Zbliża się sezon na szczupaka. Jesień to przecież dla wielu z nas okres kiedy to ze spinningami bądź przy użyciu "żywcówek" staramy się pokonać zębatego skurkowańca. Dla mnie osobiście to czas kiedy staram się pobić swój dotychczasowy rekord i w końcu przechytrzyć metrowego szczupaka. Chciałbym aby rozwinęła się dyskusja jak złowić i jak postępować ze szczupakami jesienią. Jakie miejsca są warte uwagi o tej porze roku i jakie przynęty preferujecie. Może oprócz mnie z dyskusji skorzysta ktoś jeszcze i pozna receptę na jesienny sukces. Mnie osobiście interesuje wędkowanie w dużych rzekach nizinnych, bądź zarastających starorzeczach. Jak Wy łowicie w takich warunkach?
Ja łowiłem dwa dni temu na starorzeczu warty. Łowiłem na uklejkę założoną na kotwiczkę. Stalka długa (30cm). Najciekawsze, że łapałem z gruntu. Ciężarek przelotowy 50 gram. Branie bardzo dobrze było widać po samej plecionce( biała plecionka i widać każdy ruch) próbowałem na żyłce, ale ciężko zauważyć branie. Złapałem tak 3 szczupłe. 30,50 i 60 cm. Czyli nie największe, ale i nie najmniejsze. Co ciekawe na bombkę szczupakową uderzały same maluśkie pistolety. W ten sam dzień przetestowałem jeszcze gumy V-lures Lunatic żółta z dragona i padły dwa, ale małe. Duże narazie ciężko znaleźć, bo woda wszędzie wysoka i ciężko wytypować miejsce pobytu zbójnika
To widzę że brania dopisały. A jeśli łowisz na starorzeczu z gruntu to żywiec nie zagrzebuje się w mule? W sumie łowiłeś na uklejkę a to ryba powierzchniowa. Ja kiedyś praktykowałem tak samo tylko z karasiem i cały czas mi w muł właził. Więc przestawiłem się na zestaw spławikowy. Z gruntu to łowię tylko na Wiśle w miejscach z twardym dnem. Powiedz mi jak duże żywce stosujesz jesienią? Prawda to, że powinno się wtedy stosować duże żywce? Z tego co piszesz to raczej przy dnie większe okazy siedzą skoro na bombkę i spinning brały same pistolety.
Witam !!! Ja osobiście skupiam się na spinningu , parę dni temu skusiły się dwa zębacze około 70cm na woblery , najczęściej jakich woblerów używam to salmo , wiem że są nie tanie ,ale praca ich jest super . Z tych woblerów co mam polecam na zębacze salmo skinnera , unika się zaczepów ponieważ jest to pływający wobler a szczupak lubi siedzieć w zaroślach , przy umiejętnym prowadzeniu tego woblera można nim schodzić głębiej , płycej fajnie lusterkuje na boki . Oczywiście jeszcze wiele testowałem woblerów ale to dużo by się rozpisywać , więc podałem przykład mojego najskuteczniejszego na zębacze :) Pozdrawiam i połamania kija !!!
Powiedz jeszcze Robert czy to prawda że szczupaka Jesienią należy szukać w głębokich miejscach? Np. w rynnach i innych zagłębieniach? Ja na Wiśle jesienią najlepsze wyniki mam w miejscach o stromych, podwodnych burtach. Gdzieś gdzie ryba ma kontakt z głęboką wodą. Nie mniej jednak największy mój okaz mierzył 81 cm. Szukam czegoś większego ale jak na razie bez sukcesów. Teraz Wisła jest wyłączona z wędkowania ale jak tylko woda ustąpi będę chciał zapolować. W jakich miejscach ganiasz te wobki?
Ja na jesień mam świetny sposób na szczupłego i bardzo go polecam , nazywam tą metodę "" prawie spining "" . Metoda ta jest bardzo prosta a mianowicie potrzebne jest wiaderko żywców , mocny kij z zestawem spławikowym pod żywca , podbierak albo szczypce , trochę drobiazgów szczupakowych ( haki , przypony , spławiki - wiadomo ) , aparat , kanapki , termos z herbatą zaprawioną odrobiną gorzkiej żołądkowej i rzeka . Jak wszystko mam to zaczynam "" spacer wędkarza "" idę i nie siedzę w jednym miejscu dłużej niż 15 minut , oczywiście po zarzuceniu zestawu co chwila gwałtownie aczkolwiek z wyczuciem szarpie zestawem , w zimnej wodzie to może być "" szarpnięcie waszego życia "" . Drodzy koledzy najważniejsza i wcale nie odkrywcza rada to szukać miejsc gdzie drobnica przebywa i się "" udziela "" albo wszelakich zwolnień nurtu , klatek i szczególnie głębokich burt z wsteczny prądem , to wprost wymarzone miejsca na szczupaka , sandacza albo wąsiatego . Na starorzeczu zawsze łowie na wlocie rzeki albo wylocie starorzecza , na samym starorzeczu jeszcze szczupca nie złowiłem , może dlatego że tego starorzecza mamy około 500 m i głębokość wtedy nie przekracza 50 cm . Na hak jesienią zakładam raczej duże żywce , od 15 cm w górę .Super są karasie właśnie takie od 15 do 20 cm tym bardziej , że sporo ich jest na odcinku w którym łowię . W zanadrzu mam jeszcze jeden sposób tzn. na martwą rybkę ale troszkę go zmodyfikowałem , do tej metody polecam duże ukleje które na steropianie podnoszę nad dno na zestawie gruntowym . Oczywiście również łowie spiningiem jednak w/w metoda sprawia mi dużo większą frajdę . Moje okazy jeszcze nie przekroczyły metra ale tych 90-pare było już dość dużo , większość właśnie na spławik .
Powiedz jeszcze Robert czy to prawda że szczupaka Jesienią należy szukać w głębokich miejscach? Np. w rynnach i innych zagłębieniach? Ja na Wiśle jesienią najlepsze wyniki mam w miejscach o stromych, podwodnych burtach. Gdzieś gdzie ryba ma kontakt z głęboką wodą. Nie mniej jednak największy mój okaz mierzył 81 cm. Szukam czegoś większego ale jak na razie bez sukcesów. Teraz Wisła jest wyłączona z wędkowania ale jak tylko woda ustąpi będę chciał zapolować. W jakich miejscach ganiasz te wobki?
Powiem tak w tamtym roku moja taktyka była taka że od początku jesieni do końca obrzucałem coraz głębiej , chodź to zależy jaka ta jesień jest , jak jest piękna ciepła jesień i jeszcze koledzy wędkarze łapią na spławik w płytszych partiach wody do późnej jesieni to tam żeruje biała ryba i można się spodziewać zębacza bo on o tej porze to żadnej okazji nie odpuści . To tak moja obserwacja na zbiornikach na których ja poluje na szczupaka :) Co do wędkowania na takiej Wiśle to nie mam doświadczenia i trudno mi się wypowiadać na ten temat :)
A jeśli łowicie na spławik to jak ustawiacie grunt? W wielu czasopismach czytałem że powinno ustawiać się mniej więcej w połowie między dnem a lustrem wody. Ja latem to staram się nie przekraczać 1,5 metra a jesienią łowię troszkę głębiej. Wy też łowicie w pół toni czy macie jakieś inne metody ustawiania gruntu? a i jeszcze sprawa obciążenia takiego zestawu. Obciążacie w jednym miejscu większą łezką czy raczej w kilku?
Ja łowisko szczupakowe dzielę zawsze na trzy równe głębokości i zwsze się tego trzymam . Już nie raz się przekonałem , że łowienie tylko w połowie wody to za mało .
Nie nooooo kolego ja nie robie tego jak bym jigował a robię coś na wzór podciągania zestawu co jakiś czas . Źle to zinterpretowałeś . Tam wyrażnie jest napisane ""co chwila "" nie z szybkościa migacza samochodowego !
Nie było mnie na forum dlatego nie odpisałem. Uklejki daje nie za wielkie. Szczupły taką półżywą łapie z lotu i połyka. Mówi się, że przynęta musi być jesienią duża. Jest w tym racja, bo szczupły chce się najeść tak, żeby więcej energii zyskał niż stracił przy polowaniu. Ale taka ukleja leżąca na gruncie, nie jest dla niego wielkim wyzwaniem. Ja zaczepiam je za koniec przy ogonie. Wtedy brania są lepsze (wydaje mi się, że dlatego iż jej ruchy są niemrawe, czyli "łatwe do złapania" dla szczupłego)
A co do mułu nie jest źle, jeżeli żywca po dnie ciągać nie będziesz. Ja zazwyczaj rzucam tam gdzie chce łapać i nie ciągne potem plecionki. Żywiec się nie zagrzebuje.Pozdrawiam
Masz rację w sumie. Taki mało żywotny żywiec, taki na wykończeniu, nie dość, że jest interesującym kąskiem dla szczupaka to jeszcze w muł się nie zagrzebie.
Byłem znowu na rybkach. Kolejne szczupłe od 30 d0 60 cm :) W sumie w tym tygodniu już dziesieć :) Część na grunt, a część na spining. I tu polecam gume Dragona V-Lures Phantoma. Perłowa z niebieskim grzbietem i troszke żółtym brzuchem. Na moim łowisku okazała sie Killerem :)
Wiele nasłuchałem się pochlebnych opinii na temat gum jako przynęt na zębatego ale jakoś osobiście nie mam przekonania. Nie wiem czemu tak się dzieje ale rzucę kilka razy i wracam do blach i obrotówek.
19.09.10 biczowałem wszystkim od poranka pierwsze "dziobanie" jak trafiłem z przynętą (lub inne widzimisie ryb) to 9:00 .Na koniec wędkowania dwa szczupaczki 48 i 52cm. Jeden rownież z 50 uszedł z życiem kilka drobiazgów sandacz, okoń też.
48 musiał zakończył swój żywot na patelni (wypuszczony by nie przeżył).
Do kolegów od nie zabijania i nie jedzenia rybek, którzy są bardzo aktywni na tym forum.
Proszę sobie wyobrazić że "zeżarłem" 48 i 52 ość w gardle mi nie "stanęła" a i kot też się nie najadł (bo nie miał czym) tależe zostawiam puste.
Wiele nasłuchałem się pochlebnych opinii na temat gum jako przynęt na zębatego ale jakoś osobiście nie mam przekonania. Nie wiem czemu tak się dzieje ale rzucę kilka razy i wracam do blach i obrotówek.
Też tak miałem - kilka rzutów na gumę i powrót do blaszki.
Ale kiedyś, dość dawno temu, postanowiłem, że muszę złowić szczupala na gumę.
Zacząłem kombinować, zwijanie szybkie, wleczenie, podbijanie, opad i zaczęły się pierwsze sukcesy na gumę. Z czasem szło mi coraz lepiej i blaszki woblery odstawilem na rzecz gum, bo okazały się naprawdę skuteczne. W chwili obecnej mam już swoje sprawdzone metody prowadzenia gum.
Jadąc na szczupaka, bardzo rzadko mi się zdarza, że nic na gumę nie złowię, zawsze na gumę przynajmniej jakiś pistolet się skusi. W tym roku miałem tylko raz taki dzień że nic nie złowiłem.
Także polecam gumy, spróbuj - naprawdę warto i potrafią zaskoczyć łownością.
A na jesieni, szczególnie późna jesień, pierwsze przymrozki, polecam duże gumy. Ripperki tak około 15 cm i więcej, które pięknie lusterkują. Oczywiście do takich ripperków polecam dozbrojkę, bo z jednego haka dużo szczupłych się spina. Prowadzę takie gumy powoli, od czasu do czasu pozwalając opaść na dno, lub chwile ciągnę po dnie (aby ruszyć muł) i delikatne podbicie - wtedy bardzo często mam brania.
Łotwie wtedy na głębszej wodzie, rynny wzdłuż trzcin, jakieś dołki, zakola, ujścia mniejszych rzek do Narwi itp.
Do Jack14, zauważyłem na tym forum, że co niektórzy, co właśnie "zżerają" ryby są bardziej aktywni niż Ci, co uwalniają, tzn. bardziej się pienią i z tym obnoszą.
Masz ochotę, chcesz to "żryj" i nie musisz się z tym nikomu opowiadać, bo chyba mało kogo obchodzi, co „żresz”.
Chyba będę musiał się dokładniej przyjrzeć gumowym wabikom tej jesieni. Koszt nieporównywalnie mniejszy niż woblery więc warto się przełamać. Wiem, że mój brak sukcesów był spowodowany tym że niemal nie łowiłem na gumy ale zwykle mam niewiele czasu na wędkowanie więc miałem komfort łowiąc na sprawdzone przynęty. Na Wisłę będę musiał zakupić jakieś konkretne główki aby schodziły w okolice dna także w nurcie. Jakie główek ty stosujesz na rzekach?
Zazwyczaj łowie na Narwi, do takiego powolnego łowienia 7 max 10 gram. Jeśli łowie bardziej agresywnie to i 15 gram. Sczególnie na wiosnę, w maju daje ciężej - wtedy jak dla mnie szczupak bardziej bije w ruchliwe przynety.
Choć to nie reguła, bo mój brat łowi minimum na główki 15 gram, a zazwyczaj daje 20 gram - efekty ma podobne do moich.
Mi po prostu na takie główki łowi sie najlepiej, najlepiej czuje przynete, wiem jak ją prowadzić na takiej gramaturze itp. Na takich główkach opracowalem sobie moje "techniki" i to mi sie sprawdza. Dlatego proponuję pokombinować, wtedy zobaczysz jak jest dla Ciebie najlepiej, jak będziesz czul prowadzenie tej gumy itd itd.
Gumy to przynęta która daje duże pole do popisu - jak dla mnie żadna inna nie daje tyle mozliwości. Można naprawdę sporo kombinować i prowokować do ataku. Pozwala w krótkim czasie na obłowienie dużej parti wody i znalezienie drapieżnika.
Często jak łowie w nieznanej miejscówce, to obławiam ją dużymi skokami, góra-dół i często w taki sposób znajduje szczupaka. Blaszką czy woblerem juz tak nie obłowisz (przynajmniej ja nie potrafię) tak jak gumą.
Z tym "aktywnym żywcem" to franz dobrze radzi. Co prawda ja jeszcze nigdy tak nie łowiłem, ale czasami spininguję na takiej malej rzeczce, dopływ Narwi. Własnie jesienią na tej rzeczce jest więcej takich "spiningowców z żywcówkami" od spiningowców ze spiningami.
Chodzą własnie z tymi żywcówkami i rzucają po dołkach (a w malej rzece nie trudno je znaleźć), pod zwalone drzewa, karpy itp. Efekty chyba musza mieć skoro duzo osób tak tam wędkuje.
chyba w tym roku wybiorę sie na taki spining z żywcem:)
Ja osobiście również polecam gumy. Kiedyś stanowiły one ok 10% mojego arsenału, teraz sytuacja się zmieniła i zajmują ok 80% przegródek w pudełku. Z gumami trzeba się trochę wprawić, znaleźć swój sposób prowadzenia, z czasem efekty się pojawią. Osobiście używam głównie ripperów w wielkościach 5-15 cm. Świetne są gumy Dragona, Mikado (Fishunter), Relaxa, ale i tak najważniejszą sprawą jest nie producent tylko odnalezienie własnego sposobu prowadzenia gumy.
Jesienny,poczciwy esox to już nie ta sama agresywna cętkowana torpeda co w lecie,teraz podchodzi do rzeczy bardziej ekonomicznie.Zawsze waży czy energia uzyskana z pochwyconej zdobyczy będzie warta tej utraconej na atak,do byle czego w dodatku żwawo śmigającego w wodzie raczej nie wystartuje.Ponadto wraz z nadejściem pierwszych przymrozków zmienia swe stanowiska na głębsze,najlepiej w pobliżu przygotowujących się do zimy stad białorybu,wychodząc zaś z litoralu staje się łatwym celem.Moje przynety na ten okres to generalnie wszystko w rozmiarze xxxl,wszystko co da się wolno,statecznie poprowadzić w okolicy dna,wszystko co emituje potężną falę hydroakustyczną.Do ulubieńców zaliczam kopyta mannsa min.rozmiar 6,maximusy i kilka innych NN zza oceanu,wszystkie oczywiście z dozbrojką po bokach,nie z dołu broń boże.Ich wielkość to min.13 cm do nawet 30,każda ma wyrażną ,wyczuwalną na kiju pracę.Z żelastwa wieszam na agrafkach klasyki-Gnomy,Kalewy,Algi oraz kilkanaście innych wzorów ,łączy je rozmiar,min 3,z obrotówek prym wiedzie Mepps.Jego Lusoxy,Musky Killery i Aglie 7 przyprowadziły mi już do burty kilkanaście metrówek,dwa pierwsze z przednim obciążeniem rzecz jasna.Wobki które stosuję to z reguły Rapale Magnum + kilka wzorów podróbek,każdy jednak z nienaganną pracą.Całość ekwipunku dopełnia kilka paczek tytanowych drutów o min 40cm długości ,szpula dobrej plecionki 0,18+,oraz kij z kręciołem adekwatnym do przynęt.
Kiedyś ,kiedyś,gdy łowiłem jeszcze na żywca,używałem podobnego sposobu co ten opisany przez Franza ,taka aktywna żywcówka.Piekielnie skuteczna metoda,używałem przegruntowanego zestawu,rzut,i po 2-3 min bez brania podciągnięcie o 1-1,5 m,atak często nastepował podczas przestawiania.Robiłem to zawsze na otwartym kabłąku trzymając linkę w palcach aby w razie ataku popuścić drapieżcy,dać mu luzu i czasu na pożarcie zdobyczy.
Tak jak pisałem powyżej, moją ulubioną przynętą na szczupaki są gumy, w przeciwieństwie do Thundera, który nie ma przekonania do gum:)
Jednak po przeczytaniu tego tematu, a szczególnie wpisu kolegi luxis, gdzie pisze, że dzięki blaszkom, złowił juz niejednego pięknego szczupaka, postanowiłem przekonać się bardziej właśnie do "żelastwa".
A więc w sobotę postanowiłem łowić szczupale na obrotówki i wahadłówki. Blaszki, w jakie byłem zaopatrzony to Effzetty od rozmiaru 3 do 5, i wahadła polspinu (gnom, alga). Sobota 5:00 rano, wyjazd z Warszawy nad zalew Gnojno za Pułtuskiem. Droga na łowisko z przygodami (Panowie policjanci namierzyli mnie "suszarką"), ale na 7:00 jestem na łowisku.
Do godziny 11:00, po solidnym biczowaniu moich miejscówek z różnymi udziwnieniami - efekt zerowy. Nawet jednego pobicia.
Zaraz trzeba wracać do domu a ja nie miałem na kiju nawet z małego pistoleta:)
A więc postanawiam zmienić przynętę na moją ulubioną, 10 cm perłowy ripper mann’s z czerwonym grzbietem.
Dosłownie 4 lub 5 rzut jest przytrzymanie, zacięcie i hol. Po chwili szczupły około 60 cm ląduje na brzegu:) Wcześniej tą miejscówkę obławiałem blaszkami i studnia...
Po około 30 minut łowienia następny szczupak, tym razem mniejszy, około 50 cm. Ten skusił się też na mann’sa w kolorze czerwona-białym, tzw. flagowca.
Także sobotnia wyprawa przekonała mnie jeszcze bardziej "nad wyższością gum nad żelastwem".
Jak dla mnie gumy to przynęta numer jeden.
Być może mój nie fart, co do blaszek, jest spowodowany tym, że nie mam zbyt dużej wprawy właśnie tymi przynętami.
Na pewno jeszcze nie raz będę łowił na "żelastwo" i nabierał wprawy, ale i tak na pierwszym miejscu będą gumy:)
Dzięki Luxis za opinię w temacie. Teraz już wiem, że moje niedostateczne wyniki były spowodowane tym iż używałem zbyt małych przynęt jesienią. Łowiłem szczupaczków naprawdę sporo ale żaden nie powalał wielkością. To właśnie za sprawą że moje wabiki prawie nigdy nie przekraczały 12 cm. Kazik pamiętaj że gumy nie dają 100% pewności:):)
Nawiązując do wielkości stosowanych przynęt dodam jeszcze to że wbrew pozorom stosowanie gum jak laczek czy żelastwa przypominającego stylisko od łopaty nie jest jeszcze gwarancją sukcesu.Samozaparcia trzeba aby cały dzień moczyć właśnie wabiki w rozmiarze xxl,stosując je w sposób selektywny szukamy przeciwnika,spada liczba brań diametralnie,króciaki owszem wieszają się na 30 cm jerkach jednak nie tak samo jak na najpopularniejszych długościach.Łowimy z reguły mniej ryb,jednak ich wielkość wynagradza poniesione trudy.Najważniejszą sprawą jest to aby sie nie zrazić po pierwszych niepowodzeniach ,po 4 godz biczowania wody wobkiem jak trzonek od siekiery wiekszość wędkarzy sięgnie po popularną niewielką przynetę,tłumacząc sobie że chociaż wymiarków połowi.Uważam to za błąd,brak konsekwencji prowadzący do miniaturyzacji zdobyczy,zacytuję krótki wycinek z Dekalogu Wędkarza-....i będziesz się starał łowić największe okazy danego gatunku...-ja sie tego trzymam. Dodatkowo wszystkim polecam fajny tekst powstały na bazie własnych statystyk z połowu szczupaków-Popadając ze skrajności w skrajność,-czy wielkość rzeczywiście kusi damy?-tekst jest na konkurencyjnym portalu-www.Jerkbait.pl. Sam równierż prowadziłem kiedys podobne zapiski,dodatkowo przez lata porównywałem i spisywałem dane z tabeli rekordów WW,szukałem w ten sposób przynety niejako uniwersalnej na grubego zwierza,ten casting nie został rozstrzygniety do dziś.Rodzaje tych przynęt były różnorakie,łączyła je natomiast jedna cecha,rozmiar XXL-z niewielkimi wyjatkami.
Jeśli chodzi o cierpliwość i konsekwencję to u mnie problemu nie ma. Nauczyły mnie tego wypady na suma. Szkoda że pogoda znowu zaczyna psocić. Przy tak intensywnych opadach moje łowienie szczupaków w tym sezonie skończy się na teorii.
witam ja ostatni tydzien mialem caly wolny od pracy wiec prawie codziennie bylem ze spinningiem badz zywcowka nad woda.w niedziele z przyjaciolmi urzadzilismy sobie maly maraton lowilismy na warcie,liswarcie zmieniajac miejscowki padlo kilka szczuplych ale zaden wymiarowy...w poniedzialek mialem duzo szczescia na starorzeczu warty, miejsce porosniete czcinami i w wodzie duzo galezi, przewroconych drzew i dolkow. Łowilem na effzeta nr4 bialo srebrnego ok 8 pierwsze branie 49cm laduje na brzegu.buziak i do wody:)odszedlem kilka krokow dalej 2 rzuty pod brzeg i mocne uderzenie, zacinam i po dosc dlugiej walce szczupak 78cm jest na brzegu.zlowilem jeszcze tego dnia szczupaczka 62cm:) kolejnego dnia 63 i 58 cm:)tego tygodnia zlapalem 13 szczupakow w tym 4 wymiarowe.wiekszosc polaszczyla sie wlasnie na ta wolno prowadzona obrotoweczke...jest skuteczna jednak uderza w nia duzo malych osobnikow.na zywca stosuje zywca tak ok 15 cm z efektami:)ripperki tez uwazam za bardzo skuteczna i jak widac przez wielu ceniona przynete. rybki braly o roznych porach dnia.pozdrawiam i połamania kija:)
Zbliża się sezon na szczupaka. Jesień to przecież dla wielu z nas okres kiedy to ze spinningami bądź przy użyciu "żywcówek" staramy się pokonać zębatego skurkowańca. Dla mnie osobiście to czas kiedy staram się pobić swój dotychczasowy rekord i w końcu przechytrzyć metrowego szczupaka. Chciałbym aby rozwinęła się dyskusja jak złowić i jak postępować ze szczupakami jesienią. Jakie miejsca są warte uwagi o tej porze roku i jakie przynęty preferujecie. Może oprócz mnie z dyskusji skorzysta ktoś jeszcze i pozna receptę na jesienny sukces. Mnie osobiście interesuje wędkowanie w dużych rzekach nizinnych, bądź zarastających starorzeczach. Jak Wy łowicie w takich warunkach?
Ja łowiłem dwa dni temu na starorzeczu warty. Łowiłem na uklejkę założoną na kotwiczkę. Stalka długa (30cm). Najciekawsze, że łapałem z gruntu. Ciężarek przelotowy 50 gram. Branie bardzo dobrze było widać po samej plecionce( biała plecionka i widać każdy ruch) próbowałem na żyłce, ale ciężko zauważyć branie. Złapałem tak 3 szczupłe. 30,50 i 60 cm. Czyli nie największe, ale i nie najmniejsze. Co ciekawe na bombkę szczupakową uderzały same maluśkie pistolety. W ten sam dzień przetestowałem jeszcze gumy V-lures Lunatic żółta z dragona i padły dwa, ale małe. Duże narazie ciężko znaleźć, bo woda wszędzie wysoka i ciężko wytypować miejsce pobytu zbójnika
To widzę że brania dopisały. A jeśli łowisz na starorzeczu z gruntu to żywiec nie zagrzebuje się w mule? W sumie łowiłeś na uklejkę a to ryba powierzchniowa. Ja kiedyś praktykowałem tak samo tylko z karasiem i cały czas mi w muł właził. Więc przestawiłem się na zestaw spławikowy. Z gruntu to łowię tylko na Wiśle w miejscach z twardym dnem. Powiedz mi jak duże żywce stosujesz jesienią? Prawda to, że powinno się wtedy stosować duże żywce? Z tego co piszesz to raczej przy dnie większe okazy siedzą skoro na bombkę i spinning brały same pistolety.
Witam !!! Ja osobiście skupiam się na spinningu , parę dni temu skusiły się dwa zębacze około 70cm na woblery , najczęściej jakich woblerów używam to salmo , wiem że są nie tanie ,ale praca ich jest super . Z tych woblerów co mam polecam na zębacze salmo skinnera , unika się zaczepów ponieważ jest to pływający wobler a szczupak lubi siedzieć w zaroślach , przy umiejętnym prowadzeniu tego woblera można nim schodzić głębiej , płycej fajnie lusterkuje na boki . Oczywiście jeszcze wiele testowałem woblerów ale to dużo by się rozpisywać , więc podałem przykład mojego najskuteczniejszego na zębacze :) Pozdrawiam i połamania kija !!!
Powiedz jeszcze Robert czy to prawda że szczupaka Jesienią należy szukać w głębokich miejscach? Np. w rynnach i innych zagłębieniach? Ja na Wiśle jesienią najlepsze wyniki mam w miejscach o stromych, podwodnych burtach. Gdzieś gdzie ryba ma kontakt z głęboką wodą. Nie mniej jednak największy mój okaz mierzył 81 cm. Szukam czegoś większego ale jak na razie bez sukcesów. Teraz Wisła jest wyłączona z wędkowania ale jak tylko woda ustąpi będę chciał zapolować. W jakich miejscach ganiasz te wobki?
Ja na jesień mam świetny sposób na szczupłego i bardzo go polecam , nazywam tą metodę "" prawie spining "" . Metoda ta jest bardzo prosta a mianowicie potrzebne jest wiaderko żywców , mocny kij z zestawem spławikowym pod żywca , podbierak albo szczypce , trochę drobiazgów szczupakowych ( haki , przypony , spławiki - wiadomo ) , aparat , kanapki , termos z herbatą zaprawioną odrobiną gorzkiej żołądkowej i rzeka . Jak wszystko mam to zaczynam "" spacer wędkarza "" idę i nie siedzę w jednym miejscu dłużej niż 15 minut , oczywiście po zarzuceniu zestawu co chwila gwałtownie aczkolwiek z wyczuciem szarpie zestawem , w zimnej wodzie to może być "" szarpnięcie waszego życia "" . Drodzy koledzy najważniejsza i wcale nie odkrywcza rada to szukać miejsc gdzie drobnica przebywa i się "" udziela "" albo wszelakich zwolnień nurtu , klatek i szczególnie głębokich burt z wsteczny prądem , to wprost wymarzone miejsca na szczupaka , sandacza albo wąsiatego . Na starorzeczu zawsze łowie na wlocie rzeki albo wylocie starorzecza , na samym starorzeczu jeszcze szczupca nie złowiłem , może dlatego że tego starorzecza mamy około 500 m i głębokość wtedy nie przekracza 50 cm . Na hak jesienią zakładam raczej duże żywce , od 15 cm w górę .Super są karasie właśnie takie od 15 do 20 cm tym bardziej , że sporo ich jest na odcinku w którym łowię . W zanadrzu mam jeszcze jeden sposób tzn. na martwą rybkę ale troszkę go zmodyfikowałem , do tej metody polecam duże ukleje które na steropianie podnoszę nad dno na zestawie gruntowym . Oczywiście również łowie spiningiem jednak w/w metoda sprawia mi dużo większą frajdę . Moje okazy jeszcze nie przekroczyły metra ale tych 90-pare było już dość dużo , większość właśnie na spławik .
Powiedz jeszcze Robert czy to prawda że szczupaka Jesienią należy szukać w głębokich miejscach? Np. w rynnach i innych zagłębieniach? Ja na Wiśle jesienią najlepsze wyniki mam w miejscach o stromych, podwodnych burtach. Gdzieś gdzie ryba ma kontakt z głęboką wodą. Nie mniej jednak największy mój okaz mierzył 81 cm. Szukam czegoś większego ale jak na razie bez sukcesów. Teraz Wisła jest wyłączona z wędkowania ale jak tylko woda ustąpi będę chciał zapolować. W jakich miejscach ganiasz te wobki?
Powiem tak w tamtym roku moja taktyka była taka że od początku jesieni do końca obrzucałem coraz głębiej , chodź to zależy jaka ta jesień jest , jak jest piękna ciepła jesień i jeszcze koledzy wędkarze łapią na spławik w płytszych partiach wody do późnej jesieni to tam żeruje biała ryba i można się spodziewać zębacza bo on o tej porze to żadnej okazji nie odpuści . To tak moja obserwacja na zbiornikach na których ja poluje na szczupaka :) Co do wędkowania na takiej Wiśle to nie mam doświadczenia i trudno mi się wypowiadać na ten temat :)
A jeśli łowicie na spławik to jak ustawiacie grunt? W wielu czasopismach czytałem że powinno ustawiać się mniej więcej w połowie między dnem a lustrem wody. Ja latem to staram się nie przekraczać 1,5 metra a jesienią łowię troszkę głębiej. Wy też łowicie w pół toni czy macie jakieś inne metody ustawiania gruntu? a i jeszcze sprawa obciążenia takiego zestawu. Obciążacie w jednym miejscu większą łezką czy raczej w kilku?
Ja łowisko szczupakowe dzielę zawsze na trzy równe głębokości i zwsze się tego trzymam . Już nie raz się przekonałem , że łowienie tylko w połowie wody to za mało .
franz
szarpanie zestawem jest sprzeczne z RAPR !!!
Nie nooooo kolego ja nie robie tego jak bym jigował a robię coś na wzór podciągania zestawu co jakiś czas . Źle to zinterpretowałeś . Tam wyrażnie jest napisane ""co chwila "" nie z szybkościa migacza samochodowego !
Nie było mnie na forum dlatego nie odpisałem. Uklejki daje nie za wielkie. Szczupły taką półżywą łapie z lotu i połyka. Mówi się, że przynęta musi być jesienią duża. Jest w tym racja, bo szczupły chce się najeść tak, żeby więcej energii zyskał niż stracił przy polowaniu. Ale taka ukleja leżąca na gruncie, nie jest dla niego wielkim wyzwaniem. Ja zaczepiam je za koniec przy ogonie. Wtedy brania są lepsze (wydaje mi się, że dlatego iż jej ruchy są niemrawe, czyli "łatwe do złapania" dla szczupłego)
A co do mułu nie jest źle, jeżeli żywca po dnie ciągać nie będziesz. Ja zazwyczaj rzucam tam gdzie chce łapać i nie ciągne potem plecionki. Żywiec się nie zagrzebuje.Pozdrawiam
Masz rację w sumie. Taki mało żywotny żywiec, taki na wykończeniu, nie dość, że jest interesującym kąskiem dla szczupaka to jeszcze w muł się nie zagrzebie.
Byłem znowu na rybkach. Kolejne szczupłe od 30 d0 60 cm :) W sumie w tym tygodniu już dziesieć :) Część na grunt, a część na spining. I tu polecam gume Dragona V-Lures Phantoma. Perłowa z niebieskim grzbietem i troszke żółtym brzuchem. Na moim łowisku okazała sie Killerem :)
Na rzeki blachy a na wody stojące żywce.
Wiele nasłuchałem się pochlebnych opinii na temat gum jako przynęt na zębatego ale jakoś osobiście nie mam przekonania. Nie wiem czemu tak się dzieje ale rzucę kilka razy i wracam do blach i obrotówek.
Duży błąd bo jednak "gumy" to jest to co lubią.
19.09.10 biczowałem wszystkim od poranka pierwsze "dziobanie" jak trafiłem z przynętą (lub inne widzimisie ryb) to 9:00 .Na koniec wędkowania dwa szczupaczki 48 i 52cm. Jeden rownież z 50 uszedł z życiem kilka drobiazgów sandacz, okoń też.
48 musiał zakończył swój żywot na patelni (wypuszczony by nie przeżył).
Do kolegów od nie zabijania i nie jedzenia rybek, którzy są bardzo aktywni na tym forum.
Proszę sobie wyobrazić że "zeżarłem" 48 i 52 ość w gardle mi nie "stanęła" a i kot też się nie najadł (bo nie miał czym) tależe zostawiam puste.
Pozdrawiam.
Wiele nasłuchałem się pochlebnych opinii na temat gum jako przynęt na zębatego ale jakoś osobiście nie mam przekonania. Nie wiem czemu tak się dzieje ale rzucę kilka razy i wracam do blach i obrotówek.
Też tak miałem - kilka rzutów na gumę i powrót do blaszki.
Ale kiedyś, dość dawno temu, postanowiłem, że muszę złowić szczupala na gumę.
Zacząłem kombinować, zwijanie szybkie, wleczenie, podbijanie, opad i zaczęły się pierwsze sukcesy na gumę. Z czasem szło mi coraz lepiej i blaszki woblery odstawilem na rzecz gum, bo okazały się naprawdę skuteczne. W chwili obecnej mam już swoje sprawdzone metody prowadzenia gum.
Jadąc na szczupaka, bardzo rzadko mi się zdarza, że nic na gumę nie złowię, zawsze na gumę przynajmniej jakiś pistolet się skusi. W tym roku miałem tylko raz taki dzień że nic nie złowiłem.
Także polecam gumy, spróbuj - naprawdę warto i potrafią zaskoczyć łownością.
A na jesieni, szczególnie późna jesień, pierwsze przymrozki, polecam duże gumy. Ripperki tak około 15 cm i więcej, które pięknie lusterkują. Oczywiście do takich ripperków polecam dozbrojkę, bo z jednego haka dużo szczupłych się spina. Prowadzę takie gumy powoli, od czasu do czasu pozwalając opaść na dno, lub chwile ciągnę po dnie (aby ruszyć muł) i delikatne podbicie - wtedy bardzo często mam brania.
Łotwie wtedy na głębszej wodzie, rynny wzdłuż trzcin, jakieś dołki, zakola, ujścia mniejszych rzek do Narwi itp.
Do Jack14, zauważyłem na tym forum, że co niektórzy, co właśnie "zżerają" ryby są bardziej aktywni niż Ci, co uwalniają, tzn. bardziej się pienią i z tym obnoszą.
Masz ochotę, chcesz to "żryj" i nie musisz się z tym nikomu opowiadać, bo chyba mało kogo obchodzi, co „żresz”.
Pozdrawiam
Chyba będę musiał się dokładniej przyjrzeć gumowym wabikom tej jesieni. Koszt nieporównywalnie mniejszy niż woblery więc warto się przełamać. Wiem, że mój brak sukcesów był spowodowany tym że niemal nie łowiłem na gumy ale zwykle mam niewiele czasu na wędkowanie więc miałem komfort łowiąc na sprawdzone przynęty. Na Wisłę będę musiał zakupić jakieś konkretne główki aby schodziły w okolice dna także w nurcie. Jakie główek ty stosujesz na rzekach?
Zazwyczaj łowie na Narwi, do takiego powolnego łowienia 7 max 10 gram. Jeśli łowie bardziej agresywnie to i 15 gram. Sczególnie na wiosnę, w maju daje ciężej - wtedy jak dla mnie szczupak bardziej bije w ruchliwe przynety.
Choć to nie reguła, bo mój brat łowi minimum na główki 15 gram, a zazwyczaj daje 20 gram - efekty ma podobne do moich.
Mi po prostu na takie główki łowi sie najlepiej, najlepiej czuje przynete, wiem jak ją prowadzić na takiej gramaturze itp. Na takich główkach opracowalem sobie moje "techniki" i to mi sie sprawdza. Dlatego proponuję pokombinować, wtedy zobaczysz jak jest dla Ciebie najlepiej, jak będziesz czul prowadzenie tej gumy itd itd.
Gumy to przynęta która daje duże pole do popisu - jak dla mnie żadna inna nie daje tyle mozliwości. Można naprawdę sporo kombinować i prowokować do ataku. Pozwala w krótkim czasie na obłowienie dużej parti wody i znalezienie drapieżnika.
Często jak łowie w nieznanej miejscówce, to obławiam ją dużymi skokami, góra-dół i często w taki sposób znajduje szczupaka. Blaszką czy woblerem juz tak nie obłowisz (przynajmniej ja nie potrafię) tak jak gumą.
Pozdrawiam
Z tym "aktywnym żywcem" to franz dobrze radzi. Co prawda ja jeszcze nigdy tak nie łowiłem, ale czasami spininguję na takiej malej rzeczce, dopływ Narwi. Własnie jesienią na tej rzeczce jest więcej takich "spiningowców z żywcówkami" od spiningowców ze spiningami.
Chodzą własnie z tymi żywcówkami i rzucają po dołkach (a w malej rzece nie trudno je znaleźć), pod zwalone drzewa, karpy itp. Efekty chyba musza mieć skoro duzo osób tak tam wędkuje.
chyba w tym roku wybiorę sie na taki spining z żywcem:)
Pozdrawiam
Ja osobiście również polecam gumy. Kiedyś stanowiły one ok 10% mojego arsenału, teraz sytuacja się zmieniła i zajmują ok 80% przegródek w pudełku. Z gumami trzeba się trochę wprawić, znaleźć swój sposób prowadzenia, z czasem efekty się pojawią. Osobiście używam głównie ripperów w wielkościach 5-15 cm. Świetne są gumy Dragona, Mikado (Fishunter), Relaxa, ale i tak najważniejszą sprawą jest nie producent tylko odnalezienie własnego sposobu prowadzenia gumy.
Jesienny,poczciwy esox to już nie ta sama agresywna cętkowana torpeda co w lecie,teraz podchodzi do rzeczy bardziej ekonomicznie.Zawsze waży czy energia uzyskana z pochwyconej zdobyczy będzie warta tej utraconej na atak,do byle czego w dodatku żwawo śmigającego w wodzie raczej nie wystartuje.Ponadto wraz z nadejściem pierwszych przymrozków zmienia swe stanowiska na głębsze,najlepiej w pobliżu przygotowujących się do zimy stad białorybu,wychodząc zaś z litoralu staje się łatwym celem.Moje przynety na ten okres to generalnie wszystko w rozmiarze xxxl,wszystko co da się wolno,statecznie poprowadzić w okolicy dna,wszystko co emituje potężną falę hydroakustyczną.Do ulubieńców zaliczam kopyta mannsa min.rozmiar 6,maximusy i kilka innych NN zza oceanu,wszystkie oczywiście z dozbrojką po bokach,nie z dołu broń boże.Ich wielkość to min.13 cm do nawet 30,każda ma wyrażną ,wyczuwalną na kiju pracę.Z żelastwa wieszam na agrafkach klasyki-Gnomy,Kalewy,Algi oraz kilkanaście innych wzorów ,łączy je rozmiar,min 3,z obrotówek prym wiedzie Mepps.Jego Lusoxy,Musky Killery i Aglie 7 przyprowadziły mi już do burty kilkanaście metrówek,dwa pierwsze z przednim obciążeniem rzecz jasna.Wobki które stosuję to z reguły Rapale Magnum + kilka wzorów podróbek,każdy jednak z nienaganną pracą.Całość ekwipunku dopełnia kilka paczek tytanowych drutów o min 40cm długości ,szpula dobrej plecionki 0,18+,oraz kij z kręciołem adekwatnym do przynęt.
Kiedyś ,kiedyś,gdy łowiłem jeszcze na żywca,używałem podobnego sposobu co ten opisany przez Franza ,taka aktywna żywcówka.Piekielnie skuteczna metoda,używałem przegruntowanego zestawu,rzut,i po 2-3 min bez brania podciągnięcie o 1-1,5 m,atak często nastepował podczas przestawiania.Robiłem to zawsze na otwartym kabłąku trzymając linkę w palcach aby w razie ataku popuścić drapieżcy,dać mu luzu i czasu na pożarcie zdobyczy.
Witam
Tak jak pisałem powyżej, moją ulubioną przynętą na szczupaki są gumy, w przeciwieństwie do Thundera, który nie ma przekonania do gum:)
Jednak po przeczytaniu tego tematu, a szczególnie wpisu kolegi luxis, gdzie pisze, że dzięki blaszkom, złowił juz niejednego pięknego szczupaka, postanowiłem przekonać się bardziej właśnie do "żelastwa".
A więc w sobotę postanowiłem łowić szczupale na obrotówki i wahadłówki. Blaszki, w jakie byłem zaopatrzony to Effzetty od rozmiaru 3 do 5, i wahadła polspinu (gnom, alga). Sobota 5:00 rano, wyjazd z Warszawy nad zalew Gnojno za Pułtuskiem. Droga na łowisko z przygodami (Panowie policjanci namierzyli mnie "suszarką"), ale na 7:00 jestem na łowisku.
Do godziny 11:00, po solidnym biczowaniu moich miejscówek z różnymi udziwnieniami - efekt zerowy. Nawet jednego pobicia.
Zaraz trzeba wracać do domu a ja nie miałem na kiju nawet z małego pistoleta:)
A więc postanawiam zmienić przynętę na moją ulubioną, 10 cm perłowy ripper mann’s z czerwonym grzbietem.
Dosłownie 4 lub 5 rzut jest przytrzymanie, zacięcie i hol. Po chwili szczupły około 60 cm ląduje na brzegu:) Wcześniej tą miejscówkę obławiałem blaszkami i studnia...
Po około 30 minut łowienia następny szczupak, tym razem mniejszy, około 50 cm. Ten skusił się też na mann’sa w kolorze czerwona-białym, tzw. flagowca.
Także sobotnia wyprawa przekonała mnie jeszcze bardziej "nad wyższością gum nad żelastwem".
Jak dla mnie gumy to przynęta numer jeden.
Być może mój nie fart, co do blaszek, jest spowodowany tym, że nie mam zbyt dużej wprawy właśnie tymi przynętami.
Na pewno jeszcze nie raz będę łowił na "żelastwo" i nabierał wprawy, ale i tak na pierwszym miejscu będą gumy:)
Pozdrawiam
Tak jak tytuł sugeruje.... i wspólnie go zjemy ???? Kto nie je, ten oprawia!
Dzięki Luxis za opinię w temacie. Teraz już wiem, że moje niedostateczne wyniki były spowodowane tym iż używałem zbyt małych przynęt jesienią. Łowiłem szczupaczków naprawdę sporo ale żaden nie powalał wielkością. To właśnie za sprawą że moje wabiki prawie nigdy nie przekraczały 12 cm. Kazik pamiętaj że gumy nie dają 100% pewności:):)
Nawiązując do wielkości stosowanych przynęt dodam jeszcze to że wbrew pozorom stosowanie gum jak laczek czy żelastwa przypominającego stylisko od łopaty nie jest jeszcze gwarancją sukcesu.Samozaparcia trzeba aby cały dzień moczyć właśnie wabiki w rozmiarze xxl,stosując je w sposób selektywny szukamy przeciwnika,spada liczba brań diametralnie,króciaki owszem wieszają się na 30 cm jerkach jednak nie tak samo jak na najpopularniejszych długościach.Łowimy z reguły mniej ryb,jednak ich wielkość wynagradza poniesione trudy.Najważniejszą sprawą jest to aby sie nie zrazić po pierwszych niepowodzeniach ,po 4 godz biczowania wody wobkiem jak trzonek od siekiery wiekszość wędkarzy sięgnie po popularną niewielką przynetę,tłumacząc sobie że chociaż wymiarków połowi.Uważam to za błąd,brak konsekwencji prowadzący do miniaturyzacji zdobyczy,zacytuję krótki wycinek z Dekalogu Wędkarza-....i będziesz się starał łowić największe okazy danego gatunku...-ja sie tego trzymam. Dodatkowo wszystkim polecam fajny tekst powstały na bazie własnych statystyk z połowu szczupaków-Popadając ze skrajności w skrajność,-czy wielkość rzeczywiście kusi damy?-tekst jest na konkurencyjnym portalu-www.Jerkbait.pl. Sam równierż prowadziłem kiedys podobne zapiski,dodatkowo przez lata porównywałem i spisywałem dane z tabeli rekordów WW,szukałem w ten sposób przynety niejako uniwersalnej na grubego zwierza,ten casting nie został rozstrzygniety do dziś.Rodzaje tych przynęt były różnorakie,łączyła je natomiast jedna cecha,rozmiar XXL-z niewielkimi wyjatkami.
Jeśli chodzi o cierpliwość i konsekwencję to u mnie problemu nie ma. Nauczyły mnie tego wypady na suma. Szkoda że pogoda znowu zaczyna psocić. Przy tak intensywnych opadach moje łowienie szczupaków w tym sezonie skończy się na teorii.
witam ja ostatni tydzien mialem caly wolny od pracy wiec prawie codziennie bylem ze spinningiem badz zywcowka nad woda.w niedziele z przyjaciolmi urzadzilismy sobie maly maraton lowilismy na warcie,liswarcie zmieniajac miejscowki padlo kilka szczuplych ale zaden wymiarowy...w poniedzialek mialem duzo szczescia na starorzeczu warty, miejsce porosniete czcinami i w wodzie duzo galezi, przewroconych drzew i dolkow. Łowilem na effzeta nr4 bialo srebrnego ok 8 pierwsze branie 49cm laduje na brzegu.buziak i do wody:)odszedlem kilka krokow dalej 2 rzuty pod brzeg i mocne uderzenie, zacinam i po dosc dlugiej walce szczupak 78cm jest na brzegu.zlowilem jeszcze tego dnia szczupaczka 62cm:) kolejnego dnia 63 i 58 cm:)tego tygodnia zlapalem 13 szczupakow w tym 4 wymiarowe.wiekszosc polaszczyla sie wlasnie na ta wolno prowadzona obrotoweczke...jest skuteczna jednak uderza w nia duzo malych osobnikow.na zywca stosuje zywca tak ok 15 cm z efektami:)ripperki tez uwazam za bardzo skuteczna i jak widac przez wielu ceniona przynete. rybki braly o roznych porach dnia.pozdrawiam i połamania kija:)
Gratuluje udanego maratonu. Przyznam że zazdroszczę. Ja na razie nie mam możliwości aby ruszyć nad Wisłę. Czyli na obrotówki też się da:)
Jak głębokie było łowisko które obławiałeś? I na jakiej głębokości były brania? Przy dnie czy może przy powierzchni?
Woda na Wiśle opada i już w najbliższy weekend będę mógł potestować gumy:) Zobaczymy czy potrafię na to łowić:)