Panowie czytając wątek o programie "jak to jest złowione" w grupie zamkniętej , w której nie mogę się wypowiedzieć jako człowiek "niegodny".Po obejrzeniu fragmentu pierwszego odcinka postanowiłem skomentować sprawę wycinania podpórek z gałęzi świeżych drzewek w imię "Bycia bliżej natury" .Jestem lekko "zniesmaczony" faktem jak osoba nagrywająca filmy (z których potem młodzi wędkarze czerpią wiedzę) propaguje dewastację przyrody w imię "łowienia bliżej natury",rozumiem wykorzystanie martwych gałęzi .Przecież przy odrobinie chęci (jeśli już nie chcemy kupować podpórek w sklepie) można zrobić sobie choćby z drutu podpórkę ,ale tego się po wędkarzu nie zpodziewałem żeby propagować wycinanie drzewek czy krzaczków tylko po to aby "być bliżej natury".
Ten temat jest szerszy i nie obejmuje tylko dewastacji przyrody. Ostatnio oglądałem odcinek, gdzie prowadzący podebrał około 7 kilogramowego karpia jak "prosiaka" targając go pod pachą, bo kamerzysta nie chciał podać podbieraka. Karp położony na trawie, potem był molestowany w malutkiej siatce a na końcu (podczas wypuszczania) złapany byle jak po raz kolejny. Z takim podejściem do ryb życzę powodzenia koledze Olinowi...
Jak dla mnie na "moich" łowiskach (rzeki,rzeczki, strumyki) widełki z przybrzeżnej a świeżej łoziny to nic innego jak szczepienie drzewek o ile pozostają wbite w ziemię. Ja osobiście nie mam potrzeby użycia takowych ,ale widziałem sporo takich które puszczają liście i z czasem (kilka po trzech latach zasłoniły spory kawał brzegu) stają się karmą dla bobrów. To u mnie ,ale bez wątpienia tam gdzie roślinność nadbrzeżna jest uboga miłośnicy odmian wędkarstwa gruntowego powinni zadbać o dodatkowe ,tanie i proste wyposażenie w postaci widełek (karpiarze z tym problemu nie maja). Jeśli widziałbym tam kogoś z obszernym pokrowcem na ramieniu i wiadrami w rękach a przy przygotowaniu stanowiska ciąłby co popadnie musiałbym użyć sporo wulgaryzmów i byłbym niewątpliwie przeciw.
mnie dziwi natomiast jedno ,jeżeli ktoś wydaję paręset zł na sprzęt ,ładnych kilka złociszy na przynęty i zanęty ,to jak można nie wydać 20 zł na podpórki?
Są różne gatunki drzew i krzewów w tym niektóre chronione. Jestem przeciwnikiem uszkadzania tych chronionych. Jednak wycięcie dwóch gałązek wierzby czy wikliny nie niszczy środowiska i sam tak często robie. Jeśli nie znajdę suchej gałązki to ucinam świeżą wierzbową. Dla niektórych to może być zbrodnia na naturze? Jak tydzień później przyjdą chłopy i wytną wszystko co do patyczka w ramach oczyszczania koryta rzeki.
Nie dajmy się zwariować. Korek w rękojeściach wędkek z czego jest zrobiony? A ile lasów trzeba było wyciąć pod fabryki wędek i plastiku do przyborów wędkarskich, ile przez to rzek jest zanieczyszczanych, ile zanieczyszczonego powietrza?
Dokładnie jak Grześ napisał. Można uciąc podpórkę w niektórych miejscach ale trzeba wiedzieć gdzie się jest i co się tnie. Często robię podpórki z sadzonej na brzegu łoziny jest to sztucznie sadzona przez człowieka roślina i nigdy nie będzie drzewem. W jakim celu się ją sadzi nie będę wyjaśniał przecież tu sami fachowcy to wiedzą.
Nie ma z takiego cięcia szkody dla niczego bo to i tak rośnie jak na drożdżach. Zarówno ten patyk który zostaje ucięty jak i ten który po ucięciu wbije się w ziemię. Drzewa z tego nigdy nie będzie tylko kupa krzaków. Jak na zdjęciu niżej. Nigdy nie tnę jednak młodych drzew które kiedyś mogą zostać pięknym dębem, jaworem czy choćby tylko jarzębiną.
Krzyśku, Jakubie .Ja nie mówię o odcięciu gałązki wierzby,czy wycięciu krzaczka wikliny.Wiadomo są miejsca np nad rzekami gdzie jest taka "knieja" że ucięcie patyczka nie przyniesie szkody.Ja mówię o przypadku "przychodzi pan nad jezioro,wchodzi do lasu ,wycina nożem 4 młode drzewka i jeszcze twierdzi że chce łowić "bliżej natury" .A wszystko to nagrywa kamera aby młodzi adepci wędkarstwa brali "dobry przykład" i wycinali podpórki z młodych drzewek.
Witam, Popieram Jarek11, też byłem zniesmaczony tym wycinaniem. Ten odcinek był bardzo naciągany, nie wieżę że z taką łatwością wyciągał ryby bez wcześniejszego nęcenia. Kiedyś kręcili film wędkarski na pobliskim zbiorniku o połowie sandacza na spining, oczywiście pełen sukces a dlaczego? super umiejętności? super przynęty? nie! nęcenie, przez dwa tygodnie martwe ukleje.Wracając do Olina, dobił mnie wrzucając wędkę z kołowrotkiem do wody a później tarzał go w piasku, raczej nie są to zachowania do naśladowania. Wcześniejsze odcinki podobały mi się i oglądałem je z ciekawością.
Wracając do sedna pytania czy to nie ten z Finlandii? Coś podobnego pamiętam z brzózkami ,ale trzeba wziąć pod uwagę "specyfikę" danego kraju, a to już zależy od każdego z nas. Być może w tym regionie świata to mała strata ,a w naszym kraju na większości łowisk katastrofa. Nie mam zamiaru nikogo bronić ,ale próbuje patrzeć na obecny świat w miarę trzeźwym wzrokiem i wyciągać z tego odpowiednie wnioski. Ot film "Przetrwać w Jukonie" i dla niektórych jedna wielka rzeź... .
Ten temat jest szerszy i nie obejmuje tylko dewastacji przyrody. Ostatnio oglądałem odcinek, gdzie prowadzący podebrał około 7 kilogramowego karpia jak "prosiaka" targając go pod pachą, bo kamerzysta nie chciał podać podbieraka. Karp położony na trawie, potem był molestowany w malutkiej siatce a na końcu (podczas wypuszczania) złapany byle jak po raz kolejny. Z takim podejściem do ryb życzę powodzenia koledze Olinowi...
pozdrawiam
Molestowanie karpia? w malutkiej siatce? Nie trzeba tego gdzieś zgłosić, przecież to chore.
Z całym szacunkiem dla pana Olina, to na odcinki Jego programu zawsze biorę poprawkę. Traktuje te kilkadziesiąt minut antenowych jako odprężenie i dawkę dobrego humoru w połączeniu z pięknymi widokami (ryby, przyroda). Nawet moja małżonka która wyłącznie rekreacyjnie ( przy okazji wspólnych wakacyjnych wypadów) postrzega wędkarstwo, miała niejednokrotnie wątpliwości co do autentyczności wyników nad wodą pana Olina...według mnie kolega się dopiero uczy -co i jak, a na potrzeby programu, zawsze jest stado pomagierów co by finał wędkarskiej wyprawy był sukcesywny:) Nikt i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :)
Z całym szacunkiem dla pana Olina, to na odcinki Jego programu zawsze biorę poprawkę. Traktuje te kilkadziesiąt minut antenowych jako odprężenie i dawkę dobrego humoru w połączeniu z pięknymi widokami (ryby, przyroda). Nawet moja małżonka która wyłącznie rekreacyjnie ( przy okazji wspólnych wakacyjnych wypadów) postrzega wędkarstwo, miała niejednokrotnie wątpliwości co do autentyczności wyników nad wodą pana Olina...według mnie kolega się dopiero uczy -co i jak, a na potrzeby programu, zawsze jest stado pomagierów co by finał wędkarskiej wyprawy był sukcesywny:) Nikt i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :)
A do tego , niektóre zdobycze są wyjątkowo nieruchawe po ich wyciągnięciu z wody :)))))
Panowie czytając wątek o programie "jak to jest złowione" w grupie zamkniętej , w której nie mogę się wypowiedzieć jako człowiek "niegodny".
Po obejrzeniu fragmentu pierwszego odcinka postanowiłem skomentować sprawę wycinania podpórek z gałęzi świeżych drzewek w imię "Bycia bliżej natury" .
Jestem lekko "zniesmaczony" faktem jak osoba nagrywająca filmy (z których potem młodzi wędkarze czerpią wiedzę) propaguje dewastację przyrody w imię "łowienia bliżej natury",
rozumiem wykorzystanie martwych gałęzi .
Przecież przy odrobinie chęci (jeśli już nie chcemy kupować podpórek w sklepie) można zrobić sobie choćby z drutu podpórkę ,ale tego się po wędkarzu nie zpodziewałem żeby propagować wycinanie drzewek czy krzaczków tylko po to aby "być bliżej natury".
Podpórki ze świeżych drzew
Nie "zpodziewałem " się, że ze świeżego drzewa tak łatwo wyciosać podpórkę?? To ci chłopak ma dryg do hand-made.. ;)
Z całym szacunkiem dla pana Olina, to na odcinki Jego programu zawsze biorę poprawkę. Traktuje te kilkadziesiąt minut antenowych jako odprężenie i dawkę dobrego humoru w połączeniu z pięknymi widokami (ryby, przyroda). Nawet moja małżonka która wyłącznie rekreacyjnie ( przy okazji wspólnych wakacyjnych wypadów) postrzega wędkarstwo, miała niejednokrotnie wątpliwości co do autentyczności wyników nad wodą pana Olina...według mnie kolega się dopiero uczy -co i jak, a na potrzeby programu, zawsze jest stado pomagierów co by finał wędkarskiej wyprawy był sukcesywny:) Nikt i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :)
A do tego , niektóre zdobycze są wyjątkowo nieruchawe po ich wyciągnięciu z wody :)))))
Jędrula już nie chciałem o tym pisac ale widzę, że to nie tylko moje spostrzeżenia:):)
Medalowe liny bez jakichkolwiek przygotowań, letnie węgorze w samo południe biorące na zawołanie, sum na troling w 5 minut bo "tutaj biorą na troling"... itd.itd
Ostatnio przypadkiem obejrzałem relacje z wypadu kolegi do filandii, i właśnie na okoniowym jeziorku, po przetestowaniu wielu przynęt, Prowadzący dopiero po założeniu wachadłówy szarpnął takiego nieruchawego okonia... oczywiście rekordowego:):):)
Z całym szacunkiem dla pana Olina, to na odcinki Jego programu zawsze biorę poprawkę. Traktuje te kilkadziesiąt minut antenowych jako odprężenie i dawkę dobrego humoru w połączeniu z pięknymi widokami (ryby, przyroda). Nawet moja małżonka która wyłącznie rekreacyjnie ( przy okazji wspólnych wakacyjnych wypadów) postrzega wędkarstwo, miała niejednokrotnie wątpliwości co do autentyczności wyników nad wodą pana Olina...według mnie kolega się dopiero uczy -co i jak, a na potrzeby programu, zawsze jest stado pomagierów co by finał wędkarskiej wyprawy był sukcesywny:) Nikt i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :)
Dokładnie tak jak mówisz, jest to tylko dobra komedia :P
Nie wiem jak jest w innych rejonach ale na moich jeziorach czy przy Odrze jest kupa różnego rodzaju chabazi , krzaków i innych chaszczy . Z tego względu nie razi mnie jak ktoś sobie wystruga drewniana podpórkę , nawet jakby miał to robić za każdym razem gdy jest na rybach . Nawiasem mówiąc , już dawno nie widziałem aby ktoś podpierał sprzęt takimi , drewnianymi kosturami .
Jestem lekko "zniesmaczony" faktem jak osoba nagrywająca filmy (z których potem młodzi wędkarze czerpią wiedzę) propaguje dewastację przyrody w imię "łowienia bliżej natury", Nie popieram ale powiedz to bobrom obalającym całe drzewa.
Jestem lekko "zniesmaczony" faktem jak osoba nagrywająca filmy (z których potem młodzi wędkarze czerpią wiedzę) propaguje dewastację przyrody w imię "łowienia bliżej natury", Nie popieram ale powiedz to bobrom obalającym całe drzewa.
Chyba HOMO SAPIENS czyli CZŁOWIEK ROZUMNY potrafi MYŚLEĆ (powinien w każdym razie) i nie można porównywać go do Bobra.
No cóż, sprawa skomplikowana. Czy lepiej naturalne, czy lepiej produkowane z aluminium, czy innego g.... ? Dla natury chyba lepiej używać naturalnych, ucięcie paru patyków nie zaszkodzi nikomu i niczemu, a czasem pomoże. Po powodzi, gdy woda wdarła się do mojego miasta, miasto co jakiś czas czyści prawie do zera brzegi rzek między wałami. Więc co szkodzi jak zetnę nawet młode drzewo, jak nie ja to miasto. Często nad brzegiem łowiska jest tyle krzewów, że ścięcie kilku patyków nie wpłynie na stan środowiska. Natomiast produkcja aluminium i czegokolwiek wiąże się z użyciem ogromnych ilości energii, oraz wytworzeniem ogromnych ilości ścieków i innych zanieczyszczeń. Tam gdzie można używajmy rzeczy naturalnych. Używanie sztucznych wcale nie wiąże się z dbaniem i ochroną środowiska. A czasem wręcz odwrotnie, przyczyniamy się do jego degradacji.
Dokładnie tak, nic nie jest całkiem białe lub całkiem czarne. Więc plastik sprowadzony z Chin wcale nie ratuje środowiska naturalnego w Polsce.
Porównywanie tego co robi bóbr do tego co robi człowiek to tez trochę chybiony pomysł. Bóbr z drzewa buduje środowisko, jakby nie patrzeć naturalne. Człowiek tnąc drzewo dokonuje grabieży bo wywozi to drzewo z lasu czy innego miejsca i wykorzystuje do własnych celów w przemyśle. Dobrze gdy robi to rozsądnie nie przekraczając pewnych granic.
No cóż, sprawa skomplikowana. Czy lepiej naturalne, czy lepiej produkowane z aluminium, czy innego g.... ? Dla natury chyba lepiej używać naturalnych, ucięcie paru patyków nie zaszkodzi nikomu i niczemu, a czasem pomoże. Po powodzi, gdy woda wdarła się do mojego miasta, miasto co jakiś czas czyści prawie do zera brzegi rzek między wałami. Więc co szkodzi jak zetnę nawet młode drzewo, jak nie ja to miasto. Często nad brzegiem łowiska jest tyle krzewów, że ścięcie kilku patyków nie wpłynie na stan środowiska. Natomiast produkcja aluminium i czegokolwiek wiąże się z użyciem ogromnych ilości energii, oraz wytworzeniem ogromnych ilości ścieków i innych zanieczyszczeń. Tam gdzie można używajmy rzeczy naturalnych. Używanie sztucznych wcale nie wiąże się z dbaniem i ochroną środowiska. A czasem wręcz odwrotnie, przyczyniamy się do jego degradacji.
Trudno się z tym nie zgodzić. Może posuniemy się dalej i natniemy sobie wędzisk z leszczyny, a zamiast kołowrotków zrobimy sobie motowidła.
jakoś nie wierze, że każdy z nas za małolata jak biegał na ryby to miał ze sobą podpórki, wiec już z tymi gałązkami nie przesadzajcie, chodź rozumiem wasze zniesmaczenie.
a ogólnie o programie, widziałem jeden odcinek. Ten o karpiach dokładnie, same teksty o upartości i wywiad w namiociku mnie rozbawiły.
ale scena podbierania ryby to już całkowita porażka, wszyscy chyba widzieli co on z tymi karpiami wyczyniał.
No cóż, sprawa skomplikowana. Czy lepiej naturalne, czy lepiej produkowane z aluminium, czy innego g.... ? Dla natury chyba lepiej używać naturalnych, ucięcie paru patyków nie zaszkodzi nikomu i niczemu, a czasem pomoże. Po powodzi, gdy woda wdarła się do mojego miasta, miasto co jakiś czas czyści prawie do zera brzegi rzek między wałami. Więc co szkodzi jak zetnę nawet młode drzewo, jak nie ja to miasto. Często nad brzegiem łowiska jest tyle krzewów, że ścięcie kilku patyków nie wpłynie na stan środowiska. Natomiast produkcja aluminium i czegokolwiek wiąże się z użyciem ogromnych ilości energii, oraz wytworzeniem ogromnych ilości ścieków i innych zanieczyszczeń. Tam gdzie można używajmy rzeczy naturalnych. Używanie sztucznych wcale nie wiąże się z dbaniem i ochroną środowiska. A czasem wręcz odwrotnie, przyczyniamy się do jego degradacji.
Trudno się z tym nie zgodzić. Może posuniemy się dalej i natniemy sobie wędzisk z leszczyny, a zamiast kołowrotków zrobimy sobie motowidła.
idźmy dalej po co budować domy z cegieł ( konieczne jest wypalanie cegieł więc przyczyniamy sie do degradacji środowiska) możemy budować domy z bali drzewnych ,nie używajmy komputerów,telewizorów ,nie używajmy pralek automatycznych,zrezygnujmy z detergentów.....
Ja zakładając temat odniosłem sie do konkretnego przypadku a wy zaczynacie wszystko uogólniać.Ja pisze o wycinaniu podpórek ze świeżych młodych drzewek a wy o wycinaniu wikliny czy o ilości energii do produkcji aluminium.No Panooooowie bądźmy poważni......
Ps ciekawe czy wy ekolodzy pijecie napoje z glinianych naczyń ,kupujecie żywność opakowaną w papier itt????
jakoś nie wierze, że każdy z nas za małolata jak biegał na ryby to miał ze sobą podpórki, wiec już z tymi gałązkami nie przesadzajcie, chodź rozumiem wasze zniesmaczenie.
Oczywiście że każdy (no większość) wycinała jakieś podpórki czy widełki na kiełbasę ,większość z nas popełnia błędy .Nikt nie jest święty.Tylko niektórzy potrafią myśleć,wyciągać wnioski i dwa razy jednego błędu nie popełniają,
a inni tkwią w swym uporze i jeszcze kręcą filmiki instruktażowe "jak wyciąć podpórkę z drzewka" w imię "łowienia bliżej natury".
Ja jestem nestorem rolnictwa ekologicznego w Polsce więc na ekologii znam się dobrze. Wiem,że nad każdą wodą krzaków wierzbowych nie brakuje.Wycięcie widełek pod wędki nie przyniesie przyrodzie żadnej szkody.Przycięcie czy wyłamanie gałązki powoduje zwiększenie liczby przyrostów nowych pędów.Te podpórki nie zaśmiecają środowiska ponieważ ulegają biodegradacji tworząc próchnicę. Można oszczędzić te gałązki stosując przemysłowe podpórki.Tylko,że produkcja tychże powoduje dużo większe szkody dla środowiska.Nie mówiąc o nie biodegradowalnych częściach przemysłowych podpórek. Co jest korzystniejsze?
A może by Pan "nestor" przeczytał mój post?? Napisałem że nie widzę nic złego w wycięciu "kawałka" wierzby ,wikliny czy innego "chabazia" Ale urżnięcie młodego pędu drzewka jest delikatnie mówiąc naganne.Żyjemy w tak zdewastowanym środowisku że wycięcie drzewka -bo chce "ekologiczną" podpórkęjest zbytkiem i zbędną dewastacją. Dajmy na to że łowi ktoś 20 razy w roku i za każdym razem wycina 4 "ekologiczne"podpórki to przez rok wycina 100 młodych drzewek !! I o nie biodegradowalnych częściach podpórek proszę nie pisać bo nikt lub prawie nikt podpórek aluminiowych nie zostawia na brzegu-jeżeli już to przypadkiem (takie bardzo szybko znajdą nowego właściciela) Ale widzę że do niektórych "ekologów" nic nie dotrze ,więc pisanie jest bez sensu.
Tak sobie czytam i do nikogo nie piję ale jak by tak ktoś komuś wycią jeden czy dwa pędy z jego posesji prywatnej po coś tam to na pewno skonczyłoby się sprawą sondowa...
Koledzy wędkarze wydają setki na wędki, a szkoda parę złotych na podpórkę ze sklepu? Tylko leniwi i niechlujni wędkarze tną co popadnie na brzegami wód, porównywalne z tymi co zostawiają sterty śmieci po wędkowaniu. Dla jednych ciężko przynieść podpórki, dla drugich ciężko zabrać swoje śmieci.
Koledzy wędkarze wydają setki na wędki, a szkoda parę złotych na podpórkę ze sklepu? Tylko leniwi i niechlujni wędkarze tną co popadnie na brzegami wód, porównywalne z tymi co zostawiają sterty śmieci po wędkowaniu. Dla jednych ciężko przynieść podpórki, dla drugich ciężko zabrać swoje śmieci.
Mało kolego zabrać swoje, z domu przynosi i nad woda zostawia
jakoś nie wierze, że każdy z nas za małolata jak biegał na ryby to miał ze sobą podpórki, wiec już z tymi gałązkami nie przesadzajcie, chodź rozumiem wasze zniesmaczenie.
Oczywiście że każdy (no większość) wycinała jakieś podpórki czy widełki na kiełbasę ,większość z nas popełnia błędy .Nikt nie jest święty.Tylko niektórzy potrafią myśleć,wyciągać wnioski i dwa razy jednego błędu nie popełniają,
a inni tkwią w swym uporze i jeszcze kręcą filmiki instruktażowe "jak wyciąć podpórkę z drzewka" w imię "łowienia bliżej natury".
zgadzam się, chociaż ja bym nieco podciągnął te podpórki pod cały cykl filmów, które faktycznie przedstawiają nieco wypaczona wizje wędkarstwa.
a jak już mówiłem widziałem jeden odcinek, a o reszcie czytam z postów :)
Pierwszy odcinek to i pierwsza wpadka. Myślę, że nie popełnia błędów ten co nic nie robi. A program Olina całkiem miło się ogląda. Wolę polskie programy niż Rexo Huntowo podobne zagraniczne programy rozrywkowe.
Witajcie! Niezwykle miło czytać, że oglądacie program! Ja z rozrzewnieniem wspominam pierwsze odcinki, kiedy było dużo improwizacji i kłopotów. Ale powiem jedno. Wolę czasem wyciąć podpórki w wybranym do tego celu miejscu i z rośliny, która i tak się rozsieje w następnym sezonie X 1000 niż nudzić w każdym odcinku nad rodpodami z grafitu. Nad większością nowych łowisk, gdzie nie znam miejscówek, drogowskazem są mniej lub bardziej starannie wystrugane podpóreczki. I nie ważne, czy to na dzikszym odcinku Biebrzy, czy w centrum Warszawy, z przybrzeżnego piasku wystają widełki i mówią mi: oho, tu jest dołek, może ryby... Znam nawet osoby, które takie podpórki czyszczą i chowają do specjalnego pokrowczyka. Może to siła wspomnień z dawnych lat, kiedy hasające dziecko nie dostawało od razu etykietki ADHD a pan, który wyciął sobie widełki nie był postrzegany jako dewastator przyrody? Może... Ale żyjemy dzisiaj, jest nas dużo więcej i nawet wędkowaniem w ramach przepisów potrafimy w takiej masie wyrządzić sporo szkód na danym łowisku. Uważam, że młodzi wędkarze są dzisiaj bardzo nowocześni i niesamowicie uświadomieni poprzez media elektroniczne. Wpływ jednego, czy drugiego programu można już włożyć do albumu ze wspomnieniami z lat minionych, kiedy ulice pustoszały bo leciało coś w TV. Mogę się założyć, że młody człowiek będzie wolał mieć ze sobą podpórkę ze sklepu, która jest "fajnym sprzętem" i pasuje do węglowego pickerka niż ciąć dziadkowe V. Urok mini wycinki zrozumieją i poczują raczej starsi wędkarze. Więc raczej "zagrożenia wychowawczego" nie przewiduję :) pozdrawiam! Olin
Na początku chciałbym podkreślić że nie jest moja intencją obrazić czyjeś wartości, ale. Żyje sobie już parę dni na świecie 40+, jeżdżę na ryby i troszkę już w życiu widziałem. Wkurzają mnie brudasy nad wodą i kłusownicy, włącznie z tymi wędkarzami którzy zabierają wszystko co złapią nawet te nie objęte ochroną, ale pod postacią narybku. Ale dopiero na forum dowiedziałem się że jeżeli zabiorę rybę do domu to jestem mięsiarzem, jeżeli wytnę gałązkę (a prawie zawsze robię patyki na kiełbaski) to przyczyniam się do nagłego (bezpowrotnego) zniszczenia ekosystemu. Szanowni ochłońmy, jeżeli większość na forum jest taka idealna, to dlaczego ciągle mamy o czym pisać. Czasami wydaje mi się że na forum zebrali się najporządniejsi a ci niezarejestrowani (na forum) to jakiś armagedon. Pamiętam jak ktoś na forum napisał ze jeden z naszych forumowych kolegów, tu krytykuje wszystkich, ale w realu nad wodą zachowuje się jak prostak. Łowię w mazowieckim, Wisła, starorzecza, na kilku zbiornikach, większość wędkarzy tnie gałęzie na podpórki czy do kiełbasy, pali ogniska, zabiera ryby, oni wszyscy żyją chyba w innym świecie. Czy naprawde są tu sami święci, ustawiający klęcznik przed każda roslinką, wożą ze sobą kontener 120l na śmieci i Toi Toi"e. Litości!
Na początku chciałbym podkreślić że nie jest moja intencją obrazić czyjeś wartości, ale. Żyje sobie już parę dni na świecie 40+, jeżdżę na ryby i troszkę już w życiu widziałem. Wkurzają mnie brudasy nad wodą i kłusownicy, włącznie z tymi wędkarzami którzy zabierają wszystko co złapią nawet te nie objęte ochroną, ale pod postacią narybku. Ale dopiero na forum dowiedziałem się że jeżeli zabiorę rybę do domu to jestem mięsiarzem, jeżeli wytnę gałązkę (a prawie zawsze robię patyki na kiełbaski) to przyczyniam się do nagłego (bezpowrotnego) zniszczenia ekosystemu. Szanowni ochłońmy, jeżeli większość na forum jest taka idealna, to dlaczego ciągle mamy o czym pisać. Czasami wydaje mi się że na forum zebrali się najporządniejsi a ci niezarejestrowani (na forum) to jakiś armagedon. Pamiętam jak ktoś na forum napisał ze jeden z naszych forumowych kolegów, tu krytykuje wszystkich, ale w realu nad wodą zachowuje się jak prostak. Łowię w mazowieckim, Wisła, starorzecza, na kilku zbiornikach, większość wędkarzy tnie gałęzie na podpórki czy do kiełbasy, pali ogniska, zabiera ryby, oni wszyscy żyją chyba w innym świecie. Czy naprawde są tu sami święci, ustawiający klęcznik przed każda roslinką, wożą ze sobą kontener 120l na śmieci i Toi Toi"e. Litości!
popieram kolege , to co tu sie dzieje to jest jakis kosmos ktory ma malo wspolnego z realem nad woda :) POzdrawiam
Na forum jest 100% obłuda. Wytnij kawałek wierzby i wbij w brzeg a za kilka dni będzie puszczała pędy i listki. Temu drzewu w to graj. Rybek też nikt nie lubi, to po co je łowią ? Przecież tak samo można zostać myśliwym. Tylko jak można ustrzelić sarnę i później ją wypuścić? Nagle wszyscy stali się C&R i patrzą jak inni łowią rybki i nie wypuszczają bo je lubią na patelni.. Lepiej nieraz trzymać język za zębami niż swoje mądrości upubliczniać.
Dlaczego ma mało wspólnego z realem nad wodą ? Napisałem że robię z wiklinowych patyków podpórki i tak jest. Lepszych nigdzie nie kupicie trzyma kij jak słoń a nie pindu rurka aluminiowa która potrafi zgiąć się pod braniem ryby 2-3 kg lub w najlepszym wypadku górna część wsunie się w dolną.
wszyscy mówią o eko a karpiarze walą kilogramy zanęty do wody . kilkunastu karpiarzy co łikend w tygodniu jeszcze paru i przez jeden miesiąc ile mamy set kilogramów zanęty wrzuconej do wody na jakimś niewielkim zbiorniczku i to jest ok a 4 gałązki spędzają komuś sen z powiek . Ja przepraszam ale co niektórzy są dla mnie śmieszni poruszając w ogóle taki temat . Pozdrawiam wszystkich EKOLOGICZNYCH.
Dlaczego ma mało wspólnego z realem nad wodą ? Napisałem że robię z wiklinowych patyków podpórki i tak jest. Lepszych nigdzie nie kupicie trzyma kij jak słoń a nie pindu rurka aluminiowa która potrafi zgiąć się pod braniem ryby 2-3 kg lub w najlepszym wypadku górna część wsunie się w dolną.
Jest jeziorko - może pomieści 150 wędkarzy. Każdy z nich nie ma podpórek ze sklepu. Idą więc wyciąć minimum 300 podpórek a może się zdarzyć, że i 600 wytną ( po dwie na wędkę ). Oczywiście śladu nie ma he he, że wycięli ...Nad Zegrzem może być jednorazowo myślę z 10 000 wędkarzy - wycinają 40 000 podpórek. Oczywiście śladu, że wycięli nie ma ...Niedługo weekend majowy - około 300 000 wędkarzy wytnie 1 200 000 podpórek bez szkody dla środowiska... Olin jak chcesz błysnąć nie mów o podach z grafitu bo to lipa - one są za lekkie o ile takie są.Mów o podach z kwasówki np Maccanica Vadese http://carpshop.pl/meccanica-vadese-nick95-revolution-czarny-camou-na-wedziska-p-5741.html Krzysiu zapewniam Cię, że podpórki z porządnej kwasówki nie zegną się, nie złamią i nic się nie wsunie ;-) http://carpshop.pl/meccanica-vadese-nick-etto-150cm-podproka-buzzbarem-stabilizatorami-srebrna-150cm-p-5840.html No ten szczupak jakiś drętwy rzeczywiście - odcinek 4 około 20 minuta. JK
Janusz dlatego napisałem wyraźnie w pierwszym poście że trzeba wiedzieć gdzie się jest i co się robi czyli wycina. W tym celu człowiek ma rozum. Niektórzy jednak maja klapki na oczach i nie chcą myśleć tylko tępo i bezwzględnie narzucają innym swoją wolę (nie zawsze słuszną).
Masz rację nie można ciąć nad sztucznym zbiornikiem który służy do łowienia ryb i jest tam na kilometr brzegu dwa drzewa i jeden krzak. Jednak na wodzie naturalnej gdzie pas roślinności w na niektórych odcinkach ma szerokość 3 razy większa jak szerokość rzeki nie zaszkodzi a jesienią i tak przyjadą "chłopcy" i wytną wszystko w pień.
Oczywiście, że masz rację - sam łowisz ma swojej Rzece :-) ( no prawie sam ).Wytniesz dwa patyki - trudno. Przyroda z nie takimi " wandalami " sobie radzi.Ale jak ruszy ileś set wędkarzy ... A te podpórki widziałem " na żywo " ( te z linku ) - no powiem, że są super tylko cena jakby zabija :-( Z tym, że te podpórki są dożywotnie.JK
Panowie czytając wątek o programie "jak to jest złowione" w grupie zamkniętej , w której nie mogę się wypowiedzieć jako człowiek "niegodny".Po obejrzeniu fragmentu pierwszego odcinka postanowiłem skomentować sprawę wycinania podpórek z gałęzi świeżych drzewek w imię "Bycia bliżej natury" .Jestem lekko "zniesmaczony" faktem jak osoba nagrywająca filmy (z których potem młodzi wędkarze czerpią wiedzę) propaguje dewastację przyrody w imię "łowienia bliżej natury",rozumiem wykorzystanie martwych gałęzi .Przecież przy odrobinie chęci (jeśli już nie chcemy kupować podpórek w sklepie) można zrobić sobie choćby z drutu podpórkę ,ale tego się po wędkarzu nie zpodziewałem żeby propagować wycinanie drzewek czy krzaczków tylko po to aby "być bliżej natury".
Ten temat jest szerszy i nie obejmuje tylko dewastacji przyrody. Ostatnio oglądałem odcinek, gdzie prowadzący podebrał około 7 kilogramowego karpia jak "prosiaka" targając go pod pachą, bo kamerzysta nie chciał podać podbieraka. Karp położony na trawie, potem był molestowany w malutkiej siatce a na końcu (podczas wypuszczania) złapany byle jak po raz kolejny. Z takim podejściem do ryb życzę powodzenia koledze Olinowi...
pozdrawiam
Jak dla mnie na "moich" łowiskach (rzeki,rzeczki, strumyki) widełki z przybrzeżnej a świeżej łoziny to nic innego jak szczepienie drzewek o ile pozostają wbite w ziemię. Ja osobiście nie mam potrzeby użycia takowych ,ale widziałem sporo takich które puszczają liście i z czasem (kilka po trzech latach zasłoniły spory kawał brzegu) stają się karmą dla bobrów. To u mnie ,ale bez wątpienia tam gdzie roślinność nadbrzeżna jest uboga miłośnicy odmian wędkarstwa gruntowego powinni zadbać o dodatkowe ,tanie i proste wyposażenie w postaci widełek (karpiarze z tym problemu nie maja). Jeśli widziałbym tam kogoś z obszernym pokrowcem na ramieniu i wiadrami w rękach a przy przygotowaniu stanowiska ciąłby co popadnie musiałbym użyć sporo wulgaryzmów i byłbym niewątpliwie przeciw.
mnie dziwi natomiast jedno ,jeżeli ktoś wydaję paręset zł na sprzęt ,ładnych kilka złociszy na przynęty i zanęty ,to jak można nie wydać 20 zł na podpórki?
Są różne gatunki drzew i krzewów w tym niektóre chronione. Jestem przeciwnikiem uszkadzania tych chronionych. Jednak wycięcie dwóch gałązek wierzby czy wikliny nie niszczy środowiska i sam tak często robie. Jeśli nie znajdę suchej gałązki to ucinam świeżą wierzbową. Dla niektórych to może być zbrodnia na naturze? Jak tydzień później przyjdą chłopy i wytną wszystko co do patyczka w ramach oczyszczania koryta rzeki.
Nie dajmy się zwariować. Korek w rękojeściach wędkek z czego jest zrobiony? A ile lasów trzeba było wyciąć pod fabryki wędek i plastiku do przyborów wędkarskich, ile przez to rzek jest zanieczyszczanych, ile zanieczyszczonego powietrza?
Dokładnie jak Grześ napisał. Można uciąc podpórkę w niektórych miejscach ale trzeba wiedzieć gdzie się jest i co się tnie. Często robię podpórki z sadzonej na brzegu łoziny jest to sztucznie sadzona przez człowieka roślina i nigdy nie będzie drzewem. W jakim celu się ją sadzi nie będę wyjaśniał przecież tu sami fachowcy to wiedzą.
Nie ma z takiego cięcia szkody dla niczego bo to i tak rośnie jak na drożdżach. Zarówno ten patyk który zostaje ucięty jak i ten który po ucięciu wbije się w ziemię. Drzewa z tego nigdy nie będzie tylko kupa krzaków. Jak na zdjęciu niżej. Nigdy nie tnę jednak młodych drzew które kiedyś mogą zostać pięknym dębem, jaworem czy choćby tylko jarzębiną.
Krzyśku, Jakubie .Ja nie mówię o odcięciu gałązki wierzby,czy wycięciu krzaczka wikliny.Wiadomo są miejsca np nad rzekami gdzie jest taka "knieja" że ucięcie patyczka nie przyniesie szkody.Ja mówię o przypadku "przychodzi pan nad jezioro,wchodzi do lasu ,wycina nożem 4 młode drzewka i jeszcze twierdzi że chce łowić "bliżej natury" .A wszystko to nagrywa kamera aby młodzi adepci wędkarstwa brali "dobry przykład" i wycinali podpórki z młodych drzewek.
Witam, Popieram Jarek11, też byłem zniesmaczony tym wycinaniem. Ten odcinek był bardzo naciągany, nie wieżę że z taką łatwością wyciągał ryby bez wcześniejszego nęcenia. Kiedyś kręcili film wędkarski na pobliskim zbiorniku o połowie sandacza na spining, oczywiście pełen sukces a dlaczego? super umiejętności? super przynęty? nie! nęcenie, przez dwa tygodnie martwe ukleje.Wracając do Olina, dobił mnie wrzucając wędkę z kołowrotkiem do wody a później tarzał go w piasku, raczej nie są to zachowania do naśladowania. Wcześniejsze odcinki podobały mi się i oglądałem je z ciekawością.
Wracając do sedna pytania czy to nie ten z Finlandii? Coś podobnego pamiętam z brzózkami ,ale trzeba wziąć pod uwagę "specyfikę" danego kraju, a to już zależy od każdego z nas. Być może w tym regionie świata to mała strata ,a w naszym kraju na większości łowisk katastrofa. Nie mam zamiaru nikogo bronić ,ale próbuje patrzeć na obecny świat w miarę trzeźwym wzrokiem i wyciągać z tego odpowiednie wnioski. Ot film "Przetrwać w Jukonie" i dla niektórych jedna wielka rzeź... .
Jezioro Sajno.
a yukon men też oglądam
Ten temat jest szerszy i nie obejmuje tylko dewastacji przyrody. Ostatnio oglądałem odcinek, gdzie prowadzący podebrał około 7 kilogramowego karpia jak "prosiaka" targając go pod pachą, bo kamerzysta nie chciał podać podbieraka. Karp położony na trawie, potem był molestowany w malutkiej siatce a na końcu (podczas wypuszczania) złapany byle jak po raz kolejny. Z takim podejściem do ryb życzę powodzenia koledze Olinowi...
pozdrawiam
Molestowanie karpia? w malutkiej siatce? Nie trzeba tego gdzieś zgłosić, przecież to chore.
Z całym szacunkiem dla pana Olina, to na odcinki Jego programu zawsze biorę poprawkę.
Traktuje te kilkadziesiąt minut antenowych jako odprężenie i dawkę dobrego humoru w połączeniu z pięknymi widokami (ryby, przyroda). Nawet moja małżonka która wyłącznie rekreacyjnie ( przy okazji wspólnych wakacyjnych wypadów) postrzega wędkarstwo, miała niejednokrotnie wątpliwości co do autentyczności wyników nad wodą pana Olina...według mnie kolega się dopiero uczy -co i jak, a na potrzeby programu, zawsze jest stado pomagierów co by finał wędkarskiej wyprawy był sukcesywny:) Nikt i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :)
Z całym szacunkiem dla pana Olina, to na odcinki Jego programu zawsze biorę poprawkę.
Traktuje te kilkadziesiąt minut antenowych jako odprężenie i dawkę dobrego humoru w połączeniu z pięknymi widokami (ryby, przyroda). Nawet moja małżonka która wyłącznie rekreacyjnie ( przy okazji wspólnych wakacyjnych wypadów) postrzega wędkarstwo, miała niejednokrotnie wątpliwości co do autentyczności wyników nad wodą pana Olina...według mnie kolega się dopiero uczy -co i jak, a na potrzeby programu, zawsze jest stado pomagierów co by finał wędkarskiej wyprawy był sukcesywny:) Nikt i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :)
A do tego , niektóre zdobycze są wyjątkowo nieruchawe po ich wyciągnięciu z wody :)))))
Panowie czytając wątek o programie "jak to jest złowione" w grupie zamkniętej , w której nie mogę się wypowiedzieć jako człowiek "niegodny". Po obejrzeniu fragmentu pierwszego odcinka postanowiłem skomentować sprawę wycinania podpórek z gałęzi świeżych drzewek w imię "Bycia bliżej natury" . Jestem lekko "zniesmaczony" faktem jak osoba nagrywająca filmy (z których potem młodzi wędkarze czerpią wiedzę) propaguje dewastację przyrody w imię "łowienia bliżej natury", rozumiem wykorzystanie martwych gałęzi . Przecież przy odrobinie chęci (jeśli już nie chcemy kupować podpórek w sklepie) można zrobić sobie choćby z drutu podpórkę ,ale tego się po wędkarzu nie zpodziewałem żeby propagować wycinanie drzewek czy krzaczków tylko po to aby "być bliżej natury".
Podpórki ze świeżych drzewNie "zpodziewałem " się, że ze świeżego drzewa tak łatwo wyciosać podpórkę?? To ci chłopak ma dryg do hand-made.. ;)
Ale mi kolega doje***ał..idę się powiesić.
Grubą gałąź sobie "znjać".. albo lepiej "poszókaj".
Z całym szacunkiem dla pana Olina, to na odcinki Jego programu zawsze biorę poprawkę.
Traktuje te kilkadziesiąt minut antenowych jako odprężenie i dawkę dobrego humoru w połączeniu z pięknymi widokami (ryby, przyroda). Nawet moja małżonka która wyłącznie rekreacyjnie ( przy okazji wspólnych wakacyjnych wypadów) postrzega wędkarstwo, miała niejednokrotnie wątpliwości co do autentyczności wyników nad wodą pana Olina...według mnie kolega się dopiero uczy -co i jak, a na potrzeby programu, zawsze jest stado pomagierów co by finał wędkarskiej wyprawy był sukcesywny:) Nikt i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :)
A do tego , niektóre zdobycze są wyjątkowo nieruchawe po ich wyciągnięciu z wody :)))))
Jędrula już nie chciałem o tym pisac ale widzę, że to nie tylko moje spostrzeżenia:):)
Medalowe liny bez jakichkolwiek przygotowań, letnie węgorze w samo południe biorące na zawołanie, sum na troling w 5 minut bo "tutaj biorą na troling"... itd.itd
Ostatnio przypadkiem obejrzałem relacje z wypadu kolegi do filandii, i właśnie na okoniowym jeziorku, po przetestowaniu wielu przynęt, Prowadzący dopiero po założeniu wachadłówy szarpnął takiego nieruchawego okonia... oczywiście rekordowego:):):)
Z całym szacunkiem dla pana Olina, to na odcinki Jego programu zawsze biorę poprawkę.
Traktuje te kilkadziesiąt minut antenowych jako odprężenie i dawkę dobrego humoru w połączeniu z pięknymi widokami (ryby, przyroda). Nawet moja małżonka która wyłącznie rekreacyjnie ( przy okazji wspólnych wakacyjnych wypadów) postrzega wędkarstwo, miała niejednokrotnie wątpliwości co do autentyczności wyników nad wodą pana Olina...według mnie kolega się dopiero uczy -co i jak, a na potrzeby programu, zawsze jest stado pomagierów co by finał wędkarskiej wyprawy był sukcesywny:) Nikt i nic mnie nie przekona, że jest inaczej :)
Dokładnie tak jak mówisz, jest to tylko dobra komedia :P
Nie wiem jak jest w innych rejonach ale na moich jeziorach czy przy Odrze jest kupa różnego rodzaju chabazi , krzaków i innych chaszczy . Z tego względu nie razi mnie jak ktoś sobie wystruga drewniana podpórkę , nawet jakby miał to robić za każdym razem gdy jest na rybach . Nawiasem mówiąc , już dawno nie widziałem aby ktoś podpierał sprzęt takimi , drewnianymi kosturami .
Jestem lekko "zniesmaczony" faktem jak osoba nagrywająca filmy (z których potem młodzi wędkarze czerpią wiedzę) propaguje dewastację przyrody w imię "łowienia bliżej natury",
Nie popieram ale powiedz to bobrom obalającym całe drzewa.
Jestem lekko "zniesmaczony" faktem jak osoba nagrywająca filmy (z których potem młodzi wędkarze czerpią wiedzę) propaguje dewastację przyrody w imię "łowienia bliżej natury",
Nie popieram ale powiedz to bobrom obalającym całe drzewa.
Chyba HOMO SAPIENS czyli CZŁOWIEK ROZUMNY potrafi MYŚLEĆ (powinien w każdym razie) i nie można porównywać go do Bobra.
No cóż, sprawa skomplikowana.
Czy lepiej naturalne, czy lepiej produkowane z aluminium, czy innego g.... ?
Dla natury chyba lepiej używać naturalnych, ucięcie paru patyków nie zaszkodzi nikomu i niczemu, a czasem pomoże.
Po powodzi, gdy woda wdarła się do mojego miasta, miasto co jakiś czas czyści prawie do zera brzegi rzek między wałami. Więc co szkodzi jak zetnę nawet młode drzewo, jak nie ja to miasto.
Często nad brzegiem łowiska jest tyle krzewów, że ścięcie kilku patyków nie wpłynie na stan środowiska.
Natomiast produkcja aluminium i czegokolwiek wiąże się z użyciem ogromnych ilości energii, oraz wytworzeniem ogromnych ilości ścieków i innych zanieczyszczeń.
Tam gdzie można używajmy rzeczy naturalnych. Używanie sztucznych wcale nie wiąże się z dbaniem i ochroną środowiska. A czasem wręcz odwrotnie, przyczyniamy się do jego degradacji.
Dokładnie tak, nic nie jest całkiem białe lub całkiem czarne. Więc plastik sprowadzony z Chin wcale nie ratuje środowiska naturalnego w Polsce.
Porównywanie tego co robi bóbr do tego co robi człowiek to tez trochę chybiony pomysł. Bóbr z drzewa buduje środowisko, jakby nie patrzeć naturalne. Człowiek tnąc drzewo dokonuje grabieży bo wywozi to drzewo z lasu czy innego miejsca i wykorzystuje do własnych celów w przemyśle. Dobrze gdy robi to rozsądnie nie przekraczając pewnych granic.
No cóż, sprawa skomplikowana.
Czy lepiej naturalne, czy lepiej produkowane z aluminium, czy innego g.... ?
Dla natury chyba lepiej używać naturalnych, ucięcie paru patyków nie zaszkodzi nikomu i niczemu, a czasem pomoże.
Po powodzi, gdy woda wdarła się do mojego miasta, miasto co jakiś czas czyści prawie do zera brzegi rzek między wałami. Więc co szkodzi jak zetnę nawet młode drzewo, jak nie ja to miasto.
Często nad brzegiem łowiska jest tyle krzewów, że ścięcie kilku patyków nie wpłynie na stan środowiska.
Natomiast produkcja aluminium i czegokolwiek wiąże się z użyciem ogromnych ilości energii, oraz wytworzeniem ogromnych ilości ścieków i innych zanieczyszczeń.
Tam gdzie można używajmy rzeczy naturalnych. Używanie sztucznych wcale nie wiąże się z dbaniem i ochroną środowiska. A czasem wręcz odwrotnie, przyczyniamy się do jego degradacji.
Trudno się z tym nie zgodzić. Może posuniemy się dalej i natniemy sobie wędzisk z leszczyny, a zamiast kołowrotków zrobimy sobie motowidła.
jakoś nie wierze, że każdy z nas za małolata jak biegał na ryby to miał ze sobą podpórki, wiec już z tymi gałązkami nie przesadzajcie, chodź rozumiem wasze zniesmaczenie.
a ogólnie o programie, widziałem jeden odcinek. Ten o karpiach dokładnie, same teksty o upartości i wywiad w namiociku mnie rozbawiły.
ale scena podbierania ryby to już całkowita porażka, wszyscy chyba widzieli co on z tymi karpiami wyczyniał.
No cóż, sprawa skomplikowana.
Czy lepiej naturalne, czy lepiej produkowane z aluminium, czy innego g.... ?
Dla natury chyba lepiej używać naturalnych, ucięcie paru patyków nie zaszkodzi nikomu i niczemu, a czasem pomoże.
Po powodzi, gdy woda wdarła się do mojego miasta, miasto co jakiś czas czyści prawie do zera brzegi rzek między wałami. Więc co szkodzi jak zetnę nawet młode drzewo, jak nie ja to miasto.
Często nad brzegiem łowiska jest tyle krzewów, że ścięcie kilku patyków nie wpłynie na stan środowiska.
Natomiast produkcja aluminium i czegokolwiek wiąże się z użyciem ogromnych ilości energii, oraz wytworzeniem ogromnych ilości ścieków i innych zanieczyszczeń.
Tam gdzie można używajmy rzeczy naturalnych. Używanie sztucznych wcale nie wiąże się z dbaniem i ochroną środowiska. A czasem wręcz odwrotnie, przyczyniamy się do jego degradacji.
Trudno się z tym nie zgodzić. Może posuniemy się dalej i natniemy sobie wędzisk z leszczyny, a zamiast kołowrotków zrobimy sobie motowidła.
idźmy dalej po co budować domy z cegieł ( konieczne jest wypalanie cegieł więc przyczyniamy sie do degradacji środowiska) możemy budować domy z bali drzewnych ,nie używajmy komputerów,telewizorów ,nie używajmy pralek automatycznych,zrezygnujmy z detergentów.....
Ja zakładając temat odniosłem sie do konkretnego przypadku a wy zaczynacie wszystko uogólniać.Ja pisze o wycinaniu podpórek ze świeżych młodych drzewek a wy o wycinaniu wikliny czy o ilości energii do produkcji aluminium.No Panooooowie bądźmy poważni......
Ps ciekawe czy wy ekolodzy pijecie napoje z glinianych naczyń ,kupujecie żywność opakowaną w papier itt????
I nikt nie je ryb.
jakoś nie wierze, że każdy z nas za małolata jak biegał na ryby to miał ze sobą podpórki, wiec już z tymi gałązkami nie przesadzajcie, chodź rozumiem wasze zniesmaczenie.
Oczywiście że każdy (no większość) wycinała jakieś podpórki czy widełki na kiełbasę ,większość z nas popełnia błędy .Nikt nie jest święty.Tylko niektórzy potrafią myśleć,wyciągać wnioski i dwa razy jednego błędu nie popełniają,
a inni tkwią w swym uporze i jeszcze kręcą filmiki instruktażowe "jak wyciąć podpórkę z drzewka" w imię "łowienia bliżej natury".
Ja jestem nestorem rolnictwa ekologicznego w Polsce więc na ekologii znam się dobrze.
Wiem,że nad każdą wodą krzaków wierzbowych nie brakuje.Wycięcie widełek pod wędki nie przyniesie przyrodzie żadnej szkody.Przycięcie czy wyłamanie gałązki powoduje zwiększenie liczby przyrostów nowych pędów.Te podpórki nie zaśmiecają środowiska ponieważ ulegają biodegradacji tworząc próchnicę.
Można oszczędzić te gałązki stosując przemysłowe podpórki.Tylko,że produkcja tychże powoduje dużo większe szkody dla środowiska.Nie mówiąc o nie biodegradowalnych częściach przemysłowych podpórek.
Co jest korzystniejsze?
A może by Pan "nestor" przeczytał mój post??
Napisałem że nie widzę nic złego w wycięciu "kawałka" wierzby ,wikliny czy innego "chabazia" Ale urżnięcie młodego pędu drzewka jest delikatnie mówiąc naganne.Żyjemy w tak zdewastowanym środowisku że wycięcie drzewka -bo chce "ekologiczną" podpórkęjest zbytkiem i zbędną dewastacją.
Dajmy na to że łowi ktoś 20 razy w roku i za każdym razem wycina 4 "ekologiczne"podpórki to przez rok wycina 100 młodych drzewek !!
I o nie biodegradowalnych częściach podpórek proszę nie pisać bo nikt lub prawie nikt podpórek aluminiowych nie zostawia na brzegu-jeżeli już to przypadkiem (takie bardzo szybko znajdą nowego właściciela) Ale widzę że do niektórych "ekologów" nic nie dotrze ,więc pisanie jest bez sensu.
Tak sobie czytam i do nikogo nie piję ale jak by tak ktoś komuś wycią jeden czy dwa pędy z jego posesji prywatnej po coś tam to na pewno skonczyłoby się sprawą sondowa...
Koledzy wędkarze wydają setki na wędki, a szkoda parę złotych na podpórkę ze sklepu? Tylko leniwi i niechlujni wędkarze tną co popadnie na brzegami wód, porównywalne z tymi co zostawiają sterty śmieci po wędkowaniu. Dla jednych ciężko przynieść podpórki, dla drugich ciężko zabrać swoje śmieci.
Koledzy wędkarze wydają setki na wędki, a szkoda parę złotych na podpórkę ze sklepu? Tylko leniwi i niechlujni wędkarze tną co popadnie na brzegami wód, porównywalne z tymi co zostawiają sterty śmieci po wędkowaniu. Dla jednych ciężko przynieść podpórki, dla drugich ciężko zabrać swoje śmieci.
Mało kolego zabrać swoje, z domu przynosi i nad woda zostawia
jakoś nie wierze, że każdy z nas za małolata jak biegał na ryby to miał ze sobą podpórki, wiec już z tymi gałązkami nie przesadzajcie, chodź rozumiem wasze zniesmaczenie.
Oczywiście że każdy (no większość) wycinała jakieś podpórki czy widełki na kiełbasę ,większość z nas popełnia błędy .Nikt nie jest święty.Tylko niektórzy potrafią myśleć,wyciągać wnioski i dwa razy jednego błędu nie popełniają,
a inni tkwią w swym uporze i jeszcze kręcą filmiki instruktażowe "jak wyciąć podpórkę z drzewka" w imię "łowienia bliżej natury".
zgadzam się, chociaż ja bym nieco podciągnął te podpórki pod cały cykl filmów, które faktycznie przedstawiają nieco wypaczona wizje wędkarstwa.
a jak już mówiłem widziałem jeden odcinek, a o reszcie czytam z postów :)
Kolego samo życie ................ to my wędkarze i niech ktoś powie że tak nie jest...
Pierwszy odcinek to i pierwsza wpadka. Myślę, że nie popełnia błędów ten co nic nie robi. A program Olina całkiem miło się ogląda. Wolę polskie programy niż Rexo Huntowo podobne zagraniczne programy rozrywkowe.
Witajcie! Niezwykle miło czytać, że oglądacie program! Ja z rozrzewnieniem wspominam pierwsze odcinki, kiedy było dużo improwizacji i kłopotów. Ale powiem jedno. Wolę czasem wyciąć podpórki w wybranym do tego celu miejscu i z rośliny, która i tak się rozsieje w następnym sezonie X 1000 niż nudzić w każdym odcinku nad rodpodami z grafitu.
Nad większością nowych łowisk, gdzie nie znam miejscówek, drogowskazem są mniej lub bardziej starannie wystrugane podpóreczki. I nie ważne, czy to na dzikszym odcinku Biebrzy, czy w centrum Warszawy, z przybrzeżnego piasku wystają widełki i mówią mi: oho, tu jest dołek, może ryby... Znam nawet osoby, które takie podpórki czyszczą i chowają do specjalnego pokrowczyka. Może to siła wspomnień z dawnych lat, kiedy hasające dziecko nie dostawało od razu etykietki ADHD a pan, który wyciął sobie widełki nie był postrzegany jako dewastator przyrody?
Może... Ale żyjemy dzisiaj, jest nas dużo więcej i nawet wędkowaniem w ramach przepisów potrafimy w takiej masie wyrządzić sporo szkód na danym łowisku. Uważam, że młodzi wędkarze są dzisiaj bardzo nowocześni i niesamowicie uświadomieni poprzez media elektroniczne. Wpływ jednego, czy drugiego programu można już włożyć do albumu ze wspomnieniami z lat minionych, kiedy ulice pustoszały bo leciało coś w TV. Mogę się założyć, że młody człowiek będzie wolał mieć ze sobą podpórkę ze sklepu, która jest "fajnym sprzętem" i pasuje do węglowego pickerka niż ciąć dziadkowe V. Urok mini wycinki zrozumieją i poczują raczej starsi wędkarze. Więc raczej "zagrożenia wychowawczego" nie przewiduję :)
pozdrawiam!
Olin
Witam,
Na początku chciałbym podkreślić że nie jest moja intencją obrazić czyjeś wartości, ale.
Żyje sobie już parę dni na świecie 40+, jeżdżę na ryby i troszkę już w życiu widziałem.
Wkurzają mnie brudasy nad wodą i kłusownicy, włącznie z tymi wędkarzami którzy zabierają wszystko co złapią nawet te nie objęte ochroną, ale pod postacią narybku. Ale dopiero na forum dowiedziałem się że jeżeli zabiorę rybę do domu to jestem mięsiarzem, jeżeli wytnę gałązkę (a prawie zawsze robię patyki na kiełbaski) to przyczyniam się do nagłego (bezpowrotnego) zniszczenia ekosystemu. Szanowni ochłońmy, jeżeli większość na forum jest taka idealna, to dlaczego ciągle mamy o czym pisać. Czasami wydaje mi się że na forum zebrali się najporządniejsi a ci niezarejestrowani (na forum) to jakiś armagedon. Pamiętam jak ktoś na forum napisał ze jeden z naszych forumowych kolegów, tu krytykuje wszystkich, ale w realu nad wodą zachowuje się jak prostak. Łowię w mazowieckim, Wisła, starorzecza, na kilku zbiornikach, większość wędkarzy tnie gałęzie na podpórki czy do kiełbasy, pali ogniska, zabiera ryby, oni wszyscy żyją chyba w innym świecie. Czy naprawde są tu sami święci, ustawiający klęcznik przed każda roslinką, wożą ze sobą kontener 120l na śmieci i Toi Toi"e. Litości!
Witam,
Na początku chciałbym podkreślić że nie jest moja intencją obrazić czyjeś wartości, ale.
Żyje sobie już parę dni na świecie 40+, jeżdżę na ryby i troszkę już w życiu widziałem.
Wkurzają mnie brudasy nad wodą i kłusownicy, włącznie z tymi wędkarzami którzy zabierają wszystko co złapią nawet te nie objęte ochroną, ale pod postacią narybku. Ale dopiero na forum dowiedziałem się że jeżeli zabiorę rybę do domu to jestem mięsiarzem, jeżeli wytnę gałązkę (a prawie zawsze robię patyki na kiełbaski) to przyczyniam się do nagłego (bezpowrotnego) zniszczenia ekosystemu. Szanowni ochłońmy, jeżeli większość na forum jest taka idealna, to dlaczego ciągle mamy o czym pisać. Czasami wydaje mi się że na forum zebrali się najporządniejsi a ci niezarejestrowani (na forum) to jakiś armagedon. Pamiętam jak ktoś na forum napisał ze jeden z naszych forumowych kolegów, tu krytykuje wszystkich, ale w realu nad wodą zachowuje się jak prostak. Łowię w mazowieckim, Wisła, starorzecza, na kilku zbiornikach, większość wędkarzy tnie gałęzie na podpórki czy do kiełbasy, pali ogniska, zabiera ryby, oni wszyscy żyją chyba w innym świecie. Czy naprawde są tu sami święci, ustawiający klęcznik przed każda roslinką, wożą ze sobą kontener 120l na śmieci i Toi Toi"e. Litości!
popieram kolege , to co tu sie dzieje to jest jakis kosmos ktory ma malo wspolnego z realem nad woda :) POzdrawiam
:)
Na forum jest 100% obłuda. Wytnij kawałek wierzby i wbij w brzeg a za kilka dni będzie puszczała pędy i listki. Temu drzewu w to graj. Rybek też nikt nie lubi, to po co je łowią ? Przecież tak samo można zostać myśliwym. Tylko jak można ustrzelić sarnę i później ją wypuścić? Nagle wszyscy stali się C&R i patrzą jak inni łowią rybki i nie wypuszczają bo je lubią na patelni.. Lepiej nieraz trzymać język za zębami niż swoje mądrości upubliczniać.
Dlaczego ma mało wspólnego z realem nad wodą ? Napisałem że robię z wiklinowych patyków podpórki i tak jest. Lepszych nigdzie nie kupicie trzyma kij jak słoń a nie pindu rurka aluminiowa która potrafi zgiąć się pod braniem ryby 2-3 kg lub w najlepszym wypadku górna część wsunie się w dolną.
wszyscy mówią o eko a karpiarze walą kilogramy zanęty do wody . kilkunastu karpiarzy co łikend w tygodniu jeszcze paru i przez jeden miesiąc ile mamy set kilogramów zanęty wrzuconej do wody na jakimś niewielkim zbiorniczku i to jest ok a 4 gałązki spędzają komuś sen z powiek . Ja przepraszam ale co niektórzy są dla mnie śmieszni poruszając w ogóle taki temat . Pozdrawiam wszystkich EKOLOGICZNYCH.
Dlaczego ma mało wspólnego z realem nad wodą ? Napisałem że robię z wiklinowych patyków podpórki i tak jest. Lepszych nigdzie nie kupicie trzyma kij jak słoń a nie pindu rurka aluminiowa która potrafi zgiąć się pod braniem ryby 2-3 kg lub w najlepszym wypadku górna część wsunie się w dolną.
ładna miejscówka :) chyba padało troszkę :)))
Kolejny temacik typu płacz nad uciętym kawałkiem patyka :-)
-zabieram ryby placzoooooom ;-(
-wycinam patyk placzoooooom ;-(
A co do tego programu Jak to jest złowione to zobaczcie sobie 4 odcinek i gdzies 20 min jak złowił martwego szczupaka :)
A co ? Puls mu mierzyłeś ? hhahaha !
Jest jeziorko - może pomieści 150 wędkarzy. Każdy z nich nie ma podpórek ze sklepu. Idą więc wyciąć minimum 300 podpórek a może się zdarzyć, że i 600 wytną ( po dwie na wędkę ). Oczywiście śladu nie ma he he, że wycięli ...Nad Zegrzem może być jednorazowo myślę z 10 000 wędkarzy - wycinają 40 000 podpórek. Oczywiście śladu, że wycięli nie ma ...Niedługo weekend majowy - około 300 000 wędkarzy wytnie 1 200 000 podpórek bez szkody dla środowiska...
Olin jak chcesz błysnąć nie mów o podach z grafitu bo to lipa - one są za lekkie o ile takie są.Mów o podach z kwasówki np Maccanica Vadese http://carpshop.pl/meccanica-vadese-nick95-revolution-czarny-camou-na-wedziska-p-5741.html
Krzysiu zapewniam Cię, że podpórki z porządnej kwasówki nie zegną się, nie złamią i nic się nie wsunie ;-) http://carpshop.pl/meccanica-vadese-nick-etto-150cm-podproka-buzzbarem-stabilizatorami-srebrna-150cm-p-5840.html
No ten szczupak jakiś drętwy rzeczywiście - odcinek 4 około 20 minuta. JK
Janusz dlatego napisałem wyraźnie w pierwszym poście że trzeba wiedzieć gdzie się jest i co się robi czyli wycina. W tym celu człowiek ma rozum. Niektórzy jednak maja klapki na oczach i nie chcą myśleć tylko tępo i bezwzględnie narzucają innym swoją wolę (nie zawsze słuszną).
Masz rację nie można ciąć nad sztucznym zbiornikiem który służy do łowienia ryb i jest tam na kilometr brzegu dwa drzewa i jeden krzak. Jednak na wodzie naturalnej gdzie pas roślinności w na niektórych odcinkach ma szerokość 3 razy większa jak szerokość rzeki nie zaszkodzi a jesienią i tak przyjadą "chłopcy" i wytną wszystko w pień.
Oczywiście, że masz rację - sam łowisz ma swojej Rzece :-) ( no prawie sam ).Wytniesz dwa patyki - trudno. Przyroda z nie takimi " wandalami " sobie radzi.Ale jak ruszy ileś set wędkarzy ...
A te podpórki widziałem " na żywo " ( te z linku ) - no powiem, że są super tylko cena jakby zabija :-( Z tym, że te podpórki są dożywotnie.JK