Ostatnio pojechałem na ryby wcześnie rano - na zaporowy zbiornik! normalnie tylu wędkarzy ze szok! z trudem znalazłem wolne miejsce! nie którzy siedzieli już kilka dni...obok mnie 3-ch... po sprzęcie i rozmowie było widać że czekają na duże karpie! na profesjonalnym sprzęcie rozstawione wędki! jeden siedział przy kijach a reszta poszła spać w campingu! tak patrzę na gościa i podziwiam jego wytrwałość! ale po krótkiej chwili gostek wyciąga 7-go kija i sru na żywca zarzucił i rozwija bata:) podkręcił lampę gazową i zaczyna blisko brzegu łapać żywce:)między czasie sprawdzał karpiówkę....a tam na haku trupek!!!trochę mnie to zdziwiło!po chwili wychodzi jakiś gostek z campingu i pyta się tego pierwszego i co? ile sandałków? karpie nie biorą to sandałów na łapiemy!!! Tak to dobry sposób by oszukać kontrolę...za zwyczaj jak siedzą prawdziwi karpiarze to wiadomo że chłopaki mają przynęty wywiezione na łowisko i raczej nie przeszkadza się tym wędkarzom!...
Przecież tripod i profesjonalny sprzęt, a także upodobania do długich zasiadek nie czynią karpiarzami. Można siedzieć cały weekend nad wodą z matchówką. Na tripod można ułożyć feedera albo i bata. Karpiówki mają szerokie zastosowanie jako wędziska na szczupaka, suma czy sandacza.
Kozłowa Góra, łowisko z sandaczami i sporymi karpiami, jakoś tak lipiec, może sierpień 2009. Na plaży na przeciwko stanicy rozbite 3 albo 4 przepiękne, markowe, solidne namioty. Odpowiednia ilość karpiówek skierowana ku wodzie. Panowie zabijali nudę nad wodą za pomocą... przenośnego telewizorka zasilanego z akumulatora żelowego. Sprzętu wędkarskiego, biwakowego i wszelkiego innego co nie miara. Czułem się głupio mając do dyspozycji 2 tele-karpiówki, krzesełko turystyczne i namiot turystyczny, choć w drodze na łowisko wyzywałem "po cholere mi tyle sprzętu!". Po jakimś czasie zauważyłem branie na wędzisku jednego z tych wędkarzy. Ładny sandałek skusił się na trupka. Z racji, że nie chciało im się moczyć podbieraka to zastosowali "lądowanie z gumofilca", czyli gość wszedł do wody i kopnął rybę w kierunku brzegu. Drugi ją łapnął i bez namysłu wrzucił do nie-pustej siatki...
PS. Czy temat nazwany "Pseudo-karpiarze, psują opinie prawdziwym karpiarzom" nie wyglądał by lepiej?
heh takie są uroki markowy sprzet chwalenie sie wszystkimi nowosciami. a jesli chodzi o połow to juz troche gorzej ja jako spiningista zostałem pare razy zwyzywany przez paru karpiarzy za wpłyniecie im w łowisko co sie okazało było jakies 200 metrow w bok odemnie. paranoja. heh ale jakim prawem łowia na 3 wędki?
heh takie są uroki markowy sprzet chwalenie sie wszystkimi nowosciami. a jesli chodzi o połow to juz troche gorzej ja jako spiningista zostałem pare razy zwyzywany przez paru karpiarzy za wpłyniecie im w łowisko co sie okazało było jakies 200 metrow w bok odemnie. paranoja. heh ale jakim prawem łowia na 3 wędki?
Z dwustu metrów widziałeś zapewne trzecią wędke przeznaczoną do rakiety zanętowej , tak myśle hmm.........................
W każdej grupie wędkarskiej są jednostki nie przyuczone do życia wśród ludzi łowiących karpie i wśród szukających drapieżnika. W moim przypadku jest o tyle inaczej że karpiuje i spinninguje, może dlatego że znam potrzeby obu grup nie wchodzę innym w paradę tzn nie widzę tylko czubka własnego nosa. Jeszcze nigdy nie miałem żadnych problemów.
Mogła to być wędka do markera, jest to bardzo logiczne a że zestaw 200m od brzegu? W czym problem?
W każdej grupie wędkarskiej są jednostki nie przyuczone do życia wśród ludzi łowiących karpie i wśród szukających drapieżnika. W moim przypadku jest o tyle inaczej że karpiuje i spinninguje, może dlatego że znam potrzeby obu grup nie wchodzę innym w paradę tzn nie widzę tylko czubka własnego nosa. Jeszcze nigdy nie miałem żadnych problemów.
Mogła to być wędka do markera, jest to bardzo logiczne a że zestaw 200m od brzegu? W czym problem?
Dokładnie!widziałem nawet karpiarzy którzy mają na swych podach po 4 wędki bo 2 od zestawów ,trzecia od markera a czwarta przygotowana do spoda.
Odnosze wrażenie że uważacie wszystkich
posiadaczy markowego sprzętu za szpanerów i gadżeciaży za tych złych którzy kłusują !! .Czy posiadanie
przez kogoś wędki za 350zł lub kręcioła za 400zł to jakieś
przestępstwo?? Skąd możecie wiedzieć czy koleś na ten kołowrotek nie oszczędzał przez pół zimy?? A może mył samochody czy przez 2 miesiące charował na upragniony sprzęt ?? Pozwólcie im wędkować tak jak chcą, i jakim sprzętem chcą.Chcą łowić na kije za 1000 zł??niech se łowią !! co wam to przeszkadza !! chcą siedzieć na fotelach karpiowych? może im jest nie wygodnie na leżaku turystycznym i wolą sobie kupić fotel z elektrostatyka !! Przestańcie dzielić wędkarzy na rużne kasty!oni łowią po swojemu ,polują na ryby 20-30 kilowe dla tego potrzebują innego sprzętu,ciekawe czy muszkaży czy spinningistów też uważacie za szpanerów??bo przecież nie jeden łowi na wędki robione pod zamówienie w pracowniach i ich jeden kij jest 10x więcej niż wasz cały sprzęt!!
Cześć...wszystkim! trochę pojechaliśmy nie w tą stronę z tematem:) nie chodziło mi o podziwianie sprzętu,również nikomu nie zazdroszczę jego posiadania!jak tu kolega powiedział nie których na to stać a inni zbierają latami by sobie taki z kompletować! i takie zasiadki są dala nich wielkim przeżyciem! mam również kolegów karpiarzy!Podziwiam ich! W tym wątku chodziło mi o to że - akurat ten gość i jego kompani! trochę zachowali się nie tak! a już z pewnością nie łapali karpi:) rozumiem wszystko tylko...! Panowie....!!!(3 - wędkarzy), a rozłożonych 7 kii,a na 8-go gościu jeszcze łapie:)sam! Czyli brakło mi jednego człowieka:)
Witam sniper ma rację co do wędek i sposobu wędkowania koledzy wystarczą dwa patyki a reszta jest zbyteczna chyba że jest się hurtownikiem a nie wędkarzem z prawdziwego zdarzenia oni z wpisu wyglądają raczej na hurtowników nie mających nic z wędkarstwem a co do sprzętu każdy łowi na to na co go stać pozdrawiam serdecznie.
Witam sniper ma rację co do wędek i sposobu wędkowania koledzy wystarczą dwa patyki a reszta jest zbyteczna chyba że jest się hurtownikiem a nie wędkarzem z prawdziwego zdarzenia oni z wpisu wyglądają raczej na hurtowników nie mających nic z wędkarstwem a co do sprzętu każdy łowi na to na co go stać pozdrawiam serdecznie.
//nie chcę nikomu mówić ile i jak ma wędkować! ale każdy z nas opłaca te same składki! jest ten sam regulamin z pewnymi wyjątkami! Tylko jak się koledzy czujecie widząc coś takiego?
No jak ktoś ma kasę i lubi ja inwestować w markowy sprzęt, to niech sobie używa do woli.
Niestety nie jest tak różowo, bo sam często obserwuję przedstawicieli tej "elitarnej grupy" jak łamią wszelkie normy dobrego tonu, przepisy, regulaminy...
Nie przeszkadza mi mądry karpiarz, ale jak widzę dzięcioła który musi zasyfić 200 m kwadratowych dna żeby coś złowić, to od razu bym takiemu z bazooki w łeb pociągnął. Są wśród karpiarzy porządni goście i ja tego nie neguję ba, nawet mam kilku znajomych w tej dziedzinie. Tylko dlaczego wśród karpiarzy jest tylu oszołomów? Może to specyfika tej wąskiej dziedziny przyciąga wszelkiej maści kretynów?
Cóż, omijam takich ktosi z daleka, bom się już kilka razy srodze zdenerwował, a wędkarstwo z założenia ma koić nerwy a nie powodować stres.
No jak ktoś ma kasę i lubi ja inwestować w markowy sprzęt, to niech sobie używa do woli.
Niestety nie jest tak różowo, bo sam często obserwuję przedstawicieli tej "elitarnej grupy" jak łamią wszelkie normy dobrego tonu, przepisy, regulaminy...
Nie przeszkadza mi mądry karpiarz, ale jak widzę dzięcioła który musi zasyfić 200 m kwadratowych dna żeby coś złowić, to od razu bym takiemu z bazooki w łeb pociągnął. Są wśród karpiarzy porządni goście i ja tego nie neguję ba, nawet mam kilku znajomych w tej dziedzinie. Tylko dlaczego wśród karpiarzy jest tylu oszołomów? Może to specyfika tej wąskiej dziedziny przyciąga wszelkiej maści kretynów?
Cóż, omijam takich ktosi z daleka, bom się już kilka razy srodze zdenerwował, a wędkarstwo z założenia ma koić nerwy a nie powodować stres.
masz racje niedlugo na dnie beda rosnac truskawki kukurydza no a moczarka bedzie na brzegach tyle tego wyciagaja czyszczac lowiska
Widzę, że nic się nie zmieniło na forum wedkuje w kontekście karpiarzy i karpiowania. No i nie zmieniła się także moja opinia na temat ludzi negatywnie opiniujących temat karpiarstwa. Kompleksy, zazdrość i niemoc, a przede wszystkim brak wiedzy o "przeciwniku", zżerają Was od środka i infekują Wasze umysły.
A w ramach wyjaśnienia: Wędkarz poławiający sandacze na trupka nie jest karpiarzem - wbijcie sobie to do główek ;)
Drogi Carpmaniacku. Jak pisałem, znam karpiarzy którzy myślą i są w porządku. Mam wśród nich Kolegów przez duże "K". Tylko nurtuje mnie ta cała otoczka która sprawia, że wielu karpiarzom normalnie odbija palma, bo niestety takich też wielu znam.
A proszę ja Ciebie wytłumacz mi ten fenomen, że kiedy odwiedzam SKLEP WĘDKARSKI , powtarzam SKLEP WĘDKARSKI, to na poszczególnych gadżetach czytam takie oto głupoty:
1. namiot karpiowy
2 fotel karpiowy.
3. stojak karpiowy.
4. podbierak karpiowy
5. etc etc.
Co to ma być? Dlaczego do diaska namiot w sklepie wędkarskim nie jest namiotem wędkarskim? Fotel nie jest fotelem wędkarskim.... itd itp.
To żeby se stołka kupić, to trza być karpiorzym?
Czy żeby używać peletu, kulek.... trzeba być karpiarzem?
Czy żeby stosować maty trzeba łowić tylko karpie?
Paranoja jaka towarzyszy temu wąsko pojmowanemu towarzystwu zaczyna mnie przerażać.
Mówisz o wiedzy... czy zatem ktoś kto łowi karpie, a z racji polowania na ogromne sztuki jest zmuszony stosować mocne kije, dobre żyły i plecionki, jest bardziej wartościowym wędkarzem od tego co potrafi złowić każdy gatunek o jakim pomyśli? Czy to, że mnie nie interesują świnie ważące po 30 kilo umniejsza mi w czymś? Czy te tysiące Kolegów łowiących płocie, liny, karasie, leszcze, szczupaki, sandacze... nie potrzebują posiadać żadnej wiedzy, a tylko karpiarzowi jest wiedza potrzebna? Jeśli tak, to w życiu nie słyszałem większej bzdury!
A jeśli chodzi o zazdrość, to raczej daleko mi do niej. Ja jestem starym harcerzem, traperem, wędrowcem, miłośnikiem przyrody i bawi mnie bardziej spanie pod gwiazdami niż w luksusowym campingu, a żarcie z ogniska jest dla mnie ważniejsze o d hamburgera z mikrofalówki. Wędkarstwo traktuje poważnie i w życiu bym nie kimał 50 metrów od wędek z kabelkiem od centralki podłączonym do d*, bo jak zestawy są w wodzie, to ja przy zestawach bez względu na pogodę. I czy to wszystko sprawia że wiem mniej od statystycznego karpiarza, lub czy to powoduje ze jestem mniej wartościowym człowiekiem?
Poza tym sami karpiarze zadbali o swoją opinię, która jak widać jest wszechobecna tam, gdzie spotykają się setki wędkarzy tak jak na tym forum. Coś więc musi w tym być.
Podkreślam, podam rękę każdemu karpiarzowi, który oprócz tego że jest karpiarzem jest też zwykłym wędkarzem tak jak ja i wielu innych tutaj Kolegów.
to nie wędkarze łowiący karpie ponazywali wszystko co się da jako "karpiowe"-to po prostu rodzaj reklamy stosowany przez producentów i sprzedawców.bo można cenę też "karpiową "dołożyć:)a kto ma parcie i małe rozeznanie to łyka ten myk i ceny.na pewno żaden wędkarz nie jest lepszy ,ani gorszy tylko dlatego,że łowi takie a nie inne ryby.także ci łowiący karpie.pisałem już wiele razy,że najgorsze co może być to uogólnianie.w każdej grupie wędkarzy są gadżeciarze i szpanerzy-widocznie niektórzy tak mają:)i niech sobie będą.wśród karpiarzy,muszkarzy,pstrągarzy czy spiningistów.i gdzie tam jeszcze chcą.często są to również świetni wędkarze,mający znakomite wyniki w łowieniu ryb.
Fakt pozostaje faktem, aby łowić duże karpie trzeba mieć mocny sprzęt i dużą wiedzę, ale tak samo jest z sumami, szczupakami, brzanami i innymi gatunkami. Według mnie, człowiek, który potrafi skutecznie i świadomie łowić kilka gatunków ryb ma znacznie większą wiedzę od tego, który wyspecjalizował się w poławianiu tylko jednego, nieważne jakiego. Ale nie można nakazywać ludziom robienia czegokolwiek wbrew sobie. To, że sam wole połowić liny, leszcze, karpie, szczupaki oraz sandacze, nie oznacza, że wszyscy tak powinni czynić i nie widzę nic złego w specjalizowaniu. Z tymi fotelami karpiowymi itp to dobry chwyt na gadżeciarzy.
Są ludzie, którzy myślą, że zakup namiotu karpiowego uczyni ich
karpiarzami, kamizelki spinningowej - spinningistami, podbieraka muchowego - muszkarzami itp. Dlatego kupują na
potęgę. Nie wiem tylko czego mam zazdrościć. Łowię po swojemu, z wykorzystaniem technik i sprzętu, które uznałem za stosowne i których potencjał jestem w stanie wykorzystać. Daje mi to ogromną satysfakcję. Zastanawiam się nad zakupem MATY DO ODHACZANIA RYB i używania jej niekoniecznie do karpi, ale również do gatunków drapieżnych oraz ryby białej. Wszak nie zawsze jest sposobność aby rybkę odhaczyć w podbieraku. Jedyne co mnie wkurza to obnoszenie się z tym wszystkim. Wszystkie zmanierowane "elity wędkarskie" (samozwańcze) wcale nie należą do miłych ludzi, lubią się wywyższać i drwić z innych, nie są wcale koleżeńscy, prędzej spodziewam się noża w plecy niż pomocnej dłoni.
Należy pamiętać, że sprzęt nie łowi ani nie czyni dobrym wędkarzem. Niezależnie od preferowanej metody (spławik, grunt, spinning, mucha). Nawet 100% skuteczność nie czyni dobrym wędkarzem. Są rzeczy o wiele bardziej istotne, takie jak choćby etyka, koleżeńskość, zachowanie na łowisku i wiele wiele innych.
Fakt pozostaje faktem, aby łowić duże karpie trzeba mieć mocny sprzęt i dużą wiedzę, ale tak samo jest z sumami, szczupakami, brzanami i innymi gatunkami. Według mnie, człowiek, który potrafi skutecznie i świadomie łowić kilka gatunków ryb ma znacznie większą wiedzę od tego, który wyspecjalizował się w poławianiu tylko jednego, nieważne jakiego. Ale nie można nakazywać ludziom robienia czegokolwiek wbrew sobie. To, że sam wole połowić liny, leszcze, karpie, szczupaki oraz sandacze, nie oznacza, że wszyscy tak powinni czynić i nie widzę nic złego w specjalizowaniu. Z tymi fotelami karpiowymi itp to dobry chwyt na gadżeciarzy. Są ludzie, którzy myślą, że zakup namiotu karpiowego uczyni ich karpiarzami, kamizelki spinningowej - spinningistami, podbieraka muchowego - muszkarzami itp. Dlatego kupują na potęgę. Nie wiem tylko czego mam zazdrościć. Łowię po swojemu, z wykorzystaniem technik i sprzętu, które uznałem za stosowne i których potencjał jestem w stanie wykorzystać. Daje mi to ogromną satysfakcję. Zastanawiam się nad zakupem MATY DO ODHACZANIA RYB i używania jej niekoniecznie do karpi, ale również do gatunków drapieżnych oraz ryby białej. Wszak nie zawsze jest sposobność aby rybkę odhaczyć w podbieraku. Jedyne co mnie wkurza to obnoszenie się z tym wszystkim. Wszystkie zmanierowane "elity wędkarskie" (samozwańcze) wcale nie należą do miłych ludzi, lubią się wywyższać i drwić z innych, nie są wcale koleżeńscy, prędzej spodziewam się noża w plecy niż pomocnej dłoni.
Należy pamiętać, że sprzęt nie łowi ani nie czyni dobrym wędkarzem. Niezależnie od preferowanej metody (spławik, grunt, spinning, mucha). Nawet 100% skuteczność nie czyni dobrym wędkarzem. Są rzeczy o wiele bardziej istotne, takie jak choćby etyka, koleżeńskość, zachowanie na łowisku i wiele wiele innych.
Ale się kol. pisaq rozpisałeś, czytałem i powiem ci że dużo w tym prawdy co napisałeś, jest w tym dużo racji.
ja tez zaglosuje na pisaqa jesli troszke przetrzebi klusownikow a to co pisal gostmir niepotrzebnie sie unosi w kazdym kregu sa czarne owce tak samo jak u karpiarzy sa tacy co lowia na trupka czy splawik dodatkowo zeby zabic nude na czekanie za braniem czy zaspokoic wlasne chore ambicje takich ludzi jest bardzo duzo w naszym swiecie niech gostmir wytyka takie praktyki ludziom ktorych takich spotka a nie ocenia ogulu ja zaczolem przygode z karpiowaniem w tym roku kupilem sprzet za 5500 zl tripod folel 3 wedziska itp to moze duzo ale odejmowalem sobie wszystkie imprezki czy piwko po pracy przez pol roku do tego dochodzilo jakies fuchy ze tak powiem i choc poswiecam na zlowienie karpia kazdy wolny wekend niewidzialem jeszcze zadnego niewiem czemu ale sie dowiem z czasem bo sie ucze a wolny czas czekajac na branie poswiecam na czytanie ksiazek nad woda robieniu zdjec rozmowami z ludzmi itp nie wedkuje na lowiskach komercyjnuch bo dlamnie to to samo co pujscie do sklepu i kupienie sobie czegos z pulki i nie nazywam sie karpiarzem tylko wedkarzen takim jak inni wokolo niechcialem nikogo urazic ta wypowiedzia pozdrawiam
W wedkarstwie, od kiedy stalo sie moja pasja, najwieksza radosc widze w mozliwosci odzyskania kontaktu z przyroda, a szerzej nawet - z rzeczywistoscia. Z ziemia, z woda, ze stworzeniami, z ktorymi mamy kontakt lowiac. Na dodatek widze w lowieniu praktyke, ktora pozwala odczepic sie chociaz na jakis czas od rynkowej loiki, ktora na nas napiera z kazdej strony. A marketing wedkarski wlazi w to z buciorami, magie i pasje wedkowania zamienia w technologie, tworzy sztuczne potrzeby, aby je nastepnie z duzym zyskiem zaspokajac. Odczarowuje i zaraza kalkulacja ekonomiczna. Czy naprawde wszystko na tym swiecie musi byc "pozycjonowane", pozamykane w przerodkach i podzielone na gorne, dolne i srodkowe polki? Nie mowiac juz o tym, ze wedzisko za pare tysiecy uwazam za cos, co przynajmniej ociera sie o niemoralnosc. Wydaje sie, ze karpiarze (ale nie tylko oni) padaja ofiara tej maszynki i daja sie niezle skubac cwaniakom od wciskania kitu. . Obawiam sie, ze nasz sprzet podlega tej samej kalkulacji, co lodowki i pralki. Chociaz nic nie stoi na przeszkodzie, by produkowac urzadzenia nizawodne i dlugowieczne, jestesmy skazani na takie, ktore nalezy wymieniac co kilka lat, bo zapewnia to staly popyt. Ze sprzetem wedkarskim jest podobnie, wystarczy zmienic nazwe, przemalowac i zamydlic oczy, by zapewnic sobie zyski w nowym sezonie. Panie i panowie, nie pozwalajmy sie tak okradac.
A jakie masz inne wyjście, złamiesz wedke i co robisz, zepsujesz kołowrotek i co robisz, mówie już o złomie gdy nie jest do naprawy ???..................
A jakie masz inne wyjście, złamiesz wedke i co robisz, zepsujesz kołowrotek i co robisz, mówie już o złomie gdy nie jest do naprawy ???..................
Alez ja nie proponuje bojkotu sklepow wedkarskich, apeluje jedynie o rozsadek wedkarzy. Czy naprawde te wszystkie gadzety i - nomen omen - cuda na kiju sa nam potrzebne? Bo z pewnoscia niezbedne sa tym, ktorzy na nich zarabiaja. Naleze do osob, ktore nie uzywaja telefonow komorkowych, bo uwazam, ze ich nie potrzebuje, ze mozna sobie bez nich poradzic przy odrobinie umiejetnosci organizowania swoich poczynan. Podobnie mysle o wiekszosci wedkarskich swiecidelek. I ich nie kupuje.
A jakie masz inne wyjście, złamiesz wedke i co robisz, zepsujesz kołowrotek i co robisz, mówie już o złomie gdy nie jest do naprawy ???..................
Alez ja nie proponuje bojkotu sklepow wedkarskich, apeluje jedynie o rozsadek wedkarzy. Czy naprawde te wszystkie gadzety i - nomen omen - cuda na kiju sa nam potrzebne? Bo z pewnoscia niezbedne sa tym, ktorzy na nich zarabiaja.
Naleze do osob, ktore nie uzywaja telefonow komorkowych, bo uwazam, ze ich nie potrzebuje, ze mozna sobie bez nich poradzic przy odrobinie umiejetnosci organizowania swoich poczynan. Podobnie mysle o wiekszosci wedkarskich swiecidelek. I ich nie kupuje.
Z tymi niektórymi gadżetami to racja.....................
Ja to mam takie kije po 2/8 dych ...:) przeważnie łapię na jednego! a najważniejsze jest dla mnie to by mieć z rybą równe szanse...by z nią powalczyć! do samego końca! to jest nie zapomniane przeżycie:) od ojca się nauczyłem dawać sobie radę na łowisku...a on łowił na takie proste kijaszki i łapał zawsze tyle fajnych ryb:)
Właśnie, sztuczne tworzenie sztucznych potrzeb i jeszcze sztuczność. Wypuszcza się produkt, bierze się jakiegoś Matta Hayesa, on z nim paraduje przed obiektywem kamery i nagle połowa wędkarzy to kupuje. Później dwoją się i troją, aby wymyślić jakieś zastosowanie. Jasne, jest dużo rzeczy potrzebnych, ułatwiających życie i wędkowanie. To, że można bez czegoś żyć nie oznacza, że grzechem jest korzystanie z tego. Niestety, ludzie przesadzają. Jedni z wędkarstwa czynią symulator. Drudzy robią survival. Nie lubię ani jednego, ani drugiego (choć survival mnie kręci ;-) ). Lubię posiedzieć nad wodą, lubię holować ładne rybki, odczuwam potrzebę walki z rybą, mam "sportowe" zapędy, ale nie zapominam o odpoczynku i ładowaniu baterii.
Ale najbardziej nie cierpię braku własnego zdania, owczego pędu i nieumiejętności myślenia za siebie. Podstawa to znać swoje potrzeby - co jest nam naprawdę potrzebne, jak to optymalnie wykorzystać. Dzisiaj panuje przekonanie, że trzeba kupić, nie umieć. Społeczeństwo nam dziadzieje, rosną ludzie nie potrafiący rozpalić ogniska i nie wiedzący jak wkręcić śrubkę!
Właśnie, sztuczne tworzenie sztucznych potrzeb i jeszcze sztuczność. Wypuszcza się produkt, bierze się jakiegoś Matta Hayesa, on z nim paraduje przed obiektywem kamery i nagle połowa wędkarzy to kupuje. Później dwoją się i troją, aby wymyślić jakieś zastosowanie. Jasne, jest dużo rzeczy potrzebnych, ułatwiających życie i wędkowanie. To, że można bez czegoś żyć nie oznacza, że grzechem jest korzystanie z tego. Niestety, ludzie przesadzają. Jedni z wędkarstwa czynią symulator. Drudzy robią survival. Nie lubię ani jednego, ani drugiego (choć survival mnie kręci ;-) ). Lubię posiedzieć nad wodą, lubię holować ładne rybki, odczuwam potrzebę walki z rybą, mam "sportowe" zapędy, ale nie zapominam o odpoczynku i ładowaniu baterii.
Ale najbardziej nie cierpię braku własnego zdania, owczego pędu i nieumiejętności myślenia za siebie. Podstawa to znać swoje potrzeby - co jest nam naprawdę potrzebne, jak to optymalnie wykorzystać. Dzisiaj panuje przekonanie, że trzeba kupić, nie umieć. Społeczeństwo nam dziadzieje, rosną ludzie nie potrafiący rozpalić ogniska i nie wiedzący jak wkręcić śrubkę!
Pisaq to dzieje się w każdej dziedzinie życia, gadżety, gadżety, i jeszcze raz gadżety czasami niepotrzebne, a czasami potrzebne większości dla szpanu, ktoś czuje się ważniejszy, może bardziej doceniany. Jedni kupują fure i równiez ocieramy sie o gadżety inni motocykle i znów to samo, nawet w budownictwie domków , ocieramy się o gadżety słupki , filarki ,wierzyczki czy fontanny a nawet krasnale itd, świat idzie a nie cofa się pod żadnym względem, sam nie wiem czy to jakiś szpan.....................
Moim zdaniem skoro ktoś to kupuje, to niech to się nazywa jak chce. Reklama dźwignią handlu, co już dawno temu zauważyli panowie Smoleń i Laskowik. Już czytałem tutaj o konieczności posiadania czterech czy pięciu rodzajów feederów - jedne na noc, inne na poranek, jeszcze inne w południe i na wieczór, koniecznie picker na jezioro i koniecznie ciężki feeder na rzekę. Jak ktoś nie ma co z pieniędzmi robić - niech ma i 7 wędek do jednej metody - napędza kapitalizm. Firmy odprowadzają podatki - "by żyło się lepiej". Ja nie kupuję. I tak wydaję za dużo pieniędzy na haczyki i bazy do zanęt. Nie czułbym się lepiej siedząc na krześle karpiowym/linowym/szczupakowym/whatever, mój na pół połamany leżak jest wystarczająco wygodny, chociaż w sumie.... podnóżek przestał mu się rozkładać i nie można się wyciągnąć w pozycji horyzontalnej :)
I powiem Ci Duchu: ani mnie grzeją ani ziębią osoby, które dowartościowują się gadżetami, czy to będzie sprzęt wędkarski, najnowszy laptop, komórka z niewidomoczym w środku czy stjuningowany samochód. Ich life style. Dla mnie sprzęt ma działać. Bo to tylko narzędzie.
Jutro jadę spróbować przechytrzyć jakieś wielkie coś (na oko z 70-80 cm długości) - może to karp, może amur albo inna tołpyga - nie wiem, co wypatrzyłem dzisiaj nad wodą. Obmyśliłem chytry plan i zobaczymy się uda. O ile rybka się skusi na to, co i w jaki sposób mam ochotę jej zaserwować - uprzedzając
wszystkie pytania, powiem tylko, że nie będzie to granat :) I czy mój niezniszczalny 2-metrowy spiningowy teleskop z Tesco za 20 zł to przeżyje. A jak nie przeżyje to w końcu będę miał pretekst żeby kupić sobie jakąś normalnej długości spławikówkę. Najwyżej rybkę wyłowię kiedyś indziej. A póki co - idę wyłączyć zanętową kukurydzę, bo już chyba zmiękła wystarczająco :)
Pozdrawiam wszystkich karpiarzy i niekarpiarzy i gadżeciarzy i niegadżeciarzy :)
Ale, żeby nie było, że tylko o karpiarzach mowa (2 posty wcześniej pisałem też o spinningistach i muszkarzach). Tak samo jest...z każdym i w każdej dziedzinie życia. Dochodzi do tego, że nawet czapki, kamizelki, bluzy, spodniobuty, wiadra, sygnałki, foteliki itp MUSZĄ mieć logo modnego producenta.
W życiu codziennym to samo. Ładne skórzane buty za 200zł są brzydsze od tych ładnych skórzanych butów z "łyżwą" za 400zł. Czarny t-shirt jest okropny, do momentu w którym ktoś umieści na nim logo fajnego producenta. Żenada! Osobiście jak mam kupować buty to szlag mnie trafia, lubię wygodne, ładne obuwie, ale nie toleruje znaczków firmowych (podobnie z resztą odzieży). Jeżeli to jest sposób na wyrażenie swojej "zajebistości" to ja wysiadam. Podobnie ze sprzętem... każdym.
Niech każdy łowi na to co lubi, niech nosi to co lubi, ale na litość boską, niech nie dyskryminuje innych z powodu, że mają coś "mniej-markowego"! Nie ocenia się książki po okładce.
poprostu musimy sie kiedys zebrac na jakims fajnym lowisku ci markowcy i ci tandeciarze tacy z tanim sprzetem jak ja i polapiemy sobie zobaczymy czy ruznica jest sprzet czy tez cos jnnego niech ktos podzuci pomysl kiedy i gdzie pozdrawiam
Ale, żeby nie było, że tylko o karpiarzach mowa (2 posty wcześniej pisałem też o spinningistach i muszkarzach). Tak samo jest...z każdym i w każdej dziedzinie życia. Dochodzi do tego, że nawet czapki, kamizelki, bluzy, spodniobuty, wiadra, sygnałki, foteliki itp MUSZĄ mieć logo modnego producenta.
W życiu codziennym to samo. Ładne skórzane buty za 200zł są brzydsze od tych ładnych skórzanych butów z "łyżwą" za 400zł. Czarny t-shirt jest okropny, do momentu w którym ktoś umieści na nim logo fajnego producenta. Żenada! Osobiście jak mam kupować buty to szlag mnie trafia, lubię wygodne, ładne obuwie, ale nie toleruje znaczków firmowych (podobnie z resztą odzieży). Jeżeli to jest sposób na wyrażenie swojej "zajebistości" to ja wysiadam. Podobnie ze sprzętem... każdym.
Niech każdy łowi na to co lubi, niech nosi to co lubi, ale na litość boską, niech nie dyskryminuje innych z powodu, że mają coś "mniej-markowego"! Nie ocenia się książki po okładce.
Bardzo rzeczowo i konkretnie to okresliłeś i w tym sęk że tej karuzeli nie jesteśmy w stanie zatrzymać a tylko dostosować się do niej, udając że albo tolerujemy to co się dzieje wokół nas, albo też kręcimy się na tej karuzeli.............
i niech nie dyskryminuje,że ma coś bardziej markowego:)to kwestia gustu,upodobań i tyle.i po co się ekscytować czyimiś ciuchami czy tym na co łowi.takie gadanie działa w obie strony-jedni uważają ,że oni są lepsi,bo mają droższy sprzęt.a drudzy ,że oni są lepszymi wędkarzami ,o łowią tanimi wędkami.ani jedni jak wiemy nie mają racji.
i niech nie dyskryminuje,że ma coś bardziej markowego:)
to kwestia gustu,upodobań i tyle.
i po co się ekscytować czyimiś ciuchami czy tym na co łowi.
takie gadanie działa w obie strony-jedni uważają ,że oni są lepsi,bo mają droższy sprzęt.
a drudzy ,że oni są lepszymi wędkarzami ,o łowią tanimi wędkami.
ani jedni jak wiemy nie mają racji.
dziwi mnie jedno dlaczego ci który stać na drogi sprzęt najlepsze wędki nasmiewaja sie z tych ktorych na to nie stac nawet na forum dzieją się takie rzeczy
A ja odnoszę wrażenie, że jest odwrotnie. Nie chodzi mi tu o karpiarzy, mowie ogólnie, że Ci, co łowią na słabszy sprzęt czepiają się tych "gadżeciarzy" i wszelkich nowinek i gadżetów wędkarskich.
Człowieku nie masz kasy to nie kupuj, lubisz łowić na wędki bazarowe to tak łów - Twoja sprawa. Ale dlaczego czepiasz się tych, których stać na taki sprzęt i korzystają z wszelkiego rodzaju gadżetów i udogodnień wędkarskich.
Tak jest w każdej dziedzinie życia i tego nie zmienisz. To, że w tej chwili są dostępne telewizory plazmowe itp to nadal mam mieć rubina, bo jestem gadżeciarzem!
Chyba przez większość tych wypowiedzi przemawia zwykła zazdrość, tak typowa w naszym społeczeństwie. Bo mnie nie stać, to musze w jakiś inny sposób sobie to odbić, na przykład objechać na forum karpiarzy. Sam nie jestem karpiarzem, ale dajcie im spokój. Nie ma znaczenia czy karpiarz czy spiningista, w każdej grupie wędkarskiej spotyka sie "dobrych i złych" wędkarzy. Że ktoś ma drogi sprzęt nie znaczy, że jest gadżeciarzem. Stać mnie na taki sprzęt to kupuję, bo fajniej jest łowić rybki na dobry sprzęt niż na kije od szczotki.
Mam drogi sprzęt, może nawet bardzo drogi i co z tego! Jestem gadżeciarzem??? Nie, ja jestem wędkarzem!!! I łowię ze znajomymi, których cały sprzęt ma może wartość mojego jednego kołowrotka. Łowię też z takimi, ktorzy mają jeszcze droższy sprzęt. I co z tego, ze wszystkimi łowi mi się rewelacyjnie, a nocne zasiadki są zaj...ste. Nie ma dla nas znaczenia, kto ma jaki sprzęt, po prostu łowienie to nasze hobby, pasja i każdy łowi na co chce. A najważniejszy jest klimat tych wspólnych połowów a nie, kto, na co łowi!!!
A więc drodzy koledzy (oczywiście nie wszyscy), jak nie, stac Was na taki sprzęt to przestańcie jechać na tych, którzy mogą sobie na to pozwolić.
Bo nie szata zdobi człowieka, a w naszym przypadku nie sprzęt zdobi wędkarza.
A ja odnoszę wrażenie, że jest odwrotnie. Nie chodzi mi tu o karpiarzy, mowie ogólnie, że Ci, co łowią na słabszy sprzęt czepiają się tych "gadżeciarzy" i wszelkich nowinek i gadżetów wędkarskich.
Człowieku nie masz kasy to nie kupuj, lubisz łowić na wędki bazarowe to tak łów - Twoja sprawa. Ale dlaczego czepiasz się tych, których stać na taki sprzęt i korzystają z wszelkiego rodzaju gadżetów i udogodnień wędkarskich.
Tak jest w każdej dziedzinie życia i tego nie zmienisz. To, że w tej chwili są dostępne telewizory plazmowe itp to nadal mam mieć rubina, bo jestem gadżeciarzem!
Chyba przez większość tych wypowiedzi przemawia zwykła zazdrość, tak typowa w naszym społeczeństwie. Bo mnie nie stać, to musze w jakiś inny sposób sobie to odbić, na przykład objechać na forum karpiarzy. Sam nie jestem karpiarzem, ale dajcie im spokój. Nie ma znaczenia czy karpiarz czy spiningista, w każdej grupie wędkarskiej spotyka sie "dobrych i złych" wędkarzy. Że ktoś ma drogi sprzęt nie znaczy, że jest gadżeciarzem. Stać mnie na taki sprzęt to kupuję, bo fajniej jest łowić rybki na dobry sprzęt niż na kije od szczotki.
Mam drogi sprzęt, może nawet bardzo drogi i co z tego! Jestem gadżeciarzem??? Nie, ja jestem wędkarzem!!! I łowię ze znajomymi, których cały sprzęt ma może wartość mojego jednego kołowrotka. Łowię też z takimi, ktorzy mają jeszcze droższy sprzęt. I co z tego, ze wszystkimi łowi mi się rewelacyjnie, a nocne zasiadki są zaj...ste. Nie ma dla nas znaczenia, kto ma jaki sprzęt, po prostu łowienie to nasze hobby, pasja i każdy łowi na co chce. A najważniejszy jest klimat tych wspólnych połowów a nie, kto, na co łowi!!!
A więc drodzy koledzy (oczywiście nie wszyscy), jak nie, stac Was na taki sprzęt to przestańcie jechać na tych, którzy mogą sobie na to pozwolić.
Bo nie szata zdobi człowieka, a w naszym przypadku nie sprzęt zdobi wędkarza.
dziwi mnie jedno dlaczego ci który stać na drogi sprzęt najlepsze wędki nasmiewaja sie z tych ktorych na to nie stac nawet na forum dzieją się takie rzeczy
Ja zauważyłem coś z goła odwrotnego.Odniosłem wrażenie ze niektórzy na tym forum naśmiewają sie z tych którzy kupują markowy sprzęt wyzywając ich od szpanerów i gadżeciaży.Dla nich ktoś kto posiada centralkę lub namiot jest gadżeciażem i leniem a nie wędkarzem.
Kazik_kz2 - zgadzam się poniekąd z Twoimi tezami. Jest jednak małe "ale".
Mieliśmy tu kiedyś pewnego Redaktora, który napisał wspaniały poradnik pt "Poradnik Młodego Nowoczesnego Karpiarza" z którego młodu nowoczesny karpiarz dowiadywał się że :
1. prawdziwy karpiarz nigdy nie pojedzie nad wodę rowerem
2. Karpiarz musi mieć brykę na macpersonach i 4X4 oraz łącznością satelitarrną
3 jakie wędki, kołowrotki , stoliki (do montażu zestawów), stoliki campingowe, stojaki, pody, plecionki musi posiadać karpiarz, a wszystko to ilustrowane pięknymi wyciągami z katalogów najlepszych firm.
4. Alarmy, czujniki ruchu, radary,i inne cuda + pastuch elektryczny.
Starzy wyjadacze pamiętają jaka wojnę w tedy rozpętałem, bo ten poradnik był tylko żywą reklamą najzajebistrzych firm wędkarskich.
Na koniec dogadałem się jakoś z tym ktosiem, choć nie było łatwo więc celowo nie podaje o kogo chodzi. Jednak ten wyczyn przeszedł do historii.
W owym poradniku nie było ani słowa o tym, co każdy wędkarz (i karpiarz) powinien wiedzieć o sprzęcie jaki jest mu potrzebny do danej metody, czyli o rodzajach wędzisk, o ich parametrach, podobnie jak żyłek, plecionek, kołowrotków. Nie było ani słowa że namiot powinien być odpowiedniej wielkości czy odpowiedniej budowy by spełniał swe zadanie... etc.
To czytelnik miał sobie przekombinować dobre rady i zdecydować jakiej firmy sprzęt zakupi, i czy zrobi to na Allegro, bazarze czy w salonie wędkarskim .
A tam miał na tacy podane bajery według cennika - dodam tylko, ze cennik ten był kosmiczny.
Czy tak musi zaczynać wędkarz? Wyobrażam sobie chłopaka z średniozamożnej rodziny, który męczy staruszków o kapuchę na sprzęt dla początkującego karpiarza przemyślane na podstawie tego poradnika.
Czy to gadżeciarz napisał owo dzieło? Czy to normalne?
Ja zauważyłem coś z goła odwrotnego.Odniosłem wrażenie ze niektórzy na tym forum naśmiewają sie z tych którzy kupują markowy sprzęt wyzywając ich od szpanerów i gadżeciaży.Dla nich ktoś kto posiada centralkę lub namiot jest gadżeciażem i leniem a nie wędkarzem.
Jarku11 - ja myślałem że tę sprawę mamy już załatwioną, z tekstu wynika mi że pijesz właśnie do mnie. Jednak masz jakąś urazę i nie chcesz odpuścić.
Obserwując wędkarzy którzy gniją w namiotach podłączeni do zarąbistych centralek istotnie uważam ich za śmierdzących leni, którzy pozostawiają wędki (zarzucone) bez nadzoru. Dlatego muszą mieć dodatkowo czujniki ruchu i alarmy, bo jak się gnije w budzie, to się kusi złodzieja i koło się zamyka. Ale Ty przecież tak nie postępujesz, więc daruj sobie te przytyki. Myślałem że masz więcej dobrej woli i godności, a Ty znów mi przypominasz o swoich pretensjach choć sprawę juz załatwiliśmy - chyba że się mylę.
Miałem się nie odzywać na te puste i bez sensu wywody dopóty dopóki nie zostałem zaczepiony niemal personalnie. Zastanawiam się jak Mirku na podstawie jednego człowieka pozbawionego rozumu możesz porównywać całą rzeszę innych ludzi gustujących w poławianiu danej ryby? Tego nie zrozumiem z jednego powodu, nie da się!
Powiedziałeś "uważam ich za śmierdzących leni, którzy pozostawiają wędki (zarzucone)
bez nadzoru." Sam nie tak dawno wspomniałeś że przysnąłeś przy wędkach więc czy jesteś leniem?
Albo "Dlatego muszą mieć dodatkowo czujniki ruchu i alarmy, bo jak się gnije w
budzie, to się kusi złodzieja"
Tak masz rację podobnie jak większość innych kolegów lubię poleżeć w budzie, nie oznacza to jednak że jestem leniem. Mnie wędkowanie przynosi zarówno tyle trudności co i przyjemności i nie należę do tych leniwych. Być może kusi to złodzieja dlatego na nocnych zasiadkach użyję wszystkiego co mam sygnalizatory, czujnik ruchu itd.
Firmowych sprzętów nie posiadam bo zwyczajnie mnie na to nie stać zaś jeśli będzie to na pewno je sobie kupię. Czy za to że będę ciężko zapierdzielał w pocie czoła oszczędzał tak jak to ty oszczędzałeś i wreszcie sobie kupię te firmówki uznany zostanę za gadżeciaża? coś wam koledzy w głowach poprzewracało.
Co was tak wkurza w firmówkach? Czy to że są to złe sprzęty czy fakt że was na nie nie stać? Mnie oczywiście na dzień dzisiejszy nie stać ale to nie powód żebym miał dostawać piany na widok chromowanego tripoda, kołowrotka Daiwy za chociażby 1400zł czy centralki za min 400zł. Co najwyżej mogę obrać sobie cel w życiu zarobić i sobie kupić. Jeśli zaś ktoś nie chce mieć takich sprzętów to jakim prawem ta krytyka?
Ostatnio pojechałem na ryby wcześnie rano - na zaporowy zbiornik! normalnie tylu wędkarzy ze szok! z trudem znalazłem wolne miejsce! nie którzy siedzieli już kilka dni...obok mnie 3-ch... po sprzęcie i rozmowie było widać że czekają na duże karpie! na profesjonalnym sprzęcie rozstawione wędki! jeden siedział przy kijach a reszta poszła spać w campingu! tak patrzę na gościa i podziwiam jego wytrwałość! ale po krótkiej chwili gostek wyciąga 7-go kija i sru na żywca zarzucił i rozwija bata:) podkręcił lampę gazową i zaczyna blisko brzegu łapać żywce:)między czasie sprawdzał karpiówkę....a tam na haku trupek!!!trochę mnie to zdziwiło!po chwili wychodzi jakiś gostek z campingu i pyta się tego pierwszego i co? ile sandałków? karpie nie biorą to sandałów na łapiemy!!! Tak to dobry sposób by oszukać kontrolę...za zwyczaj jak siedzą prawdziwi karpiarze to wiadomo że chłopaki mają przynęty wywiezione na łowisko i raczej nie przeszkadza się tym wędkarzom!...
Przecież tripod i profesjonalny sprzęt, a także upodobania do długich zasiadek nie czynią karpiarzami.
Można siedzieć cały weekend nad wodą z matchówką.
Na tripod można ułożyć feedera albo i bata.
Karpiówki mają szerokie zastosowanie jako wędziska na szczupaka, suma czy sandacza.
Kozłowa Góra, łowisko z sandaczami i sporymi karpiami, jakoś tak lipiec, może sierpień 2009.
Na plaży na przeciwko stanicy rozbite 3 albo 4 przepiękne, markowe, solidne namioty.
Odpowiednia ilość karpiówek skierowana ku wodzie. Panowie zabijali nudę nad wodą za pomocą... przenośnego telewizorka zasilanego z akumulatora żelowego. Sprzętu wędkarskiego, biwakowego i wszelkiego innego co nie miara.
Czułem się głupio mając do dyspozycji 2 tele-karpiówki, krzesełko turystyczne i namiot turystyczny, choć w drodze na łowisko wyzywałem "po cholere mi tyle sprzętu!".
Po jakimś czasie zauważyłem branie na wędzisku jednego z tych wędkarzy.
Ładny sandałek skusił się na trupka. Z racji, że nie chciało im się moczyć podbieraka to zastosowali "lądowanie z gumofilca", czyli gość wszedł do wody i kopnął rybę w kierunku brzegu. Drugi ją łapnął i bez namysłu wrzucił do nie-pustej siatki...
PS.
Czy temat nazwany "Pseudo-karpiarze, psują opinie prawdziwym karpiarzom" nie wyglądał by lepiej?
heh takie są uroki markowy sprzet chwalenie sie wszystkimi nowosciami. a jesli chodzi o połow to juz troche gorzej ja jako spiningista zostałem pare razy zwyzywany przez paru karpiarzy za wpłyniecie im w łowisko co sie okazało było jakies 200 metrow w bok odemnie. paranoja. heh ale jakim prawem łowia na 3 wędki?
heh takie są uroki markowy sprzet chwalenie sie wszystkimi nowosciami. a jesli chodzi o połow to juz troche gorzej ja jako spiningista zostałem pare razy zwyzywany przez paru karpiarzy za wpłyniecie im w łowisko co sie okazało było jakies 200 metrow w bok odemnie. paranoja. heh ale jakim prawem łowia na 3 wędki?
Z dwustu metrów widziałeś zapewne trzecią wędke przeznaczoną do rakiety zanętowej , tak myśle hmm.........................
nie jak wracalismy z pomostu gdzie u wuja łodke zostawiamy.. przechodzilismy obok ich stanowisk takze wszystko było elegancko widac
nie jak wracalismy z pomostu gdzie u wuja łodke zostawiamy.. przechodzilismy obok ich stanowisk takze wszystko było elegancko widac
A to zmienia stan rzeczy, sory...................
W każdej grupie wędkarskiej są jednostki nie przyuczone do życia wśród ludzi łowiących karpie i wśród szukających drapieżnika. W moim przypadku jest o tyle inaczej że karpiuje i spinninguje, może dlatego że znam potrzeby obu grup nie wchodzę innym w paradę tzn nie widzę tylko czubka własnego nosa. Jeszcze nigdy nie miałem żadnych problemów.
Mogła to być wędka do markera, jest to bardzo logiczne a że zestaw 200m od brzegu? W czym problem?
W każdej grupie wędkarskiej są jednostki nie przyuczone do życia wśród ludzi łowiących karpie i wśród szukających drapieżnika. W moim przypadku jest o tyle inaczej że karpiuje i spinninguje, może dlatego że znam potrzeby obu grup nie wchodzę innym w paradę tzn nie widzę tylko czubka własnego nosa. Jeszcze nigdy nie miałem żadnych problemów.
Mogła to być wędka do markera, jest to bardzo logiczne a że zestaw 200m od brzegu? W czym problem?
Dokładnie!widziałem nawet karpiarzy którzy mają na swych podach po 4 wędki bo 2 od zestawów ,trzecia od markera a czwarta przygotowana do spoda.
Odnosze wrażenie że uważacie wszystkich posiadaczy markowego sprzętu za szpanerów i gadżeciaży za tych złych którzy kłusują !! .Czy posiadanie przez kogoś wędki za 350zł lub kręcioła za 400zł to jakieś przestępstwo?? Skąd możecie wiedzieć czy koleś na ten kołowrotek nie oszczędzał przez pół zimy?? A może mył samochody czy przez 2 miesiące charował na upragniony sprzęt ?? Pozwólcie im wędkować tak jak chcą, i jakim sprzętem chcą.Chcą łowić na kije za 1000 zł??niech se łowią !! co wam to przeszkadza !! chcą siedzieć na fotelach karpiowych? może im jest nie wygodnie na leżaku turystycznym i wolą sobie kupić fotel z elektrostatyka !! Przestańcie dzielić wędkarzy na rużne kasty!oni łowią po swojemu ,polują na ryby 20-30 kilowe dla tego potrzebują innego sprzętu,ciekawe czy muszkaży czy spinningistów też uważacie za szpanerów??bo przecież nie jeden łowi na wędki robione pod zamówienie w pracowniach i ich jeden kij jest 10x więcej niż wasz cały sprzęt!!
Dla tych co nie czytali tekst o karpiarzach gadżeciarzach
Karpiarze gadżeciarze - wyprawa w Boże Ciało
Cześć...wszystkim! trochę pojechaliśmy nie w tą stronę z tematem:) nie chodziło mi o podziwianie sprzętu,również nikomu nie zazdroszczę jego posiadania!jak tu kolega powiedział nie których na to stać a inni zbierają latami by sobie taki z kompletować! i takie zasiadki są dala nich wielkim przeżyciem! mam również kolegów karpiarzy!Podziwiam ich! W tym wątku chodziło mi o to że - akurat ten gość i jego kompani! trochę zachowali się nie tak! a już z pewnością nie łapali karpi:) rozumiem wszystko tylko...!
Panowie....!!!(3 - wędkarzy), a rozłożonych 7 kii,a na 8-go gościu jeszcze łapie:)sam! Czyli brakło mi jednego człowieka:)
Witam sniper ma rację co do wędek i sposobu wędkowania koledzy wystarczą dwa patyki a reszta jest zbyteczna chyba że jest się hurtownikiem a nie wędkarzem z prawdziwego zdarzenia oni z wpisu wyglądają raczej na hurtowników nie mających nic z wędkarstwem a co do sprzętu każdy łowi na to na co go stać pozdrawiam serdecznie.
Witam sniper ma rację co do wędek i sposobu wędkowania koledzy wystarczą dwa patyki a reszta jest zbyteczna chyba że jest się hurtownikiem a nie wędkarzem z prawdziwego zdarzenia oni z wpisu wyglądają raczej na hurtowników nie mających nic z wędkarstwem a co do sprzętu każdy łowi na to na co go stać pozdrawiam serdecznie.
//nie chcę nikomu mówić ile i jak ma wędkować! ale każdy z nas opłaca te same składki! jest ten sam regulamin z pewnymi wyjątkami! Tylko jak się koledzy czujecie widząc coś takiego?
No jak ktoś ma kasę i lubi ja inwestować w markowy sprzęt, to niech sobie używa do woli.
Niestety nie jest tak różowo, bo sam często obserwuję przedstawicieli tej "elitarnej grupy" jak łamią wszelkie normy dobrego tonu, przepisy, regulaminy...
Nie przeszkadza mi mądry karpiarz, ale jak widzę dzięcioła który musi zasyfić 200 m kwadratowych dna żeby coś złowić, to od razu bym takiemu z bazooki w łeb pociągnął. Są wśród karpiarzy porządni goście i ja tego nie neguję ba, nawet mam kilku znajomych w tej dziedzinie. Tylko dlaczego wśród karpiarzy jest tylu oszołomów? Może to specyfika tej wąskiej dziedziny przyciąga wszelkiej maści kretynów?
Cóż, omijam takich ktosi z daleka, bom się już kilka razy srodze zdenerwował, a wędkarstwo z założenia ma koić nerwy a nie powodować stres.
No jak ktoś ma kasę i lubi ja inwestować w markowy sprzęt, to niech sobie używa do woli.
Niestety nie jest tak różowo, bo sam często obserwuję przedstawicieli tej "elitarnej grupy" jak łamią wszelkie normy dobrego tonu, przepisy, regulaminy...
Nie przeszkadza mi mądry karpiarz, ale jak widzę dzięcioła który musi zasyfić 200 m kwadratowych dna żeby coś złowić, to od razu bym takiemu z bazooki w łeb pociągnął. Są wśród karpiarzy porządni goście i ja tego nie neguję ba, nawet mam kilku znajomych w tej dziedzinie. Tylko dlaczego wśród karpiarzy jest tylu oszołomów? Może to specyfika tej wąskiej dziedziny przyciąga wszelkiej maści kretynów?
Cóż, omijam takich ktosi z daleka, bom się już kilka razy srodze zdenerwował, a wędkarstwo z założenia ma koić nerwy a nie powodować stres.
masz racje niedlugo na dnie beda rosnac truskawki kukurydza no a moczarka bedzie na brzegach tyle tego wyciagaja czyszczac lowiska
Widzę, że nic się nie zmieniło na forum wedkuje w kontekście karpiarzy i karpiowania. No i nie zmieniła się także moja opinia na temat ludzi negatywnie opiniujących temat karpiarstwa. Kompleksy, zazdrość i niemoc, a przede wszystkim brak wiedzy o "przeciwniku", zżerają Was od środka i infekują Wasze umysły.
A w ramach wyjaśnienia: Wędkarz poławiający sandacze na trupka nie jest karpiarzem - wbijcie sobie to do główek ;)
Pozderki!
Drogi Carpmaniacku. Jak pisałem, znam karpiarzy którzy myślą i są w porządku. Mam wśród nich Kolegów przez duże "K". Tylko nurtuje mnie ta cała otoczka która sprawia, że wielu karpiarzom normalnie odbija palma, bo niestety takich też wielu znam.
A proszę ja Ciebie wytłumacz mi ten fenomen, że kiedy odwiedzam SKLEP WĘDKARSKI , powtarzam SKLEP WĘDKARSKI, to na poszczególnych gadżetach czytam takie oto głupoty:
1. namiot karpiowy
2 fotel karpiowy.
3. stojak karpiowy.
4. podbierak karpiowy
5. etc etc.
Co to ma być? Dlaczego do diaska namiot w sklepie wędkarskim nie jest namiotem wędkarskim? Fotel nie jest fotelem wędkarskim.... itd itp.
To żeby se stołka kupić, to trza być karpiorzym?
Czy żeby używać peletu, kulek.... trzeba być karpiarzem?
Czy żeby stosować maty trzeba łowić tylko karpie?
Paranoja jaka towarzyszy temu wąsko pojmowanemu towarzystwu zaczyna mnie przerażać.
Mówisz o wiedzy... czy zatem ktoś kto łowi karpie, a z racji polowania na ogromne sztuki jest zmuszony stosować mocne kije, dobre żyły i plecionki, jest bardziej wartościowym wędkarzem od tego co potrafi złowić każdy gatunek o jakim pomyśli? Czy to, że mnie nie interesują świnie ważące po 30 kilo umniejsza mi w czymś? Czy te tysiące Kolegów łowiących płocie, liny, karasie, leszcze, szczupaki, sandacze... nie potrzebują posiadać żadnej wiedzy, a tylko karpiarzowi jest wiedza potrzebna? Jeśli tak, to w życiu nie słyszałem większej bzdury!
A jeśli chodzi o zazdrość, to raczej daleko mi do niej. Ja jestem starym harcerzem, traperem, wędrowcem, miłośnikiem przyrody i bawi mnie bardziej spanie pod gwiazdami niż w luksusowym campingu, a żarcie z ogniska jest dla mnie ważniejsze o d hamburgera z mikrofalówki. Wędkarstwo traktuje poważnie i w życiu bym nie kimał 50 metrów od wędek z kabelkiem od centralki podłączonym do d*, bo jak zestawy są w wodzie, to ja przy zestawach bez względu na pogodę. I czy to wszystko sprawia że wiem mniej od statystycznego karpiarza, lub czy to powoduje ze jestem mniej wartościowym człowiekiem?
Poza tym sami karpiarze zadbali o swoją opinię, która jak widać jest wszechobecna tam, gdzie spotykają się setki wędkarzy tak jak na tym forum. Coś więc musi w tym być.
Podkreślam, podam rękę każdemu karpiarzowi, który oprócz tego że jest karpiarzem jest też zwykłym wędkarzem tak jak ja i wielu innych tutaj Kolegów.
jk nie potrfi dac sobie rade z karpiem to idze na latwizne i podrzuca ""trupka""
to nie wędkarze łowiący karpie ponazywali wszystko co się da jako "karpiowe"-to po prostu rodzaj reklamy stosowany przez producentów i sprzedawców.bo można cenę też "karpiową "dołożyć:)a kto ma parcie i małe rozeznanie to łyka ten myk i ceny.na pewno żaden wędkarz nie jest lepszy ,ani gorszy tylko dlatego,że łowi takie a nie inne ryby.także ci łowiący karpie.pisałem już wiele razy,że najgorsze co może być to uogólnianie.w każdej grupie wędkarzy są gadżeciarze i szpanerzy-widocznie niektórzy tak mają:)i niech sobie będą.wśród karpiarzy,muszkarzy,pstrągarzy czy spiningistów.i gdzie tam jeszcze chcą.często są to również świetni wędkarze,mający znakomite wyniki w łowieniu ryb.
To może i ja coś dorzuce, czy kucharz gotujący grochówke jest gorszy od kucharza gotującego flaczki ?...............
Fakt pozostaje faktem, aby łowić duże karpie trzeba mieć mocny sprzęt i dużą wiedzę, ale tak samo jest z sumami, szczupakami, brzanami i innymi gatunkami.
Według mnie, człowiek, który potrafi skutecznie i świadomie łowić kilka gatunków ryb ma znacznie większą wiedzę od tego, który wyspecjalizował się w poławianiu tylko jednego, nieważne jakiego. Ale nie można nakazywać ludziom robienia czegokolwiek wbrew sobie.
To, że sam wole połowić liny, leszcze, karpie, szczupaki oraz sandacze, nie oznacza, że wszyscy tak powinni czynić i nie widzę nic złego w specjalizowaniu.
Z tymi fotelami karpiowymi itp to dobry chwyt na gadżeciarzy.
Są ludzie, którzy myślą, że zakup namiotu karpiowego uczyni ich karpiarzami, kamizelki spinningowej - spinningistami, podbieraka muchowego - muszkarzami itp. Dlatego kupują na potęgę.
Nie wiem tylko czego mam zazdrościć. Łowię po swojemu, z wykorzystaniem technik i sprzętu, które uznałem za stosowne i których potencjał jestem w stanie wykorzystać. Daje mi to ogromną satysfakcję. Zastanawiam się nad zakupem MATY DO ODHACZANIA RYB i używania jej niekoniecznie do karpi, ale również do gatunków drapieżnych oraz ryby białej. Wszak nie zawsze jest sposobność aby rybkę odhaczyć w podbieraku.
Jedyne co mnie wkurza to obnoszenie się z tym wszystkim. Wszystkie zmanierowane "elity wędkarskie" (samozwańcze) wcale nie należą do miłych ludzi, lubią się wywyższać i drwić z innych, nie są wcale koleżeńscy, prędzej spodziewam się noża w plecy niż pomocnej dłoni.
Należy pamiętać, że sprzęt nie łowi ani nie czyni dobrym wędkarzem. Niezależnie od preferowanej metody (spławik, grunt, spinning, mucha). Nawet 100% skuteczność nie czyni dobrym wędkarzem. Są rzeczy o wiele bardziej istotne, takie jak choćby etyka, koleżeńskość, zachowanie na łowisku i wiele wiele innych.
Fakt pozostaje faktem, aby łowić duże karpie trzeba mieć mocny sprzęt i dużą wiedzę, ale tak samo jest z sumami, szczupakami, brzanami i innymi gatunkami.
Według mnie, człowiek, który potrafi skutecznie i świadomie łowić kilka gatunków ryb ma znacznie większą wiedzę od tego, który wyspecjalizował się w poławianiu tylko jednego, nieważne jakiego. Ale nie można nakazywać ludziom robienia czegokolwiek wbrew sobie.
To, że sam wole połowić liny, leszcze, karpie, szczupaki oraz sandacze, nie oznacza, że wszyscy tak powinni czynić i nie widzę nic złego w specjalizowaniu.
Z tymi fotelami karpiowymi itp to dobry chwyt na gadżeciarzy.
Są ludzie, którzy myślą, że zakup namiotu karpiowego uczyni ich karpiarzami, kamizelki spinningowej - spinningistami, podbieraka muchowego - muszkarzami itp. Dlatego kupują na potęgę.
Nie wiem tylko czego mam zazdrościć. Łowię po swojemu, z wykorzystaniem technik i sprzętu, które uznałem za stosowne i których potencjał jestem w stanie wykorzystać. Daje mi to ogromną satysfakcję. Zastanawiam się nad zakupem MATY DO ODHACZANIA RYB i używania jej niekoniecznie do karpi, ale również do gatunków drapieżnych oraz ryby białej. Wszak nie zawsze jest sposobność aby rybkę odhaczyć w podbieraku.
Jedyne co mnie wkurza to obnoszenie się z tym wszystkim. Wszystkie zmanierowane "elity wędkarskie" (samozwańcze) wcale nie należą do miłych ludzi, lubią się wywyższać i drwić z innych, nie są wcale koleżeńscy, prędzej spodziewam się noża w plecy niż pomocnej dłoni.
Należy pamiętać, że sprzęt nie łowi ani nie czyni dobrym wędkarzem. Niezależnie od preferowanej metody (spławik, grunt, spinning, mucha). Nawet 100% skuteczność nie czyni dobrym wędkarzem. Są rzeczy o wiele bardziej istotne, takie jak choćby etyka, koleżeńskość, zachowanie na łowisku i wiele wiele innych.
Ale się kol. pisaq rozpisałeś, czytałem i powiem ci że dużo w tym prawdy co napisałeś, jest w tym dużo racji.
PISAK NA PREZYDENTA!
PISAK NA PREZYDENTA!
hehehe
Brakuje mi kilku podpisów, może Koledzy pomożecie? Mam już trzy! :)
Brakuje mi kilku podpisów, może Koledzy pomożecie? Mam już trzy! :)
Ja jestem za..............
No to cztery! Jeszcze tydzień, damy radę!
Będzie "członek z ramienia wysunięty na czoło" :D
Dobra Panowie, uciekam spać, bo jutro cholerny poniedziałek :/
Dobrej nocy wszystkim!
masz następny podpis...:-) i pamiętaj o nas jak zostaniesz Prezydentem..:) Pozdrawiam:)
Przedewszystkim unikaj tupolewów,miej własny środek transportu.......hehehe
ja tez zaglosuje na pisaqa jesli troszke przetrzebi klusownikow a to co pisal gostmir niepotrzebnie sie unosi w kazdym kregu sa czarne owce tak samo jak u karpiarzy sa tacy co lowia na trupka czy splawik dodatkowo zeby zabic nude na czekanie za braniem czy zaspokoic wlasne chore ambicje takich ludzi jest bardzo duzo w naszym swiecie niech gostmir wytyka takie praktyki ludziom ktorych takich spotka a nie ocenia ogulu ja zaczolem przygode z karpiowaniem w tym roku kupilem sprzet za 5500 zl tripod folel 3 wedziska itp to moze duzo ale odejmowalem sobie wszystkie imprezki czy piwko po pracy przez pol roku do tego dochodzilo jakies fuchy ze tak powiem i choc poswiecam na zlowienie karpia kazdy wolny wekend niewidzialem jeszcze zadnego niewiem czemu ale sie dowiem z czasem bo sie ucze a wolny czas czekajac na branie poswiecam na czytanie ksiazek nad woda robieniu zdjec rozmowami z ludzmi itp nie wedkuje na lowiskach komercyjnuch bo dlamnie to to samo co pujscie do sklepu i kupienie sobie czegos z pulki i nie nazywam sie karpiarzem tylko wedkarzen takim jak inni wokolo niechcialem nikogo urazic ta wypowiedzia pozdrawiam
W wedkarstwie, od kiedy stalo sie moja pasja, najwieksza radosc widze w mozliwosci odzyskania kontaktu z przyroda, a szerzej nawet - z rzeczywistoscia. Z ziemia, z woda, ze stworzeniami, z ktorymi mamy kontakt lowiac. Na dodatek widze w lowieniu praktyke, ktora pozwala odczepic sie chociaz na jakis czas od rynkowej loiki, ktora na nas napiera z kazdej strony. A marketing wedkarski wlazi w to z buciorami, magie i pasje wedkowania zamienia w technologie, tworzy sztuczne potrzeby, aby je nastepnie z duzym zyskiem zaspokajac. Odczarowuje i zaraza kalkulacja ekonomiczna. Czy naprawde wszystko na tym swiecie musi byc "pozycjonowane", pozamykane w przerodkach i podzielone na gorne, dolne i srodkowe polki? Nie mowiac juz o tym, ze wedzisko za pare tysiecy uwazam za cos, co przynajmniej ociera sie o niemoralnosc.
Wydaje sie, ze karpiarze (ale nie tylko oni) padaja ofiara tej maszynki i daja sie niezle skubac cwaniakom od wciskania kitu. . Obawiam sie, ze nasz sprzet podlega tej samej kalkulacji, co lodowki i pralki. Chociaz nic nie stoi na przeszkodzie, by produkowac urzadzenia nizawodne i dlugowieczne, jestesmy skazani na takie, ktore nalezy wymieniac co kilka lat, bo zapewnia to staly popyt. Ze sprzetem wedkarskim jest podobnie, wystarczy zmienic nazwe, przemalowac i zamydlic oczy, by zapewnic sobie zyski w nowym sezonie. Panie i panowie, nie pozwalajmy sie tak okradac.
A jakie masz inne wyjście, złamiesz wedke i co robisz, zepsujesz kołowrotek i co robisz, mówie już o złomie gdy nie jest do naprawy ???..................
A jakie masz inne wyjście, złamiesz wedke i co robisz, zepsujesz kołowrotek i co robisz, mówie już o złomie gdy nie jest do naprawy ???..................
Alez ja nie proponuje bojkotu sklepow wedkarskich, apeluje jedynie o rozsadek wedkarzy. Czy naprawde te wszystkie gadzety i - nomen omen - cuda na kiju sa nam potrzebne? Bo z pewnoscia niezbedne sa tym, ktorzy na nich zarabiaja.
Naleze do osob, ktore nie uzywaja telefonow komorkowych, bo uwazam, ze ich nie potrzebuje, ze mozna sobie bez nich poradzic przy odrobinie umiejetnosci organizowania swoich poczynan. Podobnie mysle o wiekszosci wedkarskich swiecidelek. I ich nie kupuje.
A jakie masz inne wyjście, złamiesz wedke i co robisz, zepsujesz kołowrotek i co robisz, mówie już o złomie gdy nie jest do naprawy ???..................
Alez ja nie proponuje bojkotu sklepow wedkarskich, apeluje jedynie o rozsadek wedkarzy. Czy naprawde te wszystkie gadzety i - nomen omen - cuda na kiju sa nam potrzebne? Bo z pewnoscia niezbedne sa tym, ktorzy na nich zarabiaja.
Naleze do osob, ktore nie uzywaja telefonow komorkowych, bo uwazam, ze ich nie potrzebuje, ze mozna sobie bez nich poradzic przy odrobinie umiejetnosci organizowania swoich poczynan. Podobnie mysle o wiekszosci wedkarskich swiecidelek. I ich nie kupuje.
Z tymi niektórymi gadżetami to racja.....................
Ja to mam takie kije po 2/8 dych ...:) przeważnie łapię na jednego! a najważniejsze jest dla mnie to by mieć z rybą równe szanse...by z nią powalczyć! do samego końca! to jest nie zapomniane przeżycie:) od ojca się nauczyłem dawać sobie radę na łowisku...a on łowił na takie proste kijaszki i łapał zawsze tyle fajnych ryb:)
Właśnie, sztuczne tworzenie sztucznych potrzeb i jeszcze sztuczność.
Wypuszcza się produkt, bierze się jakiegoś Matta Hayesa, on z nim paraduje przed obiektywem kamery i nagle połowa wędkarzy to kupuje. Później dwoją się i troją, aby wymyślić jakieś zastosowanie.
Jasne, jest dużo rzeczy potrzebnych, ułatwiających życie i wędkowanie.
To, że można bez czegoś żyć nie oznacza, że grzechem jest korzystanie z tego.
Niestety, ludzie przesadzają. Jedni z wędkarstwa czynią symulator. Drudzy robią survival.
Nie lubię ani jednego, ani drugiego (choć survival mnie kręci ;-) ). Lubię posiedzieć nad wodą, lubię holować ładne rybki, odczuwam potrzebę walki z rybą, mam "sportowe" zapędy, ale nie zapominam o odpoczynku i ładowaniu baterii.
Ale najbardziej nie cierpię braku własnego zdania, owczego pędu i nieumiejętności myślenia za siebie. Podstawa to znać swoje potrzeby - co jest nam naprawdę potrzebne, jak to optymalnie wykorzystać.
Dzisiaj panuje przekonanie, że trzeba kupić, nie umieć.
Społeczeństwo nam dziadzieje, rosną ludzie nie potrafiący rozpalić ogniska i nie wiedzący jak wkręcić śrubkę!
Właśnie, sztuczne tworzenie sztucznych potrzeb i jeszcze sztuczność.
Wypuszcza się produkt, bierze się jakiegoś Matta Hayesa, on z nim paraduje przed obiektywem kamery i nagle połowa wędkarzy to kupuje. Później dwoją się i troją, aby wymyślić jakieś zastosowanie.
Jasne, jest dużo rzeczy potrzebnych, ułatwiających życie i wędkowanie.
To, że można bez czegoś żyć nie oznacza, że grzechem jest korzystanie z tego.
Niestety, ludzie przesadzają. Jedni z wędkarstwa czynią symulator. Drudzy robią survival.
Nie lubię ani jednego, ani drugiego (choć survival mnie kręci ;-) ). Lubię posiedzieć nad wodą, lubię holować ładne rybki, odczuwam potrzebę walki z rybą, mam "sportowe" zapędy, ale nie zapominam o odpoczynku i ładowaniu baterii.
Ale najbardziej nie cierpię braku własnego zdania, owczego pędu i nieumiejętności myślenia za siebie. Podstawa to znać swoje potrzeby - co jest nam naprawdę potrzebne, jak to optymalnie wykorzystać.
Dzisiaj panuje przekonanie, że trzeba kupić, nie umieć.
Społeczeństwo nam dziadzieje, rosną ludzie nie potrafiący rozpalić ogniska i nie wiedzący jak wkręcić śrubkę!
Pisaq to dzieje się w każdej dziedzinie życia, gadżety, gadżety, i jeszcze raz gadżety czasami niepotrzebne, a czasami potrzebne większości dla szpanu, ktoś czuje się ważniejszy, może bardziej doceniany. Jedni kupują fure i równiez ocieramy sie o gadżety inni motocykle i znów to samo, nawet w budownictwie domków , ocieramy się o gadżety słupki , filarki ,wierzyczki czy fontanny a nawet krasnale itd, świat idzie a nie cofa się pod żadnym względem, sam nie wiem czy to jakiś szpan.....................
Moim zdaniem skoro ktoś to kupuje, to niech to się nazywa jak chce. Reklama dźwignią handlu, co już dawno temu zauważyli panowie Smoleń i Laskowik. Już czytałem tutaj o konieczności posiadania czterech czy pięciu rodzajów feederów - jedne na noc, inne na poranek, jeszcze inne w południe i na wieczór, koniecznie picker na jezioro i koniecznie ciężki feeder na rzekę. Jak ktoś nie ma co z pieniędzmi robić - niech ma i 7 wędek do jednej metody - napędza kapitalizm. Firmy odprowadzają podatki - "by żyło się lepiej". Ja nie kupuję. I tak wydaję za dużo pieniędzy na haczyki i bazy do zanęt. Nie czułbym się lepiej siedząc na krześle karpiowym/linowym/szczupakowym/whatever, mój na pół połamany leżak jest wystarczająco wygodny, chociaż w sumie.... podnóżek przestał mu się rozkładać i nie można się wyciągnąć w pozycji horyzontalnej :)
I powiem Ci Duchu: ani mnie grzeją ani ziębią osoby, które dowartościowują się gadżetami, czy to będzie sprzęt wędkarski, najnowszy laptop, komórka z niewidomoczym w środku czy stjuningowany samochód. Ich life style. Dla mnie sprzęt ma działać. Bo to tylko narzędzie.
Jutro jadę spróbować przechytrzyć jakieś wielkie coś (na oko z 70-80 cm długości) - może to karp, może amur albo inna tołpyga - nie wiem, co wypatrzyłem dzisiaj nad wodą. Obmyśliłem chytry plan i zobaczymy się uda. O ile rybka się skusi na to, co i w jaki sposób mam ochotę jej zaserwować - uprzedzając wszystkie pytania, powiem tylko, że nie będzie to granat :) I czy mój niezniszczalny 2-metrowy spiningowy teleskop z Tesco za 20 zł to przeżyje. A jak nie przeżyje to w końcu będę miał pretekst żeby kupić sobie jakąś normalnej długości spławikówkę. Najwyżej rybkę wyłowię kiedyś indziej. A póki co - idę wyłączyć zanętową kukurydzę, bo już chyba zmiękła wystarczająco :)
Pozdrawiam wszystkich karpiarzy i niekarpiarzy i gadżeciarzy i niegadżeciarzy :)
nie-gadźeciarz Bartek
Ale, żeby nie było, że tylko o karpiarzach mowa (2 posty wcześniej pisałem też o spinningistach i muszkarzach).
Tak samo jest...z każdym i w każdej dziedzinie życia.
Dochodzi do tego, że nawet czapki, kamizelki, bluzy, spodniobuty, wiadra, sygnałki, foteliki itp MUSZĄ mieć logo modnego producenta.
W życiu codziennym to samo. Ładne skórzane buty za 200zł są brzydsze od tych ładnych skórzanych butów z "łyżwą" za 400zł. Czarny t-shirt jest okropny, do momentu w którym ktoś umieści na nim logo fajnego producenta. Żenada!
Osobiście jak mam kupować buty to szlag mnie trafia, lubię wygodne, ładne obuwie, ale nie toleruje znaczków firmowych (podobnie z resztą odzieży). Jeżeli to jest sposób na wyrażenie swojej "zajebistości" to ja wysiadam. Podobnie ze sprzętem... każdym.
Niech każdy łowi na to co lubi, niech nosi to co lubi, ale na litość boską, niech nie dyskryminuje innych z powodu, że mają coś "mniej-markowego"! Nie ocenia się książki po okładce.
poprostu musimy sie kiedys zebrac na jakims fajnym lowisku ci markowcy i ci tandeciarze tacy z tanim sprzetem jak ja i polapiemy sobie zobaczymy czy ruznica jest sprzet czy tez cos jnnego niech ktos podzuci pomysl kiedy i gdzie pozdrawiam
Ale, żeby nie było, że tylko o karpiarzach mowa (2 posty wcześniej pisałem też o spinningistach i muszkarzach).
Tak samo jest...z każdym i w każdej dziedzinie życia.
Dochodzi do tego, że nawet czapki, kamizelki, bluzy, spodniobuty, wiadra, sygnałki, foteliki itp MUSZĄ mieć logo modnego producenta.
W życiu codziennym to samo. Ładne skórzane buty za 200zł są brzydsze od tych ładnych skórzanych butów z "łyżwą" za 400zł. Czarny t-shirt jest okropny, do momentu w którym ktoś umieści na nim logo fajnego producenta. Żenada!
Osobiście jak mam kupować buty to szlag mnie trafia, lubię wygodne, ładne obuwie, ale nie toleruje znaczków firmowych (podobnie z resztą odzieży). Jeżeli to jest sposób na wyrażenie swojej "zajebistości" to ja wysiadam. Podobnie ze sprzętem... każdym.
Niech każdy łowi na to co lubi, niech nosi to co lubi, ale na litość boską, niech nie dyskryminuje innych z powodu, że mają coś "mniej-markowego"! Nie ocenia się książki po okładce.
Bardzo rzeczowo i konkretnie to okresliłeś i w tym sęk że tej karuzeli nie jesteśmy w stanie zatrzymać a tylko dostosować się do niej, udając że albo tolerujemy to co się dzieje wokół nas, albo też kręcimy się na tej karuzeli.............
i niech nie dyskryminuje,że ma coś bardziej markowego:)to kwestia gustu,upodobań i tyle.i po co się ekscytować czyimiś ciuchami czy tym na co łowi.takie gadanie działa w obie strony-jedni uważają ,że oni są lepsi,bo mają droższy sprzęt.a drudzy ,że oni są lepszymi wędkarzami ,o łowią tanimi wędkami.ani jedni jak wiemy nie mają racji.
i niech nie dyskryminuje,że ma coś bardziej markowego:) to kwestia gustu,upodobań i tyle. i po co się ekscytować czyimiś ciuchami czy tym na co łowi. takie gadanie działa w obie strony-jedni uważają ,że oni są lepsi,bo mają droższy sprzęt. a drudzy ,że oni są lepszymi wędkarzami ,o łowią tanimi wędkami. ani jedni jak wiemy nie mają racji.
Dokładnie
dziwi mnie jedno dlaczego ci który stać na drogi sprzęt najlepsze wędki nasmiewaja sie z tych ktorych na to nie stac nawet na forum dzieją się takie rzeczy
Witam
A ja odnoszę wrażenie, że jest odwrotnie. Nie chodzi mi tu o karpiarzy, mowie ogólnie, że Ci, co łowią na słabszy sprzęt czepiają się tych "gadżeciarzy" i wszelkich nowinek i gadżetów wędkarskich.
Człowieku nie masz kasy to nie kupuj, lubisz łowić na wędki bazarowe to tak łów - Twoja sprawa. Ale dlaczego czepiasz się tych, których stać na taki sprzęt i korzystają z wszelkiego rodzaju gadżetów i udogodnień wędkarskich.
Tak jest w każdej dziedzinie życia i tego nie zmienisz. To, że w tej chwili są dostępne telewizory plazmowe itp to nadal mam mieć rubina, bo jestem gadżeciarzem!
Chyba przez większość tych wypowiedzi przemawia zwykła zazdrość, tak typowa w naszym społeczeństwie. Bo mnie nie stać, to musze w jakiś inny sposób sobie to odbić, na przykład objechać na forum karpiarzy. Sam nie jestem karpiarzem, ale dajcie im spokój. Nie ma znaczenia czy karpiarz czy spiningista, w każdej grupie wędkarskiej spotyka sie "dobrych i złych" wędkarzy. Że ktoś ma drogi sprzęt nie znaczy, że jest gadżeciarzem. Stać mnie na taki sprzęt to kupuję, bo fajniej jest łowić rybki na dobry sprzęt niż na kije od szczotki.
Mam drogi sprzęt, może nawet bardzo drogi i co z tego! Jestem gadżeciarzem??? Nie, ja jestem wędkarzem!!! I łowię ze znajomymi, których cały sprzęt ma może wartość mojego jednego kołowrotka. Łowię też z takimi, ktorzy mają jeszcze droższy sprzęt. I co z tego, ze wszystkimi łowi mi się rewelacyjnie, a nocne zasiadki są zaj...ste. Nie ma dla nas znaczenia, kto ma jaki sprzęt, po prostu łowienie to nasze hobby, pasja i każdy łowi na co chce. A najważniejszy jest klimat tych wspólnych połowów a nie, kto, na co łowi!!!
A więc drodzy koledzy (oczywiście nie wszyscy), jak nie, stac Was na taki sprzęt to przestańcie jechać na tych, którzy mogą sobie na to pozwolić.
Bo nie szata zdobi człowieka, a w naszym przypadku nie sprzęt zdobi wędkarza.
Pozdrawiam
Witam
A ja odnoszę wrażenie, że jest odwrotnie. Nie chodzi mi tu o karpiarzy, mowie ogólnie, że Ci, co łowią na słabszy sprzęt czepiają się tych "gadżeciarzy" i wszelkich nowinek i gadżetów wędkarskich.
Człowieku nie masz kasy to nie kupuj, lubisz łowić na wędki bazarowe to tak łów - Twoja sprawa. Ale dlaczego czepiasz się tych, których stać na taki sprzęt i korzystają z wszelkiego rodzaju gadżetów i udogodnień wędkarskich.
Tak jest w każdej dziedzinie życia i tego nie zmienisz. To, że w tej chwili są dostępne telewizory plazmowe itp to nadal mam mieć rubina, bo jestem gadżeciarzem!
Chyba przez większość tych wypowiedzi przemawia zwykła zazdrość, tak typowa w naszym społeczeństwie. Bo mnie nie stać, to musze w jakiś inny sposób sobie to odbić, na przykład objechać na forum karpiarzy. Sam nie jestem karpiarzem, ale dajcie im spokój. Nie ma znaczenia czy karpiarz czy spiningista, w każdej grupie wędkarskiej spotyka sie "dobrych i złych" wędkarzy. Że ktoś ma drogi sprzęt nie znaczy, że jest gadżeciarzem. Stać mnie na taki sprzęt to kupuję, bo fajniej jest łowić rybki na dobry sprzęt niż na kije od szczotki.
Mam drogi sprzęt, może nawet bardzo drogi i co z tego! Jestem gadżeciarzem??? Nie, ja jestem wędkarzem!!! I łowię ze znajomymi, których cały sprzęt ma może wartość mojego jednego kołowrotka. Łowię też z takimi, ktorzy mają jeszcze droższy sprzęt. I co z tego, ze wszystkimi łowi mi się rewelacyjnie, a nocne zasiadki są zaj...ste. Nie ma dla nas znaczenia, kto ma jaki sprzęt, po prostu łowienie to nasze hobby, pasja i każdy łowi na co chce. A najważniejszy jest klimat tych wspólnych połowów a nie, kto, na co łowi!!!
A więc drodzy koledzy (oczywiście nie wszyscy), jak nie, stac Was na taki sprzęt to przestańcie jechać na tych, którzy mogą sobie na to pozwolić.
Bo nie szata zdobi człowieka, a w naszym przypadku nie sprzęt zdobi wędkarza.
Pozdrawiam
Przepraszam za podwójny wpis, cos jest nie tak z zapisywanie na tym forum:)
pozdr
dziwi mnie jedno dlaczego ci który stać na drogi sprzęt najlepsze wędki nasmiewaja sie z tych ktorych na to nie stac nawet na forum dzieją się takie rzeczy
Ja zauważyłem coś z goła odwrotnego.Odniosłem wrażenie ze niektórzy na tym forum naśmiewają sie z tych którzy kupują markowy sprzęt wyzywając ich od szpanerów i gadżeciaży.Dla nich ktoś kto posiada centralkę lub namiot jest gadżeciażem i leniem a nie wędkarzem.
Koledzy każda ze stron ma swoje racje..................
Kazik_kz2 - zgadzam się poniekąd z Twoimi tezami. Jest jednak małe "ale".
Mieliśmy tu kiedyś pewnego Redaktora, który napisał wspaniały poradnik pt "Poradnik Młodego Nowoczesnego Karpiarza" z którego młodu nowoczesny karpiarz dowiadywał się że :
1. prawdziwy karpiarz nigdy nie pojedzie nad wodę rowerem
2. Karpiarz musi mieć brykę na macpersonach i 4X4 oraz łącznością satelitarrną
3 jakie wędki, kołowrotki , stoliki (do montażu zestawów), stoliki campingowe, stojaki, pody, plecionki musi posiadać karpiarz, a wszystko to ilustrowane pięknymi wyciągami z katalogów najlepszych firm.
4. Alarmy, czujniki ruchu, radary,i inne cuda + pastuch elektryczny.
Starzy wyjadacze pamiętają jaka wojnę w tedy rozpętałem, bo ten poradnik był tylko żywą reklamą najzajebistrzych firm wędkarskich.
Na koniec dogadałem się jakoś z tym ktosiem, choć nie było łatwo więc celowo nie podaje o kogo chodzi. Jednak ten wyczyn przeszedł do historii.
W owym poradniku nie było ani słowa o tym, co każdy wędkarz (i karpiarz) powinien wiedzieć o sprzęcie jaki jest mu potrzebny do danej metody, czyli o rodzajach wędzisk, o ich parametrach, podobnie jak żyłek, plecionek, kołowrotków. Nie było ani słowa że namiot powinien być odpowiedniej wielkości czy odpowiedniej budowy by spełniał swe zadanie... etc.
To czytelnik miał sobie przekombinować dobre rady i zdecydować jakiej firmy sprzęt zakupi, i czy zrobi to na Allegro, bazarze czy w salonie wędkarskim .
A tam miał na tacy podane bajery według cennika - dodam tylko, ze cennik ten był kosmiczny.
Czy tak musi zaczynać wędkarz? Wyobrażam sobie chłopaka z średniozamożnej rodziny, który męczy staruszków o kapuchę na sprzęt dla początkującego karpiarza przemyślane na podstawie tego poradnika.
Czy to gadżeciarz napisał owo dzieło? Czy to normalne?
Ja zauważyłem coś z goła odwrotnego.Odniosłem wrażenie ze niektórzy na tym forum naśmiewają sie z tych którzy kupują markowy sprzęt wyzywając ich od szpanerów i gadżeciaży.Dla nich ktoś kto posiada centralkę lub namiot jest gadżeciażem i leniem a nie wędkarzem.
Jarku11 - ja myślałem że tę sprawę mamy już załatwioną, z tekstu wynika mi że pijesz właśnie do mnie. Jednak masz jakąś urazę i nie chcesz odpuścić.
Obserwując wędkarzy którzy gniją w namiotach podłączeni do zarąbistych centralek istotnie uważam ich za śmierdzących leni, którzy pozostawiają wędki (zarzucone) bez nadzoru. Dlatego muszą mieć dodatkowo czujniki ruchu i alarmy, bo jak się gnije w budzie, to się kusi złodzieja i koło się zamyka. Ale Ty przecież tak nie postępujesz, więc daruj sobie te przytyki. Myślałem że masz więcej dobrej woli i godności, a Ty znów mi przypominasz o swoich pretensjach choć sprawę juz załatwiliśmy - chyba że się mylę.
Miałem się nie odzywać na te puste i bez sensu wywody dopóty dopóki nie zostałem zaczepiony niemal personalnie.
Zastanawiam się jak Mirku na podstawie jednego człowieka pozbawionego rozumu możesz porównywać całą rzeszę innych ludzi gustujących w poławianiu danej ryby?
Tego nie zrozumiem z jednego powodu, nie da się!
Powiedziałeś "uważam ich za śmierdzących leni, którzy pozostawiają wędki (zarzucone) bez nadzoru." Sam nie tak dawno wspomniałeś że przysnąłeś przy wędkach więc czy jesteś leniem?
Albo "Dlatego muszą mieć dodatkowo czujniki ruchu i alarmy, bo jak się gnije w budzie, to się kusi złodzieja"
Tak masz rację podobnie jak większość innych kolegów lubię poleżeć w budzie, nie oznacza to jednak że jestem leniem. Mnie wędkowanie przynosi zarówno tyle trudności co i przyjemności i nie należę do tych leniwych. Być może kusi to złodzieja dlatego na nocnych zasiadkach użyję wszystkiego co mam sygnalizatory, czujnik ruchu itd.
Firmowych sprzętów nie posiadam bo zwyczajnie mnie na to nie stać zaś jeśli będzie to na pewno je sobie kupię. Czy za to że będę ciężko zapierdzielał w pocie czoła oszczędzał tak jak to ty oszczędzałeś i wreszcie sobie kupię te firmówki uznany zostanę za gadżeciaża? coś wam koledzy w głowach poprzewracało.
Co was tak wkurza w firmówkach? Czy to że są to złe sprzęty czy fakt że was na nie nie stać?
Mnie oczywiście na dzień dzisiejszy nie stać ale to nie powód żebym miał dostawać piany na widok chromowanego tripoda, kołowrotka Daiwy za chociażby 1400zł czy centralki za min 400zł.
Co najwyżej mogę obrać sobie cel w życiu zarobić i sobie kupić. Jeśli zaś ktoś nie chce mieć takich sprzętów to jakim prawem ta krytyka?
pozdrawiam