Rzeka Wisła, Warszawa.Prawa strona miasta, wysokość E.C.Siekierki do mostu Siekierkowskiego.
Ze względu na brak czasu od połowy maja do dziś, byłem łącznie ok 7 razy na rybach za każdym razem nastawiałem się na Bolenie.Rzucałem tylko Salmo Thrill , Hermes i dwa (kolory) Fantomy Lipińskiego- niczym innym. Ani jednego uderzenia,ani jednej ryby..Na wodzie ataki boleni mogę policzyć na palcach jednej ręki podczas tych wszystkich dni (słuch tak wytężam że usłyszę każdy szelest :p ). Nigdy jak teraz nie nastawiałem się konkretnie tak na bolenia ,nie wiem co się dzieje i co robić- kręce szybko,bardzo szybko i palę korbę że w to ostatnie nie wierzę ,że coś to może dogonić.. Jakieś porady? Dobre słowo?:)
bliżej Siekierkowskiego są dobre miejsca boleniowe i w tym sezonie 2 z tej oklicy trafiłem, nie jestem specjalistą ale uderz o zmroku tak od 20:30 do 22:30 wtedy trafisz w te magiczne 20 minut gdzie widać "co gdzie chodzi" a czasami chodzi... no i najważniejsze to nie poddawać się:)
bliżej Siekierkowskiego są dobre miejsca boleniowe i w tym sezonie 2 z tej oklicy trafiłem, nie jestem specjalistą ale uderz o zmroku tak od 20:30 do 22:30 wtedy trafisz w te magiczne 20 minut gdzie widać "co gdzie chodzi" a czasami chodzi... no i najważniejsze to nie poddawać się:)
bliżej czyli na opaskach mówisz? tam jest taki nurt że ciągnąc przynętę z prądem ona leci jak szalona i prawie nie pracuje (mając na uwadze i tak słabą prace)
w końcu chcesz łowisz bolenie w Wiśle więc stojącej wody się raczej nie spodziewaj:) Dodam tylko, że ostatnie 3 dni to cisza nad wodą...nic kompletnie się nie pokazywało ani rano ani wieczorem.
Rzeka Wisła, Warszawa.Prawa strona miasta, wysokość E.C.Siekierki do mostu Siekierkowskiego.
Ze względu na brak czasu od połowy maja do dziś, byłem łącznie ok 7 razy na rybach za każdym razem nastawiałem się na Bolenie.Rzucałem tylko Salmo Thrill , Hermes i dwa (kolory) Fantomy Lipińskiego- niczym innym.
Ani jednego uderzenia,ani jednej ryby..Na wodzie ataki boleni mogę policzyć na palcach jednej ręki podczas tych wszystkich dni (słuch tak wytężam że usłyszę każdy szelest :p ).
Nigdy jak teraz nie nastawiałem się konkretnie tak na bolenia ,nie wiem co się dzieje i co robić- kręce szybko,bardzo szybko i palę korbę że w to ostatnie nie wierzę ,że coś to może dogonić..
Jakieś porady? Dobre słowo?:)
cierpliwości życzę!!!
bliżej Siekierkowskiego są dobre miejsca boleniowe i w tym sezonie 2 z tej oklicy trafiłem, nie jestem specjalistą ale uderz o zmroku tak od 20:30 do 22:30 wtedy trafisz w te magiczne 20 minut gdzie widać "co gdzie chodzi" a czasami chodzi... no i najważniejsze to nie poddawać się:)
na bolki zapraszam na zalew żur woj.kuj pom. prawdziwe eldorado
bliżej Siekierkowskiego są dobre miejsca boleniowe i w tym sezonie 2 z tej oklicy trafiłem, nie jestem specjalistą ale uderz o zmroku tak od 20:30 do 22:30 wtedy trafisz w te magiczne 20 minut gdzie widać "co gdzie chodzi" a czasami chodzi... no i najważniejsze to nie poddawać się:)
bliżej czyli na opaskach mówisz? tam jest taki nurt że ciągnąc przynętę z prądem ona leci jak szalona i prawie nie pracuje (mając na uwadze i tak słabą prace)
w końcu chcesz łowisz bolenie w Wiśle więc stojącej wody się raczej nie spodziewaj:) Dodam tylko, że ostatnie 3 dni to cisza nad wodą...nic kompletnie się nie pokazywało ani rano ani wieczorem.