Witam, Należę do koła wędkarskie w Miechowie które podlega pod PZW Kielce. Koło Miechów jest opiekunem zbiornika mieszczącym się w parku miejskim i potrzebuje pomocy!!!! Zbiornik zarasta rośliną zwaną Rogatka Prosta. Czy ktoś z forumwiczów miał może styczność z tą rośliną i czy da się to w jakiś sposób zniszczyć chemicznie nie trując ryb. Próby przy wyrywaniu z wody nie przyniosły skutku, było jeszcze gorzej ponieważ roślina się rozszczepiała i zbiornik na nowo zarastał. Za każdą informację z góry dziękuję.
Amur w pierwszej kolejności zje nie rogatka lecz roślinność porastającą brzegi: tatarak, pałkę wodną, sitowie itp. więc nie jestem tak do końca pewien czy będzie to dobry pomysł. Ale jeśli jej tam za dużo-roślinności brzegowej nie ma to faktycznie można wpuścić amura lub tołpygę. Lepsza chyba nawet będzie ta druga. A na chemię bym nie stawiał. Niby są środki na rośliny ale to dużooo kosztuje i nagły opad roślinności może spowodować przyduchę bo duża ilość gnijących szczątków spowoduje nagły spadek tlenu w wodzie. Sam w tym roku miałem tak w swoim stawie. Zachciało mi się wpuścić środek na glony. Owszem zniknęły ale jak nastąpił ich rozkład to ledwo co uratowałem ryby. A kosztowało mnie to 2 dni ciężkiej roboty: spuszczanie wody z równoczesnym jej natlenianiem, usuwanie mułu, który aż się "gotował" od gazów gnilnych: metanu i siarkowodoru i dopuszczanie nowej wody. A to tylko stawik o powierzchni dwudziestu kilku metrów kwadratowych. Stawu o jakim piszesz nie uratował byś w takiej sytuacji więc chemię odpuście.
Zarastanie zbiorników wodnych jest wynikiem eutrofizacji czyli starzenia się wód. Na to zjawisko wpływają ścieki , chemizacja rolnictwa ( nawozy spełniają te samą funkcję jak w przypadku upraw a detergenty zawarte w ściekach zmieniają właściwości biochemiczne wody ) Eutrofizacja czyli starzenie się wód to stan naturalny - jednak to co dokonałoby się w czasie kilkudziesięciu lat - za sprawą człowieka i jego działalności dokonuje się znacznie szybciej . Od czasu gdy zjawisko eutrofizacji wezbrało na sile - zaczęto szukać sposobu ograniczenia rozwoju roślinności , nie zastanawiając się jednocześnie nad przyczyną tego satnu. Jednym z NAJBARDZIEJ KARYGODNYCH BŁĘDÓW POPEŁNIANYCH CO WARTO PODKREŚLIĆ DO DNIA DZISIEJSZEGO - JEST ZARYBIANIE WÓD OBCYMI GATUNKAMI RYB ROŚLINOŻERNYCH W TYM AMUREM I TOŁPYGĄ . Oba te gatunki dostawszy się do naszych wód - nie tylko ŻE NIE SPEŁNIŁY POKŁADANYCH W NICH NADZIEI - ALE I NAWET ZACZĘŁY ZAGRAŻAĆ RODZIMEJ FLORZE I FAUNIE !Amur jest azjatycką , roślinożerną rybą rzeczną o dużej żarłoczności i krótkim przewodzie pokarmowym - przez co w ciepłej wodzie dorosoły sobnik potrafi dziennie zjeść tyle roślin ile sam waży , wydalając do "wodnego ustroju ogromne ilości substancji biogennych (użyźniających ) .Woda będąca sztucznym siedliskiem z czasem zostaje zupełnie ogołocona z roślinności wynurzonej , z kolei flora podwodna - gnije z powodu zmętnienia wywołanego gwałtownym ruchem żerujących dużych amurów i masowym rozwojem fitoplanktonu dla którego pożywką jest wzrost substancji biogennych ( użyźniających ).Co następuje dalej - łatwo się domyślić - duża ilość tlenu zostaje spożytkowana na rozkład gnilny .Ponadto amur niszczy tarliska , miejsca gniazdowania ptactwa , siedliska owadów . tołpyga natomiast to ryba dorastająca do ogromnych rozmiarów a przy tym z powodów oczywistych ( ryba gł planktonożerna ) niełatwa do złowienia na wędkę . Skutkiem wpuszczania tołpygi są bardzo często połamane wędki i podarte sieci rybackie . AMUR , KARP I TOŁPYGA - TO RYBY OBCE DLA POLSKIEJ PRZYRODY - WBIJCIE TO SOBIE WRESZCIE WSZYSCY DO GŁÓW I WARA OD WĄTKÓW "ZAKAZ ZARYBIANIA KARPIEM ITP - GDZIE PODAJECIE SIĘ ZA OBROŃCÓW MACIERZYSTEJ PRZYRODY I PRZECIWNIKÓW TEGO TYPU ZARYBIEŃ. Wracając jeszcze pokrótce do meritum sprawy ; skoro staw jest zarośnięty to znaczy że znajduje się w fazie zarastania jak większość wód przeżyźnionych i zniszczonych ludzką działalnością!
@Linke83, autor wątku nie pytał skąd się wzięły te wodorosty, jaka jest geneza ich rozrastania i jakie ryby są beeeee, tylko jak się tego zielska POZBYĆ......
Jedną z ryb żerujących na dnie jest leszcz, dość skutecznie ryje w dnie, dzięki czemu wzrusza dno i nie pozwala się zakorzenić rogatce (można powiedzieć że częściowo ją usunie) jak i uwalnia z dna gazy gnilne. Można też spróbować odmulić trocę tem zbiornik, co znacząco powinno wpłynąć na jakość łowiska i zminimalizuje rozprzestrzenianie się rogatka. No i musicie zakazać nadmiernego nęcenia, bo ono też się do tego przyczynia.
Jedną z ryb żerujących na dnie jest leszcz, dość skutecznie ryje w dnie, dzięki czemu wzrusza dno i nie pozwala się zakorzenić rogatce (można powiedzieć że częściowo ją usunie) jak i uwalnia z dna gazy gnilne. Można też spróbować odmulić trocę tem zbiornik, co znacząco powinno wpłynąć na jakość łowiska i zminimalizuje rozprzestrzenianie się rogatka. No i musicie zakazać nadmiernego nęcenia, bo ono też się do tego przyczynia.
Rogatek to roslina, która się nie ukorzenia - ma słabo rozwinięty system korzeniowy w postaci chwytników.
Co do usuwania - tylko grabienie wchodzi w grę, roslina jest bardzo ekspansywna.
Wracając do problematyki eutrofizacji - rogatek sztywny należy do
roślin pionierskich jeśli chodzi o stawy , jeziora i inne wody stojące
znajdujące się w daleko posuniętej eutrofizacji . Zwykle stosunek
pomiędzy roślinnością danego zbiornika a jego trofią ( żyznością )
reguluje sama przyroda - trzeba się jednak liczyć z faktem iż człowiek
znacząco zaburza te procesy a ich skutki ostateczne - często są
nieodwracalne lub dają się z mozołem uregulować za pomocą metod
kosztownych i ryzykownych ( rekultywacja , stosowanie algicydów np
preparatu Trigger ) .Uważam też że wspomniane rady odnośnie zarybiania
leszczem - nie mają żadnej racji bytu z przyczyn oczywistych i łatwych
do przemyślenia . Leszcz jest rybą żerującą w przydennych partiach dna a
w dodatku gatunkiem dość odpornym na zły stan biochemiczny wody i słabe
jej natlenienie . Jednakże jest leszcz rybą , stadną , bardzo mało
odporną na właściwe temu gatunkowi schorzenia oraz przyduchę - która z
czasem eliminuje ten gatunek z płytkich zbiorników bezodpływowych albo
mających dopływ wód bogatych w fosforany ( substancje budulcowe ,
użyźniające ) - w tym także ze stawów , zbiorników retencyjnych .Poza
tym jako ciekawostkę dodam też że duży leszcz , choć żeruje zupełnie
inaczej niż karp , choć jest gatunkiem krajowym i jak najbardziej
pożądanym - na przestrzeni kilku lat , jego bytność wywołuje podobne
skutki jak obecność karpia ,ale o znacznie mniejszym natężeniu .
Istnieją nawet pewne bardzo kosztowne i dość inwazyjne metody
"REKULTYWACJI " zbiorników wodnych , z użyciem aeratora ,
napowietrzającego tzw hypolimnion ( dolne warstwy wód o dużej żyzności i
słabym natlenieniu ) . W zasadzie większość programów rekultywacyjnych
ma za zadanie ;odciążyć zbiornik od nadmiaru substancji odżywczych jak i
też powstałej martwej materii organicznej a której źródła pochodzą nie
tylko z natury ( duże ryby karpiowate żerujące przy dnie , martwe
części roślin ) ale i przede wszystkim w wyniku działań
antropogenicznych (ludzkich ) : nawozów , presji turystyczno -
wędkarskiej , gospodarstw rolnych i domowych ( nawozy , i detergenty
dostające się do akwenu w czasie jesiennego i wiosennego mieszania się
oraz poprzez opady , parowanie wody i źródła podskórne ) , ośrodków
przemysłowych ,kąpielisk ( olejki , szampony i mydła).Wszystkie zabiegi
rekultywacji są bardzo kosztowne a przy tym ryzykowne a nierzadko
rezultat jest zbyt krótkotrwały by uznać te działania za rentowne i
warte zachodu. Natomiast wracając do ROGATKA SZTYWNEGO - otóż jest to
krajowy gatunek rośliny wodnej , charakterystyczny dla wód eutroficznych
i politroficznych ( przeżyźnionych ) - dlatego trudno jest tak naprawdę
cokolwiek zdziałać w kwestii jej zwalczania . Jeżeli ta roślina i jej
podobne , wszystkie bardzo przykre dla wędkarzy gatunki - masowo
porastają połacie wody - w wyniku czego wędkowanie staje się niemal
niemożliwe to albo trzeba łowienia zaniechać albo wypraktykować sposób
ograniczenia rozwoju kolonii . Istnieje sposób ograniczenia rozwoju
flory wodnej - w tym celu należy jednwak poczekać do zimy , aż do
momentu gdy taflę wodną skuje gruba warstwa lody . Wówczas - wybrany
fragment zbiornika równomiernie zasypujemy grubą warstwą żwiru /
czystej ziemi i czekamy do wiosny . Gdy lód odtaje - opadająca na dno
ziemia czy piasek - wyraźnie ograniczy rozwój roślinności. Wśród roślin
wodnych , bardzo korzystny wpływ na stan biochemiczny wody a przy tym
wymagający dużej zasobności w biogeny jest oczeret jeziorny . Roślina
ta ( a konkretnie chodzi tutaj o tzw fitocenozę zespołu oczeretu
jeziornego Scirpetum Lacustris ) z czasem wywiera bardzo korzystny ,
czyszczący wpływ na wodę - co w pewnym stopniu znalazło także
zastosowanie w oczyszczaniu ścieków , gdzie sadzi się ją w osadnikach ,
bogatych , co oczywiste - w biogeny .Jeżeli nie jest aż tak źle - nie ma
co dramatyzować , tylko wyczyścić sobie mały skrawek wody i łowić . W
końcu przyrodzie nie stanie się aż tak wielka krzywda , zwłaszcza gdy
wygrabioną roślinność pozostawimy w wodzie - TRZEBA JEDNAK KONIECZNIE
ZACHOWAĆ DALEKO IDĄCY UMIAR - tylko kawałek i tylko dla siebie .
Odpadają zatem wszelkiego rodzaju czyny społeczne koła - mające na celu
wygrabić wszelką roślinność do cna . Pod żadnym pozorem nie wolno
wpuszczać tołpyg i amurów . Ryby - są w takich przypadkach niczemu
niewinne i można jest bez wątpienia przyrównać do "Etiopczyka wysłanego z
misją na Antarktydę - lokalny negus zapomniał że mierna przepaska z
trawy - to ekwipunek stanowczo nieadekwatny , to strata obopólna
.Żadnych amurów i tołpyg - nie ma nic bardzie błędnego niż traktowanie
tych obcych geograficznie i biologicznie gatunków - jak żywą kosiarkę!
Wracając do problematyki eutrofizacji - rogatek sztywny należy do
roślin pionierskich jeśli chodzi o stawy , jeziora i inne wody stojące
znajdujące się w daleko posuniętej eutrofizacji . Zwykle stosunek
pomiędzy roślinnością danego zbiornika a jego trofią ( żyznością )
reguluje sama przyroda - trzeba się jednak liczyć z faktem iż człowiek
znacząco zaburza te procesy a ich skutki ostateczne - często są
nieodwracalne lub dają się z mozołem uregulować za pomocą metod
kosztownych i ryzykownych ( rekultywacja , stosowanie algicydów np
preparatu Trigger ) .Uważam też że wspomniane rady odnośnie zarybiania
leszczem - nie mają żadnej racji bytu z przyczyn oczywistych i łatwych
do przemyślenia . Leszcz jest rybą żerującą w przydennych partiach dna a
w dodatku gatunkiem dość odpornym na zły stan biochemiczny wody i słabe
jej natlenienie . Jednakże jest leszcz rybą , stadną , bardzo mało
odporną na właściwe temu gatunkowi schorzenia oraz przyduchę - która z
czasem eliminuje ten gatunek z płytkich zbiorników bezodpływowych albo
mających dopływ wód bogatych w fosforany ( substancje budulcowe ,
użyźniające ) - w tym także ze stawów , zbiorników retencyjnych .Poza
tym jako ciekawostkę dodam też że duży leszcz , choć żeruje zupełnie
inaczej niż karp , choć jest gatunkiem krajowym i jak najbardziej
pożądanym - na przestrzeni kilku lat , jego bytność wywołuje podobne
skutki jak obecność karpia ,ale o znacznie mniejszym natężeniu .
Istnieją nawet pewne bardzo kosztowne i dość inwazyjne metody
"REKULTYWACJI " zbiorników wodnych , z użyciem aeratora ,
napowietrzającego tzw hypolimnion ( dolne warstwy wód o dużej żyzności i
słabym natlenieniu ) . W zasadzie większość programów rekultywacyjnych
ma za zadanie ;odciążyć zbiornik od nadmiaru substancji odżywczych jak i
też powstałej martwej materii organicznej a której źródła pochodzą nie
tylko z natury ( duże ryby karpiowate żerujące przy dnie , martwe
części roślin ) ale i przede wszystkim w wyniku działań
antropogenicznych (ludzkich ) : nawozów , presji turystyczno -
wędkarskiej , gospodarstw rolnych i domowych ( nawozy , i detergenty
dostające się do akwenu w czasie jesiennego i wiosennego mieszania się
oraz poprzez opady , parowanie wody i źródła podskórne ) , ośrodków
przemysłowych ,kąpielisk ( olejki , szampony i mydła).Wszystkie zabiegi
rekultywacji są bardzo kosztowne a przy tym ryzykowne a nierzadko
rezultat jest zbyt krótkotrwały by uznać te działania za rentowne i
warte zachodu. Natomiast wracając do ROGATKA SZTYWNEGO - otóż jest to
krajowy gatunek rośliny wodnej , charakterystyczny dla wód eutroficznych
i politroficznych ( przeżyźnionych ) - dlatego trudno jest tak naprawdę
cokolwiek zdziałać w kwestii jej zwalczania . Jeżeli ta roślina i jej
podobne , wszystkie bardzo przykre dla wędkarzy gatunki - masowo
porastają połacie wody - w wyniku czego wędkowanie staje się niemal
niemożliwe to albo trzeba łowienia zaniechać albo wypraktykować sposób
ograniczenia rozwoju kolonii . Istnieje sposób ograniczenia rozwoju
flory wodnej - w tym celu należy jednwak poczekać do zimy , aż do
momentu gdy taflę wodną skuje gruba warstwa lody . Wówczas - wybrany
fragment zbiornika równomiernie zasypujemy grubą warstwą żwiru /
czystej ziemi i czekamy do wiosny . Gdy lód odtaje - opadająca na dno
ziemia czy piasek - wyraźnie ograniczy rozwój roślinności. Wśród roślin
wodnych , bardzo korzystny wpływ na stan biochemiczny wody a przy tym
wymagający dużej zasobności w biogeny jest oczeret jeziorny . Roślina
ta ( a konkretnie chodzi tutaj o tzw fitocenozę zespołu oczeretu
jeziornego Scirpetum Lacustris ) z czasem wywiera bardzo korzystny ,
czyszczący wpływ na wodę - co w pewnym stopniu znalazło także
zastosowanie w oczyszczaniu ścieków , gdzie sadzi się ją w osadnikach ,
bogatych , co oczywiste - w biogeny .Jeżeli nie jest aż tak źle - nie ma
co dramatyzować , tylko wyczyścić sobie mały skrawek wody i łowić . W
końcu przyrodzie nie stanie się aż tak wielka krzywda , zwłaszcza gdy
wygrabioną roślinność pozostawimy w wodzie - TRZEBA JEDNAK KONIECZNIE
ZACHOWAĆ DALEKO IDĄCY UMIAR - tylko kawałek i tylko dla siebie .
Odpadają zatem wszelkiego rodzaju czyny społeczne koła - mające na celu
wygrabić wszelką roślinność do cna . Pod żadnym pozorem nie wolno
wpuszczać tołpyg i amurów . Ryby - są w takich przypadkach niczemu
niewinne i można jest bez wątpienia przyrównać do "Etiopczyka wysłanego z
misją na Antarktydę - lokalny negus zapomniał że mierna przepaska z
trawy - to ekwipunek stanowczo nieadekwatny , to strata obopólna
.Żadnych amurów i tołpyg - nie ma nic bardzie błędnego niż traktowanie
tych obcych geograficznie i biologicznie gatunków - jak żywą kosiarkę!
Żaden zbiornik wodny ( wyjąwszy komercyjne bajora - gdzie nawet malej krzewinki daremnie szukać ) nie może być pozbawiony nadbrzeżnych zalesień - drzewostanu czyli mówiąc wprsot drzew - przecież nawisy i konary wychodzące aż do zasięgu lustra wody - sprawiają że świat podwodny przykryty jest "całunem " półcienia ( tak samo jest w pobliżu grążeli gdzie zwykle prawie nie ma łąk podwodnych ) . W innym przypadku - tzn gdy brzeg jest goły i udeptany to naturalne że proces fotosyntezy przebiega piorunująco we wszystkich prześwietlonych warstwach zbiornika . Drzewa nad brzegiem dając cień - ograniczają łagodnie rozwój roślinności .
ale sobie kolega zapchał głowe pierdołami o żabkach :) co to za książka ? też bym trochę poprzepisywał / przepraszam przeczytał :) Piszesz tak bo właśnie wpadłeś pochwalić się swoim pomysłem AMUR - TOłPYGA . SPADAJ.
Jak jesteś taki mądry to przedstaw swoje zdanie . Napisałem w sumie rzeczy dość proste i oczywiste ale nie tak banalne i szkodliwe jak np :porady z amurem i tołpygą w roli głównej.
Rogatek jest rośliną pływającą, roślina zawleczona w naszym obszarze i stanowi chwast wodny, niestety nie jest możliwe jego wytępienie na drodze mechanicznej. Jest pewien związek Reglone (zwiera substancje czynną Diqat), stosowany jest ten herbicyd w Knadzie , Nowej Zelandi oraz innych krajach do zwalczania m.in. rogatka (gdyż jest defolianetem i właśnie niszczy części zielone, dlatego całkowicie hamuje i niszczy rogatka). Niestety w Polsce prawdopodobnie jest nie dopuszczony do stosowania w zbiornikach wodnych, używany rolnictwie do upraw, ale należy zastosować środki bezpieczeństwa w kwestii wód.
Nowozelandczycy stosują specjalne metody aby wprowadzać reglone do wody gdyż szybko się adsorbuje na frakcji zawiesin w wodzie i się dezaktywuje, nie jest to skomplikowane, ale należy poczytać o tym. Polecam poczytać literaturę zagraniczną (wiele jest artykułów naukowych oraz w zakresie praktyki zwalczania chwastów wodnych).
Witaj, Dziękuję za odswieżenie tamatu, informacje napewno sie przydadzą. Na dniach planujemy oczyszczanie i odmulanie naszego zbiornika może wtedy na zawsze pozbędziemy się tego chwasta. Pozdrawiam.
Witaj, Dziękuję za odswieżenie tamatu, informacje napewno sie przydadzą. Na dniach planujemy oczyszczanie i odmulanie naszego zbiornika może wtedy na zawsze pozbędziemy się tego chwasta. Pozdrawiam.
Witaj, Dziękuję za odswieżenie tamatu, informacje napewno sie przydadzą. Na dniach planujemy oczyszczanie i odmulanie naszego zbiornika może wtedy na zawsze pozbędziemy się tego chwasta. Pozdrawiam.
A może chwastem jesteście wy - ze swoimi karpiami , amurami , kółkami -pierdółkami robiącymi z wody - poletko hodowlane ryb , na które następnie gromadnie polujecie? Z traktowaniem akwenów i rzek - niczym hodowlę i miejsce karpiowo- amurowego kultu? Miejsce roślin wodnych - jak sama nazwa wskazuje , jest w wodzie , a bezpośrednią przyczyną silnego zarastania nie jest obecność samej rośliny lecz stale zwiększający się poziom substancji biogennych (użyźniających) . To oznaka daleko posuniętej eutrofizacji - a to co gwałtownie przyspiesza zjawisko starzenia się wód ( czyli eutrofizacji) , stanowi efekt ludzkich działań m.in. : ścieki , ryby obce czyli inwazyjne ( karp , amur , tołpyga itp), nawozy spływające z pól , detergenty , zanęty , wycinka roślin o pływających liściach oraz nadbrzeżnych zadrzewień - dających cień, który ogranicza zjawisko fotosyntezy przez co hamuje rozwój roślinności .... Długo można wymieniać przykłady - jak te zdechłe kółka wędkarskie wraz z innymi podmiotami pokroju typowego wandala - panoszą się na niwach polskiej przyrody.
Wpis nie na temat. Wątek dotyczy sposobów pozbycia się rogatka ze stawu, a nie zarybiania gatunkami obcymi. Autorowi pomyliły się platformy dyskusyjne. Prosz≥ę tego unikać. To nie jest zwykłe miejsce dyskusyjne. To forum wędkuje.pl - forum braci w2edkarskiej
Witam,
Należę do koła wędkarskie w Miechowie które podlega pod PZW Kielce.
Koło Miechów jest opiekunem zbiornika mieszczącym się w parku miejskim i potrzebuje pomocy!!!!
Zbiornik zarasta rośliną zwaną Rogatka Prosta. Czy ktoś z forumwiczów miał może styczność z tą rośliną i czy da się to w jakiś sposób zniszczyć chemicznie nie trując ryb.
Próby przy wyrywaniu z wody nie przyniosły skutku, było jeszcze gorzej ponieważ roślina się rozszczepiała i zbiornik na nowo zarastał.
Za każdą informację z góry dziękuję.
Może wystarczy wpuszczenie amura do zbiornika?
Amur w pierwszej kolejności zje nie rogatka lecz roślinność porastającą brzegi: tatarak, pałkę wodną, sitowie itp. więc nie jestem tak do końca pewien czy będzie to dobry pomysł. Ale jeśli jej tam za dużo-roślinności brzegowej nie ma to faktycznie można wpuścić amura lub tołpygę. Lepsza chyba nawet będzie ta druga. A na chemię bym nie stawiał. Niby są środki na rośliny ale to dużooo kosztuje i nagły opad roślinności może spowodować przyduchę bo duża ilość gnijących szczątków spowoduje nagły spadek tlenu w wodzie. Sam w tym roku miałem tak w swoim stawie. Zachciało mi się wpuścić środek na glony. Owszem zniknęły ale jak nastąpił ich rozkład to ledwo co uratowałem ryby. A kosztowało mnie to 2 dni ciężkiej roboty: spuszczanie wody z równoczesnym jej natlenianiem, usuwanie mułu, który aż się "gotował" od gazów gnilnych: metanu i siarkowodoru i dopuszczanie nowej wody. A to tylko stawik o powierzchni dwudziestu kilku metrów kwadratowych. Stawu o jakim piszesz nie uratował byś w takiej sytuacji więc chemię odpuście.
Tak nie z przekory ale jednak amur zrobi swoje:-)
Zarastanie zbiorników wodnych jest wynikiem eutrofizacji czyli starzenia się wód. Na to zjawisko wpływają ścieki , chemizacja rolnictwa ( nawozy spełniają te samą funkcję jak w przypadku upraw a detergenty zawarte w ściekach zmieniają właściwości biochemiczne wody ) Eutrofizacja czyli starzenie się wód to stan naturalny - jednak to co dokonałoby się w czasie kilkudziesięciu lat - za sprawą człowieka i jego działalności dokonuje się znacznie szybciej . Od czasu gdy zjawisko eutrofizacji wezbrało na sile - zaczęto szukać sposobu ograniczenia rozwoju roślinności , nie zastanawiając się jednocześnie nad przyczyną tego satnu. Jednym z NAJBARDZIEJ KARYGODNYCH BŁĘDÓW POPEŁNIANYCH CO WARTO PODKREŚLIĆ DO DNIA DZISIEJSZEGO - JEST ZARYBIANIE WÓD OBCYMI GATUNKAMI RYB ROŚLINOŻERNYCH W TYM AMUREM I TOŁPYGĄ . Oba te gatunki dostawszy się do naszych wód - nie tylko ŻE NIE SPEŁNIŁY POKŁADANYCH W NICH NADZIEI - ALE I NAWET ZACZĘŁY ZAGRAŻAĆ RODZIMEJ FLORZE I FAUNIE !Amur jest azjatycką , roślinożerną rybą rzeczną o dużej żarłoczności i krótkim przewodzie pokarmowym - przez co w ciepłej wodzie dorosoły sobnik potrafi dziennie zjeść tyle roślin ile sam waży , wydalając do "wodnego ustroju ogromne ilości substancji biogennych (użyźniających ) .Woda będąca sztucznym siedliskiem z czasem zostaje zupełnie ogołocona z roślinności wynurzonej , z kolei flora podwodna - gnije z powodu zmętnienia wywołanego gwałtownym ruchem żerujących dużych amurów i masowym rozwojem fitoplanktonu dla którego pożywką jest wzrost substancji biogennych ( użyźniających ).Co następuje dalej - łatwo się domyślić - duża ilość tlenu zostaje spożytkowana na rozkład gnilny .Ponadto amur niszczy tarliska , miejsca gniazdowania ptactwa , siedliska owadów . tołpyga natomiast to ryba dorastająca do ogromnych rozmiarów a przy tym z powodów oczywistych ( ryba gł planktonożerna ) niełatwa do złowienia na wędkę . Skutkiem wpuszczania tołpygi są bardzo często połamane wędki i podarte sieci rybackie . AMUR , KARP I TOŁPYGA - TO RYBY OBCE DLA POLSKIEJ PRZYRODY - WBIJCIE TO SOBIE WRESZCIE WSZYSCY DO GŁÓW I WARA OD WĄTKÓW "ZAKAZ ZARYBIANIA KARPIEM ITP - GDZIE PODAJECIE SIĘ ZA OBROŃCÓW MACIERZYSTEJ PRZYRODY I PRZECIWNIKÓW TEGO TYPU ZARYBIEŃ. Wracając jeszcze pokrótce do meritum sprawy ; skoro staw jest zarośnięty to znaczy że znajduje się w fazie zarastania jak większość wód przeżyźnionych i zniszczonych ludzką działalnością!
@Linke83, autor wątku nie pytał skąd się wzięły te wodorosty, jaka jest geneza ich rozrastania i jakie ryby są beeeee, tylko jak się tego zielska POZBYĆ......
Jedną z ryb żerujących na dnie jest leszcz, dość skutecznie ryje w dnie, dzięki czemu wzrusza dno i nie pozwala się zakorzenić rogatce (można powiedzieć że częściowo ją usunie) jak i uwalnia z dna gazy gnilne.
Można też spróbować odmulić trocę tem zbiornik, co znacząco powinno wpłynąć na jakość łowiska i zminimalizuje rozprzestrzenianie się rogatka.
No i musicie zakazać nadmiernego nęcenia, bo ono też się do tego przyczynia.
Zbiornik zarasta rośliną zwaną Rogatka Prosta.
Niema takiej rosliny jak rogatka prosta!?????
Raczej chodzi o ROGATEK SZTYWNY?
Jedną z ryb żerujących na dnie jest leszcz, dość skutecznie ryje w dnie, dzięki czemu wzrusza dno i nie pozwala się zakorzenić rogatce (można powiedzieć że częściowo ją usunie) jak i uwalnia z dna gazy gnilne.
Można też spróbować odmulić trocę tem zbiornik, co znacząco powinno wpłynąć na jakość łowiska i zminimalizuje rozprzestrzenianie się rogatka.
No i musicie zakazać nadmiernego nęcenia, bo ono też się do tego przyczynia.
Rogatek to roslina, która się nie ukorzenia - ma słabo rozwinięty system korzeniowy w postaci chwytników.
Co do usuwania - tylko grabienie wchodzi w grę, roslina jest bardzo ekspansywna.
Tak masz kolego rację jest to ROGATEK SZTYWNY.
Grabie nic nie pomogły wręcz zaszkodziły jest tego jeszcze więcej.
Tak masz kolego rację jest to ROGATEK SZTYWNY.
Grabie nic nie pomogły wręcz zaszkodziły jest tego jeszcze więcej.
No cóż zima zrobi swoje :) i rogatek zniknie :)
Wracając do problematyki eutrofizacji - rogatek sztywny należy do roślin pionierskich jeśli chodzi o stawy , jeziora i inne wody stojące znajdujące się w daleko posuniętej eutrofizacji . Zwykle stosunek pomiędzy roślinnością danego zbiornika a jego trofią ( żyznością ) reguluje sama przyroda - trzeba się jednak liczyć z faktem iż człowiek znacząco zaburza te procesy a ich skutki ostateczne - często są nieodwracalne lub dają się z mozołem uregulować za pomocą metod kosztownych i ryzykownych ( rekultywacja , stosowanie algicydów np preparatu Trigger ) .Uważam też że wspomniane rady odnośnie zarybiania leszczem - nie mają żadnej racji bytu z przyczyn oczywistych i łatwych do przemyślenia . Leszcz jest rybą żerującą w przydennych partiach dna a w dodatku gatunkiem dość odpornym na zły stan biochemiczny wody i słabe jej natlenienie . Jednakże jest leszcz rybą , stadną , bardzo mało odporną na właściwe temu gatunkowi schorzenia oraz przyduchę - która z czasem eliminuje ten gatunek z płytkich zbiorników bezodpływowych albo mających dopływ wód bogatych w fosforany ( substancje budulcowe , użyźniające ) - w tym także ze stawów , zbiorników retencyjnych .Poza tym jako ciekawostkę dodam też że duży leszcz , choć żeruje zupełnie inaczej niż karp , choć jest gatunkiem krajowym i jak najbardziej pożądanym - na przestrzeni kilku lat , jego bytność wywołuje podobne skutki jak obecność karpia ,ale o znacznie mniejszym natężeniu . Istnieją nawet pewne bardzo kosztowne i dość inwazyjne metody "REKULTYWACJI " zbiorników wodnych , z użyciem aeratora , napowietrzającego tzw hypolimnion ( dolne warstwy wód o dużej żyzności i słabym natlenieniu ) . W zasadzie większość programów rekultywacyjnych ma za zadanie ;odciążyć zbiornik od nadmiaru substancji odżywczych jak i też powstałej martwej materii organicznej a której źródła pochodzą nie tylko z natury ( duże ryby karpiowate żerujące przy dnie , martwe części roślin ) ale i przede wszystkim w wyniku działań antropogenicznych (ludzkich ) : nawozów , presji turystyczno - wędkarskiej , gospodarstw rolnych i domowych ( nawozy , i detergenty dostające się do akwenu w czasie jesiennego i wiosennego mieszania się oraz poprzez opady , parowanie wody i źródła podskórne ) , ośrodków przemysłowych ,kąpielisk ( olejki , szampony i mydła).Wszystkie zabiegi rekultywacji są bardzo kosztowne a przy tym ryzykowne a nierzadko rezultat jest zbyt krótkotrwały by uznać te działania za rentowne i warte zachodu. Natomiast wracając do ROGATKA SZTYWNEGO - otóż jest to krajowy gatunek rośliny wodnej , charakterystyczny dla wód eutroficznych i politroficznych ( przeżyźnionych ) - dlatego trudno jest tak naprawdę cokolwiek zdziałać w kwestii jej zwalczania . Jeżeli ta roślina i jej podobne , wszystkie bardzo przykre dla wędkarzy gatunki - masowo porastają połacie wody - w wyniku czego wędkowanie staje się niemal niemożliwe to albo trzeba łowienia zaniechać albo wypraktykować sposób ograniczenia rozwoju kolonii . Istnieje sposób ograniczenia rozwoju flory wodnej - w tym celu należy jednwak poczekać do zimy , aż do momentu gdy taflę wodną skuje gruba warstwa lody . Wówczas - wybrany fragment zbiornika równomiernie zasypujemy grubą warstwą żwiru / czystej ziemi i czekamy do wiosny . Gdy lód odtaje - opadająca na dno ziemia czy piasek - wyraźnie ograniczy rozwój roślinności. Wśród roślin wodnych , bardzo korzystny wpływ na stan biochemiczny wody a przy tym wymagający dużej zasobności w biogeny jest oczeret jeziorny . Roślina ta ( a konkretnie chodzi tutaj o tzw fitocenozę zespołu oczeretu jeziornego Scirpetum Lacustris ) z czasem wywiera bardzo korzystny , czyszczący wpływ na wodę - co w pewnym stopniu znalazło także zastosowanie w oczyszczaniu ścieków , gdzie sadzi się ją w osadnikach , bogatych , co oczywiste - w biogeny .Jeżeli nie jest aż tak źle - nie ma co dramatyzować , tylko wyczyścić sobie mały skrawek wody i łowić . W końcu przyrodzie nie stanie się aż tak wielka krzywda , zwłaszcza gdy wygrabioną roślinność pozostawimy w wodzie - TRZEBA JEDNAK KONIECZNIE ZACHOWAĆ DALEKO IDĄCY UMIAR - tylko kawałek i tylko dla siebie . Odpadają zatem wszelkiego rodzaju czyny społeczne koła - mające na celu wygrabić wszelką roślinność do cna . Pod żadnym pozorem nie wolno wpuszczać tołpyg i amurów . Ryby - są w takich przypadkach niczemu niewinne i można jest bez wątpienia przyrównać do "Etiopczyka wysłanego z misją na Antarktydę - lokalny negus zapomniał że mierna przepaska z trawy - to ekwipunek stanowczo nieadekwatny , to strata obopólna .Żadnych amurów i tołpyg - nie ma nic bardzie błędnego niż traktowanie tych obcych geograficznie i biologicznie gatunków - jak żywą kosiarkę!
Wracając do problematyki eutrofizacji - rogatek sztywny należy do roślin pionierskich jeśli chodzi o stawy , jeziora i inne wody stojące znajdujące się w daleko posuniętej eutrofizacji . Zwykle stosunek pomiędzy roślinnością danego zbiornika a jego trofią ( żyznością ) reguluje sama przyroda - trzeba się jednak liczyć z faktem iż człowiek znacząco zaburza te procesy a ich skutki ostateczne - często są nieodwracalne lub dają się z mozołem uregulować za pomocą metod kosztownych i ryzykownych ( rekultywacja , stosowanie algicydów np preparatu Trigger ) .Uważam też że wspomniane rady odnośnie zarybiania leszczem - nie mają żadnej racji bytu z przyczyn oczywistych i łatwych do przemyślenia . Leszcz jest rybą żerującą w przydennych partiach dna a w dodatku gatunkiem dość odpornym na zły stan biochemiczny wody i słabe jej natlenienie . Jednakże jest leszcz rybą , stadną , bardzo mało odporną na właściwe temu gatunkowi schorzenia oraz przyduchę - która z czasem eliminuje ten gatunek z płytkich zbiorników bezodpływowych albo mających dopływ wód bogatych w fosforany ( substancje budulcowe , użyźniające ) - w tym także ze stawów , zbiorników retencyjnych .Poza tym jako ciekawostkę dodam też że duży leszcz , choć żeruje zupełnie inaczej niż karp , choć jest gatunkiem krajowym i jak najbardziej pożądanym - na przestrzeni kilku lat , jego bytność wywołuje podobne skutki jak obecność karpia ,ale o znacznie mniejszym natężeniu . Istnieją nawet pewne bardzo kosztowne i dość inwazyjne metody "REKULTYWACJI " zbiorników wodnych , z użyciem aeratora , napowietrzającego tzw hypolimnion ( dolne warstwy wód o dużej żyzności i słabym natlenieniu ) . W zasadzie większość programów rekultywacyjnych ma za zadanie ;odciążyć zbiornik od nadmiaru substancji odżywczych jak i też powstałej martwej materii organicznej a której źródła pochodzą nie tylko z natury ( duże ryby karpiowate żerujące przy dnie , martwe części roślin ) ale i przede wszystkim w wyniku działań antropogenicznych (ludzkich ) : nawozów , presji turystyczno - wędkarskiej , gospodarstw rolnych i domowych ( nawozy , i detergenty dostające się do akwenu w czasie jesiennego i wiosennego mieszania się oraz poprzez opady , parowanie wody i źródła podskórne ) , ośrodków przemysłowych ,kąpielisk ( olejki , szampony i mydła).Wszystkie zabiegi rekultywacji są bardzo kosztowne a przy tym ryzykowne a nierzadko rezultat jest zbyt krótkotrwały by uznać te działania za rentowne i warte zachodu. Natomiast wracając do ROGATKA SZTYWNEGO - otóż jest to krajowy gatunek rośliny wodnej , charakterystyczny dla wód eutroficznych i politroficznych ( przeżyźnionych ) - dlatego trudno jest tak naprawdę cokolwiek zdziałać w kwestii jej zwalczania . Jeżeli ta roślina i jej podobne , wszystkie bardzo przykre dla wędkarzy gatunki - masowo porastają połacie wody - w wyniku czego wędkowanie staje się niemal niemożliwe to albo trzeba łowienia zaniechać albo wypraktykować sposób ograniczenia rozwoju kolonii . Istnieje sposób ograniczenia rozwoju flory wodnej - w tym celu należy jednwak poczekać do zimy , aż do momentu gdy taflę wodną skuje gruba warstwa lody . Wówczas - wybrany fragment zbiornika równomiernie zasypujemy grubą warstwą żwiru / czystej ziemi i czekamy do wiosny . Gdy lód odtaje - opadająca na dno ziemia czy piasek - wyraźnie ograniczy rozwój roślinności. Wśród roślin wodnych , bardzo korzystny wpływ na stan biochemiczny wody a przy tym wymagający dużej zasobności w biogeny jest oczeret jeziorny . Roślina ta ( a konkretnie chodzi tutaj o tzw fitocenozę zespołu oczeretu jeziornego Scirpetum Lacustris ) z czasem wywiera bardzo korzystny , czyszczący wpływ na wodę - co w pewnym stopniu znalazło także zastosowanie w oczyszczaniu ścieków , gdzie sadzi się ją w osadnikach , bogatych , co oczywiste - w biogeny .Jeżeli nie jest aż tak źle - nie ma co dramatyzować , tylko wyczyścić sobie mały skrawek wody i łowić . W końcu przyrodzie nie stanie się aż tak wielka krzywda , zwłaszcza gdy wygrabioną roślinność pozostawimy w wodzie - TRZEBA JEDNAK KONIECZNIE ZACHOWAĆ DALEKO IDĄCY UMIAR - tylko kawałek i tylko dla siebie . Odpadają zatem wszelkiego rodzaju czyny społeczne koła - mające na celu wygrabić wszelką roślinność do cna . Pod żadnym pozorem nie wolno wpuszczać tołpyg i amurów . Ryby - są w takich przypadkach niczemu niewinne i można jest bez wątpienia przyrównać do "Etiopczyka wysłanego z misją na Antarktydę - lokalny negus zapomniał że mierna przepaska z trawy - to ekwipunek stanowczo nieadekwatny , to strata obopólna .Żadnych amurów i tołpyg - nie ma nic bardzie błędnego niż traktowanie tych obcych geograficznie i biologicznie gatunków - jak żywą kosiarkę!
ale sobie kolega zapchał głowe pierdołami o żabkach :) co to za książka ? też bym trochę poprzepisywał / przepraszam przeczytał :)
Żaden zbiornik wodny ( wyjąwszy komercyjne bajora - gdzie nawet malej krzewinki daremnie szukać ) nie może być pozbawiony nadbrzeżnych zalesień - drzewostanu czyli mówiąc wprsot drzew - przecież nawisy i konary wychodzące aż do zasięgu lustra wody - sprawiają że świat podwodny przykryty jest "całunem " półcienia ( tak samo jest w pobliżu grążeli gdzie zwykle prawie nie ma łąk podwodnych ) . W innym przypadku - tzn gdy brzeg jest goły i udeptany to naturalne że proces fotosyntezy przebiega piorunująco we wszystkich prześwietlonych warstwach zbiornika . Drzewa nad brzegiem dając cień - ograniczają łagodnie rozwój roślinności .
ale sobie kolega zapchał głowe pierdołami o żabkach :) co to za książka ? też bym trochę poprzepisywał / przepraszam przeczytał :) Piszesz tak bo właśnie wpadłeś pochwalić się swoim pomysłem AMUR - TOłPYGA . SPADAJ.
I daruj sobie te cytaty z komedii J. Machulskiego "Poranek kojota". Niczym tu nie zabłysnąłeś.
Jak jesteś taki mądry to przedstaw swoje zdanie . Napisałem w sumie rzeczy dość proste i oczywiste ale nie tak banalne i szkodliwe jak np :porady z amurem i tołpygą w roli głównej.
I co cię obchodzi co za książki czytam ? Przynajmniej czytam - a to co napisałem pochodzi z .. głowy.
Rogatek jest rośliną pływającą, roślina zawleczona w naszym obszarze i stanowi chwast wodny, niestety nie jest możliwe jego wytępienie na drodze mechanicznej.
Jest pewien związek Reglone (zwiera substancje czynną Diqat), stosowany jest ten herbicyd w Knadzie , Nowej Zelandi oraz innych krajach do zwalczania m.in. rogatka (gdyż jest defolianetem i właśnie niszczy części zielone, dlatego całkowicie hamuje i niszczy rogatka).
Niestety w Polsce prawdopodobnie jest nie dopuszczony do stosowania w zbiornikach wodnych, używany rolnictwie do upraw, ale należy zastosować środki bezpieczeństwa w kwestii wód.
Nowozelandczycy stosują specjalne metody aby wprowadzać reglone do wody gdyż szybko się adsorbuje na frakcji zawiesin w wodzie i się dezaktywuje, nie jest to skomplikowane, ale należy poczytać o tym.
Polecam poczytać literaturę zagraniczną (wiele jest artykułów naukowych oraz w zakresie praktyki zwalczania chwastów wodnych).
Witaj,
Dziękuję za odswieżenie tamatu, informacje napewno sie przydadzą.
Na dniach planujemy oczyszczanie i odmulanie naszego zbiornika może wtedy na zawsze pozbędziemy się tego chwasta.
Pozdrawiam.
Witaj,
Dziękuję za odswieżenie tamatu, informacje napewno sie przydadzą.
Na dniach planujemy oczyszczanie i odmulanie naszego zbiornika może wtedy na zawsze pozbędziemy się tego chwasta.
Pozdrawiam.
Niema takiej siły na tym świecie :)
Witaj,
Dziękuję za odswieżenie tamatu, informacje napewno sie przydadzą.
Na dniach planujemy oczyszczanie i odmulanie naszego zbiornika może wtedy na zawsze pozbędziemy się tego chwasta.
Pozdrawiam.
A może chwastem jesteście wy - ze swoimi karpiami , amurami , kółkami -pierdółkami robiącymi z wody - poletko hodowlane ryb , na które następnie gromadnie polujecie? Z traktowaniem akwenów i rzek - niczym hodowlę i miejsce karpiowo- amurowego kultu?
Miejsce roślin wodnych - jak sama nazwa wskazuje , jest w wodzie , a bezpośrednią przyczyną silnego zarastania nie jest obecność samej rośliny lecz stale zwiększający się poziom substancji biogennych (użyźniających) . To oznaka daleko posuniętej eutrofizacji - a to co gwałtownie przyspiesza zjawisko starzenia się wód ( czyli eutrofizacji) , stanowi efekt ludzkich działań m.in. : ścieki , ryby obce czyli inwazyjne ( karp , amur , tołpyga itp), nawozy spływające z pól , detergenty , zanęty , wycinka roślin o pływających liściach oraz nadbrzeżnych zadrzewień - dających cień, który ogranicza zjawisko fotosyntezy przez co hamuje rozwój roślinności ....
Długo można wymieniać przykłady - jak te zdechłe kółka wędkarskie wraz z innymi podmiotami pokroju typowego wandala - panoszą się na niwach polskiej przyrody.
Wpis nie na temat. Wątek dotyczy sposobów pozbycia się rogatka ze stawu, a nie zarybiania gatunkami obcymi. Autorowi pomyliły się platformy dyskusyjne. Prosz≥ę tego unikać. To nie jest zwykłe miejsce dyskusyjne. To forum wędkuje.pl - forum braci w2edkarskiej