Zacząłem ten dosyć ciekawy moim zdaniem temat ponieważ od nie dawna zaczął się mały konflikt na temat. Czy jest to dla was możliwość łowienia ryb i przy okazji zabrania rybki na smaczek?
Czy nadal koledzy łowilibyście rybki gdyby wyszedł przepis zakazujący zabierania ryb przez jakiś czas?
Sam zabieram i tego nie ukrywam wcale bo lubię rybki lecz na pewno zakaz zabierania ryb nie spowodowałby zrezygnowania z mojego hobby jakim jest wędkarstwo.
Oczywiście nie tworzę tego wątku do tego by koledzy się gryźli na wzajem i wywoływali wojny tylko po prostu do tego pytam by isłyszeć Waszą osobistą odpowiedź bez krytyki wypowiedzi drugiego kolegi bo wiadomo będą różne. Również nie atakuję tu żadnego kolegi.
Pozdrawiam wszystkich kilatych i nie kilatych Ci drudzy dla kilatych są ważni:):):)
Ja opłacam kartę aby móc legalnie łowić w "naszych wodach":)
Niby nie są one zbyt rybne, ale zdecydowanie wolę wody PZW od łowisk komercyjnych, dlatego że bardziej wolę taki "dziki" kontakt z przyrodą.
Co do możliwości zabierania ryb, to nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia.
Większośc ryb wypuszczam, pewnie jakieś 90%. Choć czasami zabieram sandacza, leszcza, szczupaka czy lina. Tak jak większość z nas, lubię czasami skubnąć pysznego sandacza.
Ale jeśli kiedyś będzie całkowity zakaz zabierania ryb, to dla mnie nic się nie zmieni.
Nadal będę łowił, a jak będę mial ochotę na sandacza to wtedy kupię go w sklepie.
Nie jestem kilaty ani nie kilaty i nigdy nie będę.
W tej kwestii, kieruje się zdrowym rozsądkiem. Wędkuję bo to jest moja pasja, to na pierwszym miejscu, i lubię zwracać wolność swoim przeciwnikom. Ale czasami mam też ochotę na pyszną rybkę - wtedy wolności nie odzyskuje.
podłączam się do tego co napisał kolega Kazik_kz2 łowiska komercyjne są dobre w pewnym stopniu tam wiemy niemalże na100% jaką rybę złowimy na wodach PZW tej pewności nigdy niema i to jest piękne powalczyć z przeciwnikiem którego prawdopodobnie nikt przed nami niemiał na kiju
ja opłacam kartę już ładnych parę lat i nie nażekam po prostu takie jest prawo i koniec, na całym świecie się płaci za karte ,a Ci Koledzy co mnie znają to wiedzą czy jestem kilaty czy nie i jakie mam podejście do łowienia pozdrawiam
Gdy organizuję jakiekolwiek przedsięwzięcia społeczne, w których udział biorą chętni ludzie, zawsze pobieram składki. Czasem symboliczne 5 zł. Wtedy ludzie są mniej przypadkowi i bardziej im zależy "na sprawie". Podobnie jest z wędkarstwem. Gdyby składek nie było, nad wodą mielibyśmy masę przypadkowych osób, co wiąże się w skali ogólnokrajowej z jeszcze większym syfem - dosłownie i w przenośni. Co do zakazu łowienia ryb - powtórzę raz jeszcze: to wypaczenie sensu wędkarstwa. Nie pozbawienie sensu (jak zostało to źle zrozumiane) tylko wypaczenie tegoż sensu.
Choć każda złotówka jest ważna to popieram kolegów"kazik_kz2" i "wędkarz2309" i to z bardzo prostego powodu....bo wody PZW są nieogarnione i nieprzewidywalne. Idąc nad rzekę i polijąc na konkrety gatunek niejednokrotnie łapiemy co innego. I właśnie to jest piękne, warte opłaconych składek i co tu dużo mówić....tańsze jak łowiska komercyjne. Gdzie płacimy za godzinę, od wędki i za zabraną rybę.....taniej byłoby w porządnym sklepie rybnym!
Osobiście uwielbiam Odrę........łowię od klenia, bolenia, jazia, suma, okania po szczupaka i kilka innych.......i to nie ze względu na smak ryb a na ich różnorodność i wymiary! W lipcowe upały dwóch sympatycznych starszych panów z mojego koła zlapało piękne leszcze.......największy UWAGA! 94 cm! Drugi 86! i 4 w granicach 60-75 cm.
Pewnie kilku z Was koledzy ma wątpliwosci nie do końca uwierzy w takie egzemplarze....trudno. Ale Odra to naprawdę wspalniała rzeka z cudownymi dzikimi odcinkami gdzie niejedno może nas zaskoczyć. I czy nie warto zapłacić tę składkę? WARTO!
Witam! Opłacanie karty wędkarskiej daje nam możliwość normalnego łowienia ryb bez żadnych stresów i przykrych sytuacji podczas kontroli.A jeśli nawet nie można byłoby zabierac ryb przez jakiś czas to ok.Bo wszyscy dobrze wiemy jaka w tych czasach jest presja wędkarska, a ryby muszą gdzies się rozmnożyć i przedewszystkim mieć czas aby dorosnąć.Myślę, że korzystamy z tego przywileju po to aby przede wszystkim sobie w ciszy i spokoju odpocząć i zrelaksować się od całego zgiełku i codziennośći.Bo o to chodzi w tym naszym hobby.
Dokładnie, tej dzikości, szczególnie rzek nie da sie zastąpić żadnym łowiskiem komercyjnym. Idąc nad taka Odrę, Wisłę czy Narew nigdy nie wiadomo co nas czeka...
Bywa i tak że wiele razy wracamy o kiju, ale wcześniej czy później zostaje to wynagrodzone, wspaniałym holem pieknej ryby.
Coś w stylu jak "Stary człowiek i morze":)
Moja ulubiona książka i film za brzdąca:)
No i oczywiście piekno przyrody nad takimi rzekami jest nieporównywalne.
Przepraszam, że odbiegnę trochę od tematu, ale chcę się podpisać pod tym, co napisał kol. arekde!:)
Często łowię w Odrze, jest to moje ulubione łowisko i jest to na prawdę niesamowicie nieprzewidywalna rzeka, w której pływa wiele ryb na kapitalny rekord Polski!:)
Zatem zapraszam nad Odrę w okolice Brzegu Dln. są owe magiczne główki gdzie pięknie bije boleń, z grntu można polapać leszcza, karpia i klenia....naprawdę fajne łowisko i od lipca nie wróciłem "o kiju" a okazy pływają w oczku wodnym więc zdjęcia możliwe na zawołanie......bolenie od 40 do 65 cm.
opłacając kartę czułem się członkiem takiej jakby elitarnej grupy ludzi którą łączy wedkarstwo,woda i dbanie o zasady te pisane w RAPR jak i te nie pisane,ale ostatnio widząc co dzieje sie nad wodą zaczynam w to wątpić.
Troche mało realne, ale wolałbym płacić połowe składki (100zł) i łowic od maja do pażdziernika ponieważ lubie troszke komfortu, słońca,zieleni i dobre zimne piwko :-) Od listopada do kwietnia może być zakaz łowienia. Sorry koledzy,bez urazy :-)))
Wiekszosc osob juz powiedziala dokladnie to co ja chcialbym rzec :). 1) Na 100% ni9e zrezygnuje z lowienia jesli wprowadza NK. 2) Placic trzeba i to nie dlatego, zeby wyeliminowac osoby przypadkowe. Mozemy nakrzyczec na PZW, (sam jestem ich przeciwnikiem), ale... Jakie by nie byly , ale jakies tam sa zarybienia. Dzierzawy za wody placic trzeba. Gdzies te skladki oplacac trzeba (biura itp). O ochronie sie nie wypowiadam. Top wszystko to pieniadze. A z powietrza do kasy PZW nie splyna. Wiec albo wszyscy przestana placic i wody zostana kompletnie bez opieki albo siedzimy w PZW i placimy. Inna kwestia to wysokosci skladek i usluga jaka za to dostajemy. Ale to odrebny temat. O komercji sie nie wypowiadam. Nie lowie na typowo komercyjnych lowiskach (nie mylic z OS"ami ) i sadze ze takie lowiska to kropla w morzu w porownaniu z PZW.
No faktycznie Tomku ciekawy temat, nawiązujący do dyskusji w innych pokojach. Czym dla mnie jest opłata, składka itd ?. Dla mnie osobiście jest drugim warunkiem pozwalającym wejść mi na łowisko danego gospodarza. Pierwszym nieodzownym ( oprócz komercyjnych, choć i tam czasem tego wymagają ) jest posiadanie karty, drugi warunek to zezwolenie, dalej to chęci sprzęt itp. Wiele wcześniej pisałem, iż raczej korzystam z tzw tygodniówek i dniówek i weekendówek. W zależności od gospodarza ceny są różne i niemałe, sami o tym wiecie. jestem członkiem NTW Kwidzyn. My płacimy jedną składkę przy wstępowaniu do koła- pozostałe opłaty to zezwolenia z brzegu, łodzi itd-nie mamy łowisk specjalnych. dzionek z łodzi, tzn doba to 15 zł z brzegu 10. To nie jest mały koszt. Trzydnówka PGRyb Sztum z brzegu to 14 zł. Stosuję taką metodę, gdyż w macierzystym kole nie jeżdżę na wszystkie łowiska, wędkuję też na jednej wodzie PZW i PGRryb. Posiadając okresowe zezwolenia, nie wiem jak jest u was, ale tu nikt nie pyta o rejestry, przy sprzedawaniu zezwolenia nikt nie pyta o posiadanie karty wędkarskiej. Ja łowiąc na obcych wodach dbam o zabranie rejestru, wręcz domagam, się tego przy kupnie zezwolenia jeżeli kupuję w innym miejscu niż stały mój sklep, gdzie prowadzi go kolega wędkarz. Wiele razy spotkałem się z przypadkami, że osoby miały zezwolenie nie mając karty. Wtedy był płacz, że nikt im nie powiedział itd. To wędkarze-wczasowicze. Co tu Panowie dużo gadać, jest bałagan i tyle. W skali kraju na jednorazowych zezwoleniach poszczególni gospodarze zarabiają ogromnie pieniądze. Krótki przykład. W NTW zezwolenie roczne kosztuje 170 zł, tygodniowe 40 zł. Mamy wody ,nad którymi od metra jest domków letniskowych i wykupują zezwolenia. W NTW nie ma stałych pracowników ( etatowych ) więc większość kasy idzie na gospodarkę rybacką. Coś w tych wodach jeszcze pływa i to nie tylko karp. Wieszamy psy na PZW i ich opłatach-Okręg Gdański to ponad 340 zł rocznie, Okręg Elbląski to 260 zł rocznie. To niby dużo, ale nalezy zwrócić uwagę, że jeden jak i drugi okreg ma w swoim władaniu piękne jeziora pojezierza kaszubskiego, drugi cześć Warmii i zahacza o Mazury, jest porozumienie z Okręgiem Toruńskim, a ten znowu ma wody Pojezierza Brodnickiego. Trzeba opłacić niemałe dzierżawy, utrzymać się w posiadaniu tych wód, bo chętnych do przetargu jest sporo- są to pięknie położone akweny. Patrzenie na opłaty przez pryzmat zabieranych ryb, aby się koszta zwróciły jest anormalny. Znam kilku, którzy łowią i handlują, ale na szczęście to tylko odsetek populacji. Podsumowując- nie będę mógł zabrać rybki to i tak będę łowił. W moim wypadku, aby poniesione koszta zwróciły mi się musiałbym złowić kilka dorodnych węgorzy i przeliczyć ich masę na cenę detaliczną. W tym roku nie miałem żadnego i chyba już miał nie będę. Gdybym myślał w takich kategoriach to deprecha gotowa. Człek inwestuje i nie ma zysku i miał nie będzie. Podobnie jest w łowiectwie. Nigdy z odstrzału myśliwy nie zarobi tyle, aby nawet za amunicję mu się wróciło, nikt nawet nie próbuje myśleć w takich kategoriach. Nie wiem, czy zwiększenie opłat nie spowoduje odejścia od legalnego wędkarstwa wielu osób, szczególnie z terenów wiejskich. Nie łudźmy się, i tak będą wędkować, ale to się już inaczej będzie nazywało. Teraz nie można sobie poradzić z kłusownictwem, a co dopiero jak ich przybędzie. Pozdrawiam wszystkich no killastych i killerów, czyli wszystkich wędkarzy
Dla mnie opłata ta to taka "czynszówka" używam więc płacę. Ide na łowisko komercyjne , płace 20 zł za dzień , łowie na wodach PZW płace składkę . Od i wszystko. Nigdy nie rozkminiałem nad większą filozofią tego procederu. Jak kiedyś będe miał swój staw , ci co będą chcieli łowić też mi zapłacą . Tak to działa:)
Oczywiście nie tworzę tego wątku do tego by koledzy się gryźli na wzajem i wywoływali wojny tylko po prostu do tego pytam by isłyszeć Waszą osobistą odpowiedź bez krytyki wypowiedzi drugiego kolegi bo wiadomo będą różne. Również nie atakuję tu żadnego kolegi.
Zarzucając nam nie czytanie postu , sam sobie zaprzeczyłeś. Ale mniejsza o to . Rozpoczynanie zdania słowem : "czy", "jeśli", dlaczego" , "CZYM" i wiele innych oznacza formę pytania. Na które odpowiedzieliśmy wraz z kolegą akrekde.
Ale rozwijając myśl, w kierunku , który Ciebie interesuje , czyli :
Czy jest to dla was możliwość łowienia ryb i przy okazji zabrania rybki na smaczek?
Jeśli biorę rybkę , to rzeczywiście "na smaczek" , bo średnio mi idzie łowienie okazów, dlatego moja galeria jest do tej pory pusta:)
Czy nadal koledzy łowilibyście rybki gdyby wyszedł przepis zakazujący zabierania ryb przez jakiś czas?
Napewno bym łowił, bo więcej kosztuje "łowienie" niż ryby w sklepie.(Myślę tutaj o zanętach oraz osprzęcie. ) W wędkarstwie bardziej pasjonuje mnie możliwość przeżycia niecodziennej przygody.
Tak to kolego "po polsku" napisałeś, że nie wiem o co chodzi. Zero skladni, logiki, ortografii i stylistyki. Wybacz ale się juz nie wypowiem.
Pozdrawiam
Szanowny kolego pragnę zwrócić koledze uwagę, że takich co to pouczali innych na tym forum było dużo,w większości już ich nie ma. Jeżeli kolegę razi pisownia to proponuję zalogować się na forum literackie, może tam kolega znajdzie sens i logikę oraz bratnie dusze. Pozdrawiam. Nikt koledze nie każe włączać się do dyskusji, jeżeli kolega nie rozumie jej sensu. Pozdrawiam
Nie chce mi się wchodzić w polemikę z człowiekiem bo jestem trochę zmęczony, a tam mała wpadka i brak jednego słowa, które zauważyłem po dodaniu postu i specjalnie nie poprawiałem by zobaczyć czy nie zjawi się pan pseudo "M".
Pan kolega się strasznie bulwersuje jakby miał o co. Nie lubię zaczepek większość zgrzytów staram się załagodzić chyba że ktoś chce z "bełtać" ciszę jaka jest już nawet dosyć długo.
Nawet nie wyobrażam sobie że nie mam opłaconej karty wędkarskiej.Na pewno bardzo bolała by mnie szyja nad wodą z powodu ciągłego oglądania się czy nie zbliża się kontrol. Sam kontakt z przyrodą jest dla mnie największą przyjemnością i dla takich chwil spędzonych nad wodą w doborowym towarzystwie warto żyć....
łowie od wielu lat i od wielu lat też mam kartę którą zawsze staram się oplacać,ale dla mnie jest to jedynie formalność abym mógł bezstresowo spędzać czas nad wodą z wedką i zeby nikt nie mógł się przyczepić,bo i tak wiem że pieniądze które płace nie idą na żadne zarybienia,czy rozwój łowisk należących do mojego okęgu tylko sa przeznaczane na imprezy typu zawody albo może czesciowo ida do kieszeni zarządu...zresztą nie wiem i nie wnikam,jedyne co ważne to że mam opłacone i nie kłusuje jak niektórzy a więc mam czyste sumienie
Ja oczywiście także nie wyobrażam sobie siedzenia nad wodą z wędką bez wklejonych znaczków, bo należę do tych ludzi co nie jeżdżą na gapę, nie kombinuję jak oszukać innych, aby samemu zaoszczędzić (jak nie mam kasy idę na piechotę). Niebezpiecznie jest również poruszanie tematu działalności PZW ( a właściwie zarządzania składkami), bo jak wiadomo budzi on wiele negatywnych emocji. Wprowadzenie zakazu zabierania ryb dla mnie było by zapisem, z którym chyba bym się nie pogodził i mogło by być powodem do zrezygnowania z kontynuacji w opłacaniu składek. Jak już pisałem bez opłat wędkować bym nie umiał, więc stawy prywatne, abo .... nic. Powiem szczerze, że nawet nie widział bym sensu w takim zakazie ( poza ograniczeniem wydatków na zarybianie, a więc zwiększeniem budżetu koła ). Nie budzącym tak dużych kontrowersji,było by pomniejszenie składek dla NoKill, ale wiemy że to nigdy nie działa w tę stronę. Ja osobiście na każdą wyprawę jadę "po rybkę na kolację" i nie ukrywam tego, pomimo to w tym roku nie zabrałem z nad wody ani jednej sztuki. Rybki przeze mnie złowione były albo za małe do celów spożywczych, albo zbyt ładne :)). Idąc tym tropem można by uznać że wielu wędkarzy odczuwa przyjemność z samego faktu " darowania życia " złowionej przez siebie rybce, co w wypadku regulacji prawnej nie było by już jego wyborem. Podsumowując bo rozpisałem się ponad plan: szanuje nokillów, jak i tych co wyprawę kończą smaczną kolacją. Wprowadzenie zakazu zabierania ryb uznał bym za najgorszą decyzję, prowadzącą w ogromnym stopniu do rozwoju kłusownictwa, oraz masowego zaprzestania opłacania składek przez wędkarzy ( a co za tym idzie wzrostu opłat dla uiszczających opłaty)
PS jak nie rozumiem tematu, to albo się dopytuję " o co chodzi?" , albo nie zabieram zdania.
Kolego.....nie mądruj się tak i nie wyganiaj ludzi z forum.
Kultura tak samo jak ortografia obowiązuje wszędzie. Nawet na tym forum. A jesli nie razi Cię to co napisał kolega to....chyba reprezentujesz ten sam poziom.
I nie chodzi tu o literackie pisanie ale zgodne z językiem polskim i jego założeniami.
Nie chce mi się wchodzić w polemikę z człowiekiem bo jestem trochę zmęczony, a tam mała wpadka i brak jednego słowa, które zauważyłem po dodaniu postu i specjalnie nie poprawiałem by zobaczyć czy nie zjawi się pan pseudo "M".
Pan kolega się strasznie bulwersuje jakby miał o co. Nie lubię zaczepek większość zgrzytów staram się załagodzić chyba że ktoś chce z "bełtać" ciszę jaka jest już nawet dosyć długo.
Jeszcze tak tylko dorzucę, że błąd również był spowodowany zmęczeniem.
Mykam dalej trać, a że błędy się zdarzają tak to bywa, a ja nie lubię poprawiać Tego co robi błędy i nienawidzę Tych którzy poprawiają innych.
Jeden wojak tu już był wielki polonista pan "M" nie bądź taki bo On miał takie skrzywienie zawodowe lecz wędkarzem był wielką gębą i jednym z lepszych podlodowych wędkarzy. Zgubiło go właśnie takie poprawianie innych, w sumie każdego gdzie tylko zauważył błąd.
Lecz nie kogoś gdzie palną jakąś literówkę lub zgubił jedno słowo/.
Tak, ale to nie upważnia nikogo do porównywania mnie do jakiegoś tam pseudo M, N, K, L ,J , U, F czy H użytkownika ;-)
Forum to wymiana opinii i poglądów...czasem ostrych. Ale na pewno nie wypraszanie!! Jeśli nie doszło do złamania regulaminu. Niektórzy pamiętają gorsze rzeczy a to wcale nie oznacza, że mają szukać tych samych cech u innych ludzi.
Witam kolegę. Mam zasadę, nie polemizuję z osobami które swoją postawą, słowem pisanym dają odczuć innym, iż znaczą coś więcej lub chcą zaznaczyć swoją obecność na forum. Jeżeli kolegę razi styl i ortografia forumowiczów to zwracam uwagę, iż są tutaj i ludzie wysoce wykształceni, są mniej wykształceni i są osoby, które mogą mieć problemy ze słowem pisanym. Jeżeli nie ma się argumentów do dyskusji to raczej nie powinno się jej podejmować. Proszę, aby kolega jeszcze raz przeczytał swoje posty i pewnie dojdzie do tego samego wniosku co i ja doszedłem. To był zwyczajny atak, próba poniżenia autora tematu bez przyczyny. Odsyłam kolegę na forum, proszę zapoznać się z twórczością Tomka i wtedy ewentualnie go oceniać. Zaproponowałem koledze inne forma, gdyż on sam wyraził chęć opuszczenia tego. Nie wyrzucam nikogo, nie jestem uprawniony, ale ostrzegłem, gdyż jak kolega oświadczył zbiera punkty na rybki, oby tylko zdążył kolega takim postępowaniem dojść do trzech. Mimo wszystko pozdrawiam. Jeszcze jedno większość na tym forum interesuje się ciekawymi opisami, mało kto interesuje się gramatyką. Ważna jest treść, forma to drugi plan.
Witam was ja już od 2 lat wędkuje na wodach PZW i opłacam skłatkę wędkarskom i nic przez ten czas nie poradze złapać. Przeważnie łowie jedną wędką na grunt i jedną na spławik i nic. Prosze o dobrom porade!
Jak fajnie znowu chłopaki biorą się za łby. Panowie to jest o płaceniu składek czy o ortografii? Pozwolicie, że wypowiem swoje zdanie na temat zasadniczy to znaczy SKŁADEK. Gdy wprowadzą zakaz zabierania ryb z łowiska to się wypiszę z tego interesu. Na pewno wielu kolegów zgodzi się zemną i zrobi tak samo. Czasami bierze się rybę złowioną, a czasami nie. Ale jak miał bym płacić składki i wiedzieć, że nie mogę zabrać ryby to ja dziękuję za taki rarytas. A ŁOWISKA KOMERCYJNE ZACZNĄ WTEDY DOBRZE PROSPEROWAĆ I ZROBIĄ KONKURENCJE PZW. W tedy nad wodą zostaną sami wegetarianie może to dobrze, a może nie. Coś mi się zdaje, że PZW nie utrzymało by się wtedy. Pozdrawiam.
Polemika ważna rzecz. I na temat składek wypowiedziałem się więc nie jestem tylko zwyklym czepialskim. Fajnie, że kolega krapiotr69 zorientował się, że nie ma uprawnień do wyrzycania nikogo...no proszę. To już coś. Z drugiej strony jeśli tolerujesz taką formę pisania (bo nie wszyscy potrafią) to może tolerujesz także kłusownictwo (bo nie wszyscy wiedzą jak łapać ryby zgodnie z regulaminem) zaśmiecanie łowisk (bo nie wszyscy zdają sobie sprawę, że to szkodliwe) i ogólnie brak kultury (bo nie wszyscy wiedzą, że wypada ustąpić miejsca kobiecie w ciąży). Slowem niewiedza lub popełnianie błędów nie usprawiedliwia.
Z twórczością Tomka jestem zapoznany i niejednokrotnie zgadzamy się ze spbą w innych tematach. I mam wrażenie, że osobą, która "zna się" na wszystkim jesteś właśnie Ty sympatyczny kolego. Poza tym spór zażegnany...jakbyś nie zauważył.
Witam serdecznie.
Zacząłem ten dosyć ciekawy moim zdaniem temat ponieważ od nie dawna zaczął się mały konflikt na temat.
Czy jest to dla was możliwość łowienia ryb i przy okazji zabrania rybki na smaczek?
Czy nadal koledzy łowilibyście rybki gdyby wyszedł przepis zakazujący zabierania ryb przez jakiś czas?
Sam zabieram i tego nie ukrywam wcale bo lubię rybki lecz na pewno zakaz zabierania ryb nie spowodowałby zrezygnowania z mojego hobby jakim jest wędkarstwo.
Oczywiście nie tworzę tego wątku do tego by koledzy się gryźli na wzajem i wywoływali wojny tylko po prostu do tego pytam by isłyszeć Waszą osobistą odpowiedź bez krytyki wypowiedzi drugiego kolegi bo wiadomo będą różne.
Również nie atakuję tu żadnego kolegi.
Pozdrawiam wszystkich kilatych i nie kilatych Ci drudzy dla kilatych są ważni:):):)
Pozdrawiam wszystkich kilatych i nie kilatych Ci drudzy dla kilatych są ważni:):):)
Witam Tomku:) Dla mnie jest to przykry obowiązek, bo chyba nikt nie lubi wydawać pieniędzy i sam do końca nie wiedzieć po co tak na prawdę...
Witam
Ja opłacam kartę aby móc legalnie łowić w "naszych wodach":)
Niby nie są one zbyt rybne, ale zdecydowanie wolę wody PZW od łowisk komercyjnych, dlatego że bardziej wolę taki "dziki" kontakt z przyrodą.
Co do możliwości zabierania ryb, to nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia.
Większośc ryb wypuszczam, pewnie jakieś 90%. Choć czasami zabieram sandacza, leszcza, szczupaka czy lina. Tak jak większość z nas, lubię czasami skubnąć pysznego sandacza.
Ale jeśli kiedyś będzie całkowity zakaz zabierania ryb, to dla mnie nic się nie zmieni.
Nadal będę łowił, a jak będę mial ochotę na sandacza to wtedy kupię go w sklepie.
Nie jestem kilaty ani nie kilaty i nigdy nie będę.
W tej kwestii, kieruje się zdrowym rozsądkiem. Wędkuję bo to jest moja pasja, to na pierwszym miejscu, i lubię zwracać wolność swoim przeciwnikom. Ale czasami mam też ochotę na pyszną rybkę - wtedy wolności nie odzyskuje.
Pozdrawiam
Moje zdanie na ten temat jest następujące:
Kartę wędkarską posiadam i opłacam składki, po to, aby łowić legalnie na wodach PZW:)
Jak już podkreślił kol. kazik_kz2, złowienie, np. 30 cm pstrąga na PZW daje mi większą frajdę, niż złowenie 10 takich po 35 cm na komercji:)
Gdyby wprowadzono zakaz zabierania ryb z łowiska, to bym nadal opłacał składki i nawet bym był zadowolony, że taki zakaz obowiązuje!:)
W wędkarstwie piękne jest:
-kontakt z naturą, szczególnie tą dziką,
-emocje podczas holu "fajnej" ryby,
-możliwość zrobienia sobie z rybą pamiątkowej fotki, oraz piękny widok, jak uwolniona ryba odpływa.
podłączam się do tego co napisał kolega Kazik_kz2 łowiska komercyjne są dobre w pewnym stopniu tam wiemy niemalże na100% jaką rybę złowimy na wodach PZW tej pewności nigdy niema i to jest piękne powalczyć z przeciwnikiem którego prawdopodobnie nikt przed nami niemiał na kiju
ja opłacam kartę już ładnych parę lat i nie nażekam po prostu takie jest prawo i koniec, na całym świecie się płaci za karte ,a Ci Koledzy co mnie znają to wiedzą czy jestem kilaty czy nie i jakie mam podejście do łowienia pozdrawiam
Gdy organizuję jakiekolwiek przedsięwzięcia społeczne, w których udział biorą chętni ludzie, zawsze pobieram składki. Czasem symboliczne 5 zł. Wtedy ludzie są mniej przypadkowi i bardziej im zależy "na sprawie". Podobnie jest z wędkarstwem. Gdyby składek nie było, nad wodą mielibyśmy masę przypadkowych osób, co wiąże się w skali ogólnokrajowej z jeszcze większym syfem - dosłownie i w przenośni.
Co do zakazu łowienia ryb - powtórzę raz jeszcze: to wypaczenie sensu wędkarstwa. Nie pozbawienie sensu (jak zostało to źle zrozumiane) tylko wypaczenie tegoż sensu.
Woda komercyjna? nie znam żadnej.
Choć każda złotówka jest ważna to popieram kolegów"kazik_kz2" i "wędkarz2309" i to z bardzo prostego powodu....bo wody PZW są nieogarnione i nieprzewidywalne. Idąc nad rzekę i polijąc na konkrety gatunek niejednokrotnie łapiemy co innego. I właśnie to jest piękne, warte opłaconych składek i co tu dużo mówić....tańsze jak łowiska komercyjne. Gdzie płacimy za godzinę, od wędki i za zabraną rybę.....taniej byłoby w porządnym sklepie rybnym!
Osobiście uwielbiam Odrę........łowię od klenia, bolenia, jazia, suma, okania po szczupaka i kilka innych.......i to nie ze względu na smak ryb a na ich różnorodność i wymiary! W lipcowe upały dwóch sympatycznych starszych panów z mojego koła zlapało piękne leszcze.......największy UWAGA! 94 cm! Drugi 86! i 4 w granicach 60-75 cm.
Pewnie kilku z Was koledzy ma wątpliwosci nie do końca uwierzy w takie egzemplarze....trudno. Ale Odra to naprawdę wspalniała rzeka z cudownymi dzikimi odcinkami gdzie niejedno może nas zaskoczyć. I czy nie warto zapłacić tę składkę? WARTO!
Witam! Opłacanie karty wędkarskiej daje nam możliwość normalnego łowienia ryb bez żadnych stresów i przykrych sytuacji podczas kontroli.A jeśli nawet nie można byłoby zabierac ryb przez jakiś czas to ok.Bo wszyscy dobrze wiemy jaka w tych czasach jest presja wędkarska, a ryby muszą gdzies się rozmnożyć i przedewszystkim mieć czas aby dorosnąć.Myślę, że korzystamy z tego przywileju po to aby przede wszystkim sobie w ciszy i spokoju odpocząć i zrelaksować się od całego zgiełku i codziennośći.Bo o to chodzi w tym naszym hobby.
Dokładnie, tej dzikości, szczególnie rzek nie da sie zastąpić żadnym łowiskiem komercyjnym. Idąc nad taka Odrę, Wisłę czy Narew nigdy nie wiadomo co nas czeka...
Bywa i tak że wiele razy wracamy o kiju, ale wcześniej czy później zostaje to wynagrodzone, wspaniałym holem pieknej ryby.
Coś w stylu jak "Stary człowiek i morze":)
Moja ulubiona książka i film za brzdąca:)
No i oczywiście piekno przyrody nad takimi rzekami jest nieporównywalne.
Pozdrawiam
Przepraszam, że odbiegnę trochę od tematu, ale chcę się podpisać pod tym, co napisał kol. arekde!:)
Często łowię w Odrze, jest to moje ulubione łowisko i jest to na prawdę niesamowicie nieprzewidywalna rzeka, w której pływa wiele ryb na kapitalny rekord Polski!:)
Dokładnie!:)
Tego nie sposób opisać!:)
Po prostu trzeba "tam" być!:)
Odra ma w sobie to COŚ!:)
Zatem zapraszam nad Odrę w okolice Brzegu Dln. są owe magiczne główki gdzie pięknie bije boleń, z grntu można polapać leszcza, karpia i klenia....naprawdę fajne łowisko i od lipca nie wróciłem "o kiju" a okazy pływają w oczku wodnym więc zdjęcia możliwe na zawołanie......bolenie od 40 do 65 cm.
A dokładnie?:)
Najczęściej łowię w Ścinawie, ale jak mam możliwość, to łowię na Wałach:)
Może popiszemy o tym w innym dziale, bo piszemy nie na temat?:)
opłacając kartę czułem się członkiem takiej jakby elitarnej grupy ludzi którą łączy wedkarstwo,woda i dbanie o zasady te pisane w RAPR jak i te nie pisane,ale ostatnio widząc co dzieje sie nad wodą zaczynam w to wątpić.
Troche mało realne, ale wolałbym płacić połowe składki (100zł)
i łowic od maja do pażdziernika ponieważ lubie troszke komfortu, słońca,zieleni i dobre
zimne piwko :-)
Od listopada do kwietnia może być zakaz łowienia. Sorry koledzy,bez urazy :-)))
Wiekszosc osob juz powiedziala dokladnie to co ja chcialbym rzec :).
1) Na 100% ni9e zrezygnuje z lowienia jesli wprowadza NK.
2) Placic trzeba i to nie dlatego, zeby wyeliminowac osoby przypadkowe.
Mozemy nakrzyczec na PZW, (sam jestem ich przeciwnikiem), ale...
Jakie by nie byly , ale jakies tam sa zarybienia. Dzierzawy za wody placic trzeba.
Gdzies te skladki oplacac trzeba (biura itp). O ochronie sie nie wypowiadam.
Top wszystko to pieniadze. A z powietrza do kasy PZW nie splyna. Wiec albo wszyscy przestana placic i wody zostana kompletnie bez opieki albo siedzimy w PZW i placimy. Inna kwestia to wysokosci skladek i usluga jaka za to dostajemy. Ale to odrebny temat.
O komercji sie nie wypowiadam. Nie lowie na typowo komercyjnych lowiskach (nie mylic z OS"ami ) i sadze ze takie lowiska to kropla w morzu w porownaniu z PZW.
No faktycznie Tomku ciekawy temat, nawiązujący do dyskusji w innych pokojach. Czym dla mnie jest opłata, składka itd ?. Dla mnie osobiście jest drugim warunkiem pozwalającym wejść mi na łowisko danego gospodarza. Pierwszym nieodzownym ( oprócz komercyjnych, choć i tam czasem tego wymagają ) jest posiadanie karty, drugi warunek to zezwolenie, dalej to chęci sprzęt itp. Wiele wcześniej pisałem, iż raczej korzystam z tzw tygodniówek i dniówek i weekendówek. W zależności od gospodarza ceny są różne i niemałe, sami o tym wiecie. jestem członkiem NTW Kwidzyn. My płacimy jedną składkę przy wstępowaniu do koła- pozostałe opłaty to zezwolenia z brzegu, łodzi itd-nie mamy łowisk specjalnych. dzionek z łodzi, tzn doba to 15 zł z brzegu 10. To nie jest mały koszt. Trzydnówka PGRyb Sztum z brzegu to 14 zł. Stosuję taką metodę, gdyż w macierzystym kole nie jeżdżę na wszystkie łowiska, wędkuję też na jednej wodzie PZW i PGRryb. Posiadając okresowe zezwolenia, nie wiem jak jest u was, ale tu nikt nie pyta o rejestry, przy sprzedawaniu zezwolenia nikt nie pyta o posiadanie karty wędkarskiej. Ja łowiąc na obcych wodach dbam o zabranie rejestru, wręcz domagam, się tego przy kupnie zezwolenia jeżeli kupuję w innym miejscu niż stały mój sklep, gdzie prowadzi go kolega wędkarz. Wiele razy spotkałem się z przypadkami, że osoby miały zezwolenie nie mając karty. Wtedy był płacz, że nikt im nie powiedział itd. To wędkarze-wczasowicze. Co tu Panowie dużo gadać, jest bałagan i tyle. W skali kraju na jednorazowych zezwoleniach poszczególni gospodarze zarabiają ogromnie pieniądze. Krótki przykład. W NTW zezwolenie roczne kosztuje 170 zł, tygodniowe 40 zł. Mamy wody ,nad którymi od metra jest domków letniskowych i wykupują zezwolenia. W NTW nie ma stałych pracowników ( etatowych ) więc większość kasy idzie na gospodarkę rybacką. Coś w tych wodach jeszcze pływa i to nie tylko karp. Wieszamy psy na PZW i ich opłatach-Okręg Gdański to ponad 340 zł rocznie, Okręg Elbląski to 260 zł rocznie. To niby dużo, ale nalezy zwrócić uwagę, że jeden jak i drugi okreg ma w swoim władaniu piękne jeziora pojezierza kaszubskiego, drugi cześć Warmii i zahacza o Mazury, jest porozumienie z Okręgiem Toruńskim, a ten znowu ma wody Pojezierza Brodnickiego. Trzeba opłacić niemałe dzierżawy, utrzymać się w posiadaniu tych wód, bo chętnych do przetargu jest sporo- są to pięknie położone akweny. Patrzenie na opłaty przez pryzmat zabieranych ryb, aby się koszta zwróciły jest anormalny. Znam kilku, którzy łowią i handlują, ale na szczęście to tylko odsetek populacji. Podsumowując- nie będę mógł zabrać rybki to i tak będę łowił. W moim wypadku, aby poniesione koszta zwróciły mi się musiałbym złowić kilka dorodnych węgorzy i przeliczyć ich masę na cenę detaliczną. W tym roku nie miałem żadnego i chyba już miał nie będę. Gdybym myślał w takich kategoriach to deprecha gotowa. Człek inwestuje i nie ma zysku i miał nie będzie. Podobnie jest w łowiectwie. Nigdy z odstrzału myśliwy nie zarobi tyle, aby nawet za amunicję mu się wróciło, nikt nawet nie próbuje myśleć w takich kategoriach. Nie wiem, czy zwiększenie opłat nie spowoduje odejścia od legalnego wędkarstwa wielu osób, szczególnie z terenów wiejskich. Nie łudźmy się, i tak będą wędkować, ale to się już inaczej będzie nazywało. Teraz nie można sobie poradzić z kłusownictwem, a co dopiero jak ich przybędzie. Pozdrawiam wszystkich no killastych i killerów, czyli wszystkich wędkarzy
Dla mnie opłata ta to taka "czynszówka" używam więc płacę. Ide na łowisko komercyjne , płace 20 zł za dzień , łowie na wodach PZW płace składkę . Od i wszystko. Nigdy nie rozkminiałem nad większą filozofią tego procederu. Jak kiedyś będe miał swój staw , ci co będą chcieli łowić też mi zapłacą . Tak to działa:)
Popieram zdanie kolegi "adamoski". Prosto, czytelnie i logiczne. Tak to wygląda i już.
Mamy masę taki opłat w życiu codziennym więc po co to marudzenie?
Pozdrawiam
Chyba dwóch kolegów [powyżej nie zrozumieli pytania we wątku, albo nie czytali.
Nie "we wątku" tylko w wątku jak już. I zapewniam, że obaj przeczytali bardzo uważnie bo nie są zbieraczami punktów za posty!
Zatem jeżeli sympatyczny kolega nie rozumie to napiszę prościej......
Uważamy, że to kolejny podatek, opłata ustanowiona w majestacie prawa i niestety wędkując trzeba ją uiszczać....prościej się nie da.
Poza tym już się wypowidałem wcześniej i kilku kolegów poparło moje(nasze wspólne) poglądy. Może zatem pytający nie wie o co pyta??????
Czy jest to dla was możliwość łowienia ryb i przy okazji zabrania rybki na smaczek?
Czy nadal koledzy łowilibyście rybki gdyby wyszedł przepis zakazujący zabierania ryb przez jakiś czas?
To pytałem, a że trzeba płacić to każdy by móc łowić.
Tak to kolego "po polsku" napisałeś, że nie wiem o co chodzi. Zero skladni, logiki, ortografii i stylistyki. Wybacz ale się juz nie wypowiem.
Pozdrawiam
Oczywiście nie tworzę tego wątku do tego by koledzy się gryźli na wzajem i wywoływali wojny tylko po prostu do tego pytam by isłyszeć Waszą osobistą odpowiedź bez krytyki wypowiedzi drugiego kolegi bo wiadomo będą różne.
Również nie atakuję tu żadnego kolegi.
Zarzucając nam nie czytanie postu , sam sobie zaprzeczyłeś. Ale mniejsza o to . Rozpoczynanie zdania słowem : "czy", "jeśli", dlaczego" , "CZYM" i wiele innych oznacza formę pytania. Na które odpowiedzieliśmy wraz z kolegą akrekde.
Ale rozwijając myśl, w kierunku , który Ciebie interesuje , czyli :
Czy jest to dla was możliwość łowienia ryb i przy okazji zabrania rybki na smaczek?
Jeśli biorę rybkę , to rzeczywiście "na smaczek" , bo średnio mi idzie łowienie okazów, dlatego moja galeria jest do tej pory pusta:)
Czy nadal koledzy łowilibyście rybki gdyby wyszedł przepis zakazujący zabierania ryb przez jakiś czas?
Napewno bym łowił, bo więcej kosztuje "łowienie" niż ryby w sklepie.(Myślę tutaj o zanętach oraz osprzęcie. ) W wędkarstwie bardziej pasjonuje mnie możliwość przeżycia niecodziennej przygody.
Tak to kolego "po polsku" napisałeś, że nie wiem o co chodzi. Zero skladni, logiki, ortografii i stylistyki. Wybacz ale się juz nie wypowiem.
Pozdrawiam
Szanowny kolego pragnę zwrócić koledze uwagę, że takich co to pouczali innych na tym forum było dużo,w większości już ich nie ma. Jeżeli kolegę razi pisownia to proponuję zalogować się na forum literackie, może tam kolega znajdzie sens i logikę oraz bratnie dusze. Pozdrawiam. Nikt koledze nie każe włączać się do dyskusji, jeżeli kolega nie rozumie jej sensu. Pozdrawiam
Nie chce mi się wchodzić w polemikę z człowiekiem bo jestem trochę zmęczony, a tam mała wpadka i brak jednego słowa, które zauważyłem po dodaniu postu i specjalnie nie poprawiałem by zobaczyć czy nie zjawi się pan pseudo "M".
Pan kolega się strasznie bulwersuje jakby miał o co. Nie lubię zaczepek większość zgrzytów staram się załagodzić chyba że ktoś chce z "bełtać" ciszę jaka jest już nawet dosyć długo.
Pozdrawiam serdecznie.
Zauważyłem, że jest cicho, to źle wróży. Pozdrawiam Tomku.
Zauważyłem, że jest cicho, to źle wróży. Pozdrawiam Tomku.
To fakt.
Również pozdrawiam.
Nawet nie wyobrażam sobie że nie mam opłaconej karty wędkarskiej.Na pewno bardzo bolała by mnie szyja nad wodą z powodu ciągłego oglądania się czy nie zbliża się kontrol.
Sam kontakt z przyrodą jest dla mnie największą przyjemnością i dla takich chwil spędzonych nad wodą w doborowym towarzystwie warto żyć....
łowie od wielu lat i od wielu lat też mam kartę którą zawsze staram się oplacać,ale dla mnie jest to jedynie formalność abym mógł bezstresowo spędzać czas nad wodą z wedką i zeby nikt nie mógł się przyczepić,bo i tak wiem że pieniądze które płace nie idą na żadne zarybienia,czy rozwój łowisk należących do mojego okęgu tylko sa przeznaczane na imprezy typu zawody albo może czesciowo ida do kieszeni zarządu...zresztą nie wiem i nie wnikam,jedyne co ważne to że mam opłacone i nie kłusuje jak niektórzy a więc mam czyste sumienie
Ja oczywiście także nie wyobrażam sobie siedzenia nad wodą z wędką bez wklejonych znaczków, bo należę do tych ludzi co nie jeżdżą na gapę, nie kombinuję jak oszukać innych, aby samemu zaoszczędzić (jak nie mam kasy idę na piechotę). Niebezpiecznie jest również poruszanie tematu działalności PZW ( a właściwie zarządzania składkami), bo jak wiadomo budzi on wiele negatywnych emocji. Wprowadzenie zakazu zabierania ryb dla mnie było by zapisem, z którym chyba bym się nie pogodził i mogło by być powodem do zrezygnowania z kontynuacji w opłacaniu składek. Jak już pisałem bez opłat wędkować bym nie umiał, więc stawy prywatne, abo .... nic.
Powiem szczerze, że nawet nie widział bym sensu w takim zakazie ( poza ograniczeniem wydatków na zarybianie, a więc zwiększeniem budżetu koła ). Nie budzącym tak dużych kontrowersji,było by pomniejszenie składek dla NoKill, ale wiemy że to nigdy nie działa w tę stronę. Ja osobiście na każdą wyprawę jadę "po rybkę na kolację" i nie ukrywam tego, pomimo to w tym roku nie zabrałem z nad wody ani jednej sztuki. Rybki przeze mnie złowione były albo za małe do celów spożywczych, albo zbyt ładne :)). Idąc tym tropem można by uznać że wielu wędkarzy odczuwa przyjemność z samego faktu " darowania życia " złowionej przez siebie rybce, co w wypadku regulacji prawnej nie było by już jego wyborem.
Podsumowując bo rozpisałem się ponad plan: szanuje nokillów, jak i tych co wyprawę kończą smaczną kolacją. Wprowadzenie zakazu zabierania ryb uznał bym za najgorszą decyzję, prowadzącą w ogromnym stopniu do rozwoju kłusownictwa, oraz masowego zaprzestania opłacania składek przez wędkarzy ( a co za tym idzie wzrostu opłat dla uiszczających opłaty)
PS jak nie rozumiem tematu, to albo się dopytuję " o co chodzi?" , albo nie zabieram zdania.
Do krapiotr69
Kolego.....nie mądruj się tak i nie wyganiaj ludzi z forum.
Kultura tak samo jak ortografia obowiązuje wszędzie. Nawet na tym forum. A jesli nie razi Cię to co napisał kolega to....chyba reprezentujesz ten sam poziom.
I nie chodzi tu o literackie pisanie ale zgodne z językiem polskim i jego założeniami.
Pozdrawiam
Czy jest to dla was możliwość łowienia ryb i przy okazji zabrania rybki na smaczek?
Czy nadal koledzy łowilibyście rybki gdyby wyszedł przepis zakazujący zabierania ryb przez jakiś czas?
To pytałem, a że trzeba płacić to każdy by móc łowić.
Moja uwaga odnosi się do ostatniego cytowanego "zdania"
Moja uwaga odnosi się do ostatniego cytowanego "zdania"
Już panie pseudo M mówiłem i tłumaczyłem powyżej ten błąd.
Nie wiem gzie widzisz tutaj jakieś ortografy no ale właśnie poziom...
Nie chce mi się wchodzić w polemikę z człowiekiem bo jestem trochę zmęczony, a tam mała wpadka i brak jednego słowa, które zauważyłem po dodaniu postu i specjalnie nie poprawiałem by zobaczyć czy nie zjawi się pan pseudo "M".
Pan kolega się strasznie bulwersuje jakby miał o co. Nie lubię zaczepek większość zgrzytów staram się załagodzić chyba że ktoś chce z "bełtać" ciszę jaka jest już nawet dosyć długo.
Pozdrawiam serdecznie.
i koniec
Jeszcze tak tylko dorzucę, że błąd również był spowodowany zmęczeniem.
Mykam dalej trać, a że błędy się zdarzają tak to bywa, a ja nie lubię poprawiać Tego co robi błędy i nienawidzę Tych którzy poprawiają innych.
Jeden wojak tu już był wielki polonista pan "M" nie bądź taki bo On miał takie skrzywienie zawodowe lecz wędkarzem był wielką gębą i jednym z lepszych podlodowych wędkarzy.
Zgubiło go właśnie takie poprawianie innych, w sumie każdego gdzie tylko zauważył błąd.
Lecz nie kogoś gdzie palną jakąś literówkę lub zgubił jedno słowo/.
OK, spoko. Pełna zgoda.
Ale zwracanie uwagi to też chyba nic strasznego a odsyłanie na fora literackie są nie na miejscu....ale i tak bywa.
OK, spoko. Pełna zgoda.
Ale zwracanie uwagi to też chyba nic strasznego a odsyłanie na fora literackie są nie na miejscu....ale i tak bywa.
Kolega krapiotr69 zdaję się, że pamięta zadymę takim zachowaniem i dlatego tak mógł napisać.
Ty kolego tego nie pamiętasz bo jesteś od niedawna. ,
Pozdrawiam.
Tak, ale to nie upważnia nikogo do porównywania mnie do jakiegoś tam pseudo M, N, K, L ,J , U, F czy H użytkownika ;-)
Forum to wymiana opinii i poglądów...czasem ostrych. Ale na pewno nie wypraszanie!! Jeśli nie doszło do złamania regulaminu. Niektórzy pamiętają gorsze rzeczy a to wcale nie oznacza, że mają szukać tych samych cech u innych ludzi.
Witam kolegę. Mam zasadę, nie polemizuję z osobami które swoją postawą, słowem pisanym dają odczuć innym, iż znaczą coś więcej lub chcą zaznaczyć swoją obecność na forum. Jeżeli kolegę razi styl i ortografia forumowiczów to zwracam uwagę, iż są tutaj i ludzie wysoce wykształceni, są mniej wykształceni i są osoby, które mogą mieć problemy ze słowem pisanym. Jeżeli nie ma się argumentów do dyskusji to raczej nie powinno się jej podejmować. Proszę, aby kolega jeszcze raz przeczytał swoje posty i pewnie dojdzie do tego samego wniosku co i ja doszedłem. To był zwyczajny atak, próba poniżenia autora tematu bez przyczyny. Odsyłam kolegę na forum, proszę zapoznać się z twórczością Tomka i wtedy ewentualnie go oceniać. Zaproponowałem koledze inne forma, gdyż on sam wyraził chęć opuszczenia tego. Nie wyrzucam nikogo, nie jestem uprawniony, ale ostrzegłem, gdyż jak kolega oświadczył zbiera punkty na rybki, oby tylko zdążył kolega takim postępowaniem dojść do trzech. Mimo wszystko pozdrawiam. Jeszcze jedno większość na tym forum interesuje się ciekawymi opisami, mało kto interesuje się gramatyką. Ważna jest treść, forma to drugi plan.
Witam was ja już od 2 lat wędkuje na wodach PZW i opłacam skłatkę wędkarskom i nic przez ten czas nie poradze złapać. Przeważnie łowie jedną wędką na grunt i jedną na spławik i nic. Prosze o dobrom porade!
Jak fajnie znowu chłopaki biorą się za łby. Panowie to jest o płaceniu składek czy o ortografii? Pozwolicie, że wypowiem swoje zdanie na temat zasadniczy to znaczy SKŁADEK. Gdy wprowadzą zakaz zabierania ryb z łowiska to się wypiszę z tego interesu. Na pewno wielu kolegów zgodzi się zemną i zrobi tak samo. Czasami bierze się rybę złowioną, a czasami nie. Ale jak miał bym płacić składki i wiedzieć, że nie mogę zabrać ryby to ja dziękuję za taki rarytas. A ŁOWISKA KOMERCYJNE ZACZNĄ WTEDY DOBRZE PROSPEROWAĆ I ZROBIĄ KONKURENCJE PZW. W tedy nad wodą zostaną sami wegetarianie może to dobrze, a może nie. Coś mi się zdaje, że PZW nie utrzymało by się wtedy. Pozdrawiam.
opłaca się składki jako licencję na wody dzierżawione przez PZW, nie Kartę Wędkarską (opłata jednorazowa)
Polemika ważna rzecz. I na temat składek wypowiedziałem się więc nie jestem tylko zwyklym czepialskim. Fajnie, że kolega krapiotr69 zorientował się, że nie ma uprawnień do wyrzycania nikogo...no proszę. To już coś. Z drugiej strony jeśli tolerujesz taką formę pisania (bo nie wszyscy potrafią) to może tolerujesz także kłusownictwo (bo nie wszyscy wiedzą jak łapać ryby zgodnie z regulaminem) zaśmiecanie łowisk (bo nie wszyscy zdają sobie sprawę, że to szkodliwe) i ogólnie brak kultury (bo nie wszyscy wiedzą, że wypada ustąpić miejsca kobiecie w ciąży). Slowem niewiedza lub popełnianie błędów nie usprawiedliwia.
Z twórczością Tomka jestem zapoznany i niejednokrotnie zgadzamy się ze spbą w innych tematach. I mam wrażenie, że osobą, która "zna się" na wszystkim jesteś właśnie Ty sympatyczny kolego. Poza tym spór zażegnany...jakbyś nie zauważył.
pozdrawiam