Reklama
  • SCARHAND2011-01-07 19:20:15

    Witam. Może to i głupie pytanie, ale chciałbym się tego dowiedzieć. Czy posiadanie karty wędkarskiej z członkostwem w PZW jest nierozerwalne? Chodzi o to, że zakładam taką kartę i nie chce należeć do koła, bo po co mam bulić dodatkowo za członkostwo. Jakie są ceny w obu tych przypadkach? Jakieś inne rady np co jest bardziej korzystne? Z góry dzięki za pomoc.

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-07 19:25:13

    Nie, nie ma obowiązku przynależności do PZW. Ale wszelkie opłaty wędkarskie dla niezrzeszonych sa wyższe.

  • jurek 2011-01-07 19:38:36

    Oczywiście , że Maciej ma racje , jeżeli posiadasz kartę wędkarska , to możesz łowić na komercyjnych łowiskach , a jak chcesz na wodach PZW ------- to już jest drożej , niż dla wędkarzy zrzeszonych ( czyli tych co maja przynależność do jakiegoś       Koła Wędkarskiego .............. podam Ci przykład . W moim Okręgu Płocko-Włocławskim opłata jednodniowa dla wędkarzy niezrzeszonych wynosi  60 zł  ( na dzień do godziny 24.00 ) , reszta zależy od Twojej decyzji .

  • hubert82 2011-01-07 20:21:30

    witam popieram kolegów lepiej wyjdziesz na tym ze bedziesz miał wykupione członkoskie.wydaje mi sie ze lepiej wydac raz wiecej a potem płacić mniej niz zabulić za kazdym razem co przyjdzie ci ochota na rybki

  • Reklama
  • kazik1961 2011-01-08 07:58:57

    byłem z kolegą na Śniardwach latem ja jako członek PZW za dzień płaciłem 12 zł kolega jako niezrzeszony 28 zł także jakaś tam różnica jest , kartę wędkarską wydaje urząd miasta ale ona cię do niczego nie upoważnia bez opłaconej składki członkowskiej to tylko tyle że ją masz ,możesz opłacić 60 dych za członkostwo a nie musisz wykupować na wody nizinne bo większość dobrych  łowisk i tak jest pod zarządem jakiegoś gospodarstwa rybackiego tak że i tak musisz bulić tylko jako zrzeszony to mniej 

  • kazik1961 2011-01-08 08:01:08

    byłem z kolegą na Śniardwach latem ja jako członek PZW za dzień płaciłem 12 zł kolega jako niezrzeszony 28 zł także jakaś tam różnica jest , kartę wędkarską wydaje urząd miasta ale ona cię do niczego nie upoważnia bez opłaconej składki członkowskiej to tylko tyle że ją masz ,możesz opłacić 6 dych za członkostwo a nie musisz wykupować na wody nizinne bo większość dobrych  łowisk i tak jest pod zarządem jakiegoś gospodarstwa rybackiego tak że i tak musisz bulić tylko jako zrzeszony to mniej 

  • margor1976 2011-01-08 08:19:52

    w okręgu białostockim dla nie zrzeszonych jest 300% drożej, czyli nie zrzeszeni płacą dniówkę 30 zł a zrzeszeni płacą 10zł, podobnie jest w ZGR Suwałki, ale jeżeli chodzi o dniówki nie ma różnicy dla jednych i drugich było w zeszłym roku 15żł, ( śniadawy też należą do ZGR Suwałki) a w tym roku będzie 18 dla jednych i drugich. http://www.pzw.suwalki.com.pl/oplaty.php

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-08 19:07:28

    Zatem do rzeczy.


    KARTA WĘDKARSKA - wydawana jest przez właściwy urząd Państwowy. Raz na całe życie. Na określonych warunkach (m. in. egzamin w kole pzw - Państwo chce mieć pewność, że wydaje uprawnienia osobie, która ma zorientowanie na cel, któż - o zgrozo - jest lepszą od pzw stroną opiniotwórczą?!?). UPRAWNIA do amatorskiego połowu ryb, zgodnego z polskim prawem (ustawy, rozporządzenia) oraz RAPR w wodach państwowych, ale nie dzierżawionych - niestety 99% wód śródlądowych i przybrzeżnych w Polsce, dzierżawi pzw :,(


    CZŁONKOSTWO w pzw - bez komentarza bo musiałbym obrazić 99% (AŻ!!!) wędkarzy w tym kraju.


    SKŁADKA CZŁONKOWSKA - jest niczym innym jak LICENCJĄ ZA WĘDKOWANIE (w pzw nazywa się to płonnie, składka na ochronę i zagospodarowanie - chyba zaraz skonam z żalu w tym miejscu) na wodach dzierżawcy.

    To w jaki sposób ściągane i zarządzane są Wasze pieniądze (ja jestem szczęśliwym-niezrzeszonym od 2 lat) to "afera hazardowa" jest przy tym sprawą o kradzież róży z miejskiego klombu.

    No cóż... "bo to Polska właśnie, nie elegancja Francja"


    Jedyne co łączy KARTĘ WĘDKARSKĄ i CZŁONKOSTWO w pzw to zależność wydania KW od pozytywnie zaliczonego egzaminu w kole wędkarskim oraz nie możność bycia członkiem pzw bez posiadania KW.


    PS. Tym, którzy zechcą nazwać mnie kłusolem za moje poglądy (historia zna takie przypadki ;) ), od razu odpowiadam: nie łowię na wodach pzw. Łowię sportowo, na zbiornikach komercyjnych.


    Pozdrawiam!


    Grafika pochodzi ze strony streemo.pl

  • Reklama
  • Jack14 2011-01-08 19:36:12

    To po co tobie karta wędkarska?

  • withanight88 2011-01-08 19:43:11

    Jack14

    Nie nie każde łowisko komercyjne zostaniesz wpuszczony bez karty wędkarskiej.



  • Jack14 2011-01-08 19:50:45

    Mam kartę ale proszę na priva gdzie mnie nie wpuszczą bez karty.

    Kasa robi swoje płacę wymagam i żadna karta na komercyjnych nie jest potrzebna możesz mi wierzyć.

    Pozdrawiam. 

  • withanight88 2011-01-08 20:04:07

    Niewiem gdzie kolego gdzie bo nie korzystam, ale przynajmniej czytałem o takim czymś jak przegladalem oferty łowisk komercyjnych, nie wiem jak to się ma do rzeczywistosci ale w teorii tak jest.

  • Reklama
  • Jack14 2011-01-08 21:01:03

    No właśnie.

    W praktyce to wygląda tak jak pisałem. 

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-09 21:06:01

    byłem z kolegą na Śniardwach latem ja jako członek PZW za dzień płaciłem 12 zł kolega jako niezrzeszony 28 zł także jakaś tam różnica jest , kartę wędkarską wydaje urząd miasta ale ona cię do niczego nie upoważnia bez opłaconej składki członkowskiej to tylko tyle że ją masz ,możesz opłacić 60 dych za członkostwo a nie musisz wykupować na wody nizinne bo większość dobrych  łowisk i tak jest pod zarządem jakiegoś gospodarstwa rybackiego tak że i tak musisz bulić tylko jako zrzeszony to mniej 

    Niezgadzam się kolego że kiedy jestem niezrzeszony to mam więkrze opłaty,może na wodach PZW tak ale na innych napewno nie,przykładem podaje łowiska:J.SARBSKO>J.ŁEBSKO>j.GARDNO>RZEKA PUSTYNKA>ZEZWOLENIE MORSKIE wszystkie te opłaty są identyczne dla zrzeszonych w pzw i niezrzeszonych potrzebne jest tylko okazanie karty "BIAŁEJ" i jej numeru...pozdrawiam

  • Jack14 2011-01-12 15:41:25

    Wody "komercyjne, prywatne itp" wymagają tylko dowodu wpłaty za określony okres wędkowania (często regulamin ww łowisk jest dostępny na ich stronach www).

    Pozdrawiam.

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-13 11:11:17

    Wody "komercyjne, prywatne itp" wymagają tylko dowodu wpłaty za określony okres wędkowania (często regulamin ww łowisk jest dostępny na ich stronach www).

    Pozdrawiam.


    witam kolego SŁOWIŃSKI PARK NARODOWY i jezioro SARBSKO wymaga posiadania karty białej i podania jej numeru w zezwoleniu >pozdrawiam

     

  • Jack14 2011-01-20 15:14:30

    To jednak muszę się "pochylić" nad wypowiedzią kolegi i poprawić.

    Nie wszędzie można łowić bez karty wędkarskiej na wodach komercyjnych

    Jednak z własnego doświadczenia dodam, że na wszystkich wodach komercyjnych (o prywatnych nawet nie wspomnę) na których ja miałem przyjemność wędkować nigdy nie musiałem pokazywać karty wędkarskiej (nikt o to nie prosił) tylko o "dowód" zapłaty za wędkowanie na danym akwenie i w określonym terminie.

    Pozdrawiam.

     

  • Reklama
  • mar83 2011-01-20 17:13:37

    Olać PZW  niech te leśne ludki znajdą sobie gdzie indziej chętnych do zapłaty ok 200 rocznie a czasami jeśli przewiduje to porozumienie to dopłata lub jeśli nie ma porozumień to niejednokrotnie dodatkowo pełna składka. Od lat łowię na komercji płacę różnie od 2 zł za godzinę do 15 zł za cały dzień,a ponieważ rybę biorę sporadycznie to najczęściej nie płacę dodatkowo za kg, No i najważniejsze mam gwarancję,że  tam gdzie wędkuję jest ryba

  • adek1976 2011-01-21 03:30:04

    Kolego kartę wędkarsą należy pokazać przy wykupowaniu zezwolenia na dany akwen, nie koniecznie wymagają tego podczas kontroli.Przynajmiej tak jest w Poznaniu.Pozdrawiam

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 08:09:02

    Olać PZW  niech te leśne ludki znajdą sobie gdzie indziej chętnych do zapłaty ok 200 rocznie a czasami jeśli przewiduje to porozumienie to dopłata lub jeśli nie ma porozumień to niejednokrotnie dodatkowo pełna składka. Od lat łowię na komercji płacę różnie od 2 zł za godzinę do 15 zł za cały dzień,a ponieważ rybę biorę sporadycznie to najczęściej nie płacę dodatkowo za kg, No i najważniejsze mam gwarancję,że  tam gdzie wędkuję jest ryba



    Rachunek prosty.... 10 dni i półtorej stówy poszzszszszłooooooooo, plus zanety, przynęty... I to za dziesięć dni ..... "tylko" półtorej stówy, pod warunkiem, że ryb nie zabierzesz na kolację, bo wtedy conajmniej drugie tyle....hahahahahaahhaahahaaha.... Na komercyjnych to ma być prawdziwe Wędkarstwo, tak?  Nie czekanie, nie kombinowanie z zanętami, przynętami, "polowanie", niespodzianki, tylko- zarzucasz, branie, wyciągasz rybę, wypuszczasz, bulisz za "wędkowanie" i wracasz do domu... I przeważnie wiesz co konkretnie złowisz, do znudzenia. Parodia nie wędkarstwo. To tak, jakby myśliwy poszedł na polowanie do ZOO. Ale cóż, wolny wybór.



  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 08:12:50

    Kolego kartę wędkarsą należy pokazać przy wykupowaniu zezwolenia na dany akwen, nie koniecznie wymagają tego podczas kontroli.Przynajmiej tak jest w Poznaniu.Pozdrawiam



    Straż Rybacka zawsze będzie wymagała okazania karty wędkarskiej od obywatela Polski. Nie dotyczy to prywatnych łowisk.


  • pawelz 2011-01-21 09:30:17

    Do wszystkich wedkarzy ktorzy maja mylne pojecie o lowiskach komercyjnych.
    Nie porownojmy takiego lowiska z tzw. "burdelem".
    Lowiska komercyjne (ta z prawdziwego zdarzenia) roznia sie tylko tym od wod "zwyklych" PZW ze ilosc ryb w nich jest taka, jaka wszyscy by chcieli widziec w wodach PZW.
    Ciekawe, czy Ci krytykujacy obecnie komercje, bo mozna na takiej wodzie np. zlowic 3-4 duze szczupaki, krytykowaliby tez otwarte wody gdyby tak samo latwo mogli na nich zlowic ryby. Mysle ze nie. Tyle tylko , ze na "komercji" trzeba wiecej zaplacic.
    Dla mnie osobiscie "normalna" woda jest np. San powyzej ujscia Hoczewki a nie rzeka gdzie przez dzien lowienia lowi sie 1-2 lipienie pow 35 cm. A sa wody PZW gdzie przez tydzien nie ma szans na taka rybe. Jesli dla kogos to normalne, to gratuluje podejscia do normalnosci.
    Polacy z tego co sie czyta, sa jakimis masochistami. Wg wielu ganianie za ostatnim szczupakiem w wodach PZW to wedkarstwo. Rozumiem ze lowienie ryb w Mongolii, Na polwyspie Kolskim czy Szwecji juz nim nie jest, bo przeciez nie problem tam o spora rybe.
    Da mnie wedkarstwo to oczywiscie proba przechytrzenia i zlowienia ryby (cieszy zwlascza ryba ktora jest wybredna i nie rzuca sie na wszystko co wpadnie do wody). Ale jest jeden warunek. Ryby w wodzie MUSZA byc. Inaczej cala ta zabawa mija sie z celem.
    Dla tych ktorzy uwazaja ze na komercjie sie idzie i wyciaga rybe za ryba, polecam kilka takich lowisk. Cholerzyn, Wisla Wilka, Raba Jelenskiego, Piaseczno k/ Gdanska czy OS"y na Sanie i Dunajcu. Proponuje tam pojechac i sprobowac cos zlowic. Wtedy mozna wypowiadac sie o komercji a nie "burdelach", gdzie wpuszcza sie karpie i teczaki z beczki po to zeby za 10-15 min "wedkarze" mogli je lowic. Byly dni ze tych lowisk placac 50-70 zl / dzien wracalem niemalze o kiju albo naprawde o kiju (we 4 na Wisle jednego razu nie zlowilismy ani jednego pstraga).

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 10:20:43

    TO SIE JEŹDZI NA ŁOWISKA PZW W SWOIM OKRĘGU, W KTÓRYCH SĄ TE RYBY! A takich łowisk jest od nasrania i ciut ciut w kazdym okręgu.... Natomiast komercyjnych, jak to nazwałeś,  burdeli jest większość i coraz więcej, bo po to się je tworzy, otwiera, żeby trzepać siano, a nie samarytańsko, za friko uprzyjemniać czas mieszczuchom z wędkami! Łowiska komercyjne, to firmy nastawione na robienie KASY, a nie dzienne sanatoria dla znudzonych wędkarzy! Tam się PRZEDE WSZYSTKIM pobiera DUŻE PIENIĄDZE za mniejszy, lub większy komfort wędkarstwa. A ja wolę swój komfort za JEDYNE 150 zł ROCZNIE (!) na łowiskach gdzie mogę sprawdzić się jako wędkarz i UCZCIWIE powalczyć z ichtiofauną wód żyjących swoimi prawami, a nie ciągnąć wygłodniałe "świniaki" czy pstrągi karmione raz w tygodniu worami paszy na komercjach. Zawsze będę to porównywał z myśliwym polującym w ZOO. Po to potencjalny Kowalski tworzy komercyjne łowisko, żeby drugi potencjalny Kowalski NAPEWNO złowił u niego rybę i wrócił znowu, żeby znowu mu za to samo wybulić kolejną kasiorę. Ja wolę jeździć "na ryby" za 150 zł ROCZNIE (!), a nie "po ryby" za 150 zł za 10 dni. 

  • pawelz 2011-01-21 10:46:46

    Mam troche inne spojrzenie na temat.
    Nie lowie na "burdelach" (moze ze dwa razy pojechalem po rybe).
    Natomiast sporo lowilem na lowiskach "komercyjnych" i inaczej to widze.
    To nie sa wody dla niedzielnych wedkarzy. Ludzie placa na takich lowiskach duze pieniadze za sama mozliwosc lowienia. W wiekszosci jest NK. Na lowiskach gdzie mozna zabierac rybe (jak Cholerzyn) wcale nie tak latwo ja tam zlowic. A ludzi nie brakuje. Na CP gdzie placi sie dodatkowo 25 zl moj kolega nie zlowil jeszcze ani jednego teczaka. (a proboje od 5 lat). A jednak tam raz - dwa razy w roku jezdzi.
    Zgodze sie z toba ze powstaje coraz wiecej platnych bajorek, gdzie ludzie przyjezdzaja w weekend z rodzina (albo sami) zlowic troche rybek, za ktore musza zaplacic. Mnie takie lowiska tez nie interesuja. Ale jest sporo takich, gdzie tez trzeba zaplacic (wcale nie malo), gdzie czesto sa duzo bardziej restrykcyjne przepisy niz na ogolnodostepnych wodach PZW i ryby sa. Ale wcale nie takie latwe do zlowienia. I takie wody sa moim celem wypraw. Nie interesuje mnie lowienie  w wodzie w ktorej plywa jedna ponad kilowa ryba na 10 ha. Czy 1 miarowy pstrag na 1 km rzeki. Ktos moze powiedziec, ze wtedy to trzeba wykazac sie kunsztem. Moze i tak, ale wg mnie wiekszym fartem. A ja chcialbym sie zmierzyc z rybami, a nie z wlasnym szczesciem.
    Dlatego ja osobiscie (rozumiem ze nie kazdemu taki poglad bedzie odpowiadal), wole zaplacic wiecej, pojechac rzadziej i lowic ryby w wodzie, w ktorej one plywaja. To czy je zlowie, to juz inna sprawa. Wazne zeby w niej byly.
    A czy sa w wodach PZW. ? Na pewno sa jeszcze takie miejsca gdzie ryb troche zostalo.
    Ale sa okolice (w tym moje :( ), gdzie populacje ryb sa tak przetrzebione, ze slabo sie robi. Porownujac wody z calej Polski (bo lowilem w prawie kazdym zakatku, za wyjatkiem okolic odry, czyli zachodniej Polski) stwierdzam ze tak zle jak w piotrkowskim chyba nie ma nigdzie. U nas wystarczy ze 15 cm plotki gdzies sie pojawia a na drugi dzien bedzie tam 20 wedkarzy. Takie rybki lowiono na starozeczu Pilicy. Zwiazek wstawil tam tablice z zakazem lowienia ryb (zimowisko). Wyrwali tabice tylko po to zeby lowic taki drobiazg.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 11:45:37

    Mam troche inne spojrzenie na temat.
    Nie lowie na "burdelach" (moze ze dwa razy pojechalem po rybe).
    Natomiast sporo lowilem na lowiskach "komercyjnych" i inaczej to widze.
    To nie sa wody dla niedzielnych wedkarzy. Ludzie placa na takich lowiskach duze pieniadze za sama mozliwosc lowienia. W wiekszosci jest NK. Na lowiskach gdzie mozna zabierac rybe (jak Cholerzyn) wcale nie tak latwo ja tam zlowic. A ludzi nie brakuje. Na CP gdzie placi sie dodatkowo 25 zl moj kolega nie zlowil jeszcze ani jednego teczaka. (a proboje od 5 lat). A jednak tam raz - dwa razy w roku jezdzi.
    Zgodze sie z toba ze powstaje coraz wiecej platnych bajorek, gdzie ludzie przyjezdzaja w weekend z rodzina (albo sami) zlowic troche rybek, za ktore musza zaplacic. Mnie takie lowiska tez nie interesuja. Ale jest sporo takich, gdzie tez trzeba zaplacic (wcale nie malo), gdzie czesto sa duzo bardziej restrykcyjne przepisy niz na ogolnodostepnych wodach PZW i ryby sa. Ale wcale nie takie latwe do zlowienia. I takie wody sa moim celem wypraw. Nie interesuje mnie lowienie  w wodzie w ktorej plywa jedna ponad kilowa ryba na 10 ha. Czy 1 miarowy pstrag na 1 km rzeki. Ktos moze powiedziec, ze wtedy to trzeba wykazac sie kunsztem. Moze i tak, ale wg mnie wiekszym fartem. A ja chcialbym sie zmierzyc z rybami, a nie z wlasnym szczesciem.
    Dlatego ja osobiscie (rozumiem ze nie kazdemu taki poglad bedzie odpowiadal), wole zaplacic wiecej, pojechac rzadziej i lowic ryby w wodzie, w ktorej one plywaja. To czy je zlowie, to juz inna sprawa. Wazne zeby w niej byly.
    A czy sa w wodach PZW. ? Na pewno sa jeszcze takie miejsca gdzie ryb troche zostalo.

    Ale sa okolice (w tym moje :( ), gdzie populacje ryb sa tak przetrzebione, ze slabo sie robi. Porownujac wody z calej Polski (bo lowilem w prawie kazdym zakatku, za wyjatkiem okolic odry, czyli zachodniej Polski) stwierdzam ze tak zle jak w piotrkowskim chyba nie ma nigdzie. U nas wystarczy ze 15 cm plotki gdzies sie pojawia a na drugi dzien bedzie tam 20 wedkarzy. Takie rybki lowiono na starozeczu Pilicy. Zwiazek wstawil tam tablice z zakazem lowienia ryb (zimowisko). Wyrwali tabice tylko po to zeby lowic taki drobiazg.





    No i jestem w domu..... Nie znam tutaj takich "bajkowych" łowisk za grubą kasę dla leni. Czemu? Bo ryb tu jest opór.



  • pawelz 2011-01-21 11:50:03

    "Czemu? Bo ryb tu jest opór."

    Pewnie stad bierze sie roznica w spojrzeniu na model wedkarstwa w Polsce miedzy nami.
    Jak to powiadaja: syty glodnego nie zrozumie :).

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 12:00:51

    "Czemu? Bo ryb tu jest opór."

    Pewnie stad bierze sie roznica w spojrzeniu na model wedkarstwa w Polsce miedzy nami.

    Jak to powiadaja: syty glodnego nie zrozumie :).



    Bo syty potrafi zadbać o swoją spiżarnię? A wychowałem się nad Dunajcem, jez. Rożnowskim i przyległych. A to są Beskidy i Podhale. Nie pamiętam powrotów o kiju.



  • Jędrula 2011-01-21 12:20:21

    Mam troche inne spojrzenie na temat.
    Nie lowie na "burdelach" (moze ze dwa razy pojechalem po rybe).
    Natomiast sporo lowilem na lowiskach "komercyjnych" i inaczej to widze.
    To nie sa wody dla niedzielnych wedkarzy. Ludzie placa na takich lowiskach duze pieniadze za sama mozliwosc lowienia. W wiekszosci jest NK. Na lowiskach gdzie mozna zabierac rybe (jak Cholerzyn) wcale nie tak latwo ja tam zlowic. A ludzi nie brakuje. Na CP gdzie placi sie dodatkowo 25 zl moj kolega nie zlowil jeszcze ani jednego teczaka. (a proboje od 5 lat). A jednak tam raz - dwa razy w roku jezdzi.
    Zgodze sie z toba ze powstaje coraz wiecej platnych bajorek, gdzie ludzie przyjezdzaja w weekend z rodzina (albo sami) zlowic troche rybek, za ktore musza zaplacic. Mnie takie lowiska tez nie interesuja. Ale jest sporo takich, gdzie tez trzeba zaplacic (wcale nie malo), gdzie czesto sa duzo bardziej restrykcyjne przepisy niz na ogolnodostepnych wodach PZW i ryby sa. Ale wcale nie takie latwe do zlowienia. I takie wody sa moim celem wypraw. Nie interesuje mnie lowienie  w wodzie w ktorej plywa jedna ponad kilowa ryba na 10 ha. Czy 1 miarowy pstrag na 1 km rzeki. Ktos moze powiedziec, ze wtedy to trzeba wykazac sie kunsztem. Moze i tak, ale wg mnie wiekszym fartem. A ja chcialbym sie zmierzyc z rybami, a nie z wlasnym szczesciem.
    Dlatego ja osobiscie (rozumiem ze nie kazdemu taki poglad bedzie odpowiadal), wole zaplacic wiecej, pojechac rzadziej i lowic ryby w wodzie, w ktorej one plywaja. To czy je zlowie, to juz inna sprawa. Wazne zeby w niej byly.
    A czy sa w wodach PZW. ? Na pewno sa jeszcze takie miejsca gdzie ryb troche zostalo.
    Ale sa okolice (w tym moje :( ), gdzie populacje ryb sa tak przetrzebione, ze slabo sie robi.
    Porownujac wody z calej Polski (bo lowilem w prawie kazdym zakatku, za wyjatkiem okolic odry, czyli zachodniej Polski) stwierdzam ze tak zle jak w piotrkowskim chyba nie ma nigdzie. U nas wystarczy ze 15 cm plotki gdzies sie pojawia a na drugi dzien bedzie tam 20 wedkarzy. Takie rybki lowiono na starozeczu Pilicy. Zwiazek wstawil tam tablice z zakazem lowienia ryb (zimowisko). Wyrwali tabice tylko po to zeby lowic taki drobiazg.

     

     

     

     

     

     

     

     

    Tak czytam Panowie to co piszecie i nie chciałbym zapeszać ale widać na śląsku chyba jest dużo lepiej niż w innych regionach . Już nigdy nie powiem złego słowa o naszych wodach bo tylko czasem człowiek nie złowi ryby , fakt , że trzeba znaleźć ryby i trochę to potrwa ale jak już się pozna wody i miejsca bytowania to nie ma zmiłuj się . Nie rozumiem czemu wędkarze jeżdżą do jak to nazwaliście "" burdeli "" z przerośniętymi świniakami w wodzie ale zaczynam rozumieć dlaczego zaczynają łowić w normalnych komercjach gdzie trzeba dobrze zapłacić . A może wcale nie jestem takim dobrym wędkarzem jak mi się wydaje ? Może po prostu w śląskich wodach pływa więcej ryb niż gdzieś indziej ? To jest zatrważające o czym mówi @pawelz , jestem ciekaw co z wędkarzami których nie stać na komercje , czy łowią w tych studniach plankton ?

    Jakoś to do mnie nie przemawia , przy sprzyjających warunkach zawsze można "" wypracować "" jakieś ryby z jeziora , czyż nie ? Chociaż ze studni można tylko wody nabrać !

    Powiedziałbym coś o PZW ale już na to siły nie mam :(

     

     

     

     

     

  • pawelz 2011-01-21 12:21:12

    Dolny Dunajec to byl raj w porownaniu z Pilica.
    Pamietam okres (jakies 15 lat temu), kiedy to z Tomaszowa walily cale wycieczki na dolny Dunajec. Glownie po certy. Ale i innych ryb nie brakowalo. Ja bylem tylko raz ponizej zapory Czchowskiej. Jakies 5-6 late temu. Rozmawialem z wedkarzami. Bylo juz dosc kiepsko ale porownania nie mam.

    A co do zadbania o spizarnie. U nas w zasadzie odbywa sie wszystko zgodnie z prawem (poza nielicznymi wyjatkami). Ale jesli PZW nie umie zadbac o swoje (wielokrotnie pisalem co robi zapora wiosna) to jest jak jest. Jesli przepisy pozwalaja na lupienie wody a wyglodnialych wedkarzy nie brakuje, to jakakolwiek porawa sytuacji powoduje natychmiastowa reakcje. Pojawi sie troche szczupaka to oczywiscie od razy kto tylko moze organizuje zawody a resztke niedobitkow ryb zalatwiaja wedkarze. Po prostu ludzie biegaja tam gdzie pojawi sie ryba i w wiekszosci tluka zgodnie z przepisami do ostatniej sztuki.
    I to wszystko zgodnie z prawem. Dlatego tak czesto pisze o zaostrzeniu przepisow, bo patrzac na to co dzieje sie u mnie, po prostu krew mnie zalewa. Byc moze gdzie indziej jest inaczej. Pewnie tam gdzie nie ma problemu ze zlowieniem normalnej ryby, takie zachowania nie wystepuja. Ludzie sa mniej pazerni na mieso. Ale na moim podworku tylko "zamordyzm" moze nieco poprawic sytuacje.

  • pawelz 2011-01-21 12:24:35

    A co do Slaska, to mam jak najlepsze zdanie o rybostanie z tych rejonow. Co prawda tam nie lowie, ale czesto rozmawiam przy okazji pobytu na CP z wedkarzami ze Slaska.
    Lza sie w oku kreci jak slucha sie co i ile mozna u Was zlowic.
    Jesli gosc lowiac na muchowym odcinku CP lowi w sezonie na streamera wiecej sandaczy (o wielkosci nawet nie chce mi sie wsopominac) niz obsada lodki przez sezon na Zalewie Sulejowskim to o czyms to swiadczy.

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 12:38:50

    Dlatego musicie zrobić porządek na swoim podwórku, a nie opcjować że jedynym wyjściem jest zmonopolizowanie wędkarstwa do poziomu czystej komercji i stworzyć z wędkarstwa hobby na poziomie finansowym golfa..... Samounicestwienie, eutanazja, kanibalizm....

  • Jędrula 2011-01-21 12:41:01

    Dlatego musicie zrobić porządek na swoim podwórku, a nie opcjować że jedynym wyjściem jest zmonopolizowanie wędkarstwa do poziomu czystej komercji i stworzyć z wędkarstwa hobby na poziomie finansowym golfa..... Samounicestwienie, eutanazja, kanibalizm....

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Bardzo słuszna uwaga ale jak to zrobić ? Od czego zacząć ?

  • pawelz 2011-01-21 12:49:49

    Jak chcesz zabronic ludziom czegos, na co pozwalaja im przepisy.
    Problem w tym, ze na Pilicy juz nawet klusowac sie nie oplaca. Owszem, slysze ze czasami ktos na kusze zlowi jakas rybe. Ale to marginalne przypadki.
    Ryb w rzece nie ma z 2 powodow:
    1) brak naturalnego tarla - Zapora zrobila swoje.
    2) Wedkarze w majestacie prawa eksterminuja wszystko co plywa. Oczywiscie nie wszyscy, ale wystarczy polowa.
    3) dlugo, dlugo nic i potem moze klusownictwo.
    Od czego proponowalbys zaczac.?

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 12:50:04

    Bardzo słuszna uwaga ale jak to zrobić ? Od czego zacząć ?



    Jędruś, wiesz, że "ryba psuje się zawsze od głowy".......stare, mądre powiedzenie. Obrazowo to przedstawiając, to stary beton skuć i położyć nowy, oddychający, kolorowy i praktyczny tynk na ten ich bunkier p.t. PZW. Krótkie, głębokie i szybkie cięcia personalne, zaostrzone terminowo limity połowowe, ochrona wód wzmożona. I pacjent wstaje na własne nogi bez "prywatnych klinik" za kosmiczną kasę. Ale samym biadoleniem się niczego nie zrobi.



  • Jędrula 2011-01-21 12:55:50

    Bardzo słuszna uwaga ale jak to zrobić ? Od czego zacząć ?



    Jędruś, wiesz, że "ryba psuje się zawsze od głowy".......stare, mądre powiedzenie. Obrazowo to przedstawiając, to stary beton skuć i położyć nowy, oddychający, kolorowy i praktyczny tynk na ten ich bunkier p.t. PZW. Krótkie, głębokie i szybkie cięcia personalne, zaostrzone terminowo limity połowowe, ochrona wód wzmożona. I pacjent wstaje na własne nogi bez "prywatnych klinik" za kosmiczną kasę. Ale samym biadoleniem się niczego nie zrobi.



     

     

     

     

     

     

     

     

    Jakie to piękne :) Mam stary nadzieję , że tego dożyję :)

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 13:03:47

    Bardzo słuszna uwaga ale jak to zrobić ? Od czego zacząć ?



    Jędruś, wiesz, że "ryba psuje się zawsze od głowy".......stare, mądre powiedzenie. Obrazowo to przedstawiając, to stary beton skuć i położyć nowy, oddychający, kolorowy i praktyczny tynk na ten ich bunkier p.t. PZW. Krótkie, głębokie i szybkie cięcia personalne, zaostrzone terminowo limity połowowe, ochrona wód wzmożona. I pacjent wstaje na własne nogi bez "prywatnych klinik" za kosmiczną kasę. Ale samym biadoleniem się niczego nie zrobi.



     

     

     

     

     

     

     

     

    Jakie to piękne :) Mam stary nadzieję , że tego dożyję :)




    A przeczytaj moje ostatnie zdanie :)



  • Jędrula 2011-01-21 13:11:28

    Wiem , wiem Maciek ale co ja biedny zjadacz chleba mogę zrobić w tej sprawie ?

    Toż tu trzeba rewolucji , powszechnego wędkarskiego ruszenia ?

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 13:16:12

    Dlatego musicie zrobić porządek na swoim podwórku, a nie opcjować że jedynym wyjściem jest zmonopolizowanie wędkarstwa do poziomu czystej komercji i stworzyć z wędkarstwa hobby na poziomie finansowym golfa..... Samounicestwienie, eutanazja, kanibalizm....


     Bardzo słuszna uwaga ale jak to zrobić ? Od czego zacząć ?


    Od czego zacząć????

    jedynym wyjściem jest zmonopolizowanie wędkarstwa do poziomu czystej komercji i stworzyć z wędkarstwa hobby na poziomie finansowym golfa. 

    hahahahaha

     

     

     

     

     

     

    Bardzo słuszna uwaga ale jak to zrobić ? Od czego zacząć ?

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-21 13:16:55

    Wiem , wiem Maciek ale co ja biedny zjadacz chleba mogę zrobić w tej sprawie ?

    Toż tu trzeba rewolucji , powszechnego wędkarskiego ruszenia ?



    A juści tam powszechnego. Wyj....ać na zbity ryj prezesów Okręgów, które tak kuleją i robią z wędkarzy baranów, których tylko strzygą.... A od tego są zebrania i głosowania.



  • kapelusz 2011-01-21 18:57:05

    Nie tak prędko kolego , komuna padła w 89 to na PZW musimy jeszcze kilka lat poczekać

  • lucjan50 2011-01-22 14:13:16

    Witam Panowie.

    Przeczytałem wasze posty - dyskusję na temat stanu łowisk w Polsce. Sam wielokrotnie sie zastanawiałem czemu u nas jest tak żle.

    Jestem mieszkańcem Śląska (Bielsko). Tak chwalicie ten region za to ze tu jeszcze sie trafiaja ryby, ale ja jestem innego zdania. Jest to region o bardzo dużej gestości zaludnienia i przez to o ogromnej presji wedkarskiej. Region, w którym jest bardzo duzo młodych emerytów (górnictwo). Jednym z modeli spedzania czasu jest czyszczenie z ryb ślaskich łowisk.

    Przestałem już odwiedzać zbiornik zywiecki czy międzybrodzki. Tam nie ma gdzie zaparkować, każde 2 metry wnęki przy drodze okalającej zbiorniki jest zajete przez samochody wedkarzy. Do stresu doprowadzało mnie siedzenie w szpalerze 100 chłopów, przeklinajacych, pijących piwo i wódkę, rzucających, puszki po piwie i smieci za siebie a po paru godzinach spadających ze stołków do wody (fakty autentyczne).

    Obecnie jezdzę tylko nad zalew Goczałkowicki. Jesli chodzi o presje nie jest lepiej dlatego staram sie w miare mozliwosci wziąć dzień urlopu w srodku tygodnia. Tu również cudem jest znaleść miejscówkę w weekend od wiosny do jesieni. Z reguły miejscówki na weekend sa juz zajmowane w piatek wieczorem (nie zgodne z przepisami).

    Dla kontrastu przy jakiejś okazji proponuję przyjżeć się łowiskom na Słowacji w Czechach, nie mówiąc o innych krajach, które nie zasmakowały komunizmu.

    Dwa lata temu byłem kilka razy na Słwacji, na zbiorniku Orawskim, Liptowskiej Marze, jeżdziłem wzdłóż licznych rzek i potoków.

    Owszem jest troche wedkarzy na Orawskich zbiorniku - głównie Polaków, ale już spotkanie wedkarza na przepieknych potokach czy większych rzekach w srodkowej Słowacji to rzadkość. Tych ludzi nie interesuje uganianie się za rybami.

    Inny przykład. W zwszłym roku byłem w Szwecji 200 km na płónoc za Sztokholmem.

    Podczas tygodniowego pobytu na przełomie maja i czerwca, na ogromnym zbiorniku spotkaliśmy tylko dwie łódki, zgadnijcie z kim - oczywiście z Polakami!

    Szwedzi wedkują ale gównie na wodach morskich a presje wedkarska niweluje ogromna ilość wody.

    Inny przykład. 3 lata temu byłem  w Petersburgu na wycieczce i tam jakże znany nam obrazek wzdłóż Newy w dostepnych miejscach dziesiatki wedkarzy, jakie to nasze słowiańsko postkomunistyczne.

    Reasumując uważam że obwinianie w Polsce za brak ryb, kłusowników, kormoranów itp jest zwykła zasłona dymną. Jest nas poprostu za dużo. Kilkaset tysiecy czynnych wedkarzy robi swoje. Nie pomoga tu zarybiania. A w koncu czy jeziora i rzeki maja być zbiornikami hodowlanymi?

    Polski model gospodarki wedkarskiej pod zarzadem PZW jest przyzwoleniem na tanie ogólnodostepne ale beznadziejnie kiepskiej jakosci wedkarstwo. To czysty komunistyczny populizm.

    Jakie jest rozwiazanie? Nie wiem.

    Sam nie nalezę do zamożnych osób. Jezeli wzrosłyby drastycznie opłaty, a przy okazji ktos lub coś zaczęłoby naprawde chronić wody przed wandalizmem, poprostu przestałbym wedkować w Polskich wodach. I może o to chodzi. To byłby dla nich ratunek.

    Pozdrawiam                  

  • darekgliwice 2011-01-22 20:04:50

    Nie tak prędko kolego , komuna padła w 89 to na PZW musimy jeszcze kilka lat poczekać  mam nadzieję że tak się niestanie tylko zarządy zmienią się i mentalność tych ludzi. co do wypowiedzi Lucjan50 nie zgadzam się że w naszych łowiskach niema ryb, raczej nie mam problemów ze złowieniem kilku szczupłych czy okoni na spining, lub fajnego lina czy sporego leszcza na spławik,  zgadzam się z tym że faktycznie miejsca nad wodą brakuje, a spokojnego miejsca to już wcale nie znajdę (zwłaszcza na Śląsku)


  • Jędrula 2011-01-22 21:49:35

    Nie tak prędko kolego , komuna padła w 89 to na PZW musimy jeszcze kilka lat poczekać  mam nadzieję że tak się niestanie tylko zarządy zmienią się i mentalność tych ludzi. co do wypowiedzi Lucjan50 nie zgadzam się że w naszych łowiskach niema ryb, raczej nie mam problemów ze złowieniem kilku szczupłych czy okoni na spining, lub fajnego lina czy sporego leszcza na spławik,  zgadzam się z tym że faktycznie miejsca nad wodą brakuje, a spokojnego miejsca to już wcale nie znajdę (zwłaszcza na Śląsku)

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    To zapraszam Cię kolego w rejon od Chałupek ( granica z Czechami ) aż do Raciborza szlakiem naszej ukochanej Odry , za każdym jej brzegiem rozciągają się wielkie i rybne żwirownie gdzie miejsca wystarczy dla każdego . Polecam "" polecieć "" z nurtem Odry od czeskiej granicy na zumi , czyste piękno i hektary wody :)





  • lucjan50 2011-01-22 22:13:51

    Kolego Darku nie twierdzę że w Polskich wodach nigdzie nie ma ryb. Na pewno sa miejsca gdzie ryb jest sporo, ale są one tłumnie odwiedzane przez wędkarzy.

    Przykładem z mojego rejonu jest odcinek Wisły za zapora Goczałkowicką. Gdzie okresowo jest bardzo dużo ryby. Ryba po prostu spada z zapory podczas spuszczania wody. Kiedy bedzie spuszczana doskonale wiedzą kłusownicy (tłukący sandacza na szarpaka) i miejscowi wędkarze. Na tym małym akwenie tą rybe bardzo łatwo wyłowić. Po żniwach jest troche spokoju a potem od nowa tłok nad wodą. Jest nawet smiesznie kiedy jest kolejka facetów ze spiningiem do każdej miejscówki. Na odcinku ok 300 m jest jak na spacerniaku ludzie krążą od miejscówki do miejscówki i wymieniają się na każdym miejscu po kilka razy. Do tego rząd szarpakowców stojacych w spodniobutach posrodku dość waskiego zbiornika. Wedkarze stojacy na przeciwległych brzegach rzucaja na krzyż. Jest smiesznie jak w czeskim filmie. Jest duzo nawet ładnego sandacza ale jest on zaczepiany głównie za grzbiet i podbrzusze. Łatwo to wytłumaczyć. Sandacz po spadnieciu z zapory jest oszołomiony i stoi w nurcie, nie zeruje. Staje się łatwym celem do szarpania.

    Tak więc ryba jest, tylko co to ma wspólnego z wypoczynkiem i rekreacja nad woda?

       

  • bluehornet 2011-01-22 22:18:34

    Tyle , co Fiat 126 P z boeingiem - o etyce nie wspominam , bo i po co ( qrwa mać !!! ) .

  • jurek 2011-01-23 12:26:42

    Kolego Lucjanie , rozumiem Twoje rozgoryczenie , też znam takie miejsca , gdzie łowiący na spining stoją w kolejce i się zmieniają , ba nawet w czasie tarła sandacza ( a wiadomo , że tylko samce sandacza pozostają na miejscu złożenia zapłodnionej ikry --- i te sandacze bronią zaciekle swych przyszłych maluchów , chłodząc i natleniając wodę ---------------- Ale inne ryby chroniące ikry , tylko odganiają inne gatunki ryb , natomiast sandacz-samiec --- atakuje wszystko , co znajdzie się w pobliżu jego stanowiska ----------- A kłusownicy to wykorzystują i już nie zakładają tzw : babojag : , tylko mocną żyłkę z mocnym hakiem i rypperem  , twisterem lub blaszką obrotówką ) ......... Ale gdy są etyczni wędkarze , to udają , że oni łowią okonki --- dopiero kontrola ( a obserwujemy ich z daleka i dłuższy czas ) ukazuje , gdzie schowali swe podłe żniwa . Myślę , że jest tak w Polsce całej , ale my wędkarze możemy ukrócić ten proceder ( informując w bezpieczny dla siebie sposób --- odpowiednie służby , dzwoniąc na Policję lub PSR  możemy zastrzec swój numer telefonu i podać ...dla swego bezpieczeństwa inne nazwisko , to działa ) -------- pozdrawiam .

  • lucjan50 2011-01-23 15:38:35

    Kolego Jurku tak powinno być jak piszesz ale w polskim bagnie jest inaczej.

    Rozmawiałem z wieloma wędkarzami. Na tym łowisku kontrole sa bardzo rzadkie ale sie zdarzają, również po info tel od wędkarzy.

    Tylko że sygnałem że bedzie jakaś kontrola jest wyjscie wszystkich "szarpakowców" z wody.

    Z drugiej strony informacją dla wedkarzy, że bedzie zrzut wody ze zbiornika Goczałkowickiego a więc dostawa nowej ryby, jest przybycie "szarpakowców".

    Jeżeli ich nie ma, mozna liczyć co najwyżej na małe leszczyki. :-)       

  • Forum wedkuje.pl 2011-01-23 16:02:33

    Czyli do jakiego wniosku dochodzisz kol.@lucjan50 ? Że polski wędkarz to samo dno i wodorosty. I podzielam uwagę kol. @Jedrula, że są łowiska gdzie można spokojnie i z efektami powędkować, tylko wystarczy dobrze poszukać, popytać itp. A jak widać po Twoich wypowiedziach kol @lucjan, to Polak to poprostu ostatni kłusol, brudas i wariat wędkarski. I co do tego masz rację. Ale to już kwestia mentalności narodowej i wychowania. Tak samo postępują na całym świecie ci nasi rodacy, niestety.

  • Jack14 2011-01-23 16:38:55

    Odnoszę wrażenie, że koledzy chyba jednak ostro "odjechali" od tematu.

     

  • Jack14 2011-01-23 16:55:25

    Do kolegi adek1976

    W tym roku jeszcze nie ale w ubiegłym roku wykupiłem pozwolenie na wędkowanie (wody dzierżawione). Opłatę uiszczasz na poczcie i jest to dowód (pozwolenie) na wędkowanie.

    Na stronie internetowej dzierżawcy oczywiście jest napisane, że karta wędkarska wymagana ale jak pisałem wcześniej wszystkich to g.... obchodzi.

    Wykupiłeś łowisz.

    Co łowisz po 4 krotnym "przesiewaniu" przez ich siatki od zimy do jesieni pozostawię bez odpowiedzi i komentarza.

    Pozdrawiam.

  • mar83 2011-01-27 17:57:44

    Mastiff czy napisałeś i obroniłeś już habilitację ze swoich złotych myśli ? Pamiętaj,że piszesz do kolegów a nie do nieuków. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich pozostałych obecnych i nieobecnych na tym forum,



Reklama
Reklama