Reklama
  • Artur z Ketrzyna2011-09-01 18:34:57

    Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb mówi;

    III. OBOWIĄZKI WĘDKUJĄCEGO W WODACH PZW

    3. Przy wyborze i zajmowaniu miejsca na łowisku pierwszeństwo ma ten wędkarz,

    który przybył na nie wcześniej. Przy zajmowaniu stanowisk wędkujący powinni

    zachować między sobą odpowiednie odstępy, określone w rozdziale V. Regulaminu.

    Odstępy te mogą być zmniejszone tylko za zgodą wędkarza, który wcześniej zajął

    dane stanowisko.

     

    Tylko jak to się ma do etyki i moralności?

    W tamtym roku poświęciłem kilka dni by zrobić sobie miejscówkę, później zaobserwowałem jakieś 2 kije w wodzie w tym miejscu. Na szczęście okazało się że to nie siatka, ale jakiś wędkarz podsiada mnie, troszkę się wkurzyłem ale cóż może nie wiedział. W końcu któregoś razu go spotkałem i okazało się że sobie nie kolidujemy bo on wędkuje popołudniami a ja z rana i co najważniejsze nie wrzuca żadnego paskuctwa do wody i jest dobrym wędkarzem. Z czasem wchrzanił się pseudo wędkarz który jak mówił łowi dla przyjemności i nie zależy mu gdzie wędkuje. Większej bzdury nie słyszałem, bo od tamtej pory wiecznie go zastawałem na tej miejscówce. Ale ten typ tak ma, zajeżdża nad wodę i patrzy gdzie kto i co łowi a potem zasiada na czyjejś miejscówce wieczorem i albo łowi w nocy albo na niej śpi w łódce, w tej sposób jest pierwszy przed właścicielem (twórcą) miejscówki. Po tym idiocie to tylko krąpie brały tak jakimś paskuctwem wodę skwasił.

    W tym roku przeniosłem się na drugi brzeg jakieś 500 metrów, i znów zacząłem przygotowanie miejscówki. Zaczęły pięknie rybki brać, do czasu. Przed wczoraj zapływam na swoją miejscówkę małe podnęcenie zestawy do wody, i szok ryby jakoś dziwnie żerują. Przez 4 godziny 4 karaski i 9 płoteczek, po prostu paranoja, niemość że drobnica to jeszcze te brania jak by robaki się broniły (kopały prądem). A wcześniej to nawet po kilka walk dziennie miałem przegranych.

    Prawda zawsze wyjdzie na jaw. Kuzyn zadzwonił do mnie że jest na rybkach, a ma mojej miejscówce szarańcza 3 łódki a w niej wędkarze „PASOŻYTY” bo inaczej ich nazwać trudno, podpatrzą gdzie kto wędkuje i jakie ma wyniki, a potem robią najazd. Zero szacunku dla czyjejś pracy. A co gorsza to i nie wymiarową rybkę z nad wody zabiorą.

    Czy ja im bronię przygotować sobie podobną miejscówkę? NIE ja nawet podpowiedział bym co i jak, by mieli dobre wyniki. ALE POCO SIĘ MĘCZYĆ przecież przepis mówi kto pierwszy ten lepszy, tyle że jest jeszcze te nie pisane prawo że nie włazi się komuś w łowisko bez przyzwolenia   i jego nie niszczy!

    Popatrzcie na to ze strony tej osoby co włoży w to tyle pracy. I jak byście byli to wy, jak byście się czuli że wasza praca idzie na marne bo jakiś kretyn nie umie wędkować; płoszy ryby i zakwasza wodę jakimś gównem…

     

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-01 18:39:53

    To tego ryzyka w to nie wkalkulowałeś? 

  • Mija 2011-09-01 18:47:21

    Wiesz, to trochę jak z budowaniem grajdoła na nadmorskiej plaży - możesz być pewien, że jutro ktoś Ci go zajmie. Prawda jest taka, że to nie twoja własność i praw do niej nie posiadasz. Pewnie, że przykro się robi jak nasza praca idzie na marne. Nie tylko ta nad wodą.

  • siwynd 2011-09-01 18:54:37

    Witam.Jedynie mogę się z Tobą zgodzić w jednym przypadku o nie zaśmiecaniu i nie niszczeniu stanowiska.To już zależy od dobrego wychowania,niestety większość idzie na łatwiznę czyli tam gdzie jest czysto,wykarczowane,utwardzone podłoże. Jak wiadomo brzegi wód PZW są ogólnie dostępne dla wszystkich.To że zrobiłeś stanowisko poświęcając swoją pracę i czas chwała Ci za to.Ale nie można jej sobie przywłaszczyć i miec pretensje ,że ktoś ją zajął, bo tak każdy by miał swoją miejscówkę i nikt inny by nie mógł łowić a to nie jest sens amatorskiego połowu ryb i ogólnodostępności do wody.Pozdrawiam

  • Reklama
  • kargul 2011-09-01 20:15:55

    nece na 1 miejscu 1 miesiac kuku i jak pociaglem karpie to na drugio dzien jak przyszedlem o 4 na ryby to juz miejsca nie było taka prawda...

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-01 20:30:09

    Ja kiedyś z kempingiem na haku auta, od 3,30 rano przejechałem 150 km po "swoich" 6-ciu miejscówkach i musiałem wrócić do domu. Piana na zębach i tyle mojego....

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-01 20:31:56

    Jeżeli wiem że jakiś wędkarz karmi sobie i łowi w jakimś miejscu to ja na tym miejscu wędkowac nie będę chociaż zgodnie z regulaminem mógłbym ale nie oto chodzi,jeżeli zaś wędkuję i przyjdzie ktoś i powie że on tu karmi i nieładnie tak wchodzic na gotowe, a ja o tym niewiem i nieda rady z gościem dojśc do porozumienia to  poprostu mówię gościowi żeby trochę ciszej mówił bo ryby mi straszy i mogę się zdenerwowac niepotrzebnie .

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-01 21:53:47

    W takim razie napiszcie petycje do ZG PZW żeby od niowego roku kazdy z nas miał z urzedu przypisane miejsce nad wodą. Będą tam tabliczki z numerami seryjnymi naszych kart wędkarskich i nikt inny nie będzie miał prawa zasiąść w takim miejscu.

    Tylko ile jest tych miejscówek nad naszymi wodami? Wystarczy dla wszystkich?

    Panowie - kto jest na miejscu pierwszy ten siada - proste, praktyczne, prawidłowe.

    Co to kogo obchodzi że ktoś gdzieś nęci - paranoja!

  • Reklama
  • marek-debicki 2011-09-01 21:58:27

    Temat poruszony przez Artura jest bardzo ciekawy ale jednocześnie niezwykle ciężki. Etyka wędkarska. Na obecną chwilę niespoisane reguły honorowego postępowania i zachhowania się WĘDKARZA. Większość dobrze wie, że aby złowić porządną rybę trzeba łowisko odpowiednio przygotować. Nie chodzi tu nie tylko o sprawę terenu, jako ziemi, ale o cierpliwe i wielodniowe niejednokrotnie nęcenie, w tym stosowanie boosterów, dipów i innych wynalazków. Wszystko to jest związane także nie tylko z czasem, ale z ponoszeniem poważnych nakładów finansowych. O szczegółach nie piszę, ponieważ czasami teksty czyta żona!!! Trafić człowieka może jak ktoś w krótkim czasie podpatrzy, a póżniej na siłę ładuje się w łowisko. Jeszcze gorzej sprawa wyglądą jak jest to kolega z koła i to na łowisku, które koło ma pod opieką. W tym momencie kłaniają się właśnie zasady etyki, a może niepisane zasady RAPR.

    1.Nie podsiadam miejsca koledze.

    2.Przed wędkowaniem upewniam się, czy kolega nie nęci od kilku dni łowiska, a bynajmniej staram się nie wędkować w porze nie zaplanowanej przez niego.

    3. Jeżeli kolega przyjdzie i poinformuje mnie, że już tu nęcił od kilku dni z uśmiechem ustąpię mu miejsca.

    4........itd., itp.

    Może zbyt idealistyczne ale dało by się zrobić, a na dodetek jeszcze ta świadomość, że zrobiłem dobry uczyne. Wprost rewelacja. Mogę być z siebie dumny.

  • ryukon1975 2011-09-01 22:05:02

    W takim razie napiszcie petycje do ZG PZW żeby od niowego roku kazdy z nas miał z urzedu przypisane miejsce nad wodą. Będą tam tabliczki z numerami seryjnymi naszych kart wędkarskich i nikt inny nie będzie miał prawa zasiąść w takim miejscu.

    Tylko ile jest tych miejscówek nad naszymi wodami? Wystarczy dla wszystkich?

    Panowie - kto jest na miejscu pierwszy ten siada - proste, praktyczne, prawidłowe.

    Co to kogo obchodzi że ktoś gdzieś nęci - paranoja!


    Nie jest proste i nie jest prawidłowe.To prawo napisane po to by zapanować nad dziką hordą nad wodą.U mnie nad rzeka gdzie łowi pięć osób na dwóch kilometrach rzeki to prawo jest zbędne.Zwykły szacunek dla drugiego człowieka jego pracy i niechęć do zepsucia mu przyjemnego spędzenia czasu nad woda wystarczy.Jak się trafi czarna owca z góry jest skazana przez innych na..........

  • krapiotr69 2011-09-01 22:12:16

    Ja osobiście nie dyskutuję, jeżeli moje ulubione miejsca są zajęte idę dalej...nawet w rozmowie jeżeli taka się nawiąże nie wspominam, że tu nęciłem i na co łowiłem. Staram się raczej unikać nawiązywania rozmów tupi "biorą"-sam tego nie lubię i oszczędzam takich pytań innym, chyba, że jakieś tak krótkie przywitanie...ale ja cenię sobie ciszę i staram się innych nawet przywitaniem nie zaczepiać..Wiele było już napisane o zajmowanych pomostach ,miejscówkach w ostatnich dniach, było też o wędkach i osobie ich pilnującej w kontekście zajęcia miejscówki. Osobiście uważam, że kto pierwszy ten ma prawo do zajęcia miejscówki, czy to na brzegu, czy łodzią...

  • trygław 2011-09-01 22:13:00

    Cześć.
    A ja mam na niedużym jeziorku (około 9ha) stanowisko z drewnianą budką,a środku rozkładaną sofę,szafki i jeszcze zamykaną na klucz ;-)
    Nikt mi nie zajmuje miejsca,nie karmi nie wiadomo czym...




    ps.Jest to prywatna woda i stała liczba wędkarzy (czyt. każdy ma swoje miejsce i tylko swoje ;-) )

    A jeśli jadę na wody PZW czy inne ogólnie dostępne siadam tam gdzie mi pasuje,jeśli przyjdzie natomiast wędkarz i powie że to jego miejsce to je opuszczę,zawsze...no prawie zawsze ;-),bo jak gumofilc powie choć jedno niecenzuralne słowo to łowię sobie spokojnie dalej nie zwracając uwagi na "gościa". No chyba że...

    Pozdrawiam
    Trygław

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-09-01 22:16:29

    Ja również nie widzę powodu do płaczu i dyskusji nad zajętą miejscówką. Zanęcając nawet miesiąc muszę liczyć się z tym, ze w dniu łowienia miejsce będę miał/mogę mieć zajęte. Ryzyko "zawodowe". Na moim prywatnym stawie, uuuuuuuuuu to by wióry leciały z pacjenta. Ale na ogólnodostępnych? 

  • Przemo-77 2011-09-01 22:24:21

    Ja z kolegami tez przygotowałem sobie kilka łowisk, ale nie mam pretensji do wędkarzy, którzy zajmują te łowiska przede mną. Pretensję mógłbym mieć gdybym wykupił sobie miejsce nad rzeką, stawem na własność, przygotował je, ogrodził i z tego miejsca korzystali by inni wędkarze. Wtedy mowa byłaby krótka i na temat : wyp..... bo to moje.

    W przedstawionej przez Ciebie sytuacji nie widzę nic złego i nie etycznego. CO NIE JEST ZABRONIONE JEST DOZWOLONE. W sumie gdybyś przyszedł do mnie i powiedział żebym się zabierał z tego łowiska bo to Ty je przygotowałeś to mógłbyś usłyszeć (gdybyś był nie miły) pierwszy człon mojej krótkiej mowy.

    To tak jak z parkowaniem auta. Masz swoją miejscówkę, ale jak ktoś ją zajmie to się wkurzasz. Kup sobie garaż to będziesz miał spokój.


  • Forum wedkuje.pl 2011-09-01 22:31:00

    hefeed8 a ile w kraju jest takich wód?? to że akurat ty masz szczęście wędkować w okolicy gdzie na 1 wękarza przypada 400 m rzeki nie znaczy że zapis jest zbędny.wiesz jak "u mnie" na Śląskich wodach to wygląda? w weekend na 1 km brzegu przypada często i 150 wędkarzy ,jest ścisk i tłok.O prawidłowym odstępie między łowiącymi można pomarzyć. Jak nie będziesz o 3.30 nad wodą to nie masz gdzie usiąść .Gdyby każdy miał patrzeć po brzegu czy czasem ktoś tu nie nęcił to by taki wędkarz nigdy i nigdzie nie połowił.

  • Artur z Ketrzyna 2011-09-02 08:39:30

    Moje jeziorko ma 61,95 ha, w tym jest na nim z 20 łódek, z tego 10 ma napewno opłaconą składkę, i połowa to głównie spinningiści, z pontonami przyjeżdża może 15 osób ale nigdy nie ma więcej niż 3 pontony. Co do łowców z pontonów i przyjezdnych łódek to też część z nich nie ma opłaconych składek.
    Tak przedstawia się sytuacja na Mazurach! przynajmniej połowa z dorosłych osób to wędkarze bez zezwoleń! O małoletnich to nie wspomnę bo może 10% z nich ma stosowne zezwolenia, mimo że wędkują wszyscy bez opiekunów.
    Ja opłacam wszystkie składki, a taki gość nie dość że kłusuje, bo łowi bez stosownych opłat to jeszcze zastawia się przepisem RAPR.
    Powiedzcie teraz jak się ma taka osoba cieszyć z wędkowania gdy często jego łowisko jest niszczone przez właśnie tych wędkujących bez zezwoleń (czyli kłusoli). Ja mam prawo wędkować a on nie!
    Ja przygotowuje łowisko z mozołem, zabieram z nad wody tyko wymiarową rybkę i to tylko tyle co mi potrzeba i w granicach limitu.
      Ten bez zezwolenia wchrzania się w upatrzone miejsce ofiary swojego chamstwa i nie dość że niszczy łowisko robiąc kipisz bo wędkować nie umie, zakwasza wodę przekarmiając bądź wrzucając do wody jakieś świństwa, to do tego zabiera wszystko co zawiśnie mu na haczyku!

    Tak więc z czego tu mam się cieszyć, że taki gostek nie dość że niszczy mi łowisko to jeszcze do tego kłusuje!

    Gdzie u nas jest PSR bądź ci SSR (co mało mogą i jeszcze mniej robią). Żadnego nie widziałem prze co najmniej 15 lat z wyjątkiem wody prywatnej! Ja mam ich wyręczać? Powiadamiam ich o fakcie, a oni co? Olewka.

     

    Ja nad wodę jeżdżę by wypocząć i się zrelaksować, wystarczy że w pracy trzeba użerać się i interweniować (lic. P. O). Nie mogę nadużyć swoich uprawnień bo je stracę, tym bardziej że nie jestem w pracy!

    Jak są takimi tchórzami (PSR i SSR) to niech mi oddadzą swoje stanowiska, choć wiedział bym że pracuję za normalną kasę!

  • tryfta 2011-09-02 08:58:22

    Zajmowanie stanowisk przez innych wędkarzy to tradycja, sam mam kilka miejscówek na łowisku, dlatego kilka bo do jednej gdy przyfilowały kormorany że holuję ryby to nie dostałem się przez cały sezon.A gdy kormorany zobaczyły że ryba wędruje do wody to zobaczyłem karpia na dwóch kończynach, w związku z moją rozrzutnością postanowili  posprzątać miejscówkę z ryb.Znajomi na łowisku mają ten sam problem, mnie to już nie irytuje-uważam że gospodarz wody powinien wyjść z propozycją np.wykupienia miejscówki i problem może by zniknął.

  • Reklama
  • Mija 2011-09-02 09:37:11

    Jako początkująca mogę bez wstydu zapytać - skąd wiecie, że dane miejsce jest przez kogoś przygotowywane, zanęcane? Można to po czymś stwierdzić (fizycznie, naocznie) czy tylko uwierzyć na słowo faceta, który mi to komunikuje sugerując zmianę miejsca?

  • Mija 2011-09-02 09:43:06

    Zajmowanie stanowisk przez innych wędkarzy to tradycja, sam mam kilka miejscówek na łowisku, dlatego kilka bo do jednej gdy przyfilowały kormorany że holuję ryby to nie dostałem się przez cały sezon.A gdy kormorany zobaczyły że ryba wędruje do wody to zobaczyłem karpia na dwóch kończynach, w związku z moją rozrzutnością postanowili  posprzątać miejscówkę z ryb.Znajomi na łowisku mają ten sam problem, mnie to już nie irytuje-uważam że gospodarz wody powinien wyjść z propozycją np.wykupienia miejscówki i problem może by zniknął.


    Nie wydaje mi się, że problem znikłby. Wędkarzy, uczciwych z kartami i zezwoleniami, jest coraz więcej. Zabukowanie stanowisk przez zapaleńców to odebranie możliwości łowienia innym.

  • maurycy695 2011-09-02 11:20:00

    moim zdaniem Artur powinien się przenieść na prywatne łowiska.jeżeli nie może pogodzić sie z faktem ogólnodostępności  wód to powinien zrezygnować z wędkowania na tych wodach.i więcej tolerancji dla innych,skąd wiesz że to kłusole? legitymowałeś ich?

  • ryukon1975 2011-09-02 11:39:11

    Jako początkująca mogę bez wstydu zapytać - skąd wiecie, że dane miejsce jest przez kogoś przygotowywane, zanęcane? Można to po czymś stwierdzić (fizycznie, naocznie) czy tylko uwierzyć na słowo faceta, który mi to komunikuje sugerując zmianę miejsca?


    Nie,to nie tak koleżanko.Nikt normalny nie będzie nikomu sugerował zmiany miejsca.Rzecz w tym że jeśli łowie np.na jednym odcinku rzeki i widzę że na jednej miejscówce ciągle łowi jedna i ta sama osoba w dobrym takcie jest się tam nie wpychać.
    Jeśli jednak na moją miejscówkę na której łowię i nęcę od dłuższego czasu ktoś siądzie,to pójdę te 50 m niżej i też połowię a jutro "kosmity " nie będzie.:)

  • Mija 2011-09-02 12:18:19




    Nie,to nie tak koleżanko.Nikt normalny nie będzie nikomu sugerował zmiany miejsca.Rzecz w tym że jeśli łowie np.na jednym odcinku rzeki i widzę że na jednej miejscówce ciągle łowi jedna i ta sama osoba w dobrym takcie jest się tam nie wpychać

    Panowie napisali, że zdarzają się komentarze o tym, jak nieładnie zajmować miejsce, gdzie ktoś sobie zanęcał dlatego zapytałam czy należy uwierzyć na słowo czy to jakoś widać. Oczywiście nie pytam o sytuację kiedy przez kilka kolejnych dni spotykamy tą samą osobę a potem po hamsku próbujemy wykorzystać jego miejsce. Zakładam, że nie widziałam kolesia bo żadko łowię - mogę jedynie uwierzyć na słowo?

    Samo poinformowanie kogoś o tym, że tu zanęcałeś sugeruje, że chciałbyś żeby ten ktoś zniknął z "twojego" miejsca. To jest logiczne bo gdybyś sobie tego nie życzył to słowem byś o tym nie wspomniał.

  • ryukon1975 2011-09-02 12:41:48

    Takie rzeczy widać i można zobaczyć na łowisku o małej presji wędkarskiej.Na wodzie gdzie przewija się codziennie sporo wędkarzy jest to nie do wyłapania ale też nikt rozsądny nie liczy że na takiej wodzie można mieć "swoje" miejsce.
    Wspomniane komentarze sugerujące opuszczenie miejscówki są dla mnie całkowicie niezrozumiałe niegodne prawdziwego szanującego siebie i innych wędkarza.

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-02 12:54:13

    Kasia, ale nawet nie wnikaj w to, jak rozpoznać czy nie rozpoznać czy ktoś nęcił czy nie nęcił SOBIE to miejsce. Jesteś pierwsza na danej miejscówce, to rozkładasz sprzęt i wędkujesz, a potencjalny uzurpator tego miejsca niech zabiera tyłek w troki i szuka innego miejsca. Ktoś siedzi na "Twojej" zanęcanej miejscówce? Ty odchodzisz. No takie jest prawo i zasady kultury i tyle. Nie przejmuj się pyskówkami jakiegoś buraka, który próbuje Ci wcisnąć bajkę o nęceniu. Ma pecha i tyle, on patrzy z daleka, a Ty łowisz.

  • Reklama
  • ayem 2011-09-02 13:07:34

    Mam pomost w pewnej małej miejscowości , moi rodzice kupili tam 10 lat temu dom więc z miejscowymi znam się jako tako , na zasadzie "dzień dobry" , czy "cześć" i tyle . Kiedy tam przyjeżdżam nie spotkałem jeszcze nikogo choć wiem , że tam często łowią . Kiedy jednak jestem zdarzało się , że miejscowy jak mnie spotkał to pytał np. czy będę łowił i czy może dziś wieczorem połowić , każdy wie do kogo należy każdy pomost i wszystko jest ok jeśli nikt nikomu nic nie niszczy .

  • ayem 2011-09-02 13:13:37

    Swoją drogą jakby każdy z każdego stanowiska nas wywalał to większość by nie połowiła . Sytuacja trochę chora bo przychodzisz na miejsce zanęcasz a po godzinie podchodzi gość i mówi , że tu zanęca i byśmy stąd zmykali. Zasada kto pierwszy ten lepszy jest tu odpowiednia .

  • Woa-VooDoo 2011-09-02 14:39:24

    Też mi zajmowali ludzie miejscówki i zrozumiałem że jeśli chcesz mieć miejscówke dla siebie , nie ingeruj w linie brzegową i niech jest zarośnięta jak plecy wałujewa :PZ Tripoda zrobiłem high pod , jedyny problem to łódki , ale na to też mam sposób , zatapialne markery.

  • Mija 2011-09-02 15:59:18

    Kasia, ale nawet nie wnikaj w to, jak rozpoznać czy nie rozpoznać czy ktoś nęcił czy nie nęcił SOBIE to miejsce. Jesteś pierwsza na danej miejscówce, to rozkładasz sprzęt i wędkujesz, a potencjalny uzurpator tego miejsca niech zabiera tyłek w troki i szuka innego miejsca. Ktoś siedzi na "Twojej" zanęcanej miejscówce? Ty odchodzisz. No takie jest prawo i zasady kultury i tyle. Nie przejmuj się pyskówkami jakiegoś buraka, który próbuje Ci wcisnąć bajkę o nęceniu. Ma pecha i tyle, on patrzy z daleka, a Ty łowisz.

    :))) Tym razem to ja troszeczkę poprowokowałam (choć była jedna odpowiedź, że to można poznać) bo tego typu zachowanie wydaje mi się co najmniej dziwne. Jak żywo staje mi przed oczami scena z pewnego filmu...

    -Panie!Pan tu nie stał!

    -Panie, wsiądź pan w 125 i pojedź pan na plac zamkowy.Tam stoi kolumna Zygmunta. Pan podejdzie i mu powie: Pan tu nie stał!

    Tak naprawdę tyle można powiedzieć :)

  • CZzesio 2011-09-02 16:44:07

    Witam :) w rapr jest wyraźnie napisane "kto pierwszy ten lepszy "........no cóż zrobić ...trzeba szukać innego miejsca ,ale z tego powodu nigdy nie rozpaczałem ..(tak bardzo ).

    Bardzo wkurzają mnie "rowerowi zwiadowcy" ..jeździ taki rowerkiem (bez wędek) dookoła zbiornika (pisze tu o małych stawach ) i obserwuje ,gdzie ładnie trzcina wycięta ,zielsko wygrabione ,gdzie ryba bierze ,kto nęci ,na co łowi ...a na drugi dzień , hyc i juz prawie mieszka na naszej miejscówce okupując ją od świtu do nocy przez kilka dni i na ten czas wystarcza mu 20 ziarenek kuku i kilka białych .Chociaż tyle dobrze ,że nie spapra wody jakimś moczonym chlebem z otrębami ,to jest szansa na odzyskanie miejscówki ...w tym sezonie .
    ..jak to ktoś powiedział : "Live is brutal and full of zasadzkas"

    Życzę wszystkim zawsze wolnych ulubionych miejscówek :) Czesio .

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-02 17:52:34

    Ayem - piątkę przybijam. Na wodach ogólnodostępnych PZW nie ma prywaty. Tu każdy jest równy drugiemu. Zajmuje miejsce które mi odpowiada. Jak chcę zanęcać i łowić przez dłuższy czas w jednym miejscu to biorę urlop i jadę pod namiot.

    A jesli trafię zanęcane miejsce i podejdzie mi ryba, to tylko bedę miał radochę, bo przecie nie ma tabliczki że to nęcony dołek.

    Jak się komuś nie podoba, to niech idzie tam, gdzie będzie mógł sobie wykupić kiloka metrów kwadratowych na własność - póki co takiej możliwości nie ma i to ja, będąc nad wodą jako pierwszy mam prawo wyboru miejsca połowu - amen.

  • Artur z Ketrzyna 2011-09-02 20:32:01

    Jako początkująca mogę bez wstydu zapytać - skąd wiecie, że dane miejsce jest przez kogoś przygotowywane, zanęcane? Można to po czymś stwierdzić (fizycznie, naocznie) czy tylko uwierzyć na słowo faceta, który mi to komunikuje sugerując zmianę miejsca?
    Mija w moim przypadku jest opisane, że zmieniłem miejscówkę i nęciłem ją przez dłuższy czas. A darmozjady najpierw mnie obserwowały, przybyły dopiero jak zobaczyły że zaczołem rybkę ciągać. Możesz mi wierzyć że spora część wędkarzy jest takimi pasożytami którzy żerują na innych pracy. Ja do wędkarza który nieświadomie staje na mojej miejscówce, nic nie mam, grzecznie go informuję że je sobie przygotowałem i nęcę od dłuższego czasu. Jeśli pragnie zaczerpnąć wiedzy o łowisku to mu mówię co i jak. Tyle że ja wędkuje z łódki, znam wędkarzy którzy tam wędkują i jest kilku takich pasożytów.

  • Sniper64 2011-09-02 20:43:09

    Cześć:)

    Ta...:)
    wszyscy mają rację co do regulaminu,ale weźcie zjawisko pod uwagę co można zauważyć na co dzień:) A nikt mi nie powie że nigdy w życiu nie pomstował!!! Z ręką na sercu:) Mianowicie jak pojechał na rybki znalazł sobie miejsce i coś zaczęło skubać:) Nie mówię tu o jakim tam solidnym nęceniu...tylko o wypadzie na ulubione miejsce:) A siedział sąsiad obok i nic nie łapał,a gul mu latał jak cholera:) Więc co w sobotę rybka bała to człowiek szykuje się na niedzielę z radością na rybki  pobawić się trochę..I jakież zdziwienie bierze kiedy tak rano wcześnie o mało na gościa nie wlezie się który wczoraj siedział obok:))))) No..!!! :) Ale regulamin mówi jasno:) I trzeba to przełknąć..:))))

  • tomasz26552 2011-09-02 20:50:16

    Tak było Marku jak piszesz i to nie raz hehe.Nawet zajęte było na 3 zmiany jeden schodził a drugi wchodził

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-02 21:40:46

    Mam takie miejsce. Dziś jak wdepnąłem do sklepu po składniki na moja wunderwaffen na leszcza, to już słyszałem że to jedyne miejsce gdzie dużego leszcza ktos non stop ciągnie.

    I co? Widac obserwowali mnie!

    I co? Miałem ich w tym sklepie już zniechęcić do zajmowania mojej miejscówki?

    Panowie - raz ja komus miejsce zajmę, a innym razem ktoś zajmie mój plać! I co? I co z tego?

    Dajcie spokój - problemy wymyślacie sztuczne jak moja babka pod koniec pobytu na tym padole.

  • kazik 2011-09-02 22:46:01

     Napisze tak   - nie raz z tego miałem ubaw , bo jeżeli przyjechałem na nasz sztandarowy zbiornik ,, Bojary” nie raz widziałem że nikomu prawie nie brało , a ja rozwijam spławikówkę    , następnie    dwie garście swojej zanęty syp do wody i siadam i czekam . Po jakiejś 15 minutowej odsiadce , zakładam białego lub kukurydzę , płatki ( zależy od pory roku) i mam brania , i jak inni siedzieli cały dzień prawie bez brania , ja w ciągu godziny łowię kilka karpi , jazi , płoci i tego co pływa w tym miejscu .

    Przychodząc na drugi dzień i widząc że miejsce to jest zajęte , idę w drugie i tam podobnie postępuję i podobne mam rezultaty . Trzeciego dnia widzę że i to zajęte ( bo są tacy co patrzą co kto łowi , a nie jak łowi), więc zaczynam żartować z tych co siedzą . Później z lekkim luzem siadam w następne miejsce , ale nęcę już dokładnie i tak aby ryby nie brały . Wiem że są ale specjalnie ich nie wyjmuję bawiąc się , a tyko wyciągam to co widzę że można zabrać do domu . Tych innych aż szlak trafia że ja łowię  tam gdzie oni siedzieli  ,  i powiem tak że nieraz twierdzą że diabła ma w sobie  . A ja twierdzę że trzeba umieć   łowić i mieć pewne doświadczenie żeby coś wyłowić .   W każdym zanęconym miejscu są ryby , tylko nie każdy potrafi to dostrzec   .

     Tam gdzie jest durzy pressing wędkarzy i są nie raz złowione i wypuszczone ryby , tam tylko doświadczony wędkarz będzie łowił , a ci inni tyko będą zasiadać miejsca , gdzie widzieli że ryba bierze , i nawet   nie będąc świadomi że to nie wina miejscówki , a własnego sprzętu i umiejętności .

     Po prostu bawi mnie takie zachowanie i tu pokazują się prawdziwe umiejętności , czy jest się dobrym wędkarzem , czy tym niedzielnym .

     Ja nigdy nie podchodzę tak że dana miejscówka jest tylko dla mnie . Łowię tam gdzie danego dnia mogę swobodnie usiąść .

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-02 23:12:41

    Kazik - 100% racji. Dobranoc.

  • lukaszszwagier 2011-09-03 01:23:58

    Taka ciekawostka...ostatnio dowiedziałem się,że na pewnej gliniance, na której ostatnio często łowię, jest taki dziadek,który ma swoje dwie miejscówki, które od lat nęci, i na których ma wyniki! Przyjechali przyjezdni, zajęli dziadkowi miejsce(skąd mogli wiedzieć?! ) po czym dziadzio poszedł i poprzebijał im wszystkie opony w aucie!!! :/

  • krapiotr69 2011-09-03 07:35:27

    @Kazik-podsumowanie godne jego autora. O to chodzi, opisałeś postępowanie normalnego wędkarza, który lubi to co robi, stara się robić to dobrze, aby dostarczało mu to i przyjemności i satysfakcji. czytając Twojego posta czułem się tak jakby to widział nad wodą, te głowy odwracające się w twoim kierunku przy każdym zacięciu i myśli kłębiące się w głowie "....dopiero przyszedł i już... u mnie nić, przecież sprzęt mam ekstra, spławik w wodzie, tyle zanęty wrzuciłęm i nic....". To jest to Kazik- Pozdrawiam.

  • withanight88 2011-09-03 09:02:51

    Taka ciekawostka...ostatnio dowiedziałem się,że na pewnej gliniance, na której ostatnio często łowię, jest taki dziadek,który ma swoje dwie miejscówki, które od lat nęci, i na których ma wyniki! Przyjechali przyjezdni, zajęli dziadkowi miejsce(skąd mogli wiedzieć?! ) po czym dziadzio poszedł i poprzebijał im wszystkie opony w aucie!!! :/



    Łukasz ale taki dziadek nigdy nie wybiera miejscówki w dogodnym miejscu - zawsze gdzieś na uboczu gdzie przyjezdnym nie chce sie targać wszystkich gratów- wiec wydaje mi sie, że podsiedli go celowo . Jednak zachowania dziadka nie popieram- nie ma prawa tak postępować- sprawa powinna skończyć się w sądzie. 

    Ja też siadam zawsze gdzieś na uboczu i zdarza sie, że po przebyciu paru ładnych metrów z tobołami widzę, że ktoś usiadł na "mojej" miejscówce ale nie zrobił tego celowo bo nie widział, że coś tam złowiłem tylko poprostu usiadł bo było wolne.


    Ale ostatnio znajomy z którym pojechaliśmy na noc miał taka sytuację, tydzień wcześniej jak zajechaliśmy siedziiało dwoch miejscowych chłopaków (ok25) na "naszych" miesjcach poszliśmy na inne - mielismy jakieś brania - oni nic. Zajeżdzamy za tydzień na tą samą wodę i widzimy, że siedzą już na miejscówce znajomego , podsiedli widząc brania. - Nie złowili nic. 


    Sa rózni ludzie - tacy jak opisał kazik i są tacy którzy podsiadają nie celowo. Czasami na widok tych pierwszych krew się gotuje. 

  • tryfta 2011-09-03 16:12:13

    Jako początkująca mogę bez wstydu zapytać - skąd wiecie, że dane miejsce jest przez kogoś przygotowywane, zanęcane? Można to po czymś stwierdzić (fizycznie, naocznie) czy tylko uwierzyć na słowo faceta, który mi to komunikuje sugerując zmianę miejsca?
    Można stwierdzić-fizycznie i naocznie, przygotowując sobie stanowisko ingeruję w brzeg, kształtując go-niwelacja terenu, prubóję uciekać od tłumów na łowisku ale przed pospólstwem się nie ukryjesz,pamiętam lat temu 10-ęć też miałem ulubione miejscówki i nie tylko ja,przyjeżdzam nad wode jest wolna obok siadają wędkarze, zbliża się noc więc się pakuję i słyszę pytanie od tych przyjezdnych wędkarzy czy mogą sobie usiąść na tym miejscu, zdziwiłem się bo i tak jade do domu.Przyjeżdżam rano ci sami wędkarze przenoszą sprzęt i robią mi puste miejsce,parę metrów dalej przygotowali sobie miejscówke którą mieli przez lata.Te niepisane zasady,funkcjonują do dzisiaj,a gdy któraś z miejscówek jest zajęta to korzystamy z uprzejmości znajomego wędkarza, który robi mi trochę miejsca koło siebie.Używam określenia pospólstwo bo jedyne co mnie wkurza to bajzel jaki po sobie zostawiają, uważam że gdy jest się gościem to trochę kultury by nie zaszkodziło.Woda i ryby są dla wszystkich,ale czy okupacja stanowisk przez 5-ęć miesięcy lub czyjejś miejscówki jest normalna może dla nich tak- dla mnie NIE.

  • tryfta 2011-09-03 16:16:45

    Zajmowanie stanowisk przez innych wędkarzy to tradycja, sam mam kilka miejscówek na łowisku, dlatego kilka bo do jednej gdy przyfilowały kormorany że holuję ryby to nie dostałem się przez cały sezon.A gdy kormorany zobaczyły że ryba wędruje do wody to zobaczyłem karpia na dwóch kończynach, w związku z moją rozrzutnością postanowili  posprzątać miejscówkę z ryb.Znajomi na łowisku mają ten sam problem, mnie to już nie irytuje-uważam że gospodarz wody powinien wyjść z propozycją np.wykupienia miejscówki i problem może by zniknął.


    Nie wydaje mi się, że problem znikłby. Wędkarzy, uczciwych z kartami i zezwoleniami, jest coraz więcej. Zabukowanie stanowisk przez zapaleńców to odebranie możliwości łowienia innym.
    Pytanie czy- czy ci wędkarze których jest coraz więcej z tymi kartami i zezwoleniami są uczciwi. ....nad tym bym się mocno zastanowił.

  • rawciu 2011-09-04 08:25:55

    Też miałem fajną miejscówkę na lina i karasia.Łowiłem na niej duże okazy linów(30-41cm)i 34-38cm)karasi:)
    Neciłem sobie na niej zwykłą kukurydzą z puszki.Poszedłem któregoś dnia sobie połowić sobie karasi:)Rozłożyłęm sie i git.Wyciągnąłem kilka ładnych karasi,ale widział to jakiś "wędkarz" amator:(
    Na drugi dzień chcąc usiąść na moją miejscówkę zastałem tego właśnie amatora!!!:/;/
    Na trzeci dzień poszedłęm na ryby.Rozłożyłem sprzęt i niemiałem ani jednego brania!;/;/
    Domyśliłem sie że narzucał jakiegoś badziewia do wody..;/

    Wkurza mnie to jak ktoś wchodzi z butami w czyjeś miejsce i w dodatku nęci ryby jakimś badziewiem...;/;!




  • Forum wedkuje.pl 2011-09-04 10:00:54

    Rawciu -

    "Wkurza mnie to jak ktoś wchodzi z butami w czyjeś miejsce i w dodatku nęci ryby jakimś badziewiem...;/;!" (-)

    Nie ma czegoś takiego na wodach PZW jak "CZYJEŚ MIEJSCE". Wszyscy musimy sobie wreszcie tę kwestię wyjaśnić, bo widzę coraz to nowsze wypowiedzi które świadczą o jakimś dziwnym niepisanym prawie.

    Nie ma żadnego niepisanego prawa, nie ma żadnych praw własności na łowiskach ogólnych. Jest tylko jedna rzecz, a mianowicie koleżeństwo, kultura albojej krańcowy brak i buractwo. Jest też zwykła grzeczność lub kompletny brak ogłady.

    Jeżdżę na ryby bardzo często. Rocznie mam od 30 do 70 wyjazdów. Łowię na około 10 zbiornikach w okolicy. Na każdym zbiorniku mam ulubione miejsca i niejedno miejsce sam zorganizowałem. Woziłem kosę spalinową, kosiłem, sprzątałem, ponosiłem jakies tam koszty.

    ALE NIGDY W ŻYCIU NIE POWIEDZIAŁEM ZŁEGO SŁOWA KOMUS KTO TAM ZASIADŁ !

    I tak ma być! Każdy z nas.  jeśli zadba od czasu do czasu o jakieś miejsce nad wodą, będzie miał satysfakcję z własnej pracy, a zachowanie takie zaowocuje tym, że nad każdą wodą będzie ład, porządek i dość miejsca dla każdego kto będzie chciał powędkować.

    A cóż w tym dziwnego, że wędkarze obserwując wodę wybierają najbardziej atrakcyjne miejsca? To normalne i logiczne postepowanie.

    Ja sam nigdy w zyciu nikomu nie pozwolę się wykopać z zajętego miejsca, bo mam prawo wyboru i nikt mi tego prawa nie odbierze.

    Wczoraj wstałem o 4.00 i zasuwałem nad wodę by zająć jedno z moich ulubionych miejsc. Nad wodą byłem około 5.00. Porozkładałem graty, a już około 5.30 zaczęły się zjeżdżać auta z wędkarzami. Podjeżdżali, wysiadali, podchodzili przez krzaczory i już z daleka słyszałem:

    -" JUZ TAM ZNOWU JAKIŚ ZŁAMAS SIEDZI! K* PRZEKLĘTE CH* CHYBA NIE ŚPIĄ I NIE MIESZKAJĄ! KIEDY BY NIE PRZYJECHAĆ TO JAKIŚ ZŁAMAS SIEDZI. K*! K*!

    A ja z uśmiechem na ustach zawołałem:

    - A koledzy to przepraszam własność mają na to miejsce? Kto rano wstaje, temu Bozia daje!

    Podkreślam, nikt nie ma praw własności do miejscówek na wodach ogólnych i nie ma się o co obrażać, ani wymyślać sztucznych problemów. Dziś ktoś cię podsiadł... trudno, następnym razem być może ty podsiądziesz kogoś innego.

    I NIKT TEGO NIE ZMIENI- więc po co się zachowywać jak mamlas i płakać.... o te kilka ziarenek.

  • sanczez14 2011-09-04 10:57:54

    Panowie nie ma co się spinać są tacy ludzie i nikt tego nie zmieni u mnie też jest taki człowiek tylko ta swinia jeszce po skonczonym wedkowaniu wzuca gałezie lub worki do wody az sie kiedys pomylił i kilku wedkarzy go przyczaiło dostał od nich pożądne manto i teraz jest spokuj ja żeby sie nie denerwowac postanowiłem tylko spinningowac chociaż nikomu nie wejde w miejscce lub ktos mi .

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-04 12:55:12

    Niby racja, spinać się nie trzeba, ale jak powiadam, nie ma prywaty. Wymyslanie dziwnych układów nie pomoże nikomu, jedyni wywoła nieporozumienia nad wodą. Jak się komuś nie podoba, to wio na łowisko komercyjne - choć i tam nikt wam miejsca do d* nie przypisze.

    Chyba że se wykopieta prywatny staw, albo weźmieta w arendę jaki zbiornik od RZGW - Tam będzieta mogli mieć prywatne miejscówki.

    Czuwaj.

  • Jędrula 2011-09-04 14:24:08




          Panowie , no co tu więcej pisać ? Nie ma takiej możliwości aby ktoś nas wyrzucał ze stanowiska bo

    "" ja tu mam nęcone "" ! Niech Bóg broni tego który próbowałby mnie wygnać z miejscówki .

    Jak w ogóle można nawet tak komuś powiedzieć ? Potem przyjdzie jeden z drugim i szczują , wyzywają , człowiek zamiast wypocząć to musi się użerać z jakimś wariatem bo ten myśli , że jak skosił trawę , przekopał brzeg i zanęcił to już to jego prywatne miejsce .


    Za sprawa jednego z tut. usherów który zarzucił mi jakiś czas temu , że jeżdżę na ryby tylko w jeden rejon Odry postanowiłem odświeżyć stare , dobre miejsca na żwirowniach , trochę zabolał mnie ten zarzut gdyż znam w swoim rejonie prawie wszystkie wody a na dodatek ""byłem"" przy narodzinach kilku z nich to jednak po namyślę musiałem mu przyznać rację .

    Do czego zmierzam , mianowicie wybrałem się nad żwirownie gdzie w odległości około 50 m od brzegu jest mielizna na której leży około 2 metrów wody .

    Zawsze , powtarzam zawsze brały piękne okazy . Rozstawiłem sprzęt , zrobiłem zanętę , zarzuciłem

    wędki i ledwo zdążyłem psyknąć warką szczytówka już sunęła do wody . Wzięła wielka płoć potem kolejna i kolejna , spory leszcz , średni karp i tak łowiłem do czasu przyjazdu trzech gości . Podjechali nad wodę terenówka , trochę się kręcili za moimi plecami a potem podeszli i się przywitali . Już czułem pismo nosem :) . Jeden z nich powiedział , ze mam ich źle nie zrozumieć ale ta miejscówka jest nęcona od tygodnia i chcieliby tutaj siąść obok mnie jakby mi to nie przeszkadzało . Chciałem usunąć się im z miejsca całkowicie bo obok była również niezła miejscóweczka z której też dotarłbym koszykiem tam gdzie poprzednio , co będę kulturalnym ludziom się wpieprzał w paradę pomyślałem ?

    Wyobraźcie sobie , że nie pozwolili . Oświadczyli , ze byłem tu pierwszy i oni tak rozłożą tripody i tak się ustawią aby wilk był syty i owca cała . Też tak zrobili :) . Połowiliśmy razem , było bardzo fajnie ale z jakiegoś powodu rybki nie brały tak jak poprzednio ( może to ta zdalnie sterowana zabawka do kulek trochę płoszyła moje płocie ? ) ale za to musiałem dzwonić do domu ,że wrócę rano bo sprawy przybrały dość niespodziewany obrót :))))))))))))))

    Naprawdę rasowi karpiarze z tym caaaaaaaaałym osprzętem a do tego prawdziwi wędkarze i inteligentni ludzie . Okazało się , że to styrani górnicy z moich okolic , od dłuższego czasu szykowali sobie tą mało dostępną

    miejscówę a Jędrula im tam zasiadł hehehehe . Naprawdę to był fajny czas , zobaczyłem kilaka wielkich karpi i poznałem naprawdę wartościowych ludzi .

    Jak widać można się dogadać , nie trzeba sypać zaraz k* i ch* tak jak przytoczył to wyżej jeden z Kolegów którego to spotkało . Niestety to pewnie ewenement i takie sytuacje to rzadkość .

    Zdaje sobie sprawę , że może to nie jest górnolotny tok myślenia w tym kontekście ale w innych przypadkach na chama trzeba jeszcze większego chama !

    Mimo to życzę wszystkim aby wyganiano Was tak z miejscówki jak Ci górnicy mnie wyganiali :)

  • ryukon1975 2011-09-04 14:38:10

    W takim razie napiszcie petycje do ZG PZW żeby od niowego roku kazdy z nas miał z urzedu przypisane miejsce nad wodą. Będą tam tabliczki z numerami seryjnymi naszych kart wędkarskich i nikt inny nie będzie miał prawa zasiąść w takim miejscu.

    Tylko ile jest tych miejscówek nad naszymi wodami? Wystarczy dla wszystkich?

    Panowie - kto jest na miejscu pierwszy ten siada - proste, praktyczne, prawidłowe.

    Co to kogo obchodzi że ktoś gdzieś nęci - paranoja!


    Nie jest proste i nie jest prawidłowe.To prawo napisane po to by zapanować nad dziką hordą nad wodą.U mnie nad rzeka gdzie łowi pięć osób na dwóch kilometrach rzeki to prawo jest zbędne.Zwykły szacunek dla drugiego człowieka jego pracy i niechęć do zepsucia mu przyjemnego spędzenia czasu nad woda wystarczy.Jak się trafi czarna owca z góry jest skazana przez innych na..........


    Zgadza się kol Jędrula dlatego napisałem wyżej że to prawo -kto pierwszy ten lepszy -nie jest dobre.Musi jednak istnieć jakieś by zapanować nad nerwusami i wariatami.
    Jeśli nad wodą spotkają się normalni ludzie sami bez paragrafów się dogadają.
    Cały czas o to mi chodzi.

    Jeszcze zapomniałem o nagrodzie ,jako że sam nie możesz sobie przyznać Prestiżowej Pochwały Moderatora,przyznaję Ci za wpis Mniej Prestiżową Pochwałę hefeedea.

  • Jędrula 2011-09-04 15:37:36

    heheh , dziekuję , dziękuje :)

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-04 15:50:35

    Jędrula podał przykład z autopsji właśnie JAK POWINNO BYĆ. A jak jest, to wszyscy wiemy. Wyjątek sytuacji opisanej przez Jędrusia potwierdza regułę. 

  • ayem 2011-09-04 16:06:47

    Prawda jest taka, że przepis gwarantuje nam możliwość łowienia . Nie wyobrażam sobie sytuacji jakby każdy mógł mieć swoją miejscówkę bo przecież nad wodą siedzieli by sami emeryci którzy takową sobie wykupili 40 lat temu . Dostęp do wody niestety jest ograniczony i takich miejscówek czasami jest niewiele , inna sprawa gdyby każdy miał prawo do miejscówki to nie jeden zbiornik byłby wykarczowany bo każdy chciałby mieć swoje miejsce . Nad pewnym jeziorem ktoś miał ziemie uprawną a teraz udostępnia miejsce urlopowiczom , kiedyś były tam ryby a teraz brzegi są wykarczowane i ryby w tym rejonie już się nie złapie a wiadomo , że roślinność nad wodą także ma wpływ na obecność ryby .

  • Forum wedkuje.pl 2011-09-04 19:22:06

    Jedrula jak byś poczytał całość to własnie o tym mówię cały czas.

    Co innego kulturka, rozmowa, prośba, wspólne wędkowanie, a co innego - "spier*laj dziadu, bo to mój plac."

    Jak czytałes mojego bloga kiedyś, to pisałem tam o ludziach poznanychg nad wodą. Jak myślisz? Ilu z nich poznałem w sytuacjach o jakich sam pisałeś?

    Ostatnio czekałem dwie godziny bo kolega któryego wcześniej nie znałem powiedział, że będzie się pakował za 2 godzinki, ale jak chcę to mogę obok niego wedkować. 

    A ja mu  na to - dzięki kolego, zaczekam, nie będę koledze mącił w wodzie.

    I pogadaliśmy te dwie godziny. Nawet zdradził czego używa, żebym mu bajzlu we wodzie nie narobił. I były efekty.

    Wczoraj gościa spotkałem na ulicy - normalnie stary kumpel!

    Ale burakom nad wodą mówię stanowcze nie! Ja mam prawo siąść tam, gdzie mi wygodnie jeśli jest to wolnew miejsce i nikt mnie nie wykopie, chyba że się krew poleje.

    Ale jak gość ma klasę i wie jak takie sprawy sie załatwia, to ja jeszcze browarem poczęstuję - tak mam.



Reklama
Reklama