Esencja wędkarstwa, mistrzostwo świata. Robercie jeśli pokażesz mi coś podobnego u mnie na Poraju to będziesz Mistrzem Galaktyki. Pozdrawiam serdecznie.
Pierwsze ujęcie to Solina. Reszta Wisła w różnych miejscach. Ryb jest dużo więcej ale musiałem ostro skrócić film bo byłby nudny. Ryby padają często bo mam ponad 30 lat doświadczenia z boleniami. Jak się je rozszyfruje, czym i jak, to są bezbronne.
Zibi, u Ciebie łatwo na pewno nie jest, ale jak na razie nie było wody której by się nie dało rozpracować. Kwestia czasu. Ile by się ich łowiło, to kwestia liczebności populacji. Na stojącej wodzie nigdy się tak ryb nie znokautuje jak w rzece, ale za to jest większa szansa na okazy. A przynety? Trzeba pisać do mnie na priva tak za miesiąc to powiem gdzie i jak.
Ładny film, ciekawy jestem czy ryby łowione były jak żerowały w stadzie czy to były pojedyncze sztuki w swoich rewirach. Wszystko zależy od żerowania, złowienie bolenia żerującego w stadzie nie stanowi wyzwania, wyzwaniem jest złowienie samotnika latem. Jednakże film robi wrażenie ilością ryb.
Tak myślałem że to właśnie Solina :) Bolenie pewnie łowione tuż przy zaporze ;) hehe kilka ujęć bolka zapewne zostało robionych z zapory? Z tego co pamiętam sporo ich się kręci i czeka aż ktoś wrzuci jakiś chlebek. Filmik bardzo fajny, fajnie zrobiony jedynie brakowało mi w nim jakiegoś przedstawienia przynęty, którą reprezentujecie, na jakie wędziska łowicie itp. Coś od Was :) Ale ogólnie dużo pracy włożone w filmik.
Pierwsze ujęcia pochodzą z tamy nad Soliną ale ja tam nie łowiłem. Widzieliśmy tam słownie jednego bolenia którego sfilmowałem. Łowiliśmy na drugim końcu zalewu gdzie ryb było bez porównania więcej. Można by to nazwać zgrupowaniem. I jeśli jeden z Kolegów twierdzi, że łatwo je wówczas złowić to ja go tam zapraszam i niech to udowodni. Są sytuacje, że biorą na prawie wszystko ale nawet na zgrupowaniu bardzo szybko się cwanią i się łatwo kończy. W jednej z miejscówek na której łowiliśmy było faktycznie sporo boleni. Łowiło tam też sporo ludzi. Nam się udało złowić 30 grubych bolków a po za tym widzieliśmy tylko jednego złowionego. Nie łowili bo nie wiedzieli jak a ryby reagowały na bardzo cwany numer. Można go było wykonać kilkoma przynętami ale jak się tego nie zrobiło to ryby olewały wszystko. Inne ryby też łowiliśmy za zgrupowaniach ale było to miejsca potwornie skatowane bo się spóźniliśmy. Dzięki temu, że używamy inne przynęty i nie znane techniki prowokowania, udało nam się tam złowić sporo ryb. W żadnym, z miejsc nie było tak z rzut i siedzi. Może to tak wygląda na filmie ale było inaczej. Raz łowiliśmy tylko dzięki temu, że mewy nam zdradzały gdzie aktualnie jest stado uklei za którym kursowały boleki. Bez tego byśmy sobie nie połowili. Jak by było tak łatwo to na YT by takich filmów było mnóstwo, a jakoś nie widać. Większość to przypadkowe pojedyncze ryby. Rotacja wśród łowiących też spora :)
Do RH12 na bolki kotwiczka nr 6 wystarczy. Na sumy raczej nr 4 i to gruba.
Twierdząc, że złowienie bolenia żerującego w stadzie nie stanowi wyzwania miałem na myśli,że łatwiej je złowić niż samotnika. Nie chodzi mi o żadne udowadnianie, bo jak kolega napisał jest to tylko kwestia czasu rozpoznanie łowiska i zachowania ryb. Byłoby nieprawdą, gdybym napisał że idę i od razu złowię choć i tak mogłoby być. Boleń jest kapitalną rybą do spinningu, ale też wymagającej cierpliwości i uczącej pokory. Nie łowię boleni przypadkowo, wiem jak je łowić więc dlatego tak napisałem a nie inaczej.
Zgadza sie tyle lat jezdze ale pod tama -szczerze- nie widzialem BOLKA? Film moze fascynowac nawet wytrawnych, ciekawe te przynety ?? Chociaz wczesno z rana i pod wieczor pod tama rzadko przebywalem
Ja się nie wypowiadam bo zacząłem tam łowić po wielu latach przerwy. Maiłem szczęście zobaczyć jednego bolka z tamy w drodze powrotnej. Natomiast po lewej stronie w okolicy kei kilka bolków grasowało. No ale tam była ukleja a pod tama ani jednej. Będzie ukleja będą bolki. Myśmy złowili 8 boleni w jednej z odnóg. W maju zawitam tam znowu bo ryby są i to duże a po za tym tam jest pięknie. Szkoda, że tak daleko.
Jezeli czytam ze z Polanca to nie jest znowu tak daleko,mieszkalem 21 lat w Gliwicach i Soline odwiedzalem przynajmniej 2 razy w roku przewaznie koniec czerwca i koniec wrzesnia na pare dni wpadalismy bo to byl zbiornik zasobny w kazda rybe ktora nas interesowala.Mam teraz blizej ale tez nie zaczesto jezdze bo w tym roku to bylo slabo z kazda ryba. Pozdrawiam
Bolenie mają coś w sobie magicznego,pierwszą moją rybą na złoty medal był właśnie Boleń,niesamowita ryba i bardzo waleczna. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów i udanych filmików,które mam nadzieje udostępnisz Połamania kija.
Przynęty to nie tajemnica. W filmie występują oprócz znanej już Uklei RH12 wobler „Ołówek” oraz blaszka którą wymyśliłem w 1992 r a opisałem i pokazałem w WP w 1997 r. Jest ona nadal nie do pobicia na jesiennych przykosach. Ponieważ większość przykos które odwiedziliśmy była już potwornie schlastana to wiliśmy na zmianę łamańcem i różnymi wahadłówkami aby się ryby nie wycwaniły za szybko. Metodę szybkiej rotacji stosuje od dawna jak mam na łowisku trudne bolki. Zawsze w końcu nie wytrzymują i w coś przywalą z czystej ciekawości.
Podobna trochę do bransoletki od zegarka :) najważniejsze że skuteczna Jeżeli chodzi o ołówek czy to jest ten : http://allegro.pl/rh-olowek-rakieta-na-bolenia-i2072560461.html Dzięki za odp
Sa takie dni w roku ze koncentracja ryb w danym miejscu jest ogromna,ja jedego dnia potrafilem na jerka wyjac ok 200szt rap,nie liczylem,ale cos kolo tego,ta zabawa trwala 3 dni,Robert byc moze trafil na podobny dzien,bo nie wierze by przyneta powalala stado rap,treoszke sie na tym znam.
Dawno się tak nie ubawiłem. Piszesz, że na jakiegoś jerka i za chwilę piszesz, że przynęta nie powala. Zdecyduje się na coś i przy okazji policz sobie te ryby dokładnie :) Ja kiedyś wyjąłem 5000 boleni jednego dnia. - serio :)
Dawno się tak nie ubawiłem. Piszesz, że na jakiegoś jerka i za chwilę piszesz, że przynęta nie powala. Zdecyduje się na coś i przy okazji policz sobie te ryby dokładnie :) Ja kiedyś wyjąłem 5000 boleni jednego dnia. - serio :) I gratuluje to mi sie podoba tylko nie moge sie doliczyc ile doba ma minut:24godz po 60 min to kiedys bylo1440 dzis nie wiem bo do szkoly juz nie chodze 5000 ale to jest wynik tylko podziwiac tak trzymaj.Obys mial nasladowcow milo bedzie czytac zawsze to jest powiedzmy kolorystyka!!
Ryby się łapie sposobem :) Wszystko trwało pół godziny i 5000 boleni pływało sobie w rękawie foliowym a potem je wypuściłem do Wisły i dzięki takim jak ja koledzy łowią teraz po 200 dziennie :))) Jak by co to na jerkbait.pl jest relacja.
Gratulacje, także uczestniczę w zarybianiu nie tylko boleniem z tym że inna rzekę i szanuję tych co poświęcają swój czas by pomagać w tego typu przedsięwzięciach. Bajkopisarzy jak widzę nie brakuje na tym forum, był taki co łowił 200 sandaczy, teraz następny łowi 200 boleni, ludzka fantazja nie zna granic:)))
Tym większy szacunek, ja uczestniczę czasem w zarybianiu min. boleniem, które prowadzi na naszej rzece PZW. Boleń jest w operacie więc co roku wpuszczają jego spore ilości, populacja w rzece jest silna i z roku na rok można spotkać bolenia w miejscach gdzie jeszcze kilka lat temu nie było go tam.
Po ostatnich powodziach zauwazylem ze w rejonach Tarnobrzega, Sandomierza pojawiło sie sporo bolenia co bardzo cieszy:) jest jedno miejsce, gdzie mozna zauwarzyc kilka-kilkanascie boleni w jednym miejscu. oczywiscie wydawolo by sie łatwe złapanie chociaz jednego ale czasmi jest inaczej:) Pozdrawiam
Ja takim optymistom nie jestem bo u nas od powodzi do połowy września nie było boleni wcale. Już się zastanawiałem czy się stąd nie wyprowadzać :) Z rozpaczy byłem 2 x w Sandomierzu i nawet sobe tam połowiłem, (raz 4 a raz 2 bolki). Wędrująca ukleja pozbierała rapy i je przyprowadziła do nas, tak więc jak gdzieś przybyło to gdzieś ubyło. Jest sporo ryb z zaporówek bo poznaje je po wygarbieniu. Ja od lat jednak zauważam spadek populacji boleni więc z tym zarybianiem nie jest tak wesoło. Pytanie jeszcze jak PZW to robi bo jak tak jak ZO Kielce, z wora do rzeki, to szkoda słów. Ja rozwoziłem palczaki łódką na odcinku 2 km, więc straty powinny być minimalne.
Wpuszczaliśmy, wtedy jak ja byłem przy tym co nie zawsze ma miejsce w różnych miejscach ale z brzegu. Z łódki jest najlepiej jednakże do nas ichtiolog przyjeżdża pod wieczór, zawsze mu spieszno i robimy to z brzegu co kilka km od miejsca do miejsca. Kilka razy wpuszczaliśmy wyrośnięte szczupaki , takie ok 40-45 cm to robiliśmy to późno wieczorem po ciemku tak by nikt nie widział, znając mentalność części wędkarzy na drugi dzień brzegi byłyby obstawione przez amatorów łatwego pozyskania mięsa szczupaka. pozdr.
Uważam wpuszczanie ryb które się daje wyłapać wędką za duży błąd. Liczyłem to wiele razy i przyjmując najbardziej pesymistyczne szacunki przeżywalności to wychodzi, że wpuszczając ryby małe ma się ich tyle samo co przy zarybianiu rybami dorosłymi, ale sa to ryb totalnie dzikie i kapitalnie dostosowane. A tak 80% zarybiania dostaje w łeb w tym samym roku.
Dokładnie. w Tarnobrzegu na promie co roku dochodzi do zarybienia szczupakiem 30-35cm. wracajac z roboty promem, widze jak pracownik promu ma wiaderko a w nim jakies 7-10 tych pistoletow...jak zapytałem po co mu, to powiedzial ze do stawu...i badz tu zdrowy
Jest takie powiedzenie, że nic tak nie demoralizuje jak wydawanie nie swoich pieniędzy. Działacze z PZW wydają nie swoje pieniądze i taki jest skutek. Gdyby były ich to postępowali by totalnie inaczej. I to jest największa tragedia tej organizacji. To ma sens tylko jeśli koło ma swoją wodę i za nią odpowiada. Tylko wówczas działacze czują na własnej skórze jak to co robią jakie daje rezultat. Wędkarze swoje pretensje mogą mieć tylko do ludzi których sami wybrali a nie do jakiś kacyków z jakiego tam okręgu. ZO PZW nie czuje nad sobą żadnego bata co dodatkowy ich demoralizuje. Tak to działa niestety i skutki widzą najlepiej tacy jak ja , którzy łowią już wiele lat i pamiętają jak było, a jak jest teraz. W sumie to nie powinienem pokazywać takich filmów bo może ktoś odnieść wrażenie, że woda się gotuje od ryb. Owszem połowiliśmy jesienią bo się ryby zlazły w jesiennej wędrówce w kilka miejsc. Do jesieni złowione bolenie mogłem szybko policzyć. Jak się sytuacja ustabilizuje to znowu trzeba będzie się napocić aby coś złowić. Ja sobie radeę dam bo łowię bolenie ponad 30 lat ale współczuje innym. Gdybym miał się nachodzić tyle co oni aby złowić te kilka ryb w sezonie to bym to rzucił.
Nawet koła mających "swoją wodę" niczego dobrego nie robią, z reguły zarybiają tym czego oczekują członkowie koła więc wyrośniętymi rybami takimi jak karp, karaś, szczupak czy innymi szybko rosnącymi gatunkami ryb, które są później w krótkim czasie wyłowione. Jednak można w krótkim czasie zarybiając i dobrze chroniąc oraz wprowadzając limity czy zakaz rybaczenia mieć doskonałe łowisko dala każdego, gdzie złowienie ryby nie stanowi problemu. W okolicy mam takie jezioro, gdzie ryb jest naprawdę sporo, niestety dla mięsiarzy regulamin łowiska jest nie do przyjęcia, ale powędkować można doskonale.
O przynęty trzeba pytać mnie tak bliżej 01.04. Będzie 6 całkiem nowych modeli. Min. 2 rippey o pracy tak mocnej jak w woblerach. Wystarczy go wrzuci w nurt i trzymać. Pracuje sam tak mocno, że czuć drgania na kiju.
Kristoph1, koła mające swoje wody robią co robią, bo działają w socjalistycznych warunkach. Za komuny zakład mógł zrobić kiełbasę z byle czego i ludzie się po nią ustawiali nocą w kolejki. W PZW jest tak nadal. Gdyby takie koło musiało gospodarować tylko z tego co zarobią, a na około było by mnóstwo podobnych łowisk, to by się ta radosna działalność skończyła szybciutko.
Zgadzam się jeśli chodzi o zarybianie przez koła, pisząc o tym jeziorze miałem na myśli prywatnego dzierżawcę, który zarybia z głową, wprowadził całkowity zakaz zabierania szczupaka, okonia i karasia złocistego i wiele innych obostrzeń. Są limity na zabieranie ryb innych gatunków, także nie prowadzą tam odłowów rybackich.
O przynęty trzeba pytać mnie tak bliżej 01.04. Będzie 6 całkiem nowych modeli. Min. 2 rippey o pracy tak mocnej jak w woblerach. Wystarczy go wrzuci w nurt i trzymać. Pracuje sam tak mocno, że czuć drgania na kiju
Zapraszam na mój najnowszy film "Bolenie 2011"
http://www.youtube.com/watch?v=2qpPH8ukeVs
Esencja wędkarstwa, mistrzostwo świata. Robercie jeśli pokażesz mi coś podobnego u mnie na Poraju to będziesz Mistrzem Galaktyki.
Pozdrawiam serdecznie.
Gdzie można kupić owe gumy, może spróbowałbym na swojej rzece ich skuteczność.
Pozdr
To chyba jakaś hodowlana woda, bo te bolki biorą jak głupie. Kapitalny filmik.
Pierwsze ujęcie to Solina. Reszta Wisła w różnych miejscach. Ryb jest dużo więcej ale musiałem ostro skrócić film bo byłby nudny. Ryby padają często bo mam ponad 30 lat doświadczenia z boleniami. Jak się je rozszyfruje, czym i jak, to są bezbronne.
Zibi, u Ciebie łatwo na pewno nie jest, ale jak na razie nie było wody której by się nie dało rozpracować. Kwestia czasu. Ile by się ich łowiło, to kwestia liczebności populacji. Na stojącej wodzie nigdy się tak ryb nie znokautuje jak w rzece, ale za to jest większa szansa na okazy. A przynety? Trzeba pisać do mnie na priva tak za miesiąc to powiem gdzie i jak.Ładny film, ciekawy jestem czy ryby łowione były jak żerowały w stadzie czy to były pojedyncze sztuki w swoich rewirach. Wszystko zależy od żerowania, złowienie bolenia żerującego w stadzie nie stanowi wyzwania, wyzwaniem jest złowienie samotnika latem. Jednakże film robi wrażenie ilością ryb.
Pozdr.
Tak myślałem że to właśnie Solina :)
Bolenie pewnie łowione tuż przy zaporze ;) hehe
kilka ujęć bolka zapewne zostało robionych z zapory? Z tego co pamiętam sporo ich się kręci i czeka aż ktoś wrzuci jakiś chlebek.
Filmik bardzo fajny, fajnie zrobiony jedynie brakowało mi w nim jakiegoś przedstawienia przynęty, którą reprezentujecie, na jakie wędziska łowicie itp. Coś od Was :)
Ale ogólnie dużo pracy włożone w filmik.
Fajne, gratuluje umiejętności wędkarskich i nie tylko........ Życzę kolejnych sukcesów.
Do RH 12 jaki optymalny rozmiar kotwicy?
Pierwsze ujęcia pochodzą z tamy nad Soliną ale ja tam nie łowiłem. Widzieliśmy tam słownie jednego bolenia którego sfilmowałem. Łowiliśmy na drugim końcu zalewu gdzie ryb było bez porównania więcej. Można by to nazwać zgrupowaniem. I jeśli jeden z Kolegów twierdzi, że łatwo je wówczas złowić to ja go tam zapraszam i niech to udowodni. Są sytuacje, że biorą na prawie wszystko ale nawet na zgrupowaniu bardzo szybko się cwanią i się łatwo kończy. W jednej z miejscówek na której łowiliśmy było faktycznie sporo boleni. Łowiło tam też sporo ludzi. Nam się udało złowić 30 grubych bolków a po za tym widzieliśmy tylko jednego złowionego. Nie łowili bo nie wiedzieli jak a ryby reagowały na bardzo cwany numer. Można go było wykonać kilkoma przynętami ale jak się tego nie zrobiło to ryby olewały wszystko. Inne ryby też łowiliśmy za zgrupowaniach ale było to miejsca potwornie skatowane bo się spóźniliśmy. Dzięki temu, że używamy inne przynęty i nie znane techniki prowokowania, udało nam się tam złowić sporo ryb. W żadnym, z miejsc nie było tak z rzut i siedzi. Może to tak wygląda na filmie ale było inaczej. Raz łowiliśmy tylko dzięki temu, że mewy nam zdradzały gdzie aktualnie jest stado uklei za którym kursowały boleki. Bez tego byśmy sobie nie połowili. Jak by było tak łatwo to na YT by takich filmów było mnóstwo, a jakoś nie widać. Większość to przypadkowe pojedyncze ryby. Rotacja wśród łowiących też spora :)
Do RH12 na bolki kotwiczka nr 6 wystarczy. Na sumy raczej nr 4 i to gruba.obcy91 te bolenie które zbierają chleb przy tamie to klenie :) Przyglądnij się im dokładnie na tym filmie i porównaj. http://www.youtube.com/watch?v=6Rp9CnFgE84&feature=related
Twierdząc, że złowienie bolenia żerującego w stadzie nie stanowi wyzwania miałem na myśli,że łatwiej je złowić niż samotnika. Nie chodzi mi o żadne udowadnianie, bo jak kolega napisał jest to tylko kwestia czasu rozpoznanie łowiska i zachowania ryb. Byłoby nieprawdą, gdybym napisał że idę i od razu złowię choć i tak mogłoby być. Boleń jest kapitalną rybą do spinningu, ale też wymagającej cierpliwości i uczącej pokory. Nie łowię boleni przypadkowo, wiem jak je łowić więc dlatego tak napisałem a nie inaczej.
Pozdr.
obcy91 te bolenie które zbierają chleb przy tamie to klenie :) Przyglądnij się im dokładnie na tym filmie i porównaj. http://www.youtube.com/watch?v=6Rp9CnFgE84&feature=related
To że tam są klenie to ja wiem a właściwie to kleniska :)
Ja będąć w lipcu właśnie na zaporze naliczyłem dziesiątki boleni.
Pierwsze ujęcia pochodzą z tamy nad Soliną ale ja tam nie łowiłem.
Śmieje się :)
napewno to nie były bolenie:) i nie dziesiatkami:) to sa klenie,ktore sporymi ławicami czekaja pod tama az cos spadne.:)
dobrze, ja wiem co widziałem.
Pozdrawiam i uciekam z tego tematu.
Zgadza sie tyle lat jezdze ale pod tama -szczerze- nie widzialem BOLKA?
Film moze fascynowac nawet wytrawnych, ciekawe te przynety ?? Chociaz wczesno z rana i pod wieczor pod tama rzadko przebywalem
Ja się nie wypowiadam bo zacząłem tam łowić po wielu latach przerwy. Maiłem szczęście zobaczyć jednego bolka z tamy w drodze powrotnej. Natomiast po lewej stronie w okolicy kei kilka bolków grasowało. No ale tam była ukleja a pod tama ani jednej. Będzie ukleja będą bolki. Myśmy złowili 8 boleni w jednej z odnóg. W maju zawitam tam znowu bo ryby są i to duże a po za tym tam jest pięknie. Szkoda, że tak daleko.
Jezeli czytam ze z Polanca to nie jest znowu tak daleko,mieszkalem 21 lat w Gliwicach i Soline odwiedzalem przynajmniej 2 razy w roku przewaznie koniec czerwca i koniec wrzesnia na pare dni wpadalismy bo to byl zbiornik zasobny w kazda rybe ktora nas interesowala.Mam teraz blizej ale tez nie zaczesto jezdze bo w tym roku to bylo slabo z kazda ryba. Pozdrawiam
Ciekawe gumy - trochę przypominają popery czy sie mylę?
Super film ;)
Bolenie mają coś w sobie magicznego,pierwszą moją rybą na złoty medal
był właśnie Boleń,niesamowita ryba i bardzo waleczna.
Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów i udanych filmików,które mam nadzieje udostępnisz
Połamania kija.
Super filmik piękne rybki :))
Jeżeli to nie tajemnica to co to za przynęty w 8:50s oraz 19:45s
Przynęty to nie tajemnica. W filmie występują oprócz znanej już Uklei RH12 wobler „Ołówek” oraz blaszka którą wymyśliłem w 1992 r a opisałem i pokazałem w WP w 1997 r. Jest ona nadal nie do pobicia na jesiennych przykosach. Ponieważ większość przykos które odwiedziliśmy była już potwornie schlastana to wiliśmy na zmianę łamańcem i różnymi wahadłówkami aby się ryby nie wycwaniły za szybko. Metodę szybkiej rotacji stosuje od dawna jak mam na łowisku trudne bolki. Zawsze w końcu nie wytrzymują i w coś przywalą z czystej ciekawości.
Podobna trochę do bransoletki od zegarka :) najważniejsze że skuteczna
Jeżeli chodzi o ołówek czy to jest ten :
http://allegro.pl/rh-olowek-rakieta-na-bolenia-i2072560461.html
Dzięki za odp
porównaj nazwiska z opisu i kolegi a bedziesz wiedział hehe
Ołówek mój, ale cena - kosmos :)
A czy można się gdzies zaopatrzyć w Twoje przynęty w cenie "nie kosmos" ?:)
Pamiętam teksty Roberta Hamera z lat 90ych w WP!Panie Robercie, pozdrowienia!
Widać rękę i oko fachowca
A czy można się gdzieś zaopatrzyć w Twoje przynęty w cenie "nie kosmos" ?:)
Dołączam się do pytania
Cana faktycznie kosmos......
Jak będzie nieco taniej to chętnie kilka sztuk zakupię ;-)
Sa takie dni w roku ze koncentracja ryb w danym miejscu jest ogromna,ja jedego dnia potrafilem na jerka wyjac ok 200szt rap,nie liczylem,ale cos kolo tego,ta zabawa trwala 3 dni,Robert byc moze trafil na podobny dzien,bo nie wierze by przyneta powalala stado rap,treoszke sie na tym znam.
Dawno się tak nie ubawiłem. Piszesz, że na jakiegoś jerka i za chwilę piszesz, że przynęta nie powala. Zdecyduje się na coś i przy okazji policz sobie te ryby dokładnie :) Ja kiedyś wyjąłem 5000 boleni jednego dnia. - serio :)
Dawno się tak nie ubawiłem. Piszesz, że na jakiegoś jerka i za chwilę piszesz, że przynęta nie powala. Zdecyduje się na coś i przy okazji policz sobie te ryby dokładnie :) Ja kiedyś wyjąłem 5000 boleni jednego dnia. - serio :)
I gratuluje to mi sie podoba tylko nie moge sie doliczyc ile doba ma minut:24godz po 60 min to kiedys bylo1440 dzis nie wiem bo do szkoly juz nie chodze 5000 ale to jest wynik tylko podziwiac
tak trzymaj.Obys mial nasladowcow milo bedzie czytac zawsze to jest powiedzmy kolorystyka!!
Ryby się łapie sposobem :) Wszystko trwało pół godziny i 5000 boleni pływało sobie w rękawie foliowym a potem je wypuściłem do Wisły i dzięki takim jak ja koledzy łowią teraz po 200 dziennie :))) Jak by co to na jerkbait.pl jest relacja.
Gratulacje, także uczestniczę w zarybianiu nie tylko boleniem z tym że inna rzekę i szanuję tych co poświęcają swój czas by pomagać w tego typu przedsięwzięciach. Bajkopisarzy jak widzę nie brakuje na tym forum, był taki co łowił 200 sandaczy, teraz następny łowi 200 boleni, ludzka fantazja nie zna granic:)))
Samo zarybianie to była formalność i dla mnie przyjemność. Dużo trudniej zorganizować na to kasę. Niestety udało się to tylko raz.
Samo zarybianie to była formalność i dla mnie przyjemność. Dużo trudniej zorganizować na to kasę. Niestety udało się to tylko raz.
Tym większy szacunek, ja uczestniczę czasem w zarybianiu min. boleniem, które prowadzi na naszej rzece PZW. Boleń jest w operacie więc co roku wpuszczają jego spore ilości, populacja w rzece jest silna i z roku na rok można spotkać bolenia w miejscach gdzie jeszcze kilka lat temu nie było go tam.
Pozdr.
Po ostatnich powodziach zauwazylem ze w rejonach Tarnobrzega, Sandomierza pojawiło sie sporo bolenia co bardzo cieszy:) jest jedno miejsce, gdzie mozna zauwarzyc kilka-kilkanascie boleni w jednym miejscu. oczywiscie wydawolo by sie łatwe złapanie chociaz jednego ale czasmi jest inaczej:) Pozdrawiam
Ja takim optymistom nie jestem bo u nas od powodzi do połowy września nie było boleni wcale. Już się zastanawiałem czy się stąd nie wyprowadzać :) Z rozpaczy byłem 2 x w Sandomierzu i nawet sobe tam połowiłem, (raz 4 a raz 2 bolki). Wędrująca ukleja pozbierała rapy i je przyprowadziła do nas, tak więc jak gdzieś przybyło to gdzieś ubyło. Jest sporo ryb z zaporówek bo poznaje je po wygarbieniu. Ja od lat jednak zauważam spadek populacji boleni więc z tym zarybianiem nie jest tak wesoło. Pytanie jeszcze jak PZW to robi bo jak tak jak ZO Kielce, z wora do rzeki, to szkoda słów. Ja rozwoziłem palczaki łódką na odcinku 2 km, więc straty powinny być minimalne.
Wpuszczaliśmy, wtedy jak ja byłem przy tym co nie zawsze ma miejsce w różnych miejscach ale z brzegu. Z łódki jest najlepiej jednakże do nas ichtiolog przyjeżdża pod wieczór, zawsze mu spieszno i robimy to z brzegu co kilka km od miejsca do miejsca. Kilka razy wpuszczaliśmy wyrośnięte szczupaki , takie ok 40-45 cm to robiliśmy to późno wieczorem po ciemku tak by nikt nie widział, znając mentalność części wędkarzy na drugi dzień brzegi byłyby obstawione przez amatorów łatwego pozyskania mięsa szczupaka.
pozdr.
Uważam wpuszczanie ryb które się daje wyłapać wędką za duży błąd. Liczyłem to wiele razy i przyjmując najbardziej pesymistyczne szacunki przeżywalności to wychodzi, że wpuszczając ryby małe ma się ich tyle samo co przy zarybianiu rybami dorosłymi, ale sa to ryb totalnie dzikie i kapitalnie dostosowane. A tak 80% zarybiania dostaje w łeb w tym samym roku.
Dokładnie. w Tarnobrzegu na promie co roku dochodzi do zarybienia szczupakiem 30-35cm. wracajac z roboty promem, widze jak pracownik promu ma wiaderko a w nim jakies 7-10 tych pistoletow...jak zapytałem po co mu, to powiedzial ze do stawu...i badz tu zdrowy
Jest takie powiedzenie, że nic tak nie demoralizuje jak wydawanie nie swoich pieniędzy. Działacze z PZW wydają nie swoje pieniądze i taki jest skutek. Gdyby były ich to postępowali by totalnie inaczej. I to jest największa tragedia tej organizacji. To ma sens tylko jeśli koło ma swoją wodę i za nią odpowiada. Tylko wówczas działacze czują na własnej skórze jak to co robią jakie daje rezultat. Wędkarze swoje pretensje mogą mieć tylko do ludzi których sami wybrali a nie do jakiś kacyków z jakiego tam okręgu. ZO PZW nie czuje nad sobą żadnego bata co dodatkowy ich demoralizuje. Tak to działa niestety i skutki widzą najlepiej tacy jak ja , którzy łowią już wiele lat i pamiętają jak było, a jak jest teraz. W sumie to nie powinienem pokazywać takich filmów bo może ktoś odnieść wrażenie, że woda się gotuje od ryb. Owszem połowiliśmy jesienią bo się ryby zlazły w jesiennej wędrówce w kilka miejsc. Do jesieni złowione bolenie mogłem szybko policzyć. Jak się sytuacja ustabilizuje to znowu trzeba będzie się napocić aby coś złowić. Ja sobie radeę dam bo łowię bolenie ponad 30 lat ale współczuje innym. Gdybym miał się nachodzić tyle co oni aby złowić te kilka ryb w sezonie to bym to rzucił.
Nawet koła mających "swoją wodę" niczego dobrego nie robią, z reguły zarybiają tym czego oczekują członkowie koła więc wyrośniętymi rybami takimi jak karp, karaś, szczupak czy innymi szybko rosnącymi gatunkami ryb, które są później w krótkim czasie wyłowione. Jednak można w krótkim czasie zarybiając i dobrze chroniąc oraz wprowadzając limity czy zakaz rybaczenia mieć doskonałe łowisko dala każdego, gdzie złowienie ryby nie stanowi problemu. W okolicy mam takie jezioro, gdzie ryb jest naprawdę sporo, niestety dla mięsiarzy regulamin łowiska jest nie do przyjęcia, ale powędkować można doskonale.
A gdzie można dostać te gumy RH12 bo szukam i nigdzie nie mogę znaleźć
A gdzie można dostać te gumy RH12 bo szukam i nigdzie nie mogę znaleźć
Szukaj na allegro czasami się pojawiają
O przynęty trzeba pytać mnie tak bliżej 01.04. Będzie 6 całkiem nowych modeli. Min. 2 rippey o pracy tak mocnej jak w woblerach. Wystarczy go wrzuci w nurt i trzymać. Pracuje sam tak mocno, że czuć drgania na kiju.
Kristoph1, koła mające swoje wody robią co robią, bo działają w socjalistycznych warunkach. Za komuny zakład mógł zrobić kiełbasę z byle czego i ludzie się po nią ustawiali nocą w kolejki. W PZW jest tak nadal. Gdyby takie koło musiało gospodarować tylko z tego co zarobią, a na około było by mnóstwo podobnych łowisk, to by się ta radosna działalność skończyła szybciutko.Zgadzam się jeśli chodzi o zarybianie przez koła, pisząc o tym jeziorze miałem na myśli prywatnego dzierżawcę, który zarybia z głową, wprowadził całkowity zakaz zabierania szczupaka, okonia i karasia złocistego i wiele innych obostrzeń. Są limity na zabieranie ryb innych gatunków, także nie prowadzą tam odłowów rybackich.
Pozdr.
A gdzie można dostać te gumy RH12 bo szukam i nigdzie nie mogę znaleźć
Szukaj na allegro czasami się pojawiają
Ja zamówiłem tutaj:
http://www.art-rod.com/sklep/-c-5_222.html
O przynęty trzeba pytać mnie tak bliżej 01.04. Będzie 6 całkiem nowych modeli. Min. 2 rippey o pracy tak mocnej jak w woblerach. Wystarczy go wrzuci w nurt i trzymać. Pracuje sam tak mocno, że czuć drgania na kiju
O coś nowegoUstawiam się w kolejce :)