Witam wszystkich kolegów po kiju. Proszę o poradę co mogę zrobić aby pozbyć się rdestnicy pływającej z mojego stawu ponieważ zarósł nią całkowicie. Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam!!!
Nie wiem jak będzie się zachowywała ta Rdestnic ale z Rogatkiem sztywnym już walczyłem.
Przeciągaliśmy na jednej stronie brzegu linkę metalową i ciągnęliśmy przez cały staw ja z jednej strony a szwagier z drugiej.
Na lince uwieszało się całe kłęby tych roślin, powtarzaliśmy to ok 10 razy, ze stawu znikło większość Rogatka. Tą czynność najlepiej powtórzyć co kilka dni bo rośliny układają się na dnie a po kilku dniach znowu pływają.
Staw który czyściliśmy jest mały, na większym obiekcie mogą być trudności albo możne być to nie wykonalne.
Nie wiem czy twoje roślinki da się usunąć w ten sposób, ale to co napisałem może okazać się przydatne.
Patrząc na tę całą , ciągle powtarzającą się niczym katar - aferę z zarastaniem stawu , doprawdy nie pojmuję ; po co to wszystko : te stawy , ogródki wodne itp ? Każda roślina - jak na żywy organizm przystało : ma swoją niszę ekologiczną , swój biotop , środowisko . Bez środowiska - nic nie istnieje i nie ma ziemskiego celu . A zatem : są rośliny wodne , lądowe i lądowo - wodne . Środowiskiem roślin wodnych jest jak łatwo się domyślić : woda ... Rośliny nie "rozumieją " jednak - czym jest staw wykopany na działce czy polu ... W ich świecie : nie ma podziału na to co rzekomo należy do człowieka a co jest częścią przyrody . Ziemia to jedno i przyroda to jedno - tyle ,że pomiędzy jednym a drugim - niczym otchłań otwiera się CZŁOWIEK ZE SWOIMI OGRÓDKAMI.
Każdy kto zakłada biocenozę sztuczną jaką jest przecież taki staw , jednocześnie tworzy miejsce do życia dla rozmaitych organizmów . Wyjątku nie stanowi tutaj również i sam autor wątku. Tworząc staw - dał jednocześnie miejsce do życia dla rdestnicy . Musiano to wziąć pod uwagę : pewnego razu , kiedykolwiek , zawsze ...
Gdzie się podział mój wpis , który dnia wczorajszego zamieściłem w niniejszym wątku ? Przecież nie był on obraźliwy i co ważniejsze : odnosił się w sposób dość luźny ,( ale jednak) do zadanej tematyki ...Mimo wszystko zniknął ...
"Wsyp 1 worek zsiadłego wapna, usunie chaszcze, a ryby nie ucierpią." "może amury wpuścic?" "Amury załatwią Ci sprawę w kilka miesięcy. My z ojcem wpuściliśmy i dzisiaj mamy piękny staw;)"
Wpisy takie jak te wypunktowane powyżej , które albo promują gatunki obce , inwazyjne dla terytoriów naszego kraju, bądź też nawołują do zatruwania środowiska żrącym wodorotlenkiem wapnia - są tutaj uznane za całkowicie normalne a nawet honorowane ,ale już pogląd iście odbiegający od tego kanonu czyli zachęta do spojrzenia na ów problem z cokolwiek innej perspektywy - każdorazowo spotykają się z dezaprobatą i złośliwym odrzuceniem . Nie jestem mały dzieckiem ,żeby ktoś mnie strofował na każdym kroku , nie zamierzam przemykać na obrzeżach tego forum - wyłącznie po to , by kogoś przypadkiem nie rozbolały oczy od wpisów innych niż z góry przewidziano . Jeżeli moje zachowanie nie uderza w regulamin , nie obrażam nikogo - to chyba mogę mieć pewność ,że cenzura okaże się łaskawsza ? Niestety na tym portalu bywa zupełnie inaczej .Wielokrotnie przekonałem się o dziwnych , pokrętnych zasadach , które ktoś tutaj narzuca innym użytkownikom.
Cześć po mojemu 2 lub 3 letnie amury powinny sobie poradzić z tym rdestem,wiem że gdy się roślinność wodną wyrywa lub co gorsza podkasza odrasta ze zdwojona siłą pzd.
No ja walczyłem z tym cholerstwem na jednym z moich stawów, linka z przymocowanymi grabiami...rzucanie i ściąganie:) sporo tego wyciągnąłem, ale po miesiącu było jeszcze więcej:/ Swoją drogą...2 stawy dzieli jakby 3-4metrowy wał. Jeden staw zarasta, drugi nie.... Jesienią połączyłem stawy i wpuściłem kilka ładnych amurów (między innymi) zobaczymy co się bezie działo w tym roku
Witam wszystkich kolegów po kiju. Proszę o poradę co mogę zrobić aby pozbyć się rdestnicy pływającej z mojego stawu ponieważ zarósł nią całkowicie. Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam!!!
może amury wpuścic?
Albo wleźć do stawu i wyrwać rękoma? :]
Amury załatwią Ci sprawę w kilka miesięcy. My z ojcem wpuściliśmy i dzisiaj mamy piękny staw;)
Nie wiem jak będzie się zachowywała ta Rdestnic ale z Rogatkiem sztywnym już walczyłem.
Przeciągaliśmy na jednej stronie brzegu linkę metalową i ciągnęliśmy przez cały staw ja z jednej strony a szwagier z drugiej.
Na lince uwieszało się całe kłęby tych roślin, powtarzaliśmy to ok 10 razy, ze stawu znikło większość Rogatka. Tą czynność najlepiej powtórzyć co kilka dni bo rośliny układają się na dnie a po kilku dniach znowu pływają.
Staw który czyściliśmy jest mały, na większym obiekcie mogą być trudności albo możne być to nie wykonalne.
Nie wiem czy twoje roślinki da się usunąć w ten sposób, ale to co napisałem może okazać się przydatne.
Powodzenia.
Wsyp 1 worek zsiadłego wapna, usunie chaszcze, a ryby nie ucierpią.
Patrząc na tę całą , ciągle powtarzającą się niczym katar - aferę z zarastaniem stawu , doprawdy nie pojmuję ; po co to wszystko : te stawy , ogródki wodne itp ?
Każda roślina - jak na żywy organizm przystało : ma swoją niszę ekologiczną , swój biotop , środowisko . Bez środowiska - nic nie istnieje i nie ma ziemskiego celu . A zatem : są rośliny wodne , lądowe i lądowo - wodne . Środowiskiem roślin wodnych jest jak łatwo się domyślić : woda ...
Rośliny nie "rozumieją " jednak - czym jest staw wykopany na działce czy polu ... W ich świecie : nie ma podziału na to co rzekomo należy do człowieka a co jest częścią przyrody . Ziemia to jedno i przyroda to jedno - tyle ,że pomiędzy jednym a drugim - niczym otchłań otwiera się CZŁOWIEK ZE SWOIMI OGRÓDKAMI.
Każdy kto zakłada biocenozę sztuczną jaką jest przecież taki staw , jednocześnie tworzy miejsce do życia dla rozmaitych organizmów . Wyjątku nie stanowi tutaj również i sam autor wątku.
Tworząc staw - dał jednocześnie miejsce do życia dla rdestnicy .
Musiano to wziąć pod uwagę : pewnego razu , kiedykolwiek , zawsze ...
Gdzie się podział mój wpis , który dnia wczorajszego zamieściłem w niniejszym wątku ? Przecież nie był on obraźliwy i co ważniejsze : odnosił się w sposób dość luźny ,( ale jednak) do zadanej tematyki ...Mimo wszystko zniknął ...
"Wsyp 1 worek zsiadłego wapna, usunie chaszcze, a ryby nie ucierpią."
"może amury wpuścic?"
"Amury załatwią Ci sprawę w kilka miesięcy. My z ojcem wpuściliśmy i dzisiaj mamy piękny staw;)"
Wpisy takie jak te wypunktowane powyżej , które albo promują gatunki obce , inwazyjne dla terytoriów naszego kraju, bądź też nawołują do zatruwania środowiska żrącym wodorotlenkiem wapnia - są tutaj uznane za całkowicie normalne a nawet honorowane ,ale już pogląd iście odbiegający od tego kanonu czyli zachęta do spojrzenia na ów problem z cokolwiek innej perspektywy - każdorazowo spotykają się z dezaprobatą i złośliwym odrzuceniem .
Nie jestem mały dzieckiem ,żeby ktoś mnie strofował na każdym kroku , nie zamierzam przemykać na obrzeżach tego forum - wyłącznie po to , by kogoś przypadkiem nie rozbolały oczy od wpisów innych niż z góry przewidziano . Jeżeli moje zachowanie nie uderza w regulamin , nie obrażam nikogo - to chyba mogę mieć pewność ,że cenzura okaże się łaskawsza ? Niestety na tym portalu bywa zupełnie inaczej .Wielokrotnie przekonałem się o dziwnych , pokrętnych zasadach , które ktoś tutaj narzuca innym użytkownikom.
albo wpuść brony i ciągnij czymś ja tak widziałem jak robili morze nie precyzyjnie ale było a później grabiami resztę
ale ta lina to tez dobry pomysł
Hmmm wapno . Karol próbujemy u nas ?
Nie wiem jak to jest z tym wapnem, ale kiedyś na księdza stawie zaczęły zdychać Karpie i podobno on przesadził z wapnem.
Wapno działa, jeśli damy go za dużo to może zdechnąć parę rybek, zawsze lepiej wsypywać stopniowo to nic się nie stanie.
najlepszą bronią jest tak jak większość pisze amur
Ale czy oby amur wcina wszystko co zielone w stawie?
Cześć po mojemu 2 lub 3 letnie amury powinny sobie poradzić z tym rdestem,wiem że gdy się roślinność wodną wyrywa lub co gorsza podkasza odrasta ze zdwojona siłą pzd.
No ja walczyłem z tym cholerstwem na jednym z moich stawów, linka z przymocowanymi grabiami...rzucanie i ściąganie:) sporo tego wyciągnąłem, ale po miesiącu było jeszcze więcej:/ Swoją drogą...2 stawy dzieli jakby 3-4metrowy wał. Jeden staw zarasta, drugi nie.... Jesienią połączyłem stawy i wpuściłem kilka ładnych amurów (między innymi) zobaczymy co się bezie działo w tym roku