Witam! Mam pytanie dotyczące długości przyponu na zestawie gruntowym. Mam zamiar łowić leszcze na rzece Warcie w okolicy Poznania. Jaki waszym zdaniem byłby najlepszy przypon?
Wszystko zależy jak ryby pobierają pokarm . Gdy ryby ostro żerują wystarczy 40-50 cm , jeżeli się opierają i biorą słabo to można wyjechać z przyponem grubo ponad metr . Standardowo używam na rzekę przyponów o długości 60-80 cm .
Dopiszę kilka słów do wypowiedzi Jedruli.
Ryby w rzece zeruja trochę inaczej niż w wodzie stojącej. Zazwyczaj dość gwałtownie chwytaja przynetę i odpływają natychmiast. Jesli poczuja opór zanim ja połkną zobaczysz na feederze szarpniecie i koniec. Wiec trzeba dać im czas wlasnie długością przyponu. Jesli przypon będzie zaś za długi, mogą poczuć hak ( czy się skłuć ) zanim zobaczysz branie.
To trzeba eksperymentalnie dobrac, ale, jak napisał Jędrula , te 60-80 cm zwykle się sprawdza. Generalnie - dobrze dobrana dlugość przyponu powoduje coś w rodzaju samozacięcia w jakiś 60-70 procentach brań. Oczywiscie trzeba dociąć P.S na ponad metrowym przyponie tnę teraz jak szalony klenie u siebie. Na krótszym przyponie jest tylko szarpnięcie takie, że wedkę chce do wody wciągnąc i tyle ;-)
Ryby w rzece zeruja trochę inaczej niż w wodzie stojącej. Zazwyczaj dość gwałtownie chwytaja przynetę i odpływają natychmiast. Jesli poczuja opór zanim ja połkną zobaczysz na feederze szarpniecie i koniec. Wiec trzeba dać im czas wlasnie długością przyponu. Jesli przypon będzie zaś za długi, mogą poczuć hak ( czy się skłuć ) zanim zobaczysz branie.
To trzeba eksperymentalnie dobrac, ale, jak napisał Jędrula , te 60-80 cm zwykle się sprawdza. Generalnie - dobrze dobrana dlugość przyponu powoduje coś w rodzaju samozacięcia w jakiś 60-70 procentach brań. Oczywiscie trzeba dociąć P.S na ponad metrowym przyponie tnę teraz jak szalony klenie u siebie. Na krótszym przyponie jest tylko szarpnięcie takie, że wedkę chce do wody wciągnąc i tyle ;-)
:) Bajka. Gdyby ryba czuła hak czyli myślała nigdy by jej człowiek na wedkę czy tym bardziej na sieć nie złapał. Ryba praktycznie nia czuje i nie myśli, instynkt samozachowawczy zaś to zupełnie inna sprawa.
:) Bajka. Gdyby ryba czuła hak czyli myślała nigdy by jej człowiek na wedkę czy tym bardziej na sieć nie złapał. Ryba praktycznie nia czuje i nie myśli, instynkt samozachowawczy zaś to zupełnie inna sprawa.
he he he. Też można t tak nazwać.
Człowiek mimo że jest istotą najbardziej myślącą/rozumną, to jednak daje się nie raz nabrać (nie tylko człowiekowi) :-)
Moim zdaniem długość przyponu nie wpłynie na to kiedy ryba poczuje opór. W rzece w nurcie przypon i tak jest rozciągnięty. Czy ma metr czy pół ryba od razu wlecze ciężarek.
Ja w wartkim nurcie daję przypon nie dłuższy niż 0,5 metra, żeby mi nie latała przynęta nie wiadomo gdzie w toni. W powolnym nurcie przypon dł 70-80cm
Wiec po jaką cholerę te wszystkie zestawy wlosowe skoro hak w przynecie nic a nic nie przeszkadza ?
:-D :-D
Zestaw włosowy to tylko i wyłącznie wymysł karpiarzy dlatego że nie da się na hak nabić kulki proteinowej. Nigdy w życiu nie używałem zestawu włosowego i nie widzę takiej potrzeby. Oczywiście jeśli ktoś uważa że rosówka na włosie jest "smaczniejsza" dla ryby jak ta na haku jego wola może wybrać taki zestaw który go uszczęśliwi.
Leszcze podczas żerowania w rzece płyną pod prąd. Jeżeli przypon ma 80 cm a leszcz weźmie przynętę do pyska to przepłynie 1,6 metra zanim żyłka się ruszy. W tym czasie człowiek może odmówić jedną zdrowaśkę a kilka leszczy po kolei może brać przynętę do pyska i wypluwać, dlatego ja mam przypon 15 - 20 cm. (to jest moje prywatne zdanie)
Witam!
Mam pytanie dotyczące długości przyponu na zestawie gruntowym. Mam zamiar łowić leszcze na rzece Warcie w okolicy Poznania. Jaki waszym zdaniem byłby najlepszy przypon?
Wszystko zależy jak ryby pobierają pokarm . Gdy ryby ostro żerują wystarczy 40-50 cm , jeżeli się opierają i biorą słabo to można wyjechać z przyponem grubo ponad metr . Standardowo używam na rzekę przyponów o długości 60-80 cm .
Dopiszę kilka słów do wypowiedzi Jedruli.
Ryby w rzece zeruja trochę inaczej niż w wodzie stojącej. Zazwyczaj dość gwałtownie chwytaja przynetę i odpływają natychmiast. Jesli poczuja opór zanim ja połkną zobaczysz na feederze szarpniecie i koniec. Wiec trzeba dać im czas wlasnie długością przyponu. Jesli przypon będzie zaś za długi, mogą poczuć hak ( czy się skłuć ) zanim zobaczysz branie.
To trzeba eksperymentalnie dobrac, ale, jak napisał Jędrula , te 60-80 cm zwykle się sprawdza. Generalnie - dobrze dobrana dlugość przyponu powoduje coś w rodzaju samozacięcia w jakiś 60-70 procentach brań. Oczywiscie trzeba dociąć
P.S na ponad metrowym przyponie tnę teraz jak szalony klenie u siebie. Na krótszym przyponie jest tylko szarpnięcie takie, że wedkę chce do wody wciągnąc i tyle ;-)
zawsze łowie na odrze i używam przyponów o długości 80-100 cm i wyniki są bardzo dobre
Dopiszę kilka słów do wypowiedzi Jedruli.
Ryby w rzece zeruja trochę inaczej niż w wodzie stojącej. Zazwyczaj dość gwałtownie chwytaja przynetę i odpływają natychmiast. Jesli poczuja opór zanim ja połkną zobaczysz na feederze szarpniecie i koniec. Wiec trzeba dać im czas wlasnie długością przyponu. Jesli przypon będzie zaś za długi, mogą poczuć hak ( czy się skłuć ) zanim zobaczysz branie.
To trzeba eksperymentalnie dobrac, ale, jak napisał Jędrula , te 60-80 cm zwykle się sprawdza. Generalnie - dobrze dobrana dlugość przyponu powoduje coś w rodzaju samozacięcia w jakiś 60-70 procentach brań. Oczywiscie trzeba dociąć
P.S na ponad metrowym przyponie tnę teraz jak szalony klenie u siebie. Na krótszym przyponie jest tylko szarpnięcie takie, że wedkę chce do wody wciągnąc i tyle ;-)
:) Bajka. Gdyby ryba czuła hak czyli myślała nigdy by jej człowiek na wedkę czy tym bardziej na sieć nie złapał. Ryba praktycznie nia czuje i nie myśli, instynkt samozachowawczy zaś to zupełnie inna sprawa.
:) Bajka. Gdyby ryba czuła hak czyli myślała nigdy by jej człowiek na wedkę czy tym bardziej na sieć nie złapał. Ryba praktycznie nia czuje i nie myśli, instynkt samozachowawczy zaś to zupełnie inna sprawa.
he he he. Też można t tak nazwać.
Człowiek mimo że jest istotą najbardziej myślącą/rozumną, to jednak daje się nie raz nabrać (nie tylko człowiekowi) :-)
Interesujące... bardzo.
Wiec po jaką cholerę te wszystkie zestawy wlosowe skoro hak w przynecie nic a nic nie przeszkadza ?
:-D :-D
Moim zdaniem długość przyponu nie wpłynie na to kiedy ryba poczuje opór. W rzece w nurcie przypon i tak jest rozciągnięty. Czy ma metr czy pół ryba od razu wlecze ciężarek.
Ja w wartkim nurcie daję przypon nie dłuższy niż 0,5 metra, żeby mi nie latała przynęta nie wiadomo gdzie w toni. W powolnym nurcie przypon dł 70-80cm
Interesujące... bardzo.
Wiec po jaką cholerę te wszystkie zestawy wlosowe skoro hak w przynecie nic a nic nie przeszkadza ?
:-D :-D
Zestaw włosowy to tylko i wyłącznie wymysł karpiarzy dlatego że nie da się na hak nabić kulki proteinowej. Nigdy w życiu nie używałem zestawu włosowego i nie widzę takiej potrzeby. Oczywiście jeśli ktoś uważa że rosówka na włosie jest "smaczniejsza" dla ryby jak ta na haku jego wola może wybrać taki zestaw który go uszczęśliwi.
Leszcze podczas żerowania w rzece płyną pod prąd. Jeżeli przypon ma 80 cm a leszcz weźmie przynętę do pyska to przepłynie 1,6 metra zanim żyłka się ruszy. W tym czasie człowiek może odmówić jedną zdrowaśkę a kilka leszczy po kolei może brać przynętę do pyska i wypluwać, dlatego ja mam przypon 15 - 20 cm. (to jest moje prywatne zdanie)