Witam . Czy nie jest jeszcze za późno na łowienie karpi i karasek? jeżeli nie to jakie przynęty; chleb, bułka, kukurydza, ziemniak, czerwony robak? jaki grunt ustawić; przy powierzchni, czy przynęta ma leżeć na dnie??
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
nic dodać nic ująć :) Grześ ma racje
Nigdy nie jest za późno , bez urazy ale teraz to jak by mi ktoś zapłacił bym jechał z nim za karpikiem do bym nie pojechał totalni to się kupy nie trzyma. Co innego poświecić kilka chwil dla drapieżnika . A nie marnować czas na karpie o tej porze roku. Równie dobrze mogę z balkonu z takimi samymi wynikami jak nad wodą łapać.
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
W stan hibernacji zapadają niema wyłącznie stałocieplne. Cóż , wygląda na to , że sytuację uratował malutki cudzysłów.... Zjawisko hibernacji występuje u zwierząt stałocieplnych, z tym, że odnosi
się głównie do ssaków. Wśród ssaków w sen zimowy zapadają: stekowce,
torbacze i łożyskowce. W naszej faunie w sen zimowy zapadają np. nietoperze, jeż, susły, świstak, popielicowate, chomik. U tych zwierząt występuje bardzo znaczne obniżenie temperatury ciała (u chomika o 25- 30°C), niekiedy prawie do poziomu temperatury otoczenia 6°C — chomik; 8°C — świstak. Znacznie obniża się rytm oddechowy, spada ciśnienie krwi oraz zmniejsza się liczba uderzeń serca (u jeża z 200 do 20 uderzeń na minutę, u nietoperza z 450 do 15 uderzeń na minutę). U wielu ssaków drapieżnych np. i niedźwiedzia, borsuka czy jenota oraz u gryzoni np. u wiewiórki występuje tzw, hibernacja płytka albo spoczynek zimowy. W tym przypadku obniżenie temperatury ciała jest znacznie mniejsze (u niedźwiedzia z 38°C do 31,3°C). W tym stanie również ulegają zahamowaniu funkcje życiowe jednak w mniejszym stopniu (liczba uderzeń serca u niedźwiedzia zmniejsza się z 40 do 8 uderzeń na min. u gryzoni do 2 - 5 uderzeń na minutę). Hibernacja czyli sen zimowy pochodzi od łacińskiego słowa hibernare, co oznacza zimowanie. Stanowi rodzaj przystosowania organizmu do przetrwania trudnych warunków zimowych, ujemnych temperatur oraz braku pokarmu. W czasie hibernacji dochodzi do obniżenia temperatury ciała, a tym samym znacznego obniżenia metabolizmu. O hibernacji można mówić w odniesieniu do zwierząt stałocieplnych, natomiast zwierzęta zmiennocieplne zapadają w stan odrętwienia zimowego. Różnica między tymi zwierzętami polega na tym, iż zwierzęta stałocieplne obniżają temperaturę ciała do pewnej granicy i na tym poziomie potrafią ją utrzymać pomimo wahań temperatury otoczenia, natomiast u zwierząt zmiennocieplnych obniżenie temperatury ciała postępuje wraz z obniżaniem się temperatury otoczenia. Regulacja procesu hibernacji odbywa się w ośrodku termoregulacyjnym mieszczącym się w podwzgórzu ( część mózgowia ) Zmiennocieplene nie mają one rozwiniętych ośrodków termoregulacyjnych w podwzgórzu, temperatura ich ciała zmienia się wraz ze zmianami temperatury otoczenia. W przypadku tych zwierząt często używa się terminu odrętwienie zimowe zamiast hibernacja. W naszej strefie klimatycznej podlegają temu zjawisku wszystkie płazy i gady oraz ryby.... Już zupełnie na marginesie ( jako ciekawostka ) - także dalecy filogenetycznie (odlegli w dziedziczeniu ) przodkowie człowieka hibernowali ... Świadczy o tym ... obecność niewielkich ilości gliceryny we krwi noworodków , która pomimo niewydolnego jeszcze ośrodka termoregulacyjnego ( podwzgórza ) , stanowi dość wydatny czynnik obniżający ryzyko oziębienia organizmu . To tak zwany atawizm ( odległa genetycznie cecha naszych przodków ).
Witam . Czy nie jest jeszcze za późno na łowienie karpi i karasek? jeżeli nie to jakie przynęty; chleb, bułka, kukurydza, ziemniak, czerwony robak? jaki grunt ustawić; przy powierzchni, czy przynęta ma leżeć na dnie??
pozdro
Jest za późno na łowienie karpi i karasi (!). Wyniki będą słabe , bliskie zeru. I jeszcze jedno : gdy kogoś pozdrawiasz , pisz pełne wyrazy - bo nie każdy lubi lub rozumie zwrot "Pozdro " . Ta odzywka , nawet jeśli rzucona pod czyimś adresem ze szczerym entuzjazmem - niewiele znaczy. To zwrot ukuty przez łobuzów obciętych na globus i ubranych w rzadko prane jeansowe hajdawery. Naucz się mówić po prostu "Pozdrawiam " - albowiem dla wielu osób suche , lakoniczne "pozdro " kojarzy się lekceważącym stosunkiem do rozmówcy.
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
W stan hibernacji zapadają niema wyłącznie stałocieplne. Cóż , wygląda na to , że sytuację uratował malutki cudzysłów.... Zjawisko hibernacji występuje u zwierząt stałocieplnych, z tym, że odnosi
się głównie do ssaków. Wśród ssaków w sen zimowy zapadają: stekowce,
torbacze i łożyskowce. W naszej faunie w sen zimowy zapadają np. nietoperze, jeż, susły, świstak, popielicowate, chomik. U tych zwierząt występuje bardzo znaczne obniżenie temperatury ciała (u chomika o 25- 30°C), niekiedy prawie do poziomu temperatury otoczenia 6°C — chomik; 8°C — świstak. Znacznie obniża się rytm oddechowy, spada ciśnienie krwi oraz zmniejsza się liczba uderzeń serca (u jeża z 200 do 20 uderzeń na minutę, u nietoperza z 450 do 15 uderzeń na minutę). U wielu ssaków drapieżnych np. i niedźwiedzia, borsuka czy jenota oraz u gryzoni np. u wiewiórki występuje tzw, hibernacja płytka albo spoczynek zimowy. W tym przypadku obniżenie temperatury ciała jest znacznie mniejsze (u niedźwiedzia z 38°C do 31,3°C). W tym stanie również ulegają zahamowaniu funkcje życiowe jednak w mniejszym stopniu (liczba uderzeń serca u niedźwiedzia zmniejsza się z 40 do 8 uderzeń na min. u gryzoni do 2 - 5 uderzeń na minutę). Hibernacja czyli sen zimowy pochodzi od łacińskiego słowa hibernare, co oznacza zimowanie. Stanowi rodzaj przystosowania organizmu do przetrwania trudnych warunków zimowych, ujemnych temperatur oraz braku pokarmu. W czasie hibernacji dochodzi do obniżenia temperatury ciała, a tym samym znacznego obniżenia metabolizmu. O hibernacji można mówić w odniesieniu do zwierząt stałocieplnych, natomiast zwierzęta zmiennocieplne zapadają w stan odrętwienia zimowego. Różnica między tymi zwierzętami polega na tym, iż zwierzęta stałocieplne obniżają temperaturę ciała do pewnej granicy i na tym poziomie potrafią ją utrzymać pomimo wahań temperatury otoczenia, natomiast u zwierząt zmiennocieplnych obniżenie temperatury ciała postępuje wraz z obniżaniem się temperatury otoczenia. Regulacja procesu hibernacji odbywa się w ośrodku termoregulacyjnym mieszczącym się w podwzgórzu ( część mózgowia ) Zmiennocieplene nie mają one rozwiniętych ośrodków termoregulacyjnych w podwzgórzu, temperatura ich ciała zmienia się wraz ze zmianami temperatury otoczenia. W przypadku tych zwierząt często używa się terminu odrętwienie zimowe zamiast hibernacja. W naszej strefie klimatycznej podlegają temu zjawisku wszystkie płazy i gady oraz ryby.... Już zupełnie na marginesie ( jako ciekawostka ) - także dalecy filogenetycznie (odlegli w dziedziczeniu ) przodkowie człowieka hibernowali ... Świadczy o tym ... obecność niewielkich ilości gliceryny we krwi noworodków , która pomimo niewydolnego jeszcze ośrodka termoregulacyjnego ( podwzgórza ) , stanowi dość wydatny czynnik obniżający ryzyko oziębienia organizmu . To tak zwany atawizm ( odległa genetycznie cecha naszych przodków ).
A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym. :) 2 lata temu bardzo dobrze brały z pod lodu właśnie karpie .
Tak ogłupiałe karpie które prawdopodobnie były wpuszczone do wody przed zamarznięciem tafli . Bardzo śmieszne może jeszcze na kulki..?
Nie wiem dla czego szydzisz z mojej wypowiedzi.." Bardzo smieszne " były wpuszczane ale już jakiś czas ponad miesiąc po wpuszczeniu. Nie brały na kulki tylko na kanapkę ( biały+kukurydza). Ja nie zmyślam. Trzeba było robić szersze przeręble żeby móc je wyciągnąć ...
A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym. :) 2 lata temu bardzo dobrze brały z pod lodu właśnie karpie .
Nie szydzę , jak kolega Piotr zauważył ze to pewnie mały karp bo większy niż 40 cm pewnie nie został wyciągnięty . Po za tym padł jeden przykład więc chyba nie jest normą u Ciebie wybieranie się na karpie z pod lodu?? Miesiąc czasu to nie dużo dla świeżo wpuszczonego karpia , raczej nie zdąży się rozejść i przestawić z trybu życia w hodowlanym stawie . Pewnie jeszcze te karpie wszystkie w zamrażalniku wylądowały. I tak w ogóle główny wątek został troszkę odstawiony , więc dalej uważam by nastawianie się na połów karpi w środku grudnia jest głupotom .
A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym. :) 2 lata temu bardzo dobrze brały z pod lodu właśnie karpie .
Nie szydzę , jak kolega Piotr zauważył ze to pewnie mały karp bo większy niż 40 cm pewnie nie został wyciągnięty . Po za tym padł jeden przykład więc chyba nie jest normą u Ciebie wybieranie się na karpie z pod lodu?? Miesiąc czasu to nie dużo dla świeżo wpuszczonego karpia , raczej nie zdąży się rozejść i przestawić z trybu życia w hodowlanym stawie . Pewnie jeszcze te karpie wszystkie w zamrażalniku wylądowały. I tak w ogóle główny wątek został troszkę odstawiony , więc dalej uważam by nastawianie się na połów karpi w środku grudnia jest głupotom .
Zależy od łowiska. Karpie osiągały ponad 40 cm do dochodziły do 2,5 kg :).. I owszem te wymiarowe złowione przeze mnie wylądowały w zamrażalce, bo po to były wpuszczane i wpuszczane są co roku :)
Ja też słyszałem o łowieniu karpi pod lodem od kolegów którym ufam,że nie bajerują.Podobno były dni w których brały bardzo intensywnie i nie było to pojedyncze wydarzenie.
Ja też słyszałem o łowieniu karpi pod lodem od kolegów którym ufam,że nie bajerują.Podobno były dni w których brały bardzo intensywnie i nie było to pojedyncze wydarzenie.
No.. Fajnie że chociaż jeden kolega wie o czym mówię :)
Ja też słyszałem o łowieniu karpi pod lodem od kolegów którym ufam,że nie bajerują.Podobno były dni w których brały bardzo intensywnie i nie było to pojedyncze wydarzenie.
No.. Fajnie że chociaż jeden kolega wie o czym mówię :)
Nie obraźcie się zwłaszcza sliwka15, nie mam zamiary doprowadzić do głupiego sporu, kłótni itd. Wiem sam ze to się zdarza złapać karpia z pod lodu. Ale temat jest inny. i może inaczej sliwka czy wybrała byś się jutro na ryby , a dokładniej nastawiając się na karpie? Bo ja nie
Ja nie należę do obrażalskich ;p. No to ja powiem tak.. Miesiąc temu zarybili podblisku staw karpiami.. Połapano przez kilka dni i brania zanikły całkowicie.. Więc mam w planie zacząć nęcić przez kilka dni i przyczaić się z 2,3 dni może akurat trafie w porę ich żerowania.. Bo co roku tak było, że łowiliśmy je wtedy gdy żyłka i przelotki zamarzały i faktycznie raz z pod lodu.. Ale gdybym nie znał łowiska, nie wiedział o tym, że jest tak że w danym zbiorniku karpie mają takie zwyczaje ( te świeżo wpuszczone ) to wątpię , a raczej jestem przekonany że nie skusił bym sie na taka wyprawę :)
"kzyhu" jak się tylko chce ruszyć z domu nad wodę, to nigdy nie jest za wcześnie/późno. Tylko trzeba jeszcze chętną do współpracy rybkę znaleźć. i tu może kolega pomoże? Panie "chewbacca" proszę o rozszerzenie tematu hibernacji, snu, odrętwienia zimowego dla ryb.
"kzyhu" jak się tylko chce ruszyć z domu nad wodę, to nigdy nie jest za wcześnie/późno. Tylko trzeba jeszcze chętną do współpracy rybkę znaleźć. i tu może kolega pomoże? Panie "chewbacca" proszę o rozszerzenie tematu hibernacji, snu, odrętwienia zimowego dla ryb.
Nie piszę na zamówienie ! Nocną porą ( 1 :20 ) sporządziłem bardzo obszerny wpis na temat ryb ,ale okazało się ,że ten cholerny system mnie wylogował i tekst przepadł .
Fragment o karasiu , uratowałem. Karaś zimą : karaś jest mistrzem metabolicznych sztuczek
. Ryba ta jak wiadomo uwielbia przebywać w zbiornikach obficie
zarośniętych i których dno grubo wyścieła muł pełen gnijącej
materii organicznej (spożytkowującej tlen na procesy syntezy gazów
gnilnych : siarkowodoru , metanu , fluorowodoru , dwutlenku węgla
) . Takie płytkie zbiorniki , zimową porą - bardzo często pokrywa
bardzo gruba warstwa lodu ( czasem zdarza się , że przemarza do
dna , a karaś przebywa w mule , zakopany na ponad 0,5 metra albo
przeżywa temperaturę zbliżoną do zera analitycznego ). Lód
zalegający na zbiorniku - nie dopuszcza tlenu z powietrza ( który
i tak dość trudno i powoli miesza się z wodą ) , utrudniona jest
też lub niemożliwa synteza tlenu dzięki pozostałym zielonym
resztkom roślinności wodnej , produkującej życiodajny gaz w
procesie fotosyntezy... A więc jak karaś radzi sobie w tych
ekstremalnych warunkach ? Komórka żywa czerpie energię ze spalania
glukozy ( synteza ATP ) , W normalnych warunkach końcowym
produktem przemian zachodzących w komórkach - są : woda i
dwutlenek węgla . W warunkach beztlenowych - reakcja rozkładu
glukozy na "czynniki pierwsze " - polega na przemianie glukozy w
mleczan ( w procesie glikolizy ) . Gdyby cały cykl polegał tylko
na glikolizie - szkodliwy związek jaki są mleczany - zatruł
komórki , spowolnił procesy życiowe a nawet wywołał śmierć ( np
po forsownym holu , centra mięśniowe są zalane związkami
zakwaszającymi je i ryba zdycha w wyniku "zakwasów ). U karasia
występuje coś w rodzaju beztlenowego metabolizmu , gdzie owe
mleczany przekształcane są w etanol , który jako końcowy produkt
krąży we krwi.Jego organizm korzysta z glukozy , wytwarzając w
procesie glikolizy - mleczan i nie przetwarza go dalej .Następny
etap przemian zachodzi w przypadku ostrego niedotlenienia i wtedy
cały mleczan zostaje rozprowadzony w krwiobiegu - trafiając
wreszcie do mięśni . W mięśniach następuje proceder "gorzelniany "
czyli produkcja alkoholu - dającego energię ... Jednym słowem : pływająca gorzelnia.
Nie piszę na zamówienie ! Nocną porą ( 1 :20 ) sporządziłem bardzo
obszerny wpis na temat ryb ,ale okazało się ,że ten cholerny system mnie
wylogował i tekst przepadł .
Jarek - to dlaczego nie piszesz w " Wordzie " i później nie korzystasz z opcji" kopiuj i wklej " ?
Ja miałem analogiczną sytuację z wpisem na blogu i musiałem go później odtwarzać - kumpel podpowiedział korzystanie z Worda i się sprawdziło .
Ps. Cóż , wygląda na to , że sytuację uratował malutki cudzysłów....
Celowo użyłem w tym zdaniu cudzysłowu , ponieważ nie znałem poprawnego ichtiologicznego czy też biologicznego określenia stanu , w jaki ryby zapadają na okres zimowy . :))
Toteż zaznaczyłem ,że cudzysłów dał odbiorcom do zrozumienia , iż
nie o hibernację Tobie chodzi a o to , że ryby są po prostu ZAMULONE
... Ryby jako stworzenia zmiennocieplne ( to jest u których
temperatura ciała uzależniona jest od ciepłoty otoczenia ) - wraz z
wychładzającą się wodą spowalniają swoje funkcje metaboliczne . W
tym celu , schodzą do najgłębszych partii zbiornika ( jeśli to jest
oczywiście jezioro - gdzie równowaga termiczna zostaje zachowana
dzięki strefom termicznym - tzw stratyfikacja termiczna jezior się
kłania ) Ryby przebywają w głębokich partiach wód , przebywają w
zimowisku - gdyż temperatura zimą , jest tam relatywnie wyższa niż
przy powierzchni . Latem i jesienią natomiast - sytuacja się odwraca
( czym bliżej powierzchni tym woda ma wyższą temperaturę ). Nazywa
się to ustaleniem termokliny ( metalimnion ) , latem - następuje
gwałtowny spadek temperatury wody wraz z głębokością (termoklina), a
w okresie stagnacji zimowej - jej podwyższenie , stąd ryby
ciepłolubne przebywają zimą na głębinie a ich metabolizm jest
znacznie spowolniony ( karp , lin i niektóre z wybitnych piecuchów
zapadających w "odrętwienie " takich jak węgorz ). Pokuszę się o
stwierdzenie , iż z zupełną odwrotnością opisanej sytuacji jest
przypadek ryby wybitnie zimnolubnej jaką jest miętus - ryba
słodkowodna z rodziny dorszowatych , np : populacja żyjąca w
oligotroficznym , ubogim w substancje pokarmowe - jeziorze Hańcza (
notabene najgłębszym jeziorze Polski ) - bytując na głębokości 50 m
( brzeg hypolimnionu , nie zatrutego jeszcze gazami gnilnymi jako to
się dzieje w jeziorach mezotroficznych czyli umiarkowanie
zeutrofizowanych ) wykazuje niemałą aktywność żerową w miesiącach
czerwiec - lipiec - sierpień , na co pozwala natlenienie i
temperatura tych warstw wody. Wracając do zimnych pór roku...
Przemiana materii u ryb przebywających w zimowisku jest znacznie
spowolniona - nie oznacza to jednak , że nie zachowują pewnej formy
aktywności w zakresie odżywiania się , gromadzenia rezerw
energetycznych niezbędnych do przetrwania. Połów jednak tych ryb na
wędkę jest w tym okresie mało prawdopodobny a sporadyczne przypadki
zaś ich złowienia ( jakie onegdaj zdarzały się już i w naszym kraju
, wśród których zdarzał się nawet i węgorz spod lodu ), należy
rozpatrywać w kategoriach szczęśliwego zbiegu okoliczności , dużego
farta. Z pewnością nie należy liczyć na zaplanowany , udany połów
tych ryb zimą - chyba , że mamy do czynienia ze zbiornikiem będącym
częścią obiegu sytemu chłodniczego elektrowni ( w których zrzut
ciepłej wody - tzw zanieczyszczenie termiczne powoduje zatarcie się
granic pór roku i cyklu przemian zachodzących w przyrodzie). Ryby
przebywające w zimowisku , o spowolnionych procesach przemiany
materii - choć nie są ryby chore a ich stan jest prawidłowością
fizjologiczną - można porównać w pewnym sensie do ... chorego na
niedoczynność tarczycy . Weźmy , na przykład chorego na
niedoczynność tarczycy - u takiej osoby , w wyniku zachwiania
gospodarki hormonalnej - następuje spowolnienie przemiany materii ,
czynności motorycznych i psychicznych , obrzęk śluzowaty a także
tycie mimo iż chory je niewiele . Ryby o spowolnionej przemianie
materii - też mogą pobierać pokarm w porcjach mikroskopijnych. Co
się zaś tyczy aktywności karpi i innych hodowlanych wpuszczanych do
naszych wód nielegalnie i ze szkodą dla wodnego środowiska ....
Ciepłolubna ryba jaką jest przecież karp , świeżo wpuszczony do danego
zbiornika wykazuje aktywność żerową bo nie zatracił jeszcze cech
udomowienia , nie zna strachu przed człowiekiem - który karmiąc go
wytworzył w nim reakcję na bodziec warunkowy a osłabił odruch warunkowy -
czyli karmiąc rybę granulatem czy innym rodzajem paszy - o ustalonej
porze i w ustalony sposób - w pewnym stopniu tę rybę obłaskawił ( czyli
poddał habituacji ). Nęcenie w określonym miejscu zgrupowania się
świeżo wpuszczonych , na poły oswojonych ryb - może skutkować braniem
nawet w dość mocno wychłodzonej wodzie - albowiem ryba zareagowała na
bodziec warunkowy jakim jest w tym wypadku dostępność pokarmu
oferowanego przez wrzucającego zanętę wędkarza .... Czasem
pewnych przypadków nie da się wytłumaczyć naukowo ; gdzieś w jakimś
małym jeziorku ktoś złowił lina na mormyszkę , karpia na "diabełka " ,
węgorza na małą wahadłówkę itp.
dla wielu osób suche , lakoniczne "pozdro " kojarzy się lekceważącym stosunkiem do rozmówcy.
pozdrawiam i życzę wesołych świąt
To był bardziej żart niż przytyk. Niemniej jednak zawsze warto upomnieć :nigdy nie będziesz kulturalny ,mówiąc "Pozdro ". Dobrych słów nie podrobisz , tak jak nie podrobisz dobrego posiłku. Wesołych Świąt !
drodzy koledzy nikt chyba nie napisał o wędkowaniu w okolicach elektrowni itp jak już temat tak się rozwija to napiszcie też o tym że są miejsca w tym kraju gdzie ryba żeruje cały rok jak np w Rybniku pozdrawiam wesołych świąt .
Witam . Czy nie jest jeszcze za późno na łowienie karpi i karasek?
jeżeli nie to jakie przynęty; chleb, bułka, kukurydza, ziemniak, czerwony robak?
jaki grunt ustawić; przy powierzchni, czy przynęta ma leżeć na dnie??
pozdro
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
nic dodać nic ująć :) Grześ ma racje
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
nic dodać nic ująć :) Grześ ma racje
Nigdy nie jest za późno , bez urazy ale teraz to jak by mi ktoś zapłacił bym jechał z nim za karpikiem do bym nie pojechał totalni to się kupy nie trzyma. Co innego poświecić kilka chwil dla drapieżnika . A nie marnować czas na karpie o tej porze roku. Równie dobrze mogę z balkonu z takimi samymi wynikami jak nad wodą łapać.
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
W stan hibernacji zapadają niema wyłącznie stałocieplne. Cóż , wygląda na to , że sytuację uratował malutki cudzysłów.... Zjawisko hibernacji występuje u zwierząt stałocieplnych, z tym, że odnosi się głównie do ssaków. Wśród ssaków w sen zimowy zapadają: stekowce, torbacze i łożyskowce. W naszej faunie w sen zimowy zapadają np. nietoperze, jeż, susły, świstak, popielicowate, chomik. U tych zwierząt występuje bardzo znaczne obniżenie temperatury ciała (u chomika o 25- 30°C), niekiedy prawie do poziomu temperatury otoczenia 6°C — chomik; 8°C — świstak. Znacznie obniża się rytm oddechowy, spada ciśnienie krwi oraz zmniejsza się liczba uderzeń serca (u jeża z 200 do 20 uderzeń na minutę, u nietoperza z 450 do 15 uderzeń na minutę). U wielu ssaków drapieżnych np. i niedźwiedzia, borsuka czy jenota oraz u gryzoni np. u wiewiórki występuje tzw, hibernacja płytka albo spoczynek zimowy. W tym przypadku obniżenie temperatury ciała jest znacznie mniejsze (u niedźwiedzia z 38°C do 31,3°C). W tym stanie również ulegają zahamowaniu funkcje życiowe jednak w mniejszym stopniu (liczba uderzeń serca u niedźwiedzia zmniejsza się z 40 do 8 uderzeń na min. u gryzoni do 2 - 5 uderzeń na minutę). Hibernacja czyli sen zimowy pochodzi od łacińskiego słowa hibernare, co oznacza zimowanie. Stanowi rodzaj przystosowania organizmu do przetrwania trudnych warunków zimowych, ujemnych temperatur oraz braku pokarmu. W czasie hibernacji dochodzi do obniżenia temperatury ciała, a tym samym znacznego obniżenia metabolizmu. O hibernacji można mówić w odniesieniu do zwierząt stałocieplnych, natomiast zwierzęta zmiennocieplne zapadają w stan odrętwienia zimowego. Różnica między tymi zwierzętami polega na tym, iż zwierzęta stałocieplne obniżają temperaturę ciała do pewnej granicy i na tym poziomie potrafią ją utrzymać pomimo wahań temperatury otoczenia, natomiast u zwierząt zmiennocieplnych obniżenie temperatury ciała postępuje wraz z obniżaniem się temperatury otoczenia. Regulacja procesu hibernacji odbywa się w ośrodku termoregulacyjnym mieszczącym się w podwzgórzu ( część mózgowia ) Zmiennocieplene nie mają one rozwiniętych ośrodków termoregulacyjnych w podwzgórzu, temperatura ich ciała zmienia się wraz ze zmianami temperatury otoczenia. W przypadku tych zwierząt często używa się terminu odrętwienie zimowe zamiast hibernacja. W naszej strefie klimatycznej podlegają temu zjawisku wszystkie płazy i gady oraz ryby.... Już zupełnie na marginesie ( jako ciekawostka ) - także dalecy filogenetycznie (odlegli w dziedziczeniu ) przodkowie człowieka hibernowali ... Świadczy o tym ... obecność niewielkich ilości gliceryny we krwi noworodków , która pomimo niewydolnego jeszcze ośrodka termoregulacyjnego ( podwzgórza ) , stanowi dość wydatny czynnik obniżający ryzyko oziębienia organizmu . To tak zwany atawizm ( odległa genetycznie cecha naszych przodków ).
Witam . Czy nie jest jeszcze za późno na łowienie karpi i karasek?
jeżeli nie to jakie przynęty; chleb, bułka, kukurydza, ziemniak, czerwony robak?
jaki grunt ustawić; przy powierzchni, czy przynęta ma leżeć na dnie??
pozdro
Jest za późno na łowienie karpi i karasi (!). Wyniki będą słabe , bliskie zeru. I jeszcze jedno : gdy kogoś pozdrawiasz , pisz pełne wyrazy - bo nie każdy lubi lub rozumie zwrot "Pozdro " . Ta odzywka , nawet jeśli rzucona pod czyimś adresem ze szczerym entuzjazmem - niewiele znaczy. To zwrot ukuty przez łobuzów obciętych na globus i ubranych w rzadko prane jeansowe hajdawery. Naucz się mówić po prostu "Pozdrawiam " - albowiem dla wielu osób suche , lakoniczne "pozdro " kojarzy się lekceważącym stosunkiem do rozmówcy.
Nigdy nie jest za późno , ale karp ma swoje upodobania co do żerowania , musi mieć określoną temperaturę wody , w której najlepiej żeruje . a chwili obecnej przy występujących już nocą temperaturach ujemnych woda ma niską temperaturę , a co za tym idzie żerowanie karpia jest znikome , albo praktycznie żadne - ryby już " hibernują " na okres zimowy .
W stan hibernacji zapadają niema wyłącznie stałocieplne. Cóż , wygląda na to , że sytuację uratował malutki cudzysłów.... Zjawisko hibernacji występuje u zwierząt stałocieplnych, z tym, że odnosi się głównie do ssaków. Wśród ssaków w sen zimowy zapadają: stekowce, torbacze i łożyskowce. W naszej faunie w sen zimowy zapadają np. nietoperze, jeż, susły, świstak, popielicowate, chomik. U tych zwierząt występuje bardzo znaczne obniżenie temperatury ciała (u chomika o 25- 30°C), niekiedy prawie do poziomu temperatury otoczenia 6°C — chomik; 8°C — świstak. Znacznie obniża się rytm oddechowy, spada ciśnienie krwi oraz zmniejsza się liczba uderzeń serca (u jeża z 200 do 20 uderzeń na minutę, u nietoperza z 450 do 15 uderzeń na minutę). U wielu ssaków drapieżnych np. i niedźwiedzia, borsuka czy jenota oraz u gryzoni np. u wiewiórki występuje tzw, hibernacja płytka albo spoczynek zimowy. W tym przypadku obniżenie temperatury ciała jest znacznie mniejsze (u niedźwiedzia z 38°C do 31,3°C). W tym stanie również ulegają zahamowaniu funkcje życiowe jednak w mniejszym stopniu (liczba uderzeń serca u niedźwiedzia zmniejsza się z 40 do 8 uderzeń na min. u gryzoni do 2 - 5 uderzeń na minutę). Hibernacja czyli sen zimowy pochodzi od łacińskiego słowa hibernare, co oznacza zimowanie. Stanowi rodzaj przystosowania organizmu do przetrwania trudnych warunków zimowych, ujemnych temperatur oraz braku pokarmu. W czasie hibernacji dochodzi do obniżenia temperatury ciała, a tym samym znacznego obniżenia metabolizmu. O hibernacji można mówić w odniesieniu do zwierząt stałocieplnych, natomiast zwierzęta zmiennocieplne zapadają w stan odrętwienia zimowego. Różnica między tymi zwierzętami polega na tym, iż zwierzęta stałocieplne obniżają temperaturę ciała do pewnej granicy i na tym poziomie potrafią ją utrzymać pomimo wahań temperatury otoczenia, natomiast u zwierząt zmiennocieplnych obniżenie temperatury ciała postępuje wraz z obniżaniem się temperatury otoczenia. Regulacja procesu hibernacji odbywa się w ośrodku termoregulacyjnym mieszczącym się w podwzgórzu ( część mózgowia ) Zmiennocieplene nie mają one rozwiniętych ośrodków termoregulacyjnych w podwzgórzu, temperatura ich ciała zmienia się wraz ze zmianami temperatury otoczenia. W przypadku tych zwierząt często używa się terminu odrętwienie zimowe zamiast hibernacja. W naszej strefie klimatycznej podlegają temu zjawisku wszystkie płazy i gady oraz ryby.... Już zupełnie na marginesie ( jako ciekawostka ) - także dalecy filogenetycznie (odlegli w dziedziczeniu ) przodkowie człowieka hibernowali ... Świadczy o tym ... obecność niewielkich ilości gliceryny we krwi noworodków , która pomimo niewydolnego jeszcze ośrodka termoregulacyjnego ( podwzgórza ) , stanowi dość wydatny czynnik obniżający ryzyko oziębienia organizmu . To tak zwany atawizm ( odległa genetycznie cecha naszych przodków ).
CześćO rzesz kurza stopa ;-)JK
A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym. :)
2 lata temu bardzo dobrze brały z pod lodu właśnie karpie .
A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym. :)
2 lata temu bardzo dobrze brały z pod lodu właśnie karpie .
Tak ogłupiałe karpie które prawdopodobnie były wpuszczone do wody przed zamarznięciem tafli . Bardzo śmieszne może jeszcze na kulki..?
Wlsnie te wpuszczane moga brac czesto tak sie zdarza ale te wieksze to juz raczej przypadek jak sie trafi
A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym. :)
2 lata temu bardzo dobrze brały z pod lodu właśnie karpie .
Tak ogłupiałe karpie które prawdopodobnie były wpuszczone do wody przed zamarznięciem tafli . Bardzo śmieszne może jeszcze na kulki..?
Nie wiem dla czego szydzisz z mojej wypowiedzi.." Bardzo smieszne " były wpuszczane ale już jakiś czas ponad miesiąc po wpuszczeniu.Nie brały na kulki tylko na kanapkę ( biały+kukurydza).
Ja nie zmyślam. Trzeba było robić szersze przeręble żeby móc je wyciągnąć ...
A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym. :)
2 lata temu bardzo dobrze brały z pod lodu właśnie karpie .
Nie szydzę , jak kolega Piotr zauważył ze to pewnie mały karp bo większy niż 40 cm pewnie nie został wyciągnięty . Po za tym padł jeden przykład więc chyba nie jest normą u Ciebie wybieranie się na karpie z pod lodu?? Miesiąc czasu to nie dużo dla świeżo wpuszczonego karpia , raczej nie zdąży się rozejść i przestawić z trybu życia w hodowlanym stawie . Pewnie jeszcze te karpie wszystkie w zamrażalniku wylądowały. I tak w ogóle główny wątek został troszkę odstawiony , więc dalej uważam by nastawianie się na połów karpi w środku grudnia jest głupotom .
A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tym. :)
2 lata temu bardzo dobrze brały z pod lodu właśnie karpie .
Nie szydzę , jak kolega Piotr zauważył ze to pewnie mały karp bo większy niż 40 cm pewnie nie został wyciągnięty . Po za tym padł jeden przykład więc chyba nie jest normą u Ciebie wybieranie się na karpie z pod lodu?? Miesiąc czasu to nie dużo dla świeżo wpuszczonego karpia , raczej nie zdąży się rozejść i przestawić z trybu życia w hodowlanym stawie . Pewnie jeszcze te karpie wszystkie w zamrażalniku wylądowały. I tak w ogóle główny wątek został troszkę odstawiony , więc dalej uważam by nastawianie się na połów karpi w środku grudnia jest głupotom .
Zależy od łowiska. Karpie osiągały ponad 40 cm do dochodziły do 2,5 kg :)..I owszem te wymiarowe złowione przeze mnie wylądowały w zamrażalce, bo po to były wpuszczane i wpuszczane są co roku :)
Ja też słyszałem o łowieniu karpi pod lodem od kolegów którym ufam,że nie bajerują.Podobno były dni w których brały bardzo intensywnie i nie było to pojedyncze wydarzenie.
Ja też słyszałem o łowieniu karpi pod lodem od kolegów którym ufam,że nie bajerują.Podobno były dni w których brały bardzo intensywnie i nie było to pojedyncze wydarzenie.
No.. Fajnie że chociaż jeden kolega wie o czym mówię :)
Ja też słyszałem o łowieniu karpi pod lodem od kolegów którym ufam,że nie bajerują.Podobno były dni w których brały bardzo intensywnie i nie było to pojedyncze wydarzenie.
No.. Fajnie że chociaż jeden kolega wie o czym mówię :)
Nie obraźcie się zwłaszcza sliwka15, nie mam zamiary doprowadzić do głupiego sporu, kłótni itd. Wiem sam ze to się zdarza złapać karpia z pod lodu. Ale temat jest inny. i może inaczej sliwka czy wybrała byś się jutro na ryby , a dokładniej nastawiając się na karpie? Bo ja nie
Ja nie należę do obrażalskich ;p. No to ja powiem tak.. Miesiąc temu zarybili podblisku staw karpiami.. Połapano przez kilka dni i brania zanikły całkowicie.. Więc mam w planie zacząć nęcić przez kilka dni i przyczaić się z 2,3 dni może akurat trafie w porę ich żerowania.. Bo co roku tak było, że łowiliśmy je wtedy gdy żyłka i przelotki zamarzały i faktycznie raz z pod lodu..
Ale gdybym nie znał łowiska, nie wiedział o tym, że jest tak że w danym zbiorniku karpie mają takie zwyczaje ( te świeżo wpuszczone ) to wątpię , a raczej jestem przekonany że nie skusił bym sie na taka wyprawę :)
"kzyhu" jak się tylko chce ruszyć z domu nad wodę, to nigdy nie jest za wcześnie/późno. Tylko trzeba jeszcze chętną do współpracy rybkę znaleźć. i tu może kolega pomoże?
Panie "chewbacca" proszę o rozszerzenie tematu hibernacji, snu, odrętwienia zimowego dla ryb.
"kzyhu" jak się tylko chce ruszyć z domu nad wodę, to nigdy nie jest za wcześnie/późno. Tylko trzeba jeszcze chętną do współpracy rybkę znaleźć. i tu może kolega pomoże?
Panie "chewbacca" proszę o rozszerzenie tematu hibernacji, snu, odrętwienia zimowego dla ryb.
Nie piszę na zamówienie ! Nocną porą ( 1 :20 ) sporządziłem bardzo obszerny wpis na temat ryb ,ale okazało się ,że ten cholerny system mnie wylogował i tekst przepadł .
Fragment o karasiu , uratowałem. Karaś zimą : karaś jest mistrzem metabolicznych sztuczek . Ryba ta jak wiadomo uwielbia przebywać w zbiornikach obficie zarośniętych i których dno grubo wyścieła muł pełen gnijącej materii organicznej (spożytkowującej tlen na procesy syntezy gazów gnilnych : siarkowodoru , metanu , fluorowodoru , dwutlenku węgla ) . Takie płytkie zbiorniki , zimową porą - bardzo często pokrywa bardzo gruba warstwa lodu ( czasem zdarza się , że przemarza do dna , a karaś przebywa w mule , zakopany na ponad 0,5 metra albo przeżywa temperaturę zbliżoną do zera analitycznego ). Lód zalegający na zbiorniku - nie dopuszcza tlenu z powietrza ( który i tak dość trudno i powoli miesza się z wodą ) , utrudniona jest też lub niemożliwa synteza tlenu dzięki pozostałym zielonym resztkom roślinności wodnej , produkującej życiodajny gaz w procesie fotosyntezy... A więc jak karaś radzi sobie w tych ekstremalnych warunkach ? Komórka żywa czerpie energię ze spalania glukozy ( synteza ATP ) , W normalnych warunkach końcowym produktem przemian zachodzących w komórkach - są : woda i dwutlenek węgla . W warunkach beztlenowych - reakcja rozkładu glukozy na "czynniki pierwsze " - polega na przemianie glukozy w mleczan ( w procesie glikolizy ) . Gdyby cały cykl polegał tylko na glikolizie - szkodliwy związek jaki są mleczany - zatruł komórki , spowolnił procesy życiowe a nawet wywołał śmierć ( np po forsownym holu , centra mięśniowe są zalane związkami zakwaszającymi je i ryba zdycha w wyniku "zakwasów ). U karasia występuje coś w rodzaju beztlenowego metabolizmu , gdzie owe mleczany przekształcane są w etanol , który jako końcowy produkt krąży we krwi.Jego organizm korzysta z glukozy , wytwarzając w procesie glikolizy - mleczan i nie przetwarza go dalej .Następny etap przemian zachodzi w przypadku ostrego niedotlenienia i wtedy cały mleczan zostaje rozprowadzony w krwiobiegu - trafiając wreszcie do mięśni . W mięśniach następuje proceder "gorzelniany " czyli produkcja alkoholu - dającego energię ... Jednym słowem : pływająca gorzelnia.
Nie piszę na zamówienie ! Nocną porą ( 1 :20 ) sporządziłem bardzo obszerny wpis na temat ryb ,ale okazało się ,że ten cholerny system mnie wylogował i tekst przepadł .
Jarek - to dlaczego nie piszesz w " Wordzie " i później nie korzystasz z opcji" kopiuj i wklej " ?
Ja miałem analogiczną sytuację z wpisem na blogu i musiałem go później odtwarzać - kumpel podpowiedział korzystanie z Worda i się sprawdziło .
Ps. Cóż , wygląda na to , że sytuację uratował malutki cudzysłów....
Celowo użyłem w tym zdaniu cudzysłowu , ponieważ nie znałem poprawnego ichtiologicznego czy też biologicznego określenia stanu , w jaki ryby zapadają na okres zimowy . :))
Toteż zaznaczyłem ,że cudzysłów dał odbiorcom do zrozumienia , iż nie o hibernację Tobie chodzi a o to , że ryby są po prostu ZAMULONE ... Ryby jako stworzenia zmiennocieplne ( to jest u których temperatura ciała uzależniona jest od ciepłoty otoczenia ) - wraz z wychładzającą się wodą spowalniają swoje funkcje metaboliczne . W tym celu , schodzą do najgłębszych partii zbiornika ( jeśli to jest oczywiście jezioro - gdzie równowaga termiczna zostaje zachowana dzięki strefom termicznym - tzw stratyfikacja termiczna jezior się kłania ) Ryby przebywają w głębokich partiach wód , przebywają w zimowisku - gdyż temperatura zimą , jest tam relatywnie wyższa niż przy powierzchni . Latem i jesienią natomiast - sytuacja się odwraca ( czym bliżej powierzchni tym woda ma wyższą temperaturę ). Nazywa się to ustaleniem termokliny ( metalimnion ) , latem - następuje gwałtowny spadek temperatury wody wraz z głębokością (termoklina), a w okresie stagnacji zimowej - jej podwyższenie , stąd ryby ciepłolubne przebywają zimą na głębinie a ich metabolizm jest znacznie spowolniony ( karp , lin i niektóre z wybitnych piecuchów zapadających w "odrętwienie " takich jak węgorz ). Pokuszę się o stwierdzenie , iż z zupełną odwrotnością opisanej sytuacji jest przypadek ryby wybitnie zimnolubnej jaką jest miętus - ryba słodkowodna z rodziny dorszowatych , np : populacja żyjąca w oligotroficznym , ubogim w substancje pokarmowe - jeziorze Hańcza ( notabene najgłębszym jeziorze Polski ) - bytując na głębokości 50 m ( brzeg hypolimnionu , nie zatrutego jeszcze gazami gnilnymi jako to się dzieje w jeziorach mezotroficznych czyli umiarkowanie zeutrofizowanych ) wykazuje niemałą aktywność żerową w miesiącach czerwiec - lipiec - sierpień , na co pozwala natlenienie i temperatura tych warstw wody. Wracając do zimnych pór roku... Przemiana materii u ryb przebywających w zimowisku jest znacznie spowolniona - nie oznacza to jednak , że nie zachowują pewnej formy aktywności w zakresie odżywiania się , gromadzenia rezerw energetycznych niezbędnych do przetrwania. Połów jednak tych ryb na wędkę jest w tym okresie mało prawdopodobny a sporadyczne przypadki zaś ich złowienia ( jakie onegdaj zdarzały się już i w naszym kraju , wśród których zdarzał się nawet i węgorz spod lodu ), należy rozpatrywać w kategoriach szczęśliwego zbiegu okoliczności , dużego farta. Z pewnością nie należy liczyć na zaplanowany , udany połów tych ryb zimą - chyba , że mamy do czynienia ze zbiornikiem będącym częścią obiegu sytemu chłodniczego elektrowni ( w których zrzut ciepłej wody - tzw zanieczyszczenie termiczne powoduje zatarcie się granic pór roku i cyklu przemian zachodzących w przyrodzie). Ryby przebywające w zimowisku , o spowolnionych procesach przemiany materii - choć nie są ryby chore a ich stan jest prawidłowością fizjologiczną - można porównać w pewnym sensie do ... chorego na niedoczynność tarczycy . Weźmy , na przykład chorego na niedoczynność tarczycy - u takiej osoby , w wyniku zachwiania gospodarki hormonalnej - następuje spowolnienie przemiany materii , czynności motorycznych i psychicznych , obrzęk śluzowaty a także tycie mimo iż chory je niewiele . Ryby o spowolnionej przemianie materii - też mogą pobierać pokarm w porcjach mikroskopijnych. Co się zaś tyczy aktywności karpi i innych hodowlanych wpuszczanych do naszych wód nielegalnie i ze szkodą dla wodnego środowiska .... Ciepłolubna ryba jaką jest przecież karp , świeżo wpuszczony do danego zbiornika wykazuje aktywność żerową bo nie zatracił jeszcze cech udomowienia , nie zna strachu przed człowiekiem - który karmiąc go wytworzył w nim reakcję na bodziec warunkowy a osłabił odruch warunkowy - czyli karmiąc rybę granulatem czy innym rodzajem paszy - o ustalonej porze i w ustalony sposób - w pewnym stopniu tę rybę obłaskawił ( czyli poddał habituacji ). Nęcenie w określonym miejscu zgrupowania się świeżo wpuszczonych , na poły oswojonych ryb - może skutkować braniem nawet w dość mocno wychłodzonej wodzie - albowiem ryba zareagowała na bodziec warunkowy jakim jest w tym wypadku dostępność pokarmu oferowanego przez wrzucającego zanętę wędkarza .... Czasem pewnych przypadków nie da się wytłumaczyć naukowo ; gdzieś w jakimś małym jeziorku ktoś złowił lina na mormyszkę , karpia na "diabełka " , węgorza na małą wahadłówkę itp.
dla wielu osób suche , lakoniczne "pozdro " kojarzy się lekceważącym stosunkiem do rozmówcy.
pozdrawiam i życzę wesołych świąt
dla wielu osób suche , lakoniczne "pozdro " kojarzy się lekceważącym stosunkiem do rozmówcy.
pozdrawiam i życzę wesołych świąt
To był bardziej żart niż przytyk. Niemniej jednak zawsze warto upomnieć :nigdy nie będziesz kulturalny ,mówiąc "Pozdro ". Dobrych słów nie podrobisz , tak jak nie podrobisz dobrego posiłku. Wesołych Świąt !
Pozdro wapniaki
Pozdro wapniaki
ha ha
drodzy koledzy nikt chyba nie napisał o wędkowaniu w okolicach elektrowni itp jak już temat tak się rozwija to napiszcie też o tym że są miejsca w tym kraju gdzie ryba żeruje cały rok jak np w Rybniku pozdrawiam wesołych świąt .