Witam.Mam pytanie.Zauważyłem na zawodach i nie tylko że tyczkarze wrzucają często 10-12 kul zanętowych a łowiący na bata 5 kul.Ja sam rzucam 5 kul.Robię dobrze,czy powinienem rzucać też 10-12 kul.Od czego to zależy.Kiedyś podszedł do mnie wędkarz i powiedział że nęcenie na bata jest inne niż na tyczkę czy to miało coś wspólnego z tą ilością kul?
Bacikiem na zawodach łapią osoby mniej doświadczone/profesjonalne na tyczkę profesjonaliści Osoby mniej doświadczone rzucają samą zanętę a ci bardziej doświadczeni dodają gliny różnych maści ziemię itp i dlatego więcej kulek rzucają
Bacikiem na zawodach łapią osoby mniej doświadczone/profesjonalne na tyczkę profesjonaliści Osoby mniej doświadczone rzucają samą zanętę a ci bardziej doświadczeni dodają gliny różnych maści ziemię itp i dlatego więcej kulek rzucają Nie zgodzę się z tobą kolego, ponieważ bata na zawodach używa się głownie do skubania drobnicy. Bata używamy( nie licząc osób nie posiadających tyczek), gdy pod tyczkę nie wchodzi większa ryba. Robi się to, dlatego gdyż łowiąc małe płotki każde wyjeżdżanie tyczką zajmowałoby zbyt dużo czasu, który jest tak cenny na zawodach. A zastosowanie glin i ziem w wędkarstwie to całkiem osobny temat.
witam wrzucanie dużej ilości zanęt do wody a także pelletów kulek itd może skończyć sie tak jak w rzemieniu czyli zakwitem co w rezultacie pogorszyło stan ryb w łowiskach i zostały objęte zakazem wędkowania na 2 tyg
"Obym dożył dnia, kiedy wędkarze zrozumieją, że walenie ton świństwa do wody to grzech.
A zawodnikom życzę szczególnie szybkiego oświecenia."
A ja życzę szybkiego oświecenia tym, co dużo gadają, a zawody wędkarskie oglądają tylko w gazetach.
Jakie tony zanęt? Jaka chemia? Na zawodach na wodzie stojącej przygotowuję 0,5 do 1 kg zanęty, a reszta stanowi glina/ziemia (i najczęściej sporo mi zostaje). Z tego co wiem i widzę, większość zawodników ma podobne mieszanki. Może zamiast opier..... zaocznie zawodników, lepiej zająć się uświadamianiem tych "zwykłych" wędkarzy, co to na raz wpiep.... do wody dwie paczki zanęty, pół reklamówki pęczaku, czy krojonych ziemniaków!! Nie mówiąc już o takich specjalistach, co to twierdzą że najlepszą paszą jest rozmoczony chleb z płatkami owsianymi, w ilości 2 bochenki na poranek!!!!!
to też racja,oczywiscie,że są tacy,ale ja widzialem jak zawodnicy wrzucali mnostwo zanety do wody na mały zbiornik,wiec dla tego tak napisalem a nikogo nie opier......łem.Pozdrawiam.
to też racja,oczywiscie,że są tacy,ale ja widzialem jak zawodnicy wrzucali mnostwo zanety do wody na mały zbiornik,wiec dla tego tak napisalem a nikogo nie opier......łem.Pozdrawiam.
Zawodnicy wrzucają czasem do wody dużo mieszanki, a nie zanęty!!! W temacie było pytanie czemu tak dużo? No to podam przykład wody stojącej - wrzucam na początek 10-12 kul ziemi/gliny z garścią jokersa, żeby utworzyć dywan na dnie, następnie wrzucam około pięciu kul lekko doklejonej ziemi/gliny z dużą zawartością jakersa oraz około 5-6 kul zanęty wymieszanej z ziemią/gliną w różnych proporcjach. Na koniec wyjeżdżam kubkiem kilka razy podając sklejoną pinkę, lub kule bonusowe z czystą, klejoną ochotką, lub jokiem. Jest dwadzieścia lub ponad kul? Jest! Ile w tym zanęty, 0,2-0,3kg? Oczywiście są łowiska które z racji na swój bogaty rybostan wymuszają nęcenie czystą zanętą w dużych ilościach, ale niestety należą do rzadkości. Więc tylko początkujący zawodnik na zawodach ryzykowałby że ryba mu się naje w ciągu kilku minut!!!!!
Na koniec dodam - na innych forach, w tym baaardziej wyczynowych ten temat był wałkowany. Więc bardzo bym prosił tych co to "po zawodach ściek widzą" żeby może najpierw zapoznali się ze stanem faktycznym a nie teoretyzowali siedząc w fotelu.
Byłem kiedyś na łowisku gdzie zabroniono posiadania przy sobie większej ilości suchej masy zanętowej niż 1 kilogram. Dodam, że to nie w Polsce. Jakie robiliśmy z kolegą wielkie oczy, kiedy po załadowaniu koszyczka od feedera zanęta ryby podchodziły całymi ławicami i brania utrzymywały się prawie przez godzinę!
Kilka takich koszyczków podanych w jedno miejsce powodowało że ryba krążyła jak sępy nad padliną!!!
A u mnie w okolicy każdy wali do wody w ciągu liku godzin nawet 5 kilo !!!
Panowie wędkarze - ryba szuka pożywienia. Jeden gatunek przeszukuje dno, jeden szuka w toni, inny pobiera spod powierzchni, a inny z samego lustra. Ale ryba ta szuka pożywienia bo tak nakazuje jej instynkt. My sami jesteśmy winni ( szczególnie na niewielkich akwenach) że ryba jest nakarmiona do granic wytrzymałości.
Ryby u mnie są, ale najlepsze efekty mam zazwyczaj w kwietniu, może do połowy maja. Dlaczego? Ano dlatego, że w tym czasie wody nie są jeszcze zasypane tonami papu. Wtedy wystarczy 3-4 kule w punkt, i zestaw w pobliżu, a ryby biorą.
W połowie maja następuje taka obstrukcja, że brak słów. Tylko kilkudniowe wypady dają możliwość złowienia czegoś interesującego. Kiedyś wystarczyło sypnąć ze trzy garści pszenicy i płoć podchodziła jak z nut. A teraz?
Jeśli ktoś nie rozumie, że łatwy dostęp do zanęt, ulepszaczy, komponentów powoduje dziś przekarmienie, to znaczy, że jest ślepy i ma ograniczone horyzonty. A o zawodnikach nic mi nie tłumaczcie. Nie dość, że zanęty, to jeszcze środki na spowodowanie sraczki. Ryby odkurzacze - mówi wam to coś? Ale każdy jest etyczny, każdy dba o wody, każdy wypuszcza ryby... szczegół, że przesypuje je do pojemnika podczas ważenia jakby to były kartofle. Szczegół, że potem etycznie wypuszcza wszystko do wody - obtarte ze śluzu, często z łusek, ugniecione, wymęczone, zestresowane... szczegół, że po każdych zawodach widać na płyciznach złogi łusek i masy martwej drobnicy która albo padła w siacie, albo ma rozharatane gardło, albo zabiła je sraczka.... to wszystko szczegół.
I to wszystko powoduje tzw. glina, ziemia,oraz szeroko pojęta etyka;.
Ale to ja jestem łobuz, bo jem ryby i czasem kilka płotek trafia do słoika....
Peeeewnie, jak zwykle. Zawodnicza sraczka u ryb...... Gradobicie, puszki, pudełka po robakach, rozdeptane jazgarze, łuski i flaki na brzegu, suszone łby na krzaku, kondomy, etykiety, butelki, pety, kilometry pozrywanych żyłek, tłuste plamy, gówno pod drzewem, reklamówki i zdezelowany sedes itd., itp. to wszystko wina zawodników. A już najgorsza ta chemiczna sraczka u ryb - odkurzaczy....... Brak słów, i chęci .....
Już nie raz na łowiskach specjalnych spotkałem się z sytuacją że ryby są tak wypchane pokarmem że ma się wrażenie,że po naciśnięciu na brzuch ryba pęknie ;D Tak więc panowie oszczędniej z zanętą ;d
To ja tak jeszcze napiszę wszystkim "oblatanym" w temacie. Czy wiecie że istnieje coś takiego jak limit zanęt i przynęt na zawodach? Polecam lekturę na stronie pzw - zasady sportu kwalifikowanego. Tam jest wyraźnie napisane, że limit zanęty dla seniorów wynosi 20l ! Litrów nie kilogramów! Do pomiaru objętości zanęty służą wiadra z podziałką. Proponuję zrobić taki test - nawilżyć i ze dwa razy przetrzeć przez sito paczkę zanęty i zobaczyć jaką objętość zajmie w wiadrze. A limit obejmuje nie czystą zanętę tylko wszystko co do wody wrzucamy czyli ziemie/gliny również!!!! A to wszystko jest na zawodach (oczywiście odpowiedniej rangi) skrupulatnie sprawdzane!!!! Dlatego powtórzę - niech Ci co to zawody widzą na kolorowej stronie miesięcznika wędkarskiego zweryfikują te mity!!!!
Zakladajac, ze 20l to to co wpada do wody, to jest to sporo wiecej niz 20 kg. Jesli zaneta ma tonac,, to 1l musi wazyc wiecej jak 1 kg. A jesli ma tonac szybko, to pewnie ze 2 kg wazy. To tak na marginesie.
Zakladajac, ze 20l to to co wpada do wody, to jest to sporo wiecej niz 20 kg. Jesli zaneta ma tonac,, to 1l musi wazyc wiecej jak 1 kg. A jesli ma tonac szybko, to pewnie ze 2 kg wazy. To tak na marginesie.
Kolega LYSY kilka razy mówił już, że w tych 20l jest nie więcej niż 1 kg czystej spożywki. A na zawodach raczej "chemii" jak powiedziało kilka osób wcześniej do zanęt się nie dodaje, a większość z zanęt zawiera tylko naturalne składniki...
"Tam jest wyraźnie napisane, że limit zanęty dla seniorów wynosi 20l ! Litrów nie kilogramów!"
Odnoioslem sie do tych slow. Byc moze zle zinterpretowalem kol LYSY, ale jakos tak zabrzmialo, ze niby 20l to wiecej jak 20 kg. A to ze czystej zanety w tych 20 l jest stosunkowo malo, to mimo ze nie lowie na splawik ryb, zdaje sobie sprawe :).
Witam. Ja uwazam jako ktos kto lowi prywatnie i na zawodach ze kazdy wrzuca tyle ile uwaza za stosowne a wrzucajac na zawodach limit te 20L zanety to i tak lepiej jak wiadrami wrzucac kukurydze, przenice czy inne skladniki grubej granulacji przez kilka dni bo tak zostal nauczony zeby zlapac duza rybe. A w tym momencie potwierdze slowa kol. Lysy ze na zawodach wieksza czesc zanety tworzy tzw nosnik (glina. ziemia). A moze po prostu sa ludzie ktorzy zazdroszcza ze kogos jest stac jezdzic na zawody i osiagac jakies tam wyniki i robia to nie dla miesa a dla przyjemnosci jakie daje nam wedkarstwo. Pozdrawiam
Dokładnie jest tak jak mówi kol. Gustaw. ta znikoma ilość zanęty wrzucana na zawodach nie stwarza żadnego zagrożenia dla ryb w porównaniu do nie rzadko wrzucanych wiader np.: kukurydzy lub pęczaku, które jeśli nie zostaną zjedzone przez ryby mogą doprowadzić końcowo do zakwaszenia wody. Nie mówię, że każdy tak robi ale niestety zdarzają się takie przypadki.
Zakladajac, ze 20l to to co wpada do wody, to jest to sporo wiecej niz 20 kg. Jesli zaneta ma tonac,, to 1l musi wazyc wiecej jak 1 kg. A jesli ma tonac szybko, to pewnie ze 2 kg wazy. To tak na marginesie.
Kolega LYSY kilka razy mówił już, że w tych 20l jest nie więcej niż 1 kg czystej spożywki. A na zawodach raczej "chemii" jak powiedziało kilka osób wcześniej do zanęt się nie dodaje, a większość z zanęt zawiera tylko naturalne składniki... Dobre.A co kolego teraz,w tych czasach nie zaiera chemii?
W zanętach wysokiej klasy, chemii jest nie więcej niż w typowych marketowych produktach spożywczych. Ale jest, to fakt, tak jak we wszystkim innym. Tyle że nie ma co porównywać tych mieszanek z zanętami popularnymi tzw. śmieciówkami, co to po nawilżeniu potrafią pobrudzić ręce, i śmierdzą "landryną" na kilometr.
To jeżeli łowie batem to ile powinienem rzucać kul zanęty gliny/ziemi.Możecie mi to napisać bo już się pogubiłem?Tak poza tym mnie stać na zanęty ziemie/gliny tylko nie wiem ile tego trzeba wrzucać i gdzie sypać do czego w jakich proporcjach.Przeczytałem artykuły Górka ale jest tam tak dużo teorii że w praktyce nie idzie tego sprawdzić.
Samo sypanie zanęty w proszku bez żadnych dodatków nie da Ci za dużych efektów co najwyżej wlezie drobnica...Co do ilości to sam musisz wyczuć po jakim czasie i po jakiej ilosci zaczyna się cokolwiek dziac, zacznij np od 4-5 kul wielkosci pomaranczy jezeli nic nie da przez ok 1,5-2h to powtorz. Oczywiscie wiele zalezy od tego czy jestg to staw,jezioro,rzeka itd,itp
To jeżeli łowie batem to ile powinienem rzucać kul zanęty gliny/ziemi.Możecie mi to napisać bo już się pogubiłem?Tak poza tym mnie stać na zanęty ziemie/gliny tylko nie wiem ile tego trzeba wrzucać i gdzie sypać do czego w jakich proporcjach.Przeczytałem artykuły Górka ale jest tam tak dużo teorii że w praktyce nie idzie tego sprawdzić.
To co Górek podaje na swojej stronie to przepisy wyjściowe, i pod każde łowisko trzeba je modyfikować. Nikt Ci nie poda konkretnej recepty typu "ile, i jak". Przykład z moich ostatnich zawodów: - nęciłem pod bata 5m, i bata 9m (zrezygnowałem z rozłożenia tyczki). W założeniu na krótkiego bacika miałem zamiar (i wyszło) łowić szybkościowo płotkę. Długim batem miałem zamiar łowić leszczaki. Pod bata 9m podałem zanętę w trzech konsystencjach i nie donęcałem przez całe zawody. Pod krótkiego bacika podałem 5 kul, i dorzucałem kuleczkę co rybę, - kolejne zawody - nastawiłem się na krótkiego bata, i tyczkę 13m. Pod tyczkę wrzuciłem kilka kulek zanęty, i ziemi z jokiem, i donęcałem co 10-15 min z kubka. Pod bata wrzuciłem 12 kulek w 4 konsystencjach i nie donęcałem wcale. W trakcie zawodów skakałem z tyczki na bata, i z bata na tyczkę, bo miałem trudności z utrzymaniem ryby w jednym miejscu, i opłaciło się.
Dlatego powtórzę - trening, trening i jeszcze raz tylko trening może odpowiedzieć na te pytanie.
Witam.Mam pytanie.Zauważyłem na zawodach i nie tylko że tyczkarze wrzucają często 10-12 kul zanętowych a łowiący na bata 5 kul.Ja sam rzucam 5 kul.Robię dobrze,czy powinienem rzucać też 10-12 kul.Od czego to zależy.Kiedyś podszedł do mnie wędkarz i powiedział że nęcenie na bata jest inne niż na tyczkę czy to miało coś wspólnego z tą ilością kul?
Nwm jeszcze nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją, ja nęce identycznie jak łowie na ba ta i normalnie :)
Ponad sto ludzi wrzuci parę kilo zanęty i się dziwie że te ryby nie głupieją.
Bacikiem na zawodach łapią osoby mniej doświadczone/profesjonalne na tyczkę profesjonaliści
Osoby mniej doświadczone rzucają samą zanętę a ci bardziej doświadczeni dodają gliny różnych maści ziemię itp i dlatego więcej kulek rzucają
ja zawsze na poczatku zawodow wrzucam max 4kule wielkosci pomaranczy. lecz co kilka bran dorzucam mala kulke wielkosci orzecha wloskiego
Rzucaj tyle ile uważasz ty możesz sobie wrzucić 5 a możesz 10 od cb zależy
Bacikiem na zawodach łapią osoby mniej doświadczone/profesjonalne na tyczkę profesjonaliści
Osoby mniej doświadczone rzucają samą zanętę a ci bardziej doświadczeni dodają gliny różnych maści ziemię itp i dlatego więcej kulek rzucają
Nie zgodzę się z tobą kolego, ponieważ bata na zawodach używa się głownie do skubania drobnicy. Bata używamy( nie licząc osób nie posiadających tyczek), gdy pod tyczkę nie wchodzi większa ryba. Robi się to, dlatego gdyż łowiąc małe płotki każde wyjeżdżanie tyczką zajmowałoby zbyt dużo czasu, który jest tak cenny na zawodach. A zastosowanie glin i ziem w wędkarstwie to całkiem osobny temat.
witam wrzucanie dużej ilości zanęt do wody a także pelletów kulek itd może skończyć sie tak jak w rzemieniu czyli zakwitem co w rezultacie pogorszyło stan ryb w łowiskach i zostały objęte zakazem wędkowania na 2 tyg
ja zawsze na poczatku zawodow wrzucam max 4kule wielkosci pomaranczy. lecz co kilka bran dorzucam mala kulke wielkosci orzecha wloskiego
robię identycznie :)
Obym dożył dnia, kiedy wędkarze zrozumieją, że walenie ton świństwa do wody to grzech.
A zawodnikom życzę szczególnie szybkiego oświecenia.
Popieram. Tony chemii ląduje w wodzie. Zawody powinny odbywac sie z marszu,tj bes necenia.Bo u nas w kraju to juz umiaru w tym brak.
"Obym dożył dnia, kiedy wędkarze zrozumieją, że walenie ton świństwa do wody to grzech.
A zawodnikom życzę szczególnie szybkiego oświecenia."
A ja życzę szybkiego oświecenia tym, co dużo gadają, a zawody wędkarskie oglądają tylko w gazetach.
Jakie tony zanęt? Jaka chemia? Na zawodach na wodzie stojącej przygotowuję 0,5 do 1 kg zanęty, a reszta stanowi glina/ziemia (i najczęściej sporo mi zostaje). Z tego co wiem i widzę, większość zawodników ma podobne mieszanki. Może zamiast opier..... zaocznie zawodników, lepiej zająć się uświadamianiem tych "zwykłych" wędkarzy, co to na raz wpiep.... do wody dwie paczki zanęty, pół reklamówki pęczaku, czy krojonych ziemniaków!! Nie mówiąc już o takich specjalistach, co to twierdzą że najlepszą paszą jest rozmoczony chleb z płatkami owsianymi, w ilości 2 bochenki na poranek!!!!!
to też racja,oczywiscie,że są tacy,ale ja widzialem jak zawodnicy wrzucali mnostwo zanety do wody na mały zbiornik,wiec dla tego tak napisalem a nikogo nie opier......łem.Pozdrawiam.
Obym dożył dnia, kiedy wędkarze zrozumieją, że walenie ton świństwa do wody to grzech.
A zawodnikom życzę szczególnie szybkiego oświecenia.
Też chciałbym dożyć dnia kiedy woda po tak zwanych zawodach nie zmienia się w ścieki po wrzuconej zanęcie.
No widzisz kolego LYSY,nie jestem osamotniony w swoich spostrzeżeniach.Kilka osob sie znajdzie,co tak samo to odbierają.
to też racja,oczywiscie,że są tacy,ale ja widzialem jak zawodnicy wrzucali mnostwo zanety do wody na mały zbiornik,wiec dla tego tak napisalem a nikogo nie opier......łem.Pozdrawiam.
Zawodnicy wrzucają czasem do wody dużo mieszanki, a nie zanęty!!! W temacie było pytanie czemu tak dużo? No to podam przykład wody stojącej - wrzucam na początek 10-12 kul ziemi/gliny z garścią jokersa, żeby utworzyć dywan na dnie, następnie wrzucam około pięciu kul lekko doklejonej ziemi/gliny z dużą zawartością jakersa oraz około 5-6 kul zanęty wymieszanej z ziemią/gliną w różnych proporcjach. Na koniec wyjeżdżam kubkiem kilka razy podając sklejoną pinkę, lub kule bonusowe z czystą, klejoną ochotką, lub jokiem. Jest dwadzieścia lub ponad kul? Jest! Ile w tym zanęty, 0,2-0,3kg?
Oczywiście są łowiska które z racji na swój bogaty rybostan wymuszają nęcenie czystą zanętą w dużych ilościach, ale niestety należą do rzadkości. Więc tylko początkujący zawodnik na zawodach ryzykowałby że ryba mu się naje w ciągu kilku minut!!!!!
Na koniec dodam - na innych forach, w tym baaardziej wyczynowych ten temat był wałkowany. Więc bardzo bym prosił tych co to "po zawodach ściek widzą" żeby może najpierw zapoznali się ze stanem faktycznym a nie teoretyzowali siedząc w fotelu.
Byłem kiedyś na łowisku gdzie zabroniono posiadania przy sobie większej ilości suchej masy zanętowej niż 1 kilogram. Dodam, że to nie w Polsce. Jakie robiliśmy z kolegą wielkie oczy, kiedy po załadowaniu koszyczka od feedera zanęta ryby podchodziły całymi ławicami i brania utrzymywały się prawie przez godzinę!
Kilka takich koszyczków podanych w jedno miejsce powodowało że ryba krążyła jak sępy nad padliną!!!
A u mnie w okolicy każdy wali do wody w ciągu liku godzin nawet 5 kilo !!!
Panowie wędkarze - ryba szuka pożywienia. Jeden gatunek przeszukuje dno, jeden szuka w toni, inny pobiera spod powierzchni, a inny z samego lustra. Ale ryba ta szuka pożywienia bo tak nakazuje jej instynkt. My sami jesteśmy winni ( szczególnie na niewielkich akwenach) że ryba jest nakarmiona do granic wytrzymałości.
Ryby u mnie są, ale najlepsze efekty mam zazwyczaj w kwietniu, może do połowy maja. Dlaczego? Ano dlatego, że w tym czasie wody nie są jeszcze zasypane tonami papu. Wtedy wystarczy 3-4 kule w punkt, i zestaw w pobliżu, a ryby biorą.
W połowie maja następuje taka obstrukcja, że brak słów. Tylko kilkudniowe wypady dają możliwość złowienia czegoś interesującego. Kiedyś wystarczyło sypnąć ze trzy garści pszenicy i płoć podchodziła jak z nut. A teraz?
Jeśli ktoś nie rozumie, że łatwy dostęp do zanęt, ulepszaczy, komponentów powoduje dziś przekarmienie, to znaczy, że jest ślepy i ma ograniczone horyzonty. A o zawodnikach nic mi nie tłumaczcie. Nie dość, że zanęty, to jeszcze środki na spowodowanie sraczki. Ryby odkurzacze - mówi wam to coś? Ale każdy jest etyczny, każdy dba o wody, każdy wypuszcza ryby... szczegół, że przesypuje je do pojemnika podczas ważenia jakby to były kartofle. Szczegół, że potem etycznie wypuszcza wszystko do wody - obtarte ze śluzu, często z łusek, ugniecione, wymęczone, zestresowane... szczegół, że po każdych zawodach widać na płyciznach złogi łusek i masy martwej drobnicy która albo padła w siacie, albo ma rozharatane gardło, albo zabiła je sraczka.... to wszystko szczegół.
I to wszystko powoduje tzw. glina, ziemia,oraz szeroko pojęta etyka;.
Ale to ja jestem łobuz, bo jem ryby i czasem kilka płotek trafia do słoika....
Hehhhhh....
Howgh.
Peeeewnie, jak zwykle. Zawodnicza sraczka u ryb......
Gradobicie, puszki, pudełka po robakach, rozdeptane jazgarze, łuski i flaki na brzegu, suszone łby na krzaku, kondomy, etykiety, butelki, pety, kilometry pozrywanych żyłek, tłuste plamy, gówno pod drzewem, reklamówki i zdezelowany sedes itd., itp. to wszystko wina zawodników. A już najgorsza ta chemiczna sraczka u ryb - odkurzaczy....... Brak słów, i chęci .....
Tu masz, przeczytaj i powiedz jak to się ma z tą gliną. Sam pewnie walisz do wody paki po pół bagażnika.
http://www.moczykije.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=125&Itemid=35
Glina to zaledwie 1/3 całego g* którym trujecie wodę.
Powiedział, co wyczytał...
To ty popatrz tu:
http://www.sklep.gorek-gliny.pl/wody-stojace-i-wolnoplynace.,41.html
Już nie raz na łowiskach specjalnych spotkałem się z sytuacją że ryby są tak wypchane pokarmem że ma się wrażenie,że po naciśnięciu na brzuch ryba pęknie ;D
Tak więc panowie oszczędniej z zanętą ;d
To ja tak jeszcze napiszę wszystkim "oblatanym" w temacie. Czy wiecie że istnieje coś takiego jak limit zanęt i przynęt na zawodach? Polecam lekturę na stronie pzw - zasady sportu kwalifikowanego. Tam jest wyraźnie napisane, że limit zanęty dla seniorów wynosi 20l !
Litrów nie kilogramów! Do pomiaru objętości zanęty służą wiadra z podziałką. Proponuję zrobić taki test - nawilżyć i ze dwa razy przetrzeć przez sito paczkę zanęty i zobaczyć jaką objętość zajmie w wiadrze. A limit obejmuje nie czystą zanętę tylko wszystko co do wody wrzucamy czyli ziemie/gliny również!!!! A to wszystko jest na zawodach (oczywiście odpowiedniej rangi) skrupulatnie sprawdzane!!!!
Dlatego powtórzę - niech Ci co to zawody widzą na kolorowej stronie miesięcznika wędkarskiego zweryfikują te mity!!!!
Zakladajac, ze 20l to to co wpada do wody, to jest to sporo wiecej niz 20 kg.
Jesli zaneta ma tonac,, to 1l musi wazyc wiecej jak 1 kg. A jesli ma tonac szybko, to pewnie ze 2 kg wazy.
To tak na marginesie.
Zakladajac, ze 20l to to co wpada do wody, to jest to sporo wiecej niz 20 kg.
Jesli zaneta ma tonac,, to 1l musi wazyc wiecej jak 1 kg. A jesli ma tonac szybko, to pewnie ze 2 kg wazy.
To tak na marginesie.
Kolega LYSY kilka razy mówił już, że w tych 20l jest nie więcej niż 1 kg czystej spożywki. A na zawodach raczej "chemii" jak powiedziało kilka osób wcześniej do zanęt się nie dodaje, a większość z zanęt zawiera tylko naturalne składniki...
"Tam jest wyraźnie napisane, że limit zanęty dla seniorów wynosi 20l !
Litrów nie kilogramów!"
Odnoioslem sie do tych slow. Byc moze zle zinterpretowalem kol LYSY, ale jakos tak zabrzmialo, ze niby 20l to wiecej jak 20 kg.
A to ze czystej zanety w tych 20 l jest stosunkowo malo, to mimo ze nie lowie na splawik ryb, zdaje sobie sprawe :).
Witam. Ja uwazam jako ktos kto lowi prywatnie i na zawodach ze kazdy wrzuca tyle ile uwaza za stosowne a wrzucajac na zawodach limit te 20L zanety to i tak lepiej jak wiadrami wrzucac kukurydze, przenice czy inne skladniki grubej granulacji przez kilka dni bo tak zostal nauczony zeby zlapac duza rybe. A w tym momencie potwierdze slowa kol. Lysy ze na zawodach wieksza czesc zanety tworzy tzw nosnik (glina. ziemia). A moze po prostu sa ludzie ktorzy zazdroszcza ze kogos jest stac jezdzic na zawody i osiagac jakies tam wyniki i robia to nie dla miesa a dla przyjemnosci jakie daje nam wedkarstwo. Pozdrawiam
Dokładnie jest tak jak mówi kol. Gustaw. ta znikoma ilość zanęty wrzucana na zawodach nie stwarza żadnego zagrożenia dla ryb w porównaniu do nie rzadko wrzucanych wiader np.: kukurydzy lub pęczaku, które jeśli nie zostaną zjedzone przez ryby mogą doprowadzić końcowo do zakwaszenia wody. Nie mówię, że każdy tak robi ale niestety zdarzają się takie przypadki.
Zakladajac, ze 20l to to co wpada do wody, to jest to sporo wiecej niz 20 kg.
Jesli zaneta ma tonac,, to 1l musi wazyc wiecej jak 1 kg. A jesli ma tonac szybko, to pewnie ze 2 kg wazy.
To tak na marginesie.
Kolega LYSY kilka razy mówił już, że w tych 20l jest nie więcej niż 1 kg czystej spożywki. A na zawodach raczej "chemii" jak powiedziało kilka osób wcześniej do zanęt się nie dodaje, a większość z zanęt zawiera tylko naturalne składniki...
Dobre.A co kolego teraz,w tych czasach nie zaiera chemii?
W zanętach wysokiej klasy, chemii jest nie więcej niż w typowych marketowych produktach spożywczych. Ale jest, to fakt, tak jak we wszystkim innym. Tyle że nie ma co porównywać tych mieszanek z zanętami popularnymi tzw. śmieciówkami, co to po nawilżeniu potrafią pobrudzić ręce, i śmierdzą "landryną" na kilometr.
Kolego, napisz które śmierdzą chemią, to ich nie będziemy kupować
Żartujesz, czy pytasz poważnie?
To jeżeli łowie batem to ile powinienem rzucać kul zanęty gliny/ziemi.Możecie mi to napisać bo już się pogubiłem?Tak poza tym mnie stać na zanęty ziemie/gliny tylko nie wiem ile tego trzeba wrzucać i gdzie sypać do czego w jakich proporcjach.Przeczytałem artykuły Górka ale jest tam tak dużo teorii że w praktyce nie idzie tego sprawdzić.
Samo sypanie zanęty w proszku bez żadnych dodatków nie da Ci za dużych efektów co najwyżej wlezie drobnica...Co do ilości to sam musisz wyczuć po jakim czasie i po jakiej ilosci zaczyna się cokolwiek dziac, zacznij np od 4-5 kul wielkosci pomaranczy jezeli nic nie da przez ok 1,5-2h to powtorz. Oczywiscie wiele zalezy od tego czy jestg to staw,jezioro,rzeka itd,itp
To jeżeli łowie batem to ile powinienem rzucać kul zanęty gliny/ziemi.Możecie mi to napisać bo już się pogubiłem?Tak poza tym mnie stać na zanęty ziemie/gliny tylko nie wiem ile tego trzeba wrzucać i gdzie sypać do czego w jakich proporcjach.Przeczytałem artykuły Górka ale jest tam tak dużo teorii że w praktyce nie idzie tego sprawdzić.
To co Górek podaje na swojej stronie to przepisy wyjściowe, i pod każde łowisko trzeba je modyfikować. Nikt Ci nie poda konkretnej recepty typu "ile, i jak". Przykład z moich ostatnich zawodów:
- nęciłem pod bata 5m, i bata 9m (zrezygnowałem z rozłożenia tyczki). W założeniu na krótkiego bacika miałem zamiar (i wyszło) łowić szybkościowo płotkę. Długim batem miałem zamiar łowić leszczaki. Pod bata 9m podałem zanętę w trzech konsystencjach i nie donęcałem przez całe zawody. Pod krótkiego bacika podałem 5 kul, i dorzucałem kuleczkę co rybę,
- kolejne zawody - nastawiłem się na krótkiego bata, i tyczkę 13m. Pod tyczkę wrzuciłem kilka kulek zanęty, i ziemi z jokiem, i donęcałem co 10-15 min z kubka. Pod bata wrzuciłem 12 kulek w 4 konsystencjach i nie donęcałem wcale. W trakcie zawodów skakałem z tyczki na bata, i z bata na tyczkę, bo miałem trudności z utrzymaniem ryby w jednym miejscu, i opłaciło się.
Dlatego powtórzę - trening, trening i jeszcze raz tylko trening może odpowiedzieć na te pytanie.