Witam Czy ktoś spotkał się z takimi koszyczkami ? Na przykład z ceramicznym obciążnikiem i korpusem z np drewna, lub bio-degrowalnego plastiku ? Bo każdy wie że wypadki chodzą po ludziach i w sezonie zdarzy się stracić zestaw, a nowicjuszom to nawet kilka. A po sezonie w skali jeziora robią się z tego kilogramy złomu i ołowiu leżącego na dnie.
Normalnie nie wiem co napisać.Sama chemia w zanęcie i do wody. To jest większy problem a nie koszyk z klocka biodegradowalny. Szkoda gadać co to ludzie już nie wymyślą żeby być bardziej eko.
Teoretycznie można zrobić koszyk z takich materiałów. Niestety ale koszty będą naprawdę duże. Pewnie właśnie dlatego nigdy czegoś takiego nie widziałem.
Znaczy, hmmm....przecież koszyk jest bio, toż zrobiony jest z metalu który w wodzie ulegnie korozji, a obciążenia w wielu firmach zmienilo się o ile dobrze pamiętam z ołowiu na inne metale nie szkodzące środowisku. Jeżeli iść by tym tropem rwania zestawów w wodzie, należalo by sie zastanowić co z utaconymi gumami czy też innymi przynętami. Myślę, że bardziej niż sam koszyk, środowisku bardziej szkodzi pozostawiona w wodzie żyłka po zerwaniu zestawu.
Niestety ale to slepa uliczka. Metal i ołów należałoby zatąpić znacznie większą ilościa innego by uzyskać te same masy. Wzrosłyby gabaryty ciężkich koszyków. Czy ma to jakikolwiek sens i cel?
Ja tu nie widę żadnego eko. Takie same mam ja. Stal, farba i koniec. Chyba że tylko przez fakt iż wycofano ołów nobilituje ich na "lepszych", nie są lepsi dlatego że inne firmy maja takie same produkty.
No pewnie że nie są lepsi, ale widzisz masz Dragona koszyczki poza farbą w 100 % eko, ołów jest metalem ciężkim który przezlata może kumulować się w organizmie ryb, podobnie jak rtęć w rybach morskich.
Co do zanenty to uwarzam że czasem ludzie przesadzają. 4kg kukurydzy i wiadro kupnej zanenty na kilku godzin nad wodą. Ja używam w przewadze zanenty gotowe STIL - Karp -Leszcz-Lin i dodaje robaków i idzie mi 1,5-2 kg na całodzienne łowienie od rana do nocy. Co do stali i żelaza to nie ma problemu co do wymiarów to stalowe obciążenie ma gestość ok 7,6 kkg/m^3 a ołów ma 11 kkg/m^3.
Czyli reasumując obciążenie muciało by być o ok 30% większe.
A co do tego że chce być eko to mi taka myśl wpadła do głowy i się zapytałem. Nie jestem jakimś eko-nazizsą tylko szukam nowszych ciekawszych i bardziej pozytywnych dla otoczenia rozwiązań.
O niebo większym problemem są tony główek jigowych zostawianych przez nas-spinningistów na zaczepach. Na moim przykładzie-w zeszłym roku zużyłem ponad 300szt,skąd to wiem ? ano stąd że tyle dostałem od dragona w styczniu a grudniu byłem na 0. Łowiłem grubo,ciężko od 25 do 40g,uśredniając wagę do 30gr mamy 300x30=9000 czyli 9 kilo ołowiu,do tego dochodzą zestawy gruntowe na zeda czyli 100-150g,ale za to od "święta".W skali roku zrobi się z tego kilo,dorzucę do tego 9kg spinningowe i już mości Luxxxis ma na koncie 10kg fuck ołowiu. Przemnóżmy to przez ilość spinningistów i mamy szarą dupę ...
Koszyczki to mały pikuś,grabienie wody,gównoburza.
Metalowe koszyczki są eco. Pod warunkiem że farba jest zgodna i PN i nie ma w nich plastiku.
Ołowiu nie wolno stosować i obciążenia są z innych materiałów.
Witam
Czy ktoś spotkał się z takimi koszyczkami ? Na przykład z ceramicznym obciążnikiem i korpusem z np drewna, lub bio-degrowalnego plastiku ? Bo każdy wie że wypadki chodzą po ludziach i w sezonie zdarzy się stracić zestaw, a nowicjuszom to nawet kilka. A po sezonie w skali jeziora robią się z tego kilogramy złomu i ołowiu leżącego na dnie.
Normalnie nie wiem co napisać.Sama chemia w zanęcie i do wody. To jest większy problem a nie koszyk z klocka biodegradowalny. Szkoda gadać co to ludzie już nie wymyślą żeby być bardziej eko.
Teoretycznie można zrobić koszyk z takich materiałów. Niestety ale koszty będą naprawdę duże. Pewnie właśnie dlatego nigdy czegoś takiego nie widziałem.
Znaczy, hmmm....przecież koszyk jest bio, toż zrobiony jest z metalu który w wodzie ulegnie korozji, a obciążenia w wielu firmach zmienilo się o ile dobrze pamiętam z ołowiu na inne metale nie szkodzące środowisku. Jeżeli iść by tym tropem rwania zestawów w wodzie, należalo by sie zastanowić co z utaconymi gumami czy też innymi przynętami. Myślę, że bardziej niż sam koszyk, środowisku bardziej szkodzi pozostawiona w wodzie żyłka po zerwaniu zestawu.
Niestety ale to slepa uliczka. Metal i ołów należałoby zatąpić znacznie większą ilościa innego by uzyskać te same masy. Wzrosłyby gabaryty ciężkich koszyków. Czy ma to jakikolwiek sens i cel?
Niestety ale to slepa uliczka. Metal i ołów należałoby zatąpić znacznie większą ilościa innego by uzyskać te same masy. Wzrosłyby gabaryty ciężkich koszyków. Czy ma to jakikolwiek sens i cel?
Ile by Ci te gabaryty wzrosły, nie przesadzaj, od dawna stosuję tylko eko koszyczki i jest git.
https://allegro.pl/oferta/koszyczek-zanetowy-mikado-kwadrat-amkz-02-50-b-50g-7688659672
https://allegro.pl/oferta/koszyczek-zanetowy-mikado-kwadrat-amkz-01-50-c-50g-7688751417
Ja tu nie widę żadnego eko. Takie same mam ja. Stal, farba i koniec. Chyba że tylko przez fakt iż wycofano ołów nobilituje ich na "lepszych", nie są lepsi dlatego że inne firmy maja takie same produkty.
No pewnie że nie są lepsi, ale widzisz masz Dragona koszyczki poza farbą w 100 % eko, ołów jest metalem ciężkim który przezlata może kumulować się w organizmie ryb, podobnie jak rtęć w rybach morskich.
Co do zanenty to uwarzam że czasem ludzie przesadzają. 4kg kukurydzy i wiadro kupnej zanenty na kilku godzin nad wodą. Ja używam w przewadze zanenty gotowe STIL - Karp -Leszcz-Lin i dodaje robaków i idzie mi 1,5-2 kg na całodzienne łowienie od rana do nocy. Co do stali i żelaza to nie ma problemu co do wymiarów to stalowe obciążenie ma gestość ok 7,6 kkg/m^3 a ołów ma 11 kkg/m^3.
Czyli reasumując obciążenie muciało by być o ok 30% większe.
A co do tego że chce być eko to mi taka myśl wpadła do głowy i się zapytałem. Nie jestem jakimś eko-nazizsą tylko szukam nowszych ciekawszych i bardziej pozytywnych dla otoczenia rozwiązań.
O niebo większym problemem są tony główek jigowych zostawianych przez nas-spinningistów na zaczepach. Na moim przykładzie-w zeszłym roku zużyłem ponad 300szt,skąd to wiem ? ano stąd że tyle dostałem od dragona w styczniu a grudniu byłem na 0. Łowiłem grubo,ciężko od 25 do 40g,uśredniając wagę do 30gr mamy 300x30=9000 czyli 9 kilo ołowiu,do tego dochodzą zestawy gruntowe na zeda czyli 100-150g,ale za to od "święta".W skali roku zrobi się z tego kilo,dorzucę do tego 9kg spinningowe i już mości Luxxxis ma na koncie 10kg fuck ołowiu. Przemnóżmy to przez ilość spinningistów i mamy szarą dupę ...
Koszyczki to mały pikuś,grabienie wody,gównoburza.
Metalowe koszyczki są eco. Pod warunkiem że farba jest zgodna i PN i nie ma w nich plastiku.
Ołowiu nie wolno stosować i obciążenia są z innych materiałów.