Pewnego przedpołudnia postanowiłem pojechać na małe wędkowanie na niewielki wpływ oceanu w ląd – debarkader. Pora najwłaściwsza, właśnie kończył się odpływ a wraz z przypływem często w debarkadery wchodzą drapieżniki. Szybko przygotowałem sprzęt : krótka 2.10m wędka z żyłką 40lb a na końcu nowozakupiony stickbaita Rapala. Po prostu chciałem go wypróbować. Rzucałem trochę od niechcenia wzdłuż brzegu, ale na razie nic nie było, co gorsze woda ‘stała’ – żadnego ruchu. W pewnym momencie kolega mówi mi, że mulaki ( tutejszy morski kiełb ) zaczynają się dziwnie zachowywać. Poszedłem w dół debarka i po kilku rzutach… jest ! Barakuda. Zaczęła się bezładnie szarpać, tak że w pewnym momencie myślałem, że się uwolniła ale nie, krótkie pompowanie i ląduje na brzegu. Nie za wielka ale jak na tak mały debarkader ok. Następnego dnia wylądowała na talerzu;]]
Pewnego przedpołudnia postanowiłem pojechać na małe wędkowanie na niewielki wpływ oceanu w ląd – debarkader. Pora najwłaściwsza, właśnie kończył się odpływ a wraz z przypływem często w debarkadery wchodzą drapieżniki. Szybko przygotowałem sprzęt : krótka 2.10m wędka z żyłką 40lb a na końcu nowozakupiony stickbaita Rapala. Po prostu chciałem go wypróbować. Rzucałem trochę od niechcenia wzdłuż brzegu, ale na razie nic nie było, co gorsze woda ‘stała’ – żadnego ruchu. W pewnym momencie kolega mówi mi, że mulaki ( tutejszy morski kiełb ) zaczynają się dziwnie zachowywać. Poszedłem w dół debarka i po kilku rzutach… jest ! Barakuda. Zaczęła się bezładnie szarpać, tak że w pewnym momencie myślałem, że się uwolniła ale nie, krótkie pompowanie i ląduje na brzegu. Nie za wielka ale jak na tak mały debarkader ok. Następnego dnia wylądowała na talerzu;]]