Pytanie jak w tytule - czy w miejscu gdzie bije rapa, a przy brzegu jest dużo spacerowiczów, jest sens się skradać? Czy może całkowicie odpuścić łowienie w takich miejscach, bo ryba widząc ludzi nie da się złowić? Ma ktoś o tym jakieś pojęcie?
W niedzielę byłem na rybkach na starorzeczu Bugu z nastawieniem na szczupaka ze spinem, co zauwazyłem ze ryba żerowała strasznie ale mimo zmianie przynęt kombinacji na wszystkie sposoby nic nie brało złapałem 2 małe szczupaki po 30cm i okonia 29cm, pozatym nic. prubowałem zmieniać zyłke na 20 zakładałem typowa przynęte boleniową i nic, siadłem w jednym miejscu w trawie i tak około godziny spędziłem w tym jednym miejscu nierobiąc hałasu ryba zerowała ok 5-10 metrów odemnie i nic nie udało mi się złowić była to godzina 14-15 wiec myśle kolego że będzie ciężko.. Pozdrawiam i oczywiście życze wyników
Spróbować zawsze warto ale mało prawdopodobne żeby bolek zaatakował przynętę w takich okolicznościach.Co innego kiedy zaskoczysz go na żerowisku lub w miejscu gdzie odpoczywa po ataku,wtedy Twoje szanse rosną znacznie.Grunt to nie dać się cwaniakowi zauważyć.
Miałem podobną sytuacje rok temu, planowałem ustawić się na bolenia, bił jak szalony, podszedłem cisza, odszedłem na 15 metrów i znów. Najbardziej cwane ryby jak dla mnie. Pozdrawiam
Nie poluje na bolenie, ale gdy ganiałem za szczupakiem zdarzyło mi sie kilka razy że złowiłem bolenia i zawsze to było tuż przed zachodem słońca, a używam plecionki 0,18 w kolorze czarnym. Oczywiście traktuje to jako fartowny przyłow. Spróbuj więc wieczorem.
Kiedyś się założyłem z gościem z promu, że złowię jednego z dyżurnych boleni jakie tam żyły. Molestowane były na okrągło wiec były bardzo cwane. Założyłem jedną z moich przynęt której na pewno nie znały i czekałem kiedy prom uderzy w betonową rampę. Wypłaszało to ukleje co zapewne boleń wykorzystywał. Przynętę poprowadziłem bardzo szybko od dna ku powierzchni. Branie nastąpiło w pół wody. I tak mam tam prom za free :)
Ostatnio 3 dni z rzędu próbowałem bezskutecznie złowić rapę na jednej z główek, gdzie kręciło się mnóstwo spacerowiczów. Ryby biły jak szalone, niemal wyskakując z wody. Dlatego ciekaw jestem czy w ogóle łowienie w takim miejscu ma sens? Czy to że boleń żeruje, pomimo masy kręcących się tam ludzi, nie znaczy że można go przechytrzyć? Dodam jeszcze że czwartego dnia złowiłem upragnioną rapę, jednak było to z pół kilometra dalej, na opasce, gdzie poza nielicznymi wędkarzami ludzie się nie zapuszczali, z racji gęstych chaszczy.
Nie łowię na takim łowisku i trudno powiedzieć.Na rzece jednak zdarzały mi się brania bolenia gdy przynęta był 2-3 m od szczytówki.Jeden boleń około 3 kg uderzył mi w uwalniacz do przynęt ciągnięty na sznurku metr od moich nóg,niestety uwalniacz nie miał kotwicy.:)
Pytanie jak w tytule - czy w miejscu gdzie bije rapa, a przy brzegu jest dużo spacerowiczów, jest sens się skradać? Czy może całkowicie odpuścić łowienie w takich miejscach, bo ryba widząc ludzi nie da się złowić? Ma ktoś o tym jakieś pojęcie?
Odpuść. Boleń to ryba która nie toleruje obecności człowieka i choć od razu nie opuszcza miejsca żerowania to raczej nie da się złowić.
Spróbować nie zaszkodzi ja bym porzucał.
W niedzielę byłem na rybkach na starorzeczu Bugu z nastawieniem na szczupaka ze spinem, co zauwazyłem ze ryba żerowała strasznie ale mimo zmianie przynęt kombinacji na wszystkie sposoby nic nie brało złapałem 2 małe szczupaki po 30cm i okonia 29cm, pozatym nic. prubowałem zmieniać zyłke na 20 zakładałem typowa przynęte boleniową i nic, siadłem w jednym miejscu w trawie i tak około godziny spędziłem w tym jednym miejscu nierobiąc hałasu ryba zerowała ok 5-10 metrów odemnie i nic nie udało mi się złowić była to godzina 14-15 wiec myśle kolego że będzie ciężko.. Pozdrawiam i oczywiście życze wyników
Spróbować zawsze warto ale mało prawdopodobne żeby bolek zaatakował przynętę w takich okolicznościach.Co innego kiedy zaskoczysz go na żerowisku lub w miejscu gdzie odpoczywa po ataku,wtedy Twoje szanse rosną znacznie.Grunt to nie dać się cwaniakowi zauważyć.
Miałem podobną sytuacje rok temu, planowałem ustawić się na bolenia, bił jak szalony, podszedłem cisza, odszedłem na 15 metrów i znów.
Najbardziej cwane ryby jak dla mnie.
Pozdrawiam
Nie poluje na bolenie, ale gdy ganiałem za szczupakiem zdarzyło mi sie kilka razy że złowiłem bolenia i zawsze to było tuż przed zachodem słońca, a używam plecionki 0,18 w kolorze czarnym. Oczywiście traktuje to jako fartowny przyłow. Spróbuj więc wieczorem.
Kiedyś się założyłem z gościem z promu, że złowię jednego z dyżurnych boleni jakie tam żyły. Molestowane były na okrągło wiec były bardzo cwane. Założyłem jedną z moich przynęt której na pewno nie znały i czekałem kiedy prom uderzy w betonową rampę. Wypłaszało to ukleje co zapewne boleń wykorzystywał. Przynętę poprowadziłem bardzo szybko od dna ku powierzchni. Branie nastąpiło w pół wody. I tak mam tam prom za free :)
Ostatnio 3 dni z rzędu próbowałem bezskutecznie złowić rapę na jednej z główek, gdzie kręciło się mnóstwo spacerowiczów. Ryby biły jak szalone, niemal wyskakując z wody. Dlatego ciekaw jestem czy w ogóle łowienie w takim miejscu ma sens? Czy to że boleń żeruje, pomimo masy kręcących się tam ludzi, nie znaczy że można go przechytrzyć? Dodam jeszcze że czwartego dnia złowiłem upragnioną rapę, jednak było to z pół kilometra dalej, na opasce, gdzie poza nielicznymi wędkarzami ludzie się nie zapuszczali, z racji gęstych chaszczy.
W zeszłym sezonie miałem dwa "bolki" nie całe 5 metrów od stanowiska na duże gumy (często lub prawie zawsze obstawionego).
Był to ładny spokojny poranenek bez specjalnej odzieży i innych ceregieli więc można.
W tym roku jeden wziął mi pod samymi nogami. Moim zdaniem nie ma reguły ale lepiej zachowywać się cicho i nie rzucać się w oczy.
Nie łowię na takim łowisku i trudno powiedzieć.Na rzece jednak zdarzały mi się brania bolenia gdy przynęta był 2-3 m od szczytówki.Jeden boleń około 3 kg uderzył mi w uwalniacz do przynęt ciągnięty na sznurku metr od moich nóg,niestety uwalniacz nie miał kotwicy.:)
nie przyzywczaja sie do ludzi reaguje i ploszy sie gdy ktos jest nieostrozny