Dzisiaj przeglądając Nasza Klasę natknąłem się na fotkę kumpla z pięknym sumem złowionym w Odrze .Jak mu ludziska na wtykali to nie macie pojęcia od morderców i tępaków ,chyba setka komentarzy .Straszne rzeczy kolega odpierał argumenty ale nic to nie dało ,co myślicie na ten temat .Czy czasami nie przeradza się to w fanatyzm ? moim skromnym zdaniem coś tu jest nie tak ....
Wygląda na to że jesteśmy wszyscy mordercami ryb , pewnie trzeba zrezygnować z wędkarstwa ,dla mnie to jest zwykła zazdrość jak napisał kobikobi 1--- pozdr...
Dokładnie zazdrość........... jak by na miejscu każdemu dał po kawale mięcha to zapewne by im skutecznie gęby pozamykał i wteeeedy by go chwalili.Niestety takie sytuacje są nagminne.
Zdrowe podejście do sprawy to podstawa ja nie zabieram wcale rybek do domu od pół roku .Są mi niepotrzebne wolę swojską kiełbasę :-) Ale stawianie sprawy jako jedyną słuszną drogę przeradza się w fanatyzm ,mieliśmy w swojej historii już kilka przypadków tego typu .Ostatni raz łapałem do siatki kolegi który mieszka z teściową, żeby zmazać jej uśmiech z twarzy i żeby przestała się pytać kumpla - i co znowu nic ?I udało się teściowa już się o nic nie pyta ..hehe ..Ja tłumaczę sobie tak -- osoby które mało jedzą są agresywne tak dowodzi nauka i to jest nie podważalne ,czyli nie jemy rybek nie nadrabiamy kiełbasą to jesteśmy nerwowi ;-))) dodam ,że ja ważę 110 kilo ;-)))
powiem tak !!!w miare szczegolowo moj punkt widzenia opisalem na swoim blogu pt co ze zlowiona ryba uwazam ze zbranie rybki na kolacje nie jest niczym zlym pod warunkiem ze robimy to z umiarem i w graicach rozsadku
pietro --masz nadwagę , kiłbasa ,mięso czy ryby są wartościowe ludzie którzy nie jedzą białka zwierzęcego mają słabo biologicznie rozwinięty mózg .pozdr...
Ja też biorę czasem rybkę,ale żadko ponieważ w moim domu ani żonka ani syn nie jedzą tych ryb.A ja jak mam smaka to wezmę jak nie to do wody.Każdy umiar ma swój smak
No cóż, PZW nie tylko odławia lecz i zarybia - nasz zwiazek działa podobnie jak koła łowieckie. Jeśli ktoś nie lubi jeść ryb nie musi ich jeść lecz obrzucanie inwektywami wędkarza dla którego wylowienie taaakiej ryby jest realizacją jego łowieckiej pasji nie jest tu najlepszym wyjściem. Ilu z tych którzy to krytykują rzucają papiery i inne śmieci do rowów, spuszczają ścieki byle gdzie i myją auta nad stawami czy rzekami . Na skutek ich działalności "ukrytej" ginie więcej sumów niz jest odlawianych. pozdrawiam Jerzy K.
ja krytykuję z doświadczenia :) reprezentuję racjonalny krytycyzm :) no, przynajmniej staram się kobikobi1 :) hehe :) ale fajne ryby zawsze fajnie jest pooglądać :)
pozdrawiam i ... połamania
Prawda jest taka, że większość (nie wszyscy, ale większość) Bojowników o wolność dla ryb, kieruje sie bardzo prostym mechanizmem w swych zasadach. Mianowicie zazwyczaj są to ludzie pokroju: A- ja nie wezme do ręki węgorza! jest taki oślizły! i gluty sie przyklejają do rąk! obrzydlistwo!......B- ja nie będę się paprał bebechami i krwią, a co dopiero zdzierać łuskę! Paskuda! Rybę sobie kupię! czystą , gotową do szamania!..... C: ja nie będę żonie syfu robił w kuchni, bo by mnie chyba zabiła, nie może patrzeć na ten syf i w ogóle niecierpi zapachu ryby! D: Ja nie potrafię zabić stworzenia! taka mam naturę od małego! jak tatuś zabijał karpia na wigilię, to przez tydzień spać nie mogłem. Biedna rybka! .....E: U mnie w domu nikt nie potrafi sprawić ryby i ja też tego nie lubię i nie umiem tego robić, więc kupię sobie gotową w sklepie! F: A u mnie w domu nikt tego nie chce jeść, bo ości w tym coniemiara i nie ma cierpliwości żeby to dłubać, a mnie sie osobiście nie chce tego skrobać! od dziecka jesteśmy nierybni i wolimy wędzony boczek i kapustę. G: NIELICZNE OSOBY TRAKTUJACE WYPUSZCZANIE RYB DLA SAMEJ ZASADY, ale naprawdę na 100 dziwaków takich znajdzie się może jeden jedyny prawdziwy autentyk. A wędkarstwo, jak i łowiectwo, opierają się na podstawowych instynktach człowieka. To prehistoryczna naleciałość na naturze człowieka. Mężczyzna łowił ryby i polował by zaspokoić głód rodziny. Coś z tego w nas pozostało. I nie jest żadnym zboczeniem własnoręczne łowienie ryb i ich spożywanie. Jest to po prostu potrzeba ducha i ciała. Zabieranie jednak ryb z łowiska ograniczone myśleniem i rozsądkiem to jaknajbardziej chwalebna sprawa. A ci wszyscy którzy swoją rację udowadniaja nazywając normalnych ludzi (rybożernych) zboczeńcami, mięsiarzami, mordercami, znaczą dla mnie osobiście tyle, co nic. Temat jest szeroki, ale nie tędy droga, nie trzeba nikogo wyzywać i poniewierać. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie i ciekaw jestem ilu ludzi mnie za to bedzie chciało zlinczować.
ja napewno cie nie zlinczuje bo mysle podobnie u mnie dziecko tez niejadlo ryb zreszta tak jak i ja do momentu az posmakowalo swierzego okonia-te ze sklepu sa niezjadliwe
Rysiek kto Ci ten wpis wywalił ? ja z chęcią poznałbym takie przepisy .Może administrator strony koła ??? chyba nie pokazałeś od początku?czyli jak się wali leszka w głowę :-0)Tyle mądrości w niektórych postach ,że nic dodać nic ująć ....Tak trzymać panowie niech każdy idzie drogą którą wskazuje mu sumienie bez obrażania się i wyzwisk .A swoją drogą może by stworzyć specjalny dział >>przepisy kulinarne czyli jak przyrządzić złapaną rybkę
Widzę, że to forum opanowali umiarkowani "no kill-owcy",do których i ja należę.Czy zauważyliście, iż dyskusja przebiega bez zgrzytów, w spokoju.I tak winno być zawsze.
Pozdro ...
zdzichu :) ja wybierałem się w zeszłą niedzielę na troć, ale nie wyszło, :) ale w nadchodzącą niedzielę są znowu zawody trociowe na Inie :) tylko prognoza mówi, że będzie -6 przed południem - to znowu może być lipa. Hm, tak sobie myślę, że jakiś tęczowy mógłby podejść :) jako dzieciak sporo ich łapałem :)
pozdrawiam Jurku :) Apropo"s tak się zastanawiam nam problemem "no kill"ersów" :) bo jeśli ktoś lubi ryby, robi opłaty, stosuje przepisy i szanuje złowioną rybę (nie sprawia niepotrzebnego cierpienia) to nie widzę powodu, by miał je zabierać i zjadać. No killersów nie pojmuję w tym przynajmniej zakresie. Bo jeśli robię opłaty (i zazwyczaj to co zabiorę z łowiska w ciągu roku :) to nawe nie tyle co zapłaciłbym w wolnym handlu za ryby w sklepie) to czemu nie zabrać ryby (jeśli oczywiście postępuję prawnie) jeśli taki rybak, który relatywnie mniej opłat robi i ryby niewspółmiernie zabiera z łowiska. Przepraszam bardzo, czy jesteśmy frajerami, którzy płacą za zarybianie tylko po to by strzelić fotkę ze złowioną rybą i wypuścić ją by rybak targał ją siecią i łoił za to kasę?? to ja wolę oszczędzić tej rybie cierpień i zabrać ją ze sobą do domu. Może jeśli kiedyś całkowicie zabraknie ryb, to PZW obudzi się i zrobi coś z rybactwem/kłusownictwem (traktuję to na równi, bo w większości rybacy nie rozliczają się z ilości łowionej ryby). a wędkarze?? owszem, są wśród nas głupcy, którzy łowią po 10 kg płoci i zabierają to z łowiska a zapytani: po co?? odpowiadają: a to sąsiadce dam, i znajomym, a resztę to do octu bo jeść tego to nie bardzo, a potem łowiąc szczupłego dziwi się czemu mu brzuch do kręgosłupa przyrasta :) ale ta głupota (w znacznej mierze jak sądzę) to kwestia mentalności, która zmieni się w czasie, bo będziemy mniej żarłocznie patrzeć na zdobycz, a bardziej jako trofeum, które niepotrzeba koniecznie zabierać z łowiska, by się nim chwalić (w czym akurat nie widzę nic złego ;) pozdrawiam wszystkich i ... połamania kija
no właśnie temperatura mnie martwi :( od początku grudnia nie wędkowałem, tylko chodzę do sklepu i blachy, spławiki i takie tam drobiazgi kupuję :). a na trocie to mnie kolega ichtiolog zaprosił :) gdyby nie ochrona danych osobowych :) to pokazałbym tobie foty z jego rybami :) no, że tak powiem ojej :) okonie jak stodoła, a zdjęcie z wielką trocią ma na mapie wód naszego okręgu :) no pozazdrościć :) może czegoś się od niego nauczę :) a za dwa tygodnie wstępnie na jazia mamy jechać :) hehe tylko wszystko od pogody zależy. ale jeśli ta dopisze :) to chyba nic mnie w domu nie zatrzyma :)
zgadzam się :) ja generalnie nie za bardzo, ale dobrą rybkę to bym zjadł. :) żona to co innego :) chce rybę i koniec :) ale też nie mówię jej ile ich wypuszczam :) hehe
:) moja mnie molestuje właśnie na węgorza :) ale to dopiero latem jakiegoś upoluję :) eh, już nie mogę się doczekać jurku :) żeby już było :) ... może będę miał parę pytań do ciebie i zdziszka co do pstrągów :) bo moja wiedza kuleje w tym zakresie :) ale jakby co to odezwę się na prywatnym ;)
Tatar z pstrąga potokowego( nie może być z pstrąga tęczowego hodowlanego )można takiego tatara zrobić również z łososia norweskiego ,potok i łosoś mają pomarańczowe mięso .Sprawiamy rybę :filetujemy ,filety siekamy nożem bardzo drobno ,następnie ,cebulkę ,ogóreczek kiszony ,mogą być grzybki z octu ,przyprawy :sól ,pieprz ,maggi ,oliwa z oliwek , oczywiście żółtka z jajek --posypać natką z pietruszki (tatar podobny jak z wołowiny )-- ryby mają być świeże-- .No i do tego s ....ta ---smacznego !!!
Ależ Pietro pytał o co innego. To ja ci pietro odpowiem na temat. Cłowiek ze złowiona rybą, to tylko człowiek ze złowioną rybą, a nie kryminalista. Znam osobiście kilku "rycerzy krzyżowych", którzy mają w domu na ścianach powieszane takie łby, że się w pale nie mieści - ale oni rybek nie zabieraja z łowiska :-) ..... oni tylko łby zabierają, a resztę wypuszczają.
dzięki panie Jurku za przepis.idę teraz wystrugać jakiegoś wobka na sobotnią wyprawę.mam ochotę spróbować tatara.Zadzwonię po kumpla,ja zrobię tatar a on przyniesie.................oczywiście jak coś złowię .
hehe :) może konkurs na największego rzeźnika wędkarskiej braci ;) tak na wesoło hehe :) to by się tu niektórzy oburzali :). no dobra, droczę się znowu :) ehhh "na lwyby" hehe
Dzisiaj przeglądając Nasza Klasę natknąłem się na fotkę kumpla z pięknym sumem złowionym w Odrze .Jak mu ludziska na wtykali to nie macie pojęcia od morderców i tępaków ,chyba setka komentarzy .Straszne rzeczy kolega odpierał argumenty ale nic to nie dało ,co myślicie na ten temat .Czy czasami nie przeradza się to w fanatyzm ? moim skromnym zdaniem coś tu jest nie tak ....
Większość komentujących krytykuje po prostu z zazdrości.
Wygląda na to że jesteśmy wszyscy mordercami ryb , pewnie trzeba zrezygnować z wędkarstwa ,dla mnie to jest zwykła zazdrość jak napisał kobikobi 1--- pozdr...
Dokładnie zazdrość........... jak by na miejscu każdemu dał po kawale mięcha to zapewne by im skutecznie gęby pozamykał i wteeeedy by go chwalili.Niestety takie sytuacje są nagminne.
Ciekawe czy ci "animalsi" nie konsumują ryb i mięsa. Pewnie są na dożywotniej diecie. pozdro ...
Przestańcie już bo znowu się odezwie ktoś "no kill" i będzie zadyma. Jurek kiedy na pstrągi?Chyba nie da rady znowu idzie mrozek.
... zresztą My nie jesteśmy mięsiarzami tylko smakoszami.
Marek pewnie masz rację, idzie zima ale i tak pojedziemy na pstrągi, mam apetyt na tatara z pstrąga Pozdr....
Marek mogę dać przepis na tatara ,rewelacja Pozdr...
A z czego mam go zrobić ??? Jak złowię kropka min. "40" to go przerobię.
czyli nastepna zadyma sie kroi miesozerni no kilowcy kontra miesozerni czasami - ciekawe co z tego wyjdzie ja popieram obie strony!!!!!!
Rysiu, też jestem za, a nawet przeciw.No dobra kończę bo naprawdę "coś" się wykroi. pozdro ...
rysiek musisz opowiedzieć się za którą stroną jesteś .pozdr.....
Ryby są zdrowe mają dużo wartościowego białka .pozdr...
Zdrowe podejście do sprawy to podstawa ja nie zabieram wcale rybek do domu od pół roku .Są mi niepotrzebne wolę swojską kiełbasę :-) Ale stawianie sprawy jako jedyną słuszną drogę przeradza się w fanatyzm ,mieliśmy w swojej historii już kilka przypadków tego typu .Ostatni raz łapałem do siatki kolegi który mieszka z teściową, żeby zmazać jej uśmiech z twarzy i żeby przestała się pytać kumpla - i co znowu nic ?I udało się teściowa już się o nic nie pyta ..hehe ..Ja tłumaczę sobie tak -- osoby które mało jedzą są agresywne tak dowodzi nauka i to jest nie podważalne ,czyli nie jemy rybek nie nadrabiamy kiełbasą to jesteśmy nerwowi ;-))) dodam ,że ja ważę 110 kilo ;-)))
powiem tak !!!w miare szczegolowo moj punkt widzenia opisalem na swoim blogu pt co ze zlowiona ryba uwazam ze zbranie rybki na kolacje nie jest niczym zlym pod warunkiem ze robimy to z umiarem i w graicach rozsadku
pietro --masz nadwagę , kiłbasa ,mięso czy ryby są wartościowe ludzie którzy nie jedzą białka zwierzęcego mają słabo biologicznie rozwinięty mózg .pozdr...
Ja też biorę czasem rybkę,ale żadko ponieważ w moim domu ani żonka ani syn nie jedzą tych ryb.A ja jak mam smaka to wezmę jak nie to do wody.Każdy umiar ma swój smak
rysiek--- to się chwali masz zdrowe podejście .pozdr.....
jasne
panie Jurku dawaj pan ten przepis na tatar z pstrąga.Rybkę kupię na hodowlanym,one od małego są uświadamiane,że skończą w rybnym.
żartowałem, jadę w sobotę bez względu na pogodę,może wyskoczy do wobka jakiś tatar.
No cóż,
PZW nie tylko odławia lecz i zarybia - nasz zwiazek działa podobnie jak koła łowieckie. Jeśli ktoś nie lubi jeść ryb nie musi ich jeść lecz obrzucanie inwektywami wędkarza dla którego wylowienie taaakiej ryby jest realizacją jego łowieckiej pasji nie jest tu najlepszym wyjściem. Ilu z tych którzy to krytykują rzucają papiery i inne śmieci do rowów, spuszczają ścieki byle gdzie i myją auta nad stawami czy rzekami . Na skutek ich działalności "ukrytej" ginie więcej sumów niz jest odlawianych.
pozdrawiam Jerzy K.
jurek musisz napisać artykuł kulinarny , czekam na przepis tatara, pozdrawiam jestem z wami
Miałem napisany artykuł kulinarny "schabowy z leszcza "ale został zdjęty z mojej strony (blogu) nie wiem dlaczego , ale coś napiszę .---pozdr.....
ja krytykuję z doświadczenia :) reprezentuję racjonalny krytycyzm :) no, przynajmniej staram się kobikobi1 :) hehe :) ale fajne ryby zawsze fajnie jest pooglądać :) pozdrawiam i ... połamania
Prawda jest taka, że większość (nie wszyscy, ale większość) Bojowników o wolność dla ryb, kieruje sie bardzo prostym mechanizmem w swych zasadach. Mianowicie zazwyczaj są to ludzie pokroju: A- ja nie wezme do ręki węgorza! jest taki oślizły! i gluty sie przyklejają do rąk! obrzydlistwo!......B- ja nie będę się paprał bebechami i krwią, a co dopiero zdzierać łuskę! Paskuda! Rybę sobie kupię! czystą , gotową do szamania!..... C: ja nie będę żonie syfu robił w kuchni, bo by mnie chyba zabiła, nie może patrzeć na ten syf i w ogóle niecierpi zapachu ryby! D: Ja nie potrafię zabić stworzenia! taka mam naturę od małego! jak tatuś zabijał karpia na wigilię, to przez tydzień spać nie mogłem. Biedna rybka! .....E: U mnie w domu nikt nie potrafi sprawić ryby i ja też tego nie lubię i nie umiem tego robić, więc kupię sobie gotową w sklepie! F: A u mnie w domu nikt tego nie chce jeść, bo ości w tym coniemiara i nie ma cierpliwości żeby to dłubać, a mnie sie osobiście nie chce tego skrobać! od dziecka jesteśmy nierybni i wolimy wędzony boczek i kapustę. G: NIELICZNE OSOBY TRAKTUJACE WYPUSZCZANIE RYB DLA SAMEJ ZASADY, ale naprawdę na 100 dziwaków takich znajdzie się może jeden jedyny prawdziwy autentyk.
A wędkarstwo, jak i łowiectwo, opierają się na podstawowych instynktach człowieka. To prehistoryczna naleciałość na naturze człowieka. Mężczyzna łowił ryby i polował by zaspokoić głód rodziny. Coś z tego w nas pozostało. I nie jest żadnym zboczeniem własnoręczne łowienie ryb i ich spożywanie. Jest to po prostu potrzeba ducha i ciała. Zabieranie jednak ryb z łowiska ograniczone myśleniem i rozsądkiem to jaknajbardziej chwalebna sprawa. A ci wszyscy którzy swoją rację udowadniaja nazywając normalnych ludzi (rybożernych) zboczeńcami, mięsiarzami, mordercami, znaczą dla mnie osobiście tyle, co nic. Temat jest szeroki, ale nie tędy droga, nie trzeba nikogo wyzywać i poniewierać. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie i ciekaw jestem ilu ludzi mnie za to bedzie chciało zlinczować.
ja napewno cie nie zlinczuje bo mysle podobnie u mnie dziecko tez niejadlo ryb zreszta tak jak i ja do momentu az posmakowalo swierzego okonia-te ze sklepu sa niezjadliwe
Rysiek kto Ci ten wpis wywalił ? ja z chęcią poznałbym takie przepisy .Może administrator strony koła ??? chyba nie pokazałeś od początku?czyli jak się wali leszka w głowę :-0)Tyle mądrości w niektórych postach ,że nic dodać nic ująć ....Tak trzymać panowie niech każdy idzie drogą którą wskazuje mu sumienie bez obrażania się i wyzwisk .A swoją drogą może by stworzyć specjalny dział >>przepisy kulinarne czyli jak przyrządzić złapaną rybkę
już samo napisanie przepisu na rybę , moze spowodować agresję łowiących inaczej . :-)
Widzę, że to forum opanowali umiarkowani "no kill-owcy",do których i ja należę.Czy zauważyliście, iż dyskusja przebiega bez zgrzytów, w spokoju.I tak winno być zawsze. Pozdro ...
juz nie - juz sie pojawiły zgrzyty, a to za moją sprawą....... sorki
taki zgrzyt to nie zgrzyt,ale co z tym tatarem!!!!!!!!!!!
zdzichu :) ja wybierałem się w zeszłą niedzielę na troć, ale nie wyszło, :) ale w nadchodzącą niedzielę są znowu zawody trociowe na Inie :) tylko prognoza mówi, że będzie -6 przed południem - to znowu może być lipa. Hm, tak sobie myślę, że jakiś tęczowy mógłby podejść :) jako dzieciak sporo ich łapałem :)
pozdrawiam Jurku :) Apropo"s tak się zastanawiam nam problemem "no kill"ersów" :) bo jeśli ktoś lubi ryby, robi opłaty, stosuje przepisy i szanuje złowioną rybę (nie sprawia niepotrzebnego cierpienia) to nie widzę powodu, by miał je zabierać i zjadać. No killersów nie pojmuję w tym przynajmniej zakresie. Bo jeśli robię opłaty (i zazwyczaj to co zabiorę z łowiska w ciągu roku :) to nawe nie tyle co zapłaciłbym w wolnym handlu za ryby w sklepie) to czemu nie zabrać ryby (jeśli oczywiście postępuję prawnie) jeśli taki rybak, który relatywnie mniej opłat robi i ryby niewspółmiernie zabiera z łowiska. Przepraszam bardzo, czy jesteśmy frajerami, którzy płacą za zarybianie tylko po to by strzelić fotkę ze złowioną rybą i wypuścić ją by rybak targał ją siecią i łoił za to kasę?? to ja wolę oszczędzić tej rybie cierpień i zabrać ją ze sobą do domu. Może jeśli kiedyś całkowicie zabraknie ryb, to PZW obudzi się i zrobi coś z rybactwem/kłusownictwem (traktuję to na równi, bo w większości rybacy nie rozliczają się z ilości łowionej ryby). a wędkarze?? owszem, są wśród nas głupcy, którzy łowią po 10 kg płoci i zabierają to z łowiska a zapytani: po co?? odpowiadają: a to sąsiadce dam, i znajomym, a resztę to do octu bo jeść tego to nie bardzo, a potem łowiąc szczupłego dziwi się czemu mu brzuch do kręgosłupa przyrasta :) ale ta głupota (w znacznej mierze jak sądzę) to kwestia mentalności, która zmieni się w czasie, bo będziemy mniej żarłocznie patrzeć na zdobycz, a bardziej jako trofeum, które niepotrzeba koniecznie zabierać z łowiska, by się nim chwalić (w czym akurat nie widzę nic złego ;) pozdrawiam wszystkich i ... połamania kija
przepraszam za literówki :) ale poranek wczesny i jeszcze zaspany jestem :) pozdro
Jurekb chwalił się, że ma extra przepis, trzeba do niego "uderzyć"
Andrzej przy tej temperaturze (-6), to ja nie bardzo.Może na sob.-niedz. się troszkę ociepli to wypad na pstrążki zaliczę.
Pozdro ...
no właśnie temperatura mnie martwi :( od początku grudnia nie wędkowałem, tylko chodzę do sklepu i blachy, spławiki i takie tam drobiazgi kupuję :). a na trocie to mnie kolega ichtiolog zaprosił :) gdyby nie ochrona danych osobowych :) to pokazałbym tobie foty z jego rybami :) no, że tak powiem ojej :) okonie jak stodoła, a zdjęcie z wielką trocią ma na mapie wód naszego okręgu :) no pozazdrościć :) może czegoś się od niego nauczę :) a za dwa tygodnie wstępnie na jazia mamy jechać :) hehe tylko wszystko od pogody zależy. ale jeśli ta dopisze :) to chyba nic mnie w domu nie zatrzyma :)
ja mam zamiar na dniach wybrac sie na wisle ale niewiem jak tam teraz jest a wycieczka w ciemno pociagiem troszke mnie powstrzymuje
spoko ;) przyjdzie czas ;)
Można zabrać rybę jak ma się apetyt na jakiś szczególny przepis, ale wszystko w miarę rozsądku.Pozdr....
zgadzam się :) ja generalnie nie za bardzo, ale dobrą rybkę to bym zjadł. :) żona to co innego :) chce rybę i koniec :) ale też nie mówię jej ile ich wypuszczam :) hehe
Moja żona lubi lina ,karpia, węgorza a ja ich nie łowię .pozdr...
:) moja mnie molestuje właśnie na węgorza :) ale to dopiero latem jakiegoś upoluję :) eh, już nie mogę się doczekać jurku :) żeby już było :) ... może będę miał parę pytań do ciebie i zdziszka co do pstrągów :) bo moja wiedza kuleje w tym zakresie :) ale jakby co to odezwę się na prywatnym ;)
Tatar z pstrąga potokowego( nie może być z pstrąga tęczowego hodowlanego )można takiego tatara zrobić również z łososia norweskiego ,potok i łosoś mają pomarańczowe mięso .Sprawiamy rybę :filetujemy ,filety siekamy nożem bardzo drobno ,następnie ,cebulkę ,ogóreczek kiszony ,mogą być grzybki z octu ,przyprawy :sól ,pieprz ,maggi ,oliwa z oliwek , oczywiście żółtka z jajek --posypać natką z pietruszki (tatar podobny jak z wołowiny )-- ryby mają być świeże-- .No i do tego s ....ta ---smacznego !!!
Ależ Pietro pytał o co innego. To ja ci pietro odpowiem na temat. Cłowiek ze złowiona rybą, to tylko człowiek ze złowioną rybą, a nie kryminalista. Znam osobiście kilku "rycerzy krzyżowych", którzy mają w domu na ścianach powieszane takie łby, że się w pale nie mieści - ale oni rybek nie zabieraja z łowiska :-) ..... oni tylko łby zabierają, a resztę wypuszczają.
dzięki panie Jurku za przepis.idę teraz wystrugać jakiegoś wobka na sobotnią wyprawę.mam ochotę spróbować tatara.Zadzwonię po kumpla,ja zrobię tatar a on przyniesie.................oczywiście jak coś złowię .
Życzę powodzenia w złowieniu pstrąga-- na dwie osoby to kilogramowy , albo dwa mniejsze .pozdr.....
no jak wy tak możecie?! mordercy! :-)))
hehe :) może konkurs na największego rzeźnika wędkarskiej braci ;) tak na wesoło hehe :) to by się tu niektórzy oburzali :). no dobra, droczę się znowu :) ehhh "na lwyby" hehe