Witam. Mam na imię Grzesiek, a w wędkarstwo wciągnął mnie kolega na początku 2011 roku. W prawdzie za bajtla gdzieś tam się jeździło z tatą, ale to dawno i nieprawda.
Obecnie łowię w wolnych chwilach i tylko amatorsko, dla przyjemności i ew. dobrej rybki na ognisko (oczywiście wymiarowo- leszcz, płoć, ale szczególnie lubię koluszki). Jakichś specjalnych osiągnięć wędkarskich nie mam i raczej się nie spodziewam (do tej pory największa ryba jaką złapałem to leszcz 38cm, więc bez rewelacji) . Nawet, jeśli przez cały dzień niczego nie złapię to i tak uważam go za udany, bo przecież dzień na łonie natury nie może się nie udać.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich moczykijów :)