RAPR jest regulaminem stowarzyszenia a nie ogólnym prawem. Według mnie na egzaminie powinny obowiązywać wiadomości z Ustawy o rybactwie śródlądowym i innych zarządzeń ministra związane z Amatorskim Połowem Ryb. Czy moje wnioski są trafne ? Zapraszam do dyskusji.
Tak sądzę że trafne, ale RAPR jest pisany na podstawie Ustawy o Rybactwie Śródlądowym, więc pytania są bezpośrednio związane z tą ustawą. Spróbuj nauczyć się tej ustawy na pamięć.:)
RAPR zawiera też punkty dotyczące tylko stowarzyszenia PZW lub zachowania się na wodach dzierżawionych przez PZW. Na egzaminie nie powinny padać pytania odnośnie tych punktów. Jeśli padają, to jest to łamanie prawa!
RAPR zawiera też punkty dotyczące tylko stowarzyszenia PZW lub zachowania się na wodach dzierżawionych przez PZW. Na egzaminie nie powinny padać pytania odnośnie tych punktów. Jeśli padają, to jest to łamanie prawa! Z ciekawości możesz przytoczyć takie pytania ?
Kolega osa jak mniemam ma egzamin za sobą więc nie rozumiem po co podnosi temat celowości pytań na egzaminie.Tych,którzy będą zdawali egzamin w przyszłości może czekać niemiłe zaskoczenie ponieważ nowa ustawa ściśle określa warunki przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarską.W egzaminach będą uczestniczyć,poza przedstawicielami PZW znającymi przepisy dotyczące wędkarstwa,także pracownicy wydziałów ochrony środowiska starostw.Pytania będą rozszerzone o ogólną ochronę przyrody i środowiska.Stara ustawa o rybactwie śródlądowym wprowadzała obowiązek posiadania Karty Wędkarskiej lecz nie precyzowała warunków jej uzyskania.Nowa już to precyzuje.
Troszkę mnie ten temat zaintrygował i idąc dalej tym tropem ciekawe co by było gdyby ...
zainteresowany zgłosił sie do dajmy na to starostwa , czy urzędu miejskiego w celu uzyskania takowej karty.Co by powiedziała pani za biurkiem i jakie materiały trzeba by było przyswoić , no i przed jaką komisją zdawać egzamin .Czy przypadkiem nie powstała by nowa komórka do tych spraw. A wtedy koszty na pewno były by większe . A może kartę otrzymali byśmy od ręki ...??
Witam kolego Romualdzie, czy mamy już nowszą ustawę, niż ta z 1985 ze zmianami wprowadzonymi w 2010 ? Czy jest to w przygotowaniu ?Pytam, bo nie zawsze człowiek jest na bieżąco.
Właśnie ta nowa ustawa określa,że minister w drodze rozporządzenia wyda warunki przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarska.Prawdopodobnie przepisy wykonawcze już są lub prowadzone są konsultacje ponieważ wydziały ochrony środowiska wykazują zainteresowanie sposobem przeprowadzania wspólnie egzaminów.
RAPR zawiera też punkty dotyczące tylko stowarzyszenia PZW lub zachowania się na wodach dzierżawionych przez PZW. Na egzaminie nie powinny padać pytania odnośnie tych punktów. Jeśli padają, to jest to łamanie prawa!
Z ciekawości możesz przytoczyć takie pytania ?
Ze strony prowadzonej przez PZW : http://www.kartawedkarska.pl
Źródło: Karta wędkarska
Jakie są obowiązki wędkarzy wobec środowiska zgodnie z przepisami RAPR?
- utrzymanie w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów - zapoznanie się z dodatkowymi ograniczeniami na wybranym przez siebie łowisku - zachowanie odpowiednich odstępów pomiędzy wędkarzami
Nie ma co kruszyć kopii....to starostwo powiatowe wydaje kartę wędkarską na podstawie obowiązujących przepisów i ono decyduje czy dany egzamin jest podstawą do wydania karty wędkarskiej.Wszystko wskazuje na to,że starostwa będą organizować a na pewno uczestniczyć w przeprowadzanych egzaminach.RAPR jest najstarszym i do niedawna był jedynym zbiorem przepisów dotyczących ochrony i pozyskania ryb na wędkę dlatego jest podstawą wiadomości potrzebnych do uzyskania karty wędkarskiej.Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale limity,wymiary i okresy ochronne ryb jak i pozostałe przepisy RAPR są opracowane na podstawie obowiązującego prawa i PZW nie ma prawa ich zmieniać,może jedynie zaostrzyć.
RAPR zawiera też punkty dotyczące tylko stowarzyszenia PZW lub zachowania się na wodach dzierżawionych przez PZW. Na egzaminie nie powinny padać pytania odnośnie tych punktów. Jeśli padają, to jest to łamanie prawa!
Z ciekawości możesz przytoczyć takie pytania ?
Ze strony prowadzonej przez PZW : http://www.kartawedkarska.pl
Źródło: Karta wędkarska
Jakie są obowiązki wędkarzy wobec środowiska zgodnie z przepisami RAPR?
- utrzymanie w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów - zapoznanie się z dodatkowymi ograniczeniami na wybranym przez siebie łowisku - zachowanie odpowiednich odstępów pomiędzy wędkarzami
Masz rację. Ustawodawca określił kto może przeprowadzać egzamin, z jakiej dziedziny i tyle. Pytania są już w gestii egzaminującego, nawet jeśli nie dotyczą zasad i warunków ochrony i połowu ryb . Temat ciekawy :)
Właśnie ta nowa ustawa określa,że minister w drodze rozporządzenia wyda warunki przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarska.Prawdopodobnie przepisy wykonawcze już są lub prowadzone są konsultacje ponieważ wydziały ochrony środowiska wykazują zainteresowanie sposobem przeprowadzania wspólnie egzaminów. Czyli kres "kupowania kart wędkarskich w wędkarskim" :)
Tak sądzę że trafne, ale RAPR jest pisany na podstawie Ustawy o Rybactwie Śródlądowym, więc pytania są bezpośrednio związane z tą ustawą. Spróbuj nauczyć się tej ustawy na pamięć.:)
Dokładnie- przed egzaminem co najmniej dwumiesięczny kurs......
Jeśli karta wędkarska ma czemuś służyć (bo po zmianie ustawy
o rybactwie śródlądowym służy głównie do odebrania praw wynikających z
konstytucji – karta przestała być dożywotnia, można ją trwale odebrać wyrokiem
sądu), to egzamin powinien być przeprowadzany zgodnie z ustawą i innymi rozporządzeniami
ministra. Karta wędkarska według prawa potwierdza wiedzę posiadacza z zakresu Amatorskiego
Połowy Ryb , ochrony środowiska itd …. Jeśli egzaminy przeprowadza się ze
znajomości RAPR to karta wędkarska jest zbędna. Praw konstytucyjnych nie
powinno odbierać się dożywotnio, (co to za kara, która na zawsze wyrzuca
człowieka poza nawias społeczeństwa bez możliwości poprawy i zadośćuczynienia w
swoim dalszym życiu), a RAPR to regulamin jednego ze stowarzyszeń wędkarskich,
więc jego znajomość nie spełnia podstaw prawnych egzaminu.
Po co ciągnąć tą biurokratyczną i kosztowna procedurę,
od karania są kodeksy karne, a potwierdzanie praw, które i tak posiadamy jest
kuriozalne. My wędkarze aby łowić zgodnie z prawem, musimy to prawo znać i
żadna karta wędkarska nam w tym nie pomoże
Kolego osa,tak chętnie Kolega podpiera się Konstytucją,a nie wie że Konstytucja chroni WŁASNOŚĆ.A dobrem ogólnym i własnością wszystkich jest tylko powietrze.Reszta jest czyjąś własnością.I każdy właściciel,sąsiad,samorząd czy też państwo decyduje na jakich warunkach udostępnia innym swoją własność.I zgodnie z Konstytucją,jako właściciel może żądać posiadania różnorakich uprawnień i opłat w tym karty wędkarskiej,karty łowiectwa podwodnego,uprawnień łowieckich,selekcjonerskich,prawa jazdy czy innych.PRLowska Konstytucja mówiła że wszystko jest własnością wszystkich ale nie zdało to egzaminu.Niech więc Kolega obudzi się z letargu i powróci do rzeczywistości.
moim zdaniem dobrze jest jak jest teraz czyli np. ja miałem pytania z wymiarów okresów ochronnych itp wątpie żeby ktoś całą ustawę ogarnął:)
Problem w tym, ze taki delikwent na karte idzie na egzamin, egzaminator pyta, jaki jest wymiar np. ploc. Dodajmy ze w tym okregu gdzie zdaje jest 15 cm, a ustawowo brak. No i co ma odpowiedziec egzaminowany. ?.
CześćPaweł bo egzamin to takie wyłudzenie pieniędzy w majestacie prawa ;-)Jeśli egzaminowany odpowie, że brak wymiaru to jeśli pojedzie na ryby tam gdzie płoć ma wymiar będzie musiał zweryfikować swoją wiedzę lub nosić przy sobie 200zł na mandat.To samo dotyczy wymiaru okonia ( 15 lub 18cm ), szczupaka którego wymiar nie pamiętam gdzie ale podniesiono do 55cm.Dodam jeszcze, że egzamin powinien polegać na rozpoznawaniu ryb ( po co znać wymiar bolenia jak nie odróżni go egzaminowany od uklejki ) ale też powinny być pytania z zakresu etyki ( czy wolno łowić ryby w ich zimowisku mimo, że na miejscu gdzie łowisz nie ma takiej tablicy ? ) lub " widzisz, że rzeką płynie bardzo dużo martwych ryb - co robisz ?". Ten kto nie chce znać wymiarów i okresów ochronnych i tak zda egzamin na zasadzie " ZZZ "Zakuć - Zaliczyć - Zapomnieć :-)I jeszcze coś sobie przypomniałem. Jeden ze znajomych kilka lat temu pochwalił się, że tak mu podeszły karasie jak nigdy - i duże i dużo. No mówię żeby pokazał - jak już je zobaczyłem zadałem tylko jedno pytanie : od kiedy karaś ma wąsy? Były to pełnołuskie karpiki :-(((JK
Dokladnie. Wedkarz idac nad wode ma obowiazek znac przepisy obowiazujace na danym lowisku a nie ogolnopolski regulamin amatorskiego polowu ryb. O kant d..y potluc egzaminy. One kompletnie niczemu nie sluza, przy obecnym systemie, a wrecz moga zaszkodzic. Go ten gosc co zdal egzamin, mowiac ze ploc nie ma wymiaru, moze gorzko tego pozalowac na lowisku.
Kolego osa,tak chętnie Kolega podpiera się Konstytucją,a nie wie że Konstytucja chroni WŁASNOŚĆ.A dobrem ogólnym i własnością wszystkich jest tylko powietrze.Reszta jest czyjąś własnością.I każdy właściciel,sąsiad,samorząd czy też państwo decyduje na jakich warunkach udostępnia innym swoją własność.I zgodnie z Konstytucją,jako właściciel może żądać posiadania różnorakich uprawnień i opłat w tym karty wędkarskiej,karty łowiectwa podwodnego,uprawnień łowieckich,selekcjonerskich,prawa jazdy czy innych.PRLowska Konstytucja mówiła że wszystko jest własnością wszystkich ale nie zdało to egzaminu.Niech więc Kolega obudzi się z letargu i powróci do rzeczywistości.
Nie jestem prawnikiem, ale trzeba rozróżnić własność
prywatną , oraz własność skarbu państwa. Własność skarbu państwa jest
własnością nas wszystkich i zarządzana przez aparat państwowy, a to jak ma być
zarządzana i jak udostępniana zgodnie z konstytucją i ustawami „okołokonstytucyjnymi”
decydujemy my wszyscy – na tym polega demokracja. A bzdurny wymysł karty
wędkarskiej nie służy dzisiaj nikomu i nie pełni żadnej ważnej roli w
zarządzaniu państwowym czyli nas wszystkich mieniem. Kiedyś był pomysł wprowadzenia karty
grzybiarza, a ja postuluję w tym szaleństwie wprowadzić kartę pieszego,
działkowicza, narciarza itd. Wszystko w imię dobra wspólnego !!
To nie jest tak ,Panowie.Egzamin zdaje się z prawa zawartego w odpowiednich ustawach a tylko zebranych w RAPR.Są to ustawy i rozporządzenia do nich:-ust o rybactwie-ust prawo wodne-ust prawo o ochronie środowiska-ust o ochronie przyrody-ust o ochronie zwierząt-rozp Min Środ. o ochronie gatunkowej zwierząt-rozp Min. Środ. w sprawie ochrony gatunkowej roślini inne.Pytania na egzaminie nie powinny dotyczyć zaostrzeń do regulaminu wprowadzających wyższe limity niż w regulaminie.To są przejściowe ograniczenia na szczeblu uprawnionego do rybactwa i zawarte w zezwoleniach.Egzamin ma stwierdzić czy kandydat posiada wystarczająca wiedzę w zakresie wędkarstwa, ochrony wód i ryb.Nie wymaga się śpiewającej znajomości regulaminów i ustaw.
To nie jest tak ,Panowie.Egzamin zdaje się z prawa zawartego w odpowiednich ustawach a tylko zebranych w RAPR.Są to ustawy i rozporządzenia do nich:-ust o rybactwie-ust prawo wodne-ust prawo o ochronie środowiska-ust o ochronie przyrody-ust o ochronie zwierząt-rozp Min Środ. o ochronie gatunkowej zwierząt-rozp Min. Środ. w sprawie ochrony gatunkowej roślini inne.Pytania na egzaminie nie powinny dotyczyć zaostrzeń do regulaminu wprowadzających wyższe limity niż w regulaminie.To są przejściowe ograniczenia na szczeblu uprawnionego do rybactwa i zawarte w zezwoleniach.Egzamin ma stwierdzić czy kandydat posiada wystarczająca wiedzę w zakresie wędkarstwa, ochrony wód i ryb.Nie wymaga się śpiewającej znajomości regulaminów i ustaw. CześćMoja uwaga dotyczy ogólnie tego, że na kij komu wymiary jak ryb nie odróżni, nad wodą nie będzie umiał się zachować i jeszcze nazbiera śniętych ryb i przyniesie do domu.A tu taki mały test:Stizostedion lucioperca to inna łacińska nazwa: - bo ja nie wiem. Pytanie pochodzi z testu online na Kartę Wędkarską .JK
Czyli kandydat odpowiadajac na pytanie o wymiar ploci powinien odpowiedziec - brak. Zdaje egzamin i przeswiadczony o wlasnej wiedzy idzie na ryby. Lowi np. 10 cm ploteczke i zaklada ja na zywca. I przychodzi patrol SSR z Policja i sru 200 zl. Pytam tak z ciekawosci. do czego w praktyce, na lowisku, ministrialna wiedza wedkarzowi ???. Do niczego. On idac na konkretne lowisko MUSI znac przepisy obowiazujace na nim i nic wiecej. I powinien byc swiadom, ze zadna wiedza z zdobyta podczas przygotowywania do egzaminu do niczego moze mu sie nie przydac. Ja jadac np na OS na San wiem ze musze stosowac haczyki bezzadziorowe, ze musze posiadac podbierak bezwezlowy, nie wolno zabrac mi zadnej ryby. A cala reszte mam gleboko w d..e.
Więc do czego służy karta wędkarska ? Po co egzamin na to "cudo". Zbędna biurokracja i tracone pieniądze, które można spożytkować w inny bardziej godny cel, np. zarybianie wód.
To pytanie może dotyczyć również wędkarzy którzy dawno zdali egzamin lub tez takich jak ja co nigdy nie zdawali egzaminu bo ich dawniej nie było,Kolego pawelz.Takie zmiany w okręgach są zapisane w zezwoleniach i trzeba to czytać.Podczas kontroli,biadolenie,że nie wiedziałem niczego nie usprawiedliwia.Trzeba ponadto wiedzieć czyj jest zbiornik i jakie obowiązują przepisy jeśli chcemy na nim łowić.I to dotyczy wszystkich,nowych i starych wędkarzy.Członków PZW i innych stowarzyszeń wędkarskich. Stizostedion lucioperca to XVIII wieczna nazwa łacińska sandacza.A kto to taki mądry wymyślił to pytanie?
To pytanie może dotyczyć również wędkarzy którzy dawno zdali egzamin lub tez takich jak ja co nigdy nie zdawali egzaminu bo ich dawniej nie było,Kolego pawelz.Takie zmiany w okręgach są zapisane w zezwoleniach i trzeba to czytać.Podczas kontroli,biadolenie,że nie wiedziałem niczego nie usprawiedliwia.Trzeba ponadto wiedzieć czyj jest zbiornik i jakie obowiązują przepisy jeśli chcemy na nim łowić.I to dotyczy wszystkich,nowych i starych wędkarzy.Członków PZW i innych stowarzyszeń wędkarskich. Stizostedion lucioperca to XVIII wieczna nazwa łacińska sandacza.A kto to taki mądry wymyślił to pytanie? Jakoś koledze nie dowierzam że egzaminu kiedyś nie zdawał. Trzeba jeszcze dwóch wprowadzających było posiadać by zostać do egzaminu dopuszczonym. No i trochę wiedzy kandydat posiadać powinien. Dziś to tylko kasę wziąć wystarczy i niech młody się męczy z wędką i regulaminem .Jego ryzyko. Najwyżej mandat dostanie ,to się nauczy. Pozdrawiam hoplita.
Karty wprowadzono gdzieś między rokiem 1975 a 1983. Ja też
nie zdawałem żadnego egzaminu, wszyscy którzy należeli do PZW i łowili już
wiele lat karty wędkarskie zostały wypisane w kołach wędkarskich. Miałem problem z wymianą na nową (po powodzi
i zalaniu piwnicy wraz z kartą), starostwo zażądało kwitu zdanego egzaminu. Ale
jak można mieć kartę bez zdania egzaminu ?
Po wezwaniu kierownika i krótkiej dyskusji wymieniono kartę
na nową !
Ano nie bylo. Ja mam karte od 74 roku. I nie pamietam zadnych egzaminow. Ich wprowadzenie nie zmniejszylo niewiedzy wedkarzy. Jestem o tym swiecie przekonany. A skoro wedkarz i tak musi sie uczyc przed kazdym wyjazdem na nowe lowisko, to jakiego grzyba mu ten egzamin ????. Przeciez to tylko marnowanie czasu i egzaminujacych i egzaminowanego. Jesli juz egzamin, to moze z wiedzy bardziej uniwersalnej - podstawowe wiadomosci z biologii ryb, z ich obchodzeniem sie, z wplywu na srodowisko wedkarza , z rozpoznawania tarlisk itp itd. A nie z przepisu kiedy jest okres ochronny troci w sytuacji gdzie gosc ma zamiar lowic tylko i wylacznie metoda gruntowa na pobliskich gliniankach. Dodam jeszcze tyklko tyle. Swiadomosc ekologiczna wsrod wedkarzy jest po prostu zadna. Ile razy widzimy, jak mala ryba wraca do wody po pieknym flopie, albo jest wysciskiwana sucha reka w celu odzyskania bezcennego haczyka. Pozniej potamy goscia co zlowil, a on odpowiada ze wypuscil iles tam ryb. I nie jest nawet swiadom faktu, ze on nie wypusci, on najprawdopodobniej usmiercil te ryby, tyle ze z odlozonym terminem egzekucji. I ta niewiedza jest uwazam gorsza niz fakt ze ktos tam nie wie ile wynosi wymiar np suma.
To pytanie może dotyczyć również wędkarzy którzy dawno zdali egzamin lub tez takich jak ja co nigdy nie zdawali egzaminu bo ich dawniej nie było,Kolego pawelz.Takie zmiany w okręgach są zapisane w zezwoleniach i trzeba to czytać.Podczas kontroli,biadolenie,że nie wiedziałem niczego nie usprawiedliwia.Trzeba ponadto wiedzieć czyj jest zbiornik i jakie obowiązują przepisy jeśli chcemy na nim łowić.I to dotyczy wszystkich,nowych i starych wędkarzy.Członków PZW i innych stowarzyszeń wędkarskich. Stizostedion lucioperca to XVIII wieczna nazwa łacińska sandacza.A kto to taki mądry wymyślił to pytanie? Cześćhttp://test.4free.pl/test/393317/38075
JK
Ten test jest nieaktualny ponieważ można łowić spod lodu na dwie wędki a on uznaje taką odpowiedz za błędna.To nie jest test na kartę wędkarską a być może jakiegoś doktoranta którejś Uczelni rolniczej.Żadne prawo nie obliguje do znajomości nazw łacińskich a tym bardziej tych które wyszły z użycia.
Co tu dużo się rozpisywać w Toruniu okres ochronny okonia jest od 01.04 do 31.04.i 18 cm.Mało który wędkarz starszy czy młodszy o tym wie,a co do tych suchych rąk za wyjęciem haczyka to jest regulamin,potrzeba sprzętu do wychaczania ryb. W tamtym roku obok mnie wędkarz dostał mandat w wys.20zł.Plastikowe kosztuje około 2zł,tylko trzeba mieć przywiązane np.do bryloczka,bo inaczej moment znika.SORRY okr.och.okonia jest w Toruniu od 01.01.2011.Jak czytałem przepisy na ten rok to więcej miast poszło tym śladem-chwała za to poz.połamania.
W regulaminie jest tylko, ze masz obowiazek posiadania whaczacza. Ale swiadomosc , jak go prawidlowo stosowac, to inna sprawa. Co z tego ze mam wyczepiacz, jesli wywloke rybe na brzeg, przetargam po piachu czy zwirze, wysciskam suchymi lapami bo sie miota a na koniec wyhaczaczem wyjme haczyk. Z tej ryby i tak wielkiego pozytku juz nie bedzie w wiekszosci wypadkow. I problebem jest fakt, ze wielu (wiekszosc) wedkarzy w takim postepowaniu nie widzi nic niewlasciwego. Im sie wydaje, ze ryba jak juz wraca do wody to "odzyje". Gdyby pytanie na egzaminie bylo np. Czemu w gorskich rzekach w pazdzierniku lepiej unikac brodzenia - zwlaszcza w miejscach ze zwirem - zamiast pytania o wymiar potoka, to taki gosc ktory poprawnie odpowiedzial, w przyszlosci byc moze przyczynilby sie do zwiekszenia populacja potoka nawet zabierajac dwa niewymiarowe niz ten co bierze 31 cm pstragi i jesienia w pogoni za lipieniem zadeptuje gniazda.
RAPR jest regulaminem stowarzyszenia a nie ogólnym prawem. Według mnie na egzaminie powinny obowiązywać wiadomości z Ustawy o rybactwie śródlądowym i innych zarządzeń ministra związane z Amatorskim Połowem Ryb. Czy moje wnioski są trafne ? Zapraszam do dyskusji.
Tak sądzę że trafne, ale RAPR jest pisany na podstawie Ustawy o Rybactwie Śródlądowym, więc pytania są bezpośrednio związane z tą ustawą. Spróbuj nauczyć się tej ustawy na pamięć.:)
RAPR zawiera też punkty dotyczące tylko stowarzyszenia PZW lub zachowania się na wodach dzierżawionych przez PZW. Na egzaminie nie powinny padać pytania odnośnie tych punktów. Jeśli padają, to jest to łamanie prawa!
RAPR zawiera też punkty dotyczące tylko stowarzyszenia PZW lub zachowania się na wodach dzierżawionych przez PZW. Na egzaminie nie powinny padać pytania odnośnie tych punktów. Jeśli padają, to jest to łamanie prawa!
Z ciekawości możesz przytoczyć takie pytania ?
Kolega osa jak mniemam ma egzamin za sobą więc nie rozumiem po co podnosi temat celowości pytań na egzaminie.Tych,którzy będą zdawali egzamin w przyszłości może czekać niemiłe zaskoczenie ponieważ nowa ustawa ściśle określa warunki przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarską.W egzaminach będą uczestniczyć,poza przedstawicielami PZW znającymi przepisy dotyczące wędkarstwa,także pracownicy wydziałów ochrony środowiska starostw.Pytania będą rozszerzone o ogólną ochronę przyrody i środowiska.Stara ustawa o rybactwie śródlądowym wprowadzała obowiązek posiadania Karty Wędkarskiej lecz nie precyzowała warunków jej uzyskania.Nowa już to precyzuje.
Witam :)
Troszkę mnie ten temat zaintrygował i idąc dalej tym tropem ciekawe co by było gdyby ...
zainteresowany zgłosił sie do dajmy na to starostwa , czy urzędu miejskiego w celu uzyskania takowej karty.Co by powiedziała pani za biurkiem i jakie materiały trzeba by było przyswoić , no i przed jaką komisją zdawać egzamin .Czy przypadkiem nie powstała by nowa komórka do tych spraw. A wtedy koszty na pewno były by większe . A może kartę otrzymali byśmy od ręki ...??
Witam kolego Romualdzie, czy mamy już nowszą ustawę, niż ta z 1985 ze zmianami wprowadzonymi w 2010 ? Czy jest to w przygotowaniu ?Pytam, bo nie zawsze człowiek jest na bieżąco.
Właśnie ta nowa ustawa określa,że minister w drodze rozporządzenia wyda warunki przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarska.Prawdopodobnie przepisy wykonawcze już są lub prowadzone są konsultacje ponieważ wydziały ochrony środowiska wykazują zainteresowanie sposobem przeprowadzania wspólnie egzaminów.
RAPR zawiera też punkty dotyczące tylko stowarzyszenia PZW lub zachowania się na wodach dzierżawionych przez PZW. Na egzaminie nie powinny padać pytania odnośnie tych punktów. Jeśli padają, to jest to łamanie prawa!
Z ciekawości możesz przytoczyć takie pytania ?
Ze strony prowadzonej przez PZW : http://www.kartawedkarska.pl
Źródło: Karta wędkarska
Jakie są obowiązki wędkarzy wobec środowiska zgodnie z przepisami RAPR?
- utrzymanie w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów
- zapoznanie się z dodatkowymi ograniczeniami na wybranym przez siebie łowisku
- zachowanie odpowiednich odstępów pomiędzy wędkarzami
I jeszcze jedno:
Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb PZW jest zbiorem:
a) zaleceń postępowania etycznego wędkarza,
b) przepisów łowienia w morzu,
c) przepisów obowiązujących wszystkich łowiących na wodach PZW
Nie ma co kruszyć kopii....to starostwo powiatowe wydaje kartę wędkarską na podstawie obowiązujących przepisów i ono decyduje czy dany egzamin jest podstawą do wydania karty wędkarskiej.Wszystko wskazuje na to,że starostwa będą organizować a na pewno uczestniczyć w przeprowadzanych egzaminach.RAPR jest najstarszym i do niedawna był jedynym zbiorem przepisów dotyczących ochrony i pozyskania ryb na wędkę dlatego jest podstawą wiadomości potrzebnych do uzyskania karty wędkarskiej.Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale limity,wymiary i okresy ochronne ryb jak i pozostałe przepisy RAPR są opracowane na podstawie obowiązującego prawa i PZW nie ma prawa ich zmieniać,może jedynie zaostrzyć.
RAPR zawiera też punkty dotyczące tylko stowarzyszenia PZW lub zachowania się na wodach dzierżawionych przez PZW. Na egzaminie nie powinny padać pytania odnośnie tych punktów. Jeśli padają, to jest to łamanie prawa!
Z ciekawości możesz przytoczyć takie pytania ?
Ze strony prowadzonej przez PZW : http://www.kartawedkarska.pl
Źródło: Karta wędkarska
Jakie są obowiązki wędkarzy wobec środowiska zgodnie z przepisami RAPR?
- utrzymanie w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów
- zapoznanie się z dodatkowymi ograniczeniami na wybranym przez siebie łowisku
- zachowanie odpowiednich odstępów pomiędzy wędkarzami
Masz rację. Ustawodawca określił kto może przeprowadzać egzamin, z jakiej dziedziny i tyle. Pytania są już w gestii egzaminującego, nawet jeśli nie dotyczą zasad i warunków ochrony i połowu ryb . Temat ciekawy :)
Właśnie ta nowa ustawa określa,że minister w drodze rozporządzenia wyda warunki przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarska.Prawdopodobnie przepisy wykonawcze już są lub prowadzone są konsultacje ponieważ wydziały ochrony środowiska wykazują zainteresowanie sposobem przeprowadzania wspólnie egzaminów.
Czyli kres "kupowania kart wędkarskich w wędkarskim" :)
Tak sądzę że trafne, ale RAPR jest pisany na podstawie Ustawy o Rybactwie Śródlądowym, więc pytania są bezpośrednio związane z tą ustawą. Spróbuj nauczyć się tej ustawy na pamięć.:)
Dokładnie- przed egzaminem co najmniej dwumiesięczny kurs......
moim zdaniem dobrze jest jak jest teraz czyli np. ja miałem pytania z wymiarów okresów ochronnych itp wątpie żeby ktoś całą ustawę ogarnął:)
Jeśli karta wędkarska ma czemuś służyć (bo po zmianie ustawy o rybactwie śródlądowym służy głównie do odebrania praw wynikających z konstytucji – karta przestała być dożywotnia, można ją trwale odebrać wyrokiem sądu), to egzamin powinien być przeprowadzany zgodnie z ustawą i innymi rozporządzeniami ministra. Karta wędkarska według prawa potwierdza wiedzę posiadacza z zakresu Amatorskiego Połowy Ryb , ochrony środowiska itd …. Jeśli egzaminy przeprowadza się ze znajomości RAPR to karta wędkarska jest zbędna. Praw konstytucyjnych nie powinno odbierać się dożywotnio, (co to za kara, która na zawsze wyrzuca człowieka poza nawias społeczeństwa bez możliwości poprawy i zadośćuczynienia w swoim dalszym życiu), a RAPR to regulamin jednego ze stowarzyszeń wędkarskich, więc jego znajomość nie spełnia podstaw prawnych egzaminu.
Po co ciągnąć tą biurokratyczną i kosztowna procedurę, od karania są kodeksy karne, a potwierdzanie praw, które i tak posiadamy jest kuriozalne. My wędkarze aby łowić zgodnie z prawem, musimy to prawo znać i żadna karta wędkarska nam w tym nie pomożeKolego osa,tak chętnie Kolega podpiera się Konstytucją,a nie wie że Konstytucja chroni WŁASNOŚĆ.A dobrem ogólnym i własnością wszystkich jest tylko powietrze.Reszta jest czyjąś własnością.I każdy właściciel,sąsiad,samorząd czy też państwo decyduje na jakich warunkach udostępnia innym swoją własność.I zgodnie z Konstytucją,jako właściciel może żądać posiadania różnorakich uprawnień i opłat w tym karty wędkarskiej,karty łowiectwa podwodnego,uprawnień łowieckich,selekcjonerskich,prawa jazdy czy innych.PRLowska Konstytucja mówiła że wszystko jest własnością wszystkich ale nie zdało to egzaminu.Niech więc Kolega obudzi się z letargu i powróci do rzeczywistości.
moim zdaniem dobrze jest jak jest teraz czyli np. ja miałem pytania z wymiarów okresów ochronnych itp wątpie żeby ktoś całą ustawę ogarnął:)
Problem w tym, ze taki delikwent na karte idzie na egzamin, egzaminator pyta, jaki jest wymiar np. ploc. Dodajmy ze w tym okregu gdzie zdaje jest 15 cm, a ustawowo brak. No i co ma odpowiedziec egzaminowany. ?.
CześćPaweł bo egzamin to takie wyłudzenie pieniędzy w majestacie prawa ;-)Jeśli egzaminowany odpowie, że brak wymiaru to jeśli pojedzie na ryby tam gdzie płoć ma wymiar będzie musiał zweryfikować swoją wiedzę lub nosić przy sobie 200zł na mandat.To samo dotyczy wymiaru okonia ( 15 lub 18cm ), szczupaka którego wymiar nie pamiętam gdzie ale podniesiono do 55cm.Dodam jeszcze, że egzamin powinien polegać na rozpoznawaniu ryb ( po co znać wymiar bolenia jak nie odróżni go egzaminowany od uklejki ) ale też powinny być pytania z zakresu etyki ( czy wolno łowić ryby w ich zimowisku mimo, że na miejscu gdzie łowisz nie ma takiej tablicy ? ) lub " widzisz, że rzeką płynie bardzo dużo martwych ryb - co robisz ?". Ten kto nie chce znać wymiarów i okresów ochronnych i tak zda egzamin na zasadzie " ZZZ "Zakuć - Zaliczyć - Zapomnieć :-)I jeszcze coś sobie przypomniałem. Jeden ze znajomych kilka lat temu pochwalił się, że tak mu podeszły karasie jak nigdy - i duże i dużo. No mówię żeby pokazał - jak już je zobaczyłem zadałem tylko jedno pytanie : od kiedy karaś ma wąsy? Były to pełnołuskie karpiki :-(((JK
Dokladnie.
Wedkarz idac nad wode ma obowiazek znac przepisy obowiazujace na danym lowisku a nie ogolnopolski regulamin amatorskiego polowu ryb. O kant d..y potluc egzaminy. One kompletnie niczemu nie sluza, przy obecnym systemie, a wrecz moga zaszkodzic. Go ten gosc co zdal egzamin, mowiac ze ploc nie ma wymiaru, moze gorzko tego pozalowac na lowisku.
WitajWidziałem jesiotra złowionego na Wiśle w okolicy Jabłonny. Wędkarz przyszedł do mnie do sklepu z pytaniem - CO TO ZA RYBA ? JK
Kolego osa,tak chętnie Kolega podpiera się Konstytucją,a nie wie że Konstytucja chroni WŁASNOŚĆ.A dobrem ogólnym i własnością wszystkich jest tylko powietrze.Reszta jest czyjąś własnością.I każdy właściciel,sąsiad,samorząd czy też państwo decyduje na jakich warunkach udostępnia innym swoją własność.I zgodnie z Konstytucją,jako właściciel może żądać posiadania różnorakich uprawnień i opłat w tym karty wędkarskiej,karty łowiectwa podwodnego,uprawnień łowieckich,selekcjonerskich,prawa jazdy czy innych.PRLowska Konstytucja mówiła że wszystko jest własnością wszystkich ale nie zdało to egzaminu.Niech więc Kolega obudzi się z letargu i powróci do rzeczywistości.
Nie jestem prawnikiem, ale trzeba rozróżnić własność prywatną , oraz własność skarbu państwa. Własność skarbu państwa jest własnością nas wszystkich i zarządzana przez aparat państwowy, a to jak ma być zarządzana i jak udostępniana zgodnie z konstytucją i ustawami „okołokonstytucyjnymi” decydujemy my wszyscy – na tym polega demokracja. A bzdurny wymysł karty wędkarskiej nie służy dzisiaj nikomu i nie pełni żadnej ważnej roli w zarządzaniu państwowym czyli nas wszystkich mieniem. Kiedyś był pomysł wprowadzenia karty grzybiarza, a ja postuluję w tym szaleństwie wprowadzić kartę pieszego, działkowicza, narciarza itd. Wszystko w imię dobra wspólnego !!
Paranoja!
To nie jest tak ,Panowie.Egzamin zdaje się z prawa zawartego w odpowiednich ustawach a tylko zebranych w RAPR.Są to ustawy i rozporządzenia do nich:-ust o rybactwie-ust prawo wodne-ust prawo o ochronie środowiska-ust o ochronie przyrody-ust o ochronie zwierząt-rozp Min Środ. o ochronie gatunkowej zwierząt-rozp Min. Środ. w sprawie ochrony gatunkowej roślini inne.Pytania na egzaminie nie powinny dotyczyć zaostrzeń do regulaminu wprowadzających wyższe limity niż w regulaminie.To są przejściowe ograniczenia na szczeblu uprawnionego do rybactwa i zawarte w zezwoleniach.Egzamin ma stwierdzić czy kandydat posiada wystarczająca wiedzę w zakresie wędkarstwa, ochrony wód i ryb.Nie wymaga się śpiewającej znajomości regulaminów i ustaw.
To nie jest tak ,Panowie.Egzamin zdaje się z prawa zawartego w odpowiednich ustawach a tylko zebranych w RAPR.Są to ustawy i rozporządzenia do nich:-ust o rybactwie-ust prawo wodne-ust prawo o ochronie środowiska-ust o ochronie przyrody-ust o ochronie zwierząt-rozp Min Środ. o ochronie gatunkowej zwierząt-rozp Min. Środ. w sprawie ochrony gatunkowej roślini inne.Pytania na egzaminie nie powinny dotyczyć zaostrzeń do regulaminu wprowadzających wyższe limity niż w regulaminie.To są przejściowe ograniczenia na szczeblu uprawnionego do rybactwa i zawarte w zezwoleniach.Egzamin ma stwierdzić czy kandydat posiada wystarczająca wiedzę w zakresie wędkarstwa, ochrony wód i ryb.Nie wymaga się śpiewającej znajomości regulaminów i ustaw.
CześćMoja uwaga dotyczy ogólnie tego, że na kij komu wymiary jak ryb nie odróżni, nad wodą nie będzie umiał się zachować i jeszcze nazbiera śniętych ryb i przyniesie do domu.A tu taki mały test:Stizostedion lucioperca to inna łacińska nazwa:
- bo ja nie wiem. Pytanie pochodzi z testu online na Kartę Wędkarską .JK
Czyli kandydat odpowiadajac na pytanie o wymiar ploci powinien odpowiedziec - brak. Zdaje egzamin i przeswiadczony o wlasnej wiedzy idzie na ryby. Lowi np. 10 cm ploteczke i zaklada ja na zywca. I przychodzi patrol SSR z Policja i sru 200 zl.
Pytam tak z ciekawosci. do czego w praktyce, na lowisku, ministrialna wiedza wedkarzowi ???. Do niczego. On idac na konkretne lowisko MUSI znac przepisy obowiazujace na nim i nic wiecej. I powinien byc swiadom, ze zadna wiedza z zdobyta podczas przygotowywania do egzaminu do niczego moze mu sie nie przydac.
Ja jadac np na OS na San wiem ze musze stosowac haczyki bezzadziorowe, ze musze posiadac podbierak bezwezlowy, nie wolno zabrac mi zadnej ryby. A cala reszte mam gleboko w d..e.
Więc do czego służy karta wędkarska ? Po co egzamin na to "cudo". Zbędna biurokracja i tracone pieniądze, które można spożytkować w inny bardziej godny cel, np. zarybianie wód.
To pytanie może dotyczyć również wędkarzy którzy dawno zdali egzamin lub tez takich jak ja co nigdy nie zdawali egzaminu bo ich dawniej nie było,Kolego pawelz.Takie zmiany w okręgach są zapisane w zezwoleniach i trzeba to czytać.Podczas kontroli,biadolenie,że nie wiedziałem niczego nie usprawiedliwia.Trzeba ponadto wiedzieć czyj jest zbiornik i jakie obowiązują przepisy jeśli chcemy na nim łowić.I to dotyczy wszystkich,nowych i starych wędkarzy.Członków PZW i innych stowarzyszeń wędkarskich.
Stizostedion lucioperca to XVIII wieczna nazwa łacińska sandacza.A kto to taki mądry wymyślił to pytanie?
To pytanie może dotyczyć również wędkarzy którzy dawno zdali egzamin lub tez takich jak ja co nigdy nie zdawali egzaminu bo ich dawniej nie było,Kolego pawelz.Takie zmiany w okręgach są zapisane w zezwoleniach i trzeba to czytać.Podczas kontroli,biadolenie,że nie wiedziałem niczego nie usprawiedliwia.Trzeba ponadto wiedzieć czyj jest zbiornik i jakie obowiązują przepisy jeśli chcemy na nim łowić.I to dotyczy wszystkich,nowych i starych wędkarzy.Członków PZW i innych stowarzyszeń wędkarskich.
Stizostedion lucioperca to XVIII wieczna nazwa łacińska sandacza.A kto to taki mądry wymyślił to pytanie?
Jakoś koledze nie dowierzam że egzaminu kiedyś nie zdawał. Trzeba jeszcze dwóch wprowadzających było posiadać by zostać do egzaminu dopuszczonym. No i trochę wiedzy kandydat posiadać powinien. Dziś to tylko kasę wziąć wystarczy i niech młody się męczy z wędką i regulaminem .Jego ryzyko. Najwyżej mandat dostanie ,to się nauczy. Pozdrawiam hoplita.
Ja Kolego zostałem członkiem PZW Anno Domini 1962r.Wtedy nie było wprowadzających ani żadnych egzaminów.
Karty wprowadzono gdzieś między rokiem 1975 a 1983. Ja też nie zdawałem żadnego egzaminu, wszyscy którzy należeli do PZW i łowili już wiele lat karty wędkarskie zostały wypisane w kołach wędkarskich. Miałem problem z wymianą na nową (po powodzi i zalaniu piwnicy wraz z kartą), starostwo zażądało kwitu zdanego egzaminu. Ale jak można mieć kartę bez zdania egzaminu ?
Po wezwaniu kierownika i krótkiej dyskusji wymieniono kartę na nową !
Ano nie bylo. Ja mam karte od 74 roku. I nie pamietam zadnych egzaminow.
Ich wprowadzenie nie zmniejszylo niewiedzy wedkarzy. Jestem o tym swiecie przekonany.
A skoro wedkarz i tak musi sie uczyc przed kazdym wyjazdem na nowe lowisko, to jakiego grzyba mu ten egzamin ????. Przeciez to tylko marnowanie czasu i egzaminujacych i egzaminowanego.
Jesli juz egzamin, to moze z wiedzy bardziej uniwersalnej - podstawowe wiadomosci z biologii ryb, z ich obchodzeniem sie, z wplywu na srodowisko wedkarza , z rozpoznawania tarlisk itp itd. A nie z przepisu kiedy jest okres ochronny troci w sytuacji gdzie gosc ma zamiar lowic tylko i wylacznie metoda gruntowa na pobliskich gliniankach.
Dodam jeszcze tyklko tyle. Swiadomosc ekologiczna wsrod wedkarzy jest po prostu zadna. Ile razy widzimy, jak mala ryba wraca do wody po pieknym flopie, albo jest wysciskiwana sucha reka w celu odzyskania bezcennego haczyka. Pozniej potamy goscia co zlowil, a on odpowiada ze wypuscil iles tam ryb. I nie jest nawet swiadom faktu, ze on nie wypusci, on najprawdopodobniej usmiercil te ryby, tyle ze z odlozonym terminem egzekucji. I ta niewiedza jest uwazam gorsza niz fakt ze ktos tam nie wie ile wynosi wymiar np suma.
To pytanie może dotyczyć również wędkarzy którzy dawno zdali egzamin lub tez takich jak ja co nigdy nie zdawali egzaminu bo ich dawniej nie było,Kolego pawelz.Takie zmiany w okręgach są zapisane w zezwoleniach i trzeba to czytać.Podczas kontroli,biadolenie,że nie wiedziałem niczego nie usprawiedliwia.Trzeba ponadto wiedzieć czyj jest zbiornik i jakie obowiązują przepisy jeśli chcemy na nim łowić.I to dotyczy wszystkich,nowych i starych wędkarzy.Członków PZW i innych stowarzyszeń wędkarskich.
Stizostedion lucioperca to XVIII wieczna nazwa łacińska sandacza.A kto to taki mądry wymyślił to pytanie?
Cześćhttp://test.4free.pl/test/393317/38075 JK
Ten test jest nieaktualny ponieważ można łowić spod lodu na dwie wędki a on uznaje taką odpowiedz za błędna.To nie jest test na kartę wędkarską a być może jakiegoś doktoranta którejś Uczelni rolniczej.Żadne prawo nie obliguje do znajomości nazw łacińskich a tym bardziej tych które wyszły z użycia.
CześćMasz rację - to jakaś staroć ;-)Dopiero jak się rozwiąże to widać.JK
Co tu dużo się rozpisywać w Toruniu okres ochronny okonia jest od 01.04 do 31.04.i 18 cm.Mało który wędkarz starszy czy młodszy o tym wie,a co do tych suchych rąk za wyjęciem haczyka to jest regulamin,potrzeba sprzętu do wychaczania ryb. W tamtym roku obok mnie wędkarz dostał mandat w wys.20zł.Plastikowe kosztuje około 2zł,tylko trzeba mieć przywiązane np.do bryloczka,bo inaczej moment znika.SORRY okr.och.okonia jest w Toruniu od 01.01.2011.Jak czytałem przepisy na ten rok to więcej miast poszło tym śladem-chwała za to poz.połamania.
W regulaminie jest tylko, ze masz obowiazek posiadania whaczacza. Ale swiadomosc , jak go prawidlowo stosowac, to inna sprawa. Co z tego ze mam wyczepiacz, jesli wywloke rybe na brzeg, przetargam po piachu czy zwirze, wysciskam suchymi lapami bo sie miota a na koniec wyhaczaczem wyjme haczyk. Z tej ryby i tak wielkiego pozytku juz nie bedzie w wiekszosci wypadkow. I problebem jest fakt, ze wielu (wiekszosc) wedkarzy w takim postepowaniu nie widzi nic niewlasciwego. Im sie wydaje, ze ryba jak juz wraca do wody to "odzyje".
Gdyby pytanie na egzaminie bylo np. Czemu w gorskich rzekach w pazdzierniku lepiej unikac brodzenia - zwlaszcza w miejscach ze zwirem - zamiast pytania o wymiar potoka, to taki gosc ktory poprawnie odpowiedzial, w przyszlosci byc moze przyczynilby sie do zwiekszenia populacja potoka nawet zabierajac dwa niewymiarowe niz ten co bierze 31 cm pstragi i jesienia w pogoni za lipieniem zadeptuje gniazda.
TAK