kto z was używa czeburaszki i w jaki sposób? czy stosujecie ją bezpośrednio przy przynęcie a może stosować ją w taki sposób ;żyłka główna ,czeburaszka ,przypon wolfram ,przynęta: wobler ,guma zbrojona na haku,blaszka?
Używam czeburaszki do gum zamiast główek z hakiem. Gumę zbroję haczykiem z trzonkiem długości odpowiedniej do wielkości gumy lub dwuramienną kotwiczką, z długim trzonkiem. Łączę ją bezpośrednio z większym oczkiem czeburaszki. Do linki wiążę agrafkę odpowiedniego rozmiaru i zapinam na nią czeburaszkę.Oczywiście jeśli stosuję przypon szczupakowy, jest on już wyposażony w odpowiednią agrafkę. Wiązanie zaproponowane przez Ciebie jest bez sensu, bo to właśnie czeburaszka ma zastępować główkę z hakiem. Przynęta na czeburaszce zachowuje się bardziej naturalnie (swobodnie), poza tym - jak wynika z moich spostrzeżeń - jest mniej spięć zaciętej ryby, bo haczyk jest zamocowany do ciężarka na dwóch "przegubach", więc nie występuje sztywna dźwignia łącząca hak z ciężarkiem, więc rybie trudniej jest wytrzepać haczyk. Poza tym czeburaszka ułatwia odpowiednie obciążenie przynęty. Można zastosować np 10-gramową do maleńkiego twisterka, żeby sprowadzić go na odpowiednią głębokość i poprowadzić po dnie z ogonkiem zadartym ku górze, lub zaledwie 1-gramową do rippera 15-centymetrowego, żeby poprowadzić go niemal tuż pod powierzchnią. Przy główkach z hakiem jest to praktycznie nierealne, gdyż w większości im cięższa główka tym i hak większy, a do lekkich stosowane są przeważnie małe, cieniutkie haczyki. Można też użyć czeburaszki jako dodatkowego obciążenia lekkiego woblerka lub maleńkiej wiróweczki, żeby uzyskać większą głębokość prowadzenia. Dla mnie jest to genialny wynalazek.
ale zamontowanie czeburaszki przy sterze woblera ograniczy jego prace a przed przyponem sprowadzi go głębiej bez ograniczania pracy gumy chodziło mi o hak bez główki
Nikt nie powiedział, że czeburaszkę należy łączyć bezpośrednio z woblerem i tu masz rację. Natomiast do gum i ewentualnie błystek można łączyć bezpośrednio. Wstawianie czeburaszki pomiędzy linkę główną, a przypon nie bardzo ma sens, bo w tym miejscu można zastosować zwykły ciężarek (kropla, kulka, pałeczka), który jest zwykle tańszy od czeburaszki. Montując jakikolwiek ciężarek między linką a przyponem uzyskujesz zestaw Carolina Rig:
" O czeburaszkach mogę trochę napisać W końcu łowiłem tylko na nie przez tegoroczny sezon
Zaczęło sie od idei dobrania sie do tych potężnych sandaczy, małe i średnie już wyszły mi bokiem Kto mnie zna wie że coś tam grubszego podłubałem
Więc wertując zimą neta przypomniał mi się ruski systemik zbrojenia
gumisiów: czeburaszki. Zalet ma ogrom bo jedną przynętą można łowić
wszystkimi dostępnymi ciężarkami, tylko się je zmienia. Ja mam zalane po
całości ale jedno oczko przekręcone o 90 stopni do poziomu. Do tego
agrafka i wszystko działa jak ta lala
Poza tym wabik zachowuje się zupełnie inaczej. Wręcz fruwa na wszystkie
strony, kołysze się, prawie obraca wokół własnej osi. Dodatkowo
rzeczywiście spowalnia opad, sprawdzane i na wodzie bieżącej i stojącej.
Niby niewiele ale zawsze. Następnie, jest mniejsza ilość zaczepów. Za
to jak się trafi...ech zostaje tylko odczepiacz. Jakieś to to czepliwe
hehe
Dobra teraz meritum sprawy gdyż do tej pory czeburaszki przedstawione
zostały w samych superlatywach. Otóż tak nie jest, przynajmniej z
mojego skromnego doświadczenia. Ryby, ja mam na myśli TYLKO SANDACZE,
bardzo różnie reagowały na ten system. I tak, start na samym początki
czerwca, Wisła. Dwa potężne brania, zero ryb gdyż ataki były od przody
główki. Czeburaszki poszarpane. Pierwsza myśl, zdarza się. Ale...o tym
później. Następnie odwiedzam przez dwa tygodnie 3 jeziora. Ludzie
płaczą, sandacz nie bierze ani na filety, żywca, spina. Tylko ja je
łowię, na czeburaszki. Poważnie obczaiłem system. Masa brań ale ryby
waliły od przodu albo przestrzeliwały wabia co najwyżej zostawiając na
nim ślady prawie zawsze z jednej strony. Ruchawość
przynęty się kłania. Za to te które udało się zaciąć lądowałem
wszystkie. Choć to głównie zasługa moich patyków ale nie o to chodzi.
Potem zedom odpuściłem. Powrót był we wrześniu, głównie na Wiśle. I tu
szok. Tak małej ilości brań nigdy nie miałem. Zresztą teraz jestem od
ponad miesiąca bez sandacza na koncie. Tragedia
A łowiłem parę razy obok kumpla używającego tradycyjne główki. I ten
miał o niebo więcej kontaktów i ryb. Czeburaszki jesienią przy słabszym
żerze sandaczy nie sprawdziły się w moim odczuciu. Generalnie ilościowo
to mój najgorszy sezon od momentu gdy obczaiłem spinningowe łowy
sandaczowe. Ale za to jakość... Miałem się przełamać i uderzać w te co
najmniej +80cm a udało się dwa razy walnąć ponad 9 dych. Tego się nie
spodziewałem.
Podsumowanie.
Czeburaszki uważam za świetne przynęty w ciepłe okresy roku lub gdy
ryba intensywnie żeruje. I tylko na wodzie stojącej mimo że udało się
przechytrzyć dwa wielkie wiślane sandacze. Ale łącznie rzecznych zedów
miałem stanowczo za mało aby uznać tą przynętę za skuteczną. Od nowego
sezonu czeburaszki będą żelazną rezerwą, ale tylko rezerwą głównie na
wodę stojącą a ja z powrotem odbudowuję swój arsenał tradycyjnych
główek. Bo wszystko wyprzedałem, główki z gumami. Coś ok pół tysiąca
sztuk
Żeby nie korciło. Błąd, nie błąd, nie wiem ale chciałem zaryzykować i
poświęcić ten sezon na nowości. Grunt że swoje marzenie wielkich
sandaczy spełniłem
I drugi mój post:
Ja używam właśnie tylko Worm"y 36 lecz do nawet 6/0, w zależności od
przynęty. A taki 6/0 idealnie pasuje do w sumie nie dużej gumy jaką jest
kopyto L-4. Plus do tego dozbrojka i jazda Zresztą to właśnie od Przemka ze spinn.pl zamawiałem 6/0, bo nigdzie ich nie było w większej ilości.
I co ważne. Hak niby ma zadziorki ale one i tak nie trzymają na dłuższą metę. Niestety Kropelka jest niezbędna.
I na koniec jeszcze jedna porada, z życia wzięta
Otóż nie wszystkie gumy nadają się na czeburaszki. Chodzi o pracę na
ruchomym przegubie. Najlepiej sprawują się, ma się rozumieć łowią
, wabie typu kopyto. Dużo gorzej jest z przynętami bocznie
spłaszczonymi, jak Fatty czy nawet Cannibal. Praca ich ogonków gaśnie na
rzecz zbyt mocnego lusterkowania. Po prostu kolebią się na boki zamiast
zamiatać ogonem. Lunaticki czyli drobno pracujące gumy też lepiej
zakładać na zwykłe główki jigowe. Być może dlatego złowiłem na niego
tylko jednego zedka w tym roku a w innych latach po co najmniej
kilkanaście. Waga czeburaszki też ważna, bardzo ważna dla pracy
przynęty. Ale już za dużo "sprzedałem" Sami popróbujcie
kto z was używa czeburaszki i w jaki sposób?
czy stosujecie ją bezpośrednio przy przynęcie
a może stosować ją w taki sposób ;żyłka główna ,czeburaszka ,przypon wolfram ,przynęta: wobler ,guma zbrojona na haku,blaszka?
http://www.wedkuje.pl/pokaz.php?pokaz=archiwum&szukaj=Czeburaszka
Używam czeburaszki do gum zamiast główek z hakiem. Gumę zbroję haczykiem z trzonkiem długości odpowiedniej do wielkości gumy lub dwuramienną kotwiczką, z długim trzonkiem. Łączę ją bezpośrednio z większym oczkiem czeburaszki. Do linki wiążę agrafkę odpowiedniego rozmiaru i zapinam na nią czeburaszkę.Oczywiście jeśli stosuję przypon szczupakowy, jest on już wyposażony w odpowiednią agrafkę.
Wiązanie zaproponowane przez Ciebie jest bez sensu, bo to właśnie czeburaszka ma zastępować główkę z hakiem.
Przynęta na czeburaszce zachowuje się bardziej naturalnie (swobodnie), poza tym - jak wynika z moich spostrzeżeń - jest mniej spięć zaciętej ryby, bo haczyk jest zamocowany do ciężarka na dwóch "przegubach", więc nie występuje sztywna dźwignia łącząca hak z ciężarkiem, więc rybie trudniej jest wytrzepać haczyk.
Poza tym czeburaszka ułatwia odpowiednie obciążenie przynęty. Można zastosować np 10-gramową do maleńkiego twisterka, żeby sprowadzić go na odpowiednią głębokość i poprowadzić po dnie z ogonkiem zadartym ku górze, lub zaledwie 1-gramową do rippera 15-centymetrowego, żeby poprowadzić go niemal tuż pod powierzchnią. Przy główkach z hakiem jest to praktycznie nierealne, gdyż w większości im cięższa główka tym i hak większy, a do lekkich stosowane są przeważnie małe, cieniutkie haczyki.
Można też użyć czeburaszki jako dodatkowego obciążenia lekkiego woblerka lub maleńkiej wiróweczki, żeby uzyskać większą głębokość prowadzenia.
Dla mnie jest to genialny wynalazek.
ale zamontowanie czeburaszki przy sterze woblera ograniczy jego prace a przed przyponem sprowadzi go głębiej bez ograniczania pracy
gumy chodziło mi o hak bez główki
Nikt nie powiedział, że czeburaszkę należy łączyć bezpośrednio z woblerem i tu masz rację. Natomiast do gum i ewentualnie błystek można łączyć bezpośrednio.
Wstawianie czeburaszki pomiędzy linkę główną, a przypon nie bardzo ma sens, bo w tym miejscu można zastosować zwykły ciężarek (kropla, kulka, pałeczka), który jest zwykle tańszy od czeburaszki.
Montując jakikolwiek ciężarek między linką a przyponem uzyskujesz zestaw Carolina Rig:
Czeburaszkę montujesz w ten sposób (tutaj z hakiem offsetowym, co dodatkowo zabezpiecza przed zaczepami):
Z czystego lenistwa wkleję swoje wypowiedzi z innego portalu ;-)
http://www.forum.wedkarska-tuba.pl/topic/1775-kszta%C5%82t-g%C5%82%C3%B3wki-jigowej-do-opadu/
"
O czeburaszkach mogę trochę napisać W końcu łowiłem tylko na nie przez tegoroczny sezon Zaczęło sie od idei dobrania sie do tych potężnych sandaczy, małe i średnie już wyszły mi bokiem Kto mnie zna wie że coś tam grubszego podłubałem Więc wertując zimą neta przypomniał mi się ruski systemik zbrojenia gumisiów: czeburaszki. Zalet ma ogrom bo jedną przynętą można łowić wszystkimi dostępnymi ciężarkami, tylko się je zmienia. Ja mam zalane po całości ale jedno oczko przekręcone o 90 stopni do poziomu. Do tego agrafka i wszystko działa jak ta lala Poza tym wabik zachowuje się zupełnie inaczej. Wręcz fruwa na wszystkie strony, kołysze się, prawie obraca wokół własnej osi. Dodatkowo rzeczywiście spowalnia opad, sprawdzane i na wodzie bieżącej i stojącej. Niby niewiele ale zawsze. Następnie, jest mniejsza ilość zaczepów. Za to jak się trafi...ech zostaje tylko odczepiacz. Jakieś to to czepliwe hehe Dobra teraz meritum sprawy gdyż do tej pory czeburaszki przedstawione zostały w samych superlatywach. Otóż tak nie jest, przynajmniej z mojego skromnego doświadczenia. Ryby, ja mam na myśli TYLKO SANDACZE, bardzo różnie reagowały na ten system. I tak, start na samym początki czerwca, Wisła. Dwa potężne brania, zero ryb gdyż ataki były od przody główki. Czeburaszki poszarpane. Pierwsza myśl, zdarza się. Ale...o tym później. Następnie odwiedzam przez dwa tygodnie 3 jeziora. Ludzie płaczą, sandacz nie bierze ani na filety, żywca, spina. Tylko ja je łowię, na czeburaszki. Poważnie obczaiłem system. Masa brań ale ryby waliły od przodu albo przestrzeliwały wabia co najwyżej zostawiając na nim ślady prawie zawsze z jednej strony. Ruchawość przynęty się kłania. Za to te które udało się zaciąć lądowałem wszystkie. Choć to głównie zasługa moich patyków ale nie o to chodzi. Potem zedom odpuściłem. Powrót był we wrześniu, głównie na Wiśle. I tu szok. Tak małej ilości brań nigdy nie miałem. Zresztą teraz jestem od ponad miesiąca bez sandacza na koncie. Tragedia A łowiłem parę razy obok kumpla używającego tradycyjne główki. I ten miał o niebo więcej kontaktów i ryb. Czeburaszki jesienią przy słabszym żerze sandaczy nie sprawdziły się w moim odczuciu. Generalnie ilościowo to mój najgorszy sezon od momentu gdy obczaiłem spinningowe łowy sandaczowe. Ale za to jakość... Miałem się przełamać i uderzać w te co najmniej +80cm a udało się dwa razy walnąć ponad 9 dych. Tego się nie spodziewałem. Podsumowanie. Czeburaszki uważam za świetne przynęty w ciepłe okresy roku lub gdy ryba intensywnie żeruje. I tylko na wodzie stojącej mimo że udało się przechytrzyć dwa wielkie wiślane sandacze. Ale łącznie rzecznych zedów miałem stanowczo za mało aby uznać tą przynętę za skuteczną. Od nowego sezonu czeburaszki będą żelazną rezerwą, ale tylko rezerwą głównie na wodę stojącą a ja z powrotem odbudowuję swój arsenał tradycyjnych główek. Bo wszystko wyprzedałem, główki z gumami. Coś ok pół tysiąca sztuk Żeby nie korciło. Błąd, nie błąd, nie wiem ale chciałem zaryzykować i poświęcić ten sezon na nowości. Grunt że swoje marzenie wielkich sandaczy spełniłem
I drugi mój post:
Ja używam właśnie tylko Worm"y 36 lecz do nawet 6/0, w zależności od przynęty. A taki 6/0 idealnie pasuje do w sumie nie dużej gumy jaką jest kopyto L-4. Plus do tego dozbrojka i jazda Zresztą to właśnie od Przemka ze spinn.pl zamawiałem 6/0, bo nigdzie ich nie było w większej ilości. I co ważne. Hak niby ma zadziorki ale one i tak nie trzymają na dłuższą metę. Niestety Kropelka jest niezbędna. I na koniec jeszcze jedna porada, z życia wzięta Otóż nie wszystkie gumy nadają się na czeburaszki. Chodzi o pracę na ruchomym przegubie. Najlepiej sprawują się, ma się rozumieć łowią , wabie typu kopyto. Dużo gorzej jest z przynętami bocznie spłaszczonymi, jak Fatty czy nawet Cannibal. Praca ich ogonków gaśnie na rzecz zbyt mocnego lusterkowania. Po prostu kolebią się na boki zamiast zamiatać ogonem. Lunaticki czyli drobno pracujące gumy też lepiej zakładać na zwykłe główki jigowe. Być może dlatego złowiłem na niego tylko jednego zedka w tym roku a w innych latach po co najmniej kilkanaście. Waga czeburaszki też ważna, bardzo ważna dla pracy przynęty. Ale już za dużo "sprzedałem" Sami popróbujcie