Reklama
  • Sebastian Kowalczyk2010-01-23 19:54:52

    Chciałbym pokazać Wam, że nie tylko „ryby oszalały” ale również oszaleli wędkarze z Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy. Mam nadzieję, że tak pozytywnie zaczną szaleć również wędkarze z innych regionów Polski. W tym szaleństwie jest metoda. Zapraszam do obejrzenia materiału :)

    TV Goleniów

    http://www.youtube.com/watch?v=FkdL0tkz9tk

     

  • pisaq 2010-01-23 20:22:35

    Nie pamiętam w jakim temacie, ale kiedyś napisałem, że bardzo chętnie poświęciłbym swój czas na pilnowanie jednego z najbliższych łowisk.
    Jakby tak z każdego koła znalazło się po kilku-kilkunastu ochotników to można byłoby praktycznie wyeliminować kłusownictwo. Do tego wsparcie policji, straży miejskiej, PSR i SSR i można zdziałać cuda.
    W tym materiale mamy zobrazowany ogrom kłusowniczego procederu. Możemy wyobrazić sobie szkody jakie wyrządzają nam te (cenzura autorska). Wyeliminowanie ich może pomóc polskiemu wędkarstwu nawet przy tak słabych zarybieniach.
    Niestety, nie każdy zbiornik czy ciek ma szansę na to, aby powstało jakieś Towarzystwo Ochrony Żabioka Za Tartakiem.

    I faktycznie, nawet intensywne zarybienia nie przyniosą efektu, gdyż im więcej ryb wrzucimy do wody tym więcej wyłowią kłusole. Jeżeli wyławiają 60% z tony to daje nam 400kg ryby w wodzie. Jeżeli wyłowią 60% z 10 ton to będziemy mieli o wiele więcej ryb, ale jakim kosztem?

    Do gazu z nimi :x

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-23 20:23:53

    Niesamowite !!!!  Wierzyć się nie chce, że jeszcze istnieją tacy WIELCY ludzie. I to gdzie panowie - u nas w Polsce. Ogląda się ten materiał jak jakieś saens fiction, jak jakąś historię z krainy baśni. A to wszystko dzieje się naprawdę. Jednak wraca mi wiara w ludzi, że można, że świat jednak nie jest taki całkiem beznadziejny. Wielki szacunek dla tych WIELKICH ludzi.

    Pozdrawiam

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-23 20:36:32

    Nie chce się wierzyć że jeszcze są tacy koledzy wśród nas . Jestem pełen podziwu i żałuję że mieszkam tak daleko od Was .Życzę wytrwałości i sukcesów w przyszłości a kłusoli oby Wam się udało wytępić.Pozdrawiam.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-01-23 20:38:21

    Aż miło to oglądac,wielkie uznanie i szacunek dla tej garstki zapaleńców,oby takich ludzi i akcji było więcej

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-23 22:44:45

    jasny gwint, sam chciałbym zobaczyć jak tarlaki się uganiają - nigdy jeszcze nie widziałem w naturze łososiowatych. jestem marnym pionkiem w egzystencji przyrody a takie cuda próbują niszczyć bezmózgi i za co albo do czego, dla marnej mamony? wielkie dzięki dla panów pilnujących dzięki wam być może wieksza rzesza ludzi zobaczy to dobro natury brawo!

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-23 23:53:35

    W tym szaleństwie jest metoda. Podziwiam za determinację

  • maksymilian 42 2010-01-24 20:36:41

    Koledzy z Goleniowa tak długo będziecie mieli spokój póki jakiś prezes okręgu nie wymyśli zawodów o "beczkę piwa" na rzece Inie lub na innej waszej wodzie,bo tak jest z Parsętą.
    Pozdrawiam maksymilian 42

  • Reklama
  • Sebastian Kowalczyk 2010-01-24 21:00:58

    Koledzy z Goleniowa organizują takie zawody i nie widzę w tym nic złego, sam miałem jechać nad Inę w zeszły czwartek. Niestety nie udało mi się. Ja widzę to w ten sposób:

    -ochrona wody i rybostanu przed zapędami kłusoli

    -akcje promocyjno marketingowe (zawody itp.) czyli im więcej wędkarzy ściągniemy nad wodę tym więcej będzie kasy na zarybienia z opłat za wędkowanie

    -im więcej kasy na zarybienia tym więcej ryb i koło się zamyka

    Wszyscy są szczęśliwi i uśmiechnięci, jakie to proste prawda? (teoretycznie ;)

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-24 21:22:02

    Takie małe sprostowanie Prezes wygrał te zawody nie zorganizował.
    W 100% zgadzam się z kolegą Kowson77
    A tak na marginesie to Lipień Drawy jest ok a zawody nad Parsętą beee ?

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-24 22:53:17

    Mam nadzieje, że w przyszłym roku nasi Koledzy na ochronę tarlisk troci dostaną kasę z funduszy unijnych. Zasługujecie na to. Na byle co /czasami/ trwonione sa te środki, a tu jest bardzo poważny temat. Nastąpił
    przełom w mysleniu - i mam nadzieje na zawsze! Pseudo - pomocnikom ichtiologom, ugniataczom trociowych brzuchów w czasie "tarła made in PZW" - mówię STOP ! A zawody...to już przeszłość. Niestety. W takim wydaniu żadne rzeki trociowe, pstragowe, lipieniowe w Polsce takiego czegoś nie udzwigną, nawet jesli ryby zostaną uwolnione. Troć i łosoś w Polsce szybkim krokiem zmierzają za jesiotrami, ku zagładzie. Wymagają nadzwyczajnych działań, takich, jak to, co stało sie to nad Iną, dzięki naszym Kolegom.

  • pisaq 2010-01-25 01:25:24

    Odniosę się do tego co napisał Kolega Kowson77.
    Wiele razy powtarzałem - więcej członków, większe pieniądze, lepsze zarybienia, więcej pieniędzy na ochronę wód - więcej ryb!
    Nie wiem czemu przyrost ilości wędkarzy jest postrzegany tylko jako "zwiększenie presji wędkarskiej" a w domyśle - więcej gęb do wykarmienia. Jakby wszyscy zapisani po 95 nie płacili składek.
    Same zawody "na bitej rybie" to nieporozumienie. Rybę powinno się zabić, w przypadku chęci zjedzenia i taką możliwość - do czasu do czasu, z umiarem - powinien mieć każdy. Ot zabranie świeżej rybki w celach konsumpcyjnych.

    Natomiast zabijanie ryb dla sportu? Dla punktów? Jak się do tego mają zasady C&R?
    Zamiast Catch and Release powinno to brzmieć mniej więcej tak:
    Catch and if You want to eat - release or if You want to kill then just do it!
    Przepraszam za kiepski angielski.

    Widziałem kiedyś relację z zawodów rangi międzynarodowej w Szwecji, złowiona ryba - zdjęcie przy miarce, wykonane zaplombowanym aparatem i rybka do wody. I to działało! Jakby był to sposób nieskuteczny to nikt by z niego nie korzystał.

    Jak chcemy wprowadzać zachodnią "kulturę wędkowania" to powinniśmy to uczynić nie tylko w przypadku amatorów, ale i zawodowców!
    Pozdrawiam!

  • Reklama
  • Sebastian Kowalczyk 2010-01-25 07:21:03

    „Nie wiem, czemu przyrost ilości wędkarzy jest postrzegany tylko, jako "zwiększenie presji wędkarskiej"”

     

    Kolego Pisaq, ja też się nad tym zastanawiam., Dla mnie to tok myślenia „leśnych dziadków” - po co nam intruzi? Jest dobrze, dla nas starczy i niech tak zostanie.

    Nie chciałem tu wtrącać wątku C&R, aby nie odciągać dyskutujących od sedna tematu. Zaraz utworzyłaby się odrębna dyskusja pod tytułem wypuszczać czy nie a nie oto mi chodziło. Oczywiście masz rację. Zawody wędkarskie, czyli czysta rywalizacja między wędkującymi, nie powinny odbywać się kosztem żywych zwierząt. W przypadku troci czy łososi możemy, chociaż być pewni, że ryby się nie zmarnują tak jak to często bywa na zawodach chociażby spławikowych gdzie młóci się uklejki i inną drobnicę na tony. Bądźmy jednak optymistyczni, coraz więcej takich imprez odbywa się już na żywej rybie.

    Myślę, że to jest temat na inny wątek, zresztą nieraz poruszany. Chciałem tutaj zwrócić uwagę, na to, co się dzieje nad wodą.  Bardzo się cieszę, że pozytywne „szaleństwo” kolegów z Goleniowa się wszystkim podoba. W tym szaleństwie na pewno jest metoda i takie działania na obecną chwilę są jak najbardziej potrzebne  ale czy to jest normalne, aby garstka ludzi robiła to za płacą, co roku komuś innemu?

     

     

    Zadam Wam koledzy pytanie. Czy wiecie, dla czego w wielu krajach wędkarstwo nie boryka się z takimi problemami jak w Polsce? Dla tego, że jest świetnie prosperującym biznesem. Dla czego u nas w kraju jest tak a nie inaczej? Bo biznes jest partacko prowadzony. Co się powinno robić z niekompetentnym zarządem źle prosperującej firmy? Pytanie retoryczne, może po pewnych zmianach starczyłoby na ochronę, zarybienia, kształcenie młodzieży, zawody, medale, zloty, integrację i beczkę piwa. To też jest potrzebne.

     

    Poruszę jeszcze temat opłat za wędkowanie. Czytając niektóre wątki na forum mam momentami wrażenie, że część kolegów uważa, że coś im się należy prawie za darmo lub za pół darmo. Niestety nie, wędkarstwo musi kosztować i kosztuje na całym świecie z powodu wysokich kosztów. Weźmy na przykład kolegów z SSR. Czy to jest w porządku, że dokładają z własnych pieniędzy do ochrony naszych łowisk?

    No wydaje mi się, że jakkolwiek słuszna i chwalebna jest idea istnienia takiej organizacji to chyba nie.

     

    PSR powinno całkowicie wystarczyć a koledzy ze „społecznościówki” z racji wnoszonych opłat za wędkowanie, powinni łowić w nocy sumy a nie uganiać się z narażeniem zdrowia i życia za kłusownikami.

    Oczywiście wchodzi tu w grę złe zarządzanie naszą kasą, ale nie tylko. Może składki są trochę za niskie i tych pieniędzy nie ma po prostu w budżecie.

     

    Następna sprawa to rybacy śródlądowi. Uważam, że są jak najbardziej potrzebni. Ktoś się spyta, do czego? Do zarybień, przecież ktoś to musi robić, ale to będzie kosztować. Kontrolowane odłowy też są potrzebne, przynajmniej do czasu, kiedy co niektórych rejestry połowów nie przestaną parzyć w ręce. Dla czego rybacy odławiają ryby, za które my płacimy? Dla tego, że to przynosi dochód a samo zarybianie byłoby tylko wydatkiem a zwrot w naszych warunkach bezprawia niekoniecznie byłby pewny.

    Kolego Gilbert nie do końca się z Tobą zgodzę, co do bezsensu ugniatania trociowych brzuchów. Te brzuchy ugniata się nie tylko w Polsce. W Szwecji są ogromne ośrodki zarybieniowe nad łososiowo –trociowymi rzekami.

    Tam nie ma rybaków odławiających ryby na sprzedaż a kłusownictwo jest marginalne. Niestety natura sama nie da rady tak szybko się odradzać nawet przy tak niskiej presji wędkarskiej.

    Byłem nad jednym z takich łowisk. Rejestry razem z licencjami nosi się przypięte do kurtki, aby były z daleka widoczne przez lornetki strażników. Fantastycznie byłoby mieć taki porządek i ochronę nad wodą tutaj w Polsce, niestety to znowu kwestia pieniędzy i to nie małych.

     

     

  • Sebastian Kowalczyk 2010-01-25 07:28:15

    dlatego dlaczego...przeprasza za błędy...

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-25 08:47:15

    Ja tylko na chwilę w temat wpadłem-kolega kowson77 opisuje wspaniałą sytuacje-kiedy wszystko jest jawne i bez niedomówień-sytuacja na łowisku gdzie pozwolenie nosi się jako plakietkę przy kurtce mnie osobiscie rozbawiła ale dlatego, że jak pod Mostem Gdańskim w Warszawie spinningowałem i straż płynęła a dokładniej jeden straznik motorówką, po prostu wpłynął w kamienie(oczywiście motorówka jest zabezpieczona) i wyglądało to jak desant w Normandii...

    W Polsce sami sobie linę szykujemy bo z jednej strony wiemy jak byc powinno a z drugiej...każdy właściciel wód próbuje jak najwiecej na tej wodzie zarobic...i nawet jak robi to wbrew regulaminom i prawu to nic nie jesteśmy w stanie z tym zrobic. Ten Biznes o jakim pisze kolega kowson77 zawita u nas jak już naprawdę będzie źle i ktoś inny(Unia czy ktoś inny) ścisnie nasz kraj że nie dbamy o środowisko wielomilionowymi karami....


    ..za błędy przepraszam

    kolego kowson- fajna kurtka w avatarze ;)

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-25 12:46:46

    Kowson - wiele z tego co napisałeś ma sens. Co do łososiowatych - niestety, tylko wzór Kanady tu przytoczę. Z liczb podanych przez Red. Jacka Kolendowicza z WŚ - tamten kraj daje rocznie ponad 17 milionów łososiowatych. Tarło tych ryb jest tylko obserwowane i chronione. Macanie ryb żeby im pomóc się rozrodzić - nie, odpadam z tego tematu. Nikt i nic nie zastąpi natury.  A co do kosztów wędkowania - to bez względu na to, czy chodzi o salmonidy, czy inne gatunki - najważniejsze jest jedno. Ile zeżre administracja. I tu, w naszym wędkarstwie, i w ZUS-ie, oraz wszędzie indziej. Relacja przychodów ze składek do zmarnowania tychże przez przerosniętą do absurdu "bazę" - to jest podstawa do stworzenia mojego projektu nowego związku wędkarskiego w Polsce. 

  • Sebastian Kowalczyk 2010-01-25 20:06:46

    Czekam z niecierpliwością niedzieli ;)

  • Reklama


Reklama
Reklama