Nie powinno coś takiego pływać naszych wodach, ale wiele razy słyszałem opinię, że akwaryści kupując piranie, nie są do końca świadomi do jakich rozmiarów one dorastają i gdy brakuje miejsca w akwarium, to wypuszczają je do, np. rzeki i w taki oto sposób mamy pirane w naszych wodach...
To samo się także tyczy zółwi czerwono i żółtolicych - które wypieraja żówia błotnego - a co do pirania to zauwazyłem że piranie łowi się czasami w naszych wodach - nieraz było o tym w tv - ale kto wie moze jak się klimat zminia to te ryby wejdą na stałe do haronogramu połowó:)
O takich akcjach się słyszało, ale... nic więcej. Ludzie wypuszczają do naszych wód różne hodowlane badziewia. Pojedyncza pirania raczej nie jest groźna, ale większe stadko? Naszego rekordowego (102kg) suma opędzlowałyby w 10sekund, a tak? "Wędkarzowi-łowcy", jego rodzinie, sąsiadom, psom, kotom zajmie to co najmniej miesiąc.
W.Cejrowski zachwalał w swoich filmach i książkach mięso wielu gatunków piranii. Zreszta nie on jeden, jako podróżnik i smakosz różnych cudów kulinarnych świata. Chciałbym spróbować kiedyś jak smakuje ten jeden z największych drapieżników ichtiofauny.
na prawdę, ja nie mogę na ten żart się nie na biorę
nie mieli o czym pisać to wymyślili niestworzone rzeczy
Ha, jeszcze nie jedno Cie w życiu zaskoczy młody człowieku. Jeszcze nie jeden żart okaże sie brutalną prawdą. Jeszcze nie raz śmiech będzie za szybki.... Takie życie Przemek.
Nie jest niestworzoną rzeczą fakt, że wielu akwarystów pozbywa się "przehodowanych" milusińskich. Na Zalewie Rybnickim piranie wyławiano już wiele razy, a na naszych żwirowniach łowiono już nawet pielęgnice, paszczaki i inne cuda.
Żółte liny ozdobne i karpie japońskie czerwone, plamiste, to już klasyka.
Skąd więc mniemanie, że jakaś tam pirania złowiona latem w rzece, albo w jakiejś sadzawce jest niestworzoną historią?
Ja sam kiedyś złowiłem rybę, której po dziś dzień nie rozszyfrowałem. Było to coś jak glonojad albo sumik, tyle że miało dziwne kolory i mierzyło zaledwie 17 cm. Nie miałem wtedy aparatu, ani komórki z "fotkiem", więc wypuściłem dziadostwo.
Nie dziwi mnie ta pirania, bo latem, kiedy woda mam odpowiednią temperaturę, mogą w naszych łowiskach pływać różne cudeńka. Pewnie zima je wykończy, ale latem mogą sobie spokojnie buszować w naszych wodach.
Na "Rogalu" PZW 623 w tym sezonie mierzyłem powierzchniowo temperaturę wody gdy były upały. Woda była nagrzana do .... uwaga.... 26 stopni celsjusza, a co za tym idzie, była wyższa niż w klasycznym akwarium.
Co pływa w naszych wodach ......
http://media.wp.pl/kat,1022957,wid,12507248,wiadomosc.html?ticaid=1a97f
Odważni są jak dla mnie, nie zjadł bym jej:)
Nie powinno coś takiego pływać naszych wodach, ale wiele razy słyszałem opinię, że akwaryści kupując piranie, nie są do końca świadomi do jakich rozmiarów one dorastają i gdy brakuje miejsca w akwarium, to wypuszczają je do, np. rzeki i w taki oto sposób mamy pirane w naszych wodach...
To samo się także tyczy zółwi czerwono i żółtolicych - które wypieraja żówia błotnego - a co do pirania to zauwazyłem że piranie łowi się czasami w naszych wodach - nieraz było o tym w tv - ale kto wie moze jak się klimat zminia to te ryby wejdą na stałe do haronogramu połowó:)
No no nie spodziewałbym się takiego czegoś w Polsce ...
zapewne więcej tego tam, także nie zjadłbym takiej rybki :)
Pozdro.
Niezły kłusol. Nawet piranie zeżarł...
O takich akcjach się słyszało, ale... nic więcej.
Ludzie wypuszczają do naszych wód różne hodowlane badziewia.
Pojedyncza pirania raczej nie jest groźna, ale większe stadko?
Naszego rekordowego (102kg) suma opędzlowałyby w 10sekund, a tak? "Wędkarzowi-łowcy", jego rodzinie, sąsiadom, psom, kotom zajmie to co najmniej miesiąc.
W.Cejrowski zachwalał w swoich filmach i książkach mięso wielu gatunków piranii. Zreszta nie on jeden, jako podróżnik i smakosz różnych cudów kulinarnych świata. Chciałbym spróbować kiedyś jak smakuje ten jeden z największych drapieżników ichtiofauny.
A cóż to za wybrzydzanie? Większość z nas chętnie wtrynia węgorze, a jest to ryba która ma w jadłospisie rzeczy gorsze niż taka np. Piranha.
Pirania jest drapieżnikiem więc zakładam, ze jej mięso jest czymś pośrednim pomiędzy okoniem a węgorzem. Też bym chętnie spróbował jak smakuje.
na prawdę, ja nie mogę na ten żart się nie na biorę
nie mieli o czym pisać to wymyślili niestworzone rzeczy
na prawdę, ja nie mogę na ten żart się nie na biorę
nie mieli o czym pisać to wymyślili niestworzone rzeczy
Ha, jeszcze nie jedno Cie w życiu zaskoczy młody człowieku. Jeszcze nie jeden żart okaże sie brutalną prawdą. Jeszcze nie raz śmiech będzie za szybki.... Takie życie Przemek.
Nie jest niestworzoną rzeczą fakt, że wielu akwarystów pozbywa się "przehodowanych" milusińskich. Na Zalewie Rybnickim piranie wyławiano już wiele razy, a na naszych żwirowniach łowiono już nawet pielęgnice, paszczaki i inne cuda.
Żółte liny ozdobne i karpie japońskie czerwone, plamiste, to już klasyka.
Skąd więc mniemanie, że jakaś tam pirania złowiona latem w rzece, albo w jakiejś sadzawce jest niestworzoną historią?
Ja sam kiedyś złowiłem rybę, której po dziś dzień nie rozszyfrowałem. Było to coś jak glonojad albo sumik, tyle że miało dziwne kolory i mierzyło zaledwie 17 cm. Nie miałem wtedy aparatu, ani komórki z "fotkiem", więc wypuściłem dziadostwo.
Nie dziwi mnie ta pirania, bo latem, kiedy woda mam odpowiednią temperaturę, mogą w naszych łowiskach pływać różne cudeńka. Pewnie zima je wykończy, ale latem mogą sobie spokojnie buszować w naszych wodach.
Na "Rogalu" PZW 623 w tym sezonie mierzyłem powierzchniowo temperaturę wody gdy były upały. Woda była nagrzana do .... uwaga.... 26 stopni celsjusza, a co za tym idzie, była wyższa niż w klasycznym akwarium.