Reklama
  • grisza-782013-01-12 23:03:53

    Od pół roku trąbiłem  " mojej " , że w styczniu będę potrzebował kilka weekendów na wyjazd na pstrągi. Jako że przebywam za granicą ( pracuję ) po zjeździe powinienem poświęcać czas rodzinie, ale instynkt mówi- jedź nad rzekę!!!!! No i pojechałem.... i to nic, że nie złowiłem ryby. Liczy się spacer z wędką, świeże powietrze, a ryby są lub ich niema, loteria. Dlaczego kobiety nie rozumieją naszych potrzeb????

  • Forum wedkuje.pl 2013-01-12 23:18:43

    Dlatego bo ty nie rozumiesz potrzeb zony. Proste jak budowa cepa.

  • zbynio5o 2013-01-12 23:22:13

    Raczej Ty nie rozumiesz potrzeb twojej kobiety. Powinieneś odpuścić póki nic jeszcze na skroniach ci sie nie wyżyna :)))

  • Bernard51 2013-01-13 04:52:34

    Napewno żonie po dluższej twojej nieobecności chodzilo wlaśnie o rybę??

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2013-01-13 08:01:24

    koledzy powyżej mają racje:)Ja też jeździłem za granice i pierwsze co przyjechałem to zadowoliłem swoją żonę  i później na rybki:) jak się dobrze postarasz to sama cię wygoni:)

  • Zander51 2013-01-13 09:47:32

    Albo pora przyjścia sąsiada się zbliża...

  • perwer 2013-01-13 10:17:00

    Nie bądź pantoflarzem i nie popuszczaj kobiecie .Musisz ją przyzwyczaić do pewnych swoich potrzeb i choć nie jeden huragan przewinie sie przez wasz związek ,w końcu sie przyzwyczai i nauczy.
    Inaczej będziesz sie męczył i nerwy psuł .
    Jeśli nie przetrzymiecie takiej próby ,to moim zdaniem jedno drugiego nie jest warte i w przyszłości -albo by to pierdykło ,albo łaził byś jak ona zagra.
     Jednak od czasu do czasu trzeba też wynagrodzić tą jej wyrozumiałość i trzeba też pozwolić kobiecie na jakies rozrywki.Czyli jak chce niech wyjdzie z koleżankami ,zabierz ją na kolacje ,do kina ,w domu jak jesteś to pomóż - czyli coś za coś .
    Bo nie można tylko wymagać i nic od siebie dać .
    Jednak jestem zdania ,jak masz pasje i coś kochasz ,to druga osoba powinna to rozumieć i nie ograniczać.
    Jak popuścisz -przegrywasz.

  • szczepcio 2013-01-13 10:31:34

    Od pół roku trąbiłem  " mojej " , że w styczniu będę potrzebował kilka weekendów na wyjazd na pstrągi. Jako że przebywam za granicą ( pracuję ) po zjeździe powinienem poświęcać czas rodzinie, ale instynkt mówi- jedź nad rzekę!!!!! No i pojechałem.... i to nic, że nie złowiłem ryby. Liczy się spacer z wędką, świeże powietrze, a ryby są lub ich niema, loteria. Dlaczego kobiety nie rozumieją naszych potrzeb????

    Dobrze by było żeby zabrać żonę na rybki i mieć dwa w  jednym jak w szamponie.Ale nie zawsze nasze żony lubią to co my.Więc trzeba rozgraniczyć co jest ważniejsze rodzina czy rybki.Rybki ciągną jak wilka do lasu,ale i rodzina jest  ważna.
    Myślę że jak zadowolisz najpierw żonę i trochę pobędziesz z rodziną to potem sama ci powie żebyś pojechał na rybki.
    Mężu,żona rzecz święta o tym zawsze pamiętaj.

  • Reklama
  • Zander51 2013-01-13 10:41:25

    Darek, chyba nie zrozumiałeś klimatu. Człowiek przebywa za granicą, przyjeżdża na kilka dni do domu i myśli o rybkach. Odczepcie się, bo jadę na ryby. Też byś tak swojego Czarusia i jego matkę potraktował ?

  • Artur z Ketrzyna 2013-01-13 10:57:25

    Od pół roku trąbiłem  " mojej " , że w styczniu będę potrzebował kilka weekendów na wyjazd na pstrągi. Jako że przebywam za granicą ( pracuję ) po zjeździe powinienem poświęcać czas rodzinie, ale instynkt mówi- jedź nad rzekę!!!!! No i pojechałem.... i to nic, że nie złowiłem ryby. Liczy się spacer z wędką, świeże powietrze, a ryby są lub ich niema, loteria. Dlaczego kobiety nie rozumieją naszych potrzeb????

    Nie wszystkie kobiety, nie rozumieją tego hobby...
    I jak kolega powiedział, nie rozumiesz też swej kobiety...
    Z nimi trzeba iść na kompromis, lub zarazić je też tą pasją...

    Taki trik... Niunia mam chęć jechać naw rzeczkę, jedziesz ze mną? Ja troszkę porzucam kijem, i pospacerujemy brzegiem... Taki wypad na łono natury.
    Na moja to zadziałało. I nawet wędzisko trzymała i się tym trosze zaraziła...

  • Robert1911 2013-01-13 11:09:40

    baba to inny gatunek człowieka. Nie da się zrozumiec i nie rozumie. Takie życie i już.

  • Zander51 2013-01-13 11:14:43

    No panowie. Takie denne teksty ? Kto tu jest dnem ?

  • Reklama
  • Bernard51 2013-01-13 12:17:43

    Na moja to zadziałało. I nawet wędzisko trzymała i się tym trosze zaraziła...

    Skąd my to znamy , caly czas chodzi o wędzisko!!

  • Wonski79 2013-01-13 12:57:53

    ...

    Nie wszystkie kobiety, nie rozumieją tego hobby...
    I jak kolega powiedział, nie rozumiesz też swej kobiety...
    Z nimi trzeba iść na kompromis, lub zarazić je też tą pasją...

    Taki trik... Niunia mam chęć jechać naw rzeczkę, jedziesz ze mną? Ja troszkę porzucam kijem, i pospacerujemy brzegiem... Taki wypad na łono natury.
    Na moja to zadziałało. I nawet wędzisko trzymała i się tym trosze zaraziła...



    Zgadzam się w 100%

  • perwer 2013-01-13 13:51:13

    Darek, chyba nie zrozumiałeś klimatu. Człowiek przebywa za granicą, przyjeżdża na kilka dni do domu i myśli o rybkach. Odczepcie się, bo jadę na ryby. Też byś tak swojego Czarusia i jego matkę potraktował ?



    Mam żonkę , mam potomstwo i mam hobby - mam mieszkanie ,samochód ,a moja rodzina ma w co sie ubrac i głodna nie chodzi . Nie jestem idiotą ,oraz kretynem - a powyższa historia świtnie pasuje do pewnego okresu w moim życiu .
    Świetnie rozumiem klimat i chłopaka i osobiście wiem ,że jakbym oprócz opiekowania sie rodziną i zapewniania jej godnego bytu ,nie korzystał ze swojej pasji ,to bym był wariatem ,a klimatu w domu by nie było .
    czasami człowiek potrzebuje to jak powietrza ...Wszystko idzie pogodzić ,tylko trzeba chcieć ...i podtrzymuje moje zdanie wyżej ..

    Wypad na rybki wcale nie koliduje z przebywaniem z rodziną ..Chyba że ktoś pakuje manele na tydzień ,ale to nie mój klimat.

  • waldiglogow 2013-01-13 14:14:33


    Taki trik... Niunia mam chęć jechać naw rzeczkę, jedziesz ze mną? Ja troszkę porzucam kijem, i pospacerujemy brzegiem... Taki wypad na łono natury.
    Na moja to zadziałało. I nawet wędzisko trzymała i się tym trosze zaraziła...

    eeeeeeetam sie zaraziła.jezdzi z toba bo ci pewnie nie ufa i musi cie pilnowac czy faktycznie na ryby jedziesz,meczy sie tym ale taki juz jej los

  • Robert1911 2013-01-13 14:51:41

    czy mi się wydaje, czy forum jest od dzielenia się swoim zdaniem z innymi. Kto decyduje czyj post zostaje a czyj trzeba usunąc?
     Pozdrawiam. tych co usuwają posty tez.

  • Reklama
  • rysiek38 2013-01-13 19:15:35

    A ja Wam powiem tak;kobiety mają swój świat zupełnie niezrozumiały dla nas facetów ..oto przyklad jak faceci doskoczą sobie czasem do gardeł to może nawet dają sobie w morde ale w większości przypadków wylądują razem w knajpie i będzie zgoda natomiast u kobiet est to raczej niemożliwe a tu przykład z mojego życia,kiedyś tu na stronce była moja druga połowa nawet b. aktywnie ,kilka razy razem nawet byliśmy na rybach i naprawde dało się odczuć że ją to wciąga ale niestety nam sie nie udało i teraz ryby i stronka jest dla niej bee...i choćby niewiem jak ją to pasjonowalo to powie nie bo nie bo to kobieta

  • lynx 2013-01-13 20:33:11

    Skąd my to znamy?
    Są sytuacje w życiu, których nikt za ciebie nie przeżyje i pomimo tych wszystkich bardzo życiowych uwag sam będziesz musiał poszukać tego złotego środka.
    Jak zaczynam słyszeć takie różne w stylu - ciebie to rodzina nie intersuje, albo nie powinieneś zakładac rodziny i inne tego typu hasła to na drugi dzień planuję wycieczkę i w najbliższą niedzielę wiozę ją jakieś 200 km i ganiam po ruinach i muzeach. Po przyjeździe jakiś czas mam spokój i jeszcze przed koleżankami się chwali. I tak do następnego razu.
    Aby było raźniej to podpuściłem kumpla na to samo A razem raźniej i kobitki razem mają tematy.
    Najgorsze, że przez ostatnie 10 lat wyjęździłem już co się dało w promieniu do 200 km czyli Polskę południowo wschodnią i zostały mi tylko większe odległości ale coś wymyślę.

  • rysiek38 2013-01-13 21:01:26

    A ja kiedyś z kumplem i moją była żoną objechałem Polskę wzdłuż granic zabytkowym motocyklem była to niesamowita przygoda tym bardziej że jeszcze z wędką i aparatem, trwało to  dwa tygodnie i nakręciłem blisko 3000km ,pstryknąłem ok300 fotek niestety zostały mi tylko 2-reszta niestety została zniszczona

  • lynx 2013-01-13 21:09:05

    A ja kiedyś z kumplem i moją była żoną objechałem Polskę wzdłuż granic zabytkowym motocyklem była to niesamowita przygoda tym bardziej że jeszcze z wędką i aparatem, trwało to  dwa tygodnie i nakręciłem blisko 3000km ,pstryknąłem ok300 fotek niestety zostały mi tylko 2-reszta niestety została zniszczona

    Ja też robię zdjęcie w takich sytuacjach i mam ich chyba z 15 GB. Ale je mam. A tobie co sie stało? Wyrzuciła ci?

  • Mija 2013-01-13 21:31:35

    Od pół roku trąbiłem  " mojej " , że w styczniu będę potrzebował kilka weekendów na wyjazd na pstrągi. Jako że przebywam za granicą ( pracuję ) po zjeździe powinienem poświęcać czas rodzinie, ale instynkt mówi- jedź nad rzekę!!!!! No i pojechałem.... i to nic, że nie złowiłem ryby. Liczy się spacer z wędką, świeże powietrze, a ryby są lub ich niema, loteria. Dlaczego kobiety nie rozumieją naszych potrzeb????


    Bardzo podobają mi się wszystkie rady, jakie tu napisano. Ja nie wiem dlaczego Twoja kobieta nie rozumie Twoich potrzeb. Żebym mogła to zrozumieć musiałbyś zbyt wiele opowiedzieć o Waszym życiu. Myślę, że najlepszą odpowiedź znasz sam. Wiesz co u Was gra a gdzie się nie "dociągacie" a na forum szukasz chyba tylko wytłumaczenia i potwierdzenia (u innych facetów), że dobrze robisz. Skoro zadałeś takie pytanie to chyba sam czujesz co jest nie tak. Przemyśl, przedyskutuj ze swoją kobietą i zrealizuj.

    Powodzenia.

  • rysiek38 2013-01-13 21:52:42

    Teraz to mnie bawi ale zdjęć się pozbyłem łącznie z meblami ,tapetami ze ścian i w sum ie długo by wymieniać więc dlatego podkreśliłem że kobiety rzadziej wybaczają od facetów i zawziętość jest ich cechą wrodzoną (oczywiście są wyjątki)

  • bluehornet 2013-01-13 21:58:16

    No ale z kolei logicznie myśląc  ......

  • Reklama
  • domin77 2013-01-13 22:26:09

    zgadzam się z perwerem wszystko mozna pogodzić,tez mam rodzinę i jeden weekend rybki następny coś organizuję rodzinie albo żona idzie do kolezanek a ja zostaję z dzieckiem

  • Zander51 2013-01-14 00:36:19

    Ale człowiek przebywa za granicą ! Przyjeżdża na krótko i zamiast zająć się rodziną, to kombinuje z rybami. To co robi w wolnych chwilach za granicą ? Tylko pub ? Niech tam się nałowi...Czytajcie ze zrozumieniem

  • grisza-78 2013-01-14 08:28:29

    Za granicą tyram po kilkanaście godzin dziennie, na rybki nie mam za dużo czasu. Przyjeżdżając do domu oczywiście zawsze zajmuję się rodziną, a w szczególności żoną. Wiadomo o co chodzi. A sam temat jest trochę " z przymrużeniem oka" ;) Pewnie każdy ma czasem podobne problemy.

  • Imatyta 2013-01-14 09:14:40

    Nie mam żony, ale od dłuższego czasu mam dziewczynę która ze mną mieszka. Na samym początku naszego związku uświadomiłem jej, że nie będę się zmieniać. Mam swoje hobby (gry video, wędkowanie, rapowanie itd.), które stwarzają mi mnóstwo radości. To nie znaczy, że olewam swoją ukochaną lub traktuje ją drugorzędnie, ale musiała ona zaakceptować fakt, że lubię poświęcić dużo czasu na granie lub wędkowanie. Ona nie ma tyle zainteresowań co ja, ale to nie może zmuszać mnie do siedzenia z nią non stop, bo ona nie potrafi znaleźć sobie zajęcia. Dzięki temu, nigdy nie było problemu. Kiedy chce grać to gram, a kiedy chce jechać na ryby to jadę na ryby. Najważniejsze jest by traktować drugą połówkę z szacunkiem, poświęcać jej czas (w końcu miłość nie jest obowiązkiem) i jeśli zajdzie taka sytuacja, stawiać ją na pierwsze miejsce. Gdy kobieta czuje się kochana i szanowana, to z wielką radością pozwala nam realizować swoje hobby (no chyba że jest jędzą i chce mieć pantoflarza). Jeśli ona chce, to zabieram ją na nockę i spędzamy miło czas (ognisko, żarcie, piwko i wędkowanie). Sprawę trochę komplikują dzieci, ale ja nie lubię dzieci, a moja ukochana nie chce nic na siłę. Nie chcę odbierać sobie lub jej przyjemności (wolny czas, pieniądze itd) tylko po to by mieć bachora. Jeśli kiedyś załapię pracę zarabiając tyle, aby moja ukochana mogła rzucić pracę i siedzieć w domu wychowując dziecko, a zarazem żeby w żadnym stopniu nie obniżył się nasz poziom życia (czyli pieniądze które możemy wydać na zachcianki), to pomyślimy o dziecku.

  • Zionbel 2013-01-14 11:16:34

    Za granicą tyram po kilkanaście godzin dziennie, na rybki nie mam za dużo czasu. Przyjeżdżając do domu oczywiście zawsze zajmuję się rodziną, a w szczególności żoną. Wiadomo o co chodzi. A sam temat jest trochę " z przymrużeniem oka" ;) Pewnie każdy ma czasem podobne problemy.

    Dla mnie nie jest z przymrużeniem oka :)Jesli tyrasz sobie po kilkanascie godzin to przyjeżdzajac do domu myślisz sobie że coś ci sie od zycia należy.Kolego twoje podejscie jest błędne.Ogarnij się żebyś nie został sam.

  • grisza-78 2013-01-14 13:26:37

    Aż tak źle nie jest, że się kłócę z żoną o ryby. Poza tym jest mróz i spinningować się po prostu nie da.

  • perwer 2013-01-14 14:03:34

    Mam takiego bardzo dobrego kumpla - mówią na niego HOP .Organizuje właśnie w ten wekend na Ajsce -Świętochłowice -Łagiewniki zimowy zlot pingwina. Dla niewtajemniczonych ,jest to zimowy zlot motocyklistów -jedyny taki w Polsce .

    Miał żone ,wybudowali dom ,prowadzili kilka stoisk z warzywami itd.
    On ma pasje taką jak my wędkarstwo - on kocha motocykle .
     Harował ,tyrał,a jak chciał  z kumplami na motorze pojeździć ,to wieczne biadolenie .
     któregoś dnia przyszedł z pracy spakował manele i odszedł . Zostawił jej dom ,samochód , sklepy i kase.Zabrał tylko traje - taki motor trzykołowy.

    Dziś ma od kilku lat nową żonę  i robi wspólnie z nią to co kocha .Czuje że żyje ,a wczesniej był wrakiem człowieka .
    Myśle że jak bym prowadził życie - praca -dom i koniec - to po mnie.
    Też nie miałem łatwo na początku ,bo wiadomo kobieta chciała mnie tylko dla siebie.
    jednak po kilku wojnach ,zrozumiała i czasami w lato wspólnie jeżdźimy na wypady.
     Wszystko natomiast trzeba robić z głową i nie przesadzać ---ale przykład kolegi który pół roku wcześniej uprzedza rodzine o wypadzie i ma problemy ---u mnie by to nie przeszło.

  • Forum wedkuje.pl 2013-01-14 14:12:59

    Jeszcze 2,3 lata temu i moja akceptowała moje hobby,a teraz szkoda gadac....:(

  • lynx 2013-01-15 23:40:58

    Nie mam żony, ale od dłuższego czasu mam dziewczynę która ze mną mieszka. Na samym początku naszego związku uświadomiłem jej, że nie będę się zmieniać. Mam swoje hobby (gry video, wędkowanie, rapowanie itd.), które stwarzają mi mnóstwo radości. To nie znaczy, że olewam swoją ukochaną lub traktuje ją drugorzędnie, ale musiała ona zaakceptować fakt, że lubię poświęcić dużo czasu na granie lub wędkowanie. Ona nie ma tyle zainteresowań co ja, ale to nie może zmuszać mnie do siedzenia z nią non stop, bo ona nie potrafi znaleźć sobie zajęcia. Dzięki temu, nigdy nie było problemu. Kiedy chce grać to gram, a kiedy chce jechać na ryby to jadę na ryby. Najważniejsze jest by traktować drugą połówkę z szacunkiem, poświęcać jej czas (w końcu miłość nie jest obowiązkiem) i jeśli zajdzie taka sytuacja, stawiać ją na pierwsze miejsce. Gdy kobieta czuje się kochana i szanowana, to z wielką radością pozwala nam realizować swoje hobby (no chyba że jest jędzą i chce mieć pantoflarza). Jeśli ona chce, to zabieram ją na nockę i spędzamy miło czas (ognisko, żarcie, piwko i wędkowanie). Sprawę trochę komplikują dzieci, ale ja nie lubię dzieci, a moja ukochana nie chce nic na siłę. Nie chcę odbierać sobie lub jej przyjemności (wolny czas, pieniądze itd) tylko po to by mieć bachora. Jeśli kiedyś załapię pracę zarabiając tyle, aby moja ukochana mogła rzucić pracę i siedzieć w domu wychowując dziecko, a zarazem żeby w żadnym stopniu nie obniżył się nasz poziom życia (czyli pieniądze które możemy wydać na zachcianki), to pomyślimy o dziecku.

    Jak pomyślisz o dziecku  to przestan myslec o tym co masz teraz. Natura uksztaltowałą kobietę na przetrwanie gatunku i nie wiem jak naiwny jest człowiek, który myśli, że to zmieni.

  • lynx 2013-01-15 23:47:54

    Za granicą tyram po kilkanaście godzin dziennie, na rybki nie mam za dużo czasu. Przyjeżdżając do domu oczywiście zawsze zajmuję się rodziną, a w szczególności żoną. Wiadomo o co chodzi. A sam temat jest trochę " z przymrużeniem oka" ;) Pewnie każdy ma czasem podobne problemy.

    Dla mnie nie jest z przymrużeniem oka :)Jesli tyrasz sobie po kilkanascie godzin to przyjeżdzajac do domu myślisz sobie że coś ci sie od zycia należy.Kolego twoje podejscie jest błędne.Ogarnij się żebyś nie został sam.

    Jeżeli człowiek charuje po kilkanascie godzin na dobę i zarabia pieniądze a potem wszystko oddaje. Przyjedzie na krótko do domu i jeszcze musi zaspokajać potrzeby tego któremu oddaje swoje zarobki to jak można go nazwać? Sądzę, że niewolnikiem XXI w.
    Jeżeli chlopisko charuje na rodzinę a żona tego nie rozumie to może i lepiej jak zostanie sam. Narazie. Potem znajdzie drugą co go zrozumie.

  • lynx 2013-01-15 23:53:24

    Mam takiego bardzo dobrego kumpla - mówią na niego HOP .Organizuje właśnie w ten wekend na Ajsce -Świętochłowice -Łagiewniki zimowy zlot pingwina. Dla niewtajemniczonych ,jest to zimowy zlot motocyklistów -jedyny taki w Polsce .

    Miał żone ,wybudowali dom ,prowadzili kilka stoisk z warzywami itd.
    On ma pasje taką jak my wędkarstwo - on kocha motocykle .
     Harował ,tyrał,a jak chciał  z kumplami na motorze pojeździć ,to wieczne biadolenie .
     któregoś dnia przyszedł z pracy spakował manele i odszedł . Zostawił jej dom ,samochód , sklepy i kase.Zabrał tylko traje - taki motor trzykołowy.

    Dziś ma od kilku lat nową żonę  i robi wspólnie z nią to co kocha .Czuje że żyje ,a wczesniej był wrakiem człowieka .
    Myśle że jak bym prowadził życie - praca -dom i koniec - to po mnie.
    Też nie miałem łatwo na początku ,bo wiadomo kobieta chciała mnie tylko dla siebie.
    jednak po kilku wojnach ,zrozumiała i czasami w lato wspólnie jeżdźimy na wypady.
     Wszystko natomiast trzeba robić z głową i nie przesadzać ---ale przykład kolegi który pół roku wcześniej uprzedza rodzine o wypadzie i ma problemy ---u mnie by to nie przeszło.

    Też mnie to dziwi. Pracowałem na kontraktach poza krajem kilka lat ale takich problemów nie miałem. A jakbym miał to bym nie wytrzymał.
    Zreszta widziałem dużo róznych rozejść.
    Obie strony powinny ustępowac a nie tylko jedna.
    Znałem takich co ustepowali we wszystkim i oddawali wszystko i też odeszły.
    Nobla takiemu co przewidzi wszystko co może kobieta wydziwaczyć.

  • Zenmach 2013-01-16 01:10:18

    Nie mam żony, ale od dłuższego czasu mam dziewczynę która ze mną mieszka. Na samym początku naszego związku uświadomiłem jej, że nie będę się zmieniać. Mam swoje hobby (gry video, wędkowanie, rapowanie itd.), które stwarzają mi mnóstwo radości. To nie znaczy, że olewam swoją ukochaną lub traktuje ją drugorzędnie, ale musiała ona zaakceptować fakt, że lubię poświęcić dużo czasu na granie lub wędkowanie. Ona nie ma tyle zainteresowań co ja, ale to nie może zmuszać mnie do siedzenia z nią non stop, bo ona nie potrafi znaleźć sobie zajęcia. Dzięki temu, nigdy nie było problemu. Kiedy chce grać to gram, a kiedy chce jechać na ryby to jadę na ryby. Najważniejsze jest by traktować drugą połówkę z szacunkiem, poświęcać jej czas (w końcu miłość nie jest obowiązkiem) i jeśli zajdzie taka sytuacja, stawiać ją na pierwsze miejsce. Gdy kobieta czuje się kochana i szanowana, to z wielką radością pozwala nam realizować swoje hobby (no chyba że jest jędzą i chce mieć pantoflarza). Jeśli ona chce, to zabieram ją na nockę i spędzamy miło czas (ognisko, żarcie, piwko i wędkowanie). Sprawę trochę komplikują dzieci, ale ja nie lubię dzieci, a moja ukochana nie chce nic na siłę. Nie chcę odbierać sobie lub jej przyjemności (wolny czas, pieniądze itd) tylko po to by mieć bachora. Jeśli kiedyś załapię pracę zarabiając tyle, aby moja ukochana mogła rzucić pracę i siedzieć w domu wychowując dziecko, a zarazem żeby w żadnym stopniu nie obniżył się nasz poziom życia (czyli pieniądze które możemy wydać na zachcianki), to pomyślimy o dziecku.


     tak jak bym pisał o sobie z tym że nie rapuje i nie gram, reszta w 100% sie zgadza. moja dziewczyna jest 9 lat młodsza i jest z pokolenia "" Mp3"" tak to nazywam, grunt że w domu działa internet i tv i to jej starczy a ja moge sobie śmigać na rybki... pozdrawiam niezależnych...

  • ekol 2013-02-22 17:09:02

    Kobieta, mieszkanie razem, dwa psy... Nie słyszałem nigdy słowa o tym, żeby coś stało na przeszkodzie abym pojechał na ryby. Ba, niejednokrotnie jeździmy razem, nawet na więcej niż tylko kilka godzin. Chcę jechać sam (albo Ada nie chce po prostu)? Żaden problem, zabieram futrzaki i jadę. Grunt to umieć się dogadać. Pomijam bieganie psów między wędkami lub wyjadanie zanęty, gdy zapomnę przykryć wiadro, ale to też ma swój urok. Pozdrawiam umiejących wypracować kompromisy.

  • MASTINO 2013-02-22 18:14:47

    Kobieta, mieszkanie razem, dwa psy... Nie słyszałem nigdy słowa o tym, żeby coś stało na przeszkodzie abym pojechał na ryby. Ba, niejednokrotnie jeździmy razem, nawet na więcej niż tylko kilka godzin. Chcę jechać sam (albo Ada nie chce po prostu)? Żaden problem, zabieram futrzaki i jadę. Grunt to umieć się dogadać. Pomijam bieganie psów między wędkami lub wyjadanie zanęty, gdy zapomnę przykryć wiadro, ale to też ma swój urok. Pozdrawiam umiejących wypracować kompromisy.



    Nooooooooo, maaaaaaa......... :)))))))) Gorzej, jak pies zamknie się niechcący w aucie (łapką pstryyyk!), a kluczyki w stacyjce. Już gdzieś taki numer słyszałem :))))))))))))))))))))) Aaa tak tylko mi się przypomniało a"propos piesków :) Ale ogólnie zgadzam się z autorem wątku.......Achhhh te baby....








Reklama
Reklama