Witam kolegów,Od dwóch lat część czasu poświęcam łowieniu stacjonarnemu, a konkretnie karpi na proteinę.Wiadomo, na początek nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Potem ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia. Nie było większego sensu podróżowania więc ten okres spędzałem na "przydomowych" łowiskach. Nadszedł już jednak czas wyjazdów na większe i dalsze wody.Czas dłuuuugich kilkudniowych zasiadek.Co do sprzętu nie mam jakiejś rewelacji - to zawsze spinning będzie tym najważniejszym odłamem wędkarstwa - jednak taki tripod z kijami warty jest te 3000zł. Bardzo obawiam się kradzieży sprzętu - PL to nie Szwajcaria :(.Moje pytanie wiąże się z alarmem bezprzewodowym z czujnikem ruchu.Jeśli macie Koledzy coś godnego polecenia i doświadczenie z tym sprzętem - piszcie.
Cześć
Zgadzam się - bezpieczeństwo najważniejsze. Sam też się włóczę po wodach PZW i wiem jak to jest siedzieć czasem samemu trzy doby.
Ja używam:
http://www.kdc.pl/alarm-sensorowy-z-dwoma-pilotami_p10144376.html
Tylko wszystko doszczelniłem silikonem. Jak na razie jest git ( dwa lata ).
Janusz JKarp
Hehe. Prawie 30 lat łowię w Polsce i jeszcze mi nikt nigdy niczego nie ukradł. Każdy czujnik ruchu będzie bezużyteczny w terenie gdzie każda gałązka poruszona wiatrem, spadający liść, przelatujący nietoperz, ptaszek, zając czy inny futrzak będzie wykrywany jako "ruch". Może więc coś na zasadzie wiązki laserowej?! Będzie mniej fałszywych alarmów. Wystarczą trzy emitery laserowe i trzy odbiorniki z oczkiem. Koszt - jakieś 2-3 tysiące. Jak się śpi kolego a nie czuwa przy kijach, albo jak się leży w samochodzie 200 metrów dalej, to zawsze jest możliwość że ci ktoś coś ukradnie. Ale masz jeszcze możliwość podłączenia czujnika do samych wędek i poda. Jest takie ustrojstwo - dotkniesz wędki to wyje jak zaraza.
Ja mam dwa takie jak na zdjęciu i jestem z nich bardzo zadowolony. Wiele razy już w porę odgoniłem dzięki nim dziki i lisa od moich gratów na nockach, raz zdziwił się wędkarz, który cicho podszedł w nocy "pożyczyć" zapalniczkę. Ja polecam.
Cześć
Ops - mam właśnie takie jak Maciek pokazał a nie takie jak zalinkowałem ale zasada jest ta sama. Uszczelnić silikonem i na ryby.
Nie reagują na każdy ruch trawki, listka czy gałązki. Tylko dość duży obiekt jest w stanie uruchomić alarm. Bynajmniej moje nie reagują histerycznie na byle co.
http://tukup.istore.pl/pl/alarm-czujka-105-db-czujnik-ruchu-syrena2-piloty.html?partner=3267
Yatamaniak a nie prościej:
http://carp-world.pl/flajzar-alarm-fishtron-pir2-p-1046.html
http://carp-world.pl/flajzar-alarm-fishtron-pir2-p-1046.html
No cóż Ciebie jeszcze nikt nie okradł a do mnie z kumplem na zasiadce przyszło trzech gnoi około drugiej w nocy żeby im suma dać. Mimo, że nie spałem a siedziałem na fotelu w namiocie prawie zauważyłem ich w ostatniej chwili przy wędkach. Byli z lekka podpici i dość agresywni.
Od kiedy kupiłem sobie te zabawki a zrobiłem test na kumplu to jestem spokojny, że nikt niepostrzeżenie nie podejdzie. A te 105 db robi wrażenie na uszach :-)
Janusz JKarp Nie - ja nie mam wrogów i ta złośliwość uważam jest nie na miejscu. Dbam o swoje mienie i zdrowie. Nie każdy przychodzi pożyczyć zapalniczki.
Cześć
Ops - mam właśnie takie jak Maciek pokazał a nie takie jak zalinkowałem ale zasada jest ta sama. Uszczelnić silikonem i na ryby.
Nie reagują na każdy ruch trawki, listka czy gałązki. Tylko dość duży obiekt jest w stanie uruchomić alarm. Bynajmniej moje nie reagują histerycznie na byle co.
http://tukup.istore.pl/pl/alarm-czujka-105-db-czujnik-ruchu-syrena2-piloty.html?partner=3267
Yatamaniak a nie prościej:
http://carp-world.pl/flajzar-alarm-fishtron-pir2-p-1046.html
http://carp-world.pl/flajzar-alarm-fishtron-pir2-p-1046.html
No cóż Ciebie jeszcze nikt nie okradł a do mnie z kumplem na zasiadce przyszło trzech gnoi około drugiej w nocy żeby im suma dać. Mimo, że nie spałem a siedziałem na fotelu w namiocie prawie zauważyłem ich w ostatniej chwili przy wędkach. Byli z lekka podpici i dość agresywni.
Od kiedy kupiłem sobie te zabawki a zrobiłem test na kumplu to jestem spokojny, że nikt niepostrzeżenie nie podejdzie. A te 105 db robi wrażenie na uszach :-)
Janusz JKarp Nie - ja nie mam wrogów i ta złośliwość uważam jest nie na miejscu. Dbam o swoje mienie i zdrowie. Nie każdy przychodzi pożyczyć zapalniczki.
Zgadza się. Ja bardziej obawiam się głodnej i ciekawskiej zwierzyny, niż ludzi. Tym bardziej jeżeli siedzę w deszcz w przyczepie 3 metry od wędek i patrzę sobie przez okno, to nie widzę i nie słyszę szelestu trawy czy krzaków. A prześmiewcze teksty odważniaków mnie wcale nie ruszają, bo widocznie nocki na rybach ma tylko w sferze marzeń, albo ze strachu upija się alkoholem i wtedy gra kozaka. Widuję takich, widuję i nie tylko ja :) W każdym razie polecam taki alarmik, bo sprawdziłem skuteczność.
Hehe. Prawie 30 lat łowię w Polsce i jeszcze mi nikt nigdy niczego nie ukradł. Każdy czujnik ruchu będzie bezużyteczny w terenie gdzie każda gałązka poruszona wiatrem, spadający liść, przelatujący nietoperz, ptaszek, zając czy inny futrzak będzie wykrywany jako "ruch". Może więc coś na zasadzie wiązki laserowej?! Będzie mniej fałszywych alarmów. Wystarczą trzy emitery laserowe i trzy odbiorniki z oczkiem. Koszt - jakieś 2-3 tysiące. Jak się śpi kolego a nie czuwa przy kijach, albo jak się leży w samochodzie 200 metrów dalej, to zawsze jest możliwość że ci ktoś coś ukradnie. Ale masz jeszcze możliwość podłączenia czujnika do samych wędek i poda. Jest takie ustrojstwo - dotkniesz wędki to wyje jak zaraza.
Pozdrawiam czuwających.
yatamaniak byłeś kiedyś na zasiadce dłuższej niż 48h?? zapewniam cie że nie ma człowieka który potrafi w dobrej kondycji przesiedzieć przy wędkach więcej jak dwie nocki pod rząd.W lecie to jeszcze pół biedy ,można sie "przekimać" na krześle wędkarskim ale wczesną wiosną lub późną jesienią kiedy niejednokrotnie temperatura nocą spada do zera to nie jesteś w stanie wysiedzieć dwóch nocek pod rząd n9ie mówiąc o tygodniowych wyprawach. Drugą sprawą jest cena/jakość sprzętu,jeśli ktoś łowi sprzętem wartym 2-3 setki to faktycznie nie ma sensu kupować żadnych "czujek" ale jak ktoś ma sprzęcicho za pare baniek to troche strach. Co do mnie to ja nie mam żadnych czujek dlatego że zwykle jeżdżę w większej grupie na zasiadki. Ps. niektóre sygnalizatory typu FOX czy DELKIM mają wbudowany czujnik wibracyjny o którym mówisz.
Księdza kolego to ja mogę najwyżej pogonić albo se przeciwko niemu alarm zamontować.
Panie JKarp ja zwyczajnie nie rozumiem takiego wędkarstwa. Oczywiście można się obawiać agresywnych łobuzów, ale wtedy to ten alarm najwyżej cie obudzi. Goście i tak zrobią co chcą zrobić. Ja kiedy jestem na rybach to kimam (jeśli już kimam) przy kijach i w życiu mi nikt nic nie ukradł. Takie alarmy są potrzebne wyłącznie tym wędkarzom, którzy "nadzór nad kijami" sprawują za pośrednictwem centralek radiowych na znaczną odległość i tyle. Zawsze będę się wypowiadał krytycznie o takim wędkarstwie bo dla mnie jest jasne ze wędkarz ma być przy kijach a nie po drugiej stronie wyspy kub na parkingu. Zresztą wiele razy na ten temat dyskutowaliśmy. Najlepiej mnie rozłożył kilka dni temu jeden zawodowiec w pewnym wątku kiedy zacytował że "wędki maja pozostawać pod stałym nadzorem...." I mówił to człowiek który jak by mógł, to by w domu miał tę centralkę przy łóżku a wędki w łowisku.
Alarmy, czujniki, centralki, za jakiś czas samopały sprzężone z komputerem i działka automatyczne do obrony ustawione wokół miejscówki - jakoś mi to nie pasuje, dlatego ochoczo komentuje podobne problemy.
Kiedyś dostałem z jakiegoś czasopisma taki mały bzdet na baterie. Jest przy tym magnes a wewnątrz kontaktron. Jak się ten magnes oderwie od ustrojstwa, to pipczy tak, że się bębenki sklejają w uszach. Wystarczy kawał plecionki rozwinąć wokół miejscówki i nie przelizie żaden człek chyba, że ma zdolność widzenia w ciemnościach. Nawet lampa sodowa nie zdradzi plecionki. Użyłem tego jeden jedyny raz i od tej pory nie używam niczego. Uważam że przeginać nie trzeba. Czujność tak, przegięcie nie. A jak się idzie nyny do przyczepy to wędki należy zwinąć. A taki sensor - owszem, może na campingu, przed przyczepą....coby majątek chronić jak się śpi. A wędek to się pilnuje jak są w wodzie zarzucone.
Mastiff uważam że twój tekst jest skierowany do mnie. Obrażasz mnie. Na nocki często jeżdżę samotnie i nie boje się że mi się coś stanie - ale to moja sprawa. Natomiast chrzanienie o alkohlu mógłbyś sobie darować przynajmniej jako moderator forum. To nie przystoi i stanowi zaczepkę.
Zgłaszam to jako naruszenie.
Jarek - skąd ty niby wiesz jakiej wartości jest mój sprzęt?! Bardziej jednak od alarmu przydaje się broń gazowa, dobra pała, miotacz, paralizator.
Jarek - skąd ty niby wiesz jakiej wartości jest mój sprzęt?! Bardziej jednak od alarmu przydaje się broń gazowa, dobra pała, miotacz, paralizator.
Nie chodziło mi jaki ty masz sprzęt bo skąd mam wiedzieć zresztą nic mi do tego ,każdy łowi na to co mu pasuje.Chodziło mi o to że ktoś kto ma wartościowy sprzęt ,kupiony dzięki różnym wyrzeczeniom , kupiony za kase ciułaną miesiącami ma prawo obawiać się o własne mienie. co do paralizatorów czy broni gazowej nie wiem czy można tego tak sobie na kimś użyć?
Alarm cie obudzi.... wypadasz z namiotu lub przyczepy w gaciach.... bezbronny...
I co? Nogi za pas i chodu, bo na placu ci się rozpanoszyło trzech łobuzów z rurkami 3/4 cala w łapach i spokojnie ci sprzęt pakują.
No to powodzenia. Możesz na gołe klaty startować, albo na pięści - musisz być dobry! Ja raczej wolę się posłużyć bronią. Nie mówię o zabijaniu, ale jak gości omotam linką i wywiozę ze 40 kilosów w las, to po przebudzeniu będą mieli o czym myśleć.
W innym przypadku alarmy są zbyteczne. Jak uciekniesz to i tak cię opędzlują.
Mastiff uważam że twój tekst jest skierowany do mnie. Obrażasz mnie. Na nocki często jeżdżę samotnie i nie boje się że mi się coś stanie - ale to moja sprawa. Natomiast chrzanienie o alkohlu mógłbyś sobie darować przynajmniej jako moderator forum. To nie przystoi i stanowi zaczepkę.
Zgłaszam to jako naruszenie.
Jarek - skąd ty niby wiesz jakiej wartości jest mój sprzęt?! Bardziej jednak od alarmu przydaje się broń gazowa, dobra pała, miotacz, paralizator.
Że co? Ty po raz kolejny sobie pochlebiasz! Czyżby po uderzeniu w stół się nożyce odezwały???? Co mnie obchodzi twój problem czy nie z alkoholem??? Weź ty człowieku sobie wyobraź, ze oprócz ciebie są inni ludzie i to bardziej skupiający uwagę innych. To jak ktoś napisze coś o alkoholu albo o innych używkach, to zawsze TY będziesz zabierał głos w swojej obronie? Weź ty się chłopie zacznij jakoś leczyć albo cokolwiek. Znalazł się pępek świata....
Alarm cie obudzi.... wypadasz z namiotu lub przyczepy w gaciach.... bezbronny...
I co? Nogi za pas i chodu, bo na placu ci się rozpanoszyło trzech łobuzów z rurkami 3/4 cala w łapach i spokojnie ci sprzęt pakują.
No to powodzenia. Możesz na gołe klaty startować, albo na pięści - musisz być dobry! Ja raczej wolę się posłużyć bronią. Nie mówię o zabijaniu, ale jak gości omotam linką i wywiozę ze 40 kilosów w las, to po przebudzeniu będą mieli o czym myśleć.
W innym przypadku alarmy są zbyteczne. Jak uciekniesz to i tak cię opędzlują.
Hahahahahahaha...........Rambo. A byś nareszcie skończył w pierdlu. Boże, jakie ten człowiek ma pojęcie o sobie i prawie, to szok.... On sie bronią posłuży..... Hahahahahahaha, no i byłby spokój. Z pierdla za rozbój byś długo nie wylazł chojraku.
Hehe. Prawie 30 lat łowię w Polsce i jeszcze mi nikt nigdy niczego nie ukradł. Każdy czujnik ruchu będzie bezużyteczny w terenie gdzie każda gałązka poruszona wiatrem, spadający liść, przelatujący nietoperz, ptaszek, zając czy inny futrzak będzie wykrywany jako "ruch". Może więc coś na zasadzie wiązki laserowej?! Będzie mniej fałszywych alarmów. Wystarczą trzy emitery laserowe i trzy odbiorniki z oczkiem. Koszt - jakieś 2-3 tysiące. Jak się śpi kolego a nie czuwa przy kijach, albo jak się leży w samochodzie 200 metrów dalej, to zawsze jest możliwość że ci ktoś coś ukradnie. Ale masz jeszcze możliwość podłączenia czujnika do samych wędek i poda. Jest takie ustrojstwo - dotkniesz wędki to wyje jak zaraza.
Pozdrawiam czuwających.
yatamaniak byłeś kiedyś na zasiadce dłuższej niż 48h?? zapewniam cie że nie ma człowieka który potrafi w dobrej kondycji przesiedzieć przy wędkach więcej jak dwie nocki pod rząd.W lecie to jeszcze pół biedy ,można sie "przekimać" na krześle wędkarskim ale wczesną wiosną lub późną jesienią kiedy niejednokrotnie temperatura nocą spada do zera to nie jesteś w stanie wysiedzieć dwóch nocek pod rząd n9ie mówiąc o tygodniowych wyprawach. Drugą sprawą jest cena/jakość sprzętu,jeśli ktoś łowi sprzętem wartym 2-3 setki to faktycznie nie ma sensu kupować żadnych "czujek" ale jak ktoś ma sprzęcicho za pare baniek to troche strach. Co do mnie to ja nie mam żadnych czujek dlatego że zwykle jeżdżę w większej grupie na zasiadki. Ps. niektóre sygnalizatory typu FOX czy DELKIM mają wbudowany czujnik wibracyjny o którym mówisz.
Pojawia się Jarek11 i pojawiają się prześmiewcze złośliwe i zaczepne teksty. Zrozum że nie każdy zarabia "parę baniek" i nie każdy moze sobie pozwolić na drogi sprzęt. Dla niektórych sprzęt za 300 zl kosztował więcej wyrzeczeń niż dla drugiego sprzęt za parę baniek. Tak więc zejdź z łaski swojej z ludzi którzy mniej zarabiają.
Hahahahahahaha...........Rambo. A byś nareszcie skończył w pierdlu. Boże, jakie ten człowiek ma pojęcie o sobie i prawie, to szok.... On sie bronią posłuży..... Hahahahahahaha, no i byłby spokój. Z pierdla za rozbój byś długo nie wylazł chojraku.
Nie, będę czekał żeby zarobić z rurki w łeb znawco prawa. Alarm mi napastnika odstraszy.... pewnie będą spieprzać w podskokach.
Że co? Ty po raz kolejny sobie pochlebiasz! Czyżby po uderzeniu w stół się nożyce odezwały???? Co mnie obchodzi twój problem czy nie z alkoholem??? Weź ty człowieku sobie wyobraź, ze oprócz ciebie są inni ludzie i to bardziej skupiający uwagę innych. To jak ktoś napisze coś o alkoholu albo o innych używkach, to zawsze TY będziesz zabierał głos w swojej obronie? Weź ty się chłopie zacznij jakoś leczyć albo cokolwiek. Znalazł się pępek świata....
Cytując mnie i w tym samym poście odnosząc się do mojej wypowiedzi sugerujesz że ze strachu chlam i potem jestem na nockach bohaterem.
Tak więc obraziłeś mnie. Jesteś zwykłym... (pomijam to określenie bo każdy sobie wstawi dowolne.)
Diablo przecież ja się z nikogo nie naśmiewam co do wartości sprzętu sam Piotrek napisał " taki tripod z kijami warty jest te 3000zł. Bardzo obawiam się kradzieży sprzętu " sam mam sprzęt warty 1500 zł ale tylko dla tego że kołowrotki warte 900 zł dostałem od ojca w prezencie , natomiast same wędki=tripod warte są "oszałamiającą" kwote 350 zł i na więcej na razie mnie nie stać. W poprzednim poście wyraźnie zaznaczyłem że każdy łowi sprzętem jaki komu pasuje i na jaki kogo stać i mi nic do tego. Tak więc proponuje przestań sie mnie czepiać i "zejdź" wreszcie z karpiarzy,bo czepiasz sie w tej chwili bez powodu.
Diablo przecież ja się z nikogo nie naśmiewam co do wartości sprzętu sam Piotrek napisał " taki tripod z kijami warty jest te 3000zł. Bardzo obawiam się kradzieży sprzętu " sam mam sprzęt warty 1500 zł ale tylko dla tego że kołowrotki warte 900 zł dostałem od ojca w prezencie , natomiast same wędki=tripod warte są "oszałamiającą" kwote 350 zł i na więcej na razie mnie nie stać. W poprzednim poście wyraźnie zaznaczyłem że każdy łowi sprzętem jaki komu pasuje i na jaki kogo stać i mi nic do tego. Tak więc proponuje przestań sie mnie czepiać i "zejdź" wreszcie z karpiarzy,bo czepiasz sie w tej chwili bez powodu.
Wyśmiałeś biednych ludzi, ze im żadna ochrona sprzętu nie jest potrzebna bo jest niewiele wart. A ja zwróciłem Ci uwagę że dla niektórych 300 zł to większe wyrzeczenie niż dla innych 3000 zł
I jakich karpiarzy ja się czepiam? tu chyba nie padło żadne słowo karp czy karpiarz.
Diablo przecież ja się z nikogo nie naśmiewam co do wartości sprzętu sam Piotrek napisał " taki tripod z kijami warty jest te 3000zł. Bardzo obawiam się kradzieży sprzętu " sam mam sprzęt warty 1500 zł ale tylko dla tego że kołowrotki warte 900 zł dostałem od ojca w prezencie , natomiast same wędki=tripod warte są "oszałamiającą" kwote 350 zł i na więcej na razie mnie nie stać. W poprzednim poście wyraźnie zaznaczyłem że każdy łowi sprzętem jaki komu pasuje i na jaki kogo stać i mi nic do tego. Tak więc proponuje przestań sie mnie czepiać i "zejdź" wreszcie z karpiarzy,bo czepiasz sie w tej chwili bez powodu.
Wyśmiałeś biednych ludzi, ze im żadna ochrona sprzętu nie jest potrzebna bo jest niewiele wart. A ja zwróciłem Ci uwagę że dla niektórych 300 zł to większe wyrzeczenie niż dla innych 3000 zł
I jakich karpiarzy ja się czepiam? tu chyba nie padło żadne słowo karp czy karpiarz.
Księdza kolego to ja mogę najwyżej pogonić albo se przeciwko niemu alarm zamontować.
Panie JKarp ja zwyczajnie nie rozumiem takiego wędkarstwa. Oczywiście można się obawiać agresywnych łobuzów, ale wtedy to ten alarm najwyżej cie obudzi. Goście i tak zrobią co chcą zrobić. Ja kiedy jestem na rybach to kimam (jeśli już kimam) przy kijach i w życiu mi nikt nic nie ukradł. Takie alarmy są potrzebne wyłącznie tym wędkarzom, którzy "nadzór nad kijami" sprawują za pośrednictwem centralek radiowych na znaczną odległość i tyle. Zawsze będę się wypowiadał krytycznie o takim wędkarstwie bo dla mnie jest jasne ze wędkarz ma być przy kijach a nie po drugiej stronie wyspy kub na parkingu. Zresztą wiele razy na ten temat dyskutowaliśmy. Najlepiej mnie rozłożył kilka dni temu jeden zawodowiec w pewnym wątku kiedy zacytował że "wędki maja pozostawać pod stałym nadzorem...." I mówił to człowiek który jak by mógł, to by w domu miał tę centralkę przy łóżku a wędki w łowisku.
Alarmy, czujniki, centralki, za jakiś czas samopały sprzężone z komputerem i działka automatyczne do obrony ustawione wokół miejscówki - jakoś mi to nie pasuje, dlatego ochoczo komentuje podobne problemy.
Kiedyś dostałem z jakiegoś czasopisma taki mały bzdet na baterie. Jest przy tym magnes a wewnątrz kontaktron. Jak się ten magnes oderwie od ustrojstwa, to pipczy tak, że się bębenki sklejają w uszach. Wystarczy kawał plecionki rozwinąć wokół miejscówki i nie przelizie żaden człek chyba, że ma zdolność widzenia w ciemnościach. Nawet lampa sodowa nie zdradzi plecionki. Użyłem tego jeden jedyny raz i od tej pory nie używam niczego. Uważam że przeginać nie trzeba. Czujność tak, przegięcie nie. A jak się idzie nyny do przyczepy to wędki należy zwinąć. A taki sensor - owszem, może na campingu, przed przyczepą....coby majątek chronić jak się śpi. A wędek to się pilnuje jak są w wodzie zarzucone.
No takie mam zdanie.
Cześć
W pewnym sensie masz rację. Zawodowcy ( zawodowi złodzieje i inne tego typu szuje ) nie przestraszą się wycia czujki. Ale odpowiednio daleko ustawione czujki pozwolą mi jakoś być gotowym - nawet te przysłowiowe gacie zdążę nałożyć ( choć nigdy aż tak się nie rozbieram he he ). Mam czas " się ogarnąć ". Poza tym samo wycie alarmu w nocy spowoduje moim zdaniem szok u " moich gości". Kup sobie choćby do garażu i sprawdź jak to działa - chodzi mi o dźwięk alarmu. W nocy można w gacie narobić ... Mam ze sobą gaz, jakaś lola też się znajdzie ale na "prawdziwych bandziorów" to nie zrobi raczej wrażenia. To tak żeby wiedzieć, że mam ... Te czujki to na gnoi: agresywnych, butnych, pewnych siebie tempaków myślących, że mogą wszystko. Że mogą ot tak sobie podejść i nikt ich nie zauważy. Zapewniam Was jeszcze raz, że po usłyszeniu tych 105 db można w nocy w gacie narobić...
Inna sprawa, że namiot zawsze stawiam możliwie najbliżej wędek. Rzadko jestem sam. W nocy staram się nie iść spać z kurami. Kolega ma ze sobą zawsze psa.
Te czujki to jak alarm samochodowy - niby w normalnym świecie nikt NIE POWINIEN się dotknąć Twojej własności ale każdy samochód wyposażony jest w alarm. On nie "obroni " auta ale jest. Chyba tylko dla ubezpieczyciela he heh.
a jak to się wszystko ma do RAPR ,na ile metrów możemy opuścić miejscówkę??? i czy w ogóle możemy spać na rybach mając zarzucony sprzęt ,jak śpimy to chyba on nie jest pod nadzorem ???a przepisy mówią wyraźnie że musimy cały czas nadzorować nasz sprzęt
a jak to się wszystko ma do RAPR ,na ile metrów możemy opuścić miejscówkę??? i czy w ogóle możemy spać na rybach mając zarzucony sprzęt ,jak śpimy to chyba on nie jest pod nadzorem ???a przepisy mówią wyraźnie że musimy cały czas nadzorować nasz sprzęt
w RAPIe niema ani słowa ani o namiocie ,ani o spaniu/drzemaniu. co do interpretacji nt. stałego dozoru rozmawiałem ze strażnikiem Państwowym który twierdził że chodzi o to by BYĆ na stanowisku wędkarskim.Z różnych zapisów można wywnioskować że "stanowisko" ma minimum 10 m a- Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, b-Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących:łowiąc z brzegu - 10m,centralki bezprzewodowa pełni jedynie funkię "ulepszonego" sygnalizatora dźwiękowego ,dzięki temu nie musimy "odkręcać na maxa" dźwięku w sygnalizatorze aby słyszeć np.w namiocie oddalonym o 5m (co ważne np gdy ktoś na problemy np ze słuchem)
No my kolego pilnujemy sami. Ale są i tacy którym centralki pilnują i to na kilometr.
oooooooooooooo tak bo wy sie uważacie za tych lepszych .no nie??? ;)z tym kilometrem to przesadzasz.zwykle centralki mają zasięg 100 max 200 mnawet tw w cenie 1000 zł.
100-200 metrów..... no dużo. Dla mnie to jakieś nieporozumienie i naciąganie przepisów.
teraz już sie czepiasz. mówie o maksymalnym zasięgu a nie o tym że wędkarz na 200 m może odejść od wędek.Jak sie ktoś chce do czegoś "przyczepić" to zawsze "coś" sie znajdzie.
Pytałeś to odpowiem. Tak, pod tym względem uważam się za lepszego. Spędzam nad wodą masę czasu. Nieraz bywa ze rejestr mi się kończy w połowie sezonu. Wbrew pozorom Jarku czasem siedzę nad wodą po trzy, cztery dni. I zawsze jestem przy kijach, a jak mnie przy nich nie ma, to wędki są wyjęte z wody i pozwijane. Nie oddalam się od nich dalej niż na kilka kroków, a wtedy nawet jak sobie drzemię w samochodzie słyszę sygnalizatory i je widzę. Dlatego centralki radiowe uważam za gadżet dla leni i kombinatorów. Widywałem już "biegaczy" jak idą w dal między krzaki bo na wędce po drugiej stronie cypla chyba coś wzięło. Ale wszystko w porządelu, bo wędki są pod stałym nadzorem. I tu czuje się istotnie lepszy od tych biegaczy. Taka centralka kolego jak by miała ze 30 metrów zasięgu, to by było gites, bo jak się idziesz odlać to gdzieś w pobliżu. Poza tym odstępy pomiędzy wędkującymi zostały określone i nigdzie nie ma zapisu o 200 - 400 metrach. Nawet jadąc na kilka tygodni pod namiot pilnuje wędek jak pies. Dlatego mnie to wkurza, jak się ktoś pyta o centralkę z zasięgiem 100, 200 metrów, a niejeden prosi o poradę jak zwiększyć zasięg centralki bo on biedactwo ma taka do 50 metrów a to za mało. Dlatego wyśmiewam ten wynalazek ile wlezie i gdzie tylko mogę. A od mojej zasady pilnowania wędek odstąpiłem tylko dwa razy. Było to podczas naszych dwóch zlotów. Ale wtedy nie zachodziła obawa że ktoś ukradnie, albo będzie branie stulecia, bo każdy by każdemu zaciął rybę na pierwszym lepszym kiju. Pozdro, idę sobie na spacerek.
Hej Koledzy! Bardzo mnie "zszokowało" że forum tak wspaniale działa i momentalnie zawiązała się dyskusja ( w sumie na forum jestem od dziś-niezły debiut ). Mam jednak wrażenie że dyskusja zeszła na inny tor. Sam nie wiem już jaki: interpretacji RAPR, etyki? Nawet wątek antyklerykalny był ( może nie zbyt na miejscu ale mnie rozbawił ). Dziękuję Kolegom za fachową pomoc! Innym, też Kolegom, za przedstawienie ciekawego punktu widzenia na problem. Myślę, że racja jest jak zwykle gdzieś po środku. Osobiście łowienie to dla mnie przede wszystkim rekreacja i zgadzam się że zbyt dużo technologicznego badziewia odrywa nas od natury i esencji przebywania nad wodą. Nie jestem też fanem zbyt drogiego sprzętu - nawet według "sław" wędkarstwa kijem za 500zł łowi się w zasadzie tak samo jak tym za 1500zł, należy znaleźć tylko dobrą ofertę, z resztą... to nie kij łowi ryby. Co do czuwania - tak czuwam - co do alko - tak nie piję, bo jak piję to kije są w domu - a z alko niestety to g***o nie łowienie ;), ale na prawdę zbyt dużo razy widziałem nad wodą różnych rzezimieszków i pragnę choć odrobiny poczucia bezpieczeństwa, może i tylko w sferze mentalnej ale zawsze jednak! Nockę wytrzymuję przy kijach bez problemu, jednak czasem jestem po prostu cholernie zmęczony pracą i życiem w kolejnej RP i przysłowiowe oko może się przymknąć. I wtedy mam nadzieję że w sytuacji kryzysowej taki alarm może choć w części pomóc, zwłaszcza że staram się rozkładać namiot nie 200 ale 2 metry od poda! :)Na "deser" opis ostatniego zdarzenia: łowię w niedzielę w półdzikim parku. Ludzi full. Psy gryzą, grille śmierdzą, dzieci wrzeszczą jak zarzynane. Klasyczna sielanka. Żona u Teściowej. Ja smażę dupsko nad małą plażą. Obok dupsko smaży Senior - pewnie pamięta jeszcze czasy jesiotra w Wiśle. Gadka z Seniorem, potem po fajeczce. Idą "dresy", a właściwie "dresiki" tzn. góra 13-14 lat. Mają pistolet-zabawkę pneumatyczną na kulki. Napierdzialają Seniorowi w beret aż miło. Zbył śmiechem. Co miał powiedzieć. Na moje uwagi o szacunku dla starszych ujrzałem "fakulca" i tyle mojego. Senior pojechał. Zostałem gdzieś do 23.00. Na odchodne kamień mi świsnął koło łba i wpadł do wody. "Dresiki" chciały się odwdzięczyć za moje cenne uwagi wychowawcze. Woleli po zmroku.
Pytałeś to odpowiem. Tak, pod tym względem uważam się za lepszego.
Właśnie przez takich zadufanych w sobie "mądrali" co to uważają sie za tych lepszych są kłótnie i swary na forum..więcej z tobą nie zamierzam dyskutować.
Aha co do meritum słyszałem o alarmie zakładanym na kij - nie wyje nawet przy ostrych odjazdach a jak tylko podnieść kij z poda - masakra dźwiękowa :).
Piotrek i po to właśnie potrzebne są różne zabawki nad wodą. Jak wcześniej napisałem na takich imbecyli i wszelkiego rodzaju cwaniaczków. Nie chodzi o to, że alarm za mnie pilnuje. Raczej o to, że oni nie przyjdą niezauważeni. Jak zapewne wiesz nie sposób jest wysiedzieć te 72 godziny lub dłużej bez odpoczynku. Człowiek nawet nie zauważy jak zacznie kimać czy to na fotelu czy łóżku. Właśnie dlatego i na takie sytuacje przydaje się alarm.
Ja jednak radzę Ci poszukać dobrego kompana na zasiadki. We dwóch raźniej a i nocne Polaków rozmowy mają swój niepowtarzalny klimat gdy przerwie taką rozmowę piii pi piiiiiiiiiii :-). Dużo wyjazdów z roli.
Odnośnie tego czegoś na wędkę. Fox robi któryś tam z kolei czujnik, który pika jak nawet wędka zadrży. Nie chodzi o to żeby coś dało znać jak już wędki są zdejmowane z poda ale jak ktoś się zbliża.
Spines21 ty to się tu nie "wchrzaniaj" na poważne forum tylko na Skype mi pisz normalnie hehehe :))). A tak poważnie. Przejdziemy jakoś sezon pstrągowy i sypiemy kuleczki, oj sypiemy!!! Na pewno zrobimy jakiś wspólny wypad ;)
Poza tym, do tego co własnie napisał Janusz, ja przypomnę, ze pisząc o takim alarmie wspomniałem o nadzorze stanowiska przed dzikimi zwierzętami a nie bojówkami blokersów, dresów, neonazistów czy napaści Kuby Rozpruwacza. Bo jeden już się uzbroił w broń gazową, obiecał bagażnik i las, związane ręce, bejsbole i kozaka rżnie .......Tacy właśnie najszybciej wracają z ryb w czarnym albo niebieskim woreczku na suwak, albo w najlepszym wypadku z gołą dupa i piechotą czego serdecznie mu życzę. O dzikie zwierzęta mi chodzi, czytać ze zrozumieniem, a nie reakcje Rambo obiecywać. Wałęsające się psy, lisy, dziki, borsuki u nas też wilki, bo zwierzęta czują nasze jedzenie, grilla, zanęty etc i po to są te wyjce! A nie na bandziorów! Jezu!
A założyciel tematu zadał pytanie- Jeśli macie Koledzy coś godnego polecenia i doświadczenie z tym sprzętem - piszcie. nie pytał wiec o to czy trzeba mieć taki alarm tylko o konkretne ,warte polecenia modele.
Spines21 ty to się tu nie "wchrzaniaj" na poważne forum tylko na Skype mi pisz normalnie hehehe :))). A tak poważnie. Przejdziemy jakoś sezon pstrągowy i sypiemy kuleczki, oj sypiemy!!! Na pewno zrobimy jakiś wspólny wypad ;)
No przecież pisałem że sprzęt najtańszy nie jest ale na wiaderka kulek $ może mi zabraknąć... dopiero co remont w chatce skończyłem więc jestem puściutki jak stodoła - nie pękaj nie przekarmimy :)
Witam kolegów,Od dwóch lat część czasu poświęcam łowieniu stacjonarnemu, a konkretnie karpi na proteinę.Wiadomo, na początek nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Potem ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia. Nie było większego sensu podróżowania więc ten okres spędzałem na "przydomowych" łowiskach. Nadszedł już jednak czas wyjazdów na większe i dalsze wody.Czas dłuuuugich kilkudniowych zasiadek.Co do sprzętu nie mam jakiejś rewelacji - to zawsze spinning będzie tym najważniejszym odłamem wędkarstwa - jednak taki tripod z kijami warty jest te 3000zł. Bardzo obawiam się kradzieży sprzętu - PL to nie Szwajcaria :(.Moje pytanie wiąże się z alarmem bezprzewodowym z czujnikem ruchu.Jeśli macie Koledzy coś godnego polecenia i doświadczenie z tym sprzętem - piszcie.
Cześć Zgadzam się - bezpieczeństwo najważniejsze. Sam też się włóczę po wodach PZW i wiem jak to jest siedzieć czasem samemu trzy doby. Ja używam: http://www.kdc.pl/alarm-sensorowy-z-dwoma-pilotami_p10144376.html Tylko wszystko doszczelniłem silikonem. Jak na razie jest git ( dwa lata ). Janusz JKarp
Hehe. Prawie 30 lat łowię w Polsce i jeszcze mi nikt nigdy niczego nie ukradł. Każdy czujnik ruchu będzie bezużyteczny w terenie gdzie każda gałązka poruszona wiatrem, spadający liść, przelatujący nietoperz, ptaszek, zając czy inny futrzak będzie wykrywany jako "ruch". Może więc coś na zasadzie wiązki laserowej?! Będzie mniej fałszywych alarmów. Wystarczą trzy emitery laserowe i trzy odbiorniki z oczkiem. Koszt - jakieś 2-3 tysiące. Jak się śpi kolego a nie czuwa przy kijach, albo jak się leży w samochodzie 200 metrów dalej, to zawsze jest możliwość że ci ktoś coś ukradnie. Ale masz jeszcze możliwość podłączenia czujnika do samych wędek i poda. Jest takie ustrojstwo - dotkniesz wędki to wyje jak zaraza.
Pozdrawiam czuwających.
Ja mam dwa takie jak na zdjęciu i jestem z nich bardzo zadowolony. Wiele razy już w porę odgoniłem dzięki nim dziki i lisa od moich gratów na nockach, raz zdziwił się wędkarz, który cicho podszedł w nocy "pożyczyć" zapalniczkę. Ja polecam.
Musicie mieć wielu wrogów nad swoimi wodami .
Cześć Ops - mam właśnie takie jak Maciek pokazał a nie takie jak zalinkowałem ale zasada jest ta sama. Uszczelnić silikonem i na ryby. Nie reagują na każdy ruch trawki, listka czy gałązki. Tylko dość duży obiekt jest w stanie uruchomić alarm. Bynajmniej moje nie reagują histerycznie na byle co. http://tukup.istore.pl/pl/alarm-czujka-105-db-czujnik-ruchu-syrena2-piloty.html?partner=3267 Yatamaniak a nie prościej: http://carp-world.pl/flajzar-alarm-fishtron-pir2-p-1046.html http://carp-world.pl/flajzar-alarm-fishtron-pir2-p-1046.html No cóż Ciebie jeszcze nikt nie okradł a do mnie z kumplem na zasiadce przyszło trzech gnoi około drugiej w nocy żeby im suma dać. Mimo, że nie spałem a siedziałem na fotelu w namiocie prawie zauważyłem ich w ostatniej chwili przy wędkach. Byli z lekka podpici i dość agresywni. Od kiedy kupiłem sobie te zabawki a zrobiłem test na kumplu to jestem spokojny, że nikt niepostrzeżenie nie podejdzie. A te 105 db robi wrażenie na uszach :-) Janusz JKarp
Nie - ja nie mam wrogów i ta złośliwość uważam jest nie na miejscu. Dbam o swoje mienie i zdrowie. Nie każdy przychodzi pożyczyć zapalniczki.
Musicie mieć wielu wrogów nad swoimi wodami .
Dowcipny jesteś. Tak przy niedzieli to chyba po wizycie u księdza?
Cześć Ops - mam właśnie takie jak Maciek pokazał a nie takie jak zalinkowałem ale zasada jest ta sama. Uszczelnić silikonem i na ryby. Nie reagują na każdy ruch trawki, listka czy gałązki. Tylko dość duży obiekt jest w stanie uruchomić alarm. Bynajmniej moje nie reagują histerycznie na byle co. http://tukup.istore.pl/pl/alarm-czujka-105-db-czujnik-ruchu-syrena2-piloty.html?partner=3267 Yatamaniak a nie prościej: http://carp-world.pl/flajzar-alarm-fishtron-pir2-p-1046.html http://carp-world.pl/flajzar-alarm-fishtron-pir2-p-1046.html No cóż Ciebie jeszcze nikt nie okradł a do mnie z kumplem na zasiadce przyszło trzech gnoi około drugiej w nocy żeby im suma dać. Mimo, że nie spałem a siedziałem na fotelu w namiocie prawie zauważyłem ich w ostatniej chwili przy wędkach. Byli z lekka podpici i dość agresywni. Od kiedy kupiłem sobie te zabawki a zrobiłem test na kumplu to jestem spokojny, że nikt niepostrzeżenie nie podejdzie. A te 105 db robi wrażenie na uszach :-) Janusz JKarp
Nie - ja nie mam wrogów i ta złośliwość uważam jest nie na miejscu. Dbam o swoje mienie i zdrowie. Nie każdy przychodzi pożyczyć zapalniczki.
Zgadza się. Ja bardziej obawiam się głodnej i ciekawskiej zwierzyny, niż ludzi. Tym bardziej jeżeli siedzę w deszcz w przyczepie 3 metry od wędek i patrzę sobie przez okno, to nie widzę i nie słyszę szelestu trawy czy krzaków. A prześmiewcze teksty odważniaków mnie wcale nie ruszają, bo widocznie nocki na rybach ma tylko w sferze marzeń, albo ze strachu upija się alkoholem i wtedy gra kozaka. Widuję takich, widuję i nie tylko ja :) W każdym razie polecam taki alarmik, bo sprawdziłem skuteczność.
Hehe. Prawie 30 lat łowię w Polsce i jeszcze mi nikt nigdy niczego nie ukradł. Każdy czujnik ruchu będzie bezużyteczny w terenie gdzie każda gałązka poruszona wiatrem, spadający liść, przelatujący nietoperz, ptaszek, zając czy inny futrzak będzie wykrywany jako "ruch". Może więc coś na zasadzie wiązki laserowej?! Będzie mniej fałszywych alarmów. Wystarczą trzy emitery laserowe i trzy odbiorniki z oczkiem. Koszt - jakieś 2-3 tysiące. Jak się śpi kolego a nie czuwa przy kijach, albo jak się leży w samochodzie 200 metrów dalej, to zawsze jest możliwość że ci ktoś coś ukradnie. Ale masz jeszcze możliwość podłączenia czujnika do samych wędek i poda. Jest takie ustrojstwo - dotkniesz wędki to wyje jak zaraza.
Pozdrawiam czuwających.
yatamaniak byłeś kiedyś na zasiadce dłuższej niż 48h?? zapewniam cie że nie ma człowieka który potrafi w dobrej kondycji przesiedzieć przy wędkach więcej jak dwie nocki pod rząd.W lecie to jeszcze pół biedy ,można sie "przekimać" na krześle wędkarskim ale wczesną wiosną lub późną jesienią kiedy niejednokrotnie temperatura nocą spada do zera to nie jesteś w stanie wysiedzieć dwóch nocek pod rząd n9ie mówiąc o tygodniowych wyprawach.
Drugą sprawą jest cena/jakość sprzętu,jeśli ktoś łowi sprzętem wartym 2-3 setki to faktycznie nie ma sensu kupować żadnych "czujek" ale jak ktoś ma sprzęcicho za pare baniek to troche strach.
Co do mnie to ja nie mam żadnych czujek dlatego że zwykle jeżdżę w większej grupie na zasiadki.
Ps. niektóre sygnalizatory typu FOX czy DELKIM mają wbudowany czujnik wibracyjny o którym mówisz.
Księdza kolego to ja mogę najwyżej pogonić albo se przeciwko niemu alarm zamontować.
Panie JKarp ja zwyczajnie nie rozumiem takiego wędkarstwa. Oczywiście można się obawiać agresywnych łobuzów, ale wtedy to ten alarm najwyżej cie obudzi. Goście i tak zrobią co chcą zrobić. Ja kiedy jestem na rybach to kimam (jeśli już kimam) przy kijach i w życiu mi nikt nic nie ukradł. Takie alarmy są potrzebne wyłącznie tym wędkarzom, którzy "nadzór nad kijami" sprawują za pośrednictwem centralek radiowych na znaczną odległość i tyle. Zawsze będę się wypowiadał krytycznie o takim wędkarstwie bo dla mnie jest jasne ze wędkarz ma być przy kijach a nie po drugiej stronie wyspy kub na parkingu. Zresztą wiele razy na ten temat dyskutowaliśmy. Najlepiej mnie rozłożył kilka dni temu jeden zawodowiec w pewnym wątku kiedy zacytował że "wędki maja pozostawać pod stałym nadzorem...." I mówił to człowiek który jak by mógł, to by w domu miał tę centralkę przy łóżku a wędki w łowisku.
Alarmy, czujniki, centralki, za jakiś czas samopały sprzężone z komputerem i działka automatyczne do obrony ustawione wokół miejscówki - jakoś mi to nie pasuje, dlatego ochoczo komentuje podobne problemy.
Kiedyś dostałem z jakiegoś czasopisma taki mały bzdet na baterie. Jest przy tym magnes a wewnątrz kontaktron. Jak się ten magnes oderwie od ustrojstwa, to pipczy tak, że się bębenki sklejają w uszach. Wystarczy kawał plecionki rozwinąć wokół miejscówki i nie przelizie żaden człek chyba, że ma zdolność widzenia w ciemnościach. Nawet lampa sodowa nie zdradzi plecionki. Użyłem tego jeden jedyny raz i od tej pory nie używam niczego. Uważam że przeginać nie trzeba. Czujność tak, przegięcie nie. A jak się idzie nyny do przyczepy to wędki należy zwinąć. A taki sensor - owszem, może na campingu, przed przyczepą....coby majątek chronić jak się śpi. A wędek to się pilnuje jak są w wodzie zarzucone.
No takie mam zdanie.
Mastiff uważam że twój tekst jest skierowany do mnie. Obrażasz mnie. Na nocki często jeżdżę samotnie i nie boje się że mi się coś stanie - ale to moja sprawa. Natomiast chrzanienie o alkohlu mógłbyś sobie darować przynajmniej jako moderator forum. To nie przystoi i stanowi zaczepkę.
Zgłaszam to jako naruszenie.
Jarek - skąd ty niby wiesz jakiej wartości jest mój sprzęt?! Bardziej jednak od alarmu przydaje się broń gazowa, dobra pała, miotacz, paralizator.
Bardziej jednak od alarmu przydaje się broń gazowa, dobra pała, miotacz, paralizator.
A najbardziej szybkie nogi.
Też
Jarek - skąd ty niby wiesz jakiej wartości jest mój sprzęt?! Bardziej jednak od alarmu przydaje się broń gazowa, dobra pała, miotacz, paralizator.
Nie chodziło mi jaki ty masz sprzęt bo skąd mam wiedzieć zresztą nic mi do tego ,każdy łowi na to co mu pasuje.Chodziło mi o to że ktoś kto ma wartościowy sprzęt ,kupiony dzięki różnym wyrzeczeniom , kupiony za kase ciułaną miesiącami ma prawo obawiać się o własne mienie.
co do paralizatorów czy broni gazowej nie wiem czy można tego tak sobie na kimś użyć?
A najbardziej szybkie nogi.
szybkie nogi nie obronią ci sprzętu przed kradzieżą.
To po jakiego grzyba ci te alarmy?
Alarm cie obudzi.... wypadasz z namiotu lub przyczepy w gaciach.... bezbronny...
I co? Nogi za pas i chodu, bo na placu ci się rozpanoszyło trzech łobuzów z rurkami 3/4 cala w łapach i spokojnie ci sprzęt pakują.
No to powodzenia. Możesz na gołe klaty startować, albo na pięści - musisz być dobry! Ja raczej wolę się posłużyć bronią. Nie mówię o zabijaniu, ale jak gości omotam linką i wywiozę ze 40 kilosów w las, to po przebudzeniu będą mieli o czym myśleć.
W innym przypadku alarmy są zbyteczne. Jak uciekniesz to i tak cię opędzlują.
Ale uratują zdrowie, albo życie.
Bandzior nie będzie myślał tylko z rurki pociągnie przez łeb. A ja się mam zastanawiać nad użyciem paralizatora czy broni gazowej?
Mastiff uważam że twój tekst jest skierowany do mnie. Obrażasz mnie. Na nocki często jeżdżę samotnie i nie boje się że mi się coś stanie - ale to moja sprawa. Natomiast chrzanienie o alkohlu mógłbyś sobie darować przynajmniej jako moderator forum. To nie przystoi i stanowi zaczepkę.
Zgłaszam to jako naruszenie.
Jarek - skąd ty niby wiesz jakiej wartości jest mój sprzęt?! Bardziej jednak od alarmu przydaje się broń gazowa, dobra pała, miotacz, paralizator.
Że co? Ty po raz kolejny sobie pochlebiasz! Czyżby po uderzeniu w stół się nożyce odezwały???? Co mnie obchodzi twój problem czy nie z alkoholem??? Weź ty człowieku sobie wyobraź, ze oprócz ciebie są inni ludzie i to bardziej skupiający uwagę innych. To jak ktoś napisze coś o alkoholu albo o innych używkach, to zawsze TY będziesz zabierał głos w swojej obronie? Weź ty się chłopie zacznij jakoś leczyć albo cokolwiek. Znalazł się pępek świata....
To po jakiego grzyba ci te alarmy?
Alarm cie obudzi.... wypadasz z namiotu lub przyczepy w gaciach.... bezbronny...
I co? Nogi za pas i chodu, bo na placu ci się rozpanoszyło trzech łobuzów z rurkami 3/4 cala w łapach i spokojnie ci sprzęt pakują.
No to powodzenia. Możesz na gołe klaty startować, albo na pięści - musisz być dobry! Ja raczej wolę się posłużyć bronią. Nie mówię o zabijaniu, ale jak gości omotam linką i wywiozę ze 40 kilosów w las, to po przebudzeniu będą mieli o czym myśleć.
W innym przypadku alarmy są zbyteczne. Jak uciekniesz to i tak cię opędzlują.
Hahahahahahaha...........Rambo. A byś nareszcie skończył w pierdlu. Boże, jakie ten człowiek ma pojęcie o sobie i prawie, to szok.... On sie bronią posłuży..... Hahahahahahaha, no i byłby spokój. Z pierdla za rozbój byś długo nie wylazł chojraku.
Hehe. Prawie 30 lat łowię w Polsce i jeszcze mi nikt nigdy niczego nie ukradł. Każdy czujnik ruchu będzie bezużyteczny w terenie gdzie każda gałązka poruszona wiatrem, spadający liść, przelatujący nietoperz, ptaszek, zając czy inny futrzak będzie wykrywany jako "ruch". Może więc coś na zasadzie wiązki laserowej?! Będzie mniej fałszywych alarmów. Wystarczą trzy emitery laserowe i trzy odbiorniki z oczkiem. Koszt - jakieś 2-3 tysiące. Jak się śpi kolego a nie czuwa przy kijach, albo jak się leży w samochodzie 200 metrów dalej, to zawsze jest możliwość że ci ktoś coś ukradnie. Ale masz jeszcze możliwość podłączenia czujnika do samych wędek i poda. Jest takie ustrojstwo - dotkniesz wędki to wyje jak zaraza.
Pozdrawiam czuwających.
yatamaniak byłeś kiedyś na zasiadce dłuższej niż 48h?? zapewniam cie że nie ma człowieka który potrafi w dobrej kondycji przesiedzieć przy wędkach więcej jak dwie nocki pod rząd.W lecie to jeszcze pół biedy ,można sie "przekimać" na krześle wędkarskim ale wczesną wiosną lub późną jesienią kiedy niejednokrotnie temperatura nocą spada do zera to nie jesteś w stanie wysiedzieć dwóch nocek pod rząd n9ie mówiąc o tygodniowych wyprawach.
Drugą sprawą jest cena/jakość sprzętu,jeśli ktoś łowi sprzętem wartym 2-3 setki to faktycznie nie ma sensu kupować żadnych "czujek" ale jak ktoś ma sprzęcicho za pare baniek to troche strach.
Co do mnie to ja nie mam żadnych czujek dlatego że zwykle jeżdżę w większej grupie na zasiadki.
Ps. niektóre sygnalizatory typu FOX czy DELKIM mają wbudowany czujnik wibracyjny o którym mówisz.
Pojawia się Jarek11 i pojawiają się prześmiewcze złośliwe i zaczepne teksty.
Zrozum że nie każdy zarabia "parę baniek" i nie każdy moze sobie pozwolić na drogi sprzęt. Dla niektórych sprzęt za 300 zl kosztował więcej wyrzeczeń niż dla drugiego sprzęt za parę baniek. Tak więc zejdź z łaski swojej z ludzi którzy mniej zarabiają.
ja proponuję zakupić jakiegoś pieska może być owczarek niemiecki te elektroniczne jaja na pewno tez wam ktoś ukradnie :))))))))
Hahahahahahaha...........Rambo. A byś nareszcie skończył w pierdlu. Boże, jakie ten człowiek ma pojęcie o sobie i prawie, to szok.... On sie bronią posłuży..... Hahahahahahaha, no i byłby spokój. Z pierdla za rozbój byś długo nie wylazł chojraku.
Nie, będę czekał żeby zarobić z rurki w łeb znawco prawa. Alarm mi napastnika odstraszy.... pewnie będą spieprzać w podskokach.
Że co? Ty po raz kolejny sobie pochlebiasz! Czyżby po uderzeniu w stół się nożyce odezwały???? Co mnie obchodzi twój problem czy nie z alkoholem??? Weź ty człowieku sobie wyobraź, ze oprócz ciebie są inni ludzie i to bardziej skupiający uwagę innych. To jak ktoś napisze coś o alkoholu albo o innych używkach, to zawsze TY będziesz zabierał głos w swojej obronie? Weź ty się chłopie zacznij jakoś leczyć albo cokolwiek. Znalazł się pępek świata....
Cytując mnie i w tym samym poście odnosząc się do mojej wypowiedzi sugerujesz że ze strachu chlam i potem jestem na nockach bohaterem.
Tak więc obraziłeś mnie. Jesteś zwykłym... (pomijam to określenie bo każdy sobie wstawi dowolne.)
Diablo przecież ja się z nikogo nie naśmiewam co do wartości sprzętu sam Piotrek napisał " taki tripod z kijami warty jest te 3000zł. Bardzo obawiam się kradzieży sprzętu " sam mam sprzęt warty 1500 zł ale tylko dla tego że kołowrotki warte 900 zł dostałem od ojca w prezencie , natomiast same wędki=tripod warte są "oszałamiającą" kwote 350 zł i na więcej na razie mnie nie stać. W poprzednim poście wyraźnie zaznaczyłem że każdy łowi sprzętem jaki komu pasuje i na jaki kogo stać i mi nic do tego.
Tak więc proponuje przestań sie mnie czepiać i "zejdź" wreszcie z karpiarzy,bo czepiasz sie w tej chwili bez powodu.
Diablo przecież ja się z nikogo nie naśmiewam co do wartości sprzętu sam Piotrek napisał " taki tripod z kijami warty jest te 3000zł. Bardzo obawiam się kradzieży sprzętu " sam mam sprzęt warty 1500 zł ale tylko dla tego że kołowrotki warte 900 zł dostałem od ojca w prezencie , natomiast same wędki=tripod warte są "oszałamiającą" kwote 350 zł i na więcej na razie mnie nie stać. W poprzednim poście wyraźnie zaznaczyłem że każdy łowi sprzętem jaki komu pasuje i na jaki kogo stać i mi nic do tego.
Tak więc proponuje przestań sie mnie czepiać i "zejdź" wreszcie z karpiarzy,bo czepiasz sie w tej chwili bez powodu.
Wyśmiałeś biednych ludzi, ze im żadna ochrona sprzętu nie jest potrzebna bo jest niewiele wart. A ja zwróciłem Ci uwagę że dla niektórych 300 zł to większe wyrzeczenie niż dla innych 3000 zł
I jakich karpiarzy ja się czepiam? tu chyba nie padło żadne słowo karp czy karpiarz.
Diablo przecież ja się z nikogo nie naśmiewam co do wartości sprzętu sam Piotrek napisał " taki tripod z kijami warty jest te 3000zł. Bardzo obawiam się kradzieży sprzętu " sam mam sprzęt warty 1500 zł ale tylko dla tego że kołowrotki warte 900 zł dostałem od ojca w prezencie , natomiast same wędki=tripod warte są "oszałamiającą" kwote 350 zł i na więcej na razie mnie nie stać. W poprzednim poście wyraźnie zaznaczyłem że każdy łowi sprzętem jaki komu pasuje i na jaki kogo stać i mi nic do tego.
Tak więc proponuje przestań sie mnie czepiać i "zejdź" wreszcie z karpiarzy,bo czepiasz sie w tej chwili bez powodu.
Wyśmiałeś biednych ludzi, ze im żadna ochrona sprzętu nie jest potrzebna bo jest niewiele wart. A ja zwróciłem Ci uwagę że dla niektórych 300 zł to większe wyrzeczenie niż dla innych 3000 zł
I jakich karpiarzy ja się czepiam? tu chyba nie padło żadne słowo karp czy karpiarz.
;):):)
Księdza kolego to ja mogę najwyżej pogonić albo se przeciwko niemu alarm zamontować.
Panie JKarp ja zwyczajnie nie rozumiem takiego wędkarstwa. Oczywiście można się obawiać agresywnych łobuzów, ale wtedy to ten alarm najwyżej cie obudzi. Goście i tak zrobią co chcą zrobić. Ja kiedy jestem na rybach to kimam (jeśli już kimam) przy kijach i w życiu mi nikt nic nie ukradł. Takie alarmy są potrzebne wyłącznie tym wędkarzom, którzy "nadzór nad kijami" sprawują za pośrednictwem centralek radiowych na znaczną odległość i tyle. Zawsze będę się wypowiadał krytycznie o takim wędkarstwie bo dla mnie jest jasne ze wędkarz ma być przy kijach a nie po drugiej stronie wyspy kub na parkingu. Zresztą wiele razy na ten temat dyskutowaliśmy. Najlepiej mnie rozłożył kilka dni temu jeden zawodowiec w pewnym wątku kiedy zacytował że "wędki maja pozostawać pod stałym nadzorem...." I mówił to człowiek który jak by mógł, to by w domu miał tę centralkę przy łóżku a wędki w łowisku.
Alarmy, czujniki, centralki, za jakiś czas samopały sprzężone z komputerem i działka automatyczne do obrony ustawione wokół miejscówki - jakoś mi to nie pasuje, dlatego ochoczo komentuje podobne problemy.
Kiedyś dostałem z jakiegoś czasopisma taki mały bzdet na baterie. Jest przy tym magnes a wewnątrz kontaktron. Jak się ten magnes oderwie od ustrojstwa, to pipczy tak, że się bębenki sklejają w uszach. Wystarczy kawał plecionki rozwinąć wokół miejscówki i nie przelizie żaden człek chyba, że ma zdolność widzenia w ciemnościach. Nawet lampa sodowa nie zdradzi plecionki. Użyłem tego jeden jedyny raz i od tej pory nie używam niczego. Uważam że przeginać nie trzeba. Czujność tak, przegięcie nie. A jak się idzie nyny do przyczepy to wędki należy zwinąć. A taki sensor - owszem, może na campingu, przed przyczepą....coby majątek chronić jak się śpi. A wędek to się pilnuje jak są w wodzie zarzucone.
No takie mam zdanie.
Cześć
W pewnym sensie masz rację. Zawodowcy ( zawodowi złodzieje i inne tego typu szuje ) nie przestraszą się wycia czujki. Ale odpowiednio daleko ustawione czujki pozwolą mi jakoś być gotowym - nawet te przysłowiowe gacie zdążę nałożyć ( choć nigdy aż tak się nie rozbieram he he ). Mam czas " się ogarnąć ". Poza tym samo wycie alarmu w nocy spowoduje moim zdaniem szok u " moich gości". Kup sobie choćby do garażu i sprawdź jak to działa - chodzi mi o dźwięk alarmu. W nocy można w gacie narobić ... Mam ze sobą gaz, jakaś lola też się znajdzie ale na "prawdziwych bandziorów" to nie zrobi raczej wrażenia. To tak żeby wiedzieć, że mam ... Te czujki to na gnoi: agresywnych, butnych, pewnych siebie tempaków myślących, że mogą wszystko. Że mogą ot tak sobie podejść i nikt ich nie zauważy. Zapewniam Was jeszcze raz, że po usłyszeniu tych 105 db można w nocy w gacie narobić...
Inna sprawa, że namiot zawsze stawiam możliwie najbliżej wędek. Rzadko jestem sam. W nocy staram się nie iść spać z kurami. Kolega ma ze sobą zawsze psa.
Te czujki to jak alarm samochodowy - niby w normalnym świecie nikt NIE POWINIEN się dotknąć Twojej własności ale każdy samochód wyposażony jest w alarm. On nie "obroni " auta ale jest. Chyba tylko dla ubezpieczyciela he heh.
Janusz JKarp
Rzeczowo pogadać to i przyjemnie.
Pozdro.
a jak to się wszystko ma do RAPR ,na ile metrów możemy opuścić miejscówkę??? i czy w ogóle możemy spać na rybach mając zarzucony sprzęt ,jak śpimy to chyba on nie jest pod nadzorem ???a przepisy mówią wyraźnie że musimy cały czas nadzorować nasz sprzęt
No my kolego pilnujemy sami. Ale są i tacy którym centralki pilnują i to na kilometr.
a jak to się wszystko ma do RAPR ,na ile metrów możemy opuścić miejscówkę??? i czy w ogóle możemy spać na rybach mając zarzucony sprzęt ,jak śpimy to chyba on nie jest pod nadzorem ???a przepisy mówią wyraźnie że musimy cały czas nadzorować nasz sprzęt
w RAPIe niema ani słowa ani o namiocie ,ani o spaniu/drzemaniu.
co do interpretacji nt. stałego dozoru rozmawiałem ze strażnikiem Państwowym który twierdził że chodzi o to by BYĆ na stanowisku wędkarskim.Z różnych zapisów można wywnioskować że "stanowisko" ma minimum 10 m a- Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, b-Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących:łowiąc z brzegu - 10m,centralki bezprzewodowa pełni jedynie funkię "ulepszonego" sygnalizatora dźwiękowego ,dzięki temu nie musimy "odkręcać na maxa" dźwięku w sygnalizatorze aby słyszeć np.w namiocie oddalonym o 5m (co ważne np gdy ktoś na problemy np ze słuchem)
No my kolego pilnujemy sami. Ale są i tacy którym centralki pilnują i to na kilometr.
oooooooooooooo tak bo wy sie uważacie za tych lepszych .no nie??? ;)z tym kilometrem to przesadzasz.zwykle centralki mają zasięg 100 max 200 mnawet tw w cenie 1000 zł.
100-200 metrów..... no dużo. Dla mnie to jakieś nieporozumienie i naciąganie przepisów.
100-200 metrów..... no dużo. Dla mnie to jakieś nieporozumienie i naciąganie przepisów.
teraz już sie czepiasz. mówie o maksymalnym zasięgu a nie o tym że wędkarz na 200 m może odejść od wędek.Jak sie ktoś chce do czegoś "przyczepić" to zawsze "coś" sie znajdzie.
Pytałeś to odpowiem. Tak, pod tym względem uważam się za lepszego. Spędzam nad wodą masę czasu. Nieraz bywa ze rejestr mi się kończy w połowie sezonu. Wbrew pozorom Jarku czasem siedzę nad wodą po trzy, cztery dni. I zawsze jestem przy kijach, a jak mnie przy nich nie ma, to wędki są wyjęte z wody i pozwijane. Nie oddalam się od nich dalej niż na kilka kroków, a wtedy nawet jak sobie drzemię w samochodzie słyszę sygnalizatory i je widzę. Dlatego centralki radiowe uważam za gadżet dla leni i kombinatorów. Widywałem już "biegaczy" jak idą w dal między krzaki bo na wędce po drugiej stronie cypla chyba coś wzięło. Ale wszystko w porządelu, bo wędki są pod stałym nadzorem. I tu czuje się istotnie lepszy od tych biegaczy. Taka centralka kolego jak by miała ze 30 metrów zasięgu, to by było gites, bo jak się idziesz odlać to gdzieś w pobliżu. Poza tym odstępy pomiędzy wędkującymi zostały określone i nigdzie nie ma zapisu o 200 - 400 metrach. Nawet jadąc na kilka tygodni pod namiot pilnuje wędek jak pies. Dlatego mnie to wkurza, jak się ktoś pyta o centralkę z zasięgiem 100, 200 metrów, a niejeden prosi o poradę jak zwiększyć zasięg centralki bo on biedactwo ma taka do 50 metrów a to za mało. Dlatego wyśmiewam ten wynalazek ile wlezie i gdzie tylko mogę. A od mojej zasady pilnowania wędek odstąpiłem tylko dwa razy. Było to podczas naszych dwóch zlotów. Ale wtedy nie zachodziła obawa że ktoś ukradnie, albo będzie branie stulecia, bo każdy by każdemu zaciął rybę na pierwszym lepszym kiju. Pozdro, idę sobie na spacerek.
Hej Koledzy! Bardzo mnie "zszokowało" że forum tak wspaniale działa i momentalnie zawiązała się dyskusja ( w sumie na forum jestem od dziś-niezły debiut ). Mam jednak wrażenie że dyskusja zeszła na inny tor. Sam nie wiem już jaki: interpretacji RAPR, etyki? Nawet wątek antyklerykalny był ( może nie zbyt na miejscu ale mnie rozbawił ). Dziękuję Kolegom za fachową pomoc! Innym, też Kolegom, za przedstawienie ciekawego punktu widzenia na problem. Myślę, że racja jest jak zwykle gdzieś po środku. Osobiście łowienie to dla mnie przede wszystkim rekreacja i zgadzam się że zbyt dużo technologicznego badziewia odrywa nas od natury i esencji przebywania nad wodą. Nie jestem też fanem zbyt drogiego sprzętu - nawet według "sław" wędkarstwa kijem za 500zł łowi się w zasadzie tak samo jak tym za 1500zł, należy znaleźć tylko dobrą ofertę, z resztą... to nie kij łowi ryby. Co do czuwania - tak czuwam - co do alko - tak nie piję, bo jak piję to kije są w domu - a z alko niestety to g***o nie łowienie ;), ale na prawdę zbyt dużo razy widziałem nad wodą różnych rzezimieszków i pragnę choć odrobiny poczucia bezpieczeństwa, może i tylko w sferze mentalnej ale zawsze jednak! Nockę wytrzymuję przy kijach bez problemu, jednak czasem jestem po prostu cholernie zmęczony pracą i życiem w kolejnej RP i przysłowiowe oko może się przymknąć. I wtedy mam nadzieję że w sytuacji kryzysowej taki alarm może choć w części pomóc, zwłaszcza że staram się rozkładać namiot nie 200 ale 2 metry od poda! :)Na "deser" opis ostatniego zdarzenia: łowię w niedzielę w półdzikim parku. Ludzi full. Psy gryzą, grille śmierdzą, dzieci wrzeszczą jak zarzynane. Klasyczna sielanka. Żona u Teściowej. Ja smażę dupsko nad małą plażą. Obok dupsko smaży Senior - pewnie pamięta jeszcze czasy jesiotra w Wiśle. Gadka z Seniorem, potem po fajeczce. Idą "dresy", a właściwie "dresiki" tzn. góra 13-14 lat. Mają pistolet-zabawkę pneumatyczną na kulki. Napierdzialają Seniorowi w beret aż miło. Zbył śmiechem. Co miał powiedzieć. Na moje uwagi o szacunku dla starszych ujrzałem "fakulca" i tyle mojego. Senior pojechał. Zostałem gdzieś do 23.00. Na odchodne kamień mi świsnął koło łba i wpadł do wody. "Dresiki" chciały się odwdzięczyć za moje cenne uwagi wychowawcze. Woleli po zmroku.
Pytałeś to odpowiem. Tak, pod tym względem uważam się za lepszego.
Właśnie przez takich zadufanych w sobie "mądrali" co to uważają sie za tych lepszych są kłótnie i swary na forum..więcej z tobą nie zamierzam dyskutować.
Aha co do meritum słyszałem o alarmie zakładanym na kij - nie wyje nawet przy ostrych odjazdach a jak tylko podnieść kij z poda - masakra dźwiękowa :).
Cześć
Piotrek i po to właśnie potrzebne są różne zabawki nad wodą. Jak wcześniej napisałem na takich imbecyli i wszelkiego rodzaju cwaniaczków. Nie chodzi o to, że alarm za mnie pilnuje. Raczej o to, że oni nie przyjdą niezauważeni. Jak zapewne wiesz nie sposób jest wysiedzieć te 72 godziny lub dłużej bez odpoczynku. Człowiek nawet nie zauważy jak zacznie kimać czy to na fotelu czy łóżku. Właśnie dlatego i na takie sytuacje przydaje się alarm.
Ja jednak radzę Ci poszukać dobrego kompana na zasiadki. We dwóch raźniej a i nocne Polaków rozmowy mają swój niepowtarzalny klimat gdy przerwie taką rozmowę piii pi piiiiiiiiiii :-). Dużo wyjazdów z roli.
Odnośnie tego czegoś na wędkę. Fox robi któryś tam z kolei czujnik, który pika jak nawet wędka zadrży. Nie chodzi o to żeby coś dało znać jak już wędki są zdejmowane z poda ale jak ktoś się zbliża.
Janusz JKarp
Piotrek -jak co to mogę z Tobą wyskoczyć na zasiadkę-będzie raźniej:)Mam proce- jakby co to się obronimy:)
Hej,Dzięki jeszcze raz! Kompana mam ale nie zawsze się możemy zgrać na wspólny wyjazd :(.
Spines21 ty to się tu nie "wchrzaniaj" na poważne forum tylko na Skype mi pisz normalnie hehehe :))). A tak poważnie. Przejdziemy jakoś sezon pstrągowy i sypiemy kuleczki, oj sypiemy!!! Na pewno zrobimy jakiś wspólny wypad ;)
A najlepiej dwa:)
Poza tym, do tego co własnie napisał Janusz, ja przypomnę, ze pisząc o takim alarmie wspomniałem o nadzorze stanowiska przed dzikimi zwierzętami a nie bojówkami blokersów, dresów, neonazistów czy napaści Kuby Rozpruwacza. Bo jeden już się uzbroił w broń gazową, obiecał bagażnik i las, związane ręce, bejsbole i kozaka rżnie .......Tacy właśnie najszybciej wracają z ryb w czarnym albo niebieskim woreczku na suwak, albo w najlepszym wypadku z gołą dupa i piechotą czego serdecznie mu życzę. O dzikie zwierzęta mi chodzi, czytać ze zrozumieniem, a nie reakcje Rambo obiecywać. Wałęsające się psy, lisy, dziki, borsuki u nas też wilki, bo zwierzęta czują nasze jedzenie, grilla, zanęty etc i po to są te wyjce! A nie na bandziorów! Jezu!
Trzech bandziorów z rurkami 3/4 zamierzających dokonać rozboju, podejdą do wędek i po kolei wystawią gęby pod lufę gazowego straszaka?
Cześć
Piotrek no jak za Kolegę masz Jacka to jestem spokojny o Twoją karpiową karierę :-)
Jakcek zalinkuj Piotrkowi dobre forum :-) A które to to chyba pisać nie muszę.
Janusz JKarp
A założyciel tematu zadał pytanie-
Jeśli macie Koledzy coś godnego polecenia i doświadczenie z tym sprzętem - piszcie.
nie pytał wiec o to czy trzeba mieć taki alarm tylko o konkretne ,warte polecenia modele.
Spines21 ty to się tu nie "wchrzaniaj" na poważne forum tylko na Skype mi pisz normalnie hehehe :))). A tak poważnie. Przejdziemy jakoś sezon pstrągowy i sypiemy kuleczki, oj sypiemy!!! Na pewno zrobimy jakiś wspólny wypad ;)
tylko wiaderkami tego do wody nie sypcie :)))))))
co ty-jakie wiaderko?beczka po kiszonej kapuście na jeden zestaw to u nas norma:)
No przecież pisałem że sprzęt najtańszy nie jest ale na wiaderka kulek $ może mi zabraknąć... dopiero co remont w chatce skończyłem więc jestem puściutki jak stodoła - nie pękaj nie przekarmimy :)