U mnie Kolego,pytanie jak dużo potrzebujesz i jakiej wielkości?Sandacze i inne ryby hoduję od wielu lat. posiadam numer wet. i jestem pod nadzorem Służb weterynaryjnych.pozdrawiamA.Sosiński
U mnie Kolego,pytanie jak dużo potrzebujesz i jakiej wielkości?Sandacze i inne ryby hoduję od wielu lat. posiadam numer wet. i jestem pod nadzorem Służb weterynaryjnych.pozdrawiamA.Sosiński Panie Andrzeju o ile się nie mylę to Pan gospodaruje na około siedemdziesięciu jeziorach i tu stawiam pytanie. Kiedy zacznie pan zarybiać? a to pana wypowiedż w internecie. "Prezes charzykowskiego Gospodarstwa Rybackiego Andrzej Sosiński
podkreśla w rozmowie z naszą reporterką, że zarybianie będzie miało
sens wówczas, gdy poprawią się warunki i czystość jeziora, co wymaga
długofalowego działania. - To przekracza możliwości gospodarstwa. Potrzebne są kolosalne pieniądze, a spodziewany efekt zajmie kilkanaście lat
– przyznaje. Na mniejszą ilość ryb składają się takie czynniki jak
plaga koromoranów, wydr i brak tlenu. Latem tylko do 4 metrów. Zdaniem
prezesa Sosińskiego pomysły wędkarzy sprowadzają się głównie do tego, że
na jeziorach prowadzona jest gospodarka rabunkowa. - Zeszliśmy do 10 kg z hektara. To jest żenująco niski poziom. 20 lat temu łowiliśmy dziennie 400-500 kg sielawy. Teraz tyle w rok – uświadamia. Natomiast nad propozycją ograniczenia odłowów zastanowi się wówczas, gdy stosowne pismo trafi na jego biurko." Takie głupoty to pan może mówić dzieciom, w latach 80- tych łowiłem na tych wodach , woda była brudniejsza niż teraz , latem aż śmierdziało a rybki miały się bardzo dobrze, ale jak pan przez około 30 lat trzepie te wody to niedługo zejdzie pan do jednego kilograma z hektara,a pańscy rybacy ledwo zejdzie lód to już stawiają siaty, wszystko co na wiosnę idzie na tarło trafia na wontony , swoją drogą rybacy też sprzedają ryby na lewo.Panie Prezesie te pańskie jeziora to wodne pustynie ,czas na zarybianie , a nie tylko kase w kieszeń pchać.
prosze o info. ggdzie można kupić sandacza rocznego w celu zarybienia
szukaj na allegro
w PALIWODZIE KOŁO OPOLA
Sandacz narybek wiosenny
telefon 602384869
http://polskastrefa.pl/zwierzeta/rozne/sandacz_narybek_wiosenny,6ghv
Ceny sprzedaży w Ośrodku Stawowym Maliniec.http://www.icr.com.pl/index.php?pid=15
Narybek róznych ryb
http://www.oglaszamy24.pl/szukaj/ogloszenia/narybek-sandacza
W Ostródzie - cennik 2014
http://www.gro.ostroda.pl/main.php?fid=411&pg=12&id_lang=0
Swędziszów woj. Świętokrzyskie
HODOWLA RYB SŁODKOWODNYCH
I USŁUGI RÓŻNE
Sławomir Grzych
Krzelów 41
28-340 Sedziszów
woj. świętokrzyskie
tel. 0( prefix) 41 3811905
tel.kom. 0 604 640 812
http://www.ryby-krzelow.republika.pl/firma.html
Gospodarstwo Rybackie w Pogórzu Sp. z o.o.www.ryby.cieszyn.pl biuro@ryby.cieszyn.pl 33 853 38 07ul. Dolne Stawy 4, PogórzeGospodarstwo stawowe z wieloletnimi tradycjami, zlokalizowane... Hodowla wielu gatunków ryb m.in. karpia, amura, tołpygi, sandacza, szczupaka, suma.
U mnie Kolego,pytanie jak dużo potrzebujesz i jakiej wielkości?Sandacze i inne ryby hoduję od wielu lat. posiadam numer wet. i jestem pod nadzorem Służb weterynaryjnych.pozdrawiamA.Sosiński
U mnie Kolego,pytanie jak dużo potrzebujesz i jakiej wielkości?Sandacze i inne ryby hoduję od wielu lat. posiadam numer wet. i jestem pod nadzorem Służb weterynaryjnych.pozdrawiamA.Sosiński
Panie Andrzeju o ile się nie mylę to Pan gospodaruje na około siedemdziesięciu jeziorach i tu stawiam pytanie. Kiedy zacznie pan zarybiać? a to pana wypowiedż w internecie. "Prezes charzykowskiego Gospodarstwa Rybackiego Andrzej Sosiński podkreśla w rozmowie z naszą reporterką, że zarybianie będzie miało sens wówczas, gdy poprawią się warunki i czystość jeziora, co wymaga długofalowego działania. - To przekracza możliwości gospodarstwa. Potrzebne są kolosalne pieniądze, a spodziewany efekt zajmie kilkanaście lat – przyznaje. Na mniejszą ilość ryb składają się takie czynniki jak plaga koromoranów, wydr i brak tlenu. Latem tylko do 4 metrów. Zdaniem prezesa Sosińskiego pomysły wędkarzy sprowadzają się głównie do tego, że na jeziorach prowadzona jest gospodarka rabunkowa. - Zeszliśmy do 10 kg z hektara. To jest żenująco niski poziom. 20 lat temu łowiliśmy dziennie 400-500 kg sielawy. Teraz tyle w rok – uświadamia. Natomiast nad propozycją ograniczenia odłowów zastanowi się wówczas, gdy stosowne pismo trafi na jego biurko." Takie głupoty to pan może mówić dzieciom, w latach 80- tych łowiłem na tych wodach , woda była brudniejsza niż teraz , latem aż śmierdziało a rybki miały się bardzo dobrze, ale jak pan przez około 30 lat trzepie te wody to niedługo zejdzie pan do jednego kilograma z hektara,a pańscy rybacy ledwo zejdzie lód to już stawiają siaty, wszystko co na wiosnę idzie na tarło trafia na wontony , swoją drogą rybacy też sprzedają ryby na lewo.Panie Prezesie te pańskie jeziora to wodne pustynie ,czas na zarybianie , a nie tylko kase w kieszeń pchać.