Dziś ,już nie poraz pierwszy spotkałem się z chamstwem na łowisku ze strony starszych "wędkarzy" dlatego postanowiłem zwrócić na to uwagę. Wybrałem się na ryby nad Wartę w okolicach Załęcza Wielkiego. Tuż po wyjściu z auta spotkałem się z uwagami starszych wędkarzy, iż zachowuje się jak bym był u siebie, a następnie uprzejmi panowie, wyraźnie zdenerwowani moją obecnością (bo przecież będę im kradł mięso) postanowili mnie wylegitymować (oczywiście mają do tego prawo) lecz ja również poprosiłem o okazanie karty i wtedy nastąpiło milczenie, przynajmniej na 5 min dopóki nie rozłożyłem mojego spiningu. Wtedy zaczęły się komentarze, że nie ma tu drapieżnika i nie mam tu czego szukać. Zignorowałem docinki i przystąpiłem do wędkowania. Na szczęście rybki dopisały i panom miny zrzedły. Oczywiście wiem, że nie można generalizować i większość starszych kolegów po kiju jest faktycznie prawdziwymi wędkarzami, którzy chętnie dzielą się doświadczeniem z młodszymi jednak trafiają się i tacy, w okolicach Wielunia często, którzy patrzą na młodszych tylko jak na beztroskich gówniarzy, którzy nie mają pojęcia o wędkowaniu i przyszli płoszyć im ich mięcho na patele. Oby mniej takich pseudo wędkarzy pojawiało się na naszych łowiskach.
"postanowili mnie wylegitymować (oczywiście mają do tego prawo) lecz ja również poprosiłem o okazanie karty i wtedy nastąpiło milczenie," Nie maja takiego prawa. Kto może przeprowadzić kontrolę wędkarza wyczytasz w RAPR a tam nie ma ani słowa o tym, że na łowisku inni wędkarze mogą zażądać od innego wędkarza karty i zezwolenia. Co do zachowania - są takie miejsca na których łowią a dość często zabierają wszystko co na haczyku " swojaki " i nie w smak im " obcy ". JK
Miałem kiedyś taką sytuacje stary muszkarz z 40lat zwyzywał mnie od chamów dlatego że na górskiej rzece niby łowiłem na żywca był on 40metrów dalej i nie odróżnił woblera od żywca.A oczywiście łowiłem na wobler
Z chamstwem się nie spotkałem, w moich okolicach działają głównie "zniechęcacze". -Panie, nic Pan tu na te blaszki nie złowisz. -Panie, tu tylko małe leszczyki pływają. -Panie, był tu ostatnio taki ze spinningiem, nic nie złowił, nie ma sensu chodzić. itp
Nie ma się co takimi przejmować, a na chamstwo reagować zdecydowanie. Pozdrawiam
" Miałem kiedyś taką sytuacje stary muszkarz z 40lat " To ja już jestem karpiarz stary dziad he he ;-) Nie przejmujcie się na rybach " znawcami ", " swojakami " i innymi co wiedzą zawsze wszystko lepiej. Najlepiej wcale nie dyskutować a jeśli już to stanowczo cytując odpowiednie przepisy.JK
Dziś ,już nie poraz pierwszy spotkałem się z chamstwem na łowisku ze strony starszych "wędkarzy" dlatego postanowiłem zwrócić na to uwagę. Wybrałem się na ryby nad Wartę w okolicach Załęcza Wielkiego. Tuż po wyjściu z auta spotkałem się z uwagami starszych wędkarzy, iż zachowuje się jak bym był u siebie, a następnie uprzejmi panowie, wyraźnie zdenerwowani moją obecnością (bo przecież będę im kradł mięso) postanowili mnie wylegitymować (oczywiście mają do tego prawo) lecz ja również poprosiłem o okazanie karty i wtedy nastąpiło milczenie, przynajmniej na 5 min dopóki nie rozłożyłem mojego spiningu. Wtedy zaczęły się komentarze, że nie ma tu drapieżnika i nie mam tu czego szukać. Zignorowałem docinki i przystąpiłem do wędkowania. Na szczęście rybki dopisały i panom miny zrzedły. Oczywiście wiem, że nie można generalizować i większość starszych kolegów po kiju jest faktycznie prawdziwymi wędkarzami, którzy chętnie dzielą się doświadczeniem z młodszymi jednak trafiają się i tacy, w okolicach Wielunia często, którzy patrzą na młodszych tylko jak na beztroskich gówniarzy, którzy nie mają pojęcia o wędkowaniu i przyszli płoszyć im ich mięcho na patele. Oby mniej takich pseudo wędkarzy pojawiało się na naszych łowiskach. Cześć..:) Oczywiście koledzy się już wypowiedzieli w temacie! Następnym razem ignoruj zachowanie takich panów! Cwaniaki są wszędzie a dokumenty pokazuj na żądanie odpowiednich służb! Tacy panowie co najwyżej mogą zapytać czy masz kartę a nie legitymować!A tak naprawdę to przeszkodziłeś im w beztroskim zabieraniu ryb to tyle dla czego się tak zbulwersowali twoją obecnością..:) Pozdrawiam i połamania kija w ciszy nad wodą:)
Łowiąc i będąc na kontroli stwierdzam często,że spiningiści łowią bliżej niż wymaga tego regulamin,od innych wędkarzy.Trudno się póżniej dziwić że spławikowcy i gruntowcy patrzą "krzywym okiem" na spiningistów.Sami są sobie winni.Nie mówię o przypadku autora tego postu.Postępowanie spiningistów wyrabia pogląd innych użytkowników wód na ich temat.I bardzo często te poglądy maja swoje uzasadnienie.
Nie przejmuj sie Chamstwo jest wszędzie i w kazdym wieku, dobrze, że nie jest to nagminne. Ostatnio spotkałem inny przypadek. Dobrze,że bezposrednio nie dotyczył mnie. Nad zbiornikiem facet miał łąkę I zamierzał ja kosic. Przyjechało trzech młodych, terenówką, i na tej łączce zaczęli kręcic bączki. Facio sie spultał i zaczął ich opier....ć. Powiedzieli mu żeby się zamknął bo jak bedzie dalej przymulac to bo utłuką i wrzucą do wody. Gość zwiał i zadzwonił po policję. Przyjechali ale tamci ,,bohaterowie 3 na 1 " zdążyli odjechac. Kazali mu wykopac rów w poprzek drogi to więcej nie przyjadą. I tak zrobił. Ja akurat jechałem a tu rów i cały brzeg niedostępny. Pytam wedkarzy obok co tu sie stało a oni opowiadają jak było. Musiałem jechać szukac innego miejsca.
Łowiąc i będąc na kontroli stwierdzam często,że spiningiści łowią bliżej niż wymaga tego regulamin,od innych wędkarzy.Trudno się póżniej dziwić że spławikowcy i gruntowcy patrzą "krzywym okiem" na spiningistów.Sami są sobie winni.Nie mówię o przypadku autora tego postu.Postępowanie spiningistów wyrabia pogląd innych użytkowników wód na ich temat.I bardzo często te poglądy maja swoje uzasadnienie.
Jaki jest ten pogląd o spinningistach bo żadnego nie znam?
Ja jakoś nie miałam nigdy żadnych zastrzeżeń do łowiących tą metodą - bo właściwie , gdzie mają oni uprawiać swoje hobby skoro brzegi są usiane stałymi bywalcami - emerytami " łowiącymi " swoimi standardowymi metodami uważając , że cały akwen należy do nich bo przez samo zasiedzenie danego miejsca uzurpują sobie jedynie do niego prawo .
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Odpowiem jak ja zrobiłem.
1. Nieznajomy osobnik podszedł do mnie jak łowiłem i powiedział że to jego miejsce i nie chce mnie tu więcej widzieć.
2. Wybrałem miejsce około150 m niżej, przygotowałem i zanęciłem.
3. W dwa tygodnie dałem mu taki pokaz łowienia że do dziś po kilku latach podchodzi do mnie i zawsze jest grzeczny i uprzejmy.
4. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to mieć trochę czasu i trafić na okres dobrego żerowania. Potem można się znęcać nad takim delikwentem do woli :) a ból jaki mu sprawiał każda holowana nie przez niego ryba był widoczny i słyszalny z dużej odległości.:)
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Odpowiem jak ja zrobiłem.
1. Nieznajomy osobnik podszedł do mnie jak łowiłem i powiedział że to jego miejsce i nie chce mnie tu więcej widzieć.
2. Wybrałem miejsce około150 m niżej, przygotowałem i zanęciłem.
3. W dwa tygodnie dałem mu taki pokaz łowienia że do dziś po kilku latach podchodzi do mnie i zawsze jest grzeczny i uprzejmy.
4. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to mieć trochę czasu i trafić na okres dobrego żerowania. Potem można się znęcać nad takim delikwentem do woli :) a ból jaki mu sprawiał każda holowana nie przez niego ryba był widoczny i słyszalny z dużej odległości.:)
Skalp chamskiego wędkarza zawiśnie przy torbie wędkarskiej jako przestroga.
Dobrze że to drugie miejsce wyżej wymieniony osobnik też nie uznał za swoje.
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Odpowiem jak ja zrobiłem.
1. Nieznajomy osobnik podszedł do mnie jak łowiłem i powiedział że to jego miejsce i nie chce mnie tu więcej widzieć.
2. Wybrałem miejsce około150 m niżej, przygotowałem i zanęciłem.
3. W dwa tygodnie dałem mu taki pokaz łowienia że do dziś po kilku latach podchodzi do mnie i zawsze jest grzeczny i uprzejmy.
4. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to mieć trochę czasu i trafić na okres dobrego żerowania. Potem można się znęcać nad takim delikwentem do woli :) a ból jaki mu sprawiał każda holowana nie przez niego ryba był widoczny i słyszalny z dużej odległości.:)
Gorzej, jeżeli mu ryby będą brały lepiej niż nam. Wtedy z nauki takiego osobnika... nici ;)
Na szczęście w moim przypadku udało się utrzeć im nosa, ponieważ po stwierdzeniu przez nich braku drapierznika na łowisku wyciągnąłem ładnego szuczupaka, a później 3 ładne pasiaki podczas ciszy na ich wędkach. Nie powiem, takie coś cieszy bardziej niż cokolwiek innego ;)
ja niedawno miałem tak poszedłem nad staw przyszedł facet zajął miejsce obok wszystko było ok do puki nie złowiłem karasia p tym przestał z mną rozmawiać ;))))
ja niedawno miałem tak poszedłem nad staw przyszedł facet zajął miejsce obok wszystko było ok do puki nie złowiłem karasia p tym przestał z mną rozmawiać ;))))
Dziwi Cię to ?
W pewnych kręgach wypuszczenie ryby (jakiejkolwiek nawet niewymiarowej) jest równoznaczne chorobie psychicznej.
Ja się tego już dawno nauczyłem a dokładnie nauczyło mnie życie nad wodą, uczcie się i wy bo ..... nie będę żył wiecznie. :)
W pewnych kręgach wypuszczenie ryby (jakiejkolwiek nawet niewymiarowej) jest równoznaczne chorobie psychicznej.
Spotkałem dziś przedstawiciela tego gatunku. Chodziłem dziś ze spinningiem po jednej z zatoczek na Chańczy, niestety czepiały się głównie małe szczupaczki, czasem okoń. Siedzący naprzeciwko gruntowiec krzyczy do mnie że po co ja nad tą wodę przychodzę, po co te ryby kaleczę skoro i tak ich nie zabieram, że gdybym to wszystko zabrał to bym miał przez cały tydzień rybną kolację. Po przejściu na drugą stronę zatoczki wytłumaczyłem w prostych słowach co go obchodzi moje wędkowanie.
Prawidłowe zachowanie kolego #jezier tego też się nauczyłem nad wodą.
Nie licz na nic i na nikogo nad wodą bo w promieniu kilometra lub kilku kilometrów nie ma nikogo licz na siebie, podejmuj decyzję i realizuj nie cofaj się z raz obranej drogi bo to wróży kłopoty.
co tu się dziwić ludzie nie życzliwi są wszędzie nawet nad wodą ;(
Nie do końca.
Jak idę z zakupami z sklepu w tłumie to nikogo nie dziwi że mam np. kawałek kiełbasy i nikt tego nie komentuje.
Nad wodą prawo komunistyczne obowiązuje nadal, ryby są traktowane jak niczyje czyli zawsze mogą wylądować w "mojej" zamrażarce myśli taki wygłodzony "więc dlaczego inni wchodzą mi w drogę do tego celu ?" I się zaczynają głupie komentarz itp..
ja mieszkam w małej miejscowości 4tyś mieszkańców i tam wiele rzeczy ludzi dziwi ;))) najlepiej nic nie robić i chlać pod sklepem koleś na fejsie wypatrzył że interesuję się fotografią i to było dla niego czymś wielkim ;)) pewnie dziwne że mam wędki ;))))
Więc masz podobnie jak ja bo mieszkam w niedużo większej miejscowości i wiele rzeczy jest postrzeganych trochę jakby to były lata osiemdziesiąte (co najmniej) ale raczej tylko przez ludzi starszych młodzi są już "na bieżąco". :)
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Odpowiem jak ja zrobiłem.
1. Nieznajomy osobnik podszedł do mnie jak łowiłem i powiedział że to jego miejsce i nie chce mnie tu więcej widzieć.
2. Wybrałem miejsce około150 m niżej, przygotowałem i zanęciłem.
3. W dwa tygodnie dałem mu taki pokaz łowienia że do dziś po kilku latach podchodzi do mnie i zawsze jest grzeczny i uprzejmy.
4. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to mieć trochę czasu i trafić na okres dobrego żerowania. Potem można się znęcać nad takim delikwentem do woli :) a ból jaki mu sprawiał każda holowana nie przez niego ryba był widoczny i słyszalny z dużej odległości.:)
Skalp chamskiego wędkarza zawiśnie przy torbie wędkarskiej jako przestroga.
Dobrze że to drugie miejsce wyżej wymieniony osobnik też nie uznał za swoje.
Albo, ze tan nie stał drugi osobnik o takiej samej kulturze.
ja niedawno miałem tak poszedłem nad staw przyszedł facet zajął miejsce obok wszystko było ok do puki nie złowiłem karasia p tym przestał z mną rozmawiać ;))))
Jak mialem podobnie a do tego jeszcze wypuszczałem. Facet pyta na co łowie. Na płatki. A popatrz pan mnie nic nie biorą. Jak wypuszczałem to komentowałem. Idź rybko szybciutko do wody bo cię jaki mięsiarz. zje. Faceta az nosiło. Zapytałem chcesz pan rybkę. Nie chcę! Po godzinie zwinął badylka i poszedł i nawet nie odpowiedział mi , do widzenia. Trzeba przyznać, że jest pewna satysfakcja.
co tu się dziwić ludzie nie życzliwi są wszędzie nawet nad wodą ;(
Nie do końca.
Jak idę z zakupami z sklepu w tłumie to nikogo nie dziwi że mam np. kawałek kiełbasy i nikt tego nie komentuje.
Nad wodą prawo komunistyczne obowiązuje nadal, ryby są traktowane jak niczyje czyli zawsze mogą wylądować w "mojej" zamrażarce myśli taki wygłodzony "więc dlaczego inni wchodzą mi w drogę do tego celu ?" I się zaczynają głupie komentarz itp..
I tu nie masz racji. Za kartę płacisz to powinienes brac rybę, tak myślą. Jak robisz zakupy i towar bierzesz to normalne ale spróbuj zrobic zakupy i nie wziąc towaru. to będa patrzec jak na wariata a jak bedziesz tak kupował i nie zabierał to po tygodniu bedzie już na Ciebie czekała policja. Spróbuj to sie przekonasz.
Dlaczego ma na mnie czekać policja ?Moja kasa moja wola co z nią zrobię i gdzie/komu ją zostawię. Przecież tak samo robi PZW z "ich" wód korzysta każdy kto chce i jakoś PZW nie aresztuje nikt.Wspomniana w poście wyżej kultura (bo jak dobrze zrozumiałem to o moją kulturę a dokładnie jej brak chodziło ) to wynik lat nad wodą. Silniejszy ma zawsze rację.Można się oczywiście bać i schodzić wszystkim z drogi ale jeśli ja nie zadbam o wodę na której łowię to kto ?Zapraszam nad wodę znajdę Ci fajną robotę. Wyjmiesz z wody sam takie dwa żelastwa jak niżej na zdjęciu ,zniszczysz, pojedziesz do domu, wejdziesz pod prysznic, zmienisz ciuchy na czyste i wyrazisz swoją opinię o PZW i strażach wszelkich jakie mamy. Jak się nie będziesz bał wyciągniesz to na brzeg i sobie nawet zdjęcia na pamiątkę zrobisz. :)Takie są realia a nie martwe pseudo przepisy
Zdjęcie ma być potwierdzeniem że tak jak napisałem prawo silniejszego rządzi nad wodami PZW ,nie mam tu na myśli pokazowego zbiornika koła na środku wsi tylko prawdziwe dzikie naturalne wody.
Z takimi rzeczami wędkarz spotyka się na co dzień albo jest silny (nie tylko fizycznie choć wyciągnięcie tego z wody na łąkę kosztowało mnie sporo sił) i sobie poradzi albo zostanie dziwakiem i popychadłem dla kłusowników i kolegów wędkarzy.
Czy tak powinno być ? Pozostaję nadal cierpliwy i czekam na tą reformę PZW o której tu się wiele pisze tylko póki co wszystko idzie w odwrotnym czyli złym kierunku.
zdjęcie na pół strony. to że ktoś płaci za zezwolenie to nie znaczy, że kupił ryby, tylko ma prawo do łowienia. zachowanie ludzi nad wodą świadczy o ich kulturze. ostatnio słyszałem na RMFFM o polakach, którzy wyławiają wszystkie ryby w Holandii. tam jest inna kultura (oni wypuszczają choć niema nakazu), a nasi jak złapał to jego i na kolację. później opinia idzie na cały świat. wg mnie powinno się negować pewne zachowania nad wodą i nie pozostawać obojętnym.
Dziś ,już nie poraz pierwszy spotkałem się z chamstwem na łowisku ze strony starszych "wędkarzy" dlatego postanowiłem zwrócić na to uwagę. Wybrałem się na ryby nad Wartę w okolicach Załęcza Wielkiego. Tuż po wyjściu z auta spotkałem się z uwagami starszych wędkarzy, iż zachowuje się jak bym był u siebie, a następnie uprzejmi panowie, wyraźnie zdenerwowani moją obecnością (bo przecież będę im kradł mięso) postanowili mnie wylegitymować (oczywiście mają do tego prawo) lecz ja również poprosiłem o okazanie karty i wtedy nastąpiło milczenie, przynajmniej na 5 min dopóki nie rozłożyłem mojego spiningu. Wtedy zaczęły się komentarze, że nie ma tu drapieżnika i nie mam tu czego szukać. Zignorowałem docinki i przystąpiłem do wędkowania. Na szczęście rybki dopisały i panom miny zrzedły. Oczywiście wiem, że nie można generalizować i większość starszych kolegów po kiju jest faktycznie prawdziwymi wędkarzami, którzy chętnie dzielą się doświadczeniem z młodszymi jednak trafiają się i tacy, w okolicach Wielunia często, którzy patrzą na młodszych tylko jak na beztroskich gówniarzy, którzy nie mają pojęcia o wędkowaniu i przyszli płoszyć im ich mięcho na patele. Oby mniej takich pseudo wędkarzy pojawiało się na naszych łowiskach.
"postanowili mnie wylegitymować (oczywiście mają do tego prawo) lecz ja również poprosiłem o okazanie karty i wtedy nastąpiło milczenie,"
Nie maja takiego prawa. Kto może przeprowadzić kontrolę wędkarza wyczytasz w RAPR a tam nie ma ani słowa o tym, że na łowisku inni wędkarze mogą zażądać od innego wędkarza karty i zezwolenia.
Co do zachowania - są takie miejsca na których łowią a dość często zabierają wszystko co na haczyku " swojaki " i nie w smak im " obcy ". JK
Zrobiłeś największy błąd jaki mogłeś. :)
Okazałeś słabość i nieznajomość przepisów.
Nie ustępuje się takim o centymetr. piszesz że jeździsz samochodem to już chyba nie jesteś chłopcem do bicia czy popychania.:)
Miałem kiedyś taką sytuacje stary muszkarz z 40lat zwyzywał mnie od chamów dlatego że na górskiej rzece niby łowiłem na żywca był on 40metrów dalej i nie odróżnił woblera od żywca.A oczywiście łowiłem na wobler
Z chamstwem się nie spotkałem, w moich okolicach działają głównie "zniechęcacze".
-Panie, nic Pan tu na te blaszki nie złowisz.
-Panie, tu tylko małe leszczyki pływają.
-Panie, był tu ostatnio taki ze spinningiem, nic nie złowił, nie ma sensu chodzić.
itp
Nie ma się co takimi przejmować, a na chamstwo reagować zdecydowanie.
Pozdrawiam
" Miałem kiedyś taką sytuacje stary muszkarz z 40lat "
To ja już jestem karpiarz stary dziad he he ;-)
Nie przejmujcie się na rybach " znawcami ", " swojakami " i innymi co wiedzą zawsze wszystko lepiej. Najlepiej wcale nie dyskutować a jeśli już to stanowczo cytując odpowiednie przepisy.JK
Walisz dziada w tubę dla przykładu i tyle . Ja bym nie wytrzymał gdyby ktoś niesłusznie mnie się czepiał.
Dziś ,już nie poraz pierwszy spotkałem się z chamstwem na łowisku ze strony starszych "wędkarzy" dlatego postanowiłem zwrócić na to uwagę. Wybrałem się na ryby nad Wartę w okolicach Załęcza Wielkiego. Tuż po wyjściu z auta spotkałem się z uwagami starszych wędkarzy, iż zachowuje się jak bym był u siebie, a następnie uprzejmi panowie, wyraźnie zdenerwowani moją obecnością (bo przecież będę im kradł mięso) postanowili mnie wylegitymować (oczywiście mają do tego prawo) lecz ja również poprosiłem o okazanie karty i wtedy nastąpiło milczenie, przynajmniej na 5 min dopóki nie rozłożyłem mojego spiningu. Wtedy zaczęły się komentarze, że nie ma tu drapieżnika i nie mam tu czego szukać. Zignorowałem docinki i przystąpiłem do wędkowania. Na szczęście rybki dopisały i panom miny zrzedły. Oczywiście wiem, że nie można generalizować i większość starszych kolegów po kiju jest faktycznie prawdziwymi wędkarzami, którzy chętnie dzielą się doświadczeniem z młodszymi jednak trafiają się i tacy, w okolicach Wielunia często, którzy patrzą na młodszych tylko jak na beztroskich gówniarzy, którzy nie mają pojęcia o wędkowaniu i przyszli płoszyć im ich mięcho na patele. Oby mniej takich pseudo wędkarzy pojawiało się na naszych łowiskach.
Cześć..:)
Oczywiście koledzy się już wypowiedzieli w temacie! Następnym razem ignoruj zachowanie takich panów! Cwaniaki są wszędzie a dokumenty pokazuj na żądanie odpowiednich służb! Tacy panowie co najwyżej mogą zapytać czy masz kartę a nie legitymować!A tak naprawdę to przeszkodziłeś im w beztroskim zabieraniu ryb to tyle dla czego się tak zbulwersowali twoją obecnością..:) Pozdrawiam i połamania kija w ciszy nad wodą:)
Łowiąc i będąc na kontroli stwierdzam często,że spiningiści łowią bliżej niż wymaga tego regulamin,od innych wędkarzy.Trudno się póżniej dziwić że spławikowcy i gruntowcy patrzą "krzywym okiem" na spiningistów.Sami są sobie winni.Nie mówię o przypadku autora tego postu.Postępowanie spiningistów wyrabia pogląd innych użytkowników wód na ich temat.I bardzo często te poglądy maja swoje uzasadnienie.
Nie przejmuj sie Chamstwo jest wszędzie i w kazdym wieku, dobrze, że nie jest to nagminne. Ostatnio spotkałem inny przypadek. Dobrze,że bezposrednio nie dotyczył mnie.
Nad zbiornikiem facet miał łąkę I zamierzał ja kosic. Przyjechało trzech młodych, terenówką, i na tej łączce zaczęli kręcic bączki. Facio sie spultał i zaczął ich opier....ć. Powiedzieli mu żeby się zamknął bo jak bedzie dalej przymulac to bo utłuką i wrzucą do wody. Gość zwiał i zadzwonił po policję. Przyjechali ale tamci ,,bohaterowie 3 na 1 " zdążyli odjechac.
Kazali mu wykopac rów w poprzek drogi to więcej nie przyjadą.
I tak zrobił.
Ja akurat jechałem a tu rów i cały brzeg niedostępny. Pytam wedkarzy obok co tu sie stało a oni opowiadają jak było.
Musiałem jechać szukac innego miejsca.
Łowiąc i będąc na kontroli stwierdzam często,że spiningiści łowią bliżej niż wymaga tego regulamin,od innych wędkarzy.Trudno się póżniej dziwić że spławikowcy i gruntowcy patrzą "krzywym okiem" na spiningistów.Sami są sobie winni.Nie mówię o przypadku autora tego postu.Postępowanie spiningistów wyrabia pogląd innych użytkowników wód na ich temat.I bardzo często te poglądy maja swoje uzasadnienie.
Jaki jest ten pogląd o spinningistach bo żadnego nie znam?
Ja jakoś nie miałam nigdy żadnych zastrzeżeń do łowiących tą metodą - bo właściwie , gdzie mają oni uprawiać swoje hobby skoro brzegi są usiane stałymi bywalcami - emerytami " łowiącymi " swoimi standardowymi metodami uważając , że cały akwen należy do nich bo przez samo zasiedzenie danego miejsca uzurpują sobie jedynie do niego prawo .
" Jaki jest ten pogląd o spinningistach bo żadnego nie znam? "
Jesteście samo zło ;-)
JK
" Jaki jest ten pogląd o spinningistach bo żadnego nie znam? "
Jesteście samo zło ;-)
JK
To, to wiem i absolutnie nie zaprzeczam ale konkretnie dlaczego?
A popatrz na to ;-) na końcu posta.JK
A popatrz na to ;-) na końcu posta.JK
Widziałem, widziałem.
A właściwie to gruntowcy, spławikowcy, muszkarze, karpiarze to też samo zło. Cała woda dla spinningistów ;-)
Cała woda wolna od wędkarzy ;-)
JK
A kol. tą jaką metodę preferuje i kto łowiący daną metodą i jakie ryby jest fe ?
Powyższy post do kol. jeziera
Cała woda wolna od wędkarzy ;-)
JK
Doskonała puenta.
A kol. tą jaką metodę preferuje i kto łowiący daną metodą i jakie ryby jest fe ?
Wszyscy wędkarze są fe ;-)
A kol. tą jaką metodę preferuje i kto łowiący daną metodą i jakie ryby jest fe ?
Wszyscy wędkarze są fe ;-)
Jezier.
Jak byłem mały to sie mówiło - be.
fe, be, fu...
samo zło i tyle.
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
W takim razie wykazałem się nie znajomością i tu akurat mój błąd, a kłócić się z takimi nie ma sensu bo przecież to oni są "u siebie" ;)
Dzięki i pozdrawiam ;)
Oczywiście bez obrazy dla CB
fe, be, fu...
samo zło i tyle.
Jak mawiał J. Kobuszewski w ,,Dudku" chamstwu i złu trzeba się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom.
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Odpowiem jak ja zrobiłem.
1. Nieznajomy osobnik podszedł do mnie jak łowiłem i powiedział że to jego miejsce i nie chce mnie tu więcej widzieć.
2. Wybrałem miejsce około150 m niżej, przygotowałem i zanęciłem.
3. W dwa tygodnie dałem mu taki pokaz łowienia że do dziś po kilku latach podchodzi do mnie i zawsze jest grzeczny i uprzejmy.
4. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to mieć trochę czasu i trafić na okres dobrego żerowania. Potem można się znęcać nad takim delikwentem do woli :) a ból jaki mu sprawiał każda holowana nie przez niego ryba był widoczny i słyszalny z dużej odległości.:)
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Odpowiem jak ja zrobiłem.
1. Nieznajomy osobnik podszedł do mnie jak łowiłem i powiedział że to jego miejsce i nie chce mnie tu więcej widzieć.
2. Wybrałem miejsce około150 m niżej, przygotowałem i zanęciłem.
3. W dwa tygodnie dałem mu taki pokaz łowienia że do dziś po kilku latach podchodzi do mnie i zawsze jest grzeczny i uprzejmy.
4. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to mieć trochę czasu i trafić na okres dobrego żerowania. Potem można się znęcać nad takim delikwentem do woli :) a ból jaki mu sprawiał każda holowana nie przez niego ryba był widoczny i słyszalny z dużej odległości.:)
Skalp chamskiego wędkarza zawiśnie przy torbie wędkarskiej jako przestroga.
Dobrze że to drugie miejsce wyżej wymieniony osobnik też nie uznał za swoje.
Są granice. Nie przywiązuję się do miejsc ponad stan a ustąpiłem bo chciałem.
Nie musiałem wcale bo miałem nad starszym panem przewagę pod każdym względem ale nie chciałem toczyć sporu o 5 m linii brzegowej.
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Odpowiem jak ja zrobiłem.
1. Nieznajomy osobnik podszedł do mnie jak łowiłem i powiedział że to jego miejsce i nie chce mnie tu więcej widzieć.
2. Wybrałem miejsce około150 m niżej, przygotowałem i zanęciłem.
3. W dwa tygodnie dałem mu taki pokaz łowienia że do dziś po kilku latach podchodzi do mnie i zawsze jest grzeczny i uprzejmy.
4. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to mieć trochę czasu i trafić na okres dobrego żerowania. Potem można się znęcać nad takim delikwentem do woli :) a ból jaki mu sprawiał każda holowana nie przez niego ryba był widoczny i słyszalny z dużej odległości.:)
Gorzej, jeżeli mu ryby będą brały lepiej niż nam. Wtedy z nauki takiego osobnika... nici ;)
Na szczęście w moim przypadku udało się utrzeć im nosa, ponieważ po stwierdzeniu przez nich braku drapierznika na łowisku wyciągnąłem ładnego szuczupaka, a później 3 ładne pasiaki podczas ciszy na ich wędkach. Nie powiem, takie coś cieszy bardziej niż cokolwiek innego ;)
ja niedawno miałem tak poszedłem nad staw przyszedł facet zajął miejsce obok
wszystko było ok do puki nie złowiłem karasia p tym przestał z mną rozmawiać ;))))
ja niedawno miałem tak poszedłem nad staw przyszedł facet zajął miejsce obok
wszystko było ok do puki nie złowiłem karasia p tym przestał z mną rozmawiać ;))))
Dziwi Cię to ?
W pewnych kręgach wypuszczenie ryby (jakiejkolwiek nawet niewymiarowej) jest równoznaczne chorobie psychicznej.
Ja się tego już dawno nauczyłem a dokładnie nauczyło mnie życie nad wodą, uczcie się i wy bo ..... nie będę żył wiecznie. :)
W pewnych kręgach wypuszczenie ryby (jakiejkolwiek nawet niewymiarowej) jest równoznaczne chorobie psychicznej.
Spotkałem dziś przedstawiciela tego gatunku.
Chodziłem dziś ze spinningiem po jednej z zatoczek na Chańczy, niestety czepiały się głównie małe szczupaczki, czasem okoń. Siedzący naprzeciwko gruntowiec krzyczy do mnie że po co ja nad tą wodę przychodzę, po co te ryby kaleczę skoro i tak ich nie zabieram, że gdybym to wszystko zabrał to bym miał przez cały tydzień rybną kolację.
Po przejściu na drugą stronę zatoczki wytłumaczyłem w prostych słowach co go obchodzi moje wędkowanie.
Prawidłowe zachowanie kolego #jezier tego też się nauczyłem nad wodą.
Nie licz na nic i na nikogo nad wodą bo w promieniu kilometra lub kilku kilometrów nie ma nikogo licz na siebie, podejmuj decyzję i realizuj nie cofaj się z raz obranej drogi bo to wróży kłopoty.
co tu się dziwić ludzie nie życzliwi są wszędzie nawet nad wodą ;(
co tu się dziwić ludzie nie życzliwi są wszędzie nawet nad wodą ;(
Nie do końca.
Jak idę z zakupami z sklepu w tłumie to nikogo nie dziwi że mam np. kawałek kiełbasy i nikt tego nie komentuje.
Nad wodą prawo komunistyczne obowiązuje nadal, ryby są traktowane jak niczyje czyli zawsze mogą wylądować w "mojej" zamrażarce myśli taki wygłodzony "więc dlaczego inni wchodzą mi w drogę do tego celu ?" I się zaczynają głupie komentarz itp..
ja mieszkam w małej miejscowości 4tyś mieszkańców i tam wiele rzeczy ludzi dziwi ;)))
najlepiej nic nie robić i chlać pod sklepem koleś na fejsie wypatrzył że interesuję się fotografią i to było dla niego czymś wielkim ;)) pewnie dziwne że mam wędki ;))))
Więc masz podobnie jak ja bo mieszkam w niedużo większej miejscowości i wiele rzeczy jest postrzeganych trochę jakby to były lata osiemdziesiąte (co najmniej) ale raczej tylko przez ludzi starszych młodzi są już "na bieżąco". :)
Och , że też mnie się nad woda takie rzeczy nie zdarzają ? Porozmawiałbym chętnie z takimi delikwentami , oj porozmawiałbym ...
Pytam tak z ciekawości, co, zabiłbyś a skórę powiesił na krzakach jako przestroge dla innych?
Odpowiem jak ja zrobiłem.
1. Nieznajomy osobnik podszedł do mnie jak łowiłem i powiedział że to jego miejsce i nie chce mnie tu więcej widzieć.
2. Wybrałem miejsce około150 m niżej, przygotowałem i zanęciłem.
3. W dwa tygodnie dałem mu taki pokaz łowienia że do dziś po kilku latach podchodzi do mnie i zawsze jest grzeczny i uprzejmy.
4. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to mieć trochę czasu i trafić na okres dobrego żerowania. Potem można się znęcać nad takim delikwentem do woli :) a ból jaki mu sprawiał każda holowana nie przez niego ryba był widoczny i słyszalny z dużej odległości.:)
Skalp chamskiego wędkarza zawiśnie przy torbie wędkarskiej jako przestroga.
Dobrze że to drugie miejsce wyżej wymieniony osobnik też nie uznał za swoje.
Albo, ze tan nie stał drugi osobnik o takiej samej kulturze.
ja niedawno miałem tak poszedłem nad staw przyszedł facet zajął miejsce obok
wszystko było ok do puki nie złowiłem karasia p tym przestał z mną rozmawiać ;))))
Jak mialem podobnie a do tego jeszcze wypuszczałem. Facet pyta na co łowie. Na płatki. A popatrz pan mnie nic nie biorą. Jak wypuszczałem to komentowałem. Idź rybko szybciutko do wody bo cię jaki mięsiarz. zje. Faceta az nosiło. Zapytałem chcesz pan rybkę. Nie chcę!
Po godzinie zwinął badylka i poszedł i nawet nie odpowiedział mi , do widzenia.
Trzeba przyznać, że jest pewna satysfakcja.
co tu się dziwić ludzie nie życzliwi są wszędzie nawet nad wodą ;(
Nie do końca.
Jak idę z zakupami z sklepu w tłumie to nikogo nie dziwi że mam np. kawałek kiełbasy i nikt tego nie komentuje.
Nad wodą prawo komunistyczne obowiązuje nadal, ryby są traktowane jak niczyje czyli zawsze mogą wylądować w "mojej" zamrażarce myśli taki wygłodzony "więc dlaczego inni wchodzą mi w drogę do tego celu ?" I się zaczynają głupie komentarz itp..
I tu nie masz racji. Za kartę płacisz to powinienes brac rybę, tak myślą.
Jak robisz zakupy i towar bierzesz to normalne ale spróbuj zrobic zakupy i nie wziąc towaru. to będa patrzec jak na wariata a jak bedziesz tak kupował i nie zabierał to po tygodniu bedzie już na Ciebie czekała policja. Spróbuj to sie przekonasz.
Dlaczego ma na mnie czekać policja ?Moja kasa moja wola co z nią zrobię i gdzie/komu ją zostawię. Przecież tak samo robi PZW z "ich" wód korzysta każdy kto chce i jakoś PZW nie aresztuje nikt.Wspomniana w poście wyżej kultura (bo jak dobrze zrozumiałem to o moją kulturę a dokładnie jej brak chodziło ) to wynik lat nad wodą. Silniejszy ma zawsze rację.Można się oczywiście bać i schodzić wszystkim z drogi ale jeśli ja nie zadbam o wodę na której łowię to kto ?Zapraszam nad wodę znajdę Ci fajną robotę. Wyjmiesz z wody sam takie dwa żelastwa jak niżej na zdjęciu ,zniszczysz, pojedziesz do domu, wejdziesz pod prysznic, zmienisz ciuchy na czyste i wyrazisz swoją opinię o PZW i strażach wszelkich jakie mamy. Jak się nie będziesz bał wyciągniesz to na brzeg i sobie nawet zdjęcia na pamiątkę zrobisz. :)Takie są realia a nie martwe pseudo przepisy
;)) parę lat wstecz łowiłem na stawie przyszedł koleś powiedział koniec łapania po czym wszedł do wody i zaczął wyjmować ryby z sieci ;)))
Ale narobiłem w tym wątku nawet duża ilość edycji nie mogła go uleczyć. :)
Teoretycznie to masz racje ale co komuś tam zaszkodzi jak zadzwoni bo czuje jakąś smierdzacą sprawę. Oczywiscie, że Ci nic nie zrobią.
To Ty wstawiłeś to zdjęcie sieci co zajęła dwie następne wypowiedzi?
A co ta sieć ma oznaczać?
Zdjęcie ma być potwierdzeniem że tak jak napisałem prawo silniejszego rządzi nad wodami PZW ,nie mam tu na myśli pokazowego zbiornika koła na środku wsi tylko prawdziwe dzikie naturalne wody.
Z takimi rzeczami wędkarz spotyka się na co dzień albo jest silny (nie tylko fizycznie choć wyciągnięcie tego z wody na łąkę kosztowało mnie sporo sił) i sobie poradzi albo zostanie dziwakiem i popychadłem dla kłusowników i kolegów wędkarzy.
Czy tak powinno być ? Pozostaję nadal cierpliwy i czekam na tą reformę PZW o której tu się wiele pisze tylko póki co wszystko idzie w odwrotnym czyli złym kierunku.
zdjęcie na pół strony. to że ktoś płaci za zezwolenie to nie znaczy, że kupił ryby, tylko ma prawo do łowienia. zachowanie ludzi nad wodą świadczy o ich kulturze. ostatnio słyszałem na RMFFM o polakach, którzy wyławiają wszystkie ryby w Holandii. tam jest inna kultura (oni wypuszczają choć niema nakazu), a nasi jak złapał to jego i na kolację. później opinia idzie na cały świat. wg mnie powinno się negować pewne zachowania nad wodą i nie pozostawać obojętnym.