Co roku tego typu wątek się pojawia więc czas najwyższy go stworzyć. Zapraszam wszystkich maniaków boleniowych, pasjonatów "łososia dla ubogich" do dzielenia się swoimi sukcesami, spostrzeżeniami oraz opiniami odnośnie połowu tej ryby. Zdjęcia Waszych okazów mile widziane! Zakładam wątek nieco na wyrost bo sam się jeszcze nawet nie rozkręciłem.Co wyprawia Wisła wszyscy wiemy a jedyne moje tegoroczne bolenie to dwie ryby 55 i 58 cm złowione w naturalnym jeziorze więc szału nie ma...Może u Was jest lepiej.
W maju miałem 3 sztuki i jednego pod koniec kwietnia. Małe ryby 50taki typowe majowe chlapaki. Jak woda opadnie w czerwcu powinno byc lepiej. Liczę na masowy atak rapiszonów ale na bicie rekordu to raczej ciężko będzie.
Dwa tygodnie temu miałem na rzece, na której zwykle łowię bolenia 74 cm. Wziął późnym popołudniem na białego rippera, swą pracą do złudzenia przypominającego żwawo buszującą uklejkę. Jest to, jak do tej pory, mój największy boleń. Rybami najczęściej tu występującymi są okoń i szczupak. Boleń występuje sporadycznie i niewiele osób go złowiło.
Widzę Piotrze, że nawiązałeś do klasyka. "Boleń, czyli łosoś dla ubogich" tak poetycko o rapie pisał Wacław Strzelecki w "Wędkarstwie rzecznym". Moja ulubiona książka o tematyce wędkarskiej. Pozdrawiam.
Fajna bestyjka na otwarcie.Ja też wiążę nadzieje z czerwcem ale jak patrzę na Wisłę to jeśli czerwiec to raczej końcówka...Takie jest życie ale walczyć trzeba:-)
Wspaniały boleń - prawdziwy smok! Napisz może coś więcej, na przykład ile miał centymetrów, ewentualnie ile ważył. No i jeśli możesz zdradzić, to napisz, gdzie takie potwory biorą. Pozdrawiam i kolejnych sukcesów życzę.
Potwierdzam, że warto poczytać wspomniany wyżej artykuł na blogu Jakuba. W końcu nie co dzień łowi się... Nie, nie będę zdradzał - przeczytajcie sami, na pewno się nie rozczarujecie. Jakubie - gratuluję połowu!
No ładny. Ja dziś robiłem rekonesans rowerkiem. Ponad 15 km zrobione i żadnego ciekawego miejsca nie znalazłem. Woda wszędzie duża nawet na stojących zbiornikach.
Dolna Wisła dalej zamknięta dla skutecznego łowienia. Łąki zalane dojazd do wody wykluczony. Do tego dzień w dzień przelotne burze z siarczystym opadem deszczu. Jeśli w czerwcu to już tylko koniec miesiąca chyba......
W rzekach wysoki stan, w zbiornikahc zaporowych też, a teraz na dodatek wysokie temperatury też nie sprzyjają braniu ryb ;((
Ale, żeby mnie przykuli, to się i tak w piątek wyrwę nad wodę.
A u nas w koncu sie ruszyly :). Caly maj czekalem na to walniecie w streamera. Lowie je wylacznie na muche. Wczoraj pierwsze ryby zameldowaly sie na haku. Do reki co prawda tylko 1 ale dobry. Sprawdza sie coroczne doswiadczenie. Musza wylazic rosliny z wody. Na Pilicy bolen zachowuje sie bardziej podobnie do szczupaka jak do bolka. Nie siedzi na otwartej wodzie tylko startuje do wszystkiego co przeplywa obok krzaczorow.
W maju tez sie trafialy, ale male i tych nie licze.
Wreszcie cos delikatnie drgnęło.Nie było czasu na wędkowanie a i pogoda nie rozpieszczała.Ryby totalnie nieaktywne ( czyli dokładnie jak nie lubię ) i trzeba je było wyciągać "za uszy" z rewirów.Z tej racji królem polowania Salmo Thrill czyli mistrz prowokacji.Jest pierwsza siedemdziesiątka sezonu i chlapak ponad 50 cm, plus jedno wyjście do przynęty bez uderzenia.Oby to był długo wyczekiwany początek boleniowania...
Nareszcie Piotrze miałeś możliwość dorwać swoje ulubione ryby - bolenie. Piszesz, że zbytnio nie współpracowały, więc rezultat tym bardziej cieszy. Gratuluję połowu! Pozdrawiam.
Piotrze, szczerze zazdroszczę! GRATULACJE!!!
Żeby łowić, trzeba być nad wodą, a u mnieniestety z tym kiepsko. Z uwagi na stan zdrowia, nie powinienem narażać się na takie upały, muszę poczekać aż się trochę ochłodzi. ;(((
Dzięki.Chodzą takie byki aż miło:-) Żeby tylko chciały brać...Narazie było jeszcze słabo.Nie ma tego co jest dla mnie największą magią boleniowania czyli podchodzenia atakujących ryb.Trzeba szukać na wyczucie a nie polować na konkretne i upatrzone osobniki.Jeszcze nie ma tych orgii boleniowych kiedy woda sie wręcz gotuje, wszystko jest raczej dyskretne ale one tam są....Może się sprawdzi pewna prawidłowość, mianowicie zauważyłem że dobry czerwiec to słaby koniec lata a kiepski czerwiec może zwiastować eldorado w sierpniu.Takie mam spostrzeżenia rok do roku na mojej Wiśle.Nie mam pojęcia z czego to wynika...Jak tylko będzie czas atakuję znowu chociaż zbliżające się upały faktycznie zniechęcają.Boleniom to jednak niekoniecznie przeszkadza.Próbuję się przekonać do plecionki i niewykluczone że ten sezon przełowię "sznurkami" bo do żyłek nie mam już cierpliwości.Albo tą rzeką kwas siarkowy płynie albo ten nylon teraz takiej kiepskiej jakości.Od czasu do czasu mam ambitny cel w postaci polowania na bolki w naturalnym jeziorze.Nikt ich tu nie niepokoi, prawie nikt nie łowi ale chyba znalazłem ich słaby punkt:-) To zupełnie inne ryby niż te z rzeki a rosną sobie spokojnie i niektóre z nich to prawdziwe bestie.Może być fajnie jeśli zdrowie i pogoda dopiszą:-)
Ładnie. W poniedziałek byłem zobaczyć co nad wodą ale rapy nawet nie słyszałem.....znowu oksy i sandaczyk w tym samym rozmiaże. Ale testnołem sobie wobki mentosowe pozdrawiam i jeden kozak dał wszystkie ryby.
Co sie dzieje z tymi bolkami ?. Czytam, ze nie tylko u mnie lipa. A mial byc to dla mnie rok bolenia. A tu co ?. Bardzo pojedyncze wymeczone ryby. Czyzby to krajowa zmowa tych ryb :) ?
Co sie dzieje z tymi bolkami ?. Czytam, ze nie tylko u mnie lipa. A mial byc to dla mnie rok bolenia. A tu co ?. Bardzo pojedyncze wymeczone ryby. Czyzby to krajowa zmowa tych ryb dokladnie tak!!!!!!!
Nie ma szału to fakt.Nie widać ryb a jeśli to sporadycznie ale cierpliwości.Te upały też robią robotę.Mnie powstrzymały przed wyjściem nad wodę...Trzeba atakować kiedy jest okienko pogodowe.Myślę że w weekend spróbuję powalczyć.Życzyłbym sobie takich boleniowych orgii jakie widziałem ze dwa lata wstecz w sierpniu.Coś nie do opisania.Nie było opcji żeby "wyzerować", ryby były zawsze.Aż się pragnęło chocby na godzinę wyskoczyć nad wodę...Mam nadzieję że wszystko przed nami.Będę raportował;-)
Rapy nie biorą , no cóż.... ale może w ten weekend będziemy mieli mistrza w boksie. Po Rydze to już nie wiem czy nas wszędzie można robić w tak oczywisty sposób w chuja na każdej arenie. Promotorem gliniarza z łotwy jest niemiec, może o to chodzi. Sory ale musiałem napisać o tym, tu na forum wędkarskim, może kogoś to zainteresuje. Sulęcki uważam że wygra, raz został już oszukany w stanach. Powodzenie życzę dla nowego mistrza!
Przemas83 poczta na wedkuje mi nawala i nie mogę Ci odpisać na priv...Wywala mi cannot conect to server i nic nie idzie wysłać.Wrzucę odpowiedź tutaj.Moze namierzysz.
Też mam takie dwa kilkunastohektarowe jeziorka gdzie zarybiano boleniem i podobno są tu niezłe "knagi" ale średniaków jeszcze więcej.Kiedyś podwymiarki brały jak głupie w opadzie na ziarnko kukurydzy i bułkę zamiast wzdręg:-)Nikt ich tu nie niepokoi.Ludzie łowią tylko szczupaczka, okonia i czasem sandacza.Boleń jest, widać czasem jak chodzi pod wierzchem i gania ale żeby go złowić na spinning to już takie proste nie jest...Polecam Ci filmy na kanale Radek Włodarczak na yt.Jest tam sporo o boleniach z zaporówki natomiast mnie sie te patenty na naturalnym zbiornku nie sprawdzają.Inna woda.Ja swoje bolki łowiłem na otwartej wodzie w pobliżu skupisk drobnicy na szesciometrowej wodzie co jest na tym zbiornkiu już maxem jeśli chodzi o głebokość.Nie widać było ich aktywności ale jak widać to jeszcze lepiej.Rzucałem konsekwentnie w upatrzony rejon woblerami powierzchniowymi.Dwa które mi się sprawdziły to Rapala Skitter Pop i do ostrzejszej prowokacji Salmo Spitti'n Rover ( taki wariat z turbinką metalową z tyłu ).Nic nie zwiastowało ryby ale domyślałem się ze tam są i miałem tym razem rację.Brania piękne i pewne.Wobler znikał ,plecionka się napinała i siedział na kiju nawet bez zacinania.Ksiązkowa akcja.Nawet cienki wolfram do 5 kg nie był przeszkodą.Normalnie dałbym fluorocarbon ale zawsze jak się nie zabezpieczysz weźmie szczupaczyna nie wiadomo skąd i upierdzieli łowny wobler...Plecioneczka 12 lb ,kijek do 18 gram i zabawa świetna.Ale musze przyznać że czasem brać nie chcą.Podpłynie bo to widać jak podchodzi ale nie atakuje.Są i takie dni.Wydaje mi się że najlepsza pora to wieczór i późne popołudnie ale i rankiem warto próbować.W upalne dni bolki lubią pływać pod wierzchem jak rekiny.Dobrze to widać nawet bez polaroidów.Warto i wtedy próbować.To agresywne świry i może się udać go sprowokować.Jakoś woblery "rzeczne" mi się tu nie sprawdziły ale może trzeba kombinować z prowadzeniem.
Siema zapaleńcu. Dzięki za odpowiedż. Po przegranej Sulęckiego z rana w niedzielę pojechałem na ryby...... spotkałem kolegę ze starej pracy i po wymianie zdań dostałem namiar na jeziorko. Jeziorko nie duże, znam je bo sandacza tam dostawałem czasemchciały . I co się okazuje? Są ale jakie, na moje to 70 , 80 cm , takie ryby. Nic nie mogłem z nimi zrobić przez dwie godziny , tak samo jak Sulęcki w walce o pas. Jak mi się uda któregoś złowić to napewno zdam relację, Tobie pierwszemu się pochwalę hehe. Pozdro!
Wisła idealna dla miłośników surfingu...Fale, białe grzywy, wieje omal łba nie urwie.Nienawidzę takiej pogody ale przynajmniej temperatura komfortowa.Jeszcze mi feederowcy miejscówki obsiedli:-(((.Za to rzeka jakby martwa.Zresztą nawet gdyby było inaczej nic by nie było widać:-) Na pocieszenie jednego malucha udało się przechytrzyć w tym huraganie ale męczące takie łowienie:-(. To zdecydowanie nie to ale każda rybka cieszy w takich warunkach.
Właśnie.Przy takich jak ostatnio wiatrach z powierzchni nie połowisz... Wogóle pod psem pogoda.Najlepsza na powierzchniowe łowy jak dla mnie jest flauta - wtedy to ma sens.
Świetne zdjęcie.Bez wizy wpłynął na wody terytorialne UE? Trzeba było mu udzielić azylu...:-)
Malutka przykosa po Białoruskiej stronie. Nie mogłem niczym dosięgnąć. Zdecydowałem się na Wahadło Mikado Star i przeciążenie kija. Pierwszy rzut i siedzi. Wypuszczony po naszej stronie bo innej możliwości nie miałem :) Na granicznym nie można przechodzic przez Bug.
Co roku tego typu wątek się pojawia więc czas najwyższy go stworzyć. Zapraszam wszystkich maniaków boleniowych, pasjonatów "łososia dla ubogich" do dzielenia się swoimi sukcesami, spostrzeżeniami oraz opiniami odnośnie połowu tej ryby. Zdjęcia Waszych okazów mile widziane! Zakładam wątek nieco na wyrost bo sam się jeszcze nawet nie rozkręciłem.Co wyprawia Wisła wszyscy wiemy a jedyne moje tegoroczne bolenie to dwie ryby 55 i 58 cm złowione w naturalnym jeziorze więc szału nie ma...Może u Was jest lepiej.
W maju miałem 3 sztuki i jednego pod koniec kwietnia. Małe ryby 50taki typowe majowe chlapaki. Jak woda opadnie w czerwcu powinno byc lepiej. Liczę na masowy atak rapiszonów ale na bicie rekordu to raczej ciężko będzie.
Dwa tygodnie temu miałem na rzece, na której zwykle łowię bolenia 74 cm. Wziął późnym popołudniem na białego rippera, swą pracą do złudzenia przypominającego żwawo buszującą uklejkę. Jest to, jak do tej pory, mój największy boleń. Rybami najczęściej tu występującymi są okoń i szczupak. Boleń występuje sporadycznie i niewiele osób go złowiło.
Widzę Piotrze, że nawiązałeś do klasyka. "Boleń, czyli łosoś dla ubogich" tak poetycko o rapie pisał Wacław Strzelecki w "Wędkarstwie rzecznym". Moja ulubiona książka o tematyce wędkarskiej. Pozdrawiam.
Fajna bestyjka na otwarcie.Ja też wiążę nadzieje z czerwcem ale jak patrzę na Wisłę to jeśli czerwiec to raczej końcówka...Takie jest życie ale walczyć trzeba:-)
Atomowe branie na Rapale Oryginal.
Piękny bolo - gratulacje! Róbcie mi tak dalej to będę rzucał za nimi choćby z wału przeciwpowodziowego:-)
Ale rapa.... na orydżynalke w maju? Zapisuje sobie to.
Wspaniały boleń - prawdziwy smok! Napisz może coś więcej, na przykład ile miał centymetrów, ewentualnie ile ważył. No i jeśli możesz zdradzić, to napisz, gdzie takie potwory biorą. Pozdrawiam i kolejnych sukcesów życzę.
Ĺadny
Bugowy bolek. Gdyby ktoś chciał poczytać o "okolicznaściach przyrody" połowu to zapraszam na blog https://wedkuje.pl/n/dzien-dziecka-nad/101647
Potwierdzam, że warto poczytać wspomniany wyżej artykuł na blogu Jakuba. W końcu nie co dzień łowi się... Nie, nie będę zdradzał - przeczytajcie sami, na pewno się nie rozczarujecie. Jakubie - gratuluję połowu!
Nad Bugiem tez mozna fajnie polapac
No ładny. Ja dziś robiłem rekonesans rowerkiem. Ponad 15 km zrobione i żadnego ciekawego miejsca nie znalazłem. Woda wszędzie duża nawet na stojących zbiornikach.
Ciekawe jak z boleniami w Warcie poniżej zapory Jeziorska, na odcinku sieradzkim? Ma ktoś jakieś spostrzeżenia?
Dolna Wisła dalej zamknięta dla skutecznego łowienia. Łąki zalane dojazd do wody wykluczony. Do tego dzień w dzień przelotne burze z siarczystym opadem deszczu. Jeśli w czerwcu to już tylko koniec miesiąca chyba......
Domyślam się, co czujecie! Wiem co się dzieje ze mną, gdy rzeka, na której zwykle łowię wylewa. Ten stan można określić terminem "smutek wędkarza"...
W rzekach wysoki stan, w zbiornikahc zaporowych też, a teraz na dodatek wysokie temperatury też nie sprzyjają braniu ryb ;((
Ale, żeby mnie przykuli, to się i tak w piątek wyrwę nad wodę.
A u nas w koncu sie ruszyly :). Caly maj czekalem na to walniecie w streamera. Lowie je wylacznie na muche. Wczoraj pierwsze ryby zameldowaly sie na haku. Do reki co prawda tylko 1 ale dobry. Sprawdza sie coroczne doswiadczenie. Musza wylazic rosliny z wody. Na Pilicy bolen zachowuje sie bardziej podobnie do szczupaka jak do bolka. Nie siedzi na otwartej wodzie tylko startuje do wszystkiego co przeplywa obok krzaczorow.
W maju tez sie trafialy, ale male i tych nie licze.
Wreszcie cos delikatnie drgnęło.Nie było czasu na wędkowanie a i pogoda nie rozpieszczała.Ryby totalnie nieaktywne ( czyli dokładnie jak nie lubię ) i trzeba je było wyciągać "za uszy" z rewirów.Z tej racji królem polowania Salmo Thrill czyli mistrz prowokacji.Jest pierwsza siedemdziesiątka sezonu i chlapak ponad 50 cm, plus jedno wyjście do przynęty bez uderzenia.Oby to był długo wyczekiwany początek boleniowania...
Nareszcie Piotrze miałeś możliwość dorwać swoje ulubione ryby - bolenie. Piszesz, że zbytnio nie współpracowały, więc rezultat tym bardziej cieszy. Gratuluję połowu! Pozdrawiam.
Piotrze, szczerze zazdroszczę! GRATULACJE!!!
Żeby łowić, trzeba być nad wodą, a u mnieniestety z tym kiepsko. Z uwagi na stan zdrowia, nie powinienem narażać się na takie upały, muszę poczekać aż się trochę ochłodzi. ;(((
Dzięki.Chodzą takie byki aż miło:-) Żeby tylko chciały brać...Narazie było jeszcze słabo.Nie ma tego co jest dla mnie największą magią boleniowania czyli podchodzenia atakujących ryb.Trzeba szukać na wyczucie a nie polować na konkretne i upatrzone osobniki.Jeszcze nie ma tych orgii boleniowych kiedy woda sie wręcz gotuje, wszystko jest raczej dyskretne ale one tam są....Może się sprawdzi pewna prawidłowość, mianowicie zauważyłem że dobry czerwiec to słaby koniec lata a kiepski czerwiec może zwiastować eldorado w sierpniu.Takie mam spostrzeżenia rok do roku na mojej Wiśle.Nie mam pojęcia z czego to wynika...Jak tylko będzie czas atakuję znowu chociaż zbliżające się upały faktycznie zniechęcają.Boleniom to jednak niekoniecznie przeszkadza.Próbuję się przekonać do plecionki i niewykluczone że ten sezon przełowię "sznurkami" bo do żyłek nie mam już cierpliwości.Albo tą rzeką kwas siarkowy płynie albo ten nylon teraz takiej kiepskiej jakości.Od czasu do czasu mam ambitny cel w postaci polowania na bolki w naturalnym jeziorze.Nikt ich tu nie niepokoi, prawie nikt nie łowi ale chyba znalazłem ich słaby punkt:-) To zupełnie inne ryby niż te z rzeki a rosną sobie spokojnie i niektóre z nich to prawdziwe bestie.Może być fajnie jeśli zdrowie i pogoda dopiszą:-)
Ładnie. W poniedziałek byłem zobaczyć co nad wodą ale rapy nawet nie słyszałem.....znowu oksy i sandaczyk w tym samym rozmiaże. Ale testnołem sobie wobki mentosowe pozdrawiam i jeden kozak dał wszystkie ryby.
Co sie dzieje z tymi bolkami ?. Czytam, ze nie tylko u mnie lipa. A mial byc to dla mnie rok bolenia. A tu co ?. Bardzo pojedyncze wymeczone ryby. Czyzby to krajowa zmowa tych ryb :) ?
Na Wiśle wciąż nie mam dostępu do najlepszych miejscówek... w dodatku te komaryy.... tyle tego że oddycha się nimi.
Co sie dzieje z tymi bolkami ?. Czytam, ze nie tylko u mnie lipa. A mial byc to dla mnie rok bolenia. A tu co ?. Bardzo pojedyncze wymeczone ryby. Czyzby to krajowa zmowa tych ryb dokladnie tak!!!!!!!
Nie ma szału to fakt.Nie widać ryb a jeśli to sporadycznie ale cierpliwości.Te upały też robią robotę.Mnie powstrzymały przed wyjściem nad wodę...Trzeba atakować kiedy jest okienko pogodowe.Myślę że w weekend spróbuję powalczyć.Życzyłbym sobie takich boleniowych orgii jakie widziałem ze dwa lata wstecz w sierpniu.Coś nie do opisania.Nie było opcji żeby "wyzerować", ryby były zawsze.Aż się pragnęło chocby na godzinę wyskoczyć nad wodę...Mam nadzieję że wszystko przed nami.Będę raportował;-)
Widocznie jeszcze bardziej się wycwaniły ;)
Rapy nie biorą , no cóż.... ale może w ten weekend będziemy mieli mistrza w boksie. Po Rydze to już nie wiem czy nas wszędzie można robić w tak oczywisty sposób w chuja na każdej arenie. Promotorem gliniarza z łotwy jest niemiec, może o to chodzi. Sory ale musiałem napisać o tym, tu na forum wędkarskim, może kogoś to zainteresuje. Sulęcki uważam że wygra, raz został już oszukany w stanach. Powodzenie życzę dla nowego mistrza!
...no cóż. Sulęcki nie potrafił przez 12 rund zagrozić mańkutowi. Boks to szermierka na pięści jednak, ale to nadal sport.
Co ma boks do boleni???
Przemas83 poczta na wedkuje mi nawala i nie mogę Ci odpisać na priv...Wywala mi cannot conect to server i nic nie idzie wysłać.Wrzucę odpowiedź tutaj.Moze namierzysz.
Też mam takie dwa kilkunastohektarowe jeziorka gdzie zarybiano boleniem i podobno są tu niezłe "knagi" ale średniaków jeszcze więcej.Kiedyś podwymiarki brały jak głupie w opadzie na ziarnko kukurydzy i bułkę zamiast wzdręg:-)Nikt ich tu nie niepokoi.Ludzie łowią tylko szczupaczka, okonia i czasem sandacza.Boleń jest, widać czasem jak chodzi pod wierzchem i gania ale żeby go złowić na spinning to już takie proste nie jest...Polecam Ci filmy na kanale Radek Włodarczak na yt.Jest tam sporo o boleniach z zaporówki natomiast mnie sie te patenty na naturalnym zbiornku nie sprawdzają.Inna woda.Ja swoje bolki łowiłem na otwartej wodzie w pobliżu skupisk drobnicy na szesciometrowej wodzie co jest na tym zbiornkiu już maxem jeśli chodzi o głebokość.Nie widać było ich aktywności ale jak widać to jeszcze lepiej.Rzucałem konsekwentnie w upatrzony rejon woblerami powierzchniowymi.Dwa które mi się sprawdziły to Rapala Skitter Pop i do ostrzejszej prowokacji Salmo Spitti'n Rover ( taki wariat z turbinką metalową z tyłu ).Nic nie zwiastowało ryby ale domyślałem się ze tam są i miałem tym razem rację.Brania piękne i pewne.Wobler znikał ,plecionka się napinała i siedział na kiju nawet bez zacinania.Ksiązkowa akcja.Nawet cienki wolfram do 5 kg nie był przeszkodą.Normalnie dałbym fluorocarbon ale zawsze jak się nie zabezpieczysz weźmie szczupaczyna nie wiadomo skąd i upierdzieli łowny wobler...Plecioneczka 12 lb ,kijek do 18 gram i zabawa świetna.Ale musze przyznać że czasem brać nie chcą.Podpłynie bo to widać jak podchodzi ale nie atakuje.Są i takie dni.Wydaje mi się że najlepsza pora to wieczór i późne popołudnie ale i rankiem warto próbować.W upalne dni bolki lubią pływać pod wierzchem jak rekiny.Dobrze to widać nawet bez polaroidów.Warto i wtedy próbować.To agresywne świry i może się udać go sprowokować.Jakoś woblery "rzeczne" mi się tu nie sprawdziły ale może trzeba kombinować z prowadzeniem.
Siema zapaleńcu. Dzięki za odpowiedż. Po przegranej Sulęckiego z rana w niedzielę pojechałem na ryby...... spotkałem kolegę ze starej pracy i po wymianie zdań dostałem namiar na jeziorko. Jeziorko nie duże, znam je bo sandacza tam dostawałem czasemchciały . I co się okazuje? Są ale jakie, na moje to 70 , 80 cm , takie ryby. Nic nie mogłem z nimi zrobić przez dwie godziny , tak samo jak Sulęcki w walce o pas. Jak mi się uda któregoś złowić to napewno zdam relację, Tobie pierwszemu się pochwalę hehe. Pozdro!
Niezłe żniwo:-) U mnie jak nie piekielny żar to wieje omal głowy nie urwie...Czekam na pogode i wolny czas żeby też pogonić za bolkiem.
Wisła idealna dla miłośników surfingu...Fale, białe grzywy, wieje omal łba nie urwie.Nienawidzę takiej pogody ale przynajmniej temperatura komfortowa.Jeszcze mi feederowcy miejscówki obsiedli:-(((.Za to rzeka jakby martwa.Zresztą nawet gdyby było inaczej nic by nie było widać:-) Na pocieszenie jednego malucha udało się przechytrzyć w tym huraganie ale męczące takie łowienie:-(. To zdecydowanie nie to ale każda rybka cieszy w takich warunkach.
O jest rybka. Weekend tuż tuż, może i mi się wkońcu uda. Mam jeszcze te jeziorowe po drodze. Oby tak nie pizgało....
Właśnie.Przy takich jak ostatnio wiatrach z powierzchni nie połowisz... Wogóle pod psem pogoda.Najlepsza na powierzchniowe łowy jak dla mnie jest flauta - wtedy to ma sens.
Ten z Białorusi przyciągnięty
Świetne zdjęcie.Bez wizy wpłynął na wody terytorialne UE? Trzeba było mu udzielić azylu...:-)
piękne rybki Panowie łowicie- gratulacje!!!
Świetne zdjęcie.Bez wizy wpłynął na wody terytorialne UE? Trzeba było mu udzielić azylu...:-)
Malutka przykosa po Białoruskiej stronie. Nie mogłem niczym dosięgnąć. Zdecydowałem się na Wahadło Mikado Star i przeciążenie kija. Pierwszy rzut i siedzi. Wypuszczony po naszej stronie bo innej możliwości nie miałem :) Na granicznym nie można przechodzic przez Bug.