał(żyłka nie zleżała oczywiście tylko na leszcza).Piękna farta do 13m nigdy nie przyszło mi do głowy,że może tam siedzieć leszcz.
Tomek .Siedzą na starym bulwarze ładne sumy,ale tylko jednego widziałem.Nigdy ich nie poławiałem(brak doświadczenia)jedna wędka złamana i żyłki trach,a jakie piękne lechy przypon 0,16 nie raz nie wytrzymał(żyłka nie zleżała oczywiście tylko na leszcza).Piękna farta do 13m nigdy nie przyszło mi do głowy,że może tam siedzieć leszcz.
To aby na pewno po polsku?
To kisić ,czy nie kisić .Nikt jakoś nic dokładnie nie powiedział :)))))))).
smażyć.
smażyć.
z cebulką :)
Niezapomnij dodac soli i pieprzu, mniam,mniam.
I w bułeczce tartej "zanurzyć" :-)
Kisić? A potem straszyć węgorze na grochowisku ;-) Atak poważnie tłuszczyk kurzy cebulka pieprz pod koniec sól i odrobina śmietany kwaśnej troszke wody z mąką ziemniaczaną zagotować sporzywać w spokoju. A na suma wątroba świeża. Nie łowie na wątrobe ale używam jej do nęcenia - wżucam wątrobe do blendera dodaje krew suszoną mączke rybną olej ochodke mrożoną sru ,potem ziemia z kretowiska i do wody sru a na haka rybka martwa nastrzyknięta a to krwią a to ochodką itp itd .
ja powiem wam że jak dla mnie to jest głupota kisić po pierwsze i taka zakladać , smród ryby w naszych rzekach wola świerzą
Witam.
W odpowiedzi przytoczę opis pewnego zdarzenia.Pojechaliśmy na ryby do jednego z ośrodków PZW.Zakwaterowaliśmy się w domku.Następnie przygotowalismy zanętę na ryby, spora ilośc - ok 15 litrów. No i stało się...dowiedzieliśmy się że obok naszego domku zakwaterowała się grupa wędkarzy z którymi spotkaliśmy się dwa lata wcześniej nad jez.Niesłysz. Postanowilismy dokończyc to co zaczęliśmy nad Niesłyszem - wiadomo o co chodzi ;).No ale do rzeczy...zanęta stała w kuble na słońcu do wieczora.Wyglądała jak by miała sama wyjść z kubła. Capiła niemiłosiernie. Zrobiła się taka wodnista, przypominała zapachem i wyglądem - wiadomo co. Szkoda nam się zrobiło...ktoś wpadł na pomysł aby dosypać suchej żeby mażna było lepić kule...poszło jeszcze 4 kg. "Sensasa" i konsystencja "zanęty" była mniej więcej o.k.Podzieliliśmy zanętę na trzy ekipy. Postanowiliśmy łowić na nockę. Zanęta poszła do wody ok.godz. 22.00. A teraz uwaga !!! Od godz.23,30 do godz. 2,00 mieliśmy non-stop brania wielkich leszczy, trafiły się również trzy spore (ok 5kg.) karpie. Podobnie było na stanowiskach naszych znajomych. Na innych stanowiskach bryndza...To by było na tyle. Wnioski nasuwają się same. Pozdrawiam Wszystkich ! Połamania kija...
Szanowni koledzy... przydały by się podstawy chemii organicznej i nieorganicznej , a także cokolwiek z mikrobiologii.
Owo psucie się miesa , to nic innego jak bakteryjny rozkład białek na aminokwasy ( czyli mowiac najprosciej budulcowe składniki białek ).
Że niektore aminokwasy działają na ryby wabiaco - wie kazdy wedkarz, więc być może ( podkreslam być może !!!!! ) owa "kiszona" wątrówbka ( brrr!!!!! ) może mieć działanie wabiące.
Co do zapachów - nie wszystkie te związki rozpuszczają się w wodzie ( spora zcęść w tłuszczach ), więc będą wyczuwalne w wodzi - bądź prawie wcale.
Z kolei kiśnięcie zanęty to nic innego jak drożdżowo-bakteryjna fermentacja węglowodanów .
fermentacja alkoholowa i octowa - wiec stąd kwaśny odór skiśniętej zanety.
Czy coś takiego działa na ryby... to tylko kwestia eksperymentu, aczkolwiek zazwyczaj kwaśny odczyn zanety raczej odstraszał ryby.
Nie sprawdzałem „kiszonej wątróbki”, ale jeśli ktoś chce ją zastosować, to tylko wystarczy uzbroić kilka porcji przynęty w haki z przyponami, włożyć do worka nylonowego i na 3 dni do piasku nad wodą. Podobnie jak to się robi z filetami i trupkami. Nie trzeba się babrać w śmierdzącej przynęcie.
Koledzy. Przestańcie porównywać ludzi do zwierząt i odwrotnie. Krowa je trawę, my nie, bo jej nie trawimy. Zwierzęta, ptaki, larwy much i nawet raki jedzą padlinę, trawią ja, my możemy się jedynie porzygać.
Kolega zadał pytanie, a tu Go obśmiali. A pytanie całkiem rozsądne, choć osobiście nie mogę dać rzeczowej odpowiedzi, bo na śmierdzącą wątróbkę nie łowiłem. Mało, uważam, że nawet mrożona wątróbka jest gorsza od świeżej, ale jak to bywa, może to tylko moje wędkarskie odczucie?
No dobra. A może prześmiewcy powiedzą, co się dzieje z padłymi zwierzętami w wodzie np. z padłą śmierdzącą ukleją i podobnie, padłym metrowym szczupakiem? A co to jest dendrytus? Co zjada śmierdzące, rozkładające się małże(znana przynęta na pewien szczególny gatunek ryb)?
Nie sprawdzałem „kiszonej wątróbki”, ale jeśli ktoś chce ją zastosować, to tylko wystarczy uzbroić kilka porcji przynęty w haki z przyponami, włożyć do worka nylonowego i na 3 dni do piasku nad wodą. Podobnie jak to się robi z filetami i trupkami. Nie trzeba się babrać w śmierdzącej przynęcie.
Koledzy. Przestańcie porównywać ludzi do zwierząt i odwrotnie. Krowa je trawę, my nie, bo jej nie trawimy. Zwierzęta, ptaki, larwy much i nawet raki jedzą padlinę, trawią ja, my możemy się jedynie porzygać.
Kolega zadał pytanie, a tu Go obśmiali. A pytanie całkiem rozsądne, choć osobiście nie mogę dać rzeczowej odpowiedzi, bo na śmierdzącą wątróbkę nie łowiłem. Mało, uważam, że nawet mrożona wątróbka jest gorsza od świeżej, ale jak to bywa, może to tylko moje wędkarskie odczucie?
No dobra. A może prześmiewcy powiedzą, co się dzieje z padłymi zwierzętami w wodzie np. z padłą śmierdzącą ukleją i podobnie, padłym metrowym szczupakiem? A co to jest dendrytus? Co zjada śmierdzące, rozkładające się małże(znana przynęta na pewien szczególny gatunek ryb)?
Na pewno nie zjadają tego ryby,tylko inne organizmy żyjące w wodzie.Dla ryb drapieżnych padła np.ukleja jest atrakcyjna do momentu jej rozkładu,co następuje po kilku godzinach od śnięcia.Jak masz akwarium to wrzuć śmierdzącą ochotkę,zobaczysz jak ryby będą "szczęśliwe" ;)))
Ps.Detrytus to marwe szczątki materii organicznej które niczego nie jedzą,z wiadomych przyczyn.
Witam.
W odpowiedzi przytoczę opis pewnego zdarzenia.Pojechaliśmy na ryby do jednego z ośrodków PZW.Zakwaterowaliśmy się w domku.Następnie przygotowalismy zanętę na ryby, spora ilośc - ok 15 litrów. No i stało się...dowiedzieliśmy się że obok naszego domku zakwaterowała się grupa wędkarzy z którymi spotkaliśmy się dwa lata wcześniej nad jez.Niesłysz. Postanowilismy dokończyc to co zaczęliśmy nad Niesłyszem - wiadomo o co chodzi ;).No ale do rzeczy...zanęta stała w kuble na słońcu do wieczora.Wyglądała jak by miała sama wyjść z kubła. Capiła niemiłosiernie. Zrobiła się taka wodnista, przypominała zapachem i wyglądem - wiadomo co. Szkoda nam się zrobiło...ktoś wpadł na pomysł aby dosypać suchej żeby mażna było lepić kule...poszło jeszcze 4 kg. "Sensasa" i konsystencja "zanęty" była mniej więcej o.k.Podzieliliśmy zanętę na trzy ekipy. Postanowiliśmy łowić na nockę. Zanęta poszła do wody ok.godz. 22.00. A teraz uwaga !!! Od godz.23,30 do godz. 2,00 mieliśmy non-stop brania wielkich leszczy, trafiły się również trzy spore (ok 5kg.) karpie. Podobnie było na stanowiskach naszych znajomych. Na innych stanowiskach bryndza...To by było na tyle. Wnioski nasuwają się same. Pozdrawiam Wszystkich ! Połamania kija...
Te wasze leszcze pewnie spotkały jakąś znajomą grupę leszczy z którymi nie widziały sie dość długo i postanowiły to uczcić świeżym fermentem.
W worek i na słońce tak jak koledzy piszą.Zrobiliśmy ze znajomym zasiadkę w zeszłe lato na sumy.Jednego dnia, świeża - efekt 1 sum przez około 12 godzin. Drugiego dnia śmierdząca i przez 2 godziny złowiliśmy 4 około metrowe. Może to przypadek, może pogoda ale dla mnie wnioski nasuwają się same. Pozdrawiam ;)