Jako, że jestem laikiem chciałam Was prosić o radę. Mam koło domu nieduży staw. W stawie są różne ryby, m.in. jazie, karasie, kiełbie, karpie, jesiotr, szczupaki (tylko 2 dla równowagi - za bardzo mnożą się ryby) i oczywiście żaby. Staw jest napowietrzany przez ciągły dopływ wody. Rybki mają się ogólnie dobrze.
Od niedawna mamy młodego labradora, który uwielbia wskakiwać do stawu i aportować. Mój Mężczyzna uważa, że nie ma w tym nic złego i pies nie przeszkadza w niczym rybom. Z kolei ja się obawiam, że wciąż płoszone ryby zaczną mi chorować albo zacznę wyławiać trupki (do tej pory nie było żadnych nieżywych ryb, ale boję się na przyszłość). Te większe ryby są widoczne przy tafli wody tylko, gdy jest spokój i cisza, stąd moje przypuszczenia, że ciągły zamęt w wodzie może im zaszkodzić.
Czy moglibyście mi doradzić i rozwiązać nasz spór? Wsadziłam dużo energii w ten staw nie chciałabym teraz zaprzepaścić tej pracy.
Bardziej bał bym się o labladora niż o te ryby, labradory to psy podatne na choroby a więc uważaj żeby go jakieś przeziębienie nie dopadło bo jak sama twierdzisz jest to jeszcze młody pies.
Spoko. Labradory to psy stosowane równiez do ratownictwa wodnego i są wyjątkowo przyjazne. Lepszym ratownikiem jest nowofunland. Według mnie to nic się nie stanie rybom. U mnie w oczku kąpał się owczarek alzacki i rybom nic nie było ale rośliny to potrafił zgnoić. Psu też sie nic nie stanie.
To Twój nowofunland? Ładny. Mój lubił ryby ale smażone nie surowe.
on chyba wszystko lubi ale surowymi rybkami się wręcz zajada,zresztą ten drugi też tyle że ten "jasny "nie lubi pływać to rybka musiałaby samobója strzelić wyskakując na ląd
Witam!
Jako, że jestem laikiem chciałam Was prosić o radę.
Mam koło domu nieduży staw. W stawie są różne ryby, m.in. jazie, karasie, kiełbie, karpie, jesiotr, szczupaki (tylko 2 dla równowagi - za bardzo mnożą się ryby) i oczywiście żaby. Staw jest napowietrzany przez ciągły dopływ wody. Rybki mają się ogólnie dobrze.
Od niedawna mamy młodego labradora, który uwielbia wskakiwać do stawu i aportować.
Mój Mężczyzna uważa, że nie ma w tym nic złego i pies nie przeszkadza w niczym rybom.
Z kolei ja się obawiam, że wciąż płoszone ryby zaczną mi chorować albo zacznę wyławiać trupki (do tej pory nie było żadnych nieżywych ryb, ale boję się na przyszłość). Te większe ryby są widoczne przy tafli wody tylko, gdy jest spokój i cisza, stąd moje przypuszczenia, że ciągły zamęt w wodzie może im zaszkodzić.
Czy moglibyście mi doradzić i rozwiązać nasz spór? Wsadziłam dużo energii w ten staw nie chciałabym teraz zaprzepaścić tej pracy.
Może trzeba pogadać z psem i go poprosić , aby pływał stylem nie płoszącym rybek
"Może trzeba pogadać z psem i go poprosić , aby pływał stylem nie płoszącym rybek"
Szukam rady, a nie szydery.
moim zdaniem pies w niczym rybom nie przeszkadza ani nie zagraża :)
Bardziej bał bym się o labladora niż o te ryby, labradory to psy podatne na choroby a więc uważaj żeby go jakieś przeziębienie nie dopadło bo jak sama twierdzisz jest to jeszcze młody pies.
nic sie nie martw pies rybą nie zagraża:)
Ten z reklamy może być grożny http://www.youtube.com/watch?v=pKnf0KddYOM
Spoko. Labradory to psy stosowane równiez do ratownictwa wodnego i są wyjątkowo przyjazne. Lepszym ratownikiem jest nowofunland.
Według mnie to nic się nie stanie rybom. U mnie w oczku kąpał się owczarek alzacki i rybom nic nie było ale rośliny to potrafił zgnoić.
Psu też sie nic nie stanie.
mój uwielbia rybki to jakby jakaś przypadkiem się zaplątała to pewnie nie darowałby raczej
To Twój nowofunland? Ładny.
Mój lubił ryby ale smażone nie surowe.
Labrador wodę ma we krwi nic nie będzie psu a ryby też z tego powodu na zawał nie padną.:)
To Twój nowofunland? Ładny.
Mój lubił ryby ale smażone nie surowe.
on chyba wszystko lubi ale surowymi rybkami się wręcz zajada,zresztą ten drugi też tyle że ten "jasny "nie lubi pływać to rybka musiałaby samobója strzelić wyskakując na ląd
Moja labradorka grzeje się przy ognisku po kąpieli w Odrze.
Ja bym sie bal o psa. Jeszcze go ukleje zjedza i bedzie dopiero :P