Nie wiem czy jest odpowiedz na tak postawione pytanie. Musialbys podac jakies przyklady. Ja osobiscie znam ludzi ktorzy wyznaja ta zasade i nie biora udzialu w zadnych zawodach (tych na zywej tez).
A skąd wiesz,że chętnie? Może nie mają innego wyjścia i w zawodach nie przestrzegają tej reguły,a bardzo lubią rywalizację z kolegami,natomiast w wędkowaniu normalnym puszczają wszystko z powrotem do wody.Chodzi ci może o to,po co afiszują się tymi plakietkami?
Z plakietkami no i z wypowiedziami typu:" Złowiłem 3szt tego,2sztuki tamtego,OCZYWIŚCIE wszystkie rybki wróciły do wody".Po co to? Pokazówka?
A to źle że wróciły? Ja tam bym się cieszył :) Czy to pokazówka czy nie C&R (do których sam należę) jak dla mnie ma wielkie znaczenie dla wód. Im więcej NO KILL"owców tym więcej (teoretycznie bo w praktyce mięsiarze wyłapią i kłusole...) ryb w wodach.
Witam ! To już zaczyna się robić jak polowanie na czarownice , co tu napisać żeby dokopać C&R albo No kill , choć z tych grup niektórzy również prowokują . Ale i tak dla mnie lepsi są zagorzali No kill owcy czy C&R niż gumofilce z wypchanymi siatkami niewymiarowych ryb i upchanymi w kalosze małymi pstrążkami , może coraz większa moda wędzie z wypuszczaniem rybek , na pewno to nie zaszkodzi a wyjdzie nam na dobre .
Jak wypuszczasz ryby to chyba robisz to z przekonania. Ja też z przekonania jem ryby. Różni nas jedynie to, że ja podchodzę do wędkarstwa z większym luzem niż ty. Nie kombinuję, nie łowię w okresie ochronnym, wypuszczam ryby poniżej wymiaru, nawet te które w zasadzie już maja wymiar, ale pozwalam im żyć dłużej. Wolę ładną sztukę od drobiu. Przestrzegam wszelkich norm i przepisów związanych z limitami itp. A więc jeśli chcesz wypuszczać wszystko, to rób to dla idei, a nie na pokaz i nie wkręcaj do tej idei takich jak ja.
robertxxx62 poczekamy i zobaczymy np. kto będzie się chwalił, że wypuścił.
Aż mnie korci po kilku wypowiedziach co prawda na inne tematy ale zobaczymy kto będzie na tyle odważny i napisze ile ryb w tym roku miał na patelni, ile razy wedkował.
Zjadłem kilkanaście ładnych leszczy i kilka karpi. Pożarłem ze smakiem chyba z 10 linów. Przerobiłem na klopsiki w occie może z 6 kilo płoci i karasi łącznie. Spałaszowałem też dwa szczupłe i sandała. Okoni uśmierciłem może z dziesięć bo lubię. Klenie uwalniałem, suma wypuściłem, ale ogólnie nawet nie pamiętam czego ile wypuszczałem. W każdym razie uwolniłem kilka razy więcej niż skonsumowałem. Dużo? No i gitarka.
Choć ja je wypuszczam to nie mam nic do tych co biorą (o ile jest to w granicach zdrowego rozsądku i aktualnie obowiązujących przepisów) i każdy powinien zrozumieć jednych i drugich. Biorąc pod uwagę postęp w dziedzinie wędkarstwa na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat to gdyby każdy zabierał to co złowił zgodnie z RAPR mielibyśmy w naszych wodach przysłowiową studnię.Kłusownictwo,zanieczyszczenia itp. też mają ogromny wpływ na nasz rybostan więc "zastanówmy się" ile "nam" potrzeba aby zadowolić podniebienia rodziny bądź znajomych... .Żadne naszywki,koszulki,czapeczki,znaczki itd. nie są w stanie określić prawdziwego "ja" danej osoby więc podarowałbym sobie określenie podejścia do C&R konkretnego wędkarza po ubiorze i gadgetach.
robertxxx62 poczekamy i zobaczymy np. kto będzie się chwalił, że wypuścił.
Aż mnie korci po kilku wypowiedziach co prawda na inne tematy ale zobaczymy kto będzie na tyle odważny i napisze ile ryb w tym roku miał na patelni, ile razy wedkował.
Poczekamy zobaczymy.
Osobiście nie należę do żadnej grupy czy to no kill czy C&R ani mięsiarzy , traktuję wędkarstwo jako hobby i miło spędzony czas nad wodą , również lubię świeżą rybkę 95% moich rybek wraca do wody co mogą potwierdzić osoby które zemną wędkują i są na tym portalu , nie chwalę się tym po prostu tak robię . Jak by było u nas ryb w brud , w rzekach kotłowało by się od pstrąga to pewnie więcej bym rybek zabierał bo są pyszne , ale jest jak jest i wydaje mi się moje podejście słuszne . W całej tej sprawie chodzi mi o tak mocną krytykę ludzi którzy są zagorzałymi zwolennikami wyżej wymienionych zasad , ledwo temat się zaczyna a już są kpiny i ostra reakcja , nawet nie zdąży ktoś się wypowiedzieć na temat swoich przekonań . Ja takich ludzi szanuje i złego nic nie robią , a może takie tematy skierują młodych wędkarzy do takiego podejścia w wędkarstwie i również chociaż większość będą wypuszczać a nie nawyki po dziadkach co na haku to w łeb .
Wszystkie ryby wróciły do wody. Byłem dziś na rybach. Wszystkie wróciły do wody. Nie złowiłem nic . Wszystkie wróciły do wody. Z nudy paliłem ognisko. Wszystkie ryby wróciły do wody. :)))))))))))))))))))))))))))))))
robertxxx62 to nie jest żaden "atak" czy coś w tym stylu.
Postępujesz zgodnie z prawem i przapisami z którymi się zgadzam ale możesz nam "napisać" ile razy w tym roku miałeś tę możliwość (zaszczyt) wędkować?
Oj kupę razy , wiosną, latem za pstrągiem chodzę z muchówką trzy cztery razy w tygodniu po pobliskich rzeczkach :) teraz często za lipieniem a weekend szczupak, sandacz ,zimą zaczynam dopiero od lutego bo dopiero wtedy pstrąg u nas ma koniec okresu ochronnego . Tak że jak widzisz trochę przebywam nad naszymi wodami :)
kazdy wedkarz ma swoj rozum...trzymanie sie przepisow jest podstawa zeby to wszystko sie trzymalo kupy ....mam prawo wypuscic lub nie !kwestia przekonan ..ale nie popadajmy w skrajnosci..
No dobra ale ja nikogo nie krytykuje ani umoralniam , tak jak już pisałem nie należę do żadnej grupy , nie można popadać ze skrajności w skrajność i wytykać ten tyle tamten tyle , bo tak samo można powiedzieć o osobach którzy siedzą codziennie nad wodą i biorą wszystko . Tu tylko chodzi oto żeby jedna grupa nie krytykowała drugą grupę jeżeli jest to zgodne z regulaminem i własnym przekonaniem do wędkarstwa .
Mam w zamrażarce jakieś 5 sandaczy, 3szczupaki i jednego karpia. Na jakiś piątkowy obiad i na święta. Wszystko pozostałe rybki wróciły do wody :) :) :)
Dzieki takim wedkarzom co wypuszczaja to jeszcze warto isc na rybki bo gdyby wszyscy brali wszystko co zlapia to by nie bylo co lapac i popieram C&R sam tez 99% rybek wypuszczam ale czasami sie jakas ugriluje nad woda :)
Dzieki takim wedkarzom co wypuszczaja to jeszcze warto isc na rybki bo gdyby wszyscy brali wszystko co zlapia to by nie bylo co lapac i popieram C&R sam tez 99% rybek wypuszczam ale czasami sie jakas ugriluje nad woda :)
A od kiedy to rybki nad wodą zabijamy i co robimy z wnętrznościami ?
Ps. Nie, nikogo nie zapraszam na wigilijną kolację :D
Chcesz wypuszczaj, nie chcesz..nie wypuszczaj co mnie to obchodzi?!
No może tyle, że jak wypuścisz to ja wezmę ;-)
Dlatego chwalenie się łowiskami na forach społecznościowych jest według mnie jedną wielką pomyłką , a opisywanie szczegółowo danych miejscówek jest samobójstwem, widać to na podstawie chechła gdzie pięknie opisano miejscówki karpiowe i pózniej wszystkie miejsca były wolne oprócz tych kilku stanowisk , jedni to nawet przy wodzie mieli szafkę z garnkami i nożami
Dzieki takim wedkarzom co wypuszczaja to jeszcze warto isc na rybki bo gdyby wszyscy brali wszystko co zlapia to by nie bylo co lapac i popieram C&R sam tez 99% rybek wypuszczam ale czasami sie jakas ugriluje nad woda :)
A od kiedy to rybki nad wodą zabijamy i co robimy z wnętrznościami ?
Ps. Nie, nikogo nie zapraszam na wigilijną kolację :D
Do 89krzysztof a jaki normalny wedkarz bieze zywe ryby do domu ? Rybe przed wlozeniem do reklamowki powinno sie usmiercic zeby sie nie meczyla a a jak zabierasz rybke na grila to wpisujesz w rejestr i niema problemu a co do wnetrznosci to sa worki na smieci mam zawsze takie ze soba i po skonczonym wedkowaniu zawsze je zabieram i na stanowisku niema nawet papierka ani niedopalkow papierosow chociarz jestem palaczem to na punkcie czystosci stanowiska mam fiola zanim rozwine wedki to najpierw sprzatam stanowisko bo nie wszyscy dbaja o pozadek
89krzysztof mam Cie bratku. Pamietasz jak kazales mi do slownika zagladac? I co my tu mamy u pana? 3szczupaki (nie znam takiej ryby). Wszystkie pozostale rybki a nie "wszystko" Bez urazy ale wszedles mi na ambicje i nie moglem sobie darowac. Bledy banalne ale takie same jak moj. Pozdrawiam kolege.
89krzysztof mam Cie bratku. Pamietasz jak kazales mi do slownika zagladac? I co my tu mamy u pana? 3szczupaki (nie znam takiej ryby). Wszystkie pozostale rybki a nie "wszystko" Bez urazy ale wszedles mi na ambicje i nie moglem sobie darowac. Bledy banalne ale takie same jak moj. Pozdrawiam kolege.
Podziwiam ambicję i zdeterminowanie w poszukiwaniu błędów. Zmartwić Cię muszę, ponieważ ja ortów nie zrobiłem, o interpunkcji też nie zapomniałem. Jedynie zrobiłem literówkę i nie wcisnąłem spacji. Niemniej jednak zachęcam do dalszego szukania :)
Dobra, dobra. DWA BYKI. Siadaj, pala. (ja nie wcisnalem "r" a doskonale wiem, ze po j,k,l,t itp piszemy "rz") Nie szukalem tylko samo wpadlo w oko. Pozdrawiam.
Witam ! To już zaczyna się robić jak polowanie na czarownice , co tu napisać żeby dokopać C&R albo No kill , choć z tych grup niektórzy również prowokują . Ale i tak dla mnie lepsi są zagorzali No kill owcy czy C&R niż gumofilce z wypchanymi siatkami niewymiarowych ryb i upchanymi w kalosze małymi pstrążkami , może coraz większa moda wędzie z wypuszczaniem rybek , na pewno to nie zaszkodzi a wyjdzie nam na dobre .
Dobra, dobra. DWA BYKI. Siadaj, pala. (ja nie wcisnalem "r" a doskonale wiem, ze po j,k,l,t itp piszemy "rz") Nie szukalem tylko samo wpadlo w oko. Pozdrawiam.
Niestety nie masz racji. Moje błędy nie są równe Twoim. Zapytaj jakiegoś polonisty jeśli mi nie wierzysz :) Btw. Nie wcisnąłeś r, o polskich znakach już nie wspomnę. A tak w głowi ścisłości nie ma zasady pisania "rz" po "L".
Chłopaki, dajcie sobie na luz z tym "Miodkowaniem".... Już co jak co, ale nie czepiajcie się siebie nawzajem za literówki czy polskie znaki, bo w każdym poście obaj macie jakieś "kwiatki". Nawet w tych postach z pretensjami do siebie. Przecież literówki i znaki na necie, to norma. Orty, to już inna historia.
Chłopaki, dajcie sobie na luz z tym "Miodkowaniem".... Już co jak co, ale nie czepiajcie się siebie nawzajem za literówki czy polskie znaki, bo w każdym poście obaj macie jakieś "kwiatki". Nawet w tych postach z pretensjami do siebie. Przecież literówki i znaki na necie, to norma. Orty, to już inna historia.
Zgadzam się,bez przesady.Siedząc przed komputerem chcę być zrelaksowany i luźny, nie spięty jak na egzaminie.Więc czasem gdy przykładowo szybko piszę ( a nie jestem w tym temacie zawodowcem) coś wyjdzie nie tak. Jestem w strachu przed publikacją,chyba jeszcze raz sprawdzę cy nie ma błędów.:)
Cześć Ciekawi mnie w jakim celu zakładasz ten watek? Ja nie mam plakietki i nawet nie wiedziałem, że takie coś jest do kupienia. Nie potrzebuję mieć wypisane na plecach C&R ;-) Co prawda C&R ma zastosowanie do karpi i amurów. Inna sprawa, że na inne ryby się nie nastawiam ale jakby leszczyk z trzy kilo zassał kuleczkę było by chyba Kil&Grill :-) Janusz JKarp
Zgadzam się,bez przesady.Siedząc przed komputerem chcę być zrelaksowany i luźny, nie spięty jak na egzaminie.Więc czasem gdy przykładowo szybko piszę ( a nie jestem w tym temacie zawodowcem) coś wyjdzie nie tak. Jestem w strachu przed publikacją,chyba jeszcze raz sprawdzę cy nie ma błędów.:)
Co do C&R czy zabierania ryb, niech kazdy robi jak uwaza. Ja w tym roku nie zabralem zadnej ryby a w zeszlym 1 teczaka z CP (za ktorego zaplacilem dodatkowa oplate). Natomiast chcialbym wszystkim, ktorzy zabieraja ryby zwrocic uwage na jedna rzecz. Moda na C&R (bo tak wielu o niej pisze) nie bierze sie z milosci do ryb ale jest to jeden ze sposobow gospodarowania zasobami. Ja nie stosuje C&R dlatego, ze zal mi tych niebozatek ryb. Ze mam jakis do nich szczegolny sentyment. Stosuje C&R z czysto praktycznego podejscia. 1) nie biore niektorych gatunkow bo sa niezjadliwe. I dziwie sie ludziom ktorzy takie ryby jedza. Zapchac zoladek rownie dobrze mozna ziemniakami, ryzem czy kasza. 2) Nie biore ryb , bo chcialbym w przyszlosci dalej je lowic. Mowcie co chcecie, ale wedkarze sa w stanie zgodnie z przepisami ogolocic nie jedno lowisko (czego wielokrotnie bylem swiadkiem). 3) Jesli juz bierzemy ryby, to starajmy sobie choc w sumieniu policzyc. Jeden z kolegow napisal kilkanascie postow wyzej, ze zjadl w tym roku iles tam leszczy, szczupakow itd. Za skladke powiedzmy 250 zl zycie stracilo jakies 40-50 kg wartosciowych ryb. Zadna gospodarka rybacka nie wytrzymalaby takiej eksploatacji. Jesli ktos sadzi ze ze skladki kilkuset zlotych ktokolwiek bylby w stanie usupelnic braki to jest w bledzie. W jednym z watkow jest pytanie o cene 1kg szczupaka. Tam sa kwoty od ok 20-50 zl. Ja rozumiem ze prywaciaz chce zarobic, ale czy PZW ma z czego dokladac ?.
Nie jestem przeciwnikiem zabierania ryb, ale robmy to z mysla nie tylko o sobie, ale i tych co beda chcieli lapac na danej wodzie za kilka czy kilkanascie lat. Oby w 2020 roku nasze dzieci nie pisaly ze w 2011 to mozna bylo zlowic nawet 2 szczupaki miesiecznie, tak jak my teraz wychwalamy lata 80-te ubieglego wieku. Gdyby wtedy byly ostrzejsze przepisy i "moda" na C&R byla bardziej powszechna, to dzisiaj bysmy tak nie biadolili.
Ja zjadłem jakieś 20-25 kilogramów ryb. Mówisz o mnie? To mnie akurat nie obchodzi. Ale idąc innym niż twój torem, więcej szkody wyrządziłbym kupując te ryby w marketach, bo przecież nie wyrosły one na krzaczkach tak jak np. pomidory i oprócz kilku hodowlanych ryb w tych sklepach sprzedaje się ryby pochodzące w większości z tych samych wód w których my je łowimy. Czyli idąc dalej ja tylko ominąłem rybaka który sieciami czesze wody i pośredników którzy się na tym bogacą oraz sieć sklepów sprzedających te ryby. No ale jak widać jeżeli ktoś już ortodoksyjnie i ślepo wierzy w C&R to moje argumenty będą poza jego zakresem pojmowania oczywistych faktów. Mało tego, wiele ryb, jak np. karpie, to żadna strata dla ekosystemu, tak samo jak sum w jeziorze, czy amur albo tołpyga. Jasne, mogę olać wędkowanie i iść kupić ryby. Ale ktoś je najpierw i tak złowi i kółko się zamyka. Ale ty pawelz i inni etycy zawsze znajdziecie dziurę w całym i nie będziecie obwiniać całości systemu który tym kręci, tylko pokażecie palcem na yatamaniaka - to on! to mięsiarz! on przetrzebił nasze wody! I to mi się właśnie nie podoba w tym całym cyrku.
Ja zjadłem jakieś 20-25 kilogramów ryb. Mówisz o mnie? To mnie akurat nie obchodzi. Ale idąc innym niż twój torem, więcej szkody wyrządziłbym kupując te ryby w marketach, bo przecież nie wyrosły one na krzaczkach tak jak np. pomidory i oprócz kilku hodowlanych ryb w tych sklepach sprzedaje się ryby pochodzące w większości z tych samych wód w których my je łowimy. Czyli idąc dalej ja tylko ominąłem rybaka który sieciami czesze wody i pośredników którzy się na tym bogacą oraz sieć sklepów sprzedających te ryby. No ale jak widać jeżeli ktoś już ortodoksyjnie i ślepo wierzy w C&R to moje argumenty będą poza jego zakresem pojmowania oczywistych faktów. Mało tego, wiele ryb, jak np. karpie, to żadna strata dla ekosystemu, tak samo jak sum w jeziorze, czy amur albo tołpyga. Jasne, mogę olać wędkowanie i iść kupić ryby. Ale ktoś je najpierw i tak złowi i kółko się zamyka. Ale ty pawelz i inni etycy zawsze znajdziecie dziurę w całym i nie będziecie obwiniać całości systemu który tym kręci, tylko pokażecie palcem na yatamaniaka - to on! to mięsiarz! on przetrzebił nasze wody! I to mi się właśnie nie podoba w tym całym cyrku.
No to policzmy Kilkanascie ladnych karpi i leszczy (pow 1 kg dla niektorych przyjmijmy ze to ladny) to juz jest prawie 20 kg. 10 linow po min 25 dkg (zalozmy ze zabrales samo przedszkole - takie co ledwo wymiar osiagnelo) to 2,5 kg. 6 kg drobnic. 2 szczupaki (potraktujmy je jak liny - mlodziez co ledwo osiagnela wymiar) to jakies 2 kg i sandacz nastepny 1 kg. 10 okoni (zalozmy ze nie jestes lowca okazow) to jakies 1,5 kg. Skladajac do kupy mamy jakies 33 kg (liczac po najmniejszych rozmiarach). Wiec albo zagalopowales sie za pierwszyszym albo za drugim razem. A jesli brales ryby srednie (nie takie co ledwo osiagnely wymiar) to z tych 33 kg zrobi sie i 60. Bo 10 linow to powinno wazych z 10 kg a nie 2,5 jak policzylem. Kilkanascie ladnych leszczy i karpi to co najmniej 30-40 kg. Dwa szczupaki i sandacz to tez nie powinny miec mniej jak 6-10 kg.
A wracajac do rybakow. Skad masz dane ze ryby nie pochodza od prywatnych hodowcow. Uwazasz ze market nie majac pewnosci co do dostaw (na "dzikich" wodach nigdy takich prewnosci nie ma) podpisywalby kontraktowe umowy z rybakami ?. Jestem niemal pewien (znajac zasady handu) ze wiekszosc ryb pochodzi od prywatnych hodowcow, ktorzy moga z pewnym przyblizeniem okreslic wysokosci dostaw. Mowimy oczywiscie o rybach slodkowodnych. A poza tym, uwazasz ze jak wedkarze przestana kupowac ryby od rybakow to Ci zaczna mniej wylawiac ?. A co z wodami gdzie rybactwa nie ma. W Polsce na wiekszosci rzek srednich i malych. Na wiekszosci malych zbiornikow. Biorac ryby z tych wod tez robisz to z mysla o rybakach. ?
Powiadasz ze karp to zadna strata dla ekosystemu. Pewnie masz racje. Ale to wymierna strata kasy dla PZW. Te karpie nie dostaje PZW za 0 zl. Mozemy dyskutowac o sensie wpuszczania tej ryby do naszych wod, ale w tej chwili nie o tym tu rozmowa.
Jeszcze raz powtorze, bo do niektorych to nie dociera. Nie jestem jakims tam etykiem. Po prostu umiem liczyc. I przy calej niecheci do PZW wiem, ze za skladke w wysokosci 200-300 zl i zezwolenie na zabieranie kilkudziesieciu kg ryb rocznie nie da sie zapewnic bytnosci ryb w naszych wodach. Jest to fizycznie niewykonalne. I bedac o tym przekonanym, sam nie zabieram ryb. Bo wole je lowic. Jesli dozyje czasow ze nasze wody beda pelne ryb i zabranie co jakis czas szczupaka czy pstraga nie wplynie na pogorszenie stanu, to pewnie to bede robil. Ale poki co stosuje sie do swoich zasad i swojego rozumu. Pamietajmy ze jesli myslimy ze jak zabierzemy np. szczupaka z wody to nic sie nie stanie, to mysli podobnie setka innych wedkarzy. Tak wiec nie jest to problem jednej ryby z lowiska ale kilkuset.
Pawelz weź kup se loda i obniż temperaturę. Jeśli nawet zeżarłem tej ryby 100 kilo to czy ty jesteś jakąś wyrocznią by mnie krytykować za to? Moja sprawa nie? A jeśli te linki miały 1 milimetr ponad wymiar to co to zmieni?
jak to jest ze ludzie z naszywkami C&R biora chetnie udzial w zawodach na "martwej rybie"?
Nie wiem czy jest odpowiedz na tak postawione pytanie. Musialbys podac jakies przyklady.
Ja osobiscie znam ludzi ktorzy wyznaja ta zasade i nie biora udzialu w zadnych zawodach (tych na zywej tez).
A skąd wiesz,że chętnie? Może nie mają innego wyjścia i w zawodach nie przestrzegają tej reguły,a bardzo lubią rywalizację z kolegami,natomiast w wędkowaniu normalnym puszczają wszystko z powrotem do wody.Chodzi ci może o to,po co afiszują się tymi plakietkami?
Z plakietkami no i z wypowiedziami typu:" Złowiłem 3szt tego,2sztuki tamtego,OCZYWIŚCIE wszystkie rybki wróciły do wody".Po co to? Pokazówka?
Z plakietkami no i z wypowiedziami typu:" Złowiłem 3szt tego,2sztuki tamtego,OCZYWIŚCIE wszystkie rybki wróciły do wody".Po co to? Pokazówka?
A to źle że wróciły? Ja tam bym się cieszył :)
Czy to pokazówka czy nie C&R (do których sam należę) jak dla mnie ma wielkie znaczenie dla wód. Im więcej NO KILL"owców tym więcej (teoretycznie bo w praktyce mięsiarze wyłapią i kłusole...) ryb w wodach.
Witam ! To już zaczyna się robić jak polowanie na czarownice , co tu napisać żeby dokopać C&R albo No kill , choć z tych grup niektórzy również prowokują . Ale i tak dla mnie lepsi są zagorzali No kill owcy czy C&R niż gumofilce z wypchanymi siatkami niewymiarowych ryb i upchanymi w kalosze małymi pstrążkami , może coraz większa moda wędzie z wypuszczaniem rybek , na pewno to nie zaszkodzi a wyjdzie nam na dobre .
Nie mam nic przeciwko temu i zachęcam wszystkich do wypuszczania wszystkich złowionych ryb.
Pozdrawia mięsiarz :-)))))
Też pochwalam. Ja nie wypuszczam, ale pochwalam poglądy tych co wypuszczają. Ale ale, wypuszczam oczywiście ale niewymiarowe i poza limitem. :)
A co mnie obchodzą jakieś tam naszywki?
Chcesz wypuszczaj, nie chcesz..nie wypuszczaj co mnie to obchodzi?!
No może tyle, że jak wypuścisz to ja wezmę ;-)
Ryby są zdrowe,trzeba je jeść żeby mieć siłę na następne wypady z wędką. Ale tak jak kolega wyżej napisał.
Ty wypuścisz, ja złowię.
A co mnie obchodzą jakieś tam naszywki?
Chcesz wypuszczaj, nie chcesz..nie wypuszczaj co mnie to obchodzi?!
No może tyle, że jak wypuścisz to ja wezmę ;-)
No i takie coś zniechęca do takiego etycznego podejścia , bo poco wypuścić ryby i tak nie zdąży urosnąć żeby ją drugi raz złapać bo dostanie w łeb .
Jak wypuszczasz ryby to chyba robisz to z przekonania. Ja też z przekonania jem ryby. Różni nas jedynie to, że ja podchodzę do wędkarstwa z większym luzem niż ty. Nie kombinuję, nie łowię w okresie ochronnym, wypuszczam ryby poniżej wymiaru, nawet te które w zasadzie już maja wymiar, ale pozwalam im żyć dłużej. Wolę ładną sztukę od drobiu. Przestrzegam wszelkich norm i przepisów związanych z limitami itp. A więc jeśli chcesz wypuszczać wszystko, to rób to dla idei, a nie na pokaz i nie wkręcaj do tej idei takich jak ja.
robertxxx62 poczekamy i zobaczymy np. kto będzie się chwalił, że wypuścił.
Aż mnie korci po kilku wypowiedziach co prawda na inne tematy ale zobaczymy kto będzie na tyle odważny i napisze ile ryb w tym roku miał na patelni, ile razy wedkował.
Poczekamy zobaczymy.
Zjadłem kilkanaście ładnych leszczy i kilka karpi. Pożarłem ze smakiem chyba z 10 linów. Przerobiłem na klopsiki w occie może z 6 kilo płoci i karasi łącznie. Spałaszowałem też dwa szczupłe i sandała. Okoni uśmierciłem może z dziesięć bo lubię. Klenie uwalniałem, suma wypuściłem, ale ogólnie nawet nie pamiętam czego ile wypuszczałem. W każdym razie uwolniłem kilka razy więcej niż skonsumowałem. Dużo? No i gitarka.
Choć ja je wypuszczam to nie mam nic do tych co biorą (o ile jest to w granicach zdrowego rozsądku i aktualnie obowiązujących przepisów) i każdy powinien zrozumieć jednych i drugich. Biorąc pod uwagę postęp w dziedzinie wędkarstwa na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat to gdyby każdy zabierał to co złowił zgodnie z RAPR mielibyśmy w naszych wodach przysłowiową studnię.Kłusownictwo,zanieczyszczenia itp. też mają ogromny wpływ na nasz rybostan więc "zastanówmy się" ile "nam" potrzeba aby zadowolić podniebienia rodziny bądź znajomych... .Żadne naszywki,koszulki,czapeczki,znaczki itd. nie są w stanie określić prawdziwego "ja" danej osoby więc podarowałbym sobie określenie podejścia do C&R konkretnego wędkarza po ubiorze i gadgetach.
No i o to loto!
Jeden bolek , 4 szczupaki i sandacz.
Kto przebije "miesiarza"?
robertxxx62 poczekamy i zobaczymy np. kto będzie się chwalił, że wypuścił.
Aż mnie korci po kilku wypowiedziach co prawda na inne tematy ale zobaczymy kto będzie na tyle odważny i napisze ile ryb w tym roku miał na patelni, ile razy wedkował.
Poczekamy zobaczymy.
Osobiście nie należę do żadnej grupy czy to no kill czy C&R ani mięsiarzy , traktuję wędkarstwo jako hobby i miło spędzony czas nad wodą , również lubię świeżą rybkę 95% moich rybek wraca do wody co mogą potwierdzić osoby które zemną wędkują i są na tym portalu , nie chwalę się tym po prostu tak robię . Jak by było u nas ryb w brud , w rzekach kotłowało by się od pstrąga to pewnie więcej bym rybek zabierał bo są pyszne , ale jest jak jest i wydaje mi się moje podejście słuszne . W całej tej sprawie chodzi mi o tak mocną krytykę ludzi którzy są zagorzałymi zwolennikami wyżej wymienionych zasad , ledwo temat się zaczyna a już są kpiny i ostra reakcja , nawet nie zdąży ktoś się wypowiedzieć na temat swoich przekonań . Ja takich ludzi szanuje i złego nic nie robią , a może takie tematy skierują młodych wędkarzy do takiego podejścia w wędkarstwie i również chociaż większość będą wypuszczać a nie nawyki po dziadkach co na haku to w łeb .
Wszystko ok,wypuszczajcie,zabierajcie,ale nie zaznaczajcie tego aż tak dobitnie. OCZYWISCIE WRÓCIŁY DO WODY!!!!.
robertxxx62 to nie jest żaden "atak" czy coś w tym stylu.
Postępujesz zgodnie z prawem i przapisami z którymi się zgadzam ale możesz nam "napisać" ile razy w tym roku miałeś tę możliwość (zaszczyt) wędkować?
Wszystkie ryby wróciły do wody.
Byłem dziś na rybach.
Wszystkie wróciły do wody.
Nie złowiłem nic .
Wszystkie wróciły do wody.
Z nudy paliłem ognisko.
Wszystkie ryby wróciły do wody.
:)))))))))))))))))))))))))))))))
robertxxx62 to nie jest żaden "atak" czy coś w tym stylu.
Postępujesz zgodnie z prawem i przapisami z którymi się zgadzam ale możesz nam "napisać" ile razy w tym roku miałeś tę możliwość (zaszczyt) wędkować?
Oj kupę razy , wiosną, latem za pstrągiem chodzę z muchówką trzy cztery razy w tygodniu po pobliskich rzeczkach :) teraz często za lipieniem a weekend szczupak, sandacz ,zimą zaczynam dopiero od lutego bo dopiero wtedy pstrąg u nas ma koniec okresu ochronnego . Tak że jak widzisz trochę przebywam nad naszymi wodami :)Ja w zeszłym roku byłem nad wodą 7 razy.
W tym więcej ale napewno nie tyle co ty.
Rozumiesz skalę?
kazdy wedkarz ma swoj rozum...trzymanie sie przepisow jest podstawa zeby to wszystko sie trzymalo kupy ....mam prawo wypuscic lub nie !kwestia przekonan ..ale nie popadajmy w skrajnosci..
Ja w zeszłym roku byłem nad wodą 7 razy.
W tym więcej ale napewno nie tyle co ty.
Rozumiesz skalę?
No dobra ale ja nikogo nie krytykuje ani umoralniam , tak jak już pisałem nie należę do żadnej grupy , nie można popadać ze skrajności w skrajność i wytykać ten tyle tamten tyle , bo tak samo można powiedzieć o osobach którzy siedzą codziennie nad wodą i biorą wszystko . Tu tylko chodzi oto żeby jedna grupa nie krytykowała drugą grupę jeżeli jest to zgodne z regulaminem i własnym przekonaniem do wędkarstwa .
To jest krytyka z mojej strony?
To jest krytyka z mojej strony?
Nie , odniosłem się do całego tematu , tego i wiele innych jak tylko się pojawi tytuł No Kill albo C&R i tu do obu stron . Tak że bez urazy .
A tak żeby temat odświeżyć.
Mam w zamrażarce jakieś 5 sandaczy, 3szczupaki i jednego karpia. Na jakiś piątkowy obiad i na święta. Wszystko pozostałe rybki wróciły do wody :) :) :)
:)
Zapraszasz czy tylko się chwalisz?
chyba go zjem.Napewno go zjem.
chyba go zjem.Napewno go zjem.
Najpierw trzeba go złapać hehehe bo ostatnio słabo biorą :)
Dzieki takim wedkarzom co wypuszczaja to jeszcze warto isc na rybki bo gdyby wszyscy brali wszystko co zlapia to by nie bylo co lapac i popieram C&R sam tez 99% rybek wypuszczam ale czasami sie jakas ugriluje nad woda :)
Dzieki takim wedkarzom co wypuszczaja to jeszcze warto isc na rybki bo gdyby wszyscy brali wszystko co zlapia to by nie bylo co lapac i popieram C&R sam tez 99% rybek wypuszczam ale czasami sie jakas ugriluje nad woda :)
A od kiedy to rybki nad wodą zabijamy i co robimy z wnętrznościami ?
Ps. Nie, nikogo nie zapraszam na wigilijną kolację :D
A co mnie obchodzą jakieś tam naszywki?
Chcesz wypuszczaj, nie chcesz..nie wypuszczaj co mnie to obchodzi?!
No może tyle, że jak wypuścisz to ja wezmę ;-)
Dlatego chwalenie się łowiskami na forach społecznościowych jest według mnie jedną wielką pomyłką , a opisywanie szczegółowo danych miejscówek jest samobójstwem, widać to na podstawie chechła gdzie pięknie opisano miejscówki karpiowe i pózniej wszystkie miejsca były wolne oprócz tych kilku stanowisk , jedni to nawet przy wodzie mieli szafkę z garnkami i nożami
Dzieki takim wedkarzom co wypuszczaja to jeszcze warto isc na rybki bo gdyby wszyscy brali wszystko co zlapia to by nie bylo co lapac i popieram C&R sam tez 99% rybek wypuszczam ale czasami sie jakas ugriluje nad woda :)
A od kiedy to rybki nad wodą zabijamy i co robimy z wnętrznościami ?
Ps. Nie, nikogo nie zapraszam na wigilijną kolację :D
Zabijamy od kiedy chcemy zjeść rybę nad wodą
Do 89krzysztof a jaki normalny wedkarz bieze zywe ryby do domu ? Rybe przed wlozeniem do reklamowki powinno sie usmiercic zeby sie nie meczyla a a jak zabierasz rybke na grila to wpisujesz w rejestr i niema problemu a co do wnetrznosci to sa worki na smieci mam zawsze takie ze soba i po skonczonym wedkowaniu zawsze je zabieram i na stanowisku niema nawet papierka ani niedopalkow papierosow chociarz jestem palaczem to na punkcie czystosci stanowiska mam fiola zanim rozwine wedki to najpierw sprzatam stanowisko bo nie wszyscy dbaja o pozadek
89krzysztof mam Cie bratku. Pamietasz jak kazales mi do slownika zagladac? I co my tu mamy u pana?
3szczupaki (nie znam takiej ryby).
Wszystkie pozostale rybki a nie "wszystko"
Bez urazy ale wszedles mi na ambicje i nie moglem sobie darowac. Bledy banalne ale takie same jak moj. Pozdrawiam kolege.
89krzysztof mam Cie bratku. Pamietasz jak kazales mi do slownika zagladac? I co my tu mamy u pana?
3szczupaki (nie znam takiej ryby).
Wszystkie pozostale rybki a nie "wszystko"
Bez urazy ale wszedles mi na ambicje i nie moglem sobie darowac. Bledy banalne ale takie same jak moj. Pozdrawiam kolege.
Podziwiam ambicję i zdeterminowanie w poszukiwaniu błędów. Zmartwić Cię muszę, ponieważ ja ortów nie zrobiłem, o interpunkcji też nie zapomniałem. Jedynie zrobiłem literówkę i nie wcisnąłem spacji. Niemniej jednak zachęcam do dalszego szukania :)
Dobra, dobra. DWA BYKI. Siadaj, pala. (ja nie wcisnalem "r" a doskonale wiem, ze po j,k,l,t itp piszemy "rz") Nie szukalem tylko samo wpadlo w oko. Pozdrawiam.
Witam ! To już zaczyna się robić jak polowanie na czarownice , co tu napisać żeby dokopać C&R albo No kill , choć z tych grup niektórzy również prowokują . Ale i tak dla mnie lepsi są zagorzali No kill owcy czy C&R niż gumofilce z wypchanymi siatkami niewymiarowych ryb i upchanymi w kalosze małymi pstrążkami , może coraz większa moda wędzie z wypuszczaniem rybek , na pewno to nie zaszkodzi a wyjdzie nam na dobre .
I tu zgadzam się w 1000% z Kolegą.
Pozdrawiam.
Dobra, dobra. DWA BYKI. Siadaj, pala. (ja nie wcisnalem "r" a doskonale wiem, ze po j,k,l,t itp piszemy "rz") Nie szukalem tylko samo wpadlo w oko. Pozdrawiam.
Niestety nie masz racji. Moje błędy nie są równe Twoim. Zapytaj jakiegoś polonisty jeśli mi nie wierzysz :)
Btw. Nie wcisnąłeś r, o polskich znakach już nie wspomnę. A tak w głowi ścisłości nie ma zasady pisania "rz" po "L".
Chłopaki, dajcie sobie na luz z tym "Miodkowaniem".... Już co jak co, ale nie czepiajcie się siebie nawzajem za literówki czy polskie znaki, bo w każdym poście obaj macie jakieś "kwiatki". Nawet w tych postach z pretensjami do siebie. Przecież literówki i znaki na necie, to norma. Orty, to już inna historia.
Chłopaki, dajcie sobie na luz z tym "Miodkowaniem".... Już co jak co, ale nie czepiajcie się siebie nawzajem za literówki czy polskie znaki, bo w każdym poście obaj macie jakieś "kwiatki". Nawet w tych postach z pretensjami do siebie. Przecież literówki i znaki na necie, to norma. Orty, to już inna historia.
Zgadzam się,bez przesady.Siedząc przed komputerem chcę być zrelaksowany i luźny, nie spięty jak na egzaminie.Więc czasem gdy przykładowo szybko piszę ( a nie jestem w tym temacie zawodowcem) coś wyjdzie nie tak.
Jestem w strachu przed publikacją,chyba jeszcze raz sprawdzę cy nie ma błędów.:)
Cześć
Ciekawi mnie w jakim celu zakładasz ten watek?
Ja nie mam plakietki i nawet nie wiedziałem, że takie coś jest do kupienia. Nie potrzebuję mieć wypisane na plecach C&R ;-)
Co prawda C&R ma zastosowanie do karpi i amurów. Inna sprawa, że na inne ryby się nie nastawiam ale jakby leszczyk z trzy kilo zassał kuleczkę było by chyba Kil&Grill :-)
Janusz JKarp
Zgadzam się,bez przesady.Siedząc przed komputerem chcę być zrelaksowany i luźny, nie spięty jak na egzaminie.Więc czasem gdy przykładowo szybko piszę ( a nie jestem w tym temacie zawodowcem) coś wyjdzie nie tak.
Jestem w strachu przed publikacją,chyba jeszcze raz sprawdzę cy nie ma błędów.:)
Nie mas .............:) Wsystko w poządku.
Co do C&R czy zabierania ryb, niech kazdy robi jak uwaza. Ja w tym roku nie zabralem zadnej ryby a w zeszlym 1 teczaka z CP (za ktorego zaplacilem dodatkowa oplate).
Natomiast chcialbym wszystkim, ktorzy zabieraja ryby zwrocic uwage na jedna rzecz. Moda na C&R (bo tak wielu o niej pisze) nie bierze sie z milosci do ryb ale jest to jeden ze sposobow gospodarowania zasobami. Ja nie stosuje C&R dlatego, ze zal mi tych niebozatek ryb. Ze mam jakis do nich szczegolny sentyment. Stosuje C&R z czysto praktycznego podejscia.
1) nie biore niektorych gatunkow bo sa niezjadliwe. I dziwie sie ludziom ktorzy takie ryby jedza. Zapchac zoladek rownie dobrze mozna ziemniakami, ryzem czy kasza.
2) Nie biore ryb , bo chcialbym w przyszlosci dalej je lowic. Mowcie co chcecie, ale wedkarze sa w stanie zgodnie z przepisami ogolocic nie jedno lowisko (czego wielokrotnie bylem swiadkiem).
3) Jesli juz bierzemy ryby, to starajmy sobie choc w sumieniu policzyc. Jeden z kolegow napisal kilkanascie postow wyzej, ze zjadl w tym roku iles tam leszczy, szczupakow itd. Za skladke powiedzmy 250 zl zycie stracilo jakies 40-50 kg wartosciowych ryb. Zadna gospodarka rybacka nie wytrzymalaby takiej eksploatacji. Jesli ktos sadzi ze ze skladki kilkuset zlotych ktokolwiek bylby w stanie usupelnic braki to jest w bledzie. W jednym z watkow jest pytanie o cene 1kg szczupaka. Tam sa kwoty od ok 20-50 zl. Ja rozumiem ze prywaciaz chce zarobic, ale czy PZW ma z czego dokladac ?.
Nie jestem przeciwnikiem zabierania ryb, ale robmy to z mysla nie tylko o sobie, ale i tych co beda chcieli lapac na danej wodzie za kilka czy kilkanascie lat.
Oby w 2020 roku nasze dzieci nie pisaly ze w 2011 to mozna bylo zlowic nawet 2 szczupaki miesiecznie, tak jak my teraz wychwalamy lata 80-te ubieglego wieku. Gdyby wtedy byly ostrzejsze przepisy i "moda" na C&R byla bardziej powszechna, to dzisiaj bysmy tak nie biadolili.
Zgadzam się z Pawłem, dobrze napisane.
Ja zjadłem jakieś 20-25 kilogramów ryb. Mówisz o mnie? To mnie akurat nie obchodzi. Ale idąc innym niż twój torem, więcej szkody wyrządziłbym kupując te ryby w marketach, bo przecież nie wyrosły one na krzaczkach tak jak np. pomidory i oprócz kilku hodowlanych ryb w tych sklepach sprzedaje się ryby pochodzące w większości z tych samych wód w których my je łowimy. Czyli idąc dalej ja tylko ominąłem rybaka który sieciami czesze wody i pośredników którzy się na tym bogacą oraz sieć sklepów sprzedających te ryby. No ale jak widać jeżeli ktoś już ortodoksyjnie i ślepo wierzy w C&R to moje argumenty będą poza jego zakresem pojmowania oczywistych faktów. Mało tego, wiele ryb, jak np. karpie, to żadna strata dla ekosystemu, tak samo jak sum w jeziorze, czy amur albo tołpyga. Jasne, mogę olać wędkowanie i iść kupić ryby. Ale ktoś je najpierw i tak złowi i kółko się zamyka. Ale ty pawelz i inni etycy zawsze znajdziecie dziurę w całym i nie będziecie obwiniać całości systemu który tym kręci, tylko pokażecie palcem na yatamaniaka - to on! to mięsiarz! on przetrzebił nasze wody! I to mi się właśnie nie podoba w tym całym cyrku.
Ja zjadłem jakieś 20-25 kilogramów ryb. Mówisz o mnie? To mnie akurat nie obchodzi. Ale idąc innym niż twój torem, więcej szkody wyrządziłbym kupując te ryby w marketach, bo przecież nie wyrosły one na krzaczkach tak jak np. pomidory i oprócz kilku hodowlanych ryb w tych sklepach sprzedaje się ryby pochodzące w większości z tych samych wód w których my je łowimy. Czyli idąc dalej ja tylko ominąłem rybaka który sieciami czesze wody i pośredników którzy się na tym bogacą oraz sieć sklepów sprzedających te ryby. No ale jak widać jeżeli ktoś już ortodoksyjnie i ślepo wierzy w C&R to moje argumenty będą poza jego zakresem pojmowania oczywistych faktów. Mało tego, wiele ryb, jak np. karpie, to żadna strata dla ekosystemu, tak samo jak sum w jeziorze, czy amur albo tołpyga. Jasne, mogę olać wędkowanie i iść kupić ryby. Ale ktoś je najpierw i tak złowi i kółko się zamyka. Ale ty pawelz i inni etycy zawsze znajdziecie dziurę w całym i nie będziecie obwiniać całości systemu który tym kręci, tylko pokażecie palcem na yatamaniaka - to on! to mięsiarz! on przetrzebił nasze wody! I to mi się właśnie nie podoba w tym całym cyrku.
No to policzmy
Kilkanascie ladnych karpi i leszczy (pow 1 kg dla niektorych przyjmijmy ze to ladny) to juz jest prawie 20 kg. 10 linow po min 25 dkg (zalozmy ze zabrales samo przedszkole - takie co ledwo wymiar osiagnelo) to 2,5 kg. 6 kg drobnic. 2 szczupaki (potraktujmy je jak liny - mlodziez co ledwo osiagnela wymiar) to jakies 2 kg i sandacz nastepny 1 kg. 10 okoni (zalozmy ze nie jestes lowca okazow) to jakies 1,5 kg. Skladajac do kupy mamy jakies 33 kg (liczac po najmniejszych rozmiarach). Wiec albo zagalopowales sie za pierwszyszym albo za drugim razem. A jesli brales ryby srednie (nie takie co ledwo osiagnely wymiar) to z tych 33 kg zrobi sie i 60. Bo 10 linow to powinno wazych z 10 kg a nie 2,5 jak policzylem. Kilkanascie ladnych leszczy i karpi to co najmniej 30-40 kg. Dwa szczupaki i sandacz to tez nie powinny miec mniej jak 6-10 kg.
A wracajac do rybakow. Skad masz dane ze ryby nie pochodza od prywatnych hodowcow. Uwazasz ze market nie majac pewnosci co do dostaw (na "dzikich" wodach nigdy takich prewnosci nie ma) podpisywalby kontraktowe umowy z rybakami ?. Jestem niemal pewien (znajac zasady handu) ze wiekszosc ryb pochodzi od prywatnych hodowcow, ktorzy moga z pewnym przyblizeniem okreslic wysokosci dostaw. Mowimy oczywiscie o rybach slodkowodnych.
A poza tym, uwazasz ze jak wedkarze przestana kupowac ryby od rybakow to Ci zaczna mniej wylawiac ?. A co z wodami gdzie rybactwa nie ma. W Polsce na wiekszosci rzek srednich i malych. Na wiekszosci malych zbiornikow. Biorac ryby z tych wod tez robisz to z mysla o rybakach. ?
Powiadasz ze karp to zadna strata dla ekosystemu. Pewnie masz racje. Ale to wymierna strata kasy dla PZW. Te karpie nie dostaje PZW za 0 zl. Mozemy dyskutowac o sensie wpuszczania tej ryby do naszych wod, ale w tej chwili nie o tym tu rozmowa.
Jeszcze raz powtorze, bo do niektorych to nie dociera. Nie jestem jakims tam etykiem. Po prostu umiem liczyc. I przy calej niecheci do PZW wiem, ze za skladke w wysokosci 200-300 zl i zezwolenie na zabieranie kilkudziesieciu kg ryb rocznie nie da sie zapewnic bytnosci ryb w naszych wodach. Jest to fizycznie niewykonalne. I bedac o tym przekonanym, sam nie zabieram ryb. Bo wole je lowic. Jesli dozyje czasow ze nasze wody beda pelne ryb i zabranie co jakis czas szczupaka czy pstraga nie wplynie na pogorszenie stanu, to pewnie to bede robil. Ale poki co stosuje sie do swoich zasad i swojego rozumu. Pamietajmy ze jesli myslimy ze jak zabierzemy np. szczupaka z wody to nic sie nie stanie, to mysli podobnie setka innych wedkarzy. Tak wiec nie jest to problem jednej ryby z lowiska ale kilkuset.
Pawelz weź kup se loda i obniż temperaturę. Jeśli nawet zeżarłem tej ryby 100 kilo to czy ty jesteś jakąś wyrocznią by mnie krytykować za to? Moja sprawa nie? A jeśli te linki miały 1 milimetr ponad wymiar to co to zmieni?