Czyn społeczny - to balsam na serce przyrody , a ona cierpi - o czym przekonać możemy się , mijając zaśmiecone brzegi rzek , jezior , stawów bądź też innych : żwirowni. Na korzyści płynące z udziału w czynie społecznym polegającym zwykle na wspólnym zbieraniu śmieci , bardzo często powołują się wędkarscy działacze oraz wszyscy ci , którzy w zapędach doktrynerskich - wołają jak Katon o porządek , etykę , miłość do ryb - często samemu nie robiąc nic . Bez względu jednak , kto jest protoplastą , a następnie propagatorem tych jakże szlachetnych idei , należy zapytać : czy aby na pewno wiedzą co mówią ? Czy Ty , wędkarzu etyczny , przestrzegający wszystkich przepisów oraz niezostawiający po sobie , nad wodą - ani grama odpadków , zdajesz sobie sprawę : w co tak naprawdę wrabia cię idea czynu społecznego , zwanego dalej zbieraniem śmieci znad wody ? Zastanówmy się przez chwilę ,ale to naprawdę wykorzystując swe szare komórki jak należy , a więc : jeśli nie śmiecisz to dlaczego , desperacko brzmiący apel - jest zwykle wymierzany wprost w ciebie , w twoim kierunku , pod twoim adresem ? Jak wraża kula - zaczyna gnębić cię , moralizatorski ton nawoływań działaczy : "Zapraszamy wszystkich członków koła na czyn społeczny - usuwania śmieci znad brzegu , na zakończenie planowane jest ognisko ". I co wówczas robisz ? Pędzisz jak poparzony , by we wspólnocie koła wędkarskiego - zbierać śmieci , których sam , nigdy byś nad wodą nie pozostawił . Klniesz , narzekasz - lecz mimo to , krygujesz się przed innymi i tak jak inni robisz też dobrą minę do złej gry. Co udowadniasz biorąc udział w sprzątaniu śmieci , oprócz tego ,że zależy ci na przyrodzie i pięknie tego świata w formie jak najmniej skalanej ? O Chryste - wiedz wędkarzu ,że oprócz zamiłowania do natury , wyrażasz także niezawinione wyrzuty sumienia - niezawinione dlatego ,że usprawiedliwiasz bądź nawet naprawiasz plugastwo , którego sam , ani myślisz popełnić. Według mnie , udział w sprzątaniu jezior stanowi dowód tego ,że wszyscy czują się odpowiedzialni za zaistniały stan rzeczy , każdy chcąc -nie chcąc partycypuje w winie , za ogrom śmieci zastany nad wodą. Serdeczne zaprosiny , które wysyłają pod twoim adresem , wędkarzu etyczny i nieśmiecący - pokazuje najlepiej , siłę muszkieterskich idei . Znane skądinąd wszystkim hasło : Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego " - pokazuje najlepiej ,że wszyscy ci , którzy biorą udział w danej akcji społecznej , stanowią przykład kajających się z tytuł własnych występków - winowajców , skandalizującego brudu i i niedbalstwa , które rozpanoszyło się nad wodą. Partycypujesz w winie za sytuację , jaka ma miejsce nad wodą i wraz z innymi , którym na twarzy płonie napis "Mea Culpa " , staracie się naprawić to co spodlili wasi wędkarscy pobratymcy z macierzystego koła. A oni ? Czy kiedykolwiek brali udział w jakimś czynie społecznym ? Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmallows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko. Napisałem więc demaskatorski pamflet o całej tej sprawie - coś jak usprawiedliwienie tych wszystkich , którzy potrafią się zachować nad wodą jak człowiek - nie jak bezmyślny , cofnięty w rozwoju "ktoś " zanieczyszczający nasz wielki , narodowy skarb - przyrodę . Opis ten choć z konieczności cyniczny - budzi nieposkromiony żal i smutek łkający w duszy wędkarza . Ten szczególny stan , pozwala wciąż pytać natrętnie a może i nawet obsesyjnie : jeżeli nad wodą jest tyle śmieci , to niby kto je tam zostawił - może , zwierzątka z lasu ? Czy wody byłyby tak zaśmiecone , gdyby nie szczególny wkład w tę sprawę - rozmaitych członków wędkarskich kół , za których (co już wcześniej udowodniłem ) , nieustannie nadstawiamy karku ? I wreszcie : jeżeli w twoim kole, są osoby zostawiające po sobie śmieci nad wodą , to wypada jednocześnie zapytać : kto dał im kartę wędkarską i prawo do wędkowania ? Skąd biorą się nad wodę te wszystkie blistry po błystkach , worki po zanętach , ogromne , bo aż 25 litrowe worki na śmieci , które co roku zrywacie z drzew , znając dokładnie ich właściciela ? Czy są one może jak fulguryt , który spada z nieba podczas burzy ? Otóż w żadnym wypadku -są one , zupełnie zresztą jak wspomniany krzemień - sprawą bardzo przyziemną . Tak więc w przypadku śmieci , nie istnieje ich inny dawca niż ten , którego uznajecie za kolegę z koła , a którego tak wspaniałomyślnie wyręczacie - zbierając jego bambetle znad wody . Dziękuję.
"Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmellows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko."
Kombinujesz, kombinujesz.;)
No ale słowa powyżej to prawda... wiem kto zostawia śmieci i kto chodzi co roku na sprzątanie jeziora.
Ja nigdy jeszcze nie byłem na takiej imprezie, bo potrzeby nie odczuwam.
Prawda jest taka, że "śmiecie" zostawiają syf nad wodą i takie pisanie czy sprzątanie tego nie zmieni. Wyeliminować "bydła" znad wody się nie da...
"Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując
szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako
pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona
smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmellows ,
chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu
warte to wszystko."
Coś jest w tych słowach.
Dla tych śmieciarzy ten czyn to taki "oczyszczenie" i "spowiedź" wyżalą się na nieporządek przed kolegami ,zjedzą ,wypija piwo a od następnego dnia dalej będą śmiecić.Najważniejsze że się "pokazali" przed innymi jacy to szlachetni.
Oczywiście nie wszyscy są zapewne i wśród ludzi na czynie porządne duszyczki.
Ja nie odczuwam potrzeby brania udziału w czynach i żaleniu się na innych "złych" wędkarzy.Swoje śmieci sprzątam na bieżąco a i jak jakiś inny wędkarz zostawi coś na stanowiskach z których korzystam to podniosę.
Dodam że nigdy nie widziałem żadnego czynu na rzece na której łowię ,a na inne łowiska z których nie korzystam na pewno po kimś nie pójdę sprzątać.:)
Czyn społeczny - to balsam na serce przyrody , a ona cierpi - o czym przekonać możemy się , mijając zaśmiecone brzegi rzek , jezior , stawów bądź też innych : żwirowni. Na korzyści płynące z udziału w czynie społecznym polegającym zwykle na wspólnym zbieraniu śmieci , bardzo często powołują się wędkarscy działacze oraz wszyscy ci , którzy w zapędach doktrynerskich - wołają jak Katon o porządek , etykę , miłość do ryb - często samemu nie robiąc nic . Bez względu jednak , kto jest protoplastą , a następnie propagatorem tych jakże szlachetnych idei , należy zapytać : czy aby na pewno wiedzą co mówią ? Czy Ty , wędkarzu etyczny , przestrzegający wszystkich przepisów oraz niezostawiający po sobie , nad wodą - ani grama odpadków , zdajesz sobie sprawę : w co tak naprawdę wrabia cię idea czynu społecznego , zwanego dalej zbieraniem śmieci znad wody ? Zastanówmy się przez chwilę ,ale to naprawdę wykorzystując swe szare komórki jak należy , a więc : jeśli nie śmiecisz to dlaczego , desperacko brzmiący apel - jest zwykle wymierzany wprost w ciebie , w twoim kierunku , pod twoim adresem ? Jak wraża kula - zaczyna gnębić cię , moralizatorski ton nawoływań działaczy : "Zapraszamy wszystkich członków koła na czyn społeczny - usuwania śmieci znad brzegu , na zakończenie planowane jest ognisko ". I co wówczas robisz ? Pędzisz jak poparzony , by we wspólnocie koła wędkarskiego - zbierać śmieci , których sam , nigdy byś nad wodą nie pozostawił . Klniesz , narzekasz - lecz mimo to , krygujesz się przed innymi i tak jak inni robisz też dobrą minę do złej gry. Co udowadniasz biorąc udział w sprzątaniu śmieci , oprócz tego ,że zależy ci na przyrodzie i pięknie tego świata w formie jak najmniej skalanej ? O Chryste - wiedz wędkarzu ,że oprócz zamiłowania do natury , wyrażasz także niezawinione wyrzuty sumienia - niezawinione dlatego ,że usprawiedliwiasz bądź nawet naprawiasz plugastwo , którego sam , ani myślisz popełnić. Według mnie , udział w sprzątaniu jezior stanowi dowód tego ,że wszyscy czują się odpowiedzialni za zaistniały stan rzeczy , każdy chcąc -nie chcąc partycypuje w winie , za ogrom śmieci zastany nad wodą. Serdeczne zaprosiny , które wysyłają pod twoim adresem , wędkarzu etyczny i nieśmiecący - pokazuje najlepiej , siłę muszkieterskich idei . Znane skądinąd wszystkim hasło : Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego " - pokazuje najlepiej ,że wszyscy ci , którzy biorą udział w danej akcji społecznej , stanowią przykład kajających się z tytuł własnych występków - winowajców , skandalizującego brudu i i niedbalstwa , które rozpanoszyło się nad wodą. Partycypujesz w winie za sytuację , jaka ma miejsce nad wodą i wraz z innymi , którym na twarzy płonie napis "Mea Culpa " , staracie się naprawić to co spodlili wasi wędkarscy pobratymcy z macierzystego koła. A oni ? Czy kiedykolwiek brali udział w jakimś czynie społecznym ? Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmellows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko. Napisałem więc demaskatorski pamflet o całej tej sprawie - coś jak usprawiedliwienie tych wszystkich , którzy potrafią się zachować nad wodą jak człowiek - nie jak bezmyślny , cofnięty w rozwoju "ktoś " zanieczyszczający nasz wielki , narodowy skarb - przyrodę . Opis ten choć z konieczności cyniczny - budzi nieposkromiony żal i smutek łkający w duszy wędkarza . Ten szczególny stan , pozwala wciąż pytać natrętnie a może i nawet obsesyjnie : jeżeli nad wodą jest tyle śmieci , to niby kto je tam zostawił - może , zwierzątka z lasu ? Czy wody byłyby tak zaśmiecone , gdyby nie szczególny wkład w tę sprawę - rozmaitych członków wędkarskich kół , za których (co już wcześniej udowodniłem ) , nieustannie nadstawiamy karku ? I wreszcie : jeżeli w twoim kole, są osoby zostawiające po sobie śmieci nad wodą , to wypada jednocześnie zapytać : kto dał im kartę wędkarską i prawo do wędkowania ? Skąd biorą się nad wodę te wszystkie blistry po błystkach , worki po zanętach , ogromne , bo aż 25 litrowe worki na śmieci , które co roku zrywacie z drzew , znając dokładnie ich właściciela ? Czy są one może jak fulguryt , który spada z nieba podczas burzy ? Otóż w żadnym wypadku -są one , zupełnie zresztą jak wspomniany krzemień - sprawą bardzo przyziemną . Tak więc w przypadku śmieci , nie istnieje ich inny dawca niż ten , którego uznajecie za kolegę z koła , a którego tak wspaniałomyślnie wyręczacie - zbierając jego bambetle znad wody . Dziękuję. ____________________________________________________________________________________________
Uruchomiłam swoje szare komórki czytając Twój post i..... Odebrałam go jako ironiczny, ponieważ jedynie tak go rozumiejąc, mogłabym przyznać Ci rację. Ponieważ jestem osobą biorącą czynny udział w sprzątaniu zbiorników, jak również nawołującą do tego (ogłaszając o zamiarze takiej akcji). Pozwoliłam sobie zaznaczyć fragmenty Twojego postu z którymi absolutnie się nie zgadzam. Sprzątanie zbiorników zajmuje zwykle tydzień...(w moim mieście, w moim Kole) Dzielimy się na grupy, zaczynamy od 15:00 do całkowitych ciemności, czyli... Poniedziałek - obowiązkowo SSR + chętni, Wtorek - Klub Spinningowy i Spławikowy + chętni Środa - pozostali Aktywiści, Sąd + chętni itd, itp ...np.KR Na czynie jestem ZAWSZE, w każdy dzień jego trwania i wiesz co? NIGDY żaden "zwykły" wędkarz się do tego nie przyłączył, nawet kiełbasa tego nie zmieniła!
Zapewniam Cię, że w czynie udziału nie biorą najwięksi śmieciarze są to osoby, które znam i jestem z nimi często nad wodą... NIE są śmieciarzami i właśnie Oni sprzątają.
CześćCzyn społeczny:W liceum do położenia w czynie społecznym 35m niby drogi z tych ciężkich sześciokątnych betonowych bloczków. Praca w czasoprzestrzeni czyli od ósmej rano do końca drogi. Pani profesor siedzi na ławce w cieniu a my w zapie... w tym słońcu. Nie ma zmiłuj - do domu jak skończymy.Kilka podobnych " dobrowolnych " czynów było w liceum. Przed maturą jak chciałeś otrzymać świadectwo ukończenia liceum musiałeś iść na pochód 1-maja. Lista, te sprawy. Jak nie byłeś na pochodzie nie dostałeś świadectwa.Jak słyszę czyn społeczny robię się nerwowy. Pójdę na czyn z PZW jak zobaczę wierchuszkę ZO na takiej akcji. W innym wypadku sam w czynie społecznym sprzątam co tydzień lub częściej moją miejscówkę :-) i to wystarczy.JK
Trzeba jednak przyznać, że kombinował i wykombinował temacik poruszający.
Myśli kolega i zna czułe punkty.;)
Ja tez znam. Wiem gdzie kopnąć żeby bolało.:)
Dzięki bogu czyn jest dobrowolny a poza tym i tak ze mnie zdarli haracz w postaci opłaty na "rzecz koła" a gdzie ona zginie to nie wiem.ja na pewno nie zobaczę z tego ani grosika na swoim łowisku.
Dodam jeszcze, że w czynie tym bierze udział również młodzież ze szkółki wędkarskiej, ale tutaj obowiązku nikt nie narzuca. Przychodzą chętnie, bo pomimo brudnej roboty jest miła atmosfera.., a zawsze lżejsza praca się znajdzie, tak samo jak również dla mnie, bo nie ukrywam że często jest to praca wymagająca siły fizycznej.
Jeżeli masz pomysł jak zmotywować pozostałych wędkarzy do tego, aby się przyłączyli to z chęcią przeczytam.
CześćCzyn społeczny:W liceum do położenia w czynie społecznym 35m niby drogi z tych ciężkich sześciokątnych betonowych bloczków. Praca w czasoprzestrzeni czyli od ósmej rano do końca drogi. Pani profesor siedzi na ławce w cieniu a my w zapie... w tym słońcu. Nie ma zmiłuj - do domu jak skończymy.Kilka podobnych " dobrowolnych " czynów było w liceum. Przed maturą jak chciałeś otrzymać świadectwo ukończenia liceum musiałeś iść na pochód 1-maja. Lista, te sprawy. Jak nie byłeś na pochodzie nie dostałeś świadectwa.Jak słyszę czyn społeczny robię się nerwowy. Pójdę na czyn z PZW jak zobaczę wierchuszkę ZO na takiej akcji. W innym wypadku sam w czynie społecznym sprzątam co tydzień lub częściej moją miejscówkę :-) i to wystarczy.JK Oczywiście ,że to prawda . Wystarczy nie śmiecić . Wystarczy aby każdy kto do tej pory tak robił - zmienił swoje postępowanie. W innym wypadku - wędkarz , który dba o środowisko , mający schludny stosunek względem środowiska - zawsze będzie czuł bezsilność . Mam wrażenie ,że koleżanka Roxola ,nazbyt pochopnie zrozumiała - ten (być może dość niespójny ) ,ale jednak pisany z dużym zaangażowaniem wpis. Dlaczego nie zrozumiała ? Dlaczego się tak bardzo rozzłościła ? Dalibóg - nie mam pojęcia ,ale mam nadzieję ,że w ten sposób nie ręczy ona za wszystkich , których uważa za osoby dbające o czystość nad wodą ? Jak to w końcu jest ? Kolega Janusz - pisze ,że nie śmieci - więc dlaczego wierzę mu na słowo a jednocześnie poddają w wątpliwość - jakoby wszyscy , których spotykasz nad wodą - byli tacy wspaniali czy wręcz idealni ? Ja nie rzuciłem nigdy żadnego śmiecia , sprzątam stanowisko po sobie , przy czym często zdarzało mi się - zabierać śmieci swoje i innych znad wody ... Wierzysz mi ? Przecież napisałem prawdę tak oczywistą ,że graniczy ona z tautologią . Nie trzeba tego akcentować i podkreślać czy przeprowadzać śledztwa w tej sprawie . Każdy wie ,że gdyby "wędkarz " nie śmiecił - to nie byłoby śmieci wędkarskich i inny już - wędkarz , nie musiałby ich zbierać ( podpisując się jednocześnie pod aktem zbiorowej formy rozgrzeszenia ). Gdyby - ludzie w ogóle nie śmiecili - nie byłoby śmieci ... w ogóle - bo przecież uschnięta trzcina , jakieś liście w wodzie , gałązka tu czy tam - to nie śmieć a element biotopu ( materia martwa potrzeba tak samo jak żywa ). Czyż to nie proste ? Mam nadzieję ,że teraz ten wpis - jest już zrozumiały dla wszystkich potencjalnie zainteresowanych tą tematyką.
Kolego Sturio, z czego wywnioskowałeś to, że się rozzłościłam ? Przedstawiłam fakty, które znam. Twierdzisz, że wystarczy abyśmy zbierali śmieci każdy po sobie... i oczywiście, ale napisałam Ci już dzisiaj w innym wątku, że nie jesteśmy w stanie zmienić Świata i wszystkich ludzi. Więc co? Mamy żyć w brudzie? Uwierz mi podjęłam z Tobą dyskusję i jestem całkowicie spokojna, bo na poparcie swoich słów mam dowody.
Uruchomiłam swoje szare komórki czytając Twój post i..... Odebrałam go jako ironiczny, ponieważ jedynie tak go rozumiejąc, mogłabym przyznać Ci rację. Ponieważ jestem osobą biorącą czynny udział w sprzątaniu zbiorników, jak również nawołującą do tego (ogłaszając o zamiarze takiej akcji). Pozwoliłam sobie zaznaczyć fragmenty Twojego postu z którymi absolutnie się nie zgadzam. Sprzątanie zbiorników zajmuje zwykle tydzień...(w moim mieście, w moim Kole) Dzielimy się na grupy, zaczynamy od 15:00 do całkowitych ciemności, czyli... Poniedziałek - obowiązkowo SSR + chętni, Wtorek - Klub Spinningowy i Spławikowy + chętni Środa - pozostali Aktywiści, Sąd + chętni itd, itp ...np.KR Na czynie jestem ZAWSZE, w każdy dzień jego trwania i wiesz co? NIGDY żaden "zwykły" wędkarz się do tego nie przyłączył, nawet kiełbasa tego nie zmieniła!
Zapewniam Cię, że w czynie udziału nie biorą najwięksi śmieciarze są to osoby, które znam i jestem z nimi często nad wodą... NIE są śmieciarzami i właśnie Oni sprzątają.
Droga Aleksandro ,wielki szacunek za inicjatywę i Twój udział w każdym dniu ,ale to nie jest " czyn społeczny " tylko obowiązek narzucony przez Twoje Koło ,chyba nie stosujecie "kar za nieobecność" bo byłoby to jakieś kuriozum.
CześćCzyn społeczny:W liceum do położenia w czynie społecznym 35m niby drogi z tych ciężkich sześciokątnych betonowych bloczków. Praca w czasoprzestrzeni czyli od ósmej rano do końca drogi. Pani profesor siedzi na ławce w cieniu a my w zapie... w tym słońcu. Nie ma zmiłuj - do domu jak skończymy.Kilka podobnych " dobrowolnych " czynów było w liceum. Przed maturą jak chciałeś otrzymać świadectwo ukończenia liceum musiałeś iść na pochód 1-maja. Lista, te sprawy. Jak nie byłeś na pochodzie nie dostałeś świadectwa.Jak słyszę czyn społeczny robię się nerwowy.Pójdę na czyn z PZW jak zobaczę wierchuszkę ZO na takiej akcji. W innym wypadku sam w czynie społecznym sprzątam co tydzień lub częściej moją miejscówkę :-) i to wystarczy.JK Oczywiście ,że to prawda . Wystarczy nie śmiecić . Wystarczy aby każdy kto do tej pory tak robił - zmienił swoje postępowanie. W innym wypadku - wędkarz , który dba o środowisko , mający schludny stosunek względem środowiska - zawsze będzie czuł bezsilność . Mam wrażenie ,że koleżanka Roxola ,nazbyt pochopnie zrozumiała - ten (być może dość niespójny ) ,ale jednak pisany z dużym zaangażowaniem wpis. Dlaczego nie zrozumiała ? Dlaczego się tak bardzo rozzłościła ? Dalibóg - nie mam pojęcia ,ale mam nadzieję ,że w ten sposób nie ręczy ona za wszystkich , których uważa za osoby dbające o czystość nad wodą ? Jak to w końcu jest ? Kolega Janusz - pisze ,że nie śmieci - więc dlaczego wierzę mu na słowo a jednocześnie poddają w wątpliwość - jakoby wszyscy , których spotykasz nad wodą - byli tacy wspaniali czy wręcz idealni ? Ja nie rzuciłem nigdy żadnego śmiecia , sprzątam stanowisko po sobie , przy czym często zdarzało mi się - zabierać śmieci swoje i innych znad wody ... Wierzysz mi ? Przecież napisałem prawdę tak oczywistą ,że graniczy ona z tautologią . Nie trzeba tego akcentować i podkreślać czy przeprowadzać śledztwa w tej sprawie . Każdy wie ,że gdyby "wędkarz " nie śmiecił - to nie byłoby śmieci wędkarskich i inny już - wędkarz , nie musiałby ich zbierać ( podpisując się jednocześnie pod aktem zbiorowej formy rozgrzeszenia ). Gdyby - ludzie w ogóle nie śmiecili - nie byłoby śmieci ... w ogóle - bo przecież uschnięta trzcina , jakieś liście w wodzie , gałązka tu czy tam - to nie śmieć a element biotopu ( materia martwa potrzeba tak samo jak żywa ). Czyż to nie proste ? Mam nadzieję ,że teraz ten wpis - jest już zrozumiały dla wszystkich potencjalnie zainteresowanych tą tematyką.
CześćChcę powiedzieć, że kwintesencją mojej poprzedniej wypowiedzi są zdania zaznaczone a nie to, że przed wędkowaniem sprzątam.Ja śmiecę ale sprzątam po sobie - czasem wręcz układam na kupce różne worki, puszki czy inne opakowania, żeby tego nie zapomnieć zabrać. Nie mówię i nie oceniam, czy ktoś sprząta po sobie czy nie.JK
Uruchomiłam swoje szare komórki czytając Twój post i..... Odebrałam go jako ironiczny, ponieważ jedynie tak go rozumiejąc, mogłabym przyznać Ci rację. Ponieważ jestem osobą biorącą czynny udział w sprzątaniu zbiorników, jak również nawołującą do tego (ogłaszając o zamiarze takiej akcji). Pozwoliłam sobie zaznaczyć fragmenty Twojego postu z którymi absolutnie się nie zgadzam. Sprzątanie zbiorników zajmuje zwykle tydzień...(w moim mieście, w moim Kole) Dzielimy się na grupy, zaczynamy od 15:00 do całkowitych ciemności, czyli... Poniedziałek - obowiązkowo SSR + chętni, Wtorek - Klub Spinningowy i Spławikowy + chętni Środa - pozostali Aktywiści, Sąd + chętni itd, itp ...np.KR Na czynie jestem ZAWSZE, w każdy dzień jego trwania i wiesz co? NIGDY żaden "zwykły" wędkarz się do tego nie przyłączył, nawet kiełbasa tego nie zmieniła!
Zapewniam Cię, że w czynie udziału nie biorą najwięksi śmieciarze są to osoby, które znam i jestem z nimi często nad wodą... NIE są śmieciarzami i właśnie Oni sprzątają.
Droga Aleksandro ,wielki szacunek za inicjatywę i Twój udział w każdym dniu ,ale to nie jest " czyn społeczny " tylko obowiązek narzucony przez Twoje Koło ,chyba nie stosujecie "kar za nieobecność" bo byłoby to jakieś kuriozum. _______________________________________________________________________________
Oczywiście, że nie stosujemy kar. Są to ludzie,zaangażowani w sprawy koła i ustalamy plan działania, jeżeli ktoś nie może przyjść to nic takiej osobie nie grozi. Przychodzą, bo chcą, wiele razy... i wielu. Mój udział w każdym dniu również nie jest problemem.... i naprawdę nie uważam tego za wyczyn, ja chcę. Nikt takiego obowiązku nie ma w wyznaczonym dniu, aby być... nie dzisiaj, to innym razem. Dlatego się nie zgadzam z tym co Sturio napisał, że nawołujący do tego są śmieciarzami i nic nie robią. Już pytają "kiedy się za robotę bierzemy?" Teraz trzeba jedynie wszystkich zgrać i do roboty.
Może rzeczywiście źle zrobiłam używając słowa "obowiązkowo", potraktujmy to jako przenośnie.
Głównie dlatego, że np. Komendant SSR umawia "swoich ludzi" na dany dzień... kontaktując się z nimi. Przewodniczący Klubów również, Przewodniczący Sędziów, Sądu, KR też... Informowani są również o zakresie zaplanowanych działań w tym dniu. Wszystko dzięki temu jest zgrane i nie jest tak, że trzech pracuje grabiami, a reszta stoi i patrzy.
P.S Mam nadzieję, że otrzymam propozycję zmobilizowania pozostałych wędkarzy do działania.
Może rzeczywiście źle zrobiłam używając słowa "obowiązkowo", potraktujmy to jako przenośnie.
Głównie dlatego, że np. Komendant SSR umawia "swoich ludzi" na dany dzień... kontaktując się z nimi. Przewodniczący Klubów również, Przewodniczący Kolegium Sędziów też... Informowani są również o zakresie zaplanowanych działań w tym dniu. Wszystko dzięki temu jest zgrane i nie jest tak, że trzech pracuje grabiami, a reszta stoi i patrzy.
Ja nie dawno przyjechałem z nad Wisły,nie byłem na rybkach,tylko zajrzałem w miejsce gdzie sandacz się trze,zupełnie za darmo,nie było kiełbasek z grilla,wódeczki,miłych pań,itd ale coś zrobiłem dla ogółu,jutro też tam zerknę;-)to nawet jest interesujące,polowanie na kłusola,lepsze niż ryby ;-)))
Czyn społeczny - to balsam na serce przyrody , a ona cierpi - o czym przekonać możemy się , mijając zaśmiecone brzegi rzek , jezior , stawów bądź też innych : żwirowni. Na korzyści płynące z udziału w czynie społecznym polegającym zwykle na wspólnym zbieraniu śmieci , bardzo często powołują się wędkarscy działacze oraz wszyscy ci , którzy w zapędach doktrynerskich - wołają jak Katon o porządek , etykę , miłość do ryb - często samemu nie robiąc nic . Bez względu jednak , kto jest protoplastą , a następnie propagatorem tych jakże szlachetnych idei , należy zapytać : czy aby na pewno wiedzą co mówią ? Czy Ty , wędkarzu etyczny , przestrzegający wszystkich przepisów oraz niezostawiający po sobie , nad wodą - ani grama odpadków , zdajesz sobie sprawę : w co tak naprawdę wrabia cię idea czynu społecznego , zwanego dalej zbieraniem śmieci znad wody ? Zastanówmy się przez chwilę ,ale to naprawdę wykorzystując swe szare komórki jak należy , a więc : jeśli nie śmiecisz to dlaczego , desperacko brzmiący apel - jest zwykle wymierzany wprost w ciebie , w twoim kierunku , pod twoim adresem ? Jak wraża kula - zaczyna gnębić cię , moralizatorski ton nawoływań działaczy : "Zapraszamy wszystkich członków koła na czyn społeczny - usuwania śmieci znad brzegu , na zakończenie planowane jest ognisko ". I co wówczas robisz ? Pędzisz jak poparzony , by we wspólnocie koła wędkarskiego - zbierać śmieci , których sam , nigdy byś nad wodą nie pozostawił . Klniesz , narzekasz - lecz mimo to , krygujesz się przed innymi i tak jak inni robisz też dobrą minę do złej gry. Co udowadniasz biorąc udział w sprzątaniu śmieci , oprócz tego ,że zależy ci na przyrodzie i pięknie tego świata w formie jak najmniej skalanej ? O Chryste - wiedz wędkarzu ,że oprócz zamiłowania do natury , wyrażasz także niezawinione wyrzuty sumienia - niezawinione dlatego ,że usprawiedliwiasz bądź nawet naprawiasz plugastwo , którego sam , ani myślisz popełnić. Według mnie , udział w sprzątaniu jezior stanowi dowód tego ,że wszyscy czują się odpowiedzialni za zaistniały stan rzeczy , każdy chcąc -nie chcąc partycypuje w winie , za ogrom śmieci zastany nad wodą. Serdeczne zaprosiny , które wysyłają pod twoim adresem , wędkarzu etyczny i nieśmiecący - pokazuje najlepiej , siłę muszkieterskich idei . Znane skądinąd wszystkim hasło : Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego " - pokazuje najlepiej ,że wszyscy ci , którzy biorą udział w danej akcji społecznej , stanowią przykład kajających się z tytuł własnych występków - winowajców , skandalizującego brudu i i niedbalstwa , które rozpanoszyło się nad wodą. Partycypujesz w winie za sytuację , jaka ma miejsce nad wodą i wraz z innymi , którym na twarzy płonie napis "Mea Culpa " , staracie się naprawić to co spodlili wasi wędkarscy pobratymcy z macierzystego koła. A oni ? Czy kiedykolwiek brali udział w jakimś czynie społecznym ? Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmallows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko. Napisałem więc demaskatorski pamflet o całej tej sprawie - coś jak usprawiedliwienie tych wszystkich , którzy potrafią się zachować nad wodą jak człowiek - nie jak bezmyślny , cofnięty w rozwoju "ktoś " zanieczyszczający nasz wielki , narodowy skarb - przyrodę . Opis ten choć z konieczności cyniczny - budzi nieposkromiony żal i smutek łkający w duszy wędkarza . Ten szczególny stan , pozwala wciąż pytać natrętnie a może i nawet obsesyjnie : jeżeli nad wodą jest tyle śmieci , to niby kto je tam zostawił - może , zwierzątka z lasu ? Czy wody byłyby tak zaśmiecone , gdyby nie szczególny wkład w tę sprawę - rozmaitych członków wędkarskich kół , za których (co już wcześniej udowodniłem ) , nieustannie nadstawiamy karku ? I wreszcie : jeżeli w twoim kole, są osoby zostawiające po sobie śmieci nad wodą , to wypada jednocześnie zapytać : kto dał im kartę wędkarską i prawo do wędkowania ? Skąd biorą się nad wodę te wszystkie blistry po błystkach , worki po zanętach , ogromne , bo aż 25 litrowe worki na śmieci , które co roku zrywacie z drzew , znając dokładnie ich właściciela ? Czy są one może jak fulguryt , który spada z nieba podczas burzy ? Otóż w żadnym wypadku -są one , zupełnie zresztą jak wspomniany krzemień - sprawą bardzo przyziemną . Tak więc w przypadku śmieci , nie istnieje ich inny dawca niż ten , którego uznajecie za kolegę z koła , a którego tak wspaniałomyślnie wyręczacie - zbierając jego bambetle znad wody . Dziękuję.
Zdaje się że chciałeś być taki jak William Szekspir, tylko talentu zabrakło. Co byś nie napisał to i tak śmieci trzeba usunąć, może i nawet twoje. Myślę że trzeba mieć szacunek dla tych co uporczywie walczą o czystość nad wodami. Śmieciarze byli są i będą tak samo jak ci co je zbierają.
Wędkarski "czyn społeczny"= dobrowolna inicjatywa dla wspólnego dobra, dla dobra łowisk, manifestowanie i edukowanie brudasów na łowiskach, integracja, przyjemne z pożytecznym, relaks na świeżym powietrzu z kolegami z koła.
Nie rozumiem przeciwników takich spotkań. To coroczne czyny społeczne młodzieży pt. "Sprzątanie Ziemi" też jest beeeeeeeee? Ta polska natura protestowania..........
Mamy dwa wyjścia: sprzątamy i edukujemy lub pozostawiamy sobie. Przy drugiej opcji po kilku latach nie dojdziemy do łowisk. Zostaje pierwsze wyjście; czy mało ważne są aspekty edukacyjne i wychowawcze, może warto się na nich skupić? Znajdują się tu elementy edukacji ekologicznej i prośrodowiskowej, działań społecznych integrujących organizacje pozarządowe, szkoły, administrację samorządową na rzecz wspólnej pracy dla swych mieszkańców. Właśnie moje koło przygotowuje wielką coroczną akcję sprzątania podległych akwenów i nie robimy tego z poczucia winy, tylko z potrzeby. Zarząd Koła ma zadanie zorganizować logistykę akcji. Włączamy w to - jako aspekt edukacyjny - uczniów pobliskich szkół. Mamy już zapewnienie o uczestnictwie ok. 100 uczniów i harcerzy. Nie wstydzimy się (w ironicznym tonie przytoczonych wyżej) kiełbasek, czy innej formy poczęstunku dla młodzieży - wspólne ognisko będą długo pamiętać. Ponieważ nie ma ścisłej granicy którą mamy uporządkować, włączyliśmy do pomocy samorząd, zostaną podstawione kontenery na śmieci, będą rękawice, worki... Mamy jeszcze kilka pomysłów na efektywną współpracę w tym temacie, ale to dla najbardziej zainteresowanych, sceptyk i tak nie pojmie.
Ja taki " czyn " odstawiam u mnie nad Stawem co dwa tygodnie ( czasem częściej ) jednoosobowo z wyjątkiem " hurtowej " akcji wiosennej i niestety nie są to śmieci po wędkarzach ......
Najważniejsze to sprzątać po sobie a na czyny społeczne niech chodzą ci co chcą . Czytałem już wiele razy dyskusje o tym czy zabierać ryby ze sobą czy wypuszczać i dyskusje doprowadzały do tego , że uważano jednych wędkarzy za lepszych od drugich dlatego , że wypuszczają mimo iż ci drudzy zabierają zgodnie z regulaminem . Teraz dyskusja o sprzątaniu i tu pewnie także dojdzie do tego , że lepsi okażą się wędkarze chodzący na czyny społeczne od tych nie chodzących choć zawsze takie akcje pachną mi obłudą .
Zibi masz rację włączając do tego samorząd,ale dlaczego te kontenery mają być tylko okazjonalnie a nie na stałe ? Oczywiście ,że nie na wszystkich łowiskach bo jest to niemożliwe .
Przeczytałem z uwagą wasze wpisy ,bo to dla mnie bardzo ważny temat.
Szanowne panie i panowie, nieważne jak nazwiemy pracę mającą na celu zrobienie porządku nad wodą w lasach i w ogóle na ziemi.Moim zdaniem jest to konieczne, dlatego osobiście niejednokrotnie byłem współorganizatorem sprzątania wokół akwenów i nie tylko .Zaangażowałem też młodzież do sprzątania,prowadziłem w MDK pogadanki z dziećmi na temat ekologii ,odpowiedniego zachowania nad wodą ,czy też w lesie.Popieram bardzo koleżankę Olę w jej działaniu,proszę pomyśleć co by się działo, jak nie byłoby ludzi ,którzy sprzątają.Nieważne czy na koniec jest poczęstunek,czy go nie ma ,najistotniejsze jest to ,że ludzie robią dobrą robotę .Jak wcześniej pisałem łowię tylko z łodzi ,ale naście razy zbierałem śmieci na brzegach mimo kłopotów z kręgosłupem.Pozdrawiam
w naszym kole przeważnie w czynach społecznych biorą udział te same osoby i nikt nie robi z tego problemów ,problem zaczyna się wtedy gdy są wydawane zezwolenia na połów w rezerwacie (może to jakiś sposób),zarząd nie ma problemów z tym ponieważ zawsze pierwszych bierze się tych co pracują na rzecz koła i nie musi być to tylko sprzątanie,sezon trwa cały rok i zawsze można coś zrobić dla własnego koła,ci co nie mogą w tym uczestniczyć z różnych przyczyn nikt nie upomina,wszystko zależy od nas samych. a przy takich akcjach wpólne ognisko jest miłym akcentem i zakoniczeniem dnia,skarbik zawsze cos znajdzie na takie cele i nie doprowadza tym do bankructwa koła nie mówiąc okregu,
Może zmieńmy nazwę tej akcji, która moim zdanie niektórym źle się kojarzy, bo kto chce brać udział w jakimś czynie? Proponuję nazwę, "Porządki na łowiskach" a motto akcji będzie takie ..."Wędkarstwo to odpoczynek, lecz nie na śmietniku"
Do @ayem... tak czuję się lepsza przez to że robię i nie oceniam tych co tylko gadają zamiast zabrać się do roboty. Chwalę również tych, którzy sprzątają wyłącznie po sobie.., bo to jest najważniejsze. Jednak nie znoszę docinek w kierunku ludzi, którzy sprzątają za innych. Często tacy właśnie.... jedynie wymagają czystości, a po sobie zostawiają syf. Możesz to nazywać obłudą lub jak tam sobie chcesz, a za kilka lat będziesz pisał jaki to straszny brud na łowiskach.
Do henryk58... kontenery na stałe przy łowisku musiałyby być raz w tygodniu opróżniane /to są duże pieniądze/ Kontener taki często jest wypełniany śmieciami przywożonymi przez okolicznych mieszkańców. Widziałam już takie kontenery... jeżeli ktoś kojarzy to stał przy zbiorniku "Małe Dzierżno" wiecznie wypełniony sprzętem AGD, meblami itp. wędkarze tego nie przynieśli.
Może zmieńmy nazwę tej akcji, która moim zdanie niektórym źle się kojarzy, bo kto chce brać udział w jakimś czynie? Proponuję nazwę, "Porządki na łowiskach" a motto akcji będzie takie ..."Wędkarstwo to odpoczynek, lecz nie na śmietniku"
Do @ayem... tak czuję się lepsza przez to że robię i nie oceniam tych co tylko gadają zamiast zabrać się do roboty. Chwalę również tych, którzy sprzątają wyłącznie po sobie.., bo to jest najważniejsze. Jednak nie znoszę docinek w kierunku ludzi, którzy sprzątają za innych. Często tacy właśnie.... jedynie wymagają czystości, a po sobie zostawiają syf. Możesz to nazywać obłudą lub jak tam sobie chcesz, a za kilka lat będziesz pisał jaki to straszny brud na łowiskach.
Do henryk58... kontenery na stałe przy łowisku musiałyby być raz w tygodniu opróżniane /to są duże pieniądze/ Kontener taki często jest wypełniany śmieciami przywożonymi przez okolicznych mieszkańców. Widziałam już takie kontenery... jeżeli ktoś kojarzy to stał przy zbiorniku "Małe Dzierżno" wiecznie wypełniony sprzętem AGD, meblami itp. wędkarze tego nie przynieśli.
Do pewnego stopnia , zgadzam się z tym co napisałaś . Każdy kto zainteresowany jest kwestią czystości , ekologią czy szeroko pojętą dbałością o środowisko - nie tylko powinien wymagać czystości ,ale i również słowa obrócić w czyn . Dlatego zawsze pomny tych zasad - zabieram znad wody śmieci swoje oraz nieswoje - czyli po prostu sprzątam... Jednocześnie też , uważam ,że mogę rościć sobie taki wymóg w przypadku innych osób ,przebywających nad wodą w różnym celu. Jak już wcześniej podkreśliłem : śmieci , tak jak i fulguryt - nie biorą się z kosmosu , są sprawą czysto przyziemną - dlatego nietrudno też zrozumieć ,że jeśli co roku dochodzi do tych samych żenujących aktów zaśmiecania wód i lasów , to w takim razie jaka metoda tkwi w edukacji , nawoływaniu , może nawet artykułach proekologicznych w lokalnej prasie ? Ano żadna ! Na przykładzie piętrzących się śmieci , które wspólnie zbieramy - widać wyraźnie ,że pewna grupa osób nie dość ,że jest niereformowalna , to jeszcze nieledwie nauczyła się , nawykła , przyzwyczaiła się do tego ,że ktoś za nich tak czy inaczej zbierze te śmieci. Moim zdaniem kolektywna współpraca wszystkich ( przy czym owi śmieciarze wtapiają się w tę masę ludzi niczym mieszanina azeotropowa w chemii - stając się nierozdzielnymi pośród reszty schludnych osób ) ; to metoda nie do końca trafna (wyjaśniłem to już wcześniej ). Sprzątanie po sobie i napiętnowanie śmieciarstwa zamiast pobłażania - to już oś znaczy . Skrupulatne sprzątanie po sobie , niewymuszona dbałość o porządek w miejscu , gdzie będąc tylko gościem - spędzamy przyjemne przecież, ale efemeryczne chwile z wędką w ręku - stanowi podstawę do tego , by coś zmienić . Natomiast z metod mogących skutecznie walczyć (zaznaczam walczy a nie utrwalać je i usprawiedliwiać ) z nagminnym śmieciarstwem bądź też nawet przetransponowaniem tego zjawiska na cały ogół wędkarzy ( dewiza : "Wszyscy śmiecą ,więc wszyscy zbierają ") , z całą pewnością polecić mógłbym , wyjaśnienie dwóch bardzo ważnych kwestii : dlaczego pozwala się na to , by osoby nieumiejące zachować porządku - posiadały kartę wędkarską a więc i prawo do wędkowania ? Odebrać kartę , wykluczyć z koła , napiętnować . Kolejna sprawa dotyczy mandacików . Niby niska forma kary ,ale jednak ... W wielu miejscach Europy i Świata - metoda mandatów za zaśmiecanie, zostawianie po sobie worków ( co też przecież jest przypadkiem zwykłej abnegacji ) , sprawdzała się w 70 % , dlaczegóż by więc nie przysposobić jej do naszych krajowych warunków ? Wracając jeszcze pokrótce do sedna tematu : otóż , to co jest najgorsze w czynie społecznym sprzątania jezior , to wcale nie konieczność zbierania śmieci , oczyszczania brzegów itp . To co najbardziej mierzi w tym wszystkim to fakt ,że postępując w ten sposób ( czyli zbierając cudze śmieci ) , niejako zlewamy się wszyscy w jedną bezkształtną masę ludzi - odpowiedzialnych za zaistniały stan rzeczy . Sama zaś wina , traci na sile , osłabia się ponieważ została rozdzielona w tej chwili już nie na kilku rzeczywistych sprawców ,ale na wszystkich ! Czy rozumiesz , co mam na myśli ? Nie udawaj ,że nie - bo i tak nie uwierzę . Owszem , w momencie gdy śmieci zostają zebrane - przestają zagrażać środowisku i to jest pozytywny , dodatni aspekt tego przedsięwzięcia , z którego wypada się cieszyć niezmiernie .Niestety w całym tym fenomenie sprzątania "łowisk " jest jednak sporo cieni i nie bójmy się konfrontować ich ze światłem dziennym. Dlatego powtarzam raz jeszcze : kto ma w sobie duszę przyrodnika i komu miłe jest piękno przyrody , niechaj nie waha się sprzątać i dbać o czystość w szeroko pojmowany sposób , z kolei zaś na śmieciarzy , których ohydne naleciałości i brak kultury "zalecza " się doraźnie sprzątając skutki ich działań - skuteczną metodą był , jest i zawsze będzie mandat oraz społeczne napiętnowanie ich postaw. Przyroda moim zdaniem , przede wszystkim wymaga naszej kultury i szacunku a dopiero później rozwiązań technicznych bądź infrastruktury sanitarnej w postaci jakichś kontenerów itp ( o których była mowa ). Od dawna wiadome jest to ,że śmieci nie biorą się znikąd , nie lecą jak manna z nieba , to dzieje się tu i teraz i gdyby każdy człowiek powstrzymał się przed swoim śmieciarskim zapędem - nad wodą śmieci , by nie było . Mowa tutaj o "łowiskach " wędkarskich a także innych wodach nad , którymi przychodzi uprawiać nam nasze hobby - dlaczego więc w walce z procederem śmieciarstwa poprzez czyn społeczny , sięga się po całą pulę wędkarzy ? Ja siebie nie uniewinniam - bo na razie ( mówiąc nieskromnie ) , nie muszę tego robić . Dlaczego zatem mam przystosować się do jakiegoś głupiego uzusu społecznego , który brzemię za grzech nagminnie popełniany przez pewną grupę ludzi - przelewa na wszystkich ? Dlaczego ta grupa - nie potrafi zachować porządku a w dodatku jedyną dotąd metodą likwidacji skutków ich działań jest i jeszcze długo będzie czyn społeczny ? Czy to tylko dlatego ,że owa grupa ludzi - nie przyswoiła sobie pewnych zasad , w toku wychowawczym , a mówiąc jaśniej : nie nauczono ich ,aby po prostu nie robić "obory " ze środowiska innych zwierząt ? Czy nikt nie dostrzega także tego ,że praktyka polegające na sprzątaniu "łowiska " w czynie społecznym pozwala postrzegać tę sprawę z zupełnie niewłaściwej perspektywy co doprowadza do tego ,że obecność śmieci , coraz częściej traktujemy jak normalność ? Przecież masa śmieci zalegająca nad wodą - nikogo już nie dziwi .Nikogo nie szokuje ! Ot ,wystarczy wysłać parę albo nawet raz do roku - ekipę , która pozbiera i już mamy z głowy odpowiedź na nurtujące nas pytanie : skąd te śmieci się tam wzięły ? PS : Dodam jeszcze na zakończenie ,że tak zwany "Czyn Społeczny " to inicjatywa mocno wybiórcza jeśli chodzi o zasięg działania jej organizatorów. Jakże często bywa tak ,że sprząta się tylko wybrane jeziora lub inne zbiorniki - podczas gdy inne nie doczekawszy się żadnej troski , pogrążają się na wszelako pojęty sposób - w erozji i powolnej śmierci ?
Wielu z nas nauczyło się porządku i czystości - odrzucając udawaną troskę o wciąż te same jeziora sprzątane raz lub kilkukrotnie w ciągu roku. My sprzątamy po sobie i jesteśmy zawsze na czasie w sprawach dotyczących ,że się tak wyrażę " higieny wód ". Dlaczego inni ludzie , nie potrafią się tego nauczyć ? Pisze się w periodykach , nawołuje , drukuje kalendarze ekologiczne - gdzie święta ku czci przyrody przeważają ilością nad świętami usankcjonowanymi : prawem bądź wiarą . Dlaczego ludzie nie potrafią " być w porządku" dla przyrody,np: nad wodą na której wędkują ? Uważam ,że ocena świadomości ekologicznej oraz podejścia do sprawy -poprzez pryzmat frekwencji czynu społecznego - jest błędne a więc z miejsca sprowadza niepowodzenie na właściwą , długofalową ochronę przyrody przed śmieciami. To jest po prostu zaleczanie ,ale nie leczenie ! Tak jak dawniej Cyganie , podczas transakcji jarmarcznych - zaleczali konie chore na astmę przy pomocy bielunia dziędzierzawy , a następnie sprzedawali je jako zdrowe. Identycznie jest w przypadku wspólnego sprzątania . Co roku to samo , nieustannie czyta się na takie tematy w prasie lecz mimo to : śmieci jest coraz więcej . Należałoby wypraktykować taki system stawiania śmieciarstwa pod pręgierzem , który odniósłby wyraźny skutek ; tym zaś z kolei zawsze i nieodmiennie był porządny mandat oraz poczucie ,że winowajca nie ma co liczyć na pobłażanie a nawet usprawiedliwianie jego występków. Pytanie na medal : kto zostawia te wszystkie puszki po kukurydzy , paczki od papierosów, opakowania po robakach ( tu przy okazji prośba : wypuszczajmy resztę na wolność , bo to też stworzenie żywe ) , ozdobniki w postaci kolorowych worków po zanęcie - majaczące , łopoczące na drzewach niczym flaga wstydliwego państewka ? No , kto ?
Czy Ty nie zauważasz, że im dłuższe wstawiasz teksty, to tym mniej osób je w ogóle czyta a co dopiero komentuje? Po prostu te monologi-tasiemce są za bardzo czasochłonne do wnikania. Recepta- KRÓTKO-ZWIĘŹLE I NA TEMAT.
Mi te całe czyny społeczne nieco przypominają akcje zbierania stonki ziemniaczanej za komuny. Zresztą cała ta organizacja jest postkomunistycznym reliktem .
Nadmienię jeszcze słowo w kwestii zastosowania rozmaitych kontenerów bądź wdrażania innych tego typu rozwiązań nad wodą . Ludzie , nie dajmy się zwariować - czy ktoś wyobraża sobie ,że to nie jest akt dbałości o czystość i porządek nad wodą ,ale kolejny przypadek ludzkiego wygodnictwa ? Kontenery itp - to rozwiązania utworzone na rdzeniu szpetnego worka przydybanego do drzewa - tylko ujęta w bardziej estetyczny schemat. Ponadto odzwierciedla to moim zdaniem tęsknotę i pęd do urbanizacji - bo czy ktoś wyobraża sobie kontenery albo jakąś inną pośrednią formę utrzymania porządku - w miejscach trudno dostępnych , mało zurbanizowanych a co najważniejsze : lubianych przez wędkarzy stroniących od miejskiego gwaru - oczywiście ,że nie. Kontener nie zastąpi nikomu prawidłowych nawyków - zabierania swoich śmieci znad wody. To tylko następny przypadek wygodnictwa , traktowania jeziora czy innego akwenu bądź cieku od początku do końca jak obiekt użytkowy . W tym zamyśle wędkarz przychodzi nad wodę niczym do kina albo na dyskoteką - kontener lub cokolwiek innego jest pod ręką . Kończy wędkowanie , wrzuca swe odpadki do kontenera z dewizą na twarzy "JA TAM LUBIĘ ,ŻEBY RYBKI MIAŁY CZYSTO " i zadowolony jest z tego ,że dba o porządek. To pogląd mylny i jednostronny , pozwalający traktować od A-Z , jeziora czy inne wody jak obiekt użytkowy. Nie sztuką jest jednak zostawiać swój bardak nad wodą - sztuką jest zabrać go ze sobą do domu , sprzątając śmieci swoje , plus te , zostawione przez tych , którzy nigdy się nie nauczą . Kontener nie w ani jednym punkcie nie rozwiązuje problemu śmieciarstwa. Idę o zakład ,że można nastawiać kontener na kontenerze, obarować koszami cały teren a śmieci jk były tak będą .
kto nie lubi czytać niech nie czyta,ja lubie i popieram dłuższe wypowiedzi bo można się jeszcze czegoś nauczyć, a nauki nigdy za wiele,pozdr sflustrowanych
zgodzę się z jarkiem że pzw to relikt komuny i siedzi we władzach wiekszość niudaczników bo nie mieli ich gdzie wepchnać,ale zbierania stonki to ja nie pamiętam i czyny w kołach popieram jest to tez okazja do spotkańi jakieś refleksji nad wodą
Powtórzę się ale ja sam po sobie sprzątam i nie muszę tego nikomu udowadniać !!! Czyny społeczne wymyślali ci co sami w nich nie uczestniczyli dlatego źle się to kojarzy . dlatego uważam , że lepszym wędkarzem jest ten co sam zabiera swoje śmieci niż ten ( dotyczy tych obłudnych ) co pokaże publicznie jak dba o środowisko i wygląd naszych wód . Chodzi o to , że takie akcje gromadzą nie tylko tych oddanych sprawie ale i tych co chcą się pokazać . Napiszę jeszcze raz - masz ochotę idź na taki czyn ale zawsze sprzątaj po sobie bo to o wiele więcej znaczy , należy mieć świadomość tego co się robi.
Rozumiem , że dbamy o swoje czyli wody do których należymy ale jeżeli dbamy o środowisko to posprzątajmy w czynie społecznym obrzeża lasów pełnych od śmieci . O co tu jest walka tylko o brzegi naszych wód czy ogólnie o przyrodę.
Do kol. Roxoli nie nastaję na ludzi biorących udział w takich czynach lecz obawiam się , że ta dyskusja skręci na tor podobny do C&R gdzie jedni uważali się za lepszych od drugich.
ludzie wszyscy piszecie ,że sprzątamy po wędkarzach,to tak jakby nikt inny nie korzystał z wód,może też leśnicy sprzątają tylko po sobie tak czy nie,jeżeli sprzatarz po sobie to b.dobrze inni to widzą i z czasem wezmą przykład,nie wszyscy jesteśmy brudasami a brudasów trzeba uczyć i pokazywać dobry przykład,a jak jeszcze ta grupa(oni_) sprząta w czynach to tylko świadczy że coś z nich jeszcze będzie
Do kol. Roxoli nie nastaję na ludzi biorących udział w takich czynach lecz obawiam się , że ta dyskusja skręci na tor podobny do C&R gdzie jedni uważali się za lepszych od drugich.
Uczepiliście się nazewnictwa "czyn społeczny", które budzi nieciekawe skojarzenia, przynajmniej u starszych wędkarzy. Porządkowanie a nawet sprzątanie terenów - to bardziej właściwa nazwa i nie wzbudzająca awersji. Odnośnie kontenerów w moim wpisie - wyjaśniam, że nie będą ustawione na stałe, tylko gmina zorganizuje i sfinansuje wywóz śmieci, wyjaśniła to już koleżanka @Roxola - okoliczni mieszkańcy napełnili by je błyskawicznie. Kolego @Acipenser Sturio może zaproponował byś w jaki sposób wyegzekwować mandat za zaśmiecanie, jak udowodnić wędkarzowi, że to właśnie on zostawił te śmieci ? Z Twoich wywodów (mądrych, ale rzeczywiście przydługawych)wynika, że najskuteczniejszym lekarstwem na śmieciarzy jest konkretny mandat, nie uważasz, że dotarcie z tematem do dzieci i młodzieży przyniesie w przyszłości lepszy skutek? Nie uważam, że nie należy karać, tylko słabo widzę możliwość udowodnienia czynu.
"To tylko następny przypadek wygodnictwa , traktowania jeziora czy innego akwenu bądź cieku od początku do końca jak obiekt użytkowy . W tym zamyśle wędkarz przychodzi nad wodę niczym do kina albo na dyskoteką - kontener lub cokolwiek innego jest pod ręką . Kończy wędkowanie , wrzuca swe odpadki do kontenera z dewizą na twarzy "JA TAM LUBIĘ ,ŻEBY RYBKI MIAŁY CZYSTO " i zadowolony jest z tego ,że dba o porządek. To pogląd mylny i jednostronny , pozwalający traktować od A-Z , jeziora czy inne wody jak obiekt użytkowy. "
Pamiętaj kolego o jednym! Dla Twojej wygody trzeba było zniszczyć ileś tam ha lasu i postawić bloki lub inne budynki. Teraz sobie siedzisz wygodnie i zabawiasz się klawiaturą z plastiku który rozkłada się setki lat...
Udajesz ekologa czy co?
Masz coś przeciwko takiemu traktowaniu jezior, rzek, stawów,lasów,łąk itd...?
No spróbuj się wysilić na odpowiedź. Jeśli Cię na to stać...
Uczepiliście się nazewnictwa "czyn społeczny", które budzi nieciekawe skojarzenia, przynajmniej u starszych wędkarzy. Porządkowanie a nawet sprzątanie terenów - to bardziej właściwa nazwa i nie wzbudzająca awersji. Odnośnie kontenerów w moim wpisie - wyjaśniam, że nie będą ustawione na stałe, tylko gmina zorganizuje i sfinansuje wywóz śmieci, wyjaśniła to już koleżanka @Roxola - okoliczni mieszkańcy napełnili by je błyskawicznie. Kolego @Acipenser Sturio może zaproponował byś w jaki sposób wyegzekwować mandat za zaśmiecanie, jak udowodnić wędkarzowi, że to właśnie on zostawił te śmieci ? Z Twoich wywodów (mądrych, ale rzeczywiście przydługawych)wynika, że najskuteczniejszym lekarstwem na śmieciarzy jest konkretny mandat, nie uważasz, że dotarcie z tematem do dzieci i młodzieży przyniesie w przyszłości lepszy skutek? Nie uważam, że nie należy karać, tylko słabo widzę możliwość udowodnienia czynu.
Oczywiście ,że jestem za promocją proekologicznego podejścia . Już dziś dziatwa powinna być angażowana we wszelkich przejawach dbałości o środowisko. Nie jest więc tak ,że czepiam się zbierania śmieci i sprzątania ,ale konsekwencji jakie przynieść może usztywnianie się zachowań i tworzenie stereotypowych działań ... I tak : sprzątanie w grupie ( wraz z maskującymi się dobrze - "śmiecącymi " ) , przynosi z jednej strony korzyść w postaci ... porządku , czystości ,ale jednocześnie z czasem - utwierdza ludzi w przekonaniu ,że śmieci nad wodą - to rzecz normalna.Do czego zmierzam ? Otóż , dopóki coś jest tępione w czambuł , metodami surowymi , radykalnymi jak np : mandatem , karą pieniężną itp - dopóty każdy odczuwa na sobie pewien mentalny ,ale jednak konieczny nacisk prawny i przymus respektowania przepisów.Tym samym , śmieci nad wodą , stają się dowodem pewnego wykroczenia poza społeczną normę . Natomiast w przypadku czynu społecznego (choć wiem ,że nie jest to tylko zbiórka śmieci,ale również zebranie członków koła ) ,dochodzi do zobojętnienia na fakt ,że co roku te śmieci wracają niczym woda powodziowa i nikogo to już nie przeraża ani nie szokuje ... Nie będę już po raz kolejny powtarzał ,że sprzątanie śmieci za innych - rodzi niejako groźbę utrwalenia się tego zjawiska - przecież to oczywiste ,że jeśli ktoś rzucał śmieci zawsze , to tym bardziej będzie to robił , będąc świadom wyręczania go w kwestiach asenizacyjnych przez innych członków koła. To jest trudny temat . Rzeczywiście należałoby "zmienić świat " - co przecież stanowi myśl utopijną , nierealną , eskapizm myślowy. Dlatego od samego początku podkreślałem ,że ten wątek służy rozmowie na ten temat , zaś mój kiepski pamflet nawiązujący do tej tematyki - to treść , która niekoniecznie musi stanowić jedyną ostateczną prawdę . Jest wiele poglądów , wiele punktów widzenia - nie ma jednego. Milczeć powinni jedynie ci , których owa krytyka naprawdę dotyka w sposób rzetelny i uzasadniony." Śmieciarze" bowiem nie mają żadnej racji.
"To tylko następny przypadek wygodnictwa , traktowania jeziora czy innego akwenu bądź cieku od początku do końca jak obiekt użytkowy . W tym zamyśle wędkarz przychodzi nad wodę niczym do kina albo na dyskoteką - kontener lub cokolwiek innego jest pod ręką . Kończy wędkowanie , wrzuca swe odpadki do kontenera z dewizą na twarzy "JA TAM LUBIĘ ,ŻEBY RYBKI MIAŁY CZYSTO " i zadowolony jest z tego ,że dba o porządek. To pogląd mylny i jednostronny , pozwalający traktować od A-Z , jeziora czy inne wody jak obiekt użytkowy. "
Pamiętaj kolego o jednym! Dla Twojej wygody trzeba było zniszczyć ileś tam ha lasu i postawić bloki lub inne budynki. Teraz sobie siedzisz wygodnie i zabawiasz się klawiaturą z plastiku który rozkłada się setki lat...
Udajesz ekologa czy co?
Masz coś przeciwko takiemu traktowaniu jezior, rzek, stawów,lasów,łąk itd...?
No spróbuj się wysilić na odpowiedź. Jeśli Cię na to stać...
Komunikaty dygresyjne rodzą się z braku pomysłów a tym są właśnie twoje spłycone wywody na temat klawiatury , wycinki lasów itp : brakiem argumentów do dyskusji na dany temat . .Mam wrażenie ,że za chwilę zaczniesz naskakiwać na mnie z tytułu rzekomego maltretowania zwierząt . Tłukę przecież w dinozaura , bo przecież dinozaur nie tyle ,że nie zginął zupełnie,ale wręcz ewoluował na drzewie życia - do roli lekkich frakcji ropy naftowej użytych do produkcji plastyku. Proszę ciebie , jak człowiek inną , rozsądną osobę - opanuj się. Ewentualnie możesz zastosować się do rady L. Wałęsy : " Jak masz pan gorączkę - to stłucz pan termometr " . Ufam w twą troskę o przyszłość lasów lub choćby ograniczenie produkcji plastyku, dlatego zachęcam cię gorąco do założenia wątku poświęconego tej tematyce . Zobaczysz na własne oczy - jak trudno jest konfrontować swoje argumenty z poglądami i zdaniem innych . Zapewniam ,że łatwo nie będzie - dostaniesz do wiwatu i nie będzie już z ciebie , taki cwany bohater . Nie wiem z kolei , dlaczego oburzył cię tak mocno mój wpis na temat kontenerów ? Przecież napisałem tylko prawdę , mógłbym napisać to i z 1000 razy i zawsze będzie to brzmieć szczerze i niewymuszenie. Zawsze będzie to część prawdy a nie żadna propaganda , od której stronię jak na typowego introwertyka przystało.W dalszym ciągu uważam ,że kontenery stojące nad wodą to tylko ujęcie w eufemistyczną formę - szpetnego worka przydybanego do drzewa . To pewnym sensie rozumienia : zwyczajne ludzkie wygodnictwo ( czyli jednak spełnienie postulatu "JA TM LUBIĘ ,ŻEBY RYBKI MIAŁY CZYSTO i omalże rzucanie śmieci za głowę ). Nie sztuką jest zacząć traktować wodę czyli część środowiska naturalnego jak od początku do końca - obiekt przemysłowy , sztuką jest postrzegać dane jezioro czy rzekę jako obiekt , który należy szanować. Tę zaś postawę uzyskuje się min poprzez skrupulatne sprzątanie po sobie i zabieranie śmieci do domu a nie zostawiania ich w takiej czy innej formie nad wodą .
Oprócz zwykłych śmieci - zbierać na złom , puszki po kukurydzy itp oraz po piwie (aluminiowe ) a wszelkie uzyskane w ten sposób pieniądze ( które wcale nie byłyby małe), przeznaczyć na różne cele - to też byłaby już jakaś ciekawa inicjatywa . Nie wszędzie jednak śmiecą równo , nie każdy "chce " się swoimi śmieciami podzielić . Jest przecież wielu porządnych ludzi nad wodą i ja wierzę ,że będzie ich coraz więcej. Wiem jednak ,że jest w wędkarskim pospólstwie dużo zepsucia i obłudy - śmieciarze sami jak te śmiecie nad wodą , piętrzą się w kwerendzie PZW , udając kogoś uprzywilejowanego . Mandat pozwoliłby ukrócić śmiecenie , przy czym należałoby dopracować wszelkie szczegóły dotyczące procentu , jaki popłynąłby do skarbca danego koła. Niestety obawiam się ,że jak na razie jest to nielegalne. Każdy widzi , więc jak trudny to temat i jak tworzy się ten konglomerat wykluczeń jednego - drugim , że : " gdyby nie to , to nie byłoby tego " itd.
Nie motaj mi tutaj kolego. Wcale nie chodzi mi o kontenery ze śmieciami tylko o wygodnictwo i wszystko co się z nim wiąże. Temat chyba zbyt rozległy dla Ciebie i aż do dinozaurów Cię poniosło... ale to nie ten kierunek.
Nie motaj mi tutaj kolego. Wcale nie chodzi mi o kontenery ze śmieciami tylko o wygodnictwo i wszystko co się z nim wiąże. Temat chyba zbyt rozległy dla Ciebie i aż do dinozaurów Cię poniosło... ale to nie ten kierunek. Coś nie wychodzi ci , udawanie "bohatera ekologicznego trudu " . Czy na co dzień dostrzegasz przesadę w rozbudowie ludzkiej strefy życia : te wszystkie wille powstające jak grzyby po deszczu , budowę centrów handlowych , daczowisk , hut spod egidy Alcoa i innych szajek obiecujących miliony za zniszczenie środowiska ? Interesujesz się tym ? Daję głowę ,że pomyślałeś o tym po raz pierwszy - chcąc tutaj zabłysnąć a jednocześnie dokuczyć . Nie udało ci się to jednak - gdyż w odróżnieniu od ciebie , ja myślę o takich sprawach codziennie . Nie mogąc uciec przed światem zabudowanym , pełnym tranzystorów , jarzących się na czerwono żarówek ( i to nie tylko sodowych ) - uciekam myślami w świat , z którego pozostały już tylko zgliszcza i wysuszone jałowe pastwiska na dnie rozlewisk - dla krów poganianych samochodem z napędem na 4 koła. Są to jednak rozważania natury czysto marzycielskiej , nie argumenty do poważnej dyskusji o przyszłości - dlatego pisząc na dany temat cały czas staram się trzymać tak zwanej logiki . Co się zaś tyczy twoich nieskromnych zarzutów , jakobym nie dostrzegał wygodnictwa , pragnę nadmienić ,że potrafię jak każdy człowiek zrozumieć niegdysiejszą "potrzebę " ludzi do osiedlania się na różnych terenach : człowiek to bowiem nie mól , nie ślimak , potrzebuje więc przytulnego zakątka zwanego domem . W dyskusję na ten temat jednak nie wdaję się , gdyż nie ma to najmniejszego sensu . Najprawdopodobniej utwierdziłbyś się w swoich przekonaniach i poczuł chęć wyrugowania wszystkich z ich domostw i mieszkań , tak jak kiedyś uczynił to niejaki pan Ceausescu z Rumunii . Ten Geniusz z Karpat , jak sam się określał - zamarzył sobie ,że Rumunia będzie portem morskim . W ciągu kilku dni zburzono domy , ludzi wysiedlono - bez uprzedzenia , na rzece Sarulesti , poziom wody podniósł się o 7 metrów i tak powstało jedno z najlepszych karpiowych łowisk na świecie - Raduta . Wielu ludzi w Rumuni dotknęła procedura kolektywizacji - ludzi lokowano w blokach , gdzie warunki do życia były skandalizujące . Czyżbyś miał jakiś mały , dyskretny plan odkurzenia(!) starych koncepcji komunistycznych - z wyrugowaniem ludzi z ich domostw włącznie ? Opanuj się człowieku : my rozmawiamy tutaj kulturalnie nie na temat tego co było a co nie wróci już nigdy , bo zbyt daleko zabrnęliśmy w swym oszalałym pędzie budowy ludzkiego świata , by mieć ideał ,ale o tym czego , by tutaj jeszcze nie stracić poprzez swój ludzki egoizm , a od stracenia jak wiadomo mamy jeszcze całkiem sporo. Umarły nie potrzebuje kadzidła , jak to się popularnie mawia . Dlatego należy pisać o tym czego nie chcemy i nie możemy zniszczyć a nie zaś o tym o w wyniku podobnych zapędów jak dzisiejsze : stracili nasi praszczurowie . Nawet jednak od tej zasady ( co warto podkreślić ) są wyjątki i należy zadbać o świadomość co można uratować ,co można zmienić a co niestety zginęło nieodwracalnie .
Czyn społeczny - to balsam na serce przyrody , a ona cierpi - o czym przekonać możemy się , mijając zaśmiecone brzegi rzek , jezior , stawów bądź też innych : żwirowni. Na korzyści płynące z udziału w czynie społecznym polegającym zwykle na wspólnym zbieraniu śmieci , bardzo często powołują się wędkarscy działacze oraz wszyscy ci , którzy w zapędach doktrynerskich - wołają jak Katon o porządek , etykę , miłość do ryb - często samemu nie robiąc nic . Bez względu jednak , kto jest protoplastą , a następnie propagatorem tych jakże szlachetnych idei , należy zapytać : czy aby na pewno wiedzą co mówią ? Czy Ty , wędkarzu etyczny , przestrzegający wszystkich przepisów oraz niezostawiający po sobie , nad wodą - ani grama odpadków , zdajesz sobie sprawę : w co tak naprawdę wrabia cię idea czynu społecznego , zwanego dalej zbieraniem śmieci znad wody ? Zastanówmy się przez chwilę ,ale to naprawdę wykorzystując swe szare komórki jak należy , a więc : jeśli nie śmiecisz to dlaczego , desperacko brzmiący apel - jest zwykle wymierzany wprost w ciebie , w twoim kierunku , pod twoim adresem ? Jak wraża kula - zaczyna gnębić cię , moralizatorski ton nawoływań działaczy : "Zapraszamy wszystkich członków koła na czyn społeczny - usuwania śmieci znad brzegu , na zakończenie planowane jest ognisko ". I co wówczas robisz ? Pędzisz jak poparzony , by we wspólnocie koła wędkarskiego - zbierać śmieci , których sam , nigdy byś nad wodą nie pozostawił . Klniesz , narzekasz - lecz mimo to , krygujesz się przed innymi i tak jak inni robisz też dobrą minę do złej gry. Co udowadniasz biorąc udział w sprzątaniu śmieci , oprócz tego ,że zależy ci na przyrodzie i pięknie tego świata w formie jak najmniej skalanej ? O Chryste - wiedz wędkarzu ,że oprócz zamiłowania do natury , wyrażasz także niezawinione wyrzuty sumienia - niezawinione dlatego ,że usprawiedliwiasz bądź nawet naprawiasz plugastwo , którego sam , ani myślisz popełnić. Według mnie , udział w sprzątaniu jezior stanowi dowód tego ,że wszyscy czują się odpowiedzialni za zaistniały stan rzeczy , każdy chcąc -nie chcąc partycypuje w winie , za ogrom śmieci zastany nad wodą. Serdeczne zaprosiny , które wysyłają pod twoim adresem , wędkarzu etyczny i nieśmiecący - pokazuje najlepiej , siłę muszkieterskich idei . Znane skądinąd wszystkim hasło : Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego " - pokazuje najlepiej ,że wszyscy ci , którzy biorą udział w danej akcji społecznej , stanowią przykład kajających się z tytuł własnych występków - winowajców , skandalizującego brudu i i niedbalstwa , które rozpanoszyło się nad wodą. Partycypujesz w winie za sytuację , jaka ma miejsce nad wodą i wraz z innymi , którym na twarzy płonie napis "Mea Culpa " , staracie się naprawić to co spodlili wasi wędkarscy pobratymcy z macierzystego koła. A oni ? Czy kiedykolwiek brali udział w jakimś czynie społecznym ? Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmallows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko. Napisałem więc demaskatorski pamflet o całej tej sprawie - coś jak usprawiedliwienie tych wszystkich , którzy potrafią się zachować nad wodą jak człowiek - nie jak bezmyślny , cofnięty w rozwoju "ktoś " zanieczyszczający nasz wielki , narodowy skarb - przyrodę . Opis ten choć z konieczności cyniczny - budzi nieposkromiony żal i smutek łkający w duszy wędkarza . Ten szczególny stan , pozwala wciąż pytać natrętnie a może i nawet obsesyjnie : jeżeli nad wodą jest tyle śmieci , to niby kto je tam zostawił - może , zwierzątka z lasu ? Czy wody byłyby tak zaśmiecone , gdyby nie szczególny wkład w tę sprawę - rozmaitych członków wędkarskich kół , za których (co już wcześniej udowodniłem ) , nieustannie nadstawiamy karku ? I wreszcie : jeżeli w twoim kole, są osoby zostawiające po sobie śmieci nad wodą , to wypada jednocześnie zapytać : kto dał im kartę wędkarską i prawo do wędkowania ? Skąd biorą się nad wodę te wszystkie blistry po błystkach , worki po zanętach , ogromne , bo aż 25 litrowe worki na śmieci , które co roku zrywacie z drzew , znając dokładnie ich właściciela ? Czy są one może jak fulguryt , który spada z nieba podczas burzy ? Otóż w żadnym wypadku -są one , zupełnie zresztą jak wspomniany krzemień - sprawą bardzo przyziemną . Tak więc w przypadku śmieci , nie istnieje ich inny dawca niż ten , którego uznajecie za kolegę z koła , a którego tak wspaniałomyślnie wyręczacie - zbierając jego bambetle znad wody . Dziękuję.
"Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmellows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko."
Kombinujesz, kombinujesz.;)
No ale słowa powyżej to prawda... wiem kto zostawia śmieci i kto chodzi co roku na sprzątanie jeziora.
Ja nigdy jeszcze nie byłem na takiej imprezie, bo potrzeby nie odczuwam.
Prawda jest taka, że "śmiecie" zostawiają syf nad wodą i takie pisanie czy sprzątanie tego nie zmieni. Wyeliminować "bydła" znad wody się nie da...
"Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmellows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko."
Coś jest w tych słowach.
Dla tych śmieciarzy ten czyn to taki "oczyszczenie" i "spowiedź" wyżalą się na nieporządek przed kolegami ,zjedzą ,wypija piwo a od następnego dnia dalej będą śmiecić.Najważniejsze że się "pokazali" przed innymi jacy to szlachetni.
Oczywiście nie wszyscy są zapewne i wśród ludzi na czynie porządne duszyczki.
Ja nie odczuwam potrzeby brania udziału w czynach i żaleniu się na innych "złych" wędkarzy.Swoje śmieci sprzątam na bieżąco a i jak jakiś inny wędkarz zostawi coś na stanowiskach z których korzystam to podniosę.
Dodam że nigdy nie widziałem żadnego czynu na rzece na której łowię ,a na inne łowiska z których nie korzystam na pewno po kimś nie pójdę sprzątać.:)
Czyn społeczny - to balsam na serce przyrody , a ona cierpi - o czym przekonać możemy się , mijając zaśmiecone brzegi rzek , jezior , stawów bądź też innych : żwirowni. Na korzyści płynące z udziału w czynie społecznym polegającym zwykle na wspólnym zbieraniu śmieci , bardzo często powołują się wędkarscy działacze oraz wszyscy ci , którzy w zapędach doktrynerskich - wołają jak Katon o porządek , etykę , miłość do ryb - często samemu nie robiąc nic . Bez względu jednak , kto jest protoplastą , a następnie propagatorem tych jakże szlachetnych idei , należy zapytać : czy aby na pewno wiedzą co mówią ? Czy Ty , wędkarzu etyczny , przestrzegający wszystkich przepisów oraz niezostawiający po sobie , nad wodą - ani grama odpadków , zdajesz sobie sprawę : w co tak naprawdę wrabia cię idea czynu społecznego , zwanego dalej zbieraniem śmieci znad wody ? Zastanówmy się przez chwilę ,ale to naprawdę wykorzystując swe szare komórki jak należy , a więc : jeśli nie śmiecisz to dlaczego , desperacko brzmiący apel - jest zwykle wymierzany wprost w ciebie , w twoim kierunku , pod twoim adresem ? Jak wraża kula - zaczyna gnębić cię , moralizatorski ton nawoływań działaczy : "Zapraszamy wszystkich członków koła na czyn społeczny - usuwania śmieci znad brzegu , na zakończenie planowane jest ognisko ". I co wówczas robisz ? Pędzisz jak poparzony , by we wspólnocie koła wędkarskiego - zbierać śmieci , których sam , nigdy byś nad wodą nie pozostawił . Klniesz , narzekasz - lecz mimo to , krygujesz się przed innymi i tak jak inni robisz też dobrą minę do złej gry. Co udowadniasz biorąc udział w sprzątaniu śmieci , oprócz tego ,że zależy ci na przyrodzie i pięknie tego świata w formie jak najmniej skalanej ? O Chryste - wiedz wędkarzu ,że oprócz zamiłowania do natury , wyrażasz także niezawinione wyrzuty sumienia - niezawinione dlatego ,że usprawiedliwiasz bądź nawet naprawiasz plugastwo , którego sam , ani myślisz popełnić. Według mnie , udział w sprzątaniu jezior stanowi dowód tego ,że wszyscy czują się odpowiedzialni za zaistniały stan rzeczy , każdy chcąc -nie chcąc partycypuje w winie , za ogrom śmieci zastany nad wodą. Serdeczne zaprosiny , które wysyłają pod twoim adresem , wędkarzu etyczny i nieśmiecący - pokazuje najlepiej , siłę muszkieterskich idei . Znane skądinąd wszystkim hasło : Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego " - pokazuje najlepiej ,że wszyscy ci , którzy biorą udział w danej akcji społecznej , stanowią przykład kajających się z tytuł własnych występków - winowajców , skandalizującego brudu i i niedbalstwa , które rozpanoszyło się nad wodą. Partycypujesz w winie za sytuację , jaka ma miejsce nad wodą i wraz z innymi , którym na twarzy płonie napis "Mea Culpa " , staracie się naprawić to co spodlili wasi wędkarscy pobratymcy z macierzystego koła. A oni ? Czy kiedykolwiek brali udział w jakimś czynie społecznym ? Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmellows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko. Napisałem więc demaskatorski pamflet o całej tej sprawie - coś jak usprawiedliwienie tych wszystkich , którzy potrafią się zachować nad wodą jak człowiek - nie jak bezmyślny , cofnięty w rozwoju "ktoś " zanieczyszczający nasz wielki , narodowy skarb - przyrodę . Opis ten choć z konieczności cyniczny - budzi nieposkromiony żal i smutek łkający w duszy wędkarza . Ten szczególny stan , pozwala wciąż pytać natrętnie a może i nawet obsesyjnie : jeżeli nad wodą jest tyle śmieci , to niby kto je tam zostawił - może , zwierzątka z lasu ? Czy wody byłyby tak zaśmiecone , gdyby nie szczególny wkład w tę sprawę - rozmaitych członków wędkarskich kół , za których (co już wcześniej udowodniłem ) , nieustannie nadstawiamy karku ? I wreszcie : jeżeli w twoim kole, są osoby zostawiające po sobie śmieci nad wodą , to wypada jednocześnie zapytać : kto dał im kartę wędkarską i prawo do wędkowania ? Skąd biorą się nad wodę te wszystkie blistry po błystkach , worki po zanętach , ogromne , bo aż 25 litrowe worki na śmieci , które co roku zrywacie z drzew , znając dokładnie ich właściciela ? Czy są one może jak fulguryt , który spada z nieba podczas burzy ? Otóż w żadnym wypadku -są one , zupełnie zresztą jak wspomniany krzemień - sprawą bardzo przyziemną . Tak więc w przypadku śmieci , nie istnieje ich inny dawca niż ten , którego uznajecie za kolegę z koła , a którego tak wspaniałomyślnie wyręczacie - zbierając jego bambetle znad wody . Dziękuję.
____________________________________________________________________________________________
Uruchomiłam swoje szare komórki czytając Twój post i.....
Odebrałam go jako ironiczny, ponieważ jedynie tak go rozumiejąc, mogłabym przyznać Ci rację.
Ponieważ jestem osobą biorącą czynny udział w sprzątaniu zbiorników, jak również nawołującą do tego
(ogłaszając o zamiarze takiej akcji).
Pozwoliłam sobie zaznaczyć fragmenty Twojego postu z którymi absolutnie się nie zgadzam.
Sprzątanie zbiorników zajmuje zwykle tydzień...(w moim mieście, w moim Kole)
Dzielimy się na grupy, zaczynamy od 15:00 do całkowitych ciemności, czyli...
Poniedziałek - obowiązkowo SSR + chętni,
Wtorek - Klub Spinningowy i Spławikowy + chętni
Środa - pozostali Aktywiści, Sąd + chętni
itd, itp ...np.KR
Na czynie jestem ZAWSZE, w każdy dzień jego trwania i wiesz co?
NIGDY żaden "zwykły" wędkarz się do tego nie przyłączył, nawet kiełbasa tego nie zmieniła!
Zapewniam Cię, że w czynie udziału nie biorą najwięksi śmieciarze są to osoby,
które znam i jestem z nimi często nad wodą... NIE są śmieciarzami i właśnie Oni sprzątają.
CześćCzyn społeczny:W liceum do położenia w czynie społecznym 35m niby drogi z tych ciężkich sześciokątnych betonowych bloczków. Praca w czasoprzestrzeni czyli od ósmej rano do końca drogi. Pani profesor siedzi na ławce w cieniu a my w zapie... w tym słońcu. Nie ma zmiłuj - do domu jak skończymy.Kilka podobnych " dobrowolnych " czynów było w liceum.
Przed maturą jak chciałeś otrzymać świadectwo ukończenia liceum musiałeś iść na pochód 1-maja. Lista, te sprawy. Jak nie byłeś na pochodzie nie dostałeś świadectwa.Jak słyszę czyn społeczny robię się nerwowy. Pójdę na czyn z PZW jak zobaczę wierchuszkę ZO na takiej akcji. W innym wypadku sam w czynie społecznym sprzątam co tydzień lub częściej moją miejscówkę :-) i to wystarczy.JK
Trzeba jednak przyznać, że kombinował i wykombinował temacik poruszający.
Myśli kolega i zna czułe punkty.;)
Trzeba jednak przyznać, że kombinował i wykombinował temacik poruszający.
Myśli kolega i zna czułe punkty.;)
Ja tez znam.
Wiem gdzie kopnąć żeby bolało.:)
Dzięki bogu czyn jest dobrowolny a poza tym i tak ze mnie zdarli haracz w postaci opłaty na "rzecz koła" a gdzie ona zginie to nie wiem.ja na pewno nie zobaczę z tego ani grosika na swoim łowisku.
Dodam jeszcze, że w czynie tym bierze udział również młodzież ze szkółki wędkarskiej,
ale tutaj obowiązku nikt nie narzuca.
Przychodzą chętnie, bo pomimo brudnej roboty jest miła atmosfera.., a zawsze lżejsza praca się znajdzie,
tak samo jak również dla mnie, bo nie ukrywam że często jest to praca wymagająca siły fizycznej.
Jeżeli masz pomysł jak zmotywować pozostałych wędkarzy do tego, aby się przyłączyli to z chęcią przeczytam.
CześćCzyn społeczny:W liceum do położenia w czynie społecznym 35m niby drogi z tych ciężkich sześciokątnych betonowych bloczków. Praca w czasoprzestrzeni czyli od ósmej rano do końca drogi. Pani profesor siedzi na ławce w cieniu a my w zapie... w tym słońcu. Nie ma zmiłuj - do domu jak skończymy.Kilka podobnych " dobrowolnych " czynów było w liceum.
Przed maturą jak chciałeś otrzymać świadectwo ukończenia liceum musiałeś iść na pochód 1-maja. Lista, te sprawy. Jak nie byłeś na pochodzie nie dostałeś świadectwa.Jak słyszę czyn społeczny robię się nerwowy. Pójdę na czyn z PZW jak zobaczę wierchuszkę ZO na takiej akcji. W innym wypadku sam w czynie społecznym sprzątam co tydzień lub częściej moją miejscówkę :-) i to wystarczy.JK
Oczywiście ,że to prawda . Wystarczy nie śmiecić . Wystarczy aby każdy kto do tej pory tak robił - zmienił swoje postępowanie. W innym wypadku - wędkarz , który dba o środowisko , mający schludny stosunek względem środowiska - zawsze będzie czuł bezsilność . Mam wrażenie ,że koleżanka Roxola ,nazbyt pochopnie zrozumiała - ten (być może dość niespójny ) ,ale jednak pisany z dużym zaangażowaniem wpis. Dlaczego nie zrozumiała ? Dlaczego się tak bardzo rozzłościła ? Dalibóg - nie mam pojęcia ,ale mam nadzieję ,że w ten sposób nie ręczy ona za wszystkich , których uważa za osoby dbające o czystość nad wodą ? Jak to w końcu jest ? Kolega Janusz - pisze ,że nie śmieci - więc dlaczego wierzę mu na słowo a jednocześnie poddają w wątpliwość - jakoby wszyscy , których spotykasz nad wodą - byli tacy wspaniali czy wręcz idealni ? Ja nie rzuciłem nigdy żadnego śmiecia , sprzątam stanowisko po sobie , przy czym często zdarzało mi się - zabierać śmieci swoje i innych znad wody ... Wierzysz mi ? Przecież napisałem prawdę tak oczywistą ,że graniczy ona z tautologią . Nie trzeba tego akcentować i podkreślać czy przeprowadzać śledztwa w tej sprawie . Każdy wie ,że gdyby "wędkarz " nie śmiecił - to nie byłoby śmieci wędkarskich i inny już - wędkarz , nie musiałby ich zbierać ( podpisując się jednocześnie pod aktem zbiorowej formy rozgrzeszenia ). Gdyby - ludzie w ogóle nie śmiecili - nie byłoby śmieci ... w ogóle - bo przecież uschnięta trzcina , jakieś liście w wodzie , gałązka tu czy tam - to nie śmieć a element biotopu ( materia martwa potrzeba tak samo jak żywa ). Czyż to nie proste ? Mam nadzieję ,że teraz ten wpis - jest już zrozumiały dla wszystkich potencjalnie zainteresowanych tą tematyką.
"Ja tez znam.
Wiem gdzie kopnąć żeby bolało.:)"
No wiesz co??? Nie rób jaj dzisiaj.;)
Bądź chociaż Ty poważny.:)))
Irek ale trzeba robić nowe jaja,bo stare wszystkie zjedzone.
Te święta nie są dla nich łaskawe.:)
Kolego Sturio, z czego wywnioskowałeś to, że się rozzłościłam ?
Przedstawiłam fakty, które znam.
Twierdzisz, że wystarczy abyśmy zbierali śmieci każdy po sobie... i oczywiście,
ale napisałam Ci już dzisiaj w innym wątku, że nie jesteśmy w stanie zmienić Świata i wszystkich ludzi.
Więc co? Mamy żyć w brudzie?
Uwierz mi podjęłam z Tobą dyskusję i jestem całkowicie spokojna, bo na poparcie swoich słów mam dowody.
Uruchomiłam swoje szare komórki czytając Twój post i.....
Odebrałam go jako ironiczny, ponieważ jedynie tak go rozumiejąc, mogłabym przyznać Ci rację.
Ponieważ jestem osobą biorącą czynny udział w sprzątaniu zbiorników, jak również nawołującą do tego
(ogłaszając o zamiarze takiej akcji).
Pozwoliłam sobie zaznaczyć fragmenty Twojego postu z którymi absolutnie się nie zgadzam.
Sprzątanie zbiorników zajmuje zwykle tydzień...(w moim mieście, w moim Kole)
Dzielimy się na grupy, zaczynamy od 15:00 do całkowitych ciemności, czyli...
Poniedziałek - obowiązkowo SSR + chętni,
Wtorek - Klub Spinningowy i Spławikowy + chętni
Środa - pozostali Aktywiści, Sąd + chętni
itd, itp ...np.KR
Na czynie jestem ZAWSZE, w każdy dzień jego trwania i wiesz co?
NIGDY żaden "zwykły" wędkarz się do tego nie przyłączył, nawet kiełbasa tego nie zmieniła!
Zapewniam Cię, że w czynie udziału nie biorą najwięksi śmieciarze są to osoby,
które znam i jestem z nimi często nad wodą... NIE są śmieciarzami i właśnie Oni sprzątają.
Droga Aleksandro ,wielki szacunek za inicjatywę i Twój udział w każdym dniu ,ale to nie jest " czyn społeczny " tylko obowiązek narzucony przez Twoje Koło ,chyba nie stosujecie "kar za nieobecność" bo byłoby to jakieś kuriozum.
CześćCzyn społeczny:W liceum do położenia w czynie społecznym 35m niby drogi z tych ciężkich sześciokątnych betonowych bloczków. Praca w czasoprzestrzeni czyli od ósmej rano do końca drogi. Pani profesor siedzi na ławce w cieniu a my w zapie... w tym słońcu. Nie ma zmiłuj - do domu jak skończymy.Kilka podobnych " dobrowolnych " czynów było w liceum.
Przed maturą jak chciałeś otrzymać świadectwo ukończenia liceum musiałeś iść na pochód 1-maja. Lista, te sprawy. Jak nie byłeś na pochodzie nie dostałeś świadectwa.Jak słyszę czyn społeczny robię się nerwowy. Pójdę na czyn z PZW jak zobaczę wierchuszkę ZO na takiej akcji. W innym wypadku sam w czynie społecznym sprzątam co tydzień lub częściej moją miejscówkę :-) i to wystarczy.JK
Oczywiście ,że to prawda . Wystarczy nie śmiecić . Wystarczy aby każdy kto do tej pory tak robił - zmienił swoje postępowanie. W innym wypadku - wędkarz , który dba o środowisko , mający schludny stosunek względem środowiska - zawsze będzie czuł bezsilność . Mam wrażenie ,że koleżanka Roxola ,nazbyt pochopnie zrozumiała - ten (być może dość niespójny ) ,ale jednak pisany z dużym zaangażowaniem wpis. Dlaczego nie zrozumiała ? Dlaczego się tak bardzo rozzłościła ? Dalibóg - nie mam pojęcia ,ale mam nadzieję ,że w ten sposób nie ręczy ona za wszystkich , których uważa za osoby dbające o czystość nad wodą ? Jak to w końcu jest ? Kolega Janusz - pisze ,że nie śmieci - więc dlaczego wierzę mu na słowo a jednocześnie poddają w wątpliwość - jakoby wszyscy , których spotykasz nad wodą - byli tacy wspaniali czy wręcz idealni ? Ja nie rzuciłem nigdy żadnego śmiecia , sprzątam stanowisko po sobie , przy czym często zdarzało mi się - zabierać śmieci swoje i innych znad wody ... Wierzysz mi ? Przecież napisałem prawdę tak oczywistą ,że graniczy ona z tautologią . Nie trzeba tego akcentować i podkreślać czy przeprowadzać śledztwa w tej sprawie . Każdy wie ,że gdyby "wędkarz " nie śmiecił - to nie byłoby śmieci wędkarskich i inny już - wędkarz , nie musiałby ich zbierać ( podpisując się jednocześnie pod aktem zbiorowej formy rozgrzeszenia ). Gdyby - ludzie w ogóle nie śmiecili - nie byłoby śmieci ... w ogóle - bo przecież uschnięta trzcina , jakieś liście w wodzie , gałązka tu czy tam - to nie śmieć a element biotopu ( materia martwa potrzeba tak samo jak żywa ). Czyż to nie proste ? Mam nadzieję ,że teraz ten wpis - jest już zrozumiały dla wszystkich potencjalnie zainteresowanych tą tematyką.
CześćChcę powiedzieć, że kwintesencją mojej poprzedniej wypowiedzi są zdania zaznaczone a nie to, że przed wędkowaniem sprzątam.Ja śmiecę ale sprzątam po sobie - czasem wręcz układam na kupce różne worki, puszki czy inne opakowania, żeby tego nie zapomnieć zabrać. Nie mówię i nie oceniam, czy ktoś sprząta po sobie czy nie.JK
Uruchomiłam swoje szare komórki czytając Twój post i.....
Odebrałam go jako ironiczny, ponieważ jedynie tak go rozumiejąc, mogłabym przyznać Ci rację.
Ponieważ jestem osobą biorącą czynny udział w sprzątaniu zbiorników, jak również nawołującą do tego
(ogłaszając o zamiarze takiej akcji).
Pozwoliłam sobie zaznaczyć fragmenty Twojego postu z którymi absolutnie się nie zgadzam.
Sprzątanie zbiorników zajmuje zwykle tydzień...(w moim mieście, w moim Kole)
Dzielimy się na grupy, zaczynamy od 15:00 do całkowitych ciemności, czyli...
Poniedziałek - obowiązkowo SSR + chętni,
Wtorek - Klub Spinningowy i Spławikowy + chętni
Środa - pozostali Aktywiści, Sąd + chętni
itd, itp ...np.KR
Na czynie jestem ZAWSZE, w każdy dzień jego trwania i wiesz co?
NIGDY żaden "zwykły" wędkarz się do tego nie przyłączył, nawet kiełbasa tego nie zmieniła!
Zapewniam Cię, że w czynie udziału nie biorą najwięksi śmieciarze są to osoby,
które znam i jestem z nimi często nad wodą... NIE są śmieciarzami i właśnie Oni sprzątają.
Droga Aleksandro ,wielki szacunek za inicjatywę i Twój udział w każdym dniu ,ale to nie jest " czyn społeczny " tylko obowiązek narzucony przez Twoje Koło ,chyba nie stosujecie "kar za nieobecność" bo byłoby to jakieś kuriozum.
_______________________________________________________________________________
Oczywiście, że nie stosujemy kar.
Są to ludzie,zaangażowani w sprawy koła i ustalamy plan działania, jeżeli ktoś nie może przyjść to nic
takiej osobie nie grozi. Przychodzą, bo chcą, wiele razy... i wielu.
Mój udział w każdym dniu również nie jest problemem.... i naprawdę nie uważam tego za wyczyn, ja chcę.
Nikt takiego obowiązku nie ma w wyznaczonym dniu, aby być... nie dzisiaj, to innym razem.
Dlatego się nie zgadzam z tym co Sturio napisał, że nawołujący do tego są śmieciarzami i nic nie robią.
Już pytają "kiedy się za robotę bierzemy?" Teraz trzeba jedynie wszystkich zgrać i do roboty.
Irek ale trzeba robić nowe jaja,bo stare wszystkie zjedzone.
Te święta nie są dla nich łaskawe.:)
Ale stare jaja nie są złe...
http://www.youtube.com/watch?v=eqzMyVgtFSU&feature=fvst
Można by też śmieci wyczesać.:)
Może rzeczywiście źle zrobiłam używając słowa "obowiązkowo", potraktujmy to jako przenośnie.
Głównie dlatego, że np. Komendant SSR umawia "swoich ludzi" na dany dzień... kontaktując się z nimi.
Przewodniczący Klubów również, Przewodniczący Sędziów, Sądu, KR też...
Informowani są również o zakresie zaplanowanych działań w tym dniu.
Wszystko dzięki temu jest zgrane i nie jest tak, że trzech pracuje grabiami, a reszta stoi i patrzy.
P.S
Mam nadzieję, że otrzymam propozycję zmobilizowania pozostałych wędkarzy do działania.
Może rzeczywiście źle zrobiłam używając słowa "obowiązkowo", potraktujmy to jako przenośnie.
Głównie dlatego, że np. Komendant SSR umawia "swoich ludzi" na dany dzień... kontaktując się z nimi.
Przewodniczący Klubów również, Przewodniczący Kolegium Sędziów też...
Informowani są również o zakresie zaplanowanych działań w tym dniu.
Wszystko dzięki temu jest zgrane i nie jest tak, że trzech pracuje grabiami, a reszta stoi i patrzy.
No co Ty!? Wszyscy pracują?;)
A gdzie tak jest, bo chętnie popatrzę...;)
Dobrej nocy wszystkim życzę.:)
Aleksandro , o karach napisałem w cudzysłowiu i tak to trzeba przyjąć ,ale Twoja wypowiedż sugerowała obowiązek ,ale życzę Ci wytrwałości.
Domyśliłam się :) Ale poczułam się do obowiązku udzielenia odpowiedzi :)
Pozdrawiam
Piją ,jedzą bawią się na zawodach to i niech sprzątają, ja nad wodą też sprzątam ale po sobie.
Ja nie dawno przyjechałem z nad Wisły,nie byłem na rybkach,tylko zajrzałem w miejsce gdzie sandacz się trze,zupełnie za darmo,nie było kiełbasek z grilla,wódeczki,miłych pań,itd ale coś zrobiłem dla ogółu,jutro też tam zerknę;-)to nawet jest interesujące,polowanie na kłusola,lepsze niż ryby ;-)))
Czyn społeczny - to balsam na serce przyrody , a ona cierpi - o czym przekonać możemy się , mijając zaśmiecone brzegi rzek , jezior , stawów bądź też innych : żwirowni. Na korzyści płynące z udziału w czynie społecznym polegającym zwykle na wspólnym zbieraniu śmieci , bardzo często powołują się wędkarscy działacze oraz wszyscy ci , którzy w zapędach doktrynerskich - wołają jak Katon o porządek , etykę , miłość do ryb - często samemu nie robiąc nic . Bez względu jednak , kto jest protoplastą , a następnie propagatorem tych jakże szlachetnych idei , należy zapytać : czy aby na pewno wiedzą co mówią ? Czy Ty , wędkarzu etyczny , przestrzegający wszystkich przepisów oraz niezostawiający po sobie , nad wodą - ani grama odpadków , zdajesz sobie sprawę : w co tak naprawdę wrabia cię idea czynu społecznego , zwanego dalej zbieraniem śmieci znad wody ? Zastanówmy się przez chwilę ,ale to naprawdę wykorzystując swe szare komórki jak należy , a więc : jeśli nie śmiecisz to dlaczego , desperacko brzmiący apel - jest zwykle wymierzany wprost w ciebie , w twoim kierunku , pod twoim adresem ? Jak wraża kula - zaczyna gnębić cię , moralizatorski ton nawoływań działaczy : "Zapraszamy wszystkich członków koła na czyn społeczny - usuwania śmieci znad brzegu , na zakończenie planowane jest ognisko ". I co wówczas robisz ? Pędzisz jak poparzony , by we wspólnocie koła wędkarskiego - zbierać śmieci , których sam , nigdy byś nad wodą nie pozostawił . Klniesz , narzekasz - lecz mimo to , krygujesz się przed innymi i tak jak inni robisz też dobrą minę do złej gry. Co udowadniasz biorąc udział w sprzątaniu śmieci , oprócz tego ,że zależy ci na przyrodzie i pięknie tego świata w formie jak najmniej skalanej ? O Chryste - wiedz wędkarzu ,że oprócz zamiłowania do natury , wyrażasz także niezawinione wyrzuty sumienia - niezawinione dlatego ,że usprawiedliwiasz bądź nawet naprawiasz plugastwo , którego sam , ani myślisz popełnić. Według mnie , udział w sprzątaniu jezior stanowi dowód tego ,że wszyscy czują się odpowiedzialni za zaistniały stan rzeczy , każdy chcąc -nie chcąc partycypuje w winie , za ogrom śmieci zastany nad wodą. Serdeczne zaprosiny , które wysyłają pod twoim adresem , wędkarzu etyczny i nieśmiecący - pokazuje najlepiej , siłę muszkieterskich idei . Znane skądinąd wszystkim hasło : Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego " - pokazuje najlepiej ,że wszyscy ci , którzy biorą udział w danej akcji społecznej , stanowią przykład kajających się z tytuł własnych występków - winowajców , skandalizującego brudu i i niedbalstwa , które rozpanoszyło się nad wodą. Partycypujesz w winie za sytuację , jaka ma miejsce nad wodą i wraz z innymi , którym na twarzy płonie napis "Mea Culpa " , staracie się naprawić to co spodlili wasi wędkarscy pobratymcy z macierzystego koła. A oni ? Czy kiedykolwiek brali udział w jakimś czynie społecznym ? Być może jest tak ,że to właśnie najwięksi śmieciarze - wykazując szczególnie wzmożoną inicjatywę - biorą udział w czynie społecznym jako pierwsi ? W istocie wielu przychodzi na czyn społeczny , zwabiona smakiem kiełbaski z ogniska , grochówki , bigosu , pianek Marshmallows , chleba ze swojskim smalcem , albo czym tam jeszcze częstują ? Śmiechu warte to wszystko. Napisałem więc demaskatorski pamflet o całej tej sprawie - coś jak usprawiedliwienie tych wszystkich , którzy potrafią się zachować nad wodą jak człowiek - nie jak bezmyślny , cofnięty w rozwoju "ktoś " zanieczyszczający nasz wielki , narodowy skarb - przyrodę . Opis ten choć z konieczności cyniczny - budzi nieposkromiony żal i smutek łkający w duszy wędkarza . Ten szczególny stan , pozwala wciąż pytać natrętnie a może i nawet obsesyjnie : jeżeli nad wodą jest tyle śmieci , to niby kto je tam zostawił - może , zwierzątka z lasu ? Czy wody byłyby tak zaśmiecone , gdyby nie szczególny wkład w tę sprawę - rozmaitych członków wędkarskich kół , za których (co już wcześniej udowodniłem ) , nieustannie nadstawiamy karku ? I wreszcie : jeżeli w twoim kole, są osoby zostawiające po sobie śmieci nad wodą , to wypada jednocześnie zapytać : kto dał im kartę wędkarską i prawo do wędkowania ? Skąd biorą się nad wodę te wszystkie blistry po błystkach , worki po zanętach , ogromne , bo aż 25 litrowe worki na śmieci , które co roku zrywacie z drzew , znając dokładnie ich właściciela ? Czy są one może jak fulguryt , który spada z nieba podczas burzy ? Otóż w żadnym wypadku -są one , zupełnie zresztą jak wspomniany krzemień - sprawą bardzo przyziemną . Tak więc w przypadku śmieci , nie istnieje ich inny dawca niż ten , którego uznajecie za kolegę z koła , a którego tak wspaniałomyślnie wyręczacie - zbierając jego bambetle znad wody . Dziękuję.
Zdaje się że chciałeś być taki jak William Szekspir, tylko talentu zabrakło. Co byś nie napisał to i tak śmieci trzeba usunąć, może i nawet twoje. Myślę że trzeba mieć szacunek dla tych co uporczywie walczą o czystość nad wodami. Śmieciarze byli są i będą tak samo jak ci co je zbierają.
Wędkarski "czyn społeczny"= dobrowolna inicjatywa dla wspólnego dobra, dla dobra łowisk, manifestowanie i edukowanie brudasów na łowiskach, integracja, przyjemne z pożytecznym, relaks na świeżym powietrzu z kolegami z koła.
Nie rozumiem przeciwników takich spotkań. To coroczne czyny społeczne młodzieży pt. "Sprzątanie Ziemi" też jest beeeeeeeee? Ta polska natura protestowania..........
Mamy dwa wyjścia: sprzątamy i edukujemy lub pozostawiamy sobie. Przy drugiej opcji po kilku latach nie dojdziemy do łowisk.
Zostaje pierwsze wyjście; czy mało ważne są aspekty edukacyjne i wychowawcze, może warto się na nich skupić? Znajdują się tu elementy edukacji ekologicznej i prośrodowiskowej, działań społecznych integrujących organizacje pozarządowe, szkoły, administrację samorządową na rzecz wspólnej pracy dla swych mieszkańców.
Właśnie moje koło przygotowuje wielką coroczną akcję sprzątania podległych akwenów i nie robimy tego z poczucia winy, tylko z potrzeby. Zarząd Koła ma zadanie zorganizować logistykę akcji. Włączamy w to - jako aspekt edukacyjny - uczniów pobliskich szkół. Mamy już zapewnienie o uczestnictwie ok. 100 uczniów i harcerzy. Nie wstydzimy się (w ironicznym tonie przytoczonych wyżej) kiełbasek, czy innej formy poczęstunku dla młodzieży - wspólne ognisko będą długo pamiętać. Ponieważ nie ma ścisłej granicy którą mamy uporządkować, włączyliśmy do pomocy samorząd, zostaną podstawione kontenery na śmieci, będą rękawice, worki...
Mamy jeszcze kilka pomysłów na efektywną współpracę w tym temacie, ale to dla najbardziej zainteresowanych, sceptyk i tak nie pojmie.
Ja taki " czyn " odstawiam u mnie nad Stawem co dwa tygodnie ( czasem częściej ) jednoosobowo z wyjątkiem " hurtowej " akcji wiosennej i niestety nie są to śmieci po wędkarzach ......
Najważniejsze to sprzątać po sobie a na czyny społeczne niech chodzą ci co chcą . Czytałem już wiele razy dyskusje o tym czy zabierać ryby ze sobą czy wypuszczać i dyskusje doprowadzały do tego , że uważano jednych wędkarzy za lepszych od drugich dlatego , że wypuszczają mimo iż ci drudzy zabierają zgodnie z regulaminem . Teraz dyskusja o sprzątaniu i tu pewnie także dojdzie do tego , że lepsi okażą się wędkarze chodzący na czyny społeczne od tych nie chodzących choć zawsze takie akcje pachną mi obłudą .
Zibi masz rację włączając do tego samorząd,ale dlaczego te kontenery mają być tylko okazjonalnie a nie na stałe ? Oczywiście ,że nie na wszystkich łowiskach bo jest to niemożliwe .
Przeczytałem z uwagą wasze wpisy ,bo to dla mnie bardzo ważny temat.
Szanowne panie i panowie, nieważne jak nazwiemy pracę mającą na celu zrobienie porządku nad wodą w lasach i w ogóle na ziemi.Moim zdaniem jest to konieczne, dlatego osobiście niejednokrotnie byłem współorganizatorem sprzątania wokół akwenów i nie tylko .Zaangażowałem też młodzież do sprzątania,prowadziłem w MDK pogadanki z dziećmi na temat ekologii ,odpowiedniego zachowania nad wodą ,czy też w lesie.Popieram bardzo koleżankę Olę w jej działaniu,proszę pomyśleć co by się działo, jak nie byłoby ludzi ,którzy sprzątają.Nieważne czy na koniec jest poczęstunek,czy go nie ma ,najistotniejsze jest to ,że ludzie robią dobrą robotę .Jak wcześniej pisałem łowię tylko z łodzi ,ale naście razy zbierałem śmieci na brzegach mimo kłopotów z kręgosłupem.Pozdrawiam
w naszym kole przeważnie w czynach społecznych biorą udział te same osoby i nikt nie robi z tego problemów ,problem zaczyna się wtedy gdy są wydawane zezwolenia na połów w rezerwacie (może to jakiś sposób),zarząd nie ma problemów z tym ponieważ zawsze pierwszych bierze się tych co pracują na rzecz koła i nie musi być to tylko sprzątanie,sezon trwa cały rok i zawsze można coś zrobić dla własnego koła,ci co nie mogą w tym uczestniczyć z różnych przyczyn nikt nie upomina,wszystko zależy od nas samych. a przy takich akcjach wpólne ognisko jest miłym akcentem i zakoniczeniem dnia,skarbik zawsze cos znajdzie na takie cele i nie doprowadza tym do bankructwa koła nie mówiąc okregu,
Może zmieńmy nazwę tej akcji, która moim zdanie niektórym źle się kojarzy, bo kto chce brać udział w jakimś czynie?
Proponuję nazwę, "Porządki na łowiskach" a motto akcji będzie takie ..."Wędkarstwo to odpoczynek, lecz nie na śmietniku"
Do @ayem... tak czuję się lepsza przez to że robię i nie oceniam tych co tylko gadają zamiast zabrać się do roboty.
Chwalę również tych, którzy sprzątają wyłącznie po sobie.., bo to jest najważniejsze.
Jednak nie znoszę docinek w kierunku ludzi, którzy sprzątają za innych.
Często tacy właśnie.... jedynie wymagają czystości, a po sobie zostawiają syf.
Możesz to nazywać obłudą lub jak tam sobie chcesz, a za kilka lat będziesz pisał jaki to straszny brud na łowiskach.
Do henryk58... kontenery na stałe przy łowisku musiałyby być raz w tygodniu opróżniane /to są duże pieniądze/
Kontener taki często jest wypełniany śmieciami przywożonymi przez okolicznych mieszkańców.
Widziałam już takie kontenery... jeżeli ktoś kojarzy to stał przy zbiorniku "Małe Dzierżno" wiecznie wypełniony sprzętem
AGD, meblami itp. wędkarze tego nie przynieśli.
to do dzieła:)
Może zmieńmy nazwę tej akcji, która moim zdanie niektórym źle się kojarzy, bo kto chce brać udział w jakimś czynie?
Proponuję nazwę, "Porządki na łowiskach" a motto akcji będzie takie ..."Wędkarstwo to odpoczynek, lecz nie na śmietniku"
Do @ayem... tak czuję się lepsza przez to że robię i nie oceniam tych co tylko gadają zamiast zabrać się do roboty.
Chwalę również tych, którzy sprzątają wyłącznie po sobie.., bo to jest najważniejsze.
Jednak nie znoszę docinek w kierunku ludzi, którzy sprzątają za innych.
Często tacy właśnie.... jedynie wymagają czystości, a po sobie zostawiają syf.
Możesz to nazywać obłudą lub jak tam sobie chcesz, a za kilka lat będziesz pisał jaki to straszny brud na łowiskach.
Do henryk58... kontenery na stałe przy łowisku musiałyby być raz w tygodniu opróżniane /to są duże pieniądze/
Kontener taki często jest wypełniany śmieciami przywożonymi przez okolicznych mieszkańców.
Widziałam już takie kontenery... jeżeli ktoś kojarzy to stał przy zbiorniku "Małe Dzierżno" wiecznie wypełniony sprzętem
AGD, meblami itp. wędkarze tego nie przynieśli.
Do pewnego stopnia , zgadzam się z tym co napisałaś . Każdy kto zainteresowany jest kwestią czystości , ekologią czy szeroko pojętą dbałością o środowisko - nie tylko powinien wymagać czystości ,ale i również słowa obrócić w czyn . Dlatego zawsze pomny tych zasad - zabieram znad wody śmieci swoje oraz nieswoje - czyli po prostu sprzątam... Jednocześnie też , uważam ,że mogę rościć sobie taki wymóg w przypadku innych osób ,przebywających nad wodą w różnym celu. Jak już wcześniej podkreśliłem : śmieci , tak jak i fulguryt - nie biorą się z kosmosu , są sprawą czysto przyziemną - dlatego nietrudno też zrozumieć ,że jeśli co roku dochodzi do tych samych żenujących aktów zaśmiecania wód i lasów , to w takim razie jaka metoda tkwi w edukacji , nawoływaniu , może nawet artykułach proekologicznych w lokalnej prasie ? Ano żadna ! Na przykładzie piętrzących się śmieci , które wspólnie zbieramy - widać wyraźnie ,że pewna grupa osób nie dość ,że jest niereformowalna , to jeszcze nieledwie nauczyła się , nawykła , przyzwyczaiła się do tego ,że ktoś za nich tak czy inaczej zbierze te śmieci. Moim zdaniem kolektywna współpraca wszystkich ( przy czym owi śmieciarze wtapiają się w tę masę ludzi niczym mieszanina azeotropowa w chemii - stając się nierozdzielnymi pośród reszty schludnych osób ) ; to metoda nie do końca trafna (wyjaśniłem to już wcześniej ). Sprzątanie po sobie i napiętnowanie śmieciarstwa zamiast pobłażania - to już oś znaczy . Skrupulatne sprzątanie po sobie , niewymuszona dbałość o porządek w miejscu , gdzie będąc tylko gościem - spędzamy przyjemne przecież, ale efemeryczne chwile z wędką w ręku - stanowi podstawę do tego , by coś zmienić . Natomiast z metod mogących skutecznie walczyć (zaznaczam walczy a nie utrwalać je i usprawiedliwiać ) z nagminnym śmieciarstwem bądź też nawet przetransponowaniem tego zjawiska na cały ogół wędkarzy ( dewiza : "Wszyscy śmiecą ,więc wszyscy zbierają ") , z całą pewnością polecić mógłbym , wyjaśnienie dwóch bardzo ważnych kwestii : dlaczego pozwala się na to , by osoby nieumiejące zachować porządku - posiadały kartę wędkarską a więc i prawo do wędkowania ? Odebrać kartę , wykluczyć z koła , napiętnować . Kolejna sprawa dotyczy mandacików . Niby niska forma kary ,ale jednak ... W wielu miejscach Europy i Świata - metoda mandatów za zaśmiecanie, zostawianie po sobie worków ( co też przecież jest przypadkiem zwykłej abnegacji ) , sprawdzała się w 70 % , dlaczegóż by więc nie przysposobić jej do naszych krajowych warunków ? Wracając jeszcze pokrótce do sedna tematu : otóż , to co jest najgorsze w czynie społecznym sprzątania jezior , to wcale nie konieczność zbierania śmieci , oczyszczania brzegów itp . To co najbardziej mierzi w tym wszystkim to fakt ,że postępując w ten sposób ( czyli zbierając cudze śmieci ) , niejako zlewamy się wszyscy w jedną bezkształtną masę ludzi - odpowiedzialnych za zaistniały stan rzeczy . Sama zaś wina , traci na sile , osłabia się ponieważ została rozdzielona w tej chwili już nie na kilku rzeczywistych sprawców ,ale na wszystkich ! Czy rozumiesz , co mam na myśli ? Nie udawaj ,że nie - bo i tak nie uwierzę . Owszem , w momencie gdy śmieci zostają zebrane - przestają zagrażać środowisku i to jest pozytywny , dodatni aspekt tego przedsięwzięcia , z którego wypada się cieszyć niezmiernie .Niestety w całym tym fenomenie sprzątania "łowisk " jest jednak sporo cieni i nie bójmy się konfrontować ich ze światłem dziennym. Dlatego powtarzam raz jeszcze : kto ma w sobie duszę przyrodnika i komu miłe jest piękno przyrody , niechaj nie waha się sprzątać i dbać o czystość w szeroko pojmowany sposób , z kolei zaś na śmieciarzy , których ohydne naleciałości i brak kultury "zalecza " się doraźnie sprzątając skutki ich działań - skuteczną metodą był , jest i zawsze będzie mandat oraz społeczne napiętnowanie ich postaw. Przyroda moim zdaniem , przede wszystkim wymaga naszej kultury i szacunku a dopiero później rozwiązań technicznych bądź infrastruktury sanitarnej w postaci jakichś kontenerów itp ( o których była mowa ). Od dawna wiadome jest to ,że śmieci nie biorą się znikąd , nie lecą jak manna z nieba , to dzieje się tu i teraz i gdyby każdy człowiek powstrzymał się przed swoim śmieciarskim zapędem - nad wodą śmieci , by nie było . Mowa tutaj o "łowiskach " wędkarskich a także innych wodach nad , którymi przychodzi uprawiać nam nasze hobby - dlaczego więc w walce z procederem śmieciarstwa poprzez czyn społeczny , sięga się po całą pulę wędkarzy ? Ja siebie nie uniewinniam - bo na razie ( mówiąc nieskromnie ) , nie muszę tego robić . Dlaczego zatem mam przystosować się do jakiegoś głupiego uzusu społecznego , który brzemię za grzech nagminnie popełniany przez pewną grupę ludzi - przelewa na wszystkich ? Dlaczego ta grupa - nie potrafi zachować porządku a w dodatku jedyną dotąd metodą likwidacji skutków ich działań jest i jeszcze długo będzie czyn społeczny ? Czy to tylko dlatego ,że owa grupa ludzi - nie przyswoiła sobie pewnych zasad , w toku wychowawczym , a mówiąc jaśniej : nie nauczono ich ,aby po prostu nie robić "obory " ze środowiska innych zwierząt ? Czy nikt nie dostrzega także tego ,że praktyka polegające na sprzątaniu "łowiska " w czynie społecznym pozwala postrzegać tę sprawę z zupełnie niewłaściwej perspektywy co doprowadza do tego ,że obecność śmieci , coraz częściej traktujemy jak normalność ? Przecież masa śmieci zalegająca nad wodą - nikogo już nie dziwi .Nikogo nie szokuje ! Ot ,wystarczy wysłać parę albo nawet raz do roku - ekipę , która pozbiera i już mamy z głowy odpowiedź na nurtujące nas pytanie : skąd te śmieci się tam wzięły ? PS : Dodam jeszcze na zakończenie ,że tak zwany "Czyn Społeczny " to inicjatywa mocno wybiórcza jeśli chodzi o zasięg działania jej organizatorów. Jakże często bywa tak ,że sprząta się tylko wybrane jeziora lub inne zbiorniki - podczas gdy inne nie doczekawszy się żadnej troski , pogrążają się na wszelako pojęty sposób - w erozji i powolnej śmierci ?
Wielu z nas nauczyło się porządku i czystości - odrzucając udawaną troskę o wciąż te same jeziora sprzątane raz lub kilkukrotnie w ciągu roku. My sprzątamy po sobie i jesteśmy zawsze na czasie w sprawach dotyczących ,że się tak wyrażę " higieny wód ". Dlaczego inni ludzie , nie potrafią się tego nauczyć ? Pisze się w periodykach , nawołuje , drukuje kalendarze ekologiczne - gdzie święta ku czci przyrody przeważają ilością nad świętami usankcjonowanymi : prawem bądź wiarą . Dlaczego ludzie nie potrafią " być w porządku" dla przyrody,np: nad wodą na której wędkują ? Uważam ,że ocena świadomości ekologicznej oraz podejścia do sprawy -poprzez pryzmat frekwencji czynu społecznego - jest błędne a więc z miejsca sprowadza niepowodzenie na właściwą , długofalową ochronę przyrody przed śmieciami. To jest po prostu zaleczanie ,ale nie leczenie ! Tak jak dawniej Cyganie , podczas transakcji jarmarcznych - zaleczali konie chore na astmę przy pomocy bielunia dziędzierzawy , a następnie sprzedawali je jako zdrowe. Identycznie jest w przypadku wspólnego sprzątania . Co roku to samo , nieustannie czyta się na takie tematy w prasie lecz mimo to : śmieci jest coraz więcej . Należałoby wypraktykować taki system stawiania śmieciarstwa pod pręgierzem , który odniósłby wyraźny skutek ; tym zaś z kolei zawsze i nieodmiennie był porządny mandat oraz poczucie ,że winowajca nie ma co liczyć na pobłażanie a nawet usprawiedliwianie jego występków. Pytanie na medal : kto zostawia te wszystkie puszki po kukurydzy , paczki od papierosów, opakowania po robakach ( tu przy okazji prośba : wypuszczajmy resztę na wolność , bo to też stworzenie żywe ) , ozdobniki w postaci kolorowych worków po zanęcie - majaczące , łopoczące na drzewach niczym flaga wstydliwego państewka ? No , kto ?
Czy Ty nie zauważasz, że im dłuższe wstawiasz teksty, to tym mniej osób je w ogóle czyta a co dopiero komentuje? Po prostu te monologi-tasiemce są za bardzo czasochłonne do wnikania. Recepta- KRÓTKO-ZWIĘŹLE I NA TEMAT.
Mi te całe czyny społeczne nieco przypominają akcje zbierania stonki ziemniaczanej za komuny.
Zresztą cała ta organizacja jest postkomunistycznym reliktem .
Nadmienię jeszcze słowo w kwestii zastosowania rozmaitych kontenerów bądź wdrażania innych tego typu rozwiązań nad wodą . Ludzie , nie dajmy się zwariować - czy ktoś wyobraża sobie ,że to nie jest akt dbałości o czystość i porządek nad wodą ,ale kolejny przypadek ludzkiego wygodnictwa ? Kontenery itp - to rozwiązania utworzone na rdzeniu szpetnego worka przydybanego do drzewa - tylko ujęta w bardziej estetyczny schemat. Ponadto odzwierciedla to moim zdaniem tęsknotę i pęd do urbanizacji - bo czy ktoś wyobraża sobie kontenery albo jakąś inną pośrednią formę utrzymania porządku - w miejscach trudno dostępnych , mało zurbanizowanych a co najważniejsze : lubianych przez wędkarzy stroniących od miejskiego gwaru - oczywiście ,że nie. Kontener nie zastąpi nikomu prawidłowych nawyków - zabierania swoich śmieci znad wody. To tylko następny przypadek wygodnictwa , traktowania jeziora czy innego akwenu bądź cieku od początku do końca jak obiekt użytkowy . W tym zamyśle wędkarz przychodzi nad wodę niczym do kina albo na dyskoteką - kontener lub cokolwiek innego jest pod ręką . Kończy wędkowanie , wrzuca swe odpadki do kontenera z dewizą na twarzy "JA TAM LUBIĘ ,ŻEBY RYBKI MIAŁY CZYSTO " i zadowolony jest z tego ,że dba o porządek. To pogląd mylny i jednostronny , pozwalający traktować od A-Z , jeziora czy inne wody jak obiekt użytkowy. Nie sztuką jest jednak zostawiać swój bardak nad wodą - sztuką jest zabrać go ze sobą do domu , sprzątając śmieci swoje , plus te , zostawione przez tych , którzy nigdy się nie nauczą . Kontener nie w ani jednym punkcie nie rozwiązuje problemu śmieciarstwa. Idę o zakład ,że można nastawiać kontener na kontenerze, obarować koszami cały teren a śmieci jk były tak będą .
kto nie lubi czytać niech nie czyta,ja lubie i popieram dłuższe wypowiedzi bo można się jeszcze czegoś nauczyć, a nauki nigdy za wiele,pozdr sflustrowanych
zgodzę się z jarkiem że pzw to relikt komuny i siedzi we władzach wiekszość niudaczników bo nie mieli ich gdzie wepchnać,ale zbierania stonki to ja nie pamiętam i czyny w kołach popieram jest to tez okazja do spotkańi jakieś refleksji nad wodą
Powtórzę się ale ja sam po sobie sprzątam i nie muszę tego nikomu udowadniać !!! Czyny społeczne wymyślali ci co sami w nich nie uczestniczyli dlatego źle się to kojarzy . dlatego uważam , że lepszym wędkarzem jest ten co sam zabiera swoje śmieci niż ten ( dotyczy tych obłudnych ) co pokaże publicznie jak dba o środowisko i wygląd naszych wód . Chodzi o to , że takie akcje gromadzą nie tylko tych oddanych sprawie ale i tych co chcą się pokazać . Napiszę jeszcze raz - masz ochotę idź na taki czyn ale zawsze sprzątaj po sobie bo to o wiele więcej znaczy , należy mieć świadomość tego co się robi.
Rozumiem , że dbamy o swoje czyli wody do których należymy ale jeżeli dbamy o środowisko to posprzątajmy w czynie społecznym obrzeża lasów pełnych od śmieci . O co tu jest walka tylko o brzegi naszych wód czy ogólnie o przyrodę.
Do kol. Roxoli nie nastaję na ludzi biorących udział w takich czynach lecz obawiam się , że ta dyskusja skręci na tor podobny do C&R gdzie jedni uważali się za lepszych od drugich.
ludzie wszyscy piszecie ,że sprzątamy po wędkarzach,to tak jakby nikt inny nie korzystał z wód,może też leśnicy sprzątają tylko po sobie tak czy nie,jeżeli sprzatarz po sobie to b.dobrze inni to widzą i z czasem wezmą przykład,nie wszyscy jesteśmy brudasami a brudasów trzeba uczyć i pokazywać dobry przykład,a jak jeszcze ta grupa(oni_) sprząta w czynach to tylko świadczy że coś z nich jeszcze będzie
Do kol. Roxoli nie nastaję na ludzi biorących udział w takich czynach lecz obawiam się , że ta dyskusja skręci na tor podobny do C&R gdzie jedni uważali się za lepszych od drugich.
dokładnie
Uczepiliście się nazewnictwa "czyn społeczny", które budzi nieciekawe skojarzenia, przynajmniej u starszych wędkarzy. Porządkowanie a nawet sprzątanie terenów - to bardziej właściwa nazwa i nie wzbudzająca awersji.
Odnośnie kontenerów w moim wpisie - wyjaśniam, że nie będą ustawione na stałe, tylko gmina zorganizuje i sfinansuje wywóz śmieci, wyjaśniła to już koleżanka @Roxola - okoliczni mieszkańcy napełnili by je błyskawicznie.
Kolego @Acipenser Sturio może zaproponował byś w jaki sposób wyegzekwować mandat za zaśmiecanie, jak udowodnić wędkarzowi, że to właśnie on zostawił te śmieci ? Z Twoich wywodów (mądrych, ale rzeczywiście przydługawych)wynika, że najskuteczniejszym lekarstwem na śmieciarzy jest konkretny mandat, nie uważasz, że dotarcie z tematem do dzieci i młodzieży przyniesie w przyszłości lepszy skutek? Nie uważam, że nie należy karać, tylko słabo widzę możliwość udowodnienia czynu.
"To tylko następny przypadek wygodnictwa , traktowania jeziora czy innego akwenu bądź cieku od początku do końca jak obiekt użytkowy . W tym zamyśle wędkarz przychodzi nad wodę niczym do kina albo na dyskoteką - kontener lub cokolwiek innego jest pod ręką . Kończy wędkowanie , wrzuca swe odpadki do kontenera z dewizą na twarzy "JA TAM LUBIĘ ,ŻEBY RYBKI MIAŁY CZYSTO " i zadowolony jest z tego ,że dba o porządek. To pogląd mylny i jednostronny , pozwalający traktować od A-Z , jeziora czy inne wody jak obiekt użytkowy. "
Pamiętaj kolego o jednym! Dla Twojej wygody trzeba było zniszczyć ileś tam ha lasu i postawić bloki lub inne budynki. Teraz sobie siedzisz wygodnie i zabawiasz się klawiaturą z plastiku który rozkłada się setki lat...
Udajesz ekologa czy co?
Masz coś przeciwko takiemu traktowaniu jezior, rzek, stawów,lasów,łąk itd...?
No spróbuj się wysilić na odpowiedź. Jeśli Cię na to stać...
Uczepiliście się nazewnictwa "czyn społeczny", które budzi nieciekawe skojarzenia, przynajmniej u starszych wędkarzy. Porządkowanie a nawet sprzątanie terenów - to bardziej właściwa nazwa i nie wzbudzająca awersji.
Odnośnie kontenerów w moim wpisie - wyjaśniam, że nie będą ustawione na stałe, tylko gmina zorganizuje i sfinansuje wywóz śmieci, wyjaśniła to już koleżanka @Roxola - okoliczni mieszkańcy napełnili by je błyskawicznie.
Kolego @Acipenser Sturio może zaproponował byś w jaki sposób wyegzekwować mandat za zaśmiecanie, jak udowodnić wędkarzowi, że to właśnie on zostawił te śmieci ? Z Twoich wywodów (mądrych, ale rzeczywiście przydługawych)wynika, że najskuteczniejszym lekarstwem na śmieciarzy jest konkretny mandat, nie uważasz, że dotarcie z tematem do dzieci i młodzieży przyniesie w przyszłości lepszy skutek? Nie uważam, że nie należy karać, tylko słabo widzę możliwość udowodnienia czynu.
Oczywiście ,że jestem za promocją proekologicznego podejścia . Już dziś dziatwa powinna być angażowana we wszelkich przejawach dbałości o środowisko. Nie jest więc tak ,że czepiam się zbierania śmieci i sprzątania ,ale konsekwencji jakie przynieść może usztywnianie się zachowań i tworzenie stereotypowych działań ... I tak : sprzątanie w grupie ( wraz z maskującymi się dobrze - "śmiecącymi " ) , przynosi z jednej strony korzyść w postaci ... porządku , czystości ,ale jednocześnie z czasem - utwierdza ludzi w przekonaniu ,że śmieci nad wodą - to rzecz normalna.Do czego zmierzam ? Otóż , dopóki coś jest tępione w czambuł , metodami surowymi , radykalnymi jak np : mandatem , karą pieniężną itp - dopóty każdy odczuwa na sobie pewien mentalny ,ale jednak konieczny nacisk prawny i przymus respektowania przepisów.Tym samym , śmieci nad wodą , stają się dowodem pewnego wykroczenia poza społeczną normę . Natomiast w przypadku czynu społecznego (choć wiem ,że nie jest to tylko zbiórka śmieci,ale również zebranie członków koła ) ,dochodzi do zobojętnienia na fakt ,że co roku te śmieci wracają niczym woda powodziowa i nikogo to już nie przeraża ani nie szokuje ... Nie będę już po raz kolejny powtarzał ,że sprzątanie śmieci za innych - rodzi niejako groźbę utrwalenia się tego zjawiska - przecież to oczywiste ,że jeśli ktoś rzucał śmieci zawsze , to tym bardziej będzie to robił , będąc świadom wyręczania go w kwestiach asenizacyjnych przez innych członków koła. To jest trudny temat . Rzeczywiście należałoby "zmienić świat " - co przecież stanowi myśl utopijną , nierealną , eskapizm myślowy. Dlatego od samego początku podkreślałem ,że ten wątek służy rozmowie na ten temat , zaś mój kiepski pamflet nawiązujący do tej tematyki - to treść , która niekoniecznie musi stanowić jedyną ostateczną prawdę . Jest wiele poglądów , wiele punktów widzenia - nie ma jednego. Milczeć powinni jedynie ci , których owa krytyka naprawdę dotyka w sposób rzetelny i uzasadniony." Śmieciarze" bowiem nie mają żadnej racji.
"To tylko następny przypadek wygodnictwa , traktowania jeziora czy innego akwenu bądź cieku od początku do końca jak obiekt użytkowy . W tym zamyśle wędkarz przychodzi nad wodę niczym do kina albo na dyskoteką - kontener lub cokolwiek innego jest pod ręką . Kończy wędkowanie , wrzuca swe odpadki do kontenera z dewizą na twarzy "JA TAM LUBIĘ ,ŻEBY RYBKI MIAŁY CZYSTO " i zadowolony jest z tego ,że dba o porządek. To pogląd mylny i jednostronny , pozwalający traktować od A-Z , jeziora czy inne wody jak obiekt użytkowy. "
Pamiętaj kolego o jednym! Dla Twojej wygody trzeba było zniszczyć ileś tam ha lasu i postawić bloki lub inne budynki. Teraz sobie siedzisz wygodnie i zabawiasz się klawiaturą z plastiku który rozkłada się setki lat...
Udajesz ekologa czy co?
Masz coś przeciwko takiemu traktowaniu jezior, rzek, stawów,lasów,łąk itd...?
No spróbuj się wysilić na odpowiedź. Jeśli Cię na to stać...
Komunikaty dygresyjne rodzą się z braku pomysłów a tym są właśnie twoje spłycone wywody na temat klawiatury , wycinki lasów itp : brakiem argumentów do dyskusji na dany temat . .Mam wrażenie ,że za chwilę zaczniesz naskakiwać na mnie z tytułu rzekomego maltretowania zwierząt . Tłukę przecież w dinozaura , bo przecież dinozaur nie tyle ,że nie zginął zupełnie,ale wręcz ewoluował na drzewie życia - do roli lekkich frakcji ropy naftowej użytych do produkcji plastyku. Proszę ciebie , jak człowiek inną , rozsądną osobę - opanuj się. Ewentualnie możesz zastosować się do rady L. Wałęsy : " Jak masz pan gorączkę - to stłucz pan termometr " . Ufam w twą troskę o przyszłość lasów lub choćby ograniczenie produkcji plastyku, dlatego zachęcam cię gorąco do założenia wątku poświęconego tej tematyce . Zobaczysz na własne oczy - jak trudno jest konfrontować swoje argumenty z poglądami i zdaniem innych . Zapewniam ,że łatwo nie będzie - dostaniesz do wiwatu i nie będzie już z ciebie , taki cwany bohater . Nie wiem z kolei , dlaczego oburzył cię tak mocno mój wpis na temat kontenerów ? Przecież napisałem tylko prawdę , mógłbym napisać to i z 1000 razy i zawsze będzie to brzmieć szczerze i niewymuszenie. Zawsze będzie to część prawdy a nie żadna propaganda , od której stronię jak na typowego introwertyka przystało.W dalszym ciągu uważam ,że kontenery stojące nad wodą to tylko ujęcie w eufemistyczną formę - szpetnego worka przydybanego do drzewa . To pewnym sensie rozumienia : zwyczajne ludzkie wygodnictwo ( czyli jednak spełnienie postulatu "JA TM LUBIĘ ,ŻEBY RYBKI MIAŁY CZYSTO i omalże rzucanie śmieci za głowę ). Nie sztuką jest zacząć traktować wodę czyli część środowiska naturalnego jak od początku do końca - obiekt przemysłowy , sztuką jest postrzegać dane jezioro czy rzekę jako obiekt , który należy szanować. Tę zaś postawę uzyskuje się min poprzez skrupulatne sprzątanie po sobie i zabieranie śmieci do domu a nie zostawiania ich w takiej czy innej formie nad wodą .
Oprócz zwykłych śmieci - zbierać na złom , puszki po kukurydzy itp oraz po piwie (aluminiowe ) a wszelkie uzyskane w ten sposób pieniądze ( które wcale nie byłyby małe), przeznaczyć na różne cele - to też byłaby już jakaś ciekawa inicjatywa . Nie wszędzie jednak śmiecą równo , nie każdy "chce " się swoimi śmieciami podzielić . Jest przecież wielu porządnych ludzi nad wodą i ja wierzę ,że będzie ich coraz więcej. Wiem jednak ,że jest w wędkarskim pospólstwie dużo zepsucia i obłudy - śmieciarze sami jak te śmiecie nad wodą , piętrzą się w kwerendzie PZW , udając kogoś uprzywilejowanego . Mandat pozwoliłby ukrócić śmiecenie , przy czym należałoby dopracować wszelkie szczegóły dotyczące procentu , jaki popłynąłby do skarbca danego koła. Niestety obawiam się ,że jak na razie jest to nielegalne. Każdy widzi , więc jak trudny to temat i jak tworzy się ten konglomerat wykluczeń jednego - drugim , że : " gdyby nie to , to nie byłoby tego " itd.
Nie motaj mi tutaj kolego. Wcale nie chodzi mi o kontenery ze śmieciami tylko o wygodnictwo i wszystko co się z nim wiąże. Temat chyba zbyt rozległy dla Ciebie i aż do dinozaurów Cię poniosło... ale to nie ten kierunek.
Nie motaj mi tutaj kolego. Wcale nie chodzi mi o kontenery ze śmieciami tylko o wygodnictwo i wszystko co się z nim wiąże. Temat chyba zbyt rozległy dla Ciebie i aż do dinozaurów Cię poniosło... ale to nie ten kierunek.
Coś nie wychodzi ci , udawanie "bohatera ekologicznego trudu " . Czy na co dzień dostrzegasz przesadę w rozbudowie ludzkiej strefy życia : te wszystkie wille powstające jak grzyby po deszczu , budowę centrów handlowych , daczowisk , hut spod egidy Alcoa i innych szajek obiecujących miliony za zniszczenie środowiska ? Interesujesz się tym ? Daję głowę ,że pomyślałeś o tym po raz pierwszy - chcąc tutaj zabłysnąć a jednocześnie dokuczyć . Nie udało ci się to jednak - gdyż w odróżnieniu od ciebie , ja myślę o takich sprawach codziennie . Nie mogąc uciec przed światem zabudowanym , pełnym tranzystorów , jarzących się na czerwono żarówek ( i to nie tylko sodowych ) - uciekam myślami w świat , z którego pozostały już tylko zgliszcza i wysuszone jałowe pastwiska na dnie rozlewisk - dla krów poganianych samochodem z napędem na 4 koła. Są to jednak rozważania natury czysto marzycielskiej , nie argumenty do poważnej dyskusji o przyszłości - dlatego pisząc na dany temat cały czas staram się trzymać tak zwanej logiki . Co się zaś tyczy twoich nieskromnych zarzutów , jakobym nie dostrzegał wygodnictwa , pragnę nadmienić ,że potrafię jak każdy człowiek zrozumieć niegdysiejszą "potrzebę " ludzi do osiedlania się na różnych terenach : człowiek to bowiem nie mól , nie ślimak , potrzebuje więc przytulnego zakątka zwanego domem . W dyskusję na ten temat jednak nie wdaję się , gdyż nie ma to najmniejszego sensu . Najprawdopodobniej utwierdziłbyś się w swoich przekonaniach i poczuł chęć wyrugowania wszystkich z ich domostw i mieszkań , tak jak kiedyś uczynił to niejaki pan Ceausescu z Rumunii . Ten Geniusz z Karpat , jak sam się określał - zamarzył sobie ,że Rumunia będzie portem morskim . W ciągu kilku dni zburzono domy , ludzi wysiedlono - bez uprzedzenia , na rzece Sarulesti , poziom wody podniósł się o 7 metrów i tak powstało jedno z najlepszych karpiowych łowisk na świecie - Raduta . Wielu ludzi w Rumuni dotknęła procedura kolektywizacji - ludzi lokowano w blokach , gdzie warunki do życia były skandalizujące . Czyżbyś miał jakiś mały , dyskretny plan odkurzenia(!) starych koncepcji komunistycznych - z wyrugowaniem ludzi z ich domostw włącznie ? Opanuj się człowieku : my rozmawiamy tutaj kulturalnie nie na temat tego co było a co nie wróci już nigdy , bo zbyt daleko zabrnęliśmy w swym oszalałym pędzie budowy ludzkiego świata , by mieć ideał ,ale o tym czego , by tutaj jeszcze nie stracić poprzez swój ludzki egoizm , a od stracenia jak wiadomo mamy jeszcze całkiem sporo. Umarły nie potrzebuje kadzidła , jak to się popularnie mawia . Dlatego należy pisać o tym czego nie chcemy i nie możemy zniszczyć a nie zaś o tym o w wyniku podobnych zapędów jak dzisiejsze : stracili nasi praszczurowie . Nawet jednak od tej zasady ( co warto podkreślić ) są wyjątki i należy zadbać o świadomość co można uratować ,co można zmienić a co niestety zginęło nieodwracalnie .