Cześć, jestem ciekawy co myślicie na temat tegorocznych łowów. Z moich obserwacji wynika że rok 2014 jest po prostu do D***. I nie jest to tylko moje zdanie tylko dużej ilości wędkarzy z mojej okolicy. Nikt w tym roku konkretnie nie połowił. A jak u was zbraniami i co myślicie na ten temat? Przecież to jest nie mżliwe żeby było aż tak źle. Pozostaje tylko nadzieja że następny rok będzie lepszy.
ja uważam wręcz odwrotnie, w tym roku złowiłem naprawde dużo dużych ryb i w tym roku złowiłem kilka nowych rekordów życiowych, ale zauważyłem też niestety że tych mniejszych ryb jest jakby mniej,
Rok jak każdy inny. Z czego wynikają różnice? Odpowiedź jest bardzo prosta... różnica atmosferyczna w porze równoległej. Wystarczy spojrzeć na listopad z zeszłego roku i na tegoroczny, w tegorocznym temperatury znacznie powyżej normy(w październiku również). Wiadomo jest, że ryby żyją zgodnie z tempem natury ;)
Jak na razie u mnie ten rok jest sporo słabszy od zeszłego, przede wszystkim jeżeli chodzi o ładnego (na wodach w mojej okolicy to taki 70+) szczupaka. Jednak mimo tej ogólnej cienizny udało mi się złowić 2 medalowe ryby - karasia i klenia, to tak na osłodę.
Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec połowów w tym roku. Jak się trochę ociepli to na pewno ruszę na rybki - rok temu ładnego szczupaka złowiłem jeszcze 27 grudnia...
Z roku na rok jest gorzej i nic tego nie zmieni .Musimy być przygotowani ,że następne lata będą gorsze a będzie tak się działo dokąd nie zmienią się przepisy w naszym kraju i takie dziwolągi jak PZW nadal będą gospodarzyć bez żadnej kontroli.Mieszkam nad Wisłą a więc wydawałoby się że jestem szczęściarzem ,ale niestety w okolicach Płocka ryby się skończyły i żeby pospinningować muszę jeździć np. na Żarnowiec. PZW zarząd w Włocławku skutecznie wygrabiło Wisłę a wydawało by się ,że rzeka tak duża jest nie do przełowienia .Bardzo skuteczne w łowieniu są kormorany ,których jest kilkanaście tysięcy w naszym rejonie,dokładając do tego wędkarzy i sprawa jasna .Ja sobie w życiu połowiłem w latach ubiegłych ,ale co będą łowili młodzi ludzie ?
U mnie też trochę słabiej ale to dlatego że wpuścili karpia i odpuściłem połowę sezonu bo woda oblegana jak cholera, wytłukli już pewnie że 70% tego co wpuścili.Poza tym z tego co obserwuje ryby jest dużo, ładna wzdręga, piekny lin, bąk ,płoć parę ładnych karpii zostało a narybku takiego do wielkości dłoni jest miliony no i padł chyba rekord wody w postaci leszcza 4.7 kg, co do drapieznika to dużo ładnego okonia, szczupaka też dużo ale mały, woda dopiero od paru lat odradza się po prywaciarzu ale perespektywa na przyszłość jest naprawdę optymistyczna.Jedynum minusem jest ZERO kontroli przez co pod koniec sezonu zawitali chopoki z siatkami ale rozgryżliśmy ich sposób działania i jeżeli wiosną znów się pojawią to spróbujemy zorganizować coś z PSR ( jeżeli będzie chęć z ich strony) .
CześćDla mnie cieniutki i to nie tylko z powodu braku czasu,pogody,rybGłówna przyczyna brak czasu w tym roku na wypady tylko 6 razy w tym 2 na 3 dniefekty marne,ale sa koledzy co nie narzekają na wynikitak na marginesie to co roku marniej u mnie z wynikami i chyba nie tylko u mniepozdrawiam
u mnie ten rok jest tragiczny bo nad wodą bylem prawie codziennie z pominięciem upalnych dni , września i października a wyniki praktycznie zerowe bo 1 miarowy szczupak na PZW i kilka okoni z wiosny ajj niestety od jakis 5 lat nie umiem juz łowić a za kilka lat to juz nawet malych okonków nie dam rady przechytrzyć.
Cieniutki rok dla mnie również kilka pistoletów na spina a białoryb cieniutko kilka płotek, leszczyków i dwa kroczki ale też sezon w moim przypadku ruszył pod koniec września wcześniej nie miałem niestety czasu
U mnie też różnie bywało ale ale nie ma na co narzekać. Ponieważ zawsze mogło być gorzej. Na pewno ten rok dla mnie był cienki pod względem drapieżników, ale co do biało rybu to ujdzie.
Ja uważam 2014 za bardzo udany, pierwszy raz pojawiłem się w Rekordach WW ze swoim medalowym miętusem (lipiec 2014), w kwietniu pięknie połowiłem szczupaki w Szwecji, ostatnie październikowe spinningowanie na wiśle też dawały fajne wyniki, kilka okoni powyżej 35cm, szczupaki (dziwne bo brały tylko na koguty sandaczowe :)) Rok bardzo udany.
U mnie bywało różnie z powodu ciągłej pracy. Narzekać nie będę bo padło u mnie kilka leszków ponad 60 cm kilkanaście 50 cm troszkę ładnej płoci no i oczywiście trochę drapieżnika okonie, szczupaki.
Najlepszy rok w karierze wędkarskiej, wkońcu namierzyłem sandacze i nałowiłem się ich do woli, kilkanaście sztuk w przedziale 70-83cm, miarowych nie liczyłem i kilka ładnych szczupłych, okoń też współpracował także życzyłbym sobie kolejnego takiego sezonu :D
Kiepsko. Kilka okazowych brzan , dwa okazowe sandacze, dwa leszce powyżej 3 kg i masa drobnicy. Gdzieś się zapodziały " średniaki", będace w poprzednich latach podstawą połowu. Na muchę beznadziejnie. Wczesną wiosną kilka pstragow pow. 40 cm a potem drobnica.. drobnica.. drobnica.... W połowie listopada na Popradzie dwa lipienie pow. 35 cm i tyle :-(. Oprócz drobnicy :-(
U mnie to samo co u większości. Na wodzie PZW na której łowię jest coraz gorzej. Jeszcze 3-4 lat wstecz nie było mowy żeby podczas wypadu czegoś nie złowić. Super brały karpie, amury, karasie, płocie, szczupaki, mnóstwo leszcza. W tym roku większość wypadów kończyło się bez kontaktu z rybą. Szczupaka w tym roku nie wyciągnąłem ani jednego a spiningowałem może nie aż tak często jak w poprzednich latach ( nieraz przechytrzyłem przez dwie godziny 7szt.) Najbardziej zawiodłem sie na leszczach ubiegłe lata to była po prostu plaga brały bardzo często, w tym cieszyłem się jak jakiś nawet najmniejszy się uczepił. Jeśli przepisy się nie zmienią i zarazem myślenie ludzi sytuacja się jeszcze bardziej pogorszy. Najchętniej bym tych wszystkich dziadków powywalał. Siedzą dzień w dzień i czekają tylko na kąplecik rybek i do domu. Sam praktycznie wszystkie ryby wypuszczam z powrotem do wody ( w tym roku z ręką na sercu wszystkie złowione trafiały do wody) choć w ubiegłych latach czasami wziąłem jakiegoś karpika. Jedynie co mogę dobrze wspominać to to że złowiłem pierwszą w życiu brzanę 64cm. Może ktoś powie że to nic szczególnego ale dla mnie to jest coś. W ROKU 2015 NA 100% NIE OPŁACAM SKŁADEK, PRZERZUCAM SIĘ NA KOMERCJĘ.
Sezon 2014-kiszka. Dobre miesiące to marzec,maj i czerwiec,oraz druga połowa pażdziernika,reszta roku to walka prawie o honor.W marcu dybnąłem kilknaście potężnych potoków,w maju i czerwcu kilka esoxów z 1 na przedzie,potem ledwo domiarki,i końcówka pażdziernika dała mi 3 zębate jw.Ogólnie byków sporo ale średnia wagowa do dupy ,wcieło mi kilka roczników szczupaka i pstraga bo jak wytłumaczyć fakt że złowiłem kikanaście esoxów pod dychę a ani jednej 3,4,5,2, ? Z potokowcem to samo,trzydziestaczków w bród,1 czterdzieści pięć a potem kilka powyżej 55...gdzie pośrednie roczniki???
U mnie nie było ani dobrze, ani źle. Nie narzekam i nie cieszę się... Wiadomo, mogło być lepiej, ale najgorzej nie było ;) Już za niedługo nowy sezon i zaczynam tradycyjnie w lutym od pstrągów, a w marcu przyjdzie czas na karpie ;)
Hmmm. Jasiołka... wspomnienia z dzieciństwa. Płaskie głazy do opalania w nurcie rzeki. Woda jak kranówa. Tyle, że naftą waliło, bo pełno było w okolicy szybów. Okolice Szebni. Oj, się rozmarzyłem!
Poczatek sezonu był dosć obiecujący , po zejściu lodu aż do 1 maja spławiczek i gruntówka delikatnie łowiłem płocie , wzdręgi ,leszcze i nawet lina ;]. Następnie ponton i jazda ze spinem od maja do lipca miałem kilkanaście szczupaków wymiarowych ale bez rewelacji , puźniej już było tylko słabo , okonie to chyba pogniewały się na mnie za 2013 i w tym roku 1 godny uwagi sandacza 0 i to jest największa porazka tego roku jak dla mnie!!
Hmmm. Jasiołka... wspomnienia z dzieciństwa. Płaskie głazy do opalania w
nurcie rzeki. Woda jak kranówa. Tyle, że naftą waliło, bo pełno było w
okolicy szybów. Okolice Szebni. Oj, się rozmarzyłem!
Padosz okolice Szebni, a braci bliżniaków Jurek, Andrzej Kondziela ty znasz, właśnie ze mną łowią dość często, jutro jedziemy na Sieniawę
Dla mnie sezon jak najbardziej na plus. Chyba nawet najlepszy w życiu. Dużo leszcza >50cm w lecie. Na wiosnę pierwszy w życiu lin i to nie najmniejszy bo ok 3 kg. No i zakończenie sezonu (dla mnie koniec jest w październiku) też fajnie połowiłem.
Dla mnie to był dobry sezon, wiosna była wspaniała, od marca do maja wiele fajnych ryb i kilka medalowych, wakacje cienko ale nie narzekam, niestety teraz na jesien nie mam czasu by jezdzic na rybki. Sezon 2015 zacznę już w połowie lutego jak pogoda dopisze.
U mnie podobnie,nie licząc szczupaczka z maja ,to hmmm ,nędza ,masa drobnicy ale nic konkretnego ,a i z braniami bywało rożnie czasem ponad doba nad wodą i ze dwa trzy branka .
U mnie podobnie,nie licząc szczupaczka z maja ,to hmmm ,nędza ,masa drobnicy ale nic konkretnego ,a i z braniami bywało rożnie czasem ponad doba nad wodą i ze dwa trzy branka .
Albo w ogóle... Miałem tak dwa razy podczas 48 godzin nad wodą :(
Fakt jest taki że w tym roku okonia zero ,i sandacza zero
Powiem szczerze, że u mnie też bardzo słabo w tym roku z okoniem. Co prawda nigdy nie nastawiam się konkretnie na tą rybę, ale bardzo często okonie trafiały się jako przyłów, czasem nawet ładne. A w tym roku cisza, jakby się potopiły.
Chociaż jeden ładny 38 cm się trafił, ale to akurat z gruntu na czerwonego robaka.
Cześć, jestem ciekawy co myślicie na temat tegorocznych łowów. Z moich obserwacji wynika że rok 2014 jest po prostu do D***. I nie jest to tylko moje zdanie tylko dużej ilości wędkarzy z mojej okolicy. Nikt w tym roku konkretnie nie połowił. A jak u was zbraniami i co myślicie na ten temat? Przecież to jest nie mżliwe żeby było aż tak źle. Pozostaje tylko nadzieja że następny rok będzie lepszy.
ja uważam wręcz odwrotnie, w tym roku złowiłem naprawde dużo dużych ryb i w tym roku złowiłem kilka nowych rekordów życiowych, ale zauważyłem też niestety że tych mniejszych ryb jest jakby mniej,
Dla mnie cieniuutki ten rok.Pewnie łowić już nie umiem...:-)
Rok jak każdy inny. Z czego wynikają różnice? Odpowiedź jest bardzo prosta... różnica atmosferyczna w porze równoległej. Wystarczy spojrzeć na listopad z zeszłego roku i na tegoroczny, w tegorocznym temperatury znacznie powyżej normy(w październiku również). Wiadomo jest, że ryby żyją zgodnie z tempem natury ;)
Jak na razie u mnie ten rok jest sporo słabszy od zeszłego, przede wszystkim jeżeli chodzi o ładnego (na wodach w mojej okolicy to taki 70+) szczupaka. Jednak mimo tej ogólnej cienizny udało mi się złowić 2 medalowe ryby - karasia i klenia, to tak na osłodę.
Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec połowów w tym roku. Jak się trochę ociepli to na pewno ruszę na rybki - rok temu ładnego szczupaka złowiłem jeszcze 27 grudnia...
Z roku na rok jest gorzej i nic tego nie zmieni .Musimy być przygotowani ,że następne lata będą gorsze a będzie tak się działo dokąd nie zmienią się przepisy w naszym kraju i takie dziwolągi jak PZW nadal będą gospodarzyć bez żadnej kontroli.Mieszkam nad Wisłą a więc wydawałoby się że jestem szczęściarzem ,ale niestety w okolicach Płocka ryby się skończyły i żeby pospinningować muszę jeździć np. na Żarnowiec. PZW zarząd w Włocławku skutecznie wygrabiło Wisłę a wydawało by się ,że rzeka tak duża jest nie do przełowienia .Bardzo skuteczne w łowieniu są kormorany ,których jest kilkanaście tysięcy w naszym rejonie,dokładając do tego wędkarzy i sprawa jasna .Ja sobie w życiu połowiłem w latach ubiegłych ,ale co będą łowili młodzi ludzie ?
Cieniutki. Najgorszy od 10 lat.
Dla mnie też jakiś taki wyjątkowo nie udany. Ale to może być wina jak kolega wcześniej wspomniał takiej pogody.
U mnie też trochę słabiej ale to dlatego że wpuścili karpia i odpuściłem połowę sezonu bo woda oblegana jak cholera, wytłukli już pewnie że 70% tego co wpuścili.Poza tym z tego co obserwuje ryby jest dużo, ładna wzdręga, piekny lin, bąk ,płoć parę ładnych karpii zostało a narybku takiego do wielkości dłoni jest miliony no i padł chyba rekord wody w postaci leszcza 4.7 kg, co do drapieznika to dużo ładnego okonia, szczupaka też dużo ale mały, woda dopiero od paru lat odradza się po prywaciarzu ale perespektywa na przyszłość jest naprawdę optymistyczna.Jedynum minusem jest ZERO kontroli przez co pod koniec sezonu zawitali chopoki z siatkami ale rozgryżliśmy ich sposób działania i jeżeli wiosną znów się pojawią to spróbujemy zorganizować coś z PSR ( jeżeli będzie chęć z ich strony) .
CześćDla mnie cieniutki i to nie tylko z powodu braku czasu,pogody,rybGłówna przyczyna brak czasu w tym roku na wypady tylko 6 razy w tym 2 na 3 dniefekty marne,ale sa koledzy co nie narzekają na wynikitak na marginesie to co roku marniej u mnie z wynikami i chyba nie tylko u mniepozdrawiam
u mnie ten rok jest tragiczny bo nad wodą bylem prawie codziennie z pominięciem upalnych dni , września i października a wyniki praktycznie zerowe bo 1 miarowy szczupak na PZW i kilka okoni z wiosny ajj niestety od jakis 5 lat nie umiem juz łowić a za kilka lat to juz nawet malych okonków nie dam rady przechytrzyć.
Cieniutki rok dla mnie również kilka pistoletów na spina a białoryb cieniutko kilka płotek, leszczyków i dwa kroczki ale też sezon w moim przypadku ruszył pod koniec września wcześniej nie miałem niestety czasu
Może nie najlepszy ( bo jakiś statystyk nie prowadzę) ale na pewno jeden z lepszych sezonów wędkarskich.
sama drobnica no może poza kwietniem i majem gdzie fajne karpiki połowiłem potem sama drobnica w postaci podleszczy do max 40 cm
bywało różnie, ale do najlepszych nie należał.
U mnie też różnie bywało ale ale nie ma na co narzekać. Ponieważ zawsze mogło być gorzej. Na pewno ten rok dla mnie był cienki pod względem drapieżników, ale co do biało rybu to ujdzie.
Pozdrawiam Boczny Trok
Przynajmniej u kilku osób nie było najgożej :)
Ja uważam 2014 za bardzo udany, pierwszy raz pojawiłem się w Rekordach WW ze swoim medalowym miętusem (lipiec 2014), w kwietniu pięknie połowiłem szczupaki w Szwecji, ostatnie październikowe spinningowanie na wiśle też dawały fajne wyniki, kilka okoni powyżej 35cm, szczupaki (dziwne bo brały tylko na koguty sandaczowe :))
Rok bardzo udany.
U mnie bywało różnie z powodu ciągłej pracy. Narzekać nie będę bo padło u mnie kilka leszków ponad 60 cm kilkanaście 50 cm troszkę ładnej płoci no i oczywiście trochę drapieżnika okonie, szczupaki.
Biorąc pod uwagę czas spędzony nad wodą w stosunku do wcześniejszych lat i wyników było bardzo dobrze.
Najlepszy rok w karierze wędkarskiej, wkońcu namierzyłem sandacze i nałowiłem się ich do woli, kilkanaście sztuk w przedziale 70-83cm, miarowych nie liczyłem i kilka ładnych szczupłych, okoń też współpracował także życzyłbym sobie kolejnego takiego sezonu :D
Dla mnie zdecydowanie gorszy kilka średnich sumów. Jeden naprawdę duży powoził mnie godzinę na pontonie i urwał zestaw :(
Kiepsko. Kilka okazowych brzan , dwa okazowe sandacze, dwa leszce powyżej 3 kg i masa drobnicy.
Gdzieś się zapodziały " średniaki", będace w poprzednich latach podstawą połowu.
Na muchę beznadziejnie.
Wczesną wiosną kilka pstragow pow. 40 cm a potem drobnica.. drobnica.. drobnica....
W połowie listopada na Popradzie dwa lipienie pow. 35 cm i tyle :-(.
Oprócz drobnicy :-(
Jeżeli chodzi o białoryb to sobie połowiłem natomiast z drapieżnikiem już drugi rok słabo, a węgorza tego roku nie uświadczyłem na brzegu.
U mnie to samo co u większości. Na wodzie PZW na której łowię jest coraz gorzej. Jeszcze 3-4 lat wstecz nie było mowy żeby podczas wypadu czegoś nie złowić. Super brały karpie, amury, karasie, płocie, szczupaki, mnóstwo leszcza. W tym roku większość wypadów kończyło się bez kontaktu z rybą. Szczupaka w tym roku nie wyciągnąłem ani jednego a spiningowałem może nie aż tak często jak w poprzednich latach ( nieraz przechytrzyłem przez dwie godziny 7szt.) Najbardziej zawiodłem sie na leszczach ubiegłe lata to była po prostu plaga brały bardzo często, w tym cieszyłem się jak jakiś nawet najmniejszy się uczepił. Jeśli przepisy się nie zmienią i zarazem myślenie ludzi sytuacja się jeszcze bardziej pogorszy. Najchętniej bym tych wszystkich dziadków powywalał. Siedzą dzień w dzień i czekają tylko na kąplecik rybek i do domu. Sam praktycznie wszystkie ryby wypuszczam z powrotem do wody ( w tym roku z ręką na sercu wszystkie złowione trafiały do wody) choć w ubiegłych latach czasami wziąłem jakiegoś karpika.
Jedynie co mogę dobrze wspominać to to że złowiłem pierwszą w życiu brzanę 64cm. Może ktoś powie że to nic szczególnego ale dla mnie to jest coś. W ROKU 2015 NA 100% NIE OPŁACAM SKŁADEK, PRZERZUCAM SIĘ NA KOMERCJĘ.
Sezon 2014-kiszka.
Dobre miesiące to marzec,maj i czerwiec,oraz druga połowa pażdziernika,reszta roku to walka prawie o honor.W marcu dybnąłem kilknaście potężnych potoków,w maju i czerwcu kilka esoxów z 1 na przedzie,potem ledwo domiarki,i końcówka pażdziernika dała mi 3 zębate jw.Ogólnie byków sporo ale średnia wagowa do dupy ,wcieło mi kilka roczników szczupaka i pstraga bo jak wytłumaczyć fakt że złowiłem kikanaście esoxów pod dychę a ani jednej 3,4,5,2, ?
Z potokowcem to samo,trzydziestaczków w bród,1 czterdzieści pięć a potem kilka powyżej 55...gdzie pośrednie roczniki???
U mnie nie było ani dobrze, ani źle. Nie narzekam i nie cieszę się... Wiadomo, mogło być lepiej, ale najgorzej nie było ;) Już za niedługo nowy sezon i zaczynam tradycyjnie w lutym od pstrągów, a w marcu przyjdzie czas na karpie ;)
A gdzie Kamil bawisz się z "potoczkiem", Jasiołka powyżej Bóbrki czy w mniejszych ciurkach.
Hmmm. Jasiołka... wspomnienia z dzieciństwa. Płaskie głazy do opalania w nurcie rzeki. Woda jak kranówa. Tyle, że naftą waliło, bo pełno było w okolicy szybów. Okolice Szebni. Oj, się rozmarzyłem!
Poczatek sezonu był dosć obiecujący , po zejściu lodu aż do 1 maja spławiczek i gruntówka delikatnie łowiłem płocie , wzdręgi ,leszcze i nawet lina ;]. Następnie ponton i jazda ze spinem od maja do lipca miałem kilkanaście szczupaków wymiarowych ale bez rewelacji , puźniej już było tylko słabo , okonie to chyba pogniewały się na mnie za 2013 i w tym roku 1 godny uwagi sandacza 0 i to jest największa porazka tego roku jak dla mnie!!
Hmmm. Jasiołka... wspomnienia z dzieciństwa. Płaskie głazy do opalania w nurcie rzeki. Woda jak kranówa. Tyle, że naftą waliło, bo pełno było w okolicy szybów. Okolice Szebni. Oj, się rozmarzyłem!
Padosz okolice Szebni, a braci bliżniaków Jurek, Andrzej Kondziela ty znasz, właśnie ze mną łowią dość często, jutro jedziemy na Sieniawę
Nie znam. Znam tam tylko Mikulskich i Woźniaków. Ale nie byłem tam jakieś 30 lat :( A pamiętam, jakby to było wczoraj.
Dobry rok :)
Ja w tym roku zacząłem łowić po 3-letniej przerwie i moje wyniki były po prostu śmieszne..
Dobry rok :)
Krzysiek, każdy mówi o pladze bobrów i nutrii. A ty taką syrenkę żeś złowił...
Dobry rok :)
Na tyczkę, czy na bata? ;)))
U mnie rok był ogólnie dobry, szczupak ponad metr i trochę fajnych okoni, ale zeszły był rewelacyjny w porównaniu do innych.
Dla mnie sezon jak najbardziej na plus. Chyba nawet najlepszy w życiu. Dużo leszcza >50cm w lecie. Na wiosnę pierwszy w życiu lin i to nie najmniejszy bo ok 3 kg. No i zakończenie sezonu (dla mnie koniec jest w październiku) też fajnie połowiłem.
Dla mnie to był dobry sezon, wiosna była wspaniała, od marca do maja wiele fajnych ryb i kilka medalowych, wakacje cienko ale nie narzekam, niestety teraz na jesien nie mam czasu by jezdzic na rybki. Sezon 2015 zacznę już w połowie lutego jak pogoda dopisze.
U mnie podobnie,nie licząc szczupaczka z maja ,to hmmm ,nędza ,masa drobnicy ale nic konkretnego ,a i z braniami bywało rożnie czasem ponad doba nad wodą i ze dwa trzy branka .
U mnie podobnie,nie licząc szczupaczka z maja ,to hmmm ,nędza ,masa drobnicy ale nic konkretnego ,a i z braniami bywało rożnie czasem ponad doba nad wodą i ze dwa trzy branka .
Albo w ogóle... Miałem tak dwa razy podczas 48 godzin nad wodą :(
rok przyzwoity, tochę linków, potoków, ze szczupłymi słabiutko, a i pierwsze lipienie na muchę, byle do stycznia w pogoni za kropkiem. ;)
Fakt jest taki że w tym roku okonia zero ,i sandacza zero
Fakt jest taki że w tym roku okonia zero ,i sandacza zero
Powiem szczerze, że u mnie też bardzo słabo w tym roku z okoniem. Co prawda nigdy nie nastawiam się konkretnie na tą rybę, ale bardzo często okonie trafiały się jako przyłów, czasem nawet ładne. A w tym roku cisza, jakby się potopiły.
Chociaż jeden ładny 38 cm się trafił, ale to akurat z gruntu na czerwonego robaka.
Przez 3 dni przy "łysym" w całej krasie trochę nadrobiłem z drapieżnikiem, i chyba to nie koniec bo nadal ma być ciepło i zaporówka bez lodu.
Można wiedzieć gdzie takie biorą? :D
Od Płocka to kawałek drogi, małe bajorka zamarzły natomiast głębsze zbiorniki są czyste i można jeszcze sobie poużywać (Okręg Krosno)