Ostatnio po wyholowaniu Amura 10 kg, wrzuciłem go do siatki i się okazało że leżał brzuchem do góry i nie umiał się obrócić. Parę razy mu pomogłem normalną pozycję przyjąć, ale i tak obracał się z powrotem. Znajomy mi gadał że po dłuższym holu zapowietrzył się. Słyszeliście o takim czymś?
Kilka razy reanimowałem amura aby odpłynął, Czy to się nazywa zapowierzenia to nie wiem ale zbyt długie trzymanie tej ryby po za wodą przynosi własnie takie skutki, Jak odpocznie potrafi sam się obrócić i odpłynąć ale lepiej przytrzymać go za ogon i pomóc w natlenieniu skrzeli. bo zdarzało się że sie nie obróci. No ale jeżeli leży w siatce to chyba znaczy że zabierasz go?
Ja widziałem takie coś w tv (rzeczne potwory itp.). W takim wypadku jedynym ratunkiem dla ryby, jest przekłucie pęcherza pławnego (chyba) igłą. Nadmiar powietrza uleci, a cienka dziurka po igle szybko się zagoi. Trzeba dobrze znać anatomie danego gatunku, żeby nie uszkodzić innego organu wewnętrznego. P.S Kolego bonek wydaję mi się, że ty mówisz o zwykłym zmęczeniu ryby. Zapowietrzenie jest gdy ryba nabierze za dużo powietrza do pęcherza pławnego i nie potrafi sama się nadmiaru pozbyć. Ale tak jak mówię (piszę) widziałem to tylko w tv.
Balcer, Ty szybciej piszesz niż myślisz :) Po pierwsze, gdzie pisze że go zabrał ? Po drugie co Ty byś zrobił gdyby ta ryba padła ? Wykopał byś grób ? hehehe
Miałem go w siatce bo chciałem widzieć co się z nim będzie dziać. Pół godziny w niej był i nie umiał się spamiętać. Zabrałem ją i co złego się stało? I tak się nie rozmnaża. A co do tego zapowietrzenia, to kumpel też właśnie gadał że trzeba go gdzieś przebić żeby powietrze się wydostało.
CześćAmur niestety po długim ciężkim holu i po za długim przebywaniu poza wodą bardzo długo dochodzi do siebie.Mam film jak wypuszczamy amura 17kg. Hol był ciężki i niestety amur też pływał do góry brzuchem. Jednak po reanimacji odpłynął bez problemu.JK
Balcer, Ty szybciej piszesz niż myślisz :) Po pierwsze, gdzie pisze że go zabrał ? Po drugie co Ty byś zrobił gdyby ta ryba padła ? Wykopał byś grób ? hehehe
Ta ryba powinna była niezwłocznie oberwać w łeb ciężkim przedmiotem. Jest to ryba wyłącznie do zszamania. Chrońmy nasze wody. A to, co się z nim działo, to nic innego jak tzw. amenos po walce. Powinieneś ją uśmiercić i nie trzymać w siatce.
Ta ryba powinna była niezwłocznie oberwać w łeb ciężkim przedmiotem. Jest to ryba wyłącznie do zszamania. Chrońmy nasze wody. A to, co się z nim działo, to nic innego jak tzw. amenos po walce. Powinieneś ją uśmiercić i nie trzymać w siatce.
jak sie głupot kolego nasłuchałes od ludzi z kompleksami to nie pisz tych bredni ,jest to piekna sportowa ryba wyłacznie do wypuszczenia i to jak najszybciej,amur nawet po krótkim holu nie może przebywac w worku a na brzegu powinien przebywac bardzo krótko a co do chronienia naszych wód to powinnismy chronic nasze wody przed ludzmi którzy nie potrafia odpowiednio zarybiac nasze zbiorniki a nie przed tym pieknym gatunkiem ,wpusc np.suma do nie odpowiedniej wody lub do odpowiedniej w za dużych ilosciach to zobaczysz jaki bedziesz miał z niego pożytek.
Nasłuchałem się głupot? Ryba sportowa?! tak właśnie działa PZW. Ryba sportowa! W O.Katowice płoć zaczyna znikać z łowisk. Nikt się tym nie interesuje oprócz kilku wędkarzy. Ale za to wzdręga jest chroniona wymiarem. Rozmawiałem niedawno z panem który jest osobą pełniącą pewną funkcję w PZW Katowice i oto co usłyszałem w odpowiedzi na moje pytanie:-" Wiesz stary, tu nie chodzi o ochronę gatunku, tylko o to, że lobby sportowe uważa wzdręgę za rybę o wielkich walorach sportowych. Łatwo to zanęcić, bierze na wszystko co się do wody poda, a żre jak porąbana i można na tym uklepać niejeden puchar. Dlatego choć jest gatunkiem wyjątkowo płodnym i liczebnym, nigdy nie zostanie pozbawiona ochrony za pomocą wymiaru. Tak chcą sportowcy."Ja myślę, że twoje i twoich kolegów sportowców zapatrywania nie powinny mieć żadnego oddźwięku jeśli chodzi o równowagę wód. Ochrona wymiarową powinny być objęte takie gatunki jak sandacz, szczupak, płoć, lin, karaś ( nie myślę o japońcu), jaź, kleń, boleń, pomijam gatunki występujące w innych regionach Polski. Oczywiście sielawa, pstrąg, sieja, inne łososiowate itd tez się garną do ochrony, ale nie wzdręga której u nas łowi się w każdej kałuży w stosunku jakieś 10/100 z innymi gatunkami, a 10/70 z płocią. Jeśli masz jakieś pojecie o czym mówię to nie będziesz mędrkował na temat amura, który tak jak karp po złowieniu bez względu na wymiar powinien dostać w dyńkę i trafić jeśli nie na patelnie to przynajmniej w krzaki. I na tym kończę, bo wiem co będzie dalej.
Nasłuchałem się głupot? Ryba sportowa?! tak właśnie działa PZW. Ryba sportowa! W O.Katowice płoć zaczyna znikać z łowisk. Nikt się tym nie interesuje oprócz kilku wędkarzy. Ale za to wzdręga jest chroniona wymiarem. Rozmawiałem niedawno z panem który jest osobą pełniącą pewną funkcję w PZW Katowice i oto co usłyszałem w odpowiedzi na moje pytanie:-" Wiesz stary, tu nie chodzi o ochronę gatunku, tylko o to, że lobby sportowe uważa wzdręgę za rybę o wielkich walorach sportowych. Łatwo to zanęcić, bierze na wszystko co się do wody poda, a żre jak porąbana i można na tym uklepać niejeden puchar. Dlatego choć jest gatunkiem wyjątkowo płodnym i liczebnym, nigdy nie zostanie pozbawiona ochrony za pomocą wymiaru. Tak chcą sportowcy."Ja myślę, że twoje i twoich kolegów sportowców zapatrywania nie powinny mieć żadnego oddźwięku jeśli chodzi o równowagę wód. Ochrona wymiarową powinny być objęte takie gatunki jak sandacz, szczupak, płoć, lin, karaś ( nie myślę o japońcu), jaź, kleń, boleń, pomijam gatunki występujące w innych regionach Polski. Oczywiście sielawa, pstrąg, sieja, inne łososiowate itd tez się garną do ochrony, ale nie wzdręga której u nas łowi się w każdej kałuży w stosunku jakieś 10/100 z innymi gatunkami, a 10/70 z płocią. Jeśli masz jakieś pojecie o czym mówię to nie będziesz mędrkował na temat amura, który tak jak karp po złowieniu bez względu na wymiar powinien dostać w dyńkę i trafić jeśli nie na patelnie to przynajmniej w krzaki. I na tym kończę, bo wiem co będzie dalej.
dobrze ze konczysz bo piszesz nie na temat , mi o nie taki sport chodzi jak temu panu :),ale nie ważne ,dalej piszesz głupoty i nic nie rozumiesz.masz swoje zdanie ok ale zostaw je dla siebie bo głupoty wypisujesz z tym karpiem i amurem.
Głupoty dla ciebie, a dla mnie prawda. Czy twoje zdanie jest ważniejsze bo łowisz karpie? Jeśli tak, to żal kolego i smutek ogromny.
nie jest ważniejsze ,nawet by mi to przez mysl nie przeszło ,chodzi o to ze jestes w błedzie jesli chodzi o karpia i amura ,co do pzw to sie zgadzam z toba ,ludzie sa winni a nie ryby ze np karp niszczy zbiornik ,wszystko trzeba robic z głowo a nie wypisywac i głosic teorie ze to nie nasz gatunek,niszczy nasze wody itd.
chyba wzdręgę z karpiem pomyliłeś. Nie moja wina, że PZW ściąga "podróbki" z chin, a nie zarybia należycie rodzimymi gatunkami. Na cholerę nam te chińczyki? Karpie, amury, poco toto? Sorry ale mówienie że wzdręga to chwast to chyba największy bełkot jaki słyszałem. Nie, to nic personalnego, nie chcę Cię atakować. Po prostu "nie zgadzam się" i to bardzo.
chyba wzdręgę z karpiem pomyliłeś. Nie moja wina, że PZW ściąga "podróbki" z chin, a nie zarybia należycie rodzimymi gatunkami. Na cholerę nam te chińczyki? Karpie, amury, poco toto? Sorry ale mówienie że wzdręga to chwast to chyba największy bełkot jaki słyszałem. Nie, to nic personalnego, nie chcę Cię atakować. Po prostu "nie zgadzam się" i to bardzo.
chyba wzdręgę z karpiem pomyliłeś. Nie moja wina, że PZW ściąga "podróbki" z chin, a nie zarybia należycie rodzimymi gatunkami. Na cholerę nam te chińczyki? Karpie, amury, poco toto? Sorry ale mówienie że wzdręga to chwast to chyba największy bełkot jaki słyszałem. Nie, to nic personalnego, nie chcę Cię atakować. Po prostu "nie zgadzam się" i to bardzo.
chyba wzdręgę z karpiem pomyliłeś. Nie moja wina, że PZW ściąga "podróbki" z chin, a nie zarybia należycie rodzimymi gatunkami. Na cholerę nam te chińczyki? Karpie, amury, poco toto? Sorry ale mówienie że wzdręga to chwast to chyba największy bełkot jaki słyszałem. Nie, to nic personalnego, nie chcę Cię atakować. Po prostu "nie zgadzam się" i to bardzo.
CześćŻe tak wam te karpie przeszkadzają. Mnie nie przeszkadza zarybienie sandaczem wód tam gdzie go nigdy nie było.Zarybienie głowacicą rzek w których też jej nie było. A sapa skąd jest w naszych wodach?Wpuszczanie sumów bo kiedyś wędkarze będą mieli radochę.Te "chińczyki" dają niektórym frajdę jak innym sandacze, okonie, szczupaki czy inne lipienie :-)Te "chińczyki" są w naszych wodach 900 lat. Ani to się nie rozmnaża ( wyjątkowo czasem w jakimś jeziorze ), ani nie jest ekspansywne więc w czym rzecz? Sam uważam, że zarybienia karpiem bo ... ( potrzebne dopisać ) każdej wody jest totalną głupotą.PZW nie ściąga "podróbek" - ryby pochodzą z naszych ośrodków hodowlanych. JK
no dobra, źle to ująłem. Są sympatycy karpi i innych made in china. Ale wrzucanie tych ryb do polskich zbiorników bez planowania i należytej opieki (żeby sprawdzić w jakim stanie jest ekosystem, żeby wprowadzenie tego gatunku i jego rozwój nie wpływał negatywnie na obecnych mieszkańców) po prostu jako tanie zamienniki, mija się z celem. A niestety PZW idzie na łatwiznę. Nie winię karpiarzy, bo wiadomo lubią ten gatunek ok. Opłacają składki niech łowią ryby jakie chcą i za jakich zarybianie płacą.. Tylko k.. nie zamieniajcie szczupaków karpiami...
no dobra, źle to ująłem. Są sympatycy karpi i innych made in china. Ale wrzucanie tych ryb do polskich zbiorników bez planowania i należytej opieki (żeby sprawdzić w jakim stanie jest ekosystem, żeby wprowadzenie tego gatunku i jego rozwój nie wpływał negatywnie na obecnych mieszkańców) po prostu jako tanie zamienniki, mija się z celem. A niestety PZW idzie na łatwiznę. Nie winię karpiarzy, bo wiadomo lubią ten gatunek ok. Opłacają składki niech łowią ryby jakie chcą i za jakich zarybianie płacą.. Tylko k.. nie zamieniajcie szczupaków karpiami...
CześćI z tym się zgadzam.Ja nic nie zamieniam i nie mam wpływu na zarybianie.JK
no dobra, źle to ująłem. Są sympatycy karpi i innych made in china. Ale wrzucanie tych ryb do polskich zbiorników bez planowania i należytej opieki (żeby sprawdzić w jakim stanie jest ekosystem, żeby wprowadzenie tego gatunku i jego rozwój nie wpływał negatywnie na obecnych mieszkańców) po prostu jako tanie zamienniki, mija się z celem. A niestety PZW idzie na łatwiznę. Nie winię karpiarzy, bo wiadomo lubią ten gatunek ok. Opłacają składki niech łowią ryby jakie chcą i za jakich zarybianie płacą.. Tylko k.. nie zamieniajcie szczupaków karpiami...
widzisz kolego jak chcesz to potrafisz ,bardzo madre słow ,w tym cały problem ,trzeba zarybiac z głowa a nie karpia obwiniac i głosic teorie ze karp to obcy gatunek i niszczy łowiska ,ta ryba w polsce zyje 900 lat ,jesli jest wpuszczana w odpowiednich ilosciach to nic złego sie nie dzieje i daje wedkarzom dużo przyjemnosci z holu itd.
Od XII wieku karp był na naszych terenach rybą HODOWLANĄ panie karpiarzu, a wszelkie jego przejawy obecności w dzikich wodach były wynikiem przypadkowych ucieczek różnego rodzaju. Dziś z głową czy bez głowy idioci celowo te ryby wpuszczają do dzikich wód, co nie tylko dla mnie, ale i dla coraz większej rzeszy wędkarzy jest świadectwem skrajnego debilizmu i kompletnej ignorancji ludzi zarządzających zasobami wodnymi.
Od XII wieku karp był na naszych terenach rybą HODOWLANĄ panie karpiarzu, a wszelkie jego przejawy obecności w dzikich wodach były wynikiem przypadkowych ucieczek różnego rodzaju. Dziś z głową czy bez głowy idioci celowo te ryby wpuszczają do dzikich wód, co nie tylko dla mnie, ale i dla coraz większej rzeszy wędkarzy jest świadectwem skrajnego debilizmu i kompletnej ignorancji ludzi zarządzających zasobami wodnymi.
fantastycznie :),całe szczescie nie ty o tym decydujesz
Ale decydują na całe nieszczęście podobni do ciebie krzykacze, dzięki których lobbingowi działacze choćby takiego PZW kierują wszelkie środki na zwiększanie pogłowia tych chwastów w zbiornikach gdzie nigdy nie powinno ich być i to na wasze utyskiwania wprowadza się ostatnio górne wymiary na to "coś" i włącza się je jak u nas w Katowickim Okręgu PZW do tzw limitu rocznego, co uważam za daleko idące przeginanie pały. Nawet w rejestrze połowu to "coś" jest przypisane numerowi "1" tak, jakby to była najważniejsza i najwspanialsza ryba polskich wód.
Ale decydują na całe nieszczęście podobni do ciebie krzykacze, dzięki których lobbingowi działacze choćby takiego PZW kierują wszelkie środki na zwiększanie pogłowia tych chwastów w zbiornikach gdzie nigdy nie powinno ich być i to na wasze utyskiwania wprowadza się ostatnio górne wymiary na to "coś" i włącza się je jak u nas w Katowickim Okręgu PZW do tzw limitu rocznego, co uważam za daleko idące przeginanie pały. Nawet w rejestrze połowu to "coś" jest przypisane numerowi "1" tak, jakby to była najważniejsza i najwspanialsza ryba polskich wód.
krzykacze powiadasz ,dla mnie to ty jestes krzykaczem kolego ,jestem bardzo ciekaw jakie masz osiagniecia jesli chodzi o wedkarstwo ,jak duze ryby łowisz ????????
To akurat jest moja sprawa, ale jedno ci mogę wyznać, nigdy nie łowię prosiaków. Dla mnie to nie jest nawet ryba, więc tego nie łowię. Co do osiągnięć, to należę do ludzi którym do szczęścia nie jest potrzebna parada rekordów i blaszane puchary. Łowię rekreacyjnie, w większości konsumpcyjnie a wędkarstwo jest moja pasją i drogą ucieczki od całego bezsensownego stresu jaki codziennie towarzyszy ludziom pracy. A dla ciebie wystarczyło by duże bajoro w którym pływa jeden 200 kilogramowy karp, a poza nim nie ma żadnego innego życia. To jest różnica między nami. Dobranoc więc i niech ci się przyśni wielkie karpiowe łowisko z ogromnymi świniakami, bo przeciwko takim łowiskom ani ja, ani moi znajomi nic nie mamy, za to mamy wiele przeciwko zaświnianiu naszych dzikich łowisk, czego ty nigdy nie zrozumiesz. Kolorowego śnienia karpiowego życzy Boloo.
To akurat jest moja sprawa, ale jedno ci mogę wyznać, nigdy nie łowię prosiaków. Dla mnie to nie jest nawet ryba, więc tego nie łowię. Co do osiągnięć, to należę do ludzi którym do szczęścia nie jest potrzebna parada rekordów i blaszane puchary. Łowię rekreacyjnie, w większości konsumpcyjnie a wędkarstwo jest moja pasją i drogą ucieczki od całego bezsensownego stresu jaki codziennie towarzyszy ludziom pracy. A dla ciebie wystarczyło by duże bajoro w którym pływa jeden 200 kilogramowy karp, a poza nim nie ma żadnego innego życia. To jest różnica między nami. Dobranoc więc i niech ci się przyśni wielkie karpiowe łowisko z ogromnymi świniakami, bo przeciwko takim łowiskom ani ja, ani moi znajomi nic nie mamy, za to mamy wiele przeciwko zaświnianiu naszych dzikich łowisk, czego ty nigdy nie zrozumiesz. Kolorowego śnienia karpiowego życzy Boloo.
Od XII wieku karp był na naszych terenach rybą HODOWLANĄ panie karpiarzu, a wszelkie jego przejawy obecności w dzikich wodach były wynikiem przypadkowych ucieczek różnego rodzaju. Dziś z głową czy bez głowy idioci celowo te ryby wpuszczają do dzikich wód, co nie tylko dla mnie, ale i dla coraz większej rzeszy wędkarzy jest świadectwem skrajnego debilizmu i kompletnej ignorancji ludzi zarządzających zasobami wodnymi.
CześćJa się powtórzę:a zarybienia głowacicą, linem, sandaczem, kleniem, jaziem to są naturalne a te ryby nie są HODOWLANE ? JK
To akurat jest moja sprawa, ale jedno ci mogę wyznać, nigdy nie łowię prosiaków. Dla mnie to nie jest nawet ryba, więc tego nie łowię. Co do osiągnięć, to należę do ludzi którym do szczęścia nie jest potrzebna parada rekordów i blaszane puchary. Łowię rekreacyjnie, w większości konsumpcyjnie a wędkarstwo jest moja pasją i drogą ucieczki od całego bezsensownego stresu jaki codziennie towarzyszy ludziom pracy. A dla ciebie wystarczyło by duże bajoro w którym pływa jeden 200 kilogramowy karp, a poza nim nie ma żadnego innego życia. To jest różnica między nami. Dobranoc więc i niech ci się przyśni wielkie karpiowe łowisko z ogromnymi świniakami, bo przeciwko takim łowiskom ani ja, ani moi znajomi nic nie mamy, za to mamy wiele przeciwko zaświnianiu naszych dzikich łowisk, czego ty nigdy nie zrozumiesz. Kolorowego śnienia karpiowego życzy Boloo.
co ty boloo wiesz o łowieniu i o walkach z większymi rybami z twojego tekstu wynika że jak złowisz karpika 3o.5 cm to dla ciebie jest rybka w sam raz :))))))) co cię interesuje co kto łowi nie masz co powiedzieć nie odzywaj się jeśli ktoś chce łowić karpie w dzikiej sadzawce po 200kg to jest jego sprawa jeśli szukasz zwady to nie to forum :) odpuść sobie
Dzień dobry kolego karpiarzu z prawdziwego zdarzenia. Wybacz, że moja marna osoba nie spełnia twoich kryteriów wędkarza. Tak jak już wspominałem dawniej, ty patrzysz na wędkarstwo przez pryzmat jednej ryby i jednego wymiaru ryby oraz monogatunkowych łowisk, bo talie są twoje zapatrywania na to szlachetne hobby. Każda twoja wypowiedź w sprawie wędkarstwa kończy się zawsze jedną konkluzją, a mianowicie taką, że ktoś, kto nie łowi wieprzów ważących ponad 20 kilo nie może być wędkarzem. Jesteś skrzywiony przez karpiowanie i chyba nie będzie tu wielu którzy mi racji nie przyznają. Tacy wędkarze jak ty są w stanie traktować poważnie tylko kogoś, kto trwoni majątek na gadżety karpiowe, kto łowi wieprze na żyłę powyżej 0,35, kto publikuje fotki z komercji gdzie tego samego wieprzka w ciągu sezonu na haku ma 300 podobnych "wędkarzy". Jeśli się przyjrzysz swym wypowiedziom sam dojdziesz do wniosku jak traktujesz każdego, kto nie podziela twojej pasji łowienia tych worków wypełnionych pelletem i kulkami. Zrozum człowieku, że są na świecie ludzie, którzy nie chcą tych śmieci w naszych szacownych łowiskach i którzy chcą łowić Karasie, liny, płocie, jazie i inne sandacze. Mnie i moich przyjaciół nie interesują tuczniki pokroju tych, które ty kochasz. Już to kiedyś powiedziałem, ale czas bym powtórzył, że nie czuje się ani troszeczkę gorszy od ciebie ze względu na asortyment jaki łowię. Może jeszcze dodam, że wręcz czuję się lepszy! A na koniec dołożę, że gdyby dziś ktoś dał mi w spadku 25 ton sprzętu karpiowego z górnej półki i 300 ton najlepszych kulek i pelletów najznamienitszych firm pod słońcem, to i tak pozostanę wiernym wędkarstwu uniwersalnemu i pozostawię tuczniki w spokoju. A jeśli złowię karpia ważącego poniże 5 kilogramów to go utłukę i zjem ku chwale Ojczyzny.
Ostatnio po wyholowaniu Amura 10 kg, wrzuciłem go do siatki i się okazało że leżał brzuchem do góry i nie umiał się obrócić. Parę razy mu pomogłem normalną pozycję przyjąć, ale i tak obracał się z powrotem. Znajomy mi gadał że po dłuższym holu zapowietrzył się. Słyszeliście o takim czymś?
Kilka razy reanimowałem amura aby odpłynął, Czy to się nazywa zapowierzenia to nie wiem ale zbyt długie trzymanie tej ryby po za wodą przynosi własnie takie skutki, Jak odpocznie potrafi sam się obrócić i odpłynąć ale lepiej przytrzymać go za ogon i pomóc w natlenieniu skrzeli. bo zdarzało się że sie nie obróci. No ale jeżeli leży w siatce to chyba znaczy że zabierasz go?
Ja widziałem takie coś w tv (rzeczne potwory itp.). W takim wypadku jedynym ratunkiem dla ryby, jest przekłucie pęcherza pławnego (chyba) igłą. Nadmiar powietrza uleci, a cienka dziurka po igle szybko się zagoi. Trzeba dobrze znać anatomie danego gatunku, żeby nie uszkodzić innego organu wewnętrznego.
P.S Kolego bonek wydaję mi się, że ty mówisz o zwykłym zmęczeniu ryby. Zapowietrzenie jest gdy ryba nabierze za dużo powietrza do pęcherza pławnego i nie potrafi sama się nadmiaru pozbyć. Ale tak jak mówię (piszę) widziałem to tylko w tv.
zabrałeś 10 kg amura !!!! ? masakra :/
zabrałeś 10 kg amura !!!! ? masakra :/
Nie na temat - offtop .. Zazdrościsz czy poprostu się czepiasz ?
Balcer, Ty szybciej piszesz niż myślisz :) Po pierwsze, gdzie pisze że go zabrał ? Po drugie co Ty byś zrobił gdyby ta ryba padła ? Wykopał byś grób ? hehehe
Miałem go w siatce bo chciałem widzieć co się z nim będzie dziać. Pół godziny w niej był i nie umiał się spamiętać. Zabrałem ją i co złego się stało? I tak się nie rozmnaża. A co do tego zapowietrzenia, to kumpel też właśnie gadał że trzeba go gdzieś przebić żeby powietrze się wydostało.
CześćAmur niestety po długim ciężkim holu i po za długim przebywaniu poza wodą bardzo długo dochodzi do siebie.Mam film jak wypuszczamy amura 17kg. Hol był ciężki i niestety amur też pływał do góry brzuchem. Jednak po reanimacji odpłynął bez problemu.JK
Długo trwała taka reanimacja?
CześćOkoło 15 minut zanim całkiem odzyskał siły.JK
Balcer, Ty szybciej piszesz niż myślisz :) Po pierwsze, gdzie pisze że go zabrał ? Po drugie co Ty byś zrobił gdyby ta ryba padła ? Wykopał byś grób ? hehehe
hehe no zbynio w sumie ;P
Ta ryba powinna była niezwłocznie oberwać w łeb ciężkim przedmiotem. Jest to ryba wyłącznie do zszamania. Chrońmy nasze wody. A to, co się z nim działo, to nic innego jak tzw. amenos po walce. Powinieneś ją uśmiercić i nie trzymać w siatce.
Ta ryba powinna była niezwłocznie oberwać w łeb ciężkim przedmiotem. Jest to ryba wyłącznie do zszamania. Chrońmy nasze wody. A to, co się z nim działo, to nic innego jak tzw. amenos po walce. Powinieneś ją uśmiercić i nie trzymać w siatce.
jak sie głupot kolego nasłuchałes od ludzi z kompleksami to nie pisz tych bredni ,jest to piekna sportowa ryba wyłacznie do wypuszczenia i to jak najszybciej,amur nawet po krótkim holu nie może przebywac w worku a na brzegu powinien przebywac bardzo krótko a co do chronienia naszych wód to powinnismy chronic nasze wody przed ludzmi którzy nie potrafia odpowiednio zarybiac nasze zbiorniki a nie przed tym pieknym gatunkiem ,wpusc np.suma do nie odpowiedniej wody lub do odpowiedniej w za dużych ilosciach to zobaczysz jaki bedziesz miał z niego pożytek.
Nasłuchałem się głupot? Ryba sportowa?! tak właśnie działa PZW. Ryba sportowa! W O.Katowice płoć zaczyna znikać z łowisk. Nikt się tym nie interesuje oprócz kilku wędkarzy. Ale za to wzdręga jest chroniona wymiarem. Rozmawiałem niedawno z panem który jest osobą pełniącą pewną funkcję w PZW Katowice i oto co usłyszałem w odpowiedzi na moje pytanie:-" Wiesz stary, tu nie chodzi o ochronę gatunku, tylko o to, że lobby sportowe uważa wzdręgę za rybę o wielkich walorach sportowych. Łatwo to zanęcić, bierze na wszystko co się do wody poda, a żre jak porąbana i można na tym uklepać niejeden puchar. Dlatego choć jest gatunkiem wyjątkowo płodnym i liczebnym, nigdy nie zostanie pozbawiona ochrony za pomocą wymiaru. Tak chcą sportowcy."Ja myślę, że twoje i twoich kolegów sportowców zapatrywania nie powinny mieć żadnego oddźwięku jeśli chodzi o równowagę wód. Ochrona wymiarową powinny być objęte takie gatunki jak sandacz, szczupak, płoć, lin, karaś ( nie myślę o japońcu), jaź, kleń, boleń, pomijam gatunki występujące w innych regionach Polski. Oczywiście sielawa, pstrąg, sieja, inne łososiowate itd tez się garną do ochrony, ale nie wzdręga której u nas łowi się w każdej kałuży w stosunku jakieś 10/100 z innymi gatunkami, a 10/70 z płocią. Jeśli masz jakieś pojecie o czym mówię to nie będziesz mędrkował na temat amura, który tak jak karp po złowieniu bez względu na wymiar powinien dostać w dyńkę i trafić jeśli nie na patelnie to przynajmniej w krzaki. I na tym kończę, bo wiem co będzie dalej.
Nasłuchałem się głupot? Ryba sportowa?! tak właśnie działa PZW. Ryba sportowa! W O.Katowice płoć zaczyna znikać z łowisk. Nikt się tym nie interesuje oprócz kilku wędkarzy. Ale za to wzdręga jest chroniona wymiarem. Rozmawiałem niedawno z panem który jest osobą pełniącą pewną funkcję w PZW Katowice i oto co usłyszałem w odpowiedzi na moje pytanie:-" Wiesz stary, tu nie chodzi o ochronę gatunku, tylko o to, że lobby sportowe uważa wzdręgę za rybę o wielkich walorach sportowych. Łatwo to zanęcić, bierze na wszystko co się do wody poda, a żre jak porąbana i można na tym uklepać niejeden puchar. Dlatego choć jest gatunkiem wyjątkowo płodnym i liczebnym, nigdy nie zostanie pozbawiona ochrony za pomocą wymiaru. Tak chcą sportowcy."Ja myślę, że twoje i twoich kolegów sportowców zapatrywania nie powinny mieć żadnego oddźwięku jeśli chodzi o równowagę wód. Ochrona wymiarową powinny być objęte takie gatunki jak sandacz, szczupak, płoć, lin, karaś ( nie myślę o japońcu), jaź, kleń, boleń, pomijam gatunki występujące w innych regionach Polski. Oczywiście sielawa, pstrąg, sieja, inne łososiowate itd tez się garną do ochrony, ale nie wzdręga której u nas łowi się w każdej kałuży w stosunku jakieś 10/100 z innymi gatunkami, a 10/70 z płocią. Jeśli masz jakieś pojecie o czym mówię to nie będziesz mędrkował na temat amura, który tak jak karp po złowieniu bez względu na wymiar powinien dostać w dyńkę i trafić jeśli nie na patelnie to przynajmniej w krzaki. I na tym kończę, bo wiem co będzie dalej.
dobrze ze konczysz bo piszesz nie na temat , mi o nie taki sport chodzi jak temu panu :),ale nie ważne ,dalej piszesz głupoty i nic nie rozumiesz.masz swoje zdanie ok ale zostaw je dla siebie bo głupoty wypisujesz z tym karpiem i amurem.
Głupoty dla ciebie, a dla mnie prawda. Czy twoje zdanie jest ważniejsze bo łowisz karpie? Jeśli tak, to żal kolego i smutek ogromny.
popieram wzdrega to chwast
Głupoty dla ciebie, a dla mnie prawda. Czy twoje zdanie jest ważniejsze bo łowisz karpie? Jeśli tak, to żal kolego i smutek ogromny.
nie jest ważniejsze ,nawet by mi to przez mysl nie przeszło ,chodzi o to ze jestes w błedzie jesli chodzi o karpia i amura ,co do pzw to sie zgadzam z toba ,ludzie sa winni a nie ryby ze np karp niszczy zbiornik ,wszystko trzeba robic z głowo a nie wypisywac i głosic teorie ze to nie nasz gatunek,niszczy nasze wody itd.
popieram wzdrega to chwast
Gdybyś miał okazje połowić takie "chwasty" po 30+, to byś zmienił zdanie. Ale żeby to zrozumieć trzeba to przeżyć :))
popieram wzdrega to chwast
chyba wzdręgę z karpiem pomyliłeś. Nie moja wina, że PZW ściąga "podróbki" z chin, a nie zarybia należycie rodzimymi gatunkami. Na cholerę nam te chińczyki? Karpie, amury, poco toto? Sorry ale mówienie że wzdręga to chwast to chyba największy bełkot jaki słyszałem. Nie, to nic personalnego, nie chcę Cię atakować. Po prostu "nie zgadzam się" i to bardzo.
popieram wzdrega to chwast
chyba wzdręgę z karpiem pomyliłeś. Nie moja wina, że PZW ściąga "podróbki" z chin, a nie zarybia należycie rodzimymi gatunkami. Na cholerę nam te chińczyki? Karpie, amury, poco toto? Sorry ale mówienie że wzdręga to chwast to chyba największy bełkot jaki słyszałem. Nie, to nic personalnego, nie chcę Cię atakować. Po prostu "nie zgadzam się" i to bardzo.
popieram wzdrega to chwast
chyba wzdręgę z karpiem pomyliłeś. Nie moja wina, że PZW ściąga "podróbki" z chin, a nie zarybia należycie rodzimymi gatunkami. Na cholerę nam te chińczyki? Karpie, amury, poco toto? Sorry ale mówienie że wzdręga to chwast to chyba największy bełkot jaki słyszałem. Nie, to nic personalnego, nie chcę Cię atakować. Po prostu "nie zgadzam się" i to bardzo.
k... Panie Moder, mi się 3 razy kliknęło.. Usuniesz Pan? z góry dzięki i sorry za kłopot.
popieram wzdrega to chwast
chyba wzdręgę z karpiem pomyliłeś. Nie moja wina, że PZW ściąga "podróbki" z chin, a nie zarybia należycie rodzimymi gatunkami. Na cholerę nam te chińczyki? Karpie, amury, poco toto? Sorry ale mówienie że wzdręga to chwast to chyba największy bełkot jaki słyszałem. Nie, to nic personalnego, nie chcę Cię atakować. Po prostu "nie zgadzam się" i to bardzo.
CześćŻe tak wam te karpie przeszkadzają. Mnie nie przeszkadza zarybienie sandaczem wód tam gdzie go nigdy nie było.Zarybienie głowacicą rzek w których też jej nie było. A sapa skąd jest w naszych wodach?Wpuszczanie sumów bo kiedyś wędkarze będą mieli radochę.Te "chińczyki" dają niektórym frajdę jak innym sandacze, okonie, szczupaki czy inne lipienie :-)Te "chińczyki" są w naszych wodach 900 lat. Ani to się nie rozmnaża ( wyjątkowo czasem w jakimś jeziorze ), ani nie jest ekspansywne więc w czym rzecz? Sam uważam, że zarybienia karpiem bo ... ( potrzebne dopisać ) każdej wody jest totalną głupotą.PZW nie ściąga "podróbek" - ryby pochodzą z naszych ośrodków hodowlanych.
JK
no dobra, źle to ująłem. Są sympatycy karpi i innych made in china. Ale wrzucanie tych ryb do polskich zbiorników bez planowania i należytej opieki (żeby sprawdzić w jakim stanie jest ekosystem, żeby wprowadzenie tego gatunku i jego rozwój nie wpływał negatywnie na obecnych mieszkańców) po prostu jako tanie zamienniki, mija się z celem. A niestety PZW idzie na łatwiznę. Nie winię karpiarzy, bo wiadomo lubią ten gatunek ok. Opłacają składki niech łowią ryby jakie chcą i za jakich zarybianie płacą.. Tylko k.. nie zamieniajcie szczupaków karpiami...
no dobra, źle to ująłem. Są sympatycy karpi i innych made in china. Ale wrzucanie tych ryb do polskich zbiorników bez planowania i należytej opieki (żeby sprawdzić w jakim stanie jest ekosystem, żeby wprowadzenie tego gatunku i jego rozwój nie wpływał negatywnie na obecnych mieszkańców) po prostu jako tanie zamienniki, mija się z celem. A niestety PZW idzie na łatwiznę. Nie winię karpiarzy, bo wiadomo lubią ten gatunek ok. Opłacają składki niech łowią ryby jakie chcą i za jakich zarybianie płacą.. Tylko k.. nie zamieniajcie szczupaków karpiami...
CześćI z tym się zgadzam.Ja nic nie zamieniam i nie mam wpływu na zarybianie.JK
napisałem, że Was nie winię, bo to nie wasza wina. Tylko PZW. No ale cóż, na wybory nadal przyjdzie tylko kilka osób...
no dobra, źle to ująłem. Są sympatycy karpi i innych made in china. Ale wrzucanie tych ryb do polskich zbiorników bez planowania i należytej opieki (żeby sprawdzić w jakim stanie jest ekosystem, żeby wprowadzenie tego gatunku i jego rozwój nie wpływał negatywnie na obecnych mieszkańców) po prostu jako tanie zamienniki, mija się z celem. A niestety PZW idzie na łatwiznę. Nie winię karpiarzy, bo wiadomo lubią ten gatunek ok. Opłacają składki niech łowią ryby jakie chcą i za jakich zarybianie płacą.. Tylko k.. nie zamieniajcie szczupaków karpiami...
widzisz kolego jak chcesz to potrafisz ,bardzo madre słow ,w tym cały problem ,trzeba zarybiac z głowa a nie karpia obwiniac i głosic teorie ze karp to obcy gatunek i niszczy łowiska ,ta ryba w polsce zyje 900 lat ,jesli jest wpuszczana w odpowiednich ilosciach to nic złego sie nie dzieje i daje wedkarzom dużo przyjemnosci z holu itd.
Od XII wieku karp był na naszych terenach rybą HODOWLANĄ panie karpiarzu, a wszelkie jego przejawy obecności w dzikich wodach były wynikiem przypadkowych ucieczek różnego rodzaju. Dziś z głową czy bez głowy idioci celowo te ryby wpuszczają do dzikich wód, co nie tylko dla mnie, ale i dla coraz większej rzeszy wędkarzy jest świadectwem skrajnego debilizmu i kompletnej ignorancji ludzi zarządzających zasobami wodnymi.
Od XII wieku karp był na naszych terenach rybą HODOWLANĄ panie karpiarzu, a wszelkie jego przejawy obecności w dzikich wodach były wynikiem przypadkowych ucieczek różnego rodzaju. Dziś z głową czy bez głowy idioci celowo te ryby wpuszczają do dzikich wód, co nie tylko dla mnie, ale i dla coraz większej rzeszy wędkarzy jest świadectwem skrajnego debilizmu i kompletnej ignorancji ludzi zarządzających zasobami wodnymi.
fantastycznie :),całe szczescie nie ty o tym decydujesz
Ale decydują na całe nieszczęście podobni do ciebie krzykacze, dzięki których lobbingowi działacze choćby takiego PZW kierują wszelkie środki na zwiększanie pogłowia tych chwastów w zbiornikach gdzie nigdy nie powinno ich być i to na wasze utyskiwania wprowadza się ostatnio górne wymiary na to "coś" i włącza się je jak u nas w Katowickim Okręgu PZW do tzw limitu rocznego, co uważam za daleko idące przeginanie pały. Nawet w rejestrze połowu to "coś" jest przypisane numerowi "1" tak, jakby to była najważniejsza i najwspanialsza ryba polskich wód.
Ale decydują na całe nieszczęście podobni do ciebie krzykacze, dzięki których lobbingowi działacze choćby takiego PZW kierują wszelkie środki na zwiększanie pogłowia tych chwastów w zbiornikach gdzie nigdy nie powinno ich być i to na wasze utyskiwania wprowadza się ostatnio górne wymiary na to "coś" i włącza się je jak u nas w Katowickim Okręgu PZW do tzw limitu rocznego, co uważam za daleko idące przeginanie pały. Nawet w rejestrze połowu to "coś" jest przypisane numerowi "1" tak, jakby to była najważniejsza i najwspanialsza ryba polskich wód.
krzykacze powiadasz ,dla mnie to ty jestes krzykaczem kolego ,jestem bardzo ciekaw jakie masz osiagniecia jesli chodzi o wedkarstwo ,jak duze ryby łowisz ????????
To akurat jest moja sprawa, ale jedno ci mogę wyznać, nigdy nie łowię prosiaków. Dla mnie to nie jest nawet ryba, więc tego nie łowię. Co do osiągnięć, to należę do ludzi którym do szczęścia nie jest potrzebna parada rekordów i blaszane puchary. Łowię rekreacyjnie, w większości konsumpcyjnie a wędkarstwo jest moja pasją i drogą ucieczki od całego bezsensownego stresu jaki codziennie towarzyszy ludziom pracy. A dla ciebie wystarczyło by duże bajoro w którym pływa jeden 200 kilogramowy karp, a poza nim nie ma żadnego innego życia. To jest różnica między nami. Dobranoc więc i niech ci się przyśni wielkie karpiowe łowisko z ogromnymi świniakami, bo przeciwko takim łowiskom ani ja, ani moi znajomi nic nie mamy, za to mamy wiele przeciwko zaświnianiu naszych dzikich łowisk, czego ty nigdy nie zrozumiesz. Kolorowego śnienia karpiowego życzy Boloo.
To akurat jest moja sprawa, ale jedno ci mogę wyznać, nigdy nie łowię prosiaków. Dla mnie to nie jest nawet ryba, więc tego nie łowię. Co do osiągnięć, to należę do ludzi którym do szczęścia nie jest potrzebna parada rekordów i blaszane puchary. Łowię rekreacyjnie, w większości konsumpcyjnie a wędkarstwo jest moja pasją i drogą ucieczki od całego bezsensownego stresu jaki codziennie towarzyszy ludziom pracy. A dla ciebie wystarczyło by duże bajoro w którym pływa jeden 200 kilogramowy karp, a poza nim nie ma żadnego innego życia. To jest różnica między nami. Dobranoc więc i niech ci się przyśni wielkie karpiowe łowisko z ogromnymi świniakami, bo przeciwko takim łowiskom ani ja, ani moi znajomi nic nie mamy, za to mamy wiele przeciwko zaświnianiu naszych dzikich łowisk, czego ty nigdy nie zrozumiesz. Kolorowego śnienia karpiowego życzy Boloo.
tak tez myslałem
Od XII wieku karp był na naszych terenach rybą HODOWLANĄ panie karpiarzu, a wszelkie jego przejawy obecności w dzikich wodach były wynikiem przypadkowych ucieczek różnego rodzaju. Dziś z głową czy bez głowy idioci celowo te ryby wpuszczają do dzikich wód, co nie tylko dla mnie, ale i dla coraz większej rzeszy wędkarzy jest świadectwem skrajnego debilizmu i kompletnej ignorancji ludzi zarządzających zasobami wodnymi.
CześćJa się powtórzę:a zarybienia głowacicą, linem, sandaczem, kleniem, jaziem to są naturalne a te ryby nie są HODOWLANE ?
JK
To akurat jest moja sprawa, ale jedno ci mogę wyznać, nigdy nie łowię prosiaków. Dla mnie to nie jest nawet ryba, więc tego nie łowię. Co do osiągnięć, to należę do ludzi którym do szczęścia nie jest potrzebna parada rekordów i blaszane puchary. Łowię rekreacyjnie, w większości konsumpcyjnie a wędkarstwo jest moja pasją i drogą ucieczki od całego bezsensownego stresu jaki codziennie towarzyszy ludziom pracy. A dla ciebie wystarczyło by duże bajoro w którym pływa jeden 200 kilogramowy karp, a poza nim nie ma żadnego innego życia. To jest różnica między nami. Dobranoc więc i niech ci się przyśni wielkie karpiowe łowisko z ogromnymi świniakami, bo przeciwko takim łowiskom ani ja, ani moi znajomi nic nie mamy, za to mamy wiele przeciwko zaświnianiu naszych dzikich łowisk, czego ty nigdy nie zrozumiesz. Kolorowego śnienia karpiowego życzy Boloo.
co ty boloo wiesz o łowieniu i o walkach z większymi rybami z twojego tekstu wynika że jak złowisz karpika 3o.5 cm to dla ciebie jest rybka w sam raz :))))))) co cię interesuje co kto łowi nie masz co powiedzieć nie odzywaj się jeśli ktoś chce łowić karpie w dzikiej sadzawce po 200kg to jest jego sprawa jeśli szukasz zwady to nie to forum :) odpuść sobie
Dzień dobry kolego karpiarzu z prawdziwego zdarzenia. Wybacz, że moja marna osoba nie spełnia twoich kryteriów wędkarza. Tak jak już wspominałem dawniej, ty patrzysz na wędkarstwo przez pryzmat jednej ryby i jednego wymiaru ryby oraz monogatunkowych łowisk, bo talie są twoje zapatrywania na to szlachetne hobby. Każda twoja wypowiedź w sprawie wędkarstwa kończy się zawsze jedną konkluzją, a mianowicie taką, że ktoś, kto nie łowi wieprzów ważących ponad 20 kilo nie może być wędkarzem. Jesteś skrzywiony przez karpiowanie i chyba nie będzie tu wielu którzy mi racji nie przyznają. Tacy wędkarze jak ty są w stanie traktować poważnie tylko kogoś, kto trwoni majątek na gadżety karpiowe, kto łowi wieprze na żyłę powyżej 0,35, kto publikuje fotki z komercji gdzie tego samego wieprzka w ciągu sezonu na haku ma 300 podobnych "wędkarzy". Jeśli się przyjrzysz swym wypowiedziom sam dojdziesz do wniosku jak traktujesz każdego, kto nie podziela twojej pasji łowienia tych worków wypełnionych pelletem i kulkami. Zrozum człowieku, że są na świecie ludzie, którzy nie chcą tych śmieci w naszych szacownych łowiskach i którzy chcą łowić Karasie, liny, płocie, jazie i inne sandacze. Mnie i moich przyjaciół nie interesują tuczniki pokroju tych, które ty kochasz. Już to kiedyś powiedziałem, ale czas bym powtórzył, że nie czuje się ani troszeczkę gorszy od ciebie ze względu na asortyment jaki łowię. Może jeszcze dodam, że wręcz czuję się lepszy! A na koniec dołożę, że gdyby dziś ktoś dał mi w spadku 25 ton sprzętu karpiowego z górnej półki i 300 ton najlepszych kulek i pelletów najznamienitszych firm pod słońcem, to i tak pozostanę wiernym wędkarstwu uniwersalnemu i pozostawię tuczniki w spokoju. A jeśli złowię karpia ważącego poniże 5 kilogramów to go utłukę i zjem ku chwale Ojczyzny.
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.