Jeżeli o leszczu to mam problem . Wchodzi mi skubaniec na 40 minut w zanętę , przy tym zachowuje się jak szalony . Branie są agresywne i nie typowe jak dla niego a potem spławia się 40 m od mojej miejscówki i macha do mnie swoimi płetwami , co jest grane ? Wędkuje z łodzi na 3 m ( średnia głębokość 4 m ) w odległości 20 m . Nęcę punktowo grubą zanętą z dodatkiem kuku , które go w ogóle nie interesuje . Wędkuje kijem typu match , zestaw składa się z żyłki głównej 1,4 przepon 1,2 , spławik nie przelotowy 2,4 , hak 12 . Jako przynęty używam białych i kompostówki , raz kładę na dno innym razem nad dnem ( to jest jego kaprys ) . Sztuki nie są wielkie od 0,80 do 1,5 kg , ale wiem ,że są większe . Staram się być cicho , o wszystkim pomyślałem - JAK GO ZATRZYMAĆ ? może ktoś z kolegów ma jakiś pomysł na drania , może wywalić kuku , bo żadnego w sobie nie miał .
Ja przypuszczam, że podajesz mu bardzo atrakcyjną , lecz zbyt sytą zanętę. Sprzęt masz ok, więc zubożył bym zanętę gliną, ziemią . Będą się paść na niej, ale nie będą sie napychać tak szybko. Miałem podobne "zjawisko" i zubożyłem zanętę piachem z łowiska i problem zanikł.
Jesli zanęta sama w sobie, z grubą strukturą, mu smakuje i pachnie, to nie będzie napychał sie jałową kukurydzą. On ją napewno "odkurza" z dna, ale wypluwa, na korzyść reszty zanęty.
Ja przypuszczam, że podajesz mu bardzo atrakcyjną , lecz zbyt sytą zanętę. Sprzęt masz ok, więc zubożył bym zanętę gliną, ziemią . Będą się paść na niej, ale nie będą sie napychać tak szybko. Miałem podobne "zjawisko" i zubożyłem zanętę piachem z łowiska i problem zanikł.
Aaaaaaaaaa do tego Coco Belge i sprawa się sama szybko rozwiąże !
Panowie , zapewniam, że mieszanka nie jest syta i nie trzeba w niej oczyszczacza . Raczej myślałem o dodaniu jakiegoś kąska , który by go tam przytrzymał . Jest to stare łowisko , gdzie dominują sposoby z lat 70 pszenica i tym podobne .
Drogi kolego, Leszcz to ryba charakteryzująca się tym że gdy chcemy ją łowić godzinami, musimy się przygotować na ciągłe donęcanie łowiska. Niedoświadczeni wędkarze używają zanęty leszczowej do przyciągnięcia w teren przynęty jak największego okazu, wielki błąd. Jeżeli chcemy aby nasze leszcze co paręnaście sekund trafiały do wiadra, sakiewki czy sita musimy je stale nęcić. Dla wielu wędkarzy ta ryba kojarzy się z wydawaniem kasy na zanęty, uwierz mi tak właśnie jest i tak być powinno.
Hmm...Sory nie zauważyłem kolegi z NICKIEM franz, owszem Coco Belge lecz kolega musi wiedzieć że dodatek ten ułatwia proces trawienia co zwiększa metabolizm ryb. Dla leszcza nie ma zanęty zbyt sycącej, dodatek Coco Belge wraz z zanętą i odpowiednia dobrana melasą to mieszanka wybuchowa która przyciągnie a nie odstraszy ryby z miejsca nęcenia. A co do gliny to zapraszamy na rzekę np. ,,Wieprz,, województwo Lubelskie.
"Ryby, wbrew pozorom, nie są głupie". Pamiętam jak, jakiś kilka lat temu łowiłem klenia na czereśnie; atakowały każdą, którą wrzucałem jako podkarmianie; nie ruszyły żadnej założonej na haczyku; mimo, że zmieniałem przypony i haczyki (na różne rozmiary). Bardziej doświadczeni koledzy w ten sposób to skomentowali: "ryby, wbrew pozorom, nie są głupie". Jednym słowem nie zbadane są decyzję ryb, na nasze przynęty i zanęty, są dni że działa wszystko a są dni że nawet gdybyśmy tańczyli na uszach na brzegu nie zainteresujemy niczym ryb.
Witam . Parę brań i hop dwie nie duże kuleczki zanęty do wody i tak dalej lecz nie za duże aha kuku może być lecz zmniejsz jej ilość w zanęcie (zna ją i się jej nie boi więc jej nie wycofuj z zanęty, rada) testuj a może właśnie o to chodzi
Może i masz rację kolego gruby0113 z kuku , ale te podrzucanie no no no zastanowił bym się . Nęcę przed dzień obficie a przed samym wędkowaniem skromnie i jednorazowo ( może za mało )
No jeżeli leszcze wchodzą w zanętę to trzeba donęcać. Leszcz to taki-mini karp :p Możliwe, że w te 40minut zaorał całe dno, zjadł co miał zjeść i poszedł. Stąd te zdecydowane brania i - po 40minutach - machanie ogonem.
Ostatnio spotkałem się z pobieraniem przynęty 2-3cm nad dnem, właśnie przez leszcza. Przegruntowany zestaw (podręcznikowo leszczowy) nie był skuteczny.
Aha, żeby nie było, że sie wymądrzam czy coś. Po prostu staram się postawić na Pana miejscu. A że akurat jestem przekonany do tego, że łowisko leszczowe trzeba donęcać to polecam i Panu spróbować.
Do wcześniejszego postu: Nie chodziło o zestaw przegruntowany, ale o położenie przyponu na dnie. Nie chciały na to brać.
ja osobiście zaczynam wędkowanie od wrzuceniu 5-8 kil zanęty z pinkiem i kasterami w momencie pojawienia się leszczy donęcam malymi kulkami z pocietymi gnojarzami to zatrzymuje leszcza na dluzej w łowisku ponieważ leszcz musi mieć obfitą ucztę i ten sposób mi się sprawdza.
Ostatnio mój kolega karmił rybę w akwarium i wrzucił jej garść pinka po 5 minutach nic nie pozostało w szkiełku jest welon i glonojad. To mi dało do myślenia.
Jeśli welon i glonojad potrafiły zjeść garść pinka w 5 min to co się dzieje jak w zanęte wchodzi stado leszcza. Nie chcę się wymądrzać tylko to moje spostrzeżenia
Słuszne spostrzeżenia, ale też (teraz na to wpadłem, ale nie wiem jakich ilości zanęty Kol SOLI używa) trzeba uważać żeby nie przekarmić ryby. W efekcie czego rybka sobie pójdzie, a zanęta zakwasi wodę. Dlatego polecam zastosować coco-belge albo konopie jako "popychacz" i oczywiście zubożyć zanętę ziemią. Dać im zajęcie, a nie darmowy posiłek :p Przynajmniej ja sobie tak to tłumaczę :) Chociaż, dość ciężko przekarmić leszcza, chyba że do wody lądują wiadra kuku i płatków, ale wątpię.
Z jednej strony leszcz-odkurzacz, z drugiej przekarmienie. Dwie skrajności, ale z moim doświadczeniem ciężko stwierdzić, która z nich jest prawdziwa. Jak narazie przyjmuję obie jako wysoce prawdopodobne i czekam na wypowiedź "fachmenów" ;) Człowiek uczy się całe życie.
Kolego, spróbuj wymieszać zanętę z Ziemią Bełchatowską czarną-torfową w proporcji 1kg ziemi na 2 kg zanęty, powinno pomóc, dodatkowo dzięki tej ziemi leszcze nie objedzą sie tak szybko i zanęta nie będzie zapadał się w mule.
Nęcisz obficie to po to by ryba była w tym miejscu gdzie chcesz a donęcanie polega na utrzymaniu jej w łowisku w porze wędkowania. Taki mały aperitiff do tego co jej podrzuciłeś w większej ilości.
Ziemia , może tak żeby nie małe ale , które zawsze mi towarzyszy . Dno w tym miejscu jest miękkie , stwierdziłem to dzięki kotwicy , która wlazła jak w masło a po wyciągnięciu powstała wodna chmura szlamu ( łowisko jest dość płytkie 2-3 m ) . Jest to jezioro o średniej głębokości 4 m. Myślę , że w tym miejscu jest nisza i tworzy się tam zawiesina w której szuka wszelakich organizmów , może dlatego pobiera z nad dna . Nie postawiłem na dopełniacze ziemne , to musi być coś takiego, żeby unosiło się na maksa do 0,5 m nad dnem . Jestem doświadczonym wędkarzem , wędkuje od 30 lat na spławik i zapewniam , że ich nie przekarmiłem raczej nie dokarmiłem z obawy przed przekarmieniem . Tak więc glina i ziemia odpada panowie , raczej postawił bym na coś , co dobrze pracuje na odpowiedniej wysokości .
Jeżeli dno jest muliste to moim zdaniem nęcenie kukurydzą jest bezsensowne. Nie wiem, może mieszanka z ziemią torfową w roli głównej? Naprawdę nie wiem.
Leszcz ( szczególnie ten duży ) lubi sobie dobrze pojeść i mieć nad sobą dużą warstwę wody . Najlepiej będzie gdy zanęcisz miejsce kulami zanętowymi a miejsce oznaczysz bojką wykonaną trzciny lub pałki . Z czasem duże leszczyki przyzwyczają się że nawet i na łagodnym mulistym stoku , odwiedzanym przez nie sporadycznie i z doskoku , można się najeść do syta .Do zanęty można dodać ziemi z kretowiska , pamiętając że jej specyficzny zapach przyciąga ryby nawet z dużej odległości . Haczyki też dałbym większe ( 10 ,8 , 6 a do 4) .Na przynętę zastosowałbym małą rosówkę . Leszcz jako ryba lubiąca dużo zjeść - lubi być wabiony zanętą o grubych frakcjach ( np robakami ) , które są jednak zbyt kosztowne do długotrwałego nęcenia . Jako zamiennik robactwa latem z powodzeniem można zastosować nieduże porcje makaronu kolanka lub gwiazdki doprawione koprem bądź czosnkiem .
Gwiazdki są wkładką w mojej zanęcie a z bojami to już próbowałem i lipa , wszystko przez wścipskich wędkarzy . Teraz moimi bojami są trzy punkty odniesienia . Jedyne co mi przychodzi do głowy to zmiana miejscówki , ale podejmę jeszcze jedną próbę , tym razem dodam pieczywo żółte fluo , może to zauważą w tym odmęcie i wejdą w zanęte . Dzięki za pomoc .
Przecież wchodzą Koledze w zanętę, ale nie mogą tam "wysiedzieć", więc o co biega? Dodatek pieczywa fluo ściągnie ciekawskie płocie lub jazie. Ziemia torfowa i popychacz, to jest to :)
Jutro z rana przetestuje mieszankę: 2kg ziemi bełchatowska (czarna, torfowa) 1kg P. Lorenc Grand Prix Bream 200g kopromelasa 300g epiceine Do tego płatki owsiane i pinka. Jak widać zdecydowana przewaga ziemi. Czyli jak w eleganckiej restauracji - ładnie, smacznie, czadersko, ale niezbyt syto ;) Zobaczymy co tam połapiemy :)
No! Byłem dzisiaj z w/w mieszanką i z bacikiem nad wodą. Szybki wypad, taki spontan. Zaspałem, nie wypiłem kawy, bolała mnie głowa itp, ale... było zajebiście :D
Generalnie ryba żerowała dobrze, oj kotłowało się w zanęcie. Łowisko nieduże, głębokość na której łowiłem to 2m, dno piaszczysto muliste ze sporą ilością roślinności. Złowiłem: karaś 15cm, jaź 20cm, multum okonków po 5-10cm, około 40 krąpi w granicach 15-25cm kilka leszczyków po 20-25 oraz leszcza 35cm. Wspomniany leszcz to jak narazie największa ryba jaką złowiłem na bata. Było trochę krzyku i paniki, ale udało się. Zrobiłem kule zanętowe wielkości pomarańczy, na "dzień dobry" w łowisko posłałem 3 takie kule. Później donęcałem, gdy wyholowałem coś większego albo gdy brania wyraźnie się osłabiały.
Sąsiedzi też łowili rybki na spławik, ale raczej sporadycznie. Tata (20m obok) złowił karasia około 40cm, linka 25cm i kilka mniejszych karasi, płotek oraz okonków (które były w morderczym amoku), ale nie nęcił zbytnio. Łowił matchówką i gruntówką. Wędkarz 10m za tatą wyciągnął może z 10 rybek. A ja kurde regularnie, jak w zegarku. Jeżeli nic nie brało przez 30s to znaczyło, że zestaw się splątał :)
Kurde, spodobało mi się :) 1 wniosek z "treningu": ziemia bełchatowska jest OK, polecam Kol. SOLI lekką, czarną ziemię torfową :) 2 wniosek: Bat jest OK :)
Jutro znowu będę niewyspany, zmęczony po pracy, obolały, ale cisnę pobatmanić :) Pozdrawiam ;)
Jadę z soboty na niedzielę i skoro tak twierdzisz to dodam tej kretówki .Okoń jest jedną z ryb , która lubi ten czarny klimat przekonałem się nie raz na zawodach . Napiszę jak mi poszło kolego pisaq .
A co powiedziałby Kolega na zmianę zestawu ? Istnieje taki ciekawy "patencik " na leszcza - zestaw przegruntowany ze spławikiem "centrycznie przelotowym lub przelotowym z dooma oczkami . Wskaźnik brań - w tym przypadku ma nie jedno oczko na końcu a dwa na korpusie lub centryczny prześwit przez który przebiega żyłka a w pozycji pół - ukośnej pozostaje dzięki stoperowi z zyłki lub nitki bawełnianej wspartej małym koralikiem . Obciążenie stanowi oliwka + kilka małych śrucin opierających się o dno a cały przypon ( dowiązany po ustawieniu gruntu ) leży na dnie . Grunt ustawiamy na większą głębokość niż rzeczywista tj przegruntowujemy tak aby całość zestawu tuż za krętlikiem leżała na dnie a przypon można było dodatkowo obciążyć śruciną np 0,8 g ?Pozdrawiam.
Ten sposób jest spoko i sprawdza mi się na kanałach . Nie wiem czy kolega czytał wyżej , opisałem tam , że ten skubaniec nie chce pobierać z dna a przyczyną prawdopodobnie jest dół a w nim wszelakiej maści nanos . Wygląda to miej więcej jak opar nad bagnem w dole o poranku , oczywiście w przenośni .
Jestem jednak zdania, że ziemia torfowa zda egzamin. Tylko nie wiem ile :/ Zawsze możesz dać mniej, w razie czego dosypać. Pamiętaj, aby przesiać ziemię przez sito.
Co do czerni i okonia to nie mogę się nie zgodzić. Nawet dzisiaj, gdy nęciłem "na czarno" okonki waliły jak głupie, wszystko małe. Ale zostało mi wynagrodzone. Jutro podobny patent, ale inne łowisko - trening do zawodów ;)
Kol. Zrakdew2, taki zestaw zalegnie w tej całej "zawiesinie", będzie tzw dupa :p
Kol. Soli, to jak wrócisz to pochwal (nie pożal, ale pochwal) jak poszło. Połamania! Byle nie na kolanie ;)
Pierwsze to przynęta, ta ich nie interesuje, za drobna. Spróbuj czerwonego robaka i haczyk większy (10 - 8, a nawet 6). Zestaw tak przegruntuj by jakieś 10 cm żyłki było na dnie bez ciężarka. Jak wejdą w łowisko lekko podciągnij od czasu do czasu, tak aby tylko robak uniósł się nad dno, jeśli nie będzie to skutkować to po troszku zmniejszaj grunt. Przynęty na jeziorowego leszcza to gruby dzikun (pęczek 4-6 szt.), czerwony robak aż po rosówkę, makaron kolanko i kukurydza.
Jeżeli leszcz nie chce pobierać pokarmu z dna ( co jest niejako zgodne z jego naturą ) to być może coś jest nie w porządku z dnem ? Jeżeli bowiem strefy przydenne zbiornika są słabo natlenione to czasem nawet i leszcz zaczyna przekonywać się do wyższych warstw - ale byłbym jednak ostrożny z odrywaniem zestawu z dna bo leszcz to leszcz , leszcz jaki jest każdy widzi ". Kol Pisaq , nie wiem czy ten zestaw ( jak to określiłeś ) "zalegnie i będzie dupa ( tak jak zresztą większość zestawów do połowu tej ryby ) ale pewnym jest fakt że na taki zestaw ( typowo leszczowy ) , na głębokości 2 ,5 - 4 m w ramach " skutków ubocznych "łowiłem także liny i duże ok kilogramowe karasie pospolite .Taki zestaw można trochę "wydelikatnić " stosując spławiki Gut- Mix PJ
typowo do łowienia z łodzi , zestawem przegruntowanym albo Cormoran
Inline Carp 3,5 g z centrycznym przelotem .Nie trzeba tak jak ja - od
razu zakładać 4 gramowego buraka - chociaż w moim przypadku taki system
sprawdził się w miarę przyzwoicie . Zestaw jak sam podkreśliłeś jest dość toporny , zauważ jednak łagodny Kolego że duże leszcze , odwiedzające muliste , 4 - metrowe stoki często są łowione znacznie mniej wysublimowanymi metodami .Są wędkarze łowiący tzw "półbambra " czyli 6 - gramowym silnie przegruntowanym zestawem i dość długim przyponem leżącym wraz z połową obciążenie na dnie - a mimo to łowią ryby ogromne nawet i we wspomnianych wcześniej , stosunkowo płytkich i nietypowych dla dużych leszczy miejscach . Pozdrawiam . Ps : Kol Pisaq , imponuje mi Twoja wiedza i podpisuję się pod większością twoich porad a Kol Soli życzę leszczy , jakich rybacy i kłusole ciągnący niewody - jeszcze nie widzieli , aby brania były zarówno w upał jak i w ziąb , szkwał i totalną flautę ,a bombki i spławiki nie ustawały w zmysłowym , erotycznym tańcu -leszczowych brań . Poniżej spławiki GUT MIXA na leszcza :1 ) SPŁAWIK PJ :
Seria PJ
Korpus zrobiony z balsy, antena plastikowa fluo. Montowany do zestawu
przelotowo przez dwa oczka, co uniemożliwia przesuwnie się spławika po
żyłce. Konstrukcja jak i kształt spławika kwalifikuje go do połowu ryb
spokojnego żeru w stawach i jeziorach. Świetnie spisuje się przy
połowie ryb z łodzi.
Seria WN Spławiki przeznaczone
do metody
odległościowej, do typowo rekreacyjnego łowienia z łódki bądź pomostu.
Bardzo dobry na "wynoszone" brania. Górna część anteny wykonana jest z
sarakandy.
Kol Marcinie chciałby się zapytać kogo miałeś na myśli pisząc zlecą się hieny i po ptokach ? Mam nadzieję że nie była to aluzja do mojego powrotu na forum i trudnych chwilach jakie przeszedłem wiedząc iż cały mój portalowy wkład ( min plan petycji dotyczącej kłusownictwa itp ) poszły na marne poniekąd z moje winy (dwa lub 3 przekleństwa ) ale i również za sprawą osoby nie pałającej do mnie sympatią ? Nie jestem i nigdy nie będę ciemiężycielem innych wędkarzy aczkolwiek drażni mnie czasem ciemnota , wszeteczeństwo , nieprawdziwe poglądy na temat pewnych grup zwierząt - czemu dawałem wyraz w swoich wypowiedziach i ostrych ( czasem ripostach ).
Zatrzymać leszcza - ciąg dalszy . Ostatnio na tej miejscówce został złapany leszczyk o masie 1,68 kg i powiem ,że wziął w połowie wody gdzieś na 1,5 m - może to nic dziwnego powiecie , może i nic ale dlaczego miał ikrę w środku ? Czy to normalne ? Czy ktoś z was w swoim bagażu nosi podobne sytuacje ?
z tego co wiem to trze się dwa razy ale nie wiem kiedy mam pomysł jak mu podać nad dnem zrób do met. spławikowej boczny trok ołów na końcu i przypon na pożądanej przez ciebie odległości od dna daj potrójny krętlik na przypon nawlecz rurkę taką żeby weszła ciasno na oczko krętlika zawiąż przypon i nasuń rurkę długość dopasuj (żeby przypon odstawał od żyłki głównej) może takie rozwiązanie będzie odpowiednie. nie wiem co ci doradzić i nie wiem czy ktoś coś takiego stosował do spławika więc może wypróbuj. pozdrawiam
Witam!!! Z doświadczenia wiem i radzę wszystkim aby uważać z płatkami owsianymi one są syte co prawda płotka je lubi ale jeżeli damy ich za dużo na je się i nie będzie brała więc dodawaj tylko trochę aby ryba ją czuła i jej szukała wtedy będą leprze brania... pinka jak najbardziej ale też ostrożnie bo może krąp się wbić na łowisko a co do leszcza stosuje bardzo starą metodę (tą metodą go zwabiłem na łowisko i nią go utrzymuję) są to ziemniaki gotowane jak wszyscy wiemy leszcz jest z rodziny karpiowatych a one lubią kartofle... leszcze które łowię mają około 0,5-1,5 kg. co lepsze podszedł na łowisko lin i to spory lin... jest jego dużo... Polecam wszystkim tą metodę wg mnie ona jest the best... A na przynętę stosuję zwykłe ciasto z mąki pszennej
Leszcz ( szczególnie ten duży ) lubi sobie dobrze pojeść i mieć nad sobą
dużą warstwę wody . Najlepiej będzie gdy zanęcisz miejsce kulami
zanętowymi a miejsce oznaczysz bojką wykonaną trzciny lub pałki . Z
czasem duże leszczyki przyzwyczają się że nawet i na łagodnym mulistym
stoku , odwiedzanym przez nie sporadycznie i z doskoku , można się
najeść do syta .Do zanęty można dodać ziemi z kretowiska , pamiętając
że jej specyficzny zapach przyciąga ryby nawet z dużej odległości .
Haczyki też dałbym większe ( 10 ,8 , 6 a do 4) .Na przynętę
zastosowałbym małą rosówkę . Leszcz jako ryba lubiąca dużo zjeść - lubi
być wabiony zanętą o grubych frakcjach ( np robakami ) , które są
jednak zbyt kosztowne do długotrwałego nęcenia . Jako zamiennik robactwa
latem z powodzeniem można zastosować nieduże porcje makaronu kolanka
lub gwiazdki doprawione koprem bądź czosnkiem .
A co powiedziałby Kolega na zmianę zestawu ? Istnieje taki ciekawy
"patencik " na leszcza - zestaw przegruntowany ze spławikiem
"centrycznie przelotowym lub przelotowym z dooma oczkami . Wskaźnik brań
- w tym przypadku ma nie jedno oczko na końcu a dwa na korpusie lub
centryczny prześwit przez który przebiega żyłka a w pozycji pół -
ukośnej pozostaje dzięki stoperowi z zyłki lub nitki bawełnianej
wspartej małym koralikiem . Obciążenie stanowi oliwka + kilka małych
śrucin opierających się o dno a cały przypon ( dowiązany po ustawieniu
gruntu ) leży na dnie . Grunt ustawiamy na większą głębokość niż
rzeczywista tj przegruntowujemy tak aby całość zestawu tuż za
krętlikiem leżała na dnie a przypon można było dodatkowo obciążyć
śruciną np 0,8 g ?Pozdrawiam.
Jeżeli leszcz nie chce pobierać pokarmu z dna (
co jest niejako zgodne z jego naturą ) to być może coś jest nie w
porządku z dnem ? Jeżeli bowiem strefy przydenne zbiornika są słabo
natlenione to czasem nawet i leszcz zaczyna przekonywać się do wyższych
warstw - ale byłbym jednak ostrożny z odrywaniem zestawu z dna bo leszcz
to leszcz , leszcz jaki jest każdy widzi ". Kol Pisaq , nie wiem czy
ten zestaw ( jak to określiłeś ) "zalegnie i będzie dupa ( tak jak
zresztą większość zestawów do połowu tej ryby ) ale pewnym jest fakt że
na taki zestaw ( typowo leszczowy ) , na głębokości 2 ,5 - 4 m w
ramach " skutków ubocznych "łowiłem także liny i duże ok kilogramowe
karasie pospolite .Taki zestaw można trochę "wydelikatnić " stosując
spławiki Gut- Mix PJ
typowo do łowienia z łodzi , zestawem przegruntowanym albo Cormoran
Inline Carp 3,5 g z centrycznym przelotem .Nie trzeba tak jak ja - od
razu zakładać 4 gramowego buraka - chociaż w moim przypadku taki system
sprawdził się w miarę przyzwoicie . Zestaw jak sam podkreśliłeś jest
dość toporny , zauważ jednak łagodny Kolego że duże leszcze ,
odwiedzające muliste , 4 - metrowe stoki często są łowione znacznie
mniej wysublimowanymi metodami .Są wędkarze łowiący tzw "półbambra "
czyli 6 - gramowym silnie przegruntowanym zestawem i dość długim
przyponem leżącym wraz z połową obciążenie na dnie - a mimo to łowią
ryby ogromne nawet i we wspomnianych wcześniej , stosunkowo płytkich i
nietypowych dla dużych leszczy miejscach . Pozdrawiam . Ps : Kol Pisaq ,
imponuje mi Twoja wiedza i podpisuję się pod większością twoich porad a
Kol Soli życzę leszczy , jakich rybacy i kłusole ciągnący niewody -
jeszcze nie widzieli , aby brania były zarówno w upał jak i w ziąb ,
szkwał i totalną flautę ,a bombki i spławiki nie ustawały w zmysłowym ,
erotycznym tańcu -leszczowych brań . Poniżej spławiki GUT MIXA na
leszcza :1 ) SPŁAWIK PJ :
Korpus zrobiony z balsy, antena plastikowa fluo. Montowany do zestawu
przelotowo przez dwa oczka, co uniemożliwia przesuwnie się spławika po
żyłce. Konstrukcja jak i kształt spławika kwalifikuje go do połowu ryb
spokojnego żeru w stawach i jeziorach. Świetnie spisuje się przy
połowie ryb z łodzi.
Seria WN Spławiki przeznaczone
do metody
odległościowej, do typowo rekreacyjnego łowienia z łódki bądź pomostu.
Bardzo dobry na "wynoszone" brania. Górna część anteny wykonana jest z
sarakandy.
Kol Marcinie chciałby się zapytać kogo miałeś na myśli pisząc zlecą się
hieny i po ptokach ? Mam nadzieję że nie była to aluzja do mojego
powrotu na forum i trudnych chwilach jakie przeszedłem wiedząc iż cały
mój portalowy wkład ( min plan petycji dotyczącej kłusownictwa itp )
poszły na marne poniekąd z moje winy (dwa lub 3 przekleństwa ) ale i
również za sprawą osoby nie pałającej do mnie sympatią ? Nie jestem i
nigdy nie będę ciemiężycielem innych wędkarzy aczkolwiek drażni mnie
czasem ciemnota , wszeteczeństwo , nieprawdziwe poglądy na temat pewnych
grup zwierząt - czemu dawałem wyraz w swoich wypowiedziach i ostrych (
czasem ripostach ).
zacznij necic zdecydowanie mniej niż wczesniej, leszcz bedzie chodził i szukał tej zanety wtedy bedzie dłuzej zerował na łowisku, do tego sprobuj sucha kupna zajeta bez niczego grubego, typu jakies ziarna itp. powinno sie udac. pozdrawiam
Jeśli leszcz w twoim łowisku lubi żerować w toni. To polecam lekki zestaw ze spławikiem zamontowanym na stałe (nie przelotowy) i wydłużony przypon bez obciążenia. Łowienie tak zwane z opadu. Zgodzę się też z kolegą że z dnem jest coś nie tak, i jak dalej tak pujdzie zmień miejscówkę. Po prostu nie zawsze leszcza da się zwabić w każde miejsce i zrobić z tego ich żerowisko, będą wyniki ale opłakane.
Jeżeli o leszczu to mam problem . Wchodzi mi skubaniec na 40 minut w zanętę , przy tym zachowuje się jak szalony . Branie są agresywne i nie typowe jak dla niego a potem spławia się 40 m od mojej miejscówki i macha do mnie swoimi płetwami , co jest grane ? Wędkuje z łodzi na 3 m ( średnia głębokość 4 m ) w odległości 20 m . Nęcę punktowo grubą zanętą z dodatkiem kuku , które go w ogóle nie interesuje . Wędkuje kijem typu match , zestaw składa się z żyłki głównej 1,4 przepon 1,2 , spławik nie przelotowy 2,4 , hak 12 . Jako przynęty używam białych i kompostówki , raz kładę na dno innym razem nad dnem ( to jest jego kaprys ) . Sztuki nie są wielkie od 0,80 do 1,5 kg , ale wiem ,że są większe . Staram się być cicho , o wszystkim pomyślałem - JAK GO ZATRZYMAĆ ? może ktoś z kolegów ma jakiś pomysł na drania , może wywalić kuku , bo żadnego w sobie nie miał .
Ja przypuszczam, że podajesz mu bardzo atrakcyjną , lecz zbyt sytą zanętę. Sprzęt masz ok, więc zubożył bym zanętę gliną, ziemią . Będą się paść na niej, ale nie będą sie napychać tak szybko. Miałem podobne "zjawisko" i zubożyłem zanętę piachem z łowiska i problem zanikł.
Jesli zanęta sama w sobie, z grubą strukturą, mu smakuje i pachnie, to nie będzie napychał sie jałową kukurydzą. On ją napewno "odkurza" z dna, ale wypluwa, na korzyść reszty zanęty.
Ja przypuszczam, że podajesz mu bardzo atrakcyjną , lecz zbyt sytą zanętę. Sprzęt masz ok, więc zubożył bym zanętę gliną, ziemią . Będą się paść na niej, ale nie będą sie napychać tak szybko. Miałem podobne "zjawisko" i zubożyłem zanętę piachem z łowiska i problem zanikł.
Aaaaaaaaaa do tego Coco Belge i sprawa się sama szybko rozwiąże !
Panowie , zapewniam, że mieszanka nie jest syta i nie trzeba w niej oczyszczacza . Raczej myślałem o dodaniu jakiegoś kąska , który by go tam przytrzymał . Jest to stare łowisko , gdzie dominują sposoby z lat 70 pszenica i tym podobne .
Drogi kolego, Leszcz to ryba charakteryzująca się tym że gdy chcemy ją łowić godzinami, musimy się przygotować na ciągłe donęcanie łowiska. Niedoświadczeni wędkarze używają zanęty leszczowej do przyciągnięcia w teren przynęty jak największego okazu, wielki błąd. Jeżeli chcemy aby nasze leszcze co paręnaście sekund trafiały do wiadra, sakiewki czy sita musimy je stale nęcić. Dla wielu wędkarzy ta ryba kojarzy się z wydawaniem kasy na zanęty, uwierz mi tak właśnie jest i tak być powinno.
Hmm...Sory nie zauważyłem kolegi z NICKIEM franz, owszem Coco Belge lecz kolega musi wiedzieć że dodatek ten ułatwia proces trawienia co zwiększa metabolizm ryb. Dla leszcza nie ma zanęty zbyt sycącej, dodatek Coco Belge wraz z zanętą i odpowiednia dobrana melasą to mieszanka wybuchowa która przyciągnie a nie odstraszy ryby z miejsca nęcenia. A co do gliny to zapraszamy na rzekę np. ,,Wieprz,, województwo Lubelskie.
"Ryby, wbrew pozorom, nie są głupie". Pamiętam jak, jakiś kilka lat temu łowiłem klenia na czereśnie; atakowały każdą, którą wrzucałem jako podkarmianie; nie ruszyły żadnej założonej na haczyku; mimo, że zmieniałem przypony i haczyki (na różne rozmiary).
Bardziej doświadczeni koledzy w ten sposób to skomentowali: "ryby, wbrew pozorom, nie są głupie".
Jednym słowem nie zbadane są decyzję ryb, na nasze przynęty i zanęty, są dni że działa wszystko a są dni że nawet gdybyśmy tańczyli na uszach na brzegu nie zainteresujemy niczym ryb.
Witam . Parę brań i hop dwie nie duże kuleczki zanęty do wody i tak dalej lecz nie za duże aha kuku może być lecz zmniejsz jej ilość w zanęcie (zna ją i się jej nie boi więc jej nie wycofuj z zanęty, rada) testuj a może właśnie o to chodzi
Może i masz rację kolego gruby0113 z kuku , ale te podrzucanie no no no zastanowił bym się . Nęcę przed dzień obficie a przed samym wędkowaniem skromnie i jednorazowo ( może za mało )
No jeżeli leszcze wchodzą w zanętę to trzeba donęcać. Leszcz to taki-mini karp :p
Możliwe, że w te 40minut zaorał całe dno, zjadł co miał zjeść i poszedł. Stąd te zdecydowane brania i - po 40minutach - machanie ogonem.
A co powiesz kolego na pobieranie przynęty 10 cm nad dnem , czy to jest typowe zachowanie odkurzacza ?
Ostatnio spotkałem się z pobieraniem przynęty 2-3cm nad dnem, właśnie przez leszcza.
Przegruntowany zestaw (podręcznikowo leszczowy) nie był skuteczny.
Aha, żeby nie było, że sie wymądrzam czy coś. Po prostu staram się postawić na Pana miejscu.
A że akurat jestem przekonany do tego, że łowisko leszczowe trzeba donęcać to polecam i Panu spróbować.
Do wcześniejszego postu:
Nie chodziło o zestaw przegruntowany, ale o położenie przyponu na dnie.
Nie chciały na to brać.
ja osobiście zaczynam wędkowanie od wrzuceniu 5-8 kil zanęty z pinkiem i kasterami w momencie pojawienia się leszczy donęcam malymi kulkami z pocietymi gnojarzami to zatrzymuje leszcza na dluzej w łowisku ponieważ leszcz musi mieć obfitą ucztę i ten sposób mi się sprawdza.
Ostatnio mój kolega karmił rybę w akwarium i wrzucił jej garść pinka po 5 minutach nic nie pozostało w szkiełku jest welon i glonojad. To mi dało do myślenia.
Jeśli welon i glonojad potrafiły zjeść garść pinka w 5 min to co się dzieje jak w zanęte wchodzi stado leszcza. Nie chcę się wymądrzać tylko to moje spostrzeżenia
Słuszne spostrzeżenia, ale też (teraz na to wpadłem, ale nie wiem jakich ilości zanęty Kol SOLI używa) trzeba uważać żeby nie przekarmić ryby.
W efekcie czego rybka sobie pójdzie, a zanęta zakwasi wodę.
Dlatego polecam zastosować coco-belge albo konopie jako "popychacz" i oczywiście zubożyć zanętę ziemią. Dać im zajęcie, a nie darmowy posiłek :p
Przynajmniej ja sobie tak to tłumaczę :)
Chociaż, dość ciężko przekarmić leszcza, chyba że do wody lądują wiadra kuku i płatków, ale wątpię.
Z jednej strony leszcz-odkurzacz, z drugiej przekarmienie. Dwie skrajności, ale z moim doświadczeniem ciężko stwierdzić, która z nich jest prawdziwa.
Jak narazie przyjmuję obie jako wysoce prawdopodobne i czekam na wypowiedź "fachmenów" ;)
Człowiek uczy się całe życie.
Późno już, organizm zmęczony, mózg przegrzany.
Jutro coś wykminię :D
Pozdrawiam
Witam
Kolego moze glina rozpraszajaca zalatwi twoj problem.
Kolego, spróbuj wymieszać zanętę z Ziemią Bełchatowską czarną-torfową w proporcji 1kg ziemi na 2 kg zanęty, powinno pomóc, dodatkowo dzięki tej ziemi leszcze nie objedzą sie tak szybko i zanęta nie będzie zapadał się w mule.
Ja proporcje bym odwrócił. 1 kg zanęty+ 2 kg ziemi/gliny
Nęcisz obficie to po to by ryba była w tym miejscu gdzie chcesz a donęcanie polega na utrzymaniu jej w łowisku w porze wędkowania. Taki mały aperitiff do tego co jej podrzuciłeś w większej ilości.
Ziemia , może tak żeby nie małe ale , które zawsze mi towarzyszy . Dno w tym miejscu jest miękkie , stwierdziłem to dzięki kotwicy , która wlazła jak w masło a po wyciągnięciu powstała wodna chmura szlamu ( łowisko jest dość płytkie 2-3 m ) . Jest to jezioro o średniej głębokości 4 m. Myślę , że w tym miejscu jest nisza i tworzy się tam zawiesina w której szuka wszelakich organizmów , może dlatego pobiera z nad dna . Nie postawiłem na dopełniacze ziemne , to musi być coś takiego, żeby unosiło się na maksa do 0,5 m nad dnem . Jestem doświadczonym wędkarzem , wędkuje od 30 lat na spławik i zapewniam , że ich nie przekarmiłem raczej nie dokarmiłem z obawy przed przekarmieniem . Tak więc glina i ziemia odpada panowie , raczej postawił bym na coś , co dobrze pracuje na odpowiedniej wysokości .
Jeżeli dno jest muliste to moim zdaniem nęcenie kukurydzą jest bezsensowne.
Nie wiem, może mieszanka z ziemią torfową w roli głównej? Naprawdę nie wiem.
Leszcz ( szczególnie ten duży ) lubi sobie dobrze pojeść i mieć nad sobą dużą warstwę wody . Najlepiej będzie gdy zanęcisz miejsce kulami zanętowymi a miejsce oznaczysz bojką wykonaną trzciny lub pałki . Z czasem duże leszczyki przyzwyczają się że nawet i na łagodnym mulistym stoku , odwiedzanym przez nie sporadycznie i z doskoku , można się najeść do syta .Do zanęty można dodać ziemi z kretowiska , pamiętając że jej specyficzny zapach przyciąga ryby nawet z dużej odległości . Haczyki też dałbym większe ( 10 ,8 , 6 a do 4) .Na przynętę zastosowałbym małą rosówkę . Leszcz jako ryba lubiąca dużo zjeść - lubi być wabiony zanętą o grubych frakcjach ( np robakami ) , które są jednak zbyt kosztowne do długotrwałego nęcenia . Jako zamiennik robactwa latem z powodzeniem można zastosować nieduże porcje makaronu kolanka lub gwiazdki doprawione koprem bądź czosnkiem .
Gwiazdki są wkładką w mojej zanęcie a z bojami to już próbowałem i lipa , wszystko przez wścipskich wędkarzy . Teraz moimi bojami są trzy punkty odniesienia . Jedyne co mi przychodzi do głowy to zmiana miejscówki , ale podejmę jeszcze jedną próbę , tym razem dodam pieczywo żółte fluo , może to zauważą w tym odmęcie i wejdą w zanęte . Dzięki za pomoc .
Przecież wchodzą Koledze w zanętę, ale nie mogą tam "wysiedzieć", więc o co biega?
Dodatek pieczywa fluo ściągnie ciekawskie płocie lub jazie.
Ziemia torfowa i popychacz, to jest to :)
Jutro z rana przetestuje mieszankę:
2kg ziemi bełchatowska (czarna, torfowa)
1kg P. Lorenc Grand Prix Bream
200g kopromelasa
300g epiceine
Do tego płatki owsiane i pinka.
Jak widać zdecydowana przewaga ziemi. Czyli jak w eleganckiej restauracji - ładnie, smacznie, czadersko, ale niezbyt syto ;)
Zobaczymy co tam połapiemy :)
Boje czasem mogą przynieść efekt odwrotny od zamierzonego...
Nic tylko hieny się zlecą i po ptokach.
Dobrej nocy Koledzy.
Aha, dodam, że ziemia torfowa jest bardzo lekka. Wyczynowcy stosują ją do łowienia w zamulonych tudzież zarośniętych miejscówkach.
Dobrej nocy jeszcze raz ;)
No! Byłem dzisiaj z w/w mieszanką i z bacikiem nad wodą. Szybki wypad, taki spontan.
Zaspałem, nie wypiłem kawy, bolała mnie głowa itp, ale... było zajebiście :D
Generalnie ryba żerowała dobrze, oj kotłowało się w zanęcie.
Łowisko nieduże, głębokość na której łowiłem to 2m, dno piaszczysto muliste ze sporą ilością roślinności.
Złowiłem: karaś 15cm, jaź 20cm, multum okonków po 5-10cm, około 40 krąpi w granicach 15-25cm kilka leszczyków po 20-25 oraz leszcza 35cm.
Wspomniany leszcz to jak narazie największa ryba jaką złowiłem na bata. Było trochę krzyku i paniki, ale udało się.
Zrobiłem kule zanętowe wielkości pomarańczy, na "dzień dobry" w łowisko posłałem 3 takie kule.
Później donęcałem, gdy wyholowałem coś większego albo gdy brania wyraźnie się osłabiały.
Sąsiedzi też łowili rybki na spławik, ale raczej sporadycznie.
Tata (20m obok) złowił karasia około 40cm, linka 25cm i kilka mniejszych karasi, płotek oraz okonków (które były w morderczym amoku), ale nie nęcił zbytnio. Łowił matchówką i gruntówką.
Wędkarz 10m za tatą wyciągnął może z 10 rybek.
A ja kurde regularnie, jak w zegarku. Jeżeli nic nie brało przez 30s to znaczyło, że zestaw się splątał :)
Kurde, spodobało mi się :)
1 wniosek z "treningu": ziemia bełchatowska jest OK, polecam Kol. SOLI lekką, czarną ziemię torfową :)
2 wniosek: Bat jest OK :)
Jutro znowu będę niewyspany, zmęczony po pracy, obolały, ale cisnę pobatmanić :)
Pozdrawiam ;)
A no wchodzą , ale zbyt długo tam nie mogą wysiedzieć .
Jadę z soboty na niedzielę i skoro tak twierdzisz to dodam tej kretówki .Okoń jest jedną z ryb , która lubi ten czarny klimat przekonałem się nie raz na zawodach . Napiszę jak mi poszło kolego pisaq .
A co powiedziałby Kolega na zmianę zestawu ? Istnieje taki ciekawy "patencik " na leszcza - zestaw przegruntowany ze spławikiem "centrycznie przelotowym lub przelotowym z dooma oczkami . Wskaźnik brań - w tym przypadku ma nie jedno oczko na końcu a dwa na korpusie lub centryczny prześwit przez który przebiega żyłka a w pozycji pół - ukośnej pozostaje dzięki stoperowi z zyłki lub nitki bawełnianej wspartej małym koralikiem . Obciążenie stanowi oliwka + kilka małych śrucin opierających się o dno a cały przypon ( dowiązany po ustawieniu gruntu ) leży na dnie . Grunt ustawiamy na większą głębokość niż rzeczywista tj przegruntowujemy tak aby całość zestawu tuż za krętlikiem leżała na dnie a przypon można było dodatkowo obciążyć śruciną np 0,8 g ?Pozdrawiam.
Ten sposób jest spoko i sprawdza mi się na kanałach . Nie wiem czy kolega czytał wyżej , opisałem tam , że ten skubaniec nie chce pobierać z dna a przyczyną prawdopodobnie jest dół a w nim wszelakiej maści nanos . Wygląda to miej więcej jak opar nad bagnem w dole o poranku , oczywiście w przenośni .
Jestem jednak zdania, że ziemia torfowa zda egzamin. Tylko nie wiem ile :/
Zawsze możesz dać mniej, w razie czego dosypać. Pamiętaj, aby przesiać ziemię przez sito.
Co do czerni i okonia to nie mogę się nie zgodzić. Nawet dzisiaj, gdy nęciłem "na czarno" okonki waliły jak głupie, wszystko małe. Ale zostało mi wynagrodzone.
Jutro podobny patent, ale inne łowisko - trening do zawodów ;)
Kol. Zrakdew2, taki zestaw zalegnie w tej całej "zawiesinie", będzie tzw dupa :p
Kol. Soli, to jak wrócisz to pochwal (nie pożal, ale pochwal) jak poszło.
Połamania! Byle nie na kolanie ;)
Pierwsze to przynęta, ta ich nie interesuje, za drobna. Spróbuj czerwonego robaka i haczyk większy (10 - 8, a nawet 6). Zestaw tak przegruntuj by jakieś 10 cm żyłki było na dnie bez ciężarka. Jak wejdą w łowisko lekko podciągnij od czasu do czasu, tak aby tylko robak uniósł się nad dno, jeśli nie będzie to skutkować to po troszku zmniejszaj grunt. Przynęty na jeziorowego leszcza to gruby dzikun (pęczek 4-6 szt.), czerwony robak aż po rosówkę, makaron kolanko i kukurydza.
Oj pochwale się , pochwale .
Jeżeli leszcz nie chce pobierać pokarmu z dna ( co jest niejako zgodne z jego naturą ) to być może coś jest nie w porządku z dnem ? Jeżeli bowiem strefy przydenne zbiornika są słabo natlenione to czasem nawet i leszcz zaczyna przekonywać się do wyższych warstw - ale byłbym jednak ostrożny z odrywaniem zestawu z dna bo leszcz to leszcz , leszcz jaki jest każdy widzi ". Kol Pisaq , nie wiem czy ten zestaw ( jak to określiłeś ) "zalegnie i będzie dupa ( tak jak zresztą większość zestawów do połowu tej ryby ) ale pewnym jest fakt że na taki zestaw ( typowo leszczowy ) , na głębokości 2 ,5 - 4 m w ramach " skutków ubocznych "łowiłem także liny i duże ok kilogramowe karasie pospolite .Taki zestaw można trochę "wydelikatnić " stosując spławiki Gut- Mix PJ typowo do łowienia z łodzi , zestawem przegruntowanym albo Cormoran Inline Carp 3,5 g z centrycznym przelotem .Nie trzeba tak jak ja - od razu zakładać 4 gramowego buraka - chociaż w moim przypadku taki system sprawdził się w miarę przyzwoicie . Zestaw jak sam podkreśliłeś jest dość toporny , zauważ jednak łagodny Kolego że duże leszcze , odwiedzające muliste , 4 - metrowe stoki często są łowione znacznie mniej wysublimowanymi metodami .Są wędkarze łowiący tzw "półbambra " czyli 6 - gramowym silnie przegruntowanym zestawem i dość długim przyponem leżącym wraz z połową obciążenie na dnie - a mimo to łowią ryby ogromne nawet i we wspomnianych wcześniej , stosunkowo płytkich i nietypowych dla dużych leszczy miejscach . Pozdrawiam . Ps : Kol Pisaq , imponuje mi Twoja wiedza i podpisuję się pod większością twoich porad a Kol Soli życzę leszczy , jakich rybacy i kłusole ciągnący niewody - jeszcze nie widzieli , aby brania były zarówno w upał jak i w ziąb , szkwał i totalną flautę ,a bombki i spławiki nie ustawały w zmysłowym , erotycznym tańcu -leszczowych brań . Poniżej spławiki GUT MIXA na leszcza :1 ) SPŁAWIK PJ :
Seria PJ Korpus zrobiony z balsy, antena plastikowa fluo. Montowany do zestawu przelotowo przez dwa oczka, co uniemożliwia przesuwnie się spławika po żyłce. Konstrukcja jak i kształt spławika kwalifikuje go do połowu ryb spokojnego żeru w stawach i jeziorach. Świetnie spisuje się przy połowie ryb z łodzi.
Seria WN2. Krótki waggler z górnym kilem z włókna szklanego, który zapobiega łamaniu się. Typowy spławik na "wynoszone" brania leszczowe.
Seria WN Spławiki przeznaczone do metody odległościowej, do typowo rekreacyjnego łowienia z łódki bądź pomostu. Bardzo dobry na "wynoszone" brania. Górna część anteny wykonana jest z sarakandy.
Kol Marcinie chciałby się zapytać kogo miałeś na myśli pisząc zlecą się hieny i po ptokach ? Mam nadzieję że nie była to aluzja do mojego powrotu na forum i trudnych chwilach jakie przeszedłem wiedząc iż cały mój portalowy wkład ( min plan petycji dotyczącej kłusownictwa itp ) poszły na marne poniekąd z moje winy (dwa lub 3 przekleństwa ) ale i również za sprawą osoby nie pałającej do mnie sympatią ? Nie jestem i nigdy nie będę ciemiężycielem innych wędkarzy aczkolwiek drażni mnie czasem ciemnota , wszeteczeństwo , nieprawdziwe poglądy na temat pewnych grup zwierząt - czemu dawałem wyraz w swoich wypowiedziach i ostrych ( czasem ripostach ).
No i bezrybie , chyba ten upał udzielił się wszystkim . Noc była ciepła pełna rozbłysków piorunów - warto było jechać .
Zatrzymać leszcza - ciąg dalszy . Ostatnio na tej miejscówce został złapany leszczyk o masie 1,68 kg i powiem ,że wziął w połowie wody gdzieś na 1,5 m - może to nic dziwnego powiecie , może i nic ale dlaczego miał ikrę w środku ? Czy to normalne ? Czy ktoś z was w swoim bagażu nosi podobne sytuacje ?
z tego co wiem to trze się dwa razy ale nie wiem kiedy mam pomysł jak mu podać nad dnem zrób do met. spławikowej boczny trok ołów na końcu i przypon na pożądanej przez ciebie odległości od dna daj potrójny krętlik na przypon nawlecz rurkę taką żeby weszła ciasno na oczko krętlika zawiąż przypon i nasuń rurkę długość dopasuj (żeby przypon odstawał od żyłki głównej) może takie rozwiązanie będzie odpowiednie. nie wiem co ci doradzić i nie wiem czy ktoś coś takiego stosował do spławika więc może wypróbuj. pozdrawiam
Witam!!!
Z doświadczenia wiem i radzę wszystkim aby uważać z płatkami owsianymi one są syte co prawda płotka je lubi ale jeżeli damy ich za dużo na je się i nie będzie brała więc dodawaj tylko trochę aby ryba ją czuła i jej szukała wtedy będą leprze brania... pinka jak najbardziej ale też ostrożnie bo może krąp się wbić na łowisko a co do leszcza stosuje bardzo starą metodę (tą metodą go zwabiłem na łowisko i nią go utrzymuję) są to ziemniaki gotowane jak wszyscy wiemy leszcz jest z rodziny karpiowatych a one lubią kartofle... leszcze które łowię mają około 0,5-1,5 kg. co lepsze podszedł na łowisko lin i to spory lin... jest jego dużo... Polecam wszystkim tą metodę wg mnie ona jest the best... A na przynętę stosuję zwykłe ciasto z mąki pszennej
Leszcz ( szczególnie ten duży ) lubi sobie dobrze pojeść i mieć nad sobą dużą warstwę wody . Najlepiej będzie gdy zanęcisz miejsce kulami zanętowymi a miejsce oznaczysz bojką wykonaną trzciny lub pałki . Z czasem duże leszczyki przyzwyczają się że nawet i na łagodnym mulistym stoku , odwiedzanym przez nie sporadycznie i z doskoku , można się najeść do syta .Do zanęty można dodać ziemi z kretowiska , pamiętając że jej specyficzny zapach przyciąga ryby nawet z dużej odległości . Haczyki też dałbym większe ( 10 ,8 , 6 a do 4) .Na przynętę zastosowałbym małą rosówkę . Leszcz jako ryba lubiąca dużo zjeść - lubi być wabiony zanętą o grubych frakcjach ( np robakami ) , które są jednak zbyt kosztowne do długotrwałego nęcenia . Jako zamiennik robactwa latem z powodzeniem można zastosować nieduże porcje makaronu kolanka lub gwiazdki doprawione koprem bądź czosnkiem .
A co powiedziałby Kolega na zmianę zestawu ? Istnieje taki ciekawy "patencik " na leszcza - zestaw przegruntowany ze spławikiem "centrycznie przelotowym lub przelotowym z dooma oczkami . Wskaźnik brań - w tym przypadku ma nie jedno oczko na końcu a dwa na korpusie lub centryczny prześwit przez który przebiega żyłka a w pozycji pół - ukośnej pozostaje dzięki stoperowi z zyłki lub nitki bawełnianej wspartej małym koralikiem . Obciążenie stanowi oliwka + kilka małych śrucin opierających się o dno a cały przypon ( dowiązany po ustawieniu gruntu ) leży na dnie . Grunt ustawiamy na większą głębokość niż rzeczywista tj przegruntowujemy tak aby całość zestawu tuż za krętlikiem leżała na dnie a przypon można było dodatkowo obciążyć śruciną np 0,8 g ?Pozdrawiam.
Jeżeli leszcz nie chce pobierać pokarmu z dna ( co jest niejako zgodne z jego naturą ) to być może coś jest nie w porządku z dnem ? Jeżeli bowiem strefy przydenne zbiornika są słabo natlenione to czasem nawet i leszcz zaczyna przekonywać się do wyższych warstw - ale byłbym jednak ostrożny z odrywaniem zestawu z dna bo leszcz to leszcz , leszcz jaki jest każdy widzi ". Kol Pisaq , nie wiem czy ten zestaw ( jak to określiłeś ) "zalegnie i będzie dupa ( tak jak zresztą większość zestawów do połowu tej ryby ) ale pewnym jest fakt że na taki zestaw ( typowo leszczowy ) , na głębokości 2 ,5 - 4 m w ramach " skutków ubocznych "łowiłem także liny i duże ok kilogramowe karasie pospolite .Taki zestaw można trochę "wydelikatnić " stosując spławiki Gut- Mix PJ typowo do łowienia z łodzi , zestawem przegruntowanym albo Cormoran Inline Carp 3,5 g z centrycznym przelotem .Nie trzeba tak jak ja - od razu zakładać 4 gramowego buraka - chociaż w moim przypadku taki system sprawdził się w miarę przyzwoicie . Zestaw jak sam podkreśliłeś jest dość toporny , zauważ jednak łagodny Kolego że duże leszcze , odwiedzające muliste , 4 - metrowe stoki często są łowione znacznie mniej wysublimowanymi metodami .Są wędkarze łowiący tzw "półbambra " czyli 6 - gramowym silnie przegruntowanym zestawem i dość długim przyponem leżącym wraz z połową obciążenie na dnie - a mimo to łowią ryby ogromne nawet i we wspomnianych wcześniej , stosunkowo płytkich i nietypowych dla dużych leszczy miejscach . Pozdrawiam . Ps : Kol Pisaq , imponuje mi Twoja wiedza i podpisuję się pod większością twoich porad a Kol Soli życzę leszczy , jakich rybacy i kłusole ciągnący niewody - jeszcze nie widzieli , aby brania były zarówno w upał jak i w ziąb , szkwał i totalną flautę ,a bombki i spławiki nie ustawały w zmysłowym , erotycznym tańcu -leszczowych brań . Poniżej spławiki GUT MIXA na leszcza :1 ) SPŁAWIK PJ :
Korpus zrobiony z balsy, antena plastikowa fluo. Montowany do zestawu przelotowo przez dwa oczka, co uniemożliwia przesuwnie się spławika po żyłce. Konstrukcja jak i kształt spławika kwalifikuje go do połowu ryb spokojnego żeru w stawach i jeziorach. Świetnie spisuje się przy połowie ryb z łodzi.
Seria WN Spławiki przeznaczone do metody odległościowej, do typowo rekreacyjnego łowienia z łódki bądź pomostu. Bardzo dobry na "wynoszone" brania. Górna część anteny wykonana jest z sarakandy.
Seria WN2. Krótki waggler z górnym kilem z włókna szklanego, który zapobiega łamaniu się. Typowy spławik na "wynoszone" brania leszczowe.
Kol Marcinie chciałby się zapytać kogo miałeś na myśli pisząc zlecą się hieny i po ptokach ? Mam nadzieję że nie była to aluzja do mojego powrotu na forum i trudnych chwilach jakie przeszedłem wiedząc iż cały mój portalowy wkład ( min plan petycji dotyczącej kłusownictwa itp ) poszły na marne poniekąd z moje winy (dwa lub 3 przekleństwa ) ale i również za sprawą osoby nie pałającej do mnie sympatią ? Nie jestem i nigdy nie będę ciemiężycielem innych wędkarzy aczkolwiek drażni mnie czasem ciemnota , wszeteczeństwo , nieprawdziwe poglądy na temat pewnych grup zwierząt - czemu dawałem wyraz w swoich wypowiedziach i ostrych ( czasem ripostach ).
zacznij necic zdecydowanie mniej niż wczesniej, leszcz bedzie chodził i szukał tej zanety wtedy bedzie dłuzej zerował na łowisku, do tego sprobuj sucha kupna zajeta bez niczego grubego, typu jakies ziarna itp. powinno sie udac. pozdrawiam
Jeśli leszcz w twoim łowisku lubi żerować w toni. To polecam lekki zestaw ze spławikiem zamontowanym na stałe (nie przelotowy) i wydłużony przypon bez obciążenia. Łowienie tak zwane z opadu. Zgodzę się też z kolegą że z dnem jest coś nie tak, i jak dalej tak pujdzie zmień miejscówkę. Po prostu nie zawsze leszcza da się zwabić w każde miejsce i zrobić z tego ich żerowisko, będą wyniki ale opłakane.