Jeżeli są krwawe wybroczyny może to nie być pleśniawka możesz mieć do czynienia z wiosenną wiremią u karpi ona często się zdarza pamiętam ze szkoly ale już wyszedlem z obiegu wiem że kąpalo się wtedy karpie w roztworze z nadmanganianu potasu poczytaj o tej chorobie w necie znajdziesz coś powodzenia.
Znam problem, to ja założyłem ten temat. Myślę, że te rany mają związek ze splewką karpiową. Pojawiły się u moich karpi w momencie, gdy zauważyłem te robale. Problem ten powstał jakoś w czerwcu, lipcu zeszłego roku, czyli wtedy, gdy woda była już bardzo nagrzana. Weterynarz zapisał mi antybiotyk, oksytetracyklina (czy jakoś tak). Wsypałem też wtedy wapno, sytuacja troszkę się poprawiła, bo u części ryb, rany zaczęły się jakby goić, zbladły...straciły krwisty kolor. Nie wiem czy to zasługa antybiotyku, czy wapna...W tym roku za namową właściciela, od którego dzierżawię wysypałem na lód wapno dolomitowe, a dokładniej dolomit 50...takie wapno nawozowe dostępne w każdym sklepie ogrodniczym. Podobno ten problem pojawiał się odkąd staw wykopano, a to wapno pomagało. Zobaczymy...lód zszedł, karpie zaczynają już żerować, niektóre jeszcze mają ślady po chorobie...u części praktycznie nic nie widać. Boję się, że latem problem wróci...Zastanawiam się nad nadmanganianem potasu...chcę wkrótce zredukować obsadę stawu, tylko do karpi i pozbyć się chwastów. Karpie mają tam żreć i rosnąć i w końcu przynieść mi trochę grosza, bo do tej pory jest to studnia bez dna, do której tylko dokładam. Obok mam staw z różnorodną obsadą, do zabawy z wędką;] Wracając do tematu...ile należy wsypać tego nadmanganianu potasu do raczej płytkiego stawu o wymiarach 30 na 35 metrów? Nie mam możliwości odłowić chorych ryb i zafundować im kąpieli w tym środku i wypuścić z powrotem...ryby muszą się wyleczyć w stawie...
o dzięki za porady...ale wapno chyba odpada, woda po zimowym wapnowaniu ma stężenie pH 9.5, wiec nie za bardzo jeszcze sypać wapna, a ryby z tymi "wrzodami" dopiero co były wpuszczone do tego zbiornika...szkoda ze nie zauważyłem przy zarybieniu. a z tym nadmanganianem potasu, to ewentualnie w jakiej ilości dodać go do wody, lustra wody jest 0.3 ha i głębokość śr. 2 metry....
Ja podam tylko taki przyklad jaki zastosowano u nas na stawie gdzie sie wedkuje.Nie pamietam dokladnie ale porady udzielil ichtiolog lub znajacy sie na rzeczy weterynarz. Otoz rozpuszczalem w duzej ilosci wody jakies krysztalki *byc moze byl to siarczan miedzi lecz nie napewno* i z beczki byl rozlewany po calym stawie z brzegu. Po kilku dniach zalecono aby podac rybom karme (pieczywo) namoczona w antybiotyku. Ryby po ok 3-4 tygodniach dawaly znaki ze zdrowieja. W tym czasie tzn karencji antybiotyku wedkarze byli poinformowani ze rybom podano antybiotyk i moga dalej lowic ryby lecz one nie nadaja sie do konsumpcji. Po miesiacu wszystko zaczelo wracac do normy , krwawe plamy i wzery na skorze ryb, w tym takze karpii zaczynaly sie dosc dobrze goic. Rybka juz nadawala sie do spozycia.
Mam kolege który jest w tym temaćie na bieżąco ma ponad 300 h stawów ale muszę się z nim skonsuliować jest ichtiologiem ja skończylem na technikum i nie chcę filozofować jeżeli się zgodzi napewno pomoże spróbuje wam pomóc jeżeli w ciągu 2 dni nie odpowie to sorry chlopaki glową muru nie przebije napewno spróbuje.
no problem dotknal i mnie....ryby zaczely mi chorowac od momentu kiedy postanowilem w lato poglebic staw. Woda w stawie miala glebokosc ok.30 cm i 30 cm mulu. Woda bardzo nagrzana goraca, ryby wylowilem i wpuscilem na 2 dni do duzej wanny z czysta zimna woda... - i to byl blad.
Ryby zyly w strasznym bagdnie - chcialem je oczyscic wewnetrznie.
Po poglebieniu i wpusczeniu zaczely najpierw padac amury i karpie, teraz widze ze choroba bierze nawet japonce.
Choroba ojawia sie tym, ze ryby maja wstretny nalot w postaci plesni, - strasznie obrzydliwy widok i smrod kiedy ryba juz zdechnie.
Wczotaj wylowilem karpia podbierakiem, ktory plynal bokiem bez pletwy tylnej - poprostu mu zgnila.... i ma guzy na glowie, na wedke japoniec sie zlowil niby zdrowy a z pod lusek ciekla mu kre i tez mu zzera tylna pletwe ...
sypie wapno tlenkowo-magnezowe, nadmanganiam potasu i jakies lekarstwo i nic
co mam zrobic?
ryby zarazaja sie jedna od drugiej? jej sens zapusczac nowe?
polecam zapoznać się z tym ziołem https://www.stolicazdrowia.pl/2130/bodziszek-cuchnacy-wlasciwosci-lecznicze-zastosowanie-sposob-uzycia/ może pomóc przy wrzodach.
Jeżeli są krwawe wybroczyny może to nie być pleśniawka możesz mieć do czynienia z wiosenną wiremią u karpi ona często się zdarza pamiętam ze szkoly ale już wyszedlem z obiegu wiem że kąpalo się wtedy karpie w roztworze z nadmanganianu potasu poczytaj o tej chorobie w necie znajdziesz coś powodzenia.
Znam problem, to ja założyłem ten temat. Myślę, że te rany mają związek ze splewką karpiową. Pojawiły się u moich karpi w momencie, gdy zauważyłem te robale. Problem ten powstał jakoś w czerwcu, lipcu zeszłego roku, czyli wtedy, gdy woda była już bardzo nagrzana. Weterynarz zapisał mi antybiotyk, oksytetracyklina (czy jakoś tak). Wsypałem też wtedy wapno, sytuacja troszkę się poprawiła, bo u części ryb, rany zaczęły się jakby goić, zbladły...straciły krwisty kolor. Nie wiem czy to zasługa antybiotyku, czy wapna...W tym roku za namową właściciela, od którego dzierżawię wysypałem na lód wapno dolomitowe, a dokładniej dolomit 50...takie wapno nawozowe dostępne w każdym sklepie ogrodniczym. Podobno ten problem pojawiał się odkąd staw wykopano, a to wapno pomagało. Zobaczymy...lód zszedł, karpie zaczynają już żerować, niektóre jeszcze mają ślady po chorobie...u części praktycznie nic nie widać. Boję się, że latem problem wróci...Zastanawiam się nad nadmanganianem potasu...chcę wkrótce zredukować obsadę stawu, tylko do karpi i pozbyć się chwastów. Karpie mają tam żreć i rosnąć i w końcu przynieść mi trochę grosza, bo do tej pory jest to studnia bez dna, do której tylko dokładam. Obok mam staw z różnorodną obsadą, do zabawy z wędką;] Wracając do tematu...ile należy wsypać tego nadmanganianu potasu do raczej płytkiego stawu o wymiarach 30 na 35 metrów? Nie mam możliwości odłowić chorych ryb i zafundować im kąpieli w tym środku i wypuścić z powrotem...ryby muszą się wyleczyć w stawie...
http://allegro.pl/nadmanganian-potasu-kmno4-3kg-i3184084892.html
o dzięki za porady...ale wapno chyba odpada, woda po zimowym wapnowaniu ma stężenie pH 9.5, wiec nie za bardzo jeszcze sypać wapna, a ryby z tymi "wrzodami" dopiero co były wpuszczone do tego zbiornika...szkoda ze nie zauważyłem przy zarybieniu. a z tym nadmanganianem potasu, to ewentualnie w jakiej ilości dodać go do wody, lustra wody jest 0.3 ha i głębokość śr. 2 metry....
Ja podam tylko taki przyklad jaki zastosowano u nas na stawie gdzie sie wedkuje.Nie pamietam dokladnie ale porady udzielil ichtiolog lub znajacy sie na rzeczy weterynarz. Otoz rozpuszczalem w duzej ilosci wody jakies krysztalki *byc moze byl to siarczan miedzi lecz nie napewno* i z beczki byl rozlewany po calym stawie z brzegu. Po kilku dniach zalecono aby podac rybom karme (pieczywo) namoczona w antybiotyku. Ryby po ok 3-4 tygodniach dawaly znaki ze zdrowieja. W tym czasie tzn karencji antybiotyku wedkarze byli poinformowani ze rybom podano antybiotyk i moga dalej lowic ryby lecz one nie nadaja sie do konsumpcji. Po miesiacu wszystko zaczelo wracac do normy , krwawe plamy i wzery na skorze ryb, w tym takze karpii zaczynaly sie dosc dobrze goic. Rybka juz nadawala sie do spozycia.
Mam kolege który jest w tym temaćie na bieżąco ma ponad 300 h stawów ale muszę się z nim skonsuliować jest ichtiologiem ja skończylem na technikum i nie chcę filozofować jeżeli się zgodzi napewno pomoże spróbuje wam pomóc jeżeli w ciągu 2 dni nie odpowie to sorry chlopaki glową muru nie przebije napewno spróbuje.
z góry dzięki kolego :)
no problem dotknal i mnie....ryby zaczely mi chorowac od momentu kiedy postanowilem w lato poglebic staw. Woda w stawie miala glebokosc ok.30 cm i 30 cm mulu. Woda bardzo nagrzana goraca, ryby wylowilem i wpuscilem na 2 dni do duzej wanny z czysta zimna woda... - i to byl blad.
Ryby zyly w strasznym bagdnie - chcialem je oczyscic wewnetrznie.
Po poglebieniu i wpusczeniu zaczely najpierw padac amury i karpie, teraz widze ze choroba bierze nawet japonce.
Choroba ojawia sie tym, ze ryby maja wstretny nalot w postaci plesni, - strasznie obrzydliwy widok i smrod kiedy ryba juz zdechnie.
Wczotaj wylowilem karpia podbierakiem, ktory plynal bokiem bez pletwy tylnej - poprostu mu zgnila.... i ma guzy na glowie, na wedke japoniec sie zlowil niby zdrowy a z pod lusek ciekla mu kre i tez mu zzera tylna pletwe ...
sypie wapno tlenkowo-magnezowe, nadmanganiam potasu i jakies lekarstwo i nic
co mam zrobic?
ryby zarazaja sie jedna od drugiej? jej sens zapusczac nowe?
kolego, wrzuć foty tych ryb...będę mógł przynajmniej je skonfrontować z moimi doświadczeniami.
no dziekuje za zainteresowanie. jutro lub dzis wieczorem p[ostaram sie wrzucic zdjecia ryb.
Choroby rub sa zarazliwe? jedna moze zarazic sie od nastepnej?
jak najbardziej! tak jak w akwarium...jedna chora ryba może zarazić całą populację
polecam zapoznać się z tym ziołem https://www.stolicazdrowia.pl/2130/bodziszek-cuchnacy-wlasciwosci-lecznicze-zastosowanie-sposob-uzycia/ może pomóc przy wrzodach.