Chciałbym się poradzić doświadczonych kolegów do kiedy można się spodziewać brań lina ? Bo zauważyłem, że we wrześniu biorą większe sztuki. Moje łowisko jest często uczęszczane przez wędkarzy łowiących z brzegu i blisko brzegu, i ostatnio wpadłem na pomysł żeby zacząć nęcić przy trzcinach 20-30 m od brzegu. Muszę się jedynie zaopatrzyć w procę i dlatego chciałbym się dowiedzieć do kiedy można się spodziewać brań.
Do 31 lutego do godziny, tak mniej więcej doooo.....16:25. Są łowiska, gdzie w grudniu liny biorą doskonale, w sierpniu wcale, a są łowiska, gdzie w sierpniu biorą jak durne, a przez 11 miesięcy prawie wcale. Ale zazwyczaj to okres letnio-jesienny jest dobry na łowienie większości gatunków ryb.
Jesienią żerowanie lina raptownie spada dlatego brania też stają się coraz rzadsze i bardziej ostrożne. Przy odrobinie szczęścia , dobrym łowisku i ciepłej , stabilnej aurze oraz wypracowaniu strategii można jeszcze liczyć na brania lina nawet i w październiku .Pamiętam że kiedyś sam ze zdziwieniem stwierdziłem iż są jeziora , kiedy lin bierze dopiero wówczas. Mimo wszystko trzeba pamiętać że ryba ta , choć jest przyzwyczajona do pogodowych fanaberii , choć jest krajowym gatunkiem przystosowanym do polskiego klimatu - jednocześnie jest też rybą uwielbiającą spokój , ciepło i obfitość roślin. Pocieszający wydaje się być fakt iż larwy ochotkowatych to pokarm dostępny dla ryb praktycznie cały rok a woda w czasie pogodnej jesieni jest jeszcze na tyle ciepła że lin z pewnością jeszcze będzie przez jakiś czas żerował (choć mniej intensywniej i z dłuższymi przerwami). O tej porze roku warto go szukać w odsłoniętych od wiatru zatokach lecz nie już na takich rubieżach gdzie spotykany jest latem , rejony o których mowa to spokojne ,pokryte grubą warstwą szlamu łagodne stoki o głębokości 2 -4 m , koniecznie w jeziorze eutroficznym , z dużą populacją tej ryby. Do zanęcania przez kilka dni bardzo dobrze nadaje się groch , który zawiera dużo związków białkowych - tak pożądanych przez ryby jeszcze najadające się przez nastaniem długotrwałych jesiennych wichur i słot , można też z powodzeniem zastosować zanętę na bazie mączek rybnych lub z akcentem mięsnym ( na rynku są już dostępne typowe karmy na ryby drapieżne , które świetnie wabią leszcze a nawet duże płocie tak więc nie trzeba się obawiać rezultatu ). Niektórzy wędkarze w zimniejszych porach roku , próbują auatrakcyjnić zanętę dodając karmy dla psów czy kotów a nawet mieloną uklejkę - jeżeli przypadkiem masz w zamrażarce trupki , będące pozostałością po letnich wyprawach na węgorza czy sandacza , nie wahaj się użyć ich właśnie jako dodatek do zanęty na ryby spokojnego żeru .Skuteczność łowienia można podnieść stosując przynęty zwierzęce takie jak pęczki drobnych gnojaczków , białe robaki.Zestaw musi być stabilny ( spławik nawet 2 -2,5 g albo coś z wagglerów 3 +2 g ) tj koniecznie należy zadbać o to by nie znosił go wiatr a żyłka nie była co i raz wprawiana w niepotrzebne ruchy i drgania . Liczy się cierpliwość , precyzyjne ustawienie wędki i nęcenie w punkt. Jeżeli woda jest spokojna a trafi się akurat na płytkie łowisko ( politroficzne jezioro typu stawowego , wg klasyfikacji rybackiej "jezioro karasiowe ) a liny jeszcze żerują , to zestaw może być delikatny 1 -2 g , przypon 30 -35 cm , haczyk 8 -10 , obciążenie dwupunktowe nad przyponem a druga jego część 30 cm powyżej , aby zestaw się nie plątał przy zarzucaniu stosujemy stoper dolny (kawałek gumki lub kupny gumowy koralik poniżej spławika ,tak aby nie dobijał on do obciążenia.)
Dziś akurat byłem zobaczyć na niedostępnym 2 hektarowym jeziorze - z bezkrwawych łowów wywnioskowałem że jeszcze coś tam się w wodzie dzieje - jakieś bąbelki , kręćki , ukradkowe cmoknięcia. To jednak już prawdziwy schyłek połowu tej ryby. Na niektórych jeziorach eutroficznych ( żyznych , przeciążonych substancjami mineralnymi tj biogenami budulcowymi ) , zarastającymi niemiłosiernie - czasem lin jest dominującym gatunkiem , dlatego na tego typu wodach , można liczyć na brania w czasie ciepłej jesieni. Takie sytuacje spotyka się jednak tylko na wodach politroficznych i silnie eutroficznych , gdzie prawie nie ma innych ryb . Czasem też na eutroficznych , akwenach przepływowych - lin "wchodzi z rzeczki na głębszą wodę i wtedy , przy odpowiedniej liczebności gatunku , można jeszcze liczyć na brania nawet i na początku października ( znane z autopsji ).
Chciałbym się poradzić doświadczonych kolegów do kiedy można się spodziewać brań lina ? Bo zauważyłem, że we wrześniu biorą większe sztuki. Moje łowisko jest często uczęszczane przez wędkarzy łowiących z brzegu i blisko brzegu, i ostatnio wpadłem na pomysł żeby zacząć nęcić przy trzcinach 20-30 m od brzegu. Muszę się jedynie zaopatrzyć w procę i dlatego chciałbym się dowiedzieć do kiedy można się spodziewać brań.
Z lodu tez biorą, więc można napisać biorą "na okrągło" :) No ale ja nie jestem doświadczony ;)
Do 31 lutego do godziny, tak mniej więcej doooo.....16:25. Są łowiska, gdzie w grudniu liny biorą doskonale, w sierpniu wcale, a są łowiska, gdzie w sierpniu biorą jak durne, a przez 11 miesięcy prawie wcale. Ale zazwyczaj to okres letnio-jesienny jest dobry na łowienie większości gatunków ryb.
w zeszłym sezonie łoweiłem liny do 10 listopada ,a najlepsze wyniki byly około 15 pażdziernika---o dziwo
Jesienią żerowanie lina raptownie spada dlatego brania też stają się coraz rzadsze i bardziej ostrożne. Przy odrobinie szczęścia , dobrym łowisku i ciepłej , stabilnej aurze oraz wypracowaniu strategii można jeszcze liczyć na brania lina nawet i w październiku .Pamiętam że kiedyś sam ze zdziwieniem stwierdziłem iż są jeziora , kiedy lin bierze dopiero wówczas. Mimo wszystko trzeba pamiętać że ryba ta , choć jest przyzwyczajona do pogodowych fanaberii , choć jest krajowym gatunkiem przystosowanym do polskiego klimatu - jednocześnie jest też rybą uwielbiającą spokój , ciepło i obfitość roślin. Pocieszający wydaje się być fakt iż larwy ochotkowatych to pokarm dostępny dla ryb praktycznie cały rok a woda w czasie pogodnej jesieni jest jeszcze na tyle ciepła że lin z pewnością jeszcze będzie przez jakiś czas żerował (choć mniej intensywniej i z dłuższymi przerwami). O tej porze roku warto go szukać w odsłoniętych od wiatru zatokach lecz nie już na takich rubieżach gdzie spotykany jest latem , rejony o których mowa to spokojne ,pokryte grubą warstwą szlamu łagodne stoki o głębokości 2 -4 m , koniecznie w jeziorze eutroficznym , z dużą populacją tej ryby. Do zanęcania przez kilka dni bardzo dobrze nadaje się groch , który zawiera dużo związków białkowych - tak pożądanych przez ryby jeszcze najadające się przez nastaniem długotrwałych jesiennych wichur i słot , można też z powodzeniem zastosować zanętę na bazie mączek rybnych lub z akcentem mięsnym ( na rynku są już dostępne typowe karmy na ryby drapieżne , które świetnie wabią leszcze a nawet duże płocie tak więc nie trzeba się obawiać rezultatu ). Niektórzy wędkarze w zimniejszych porach roku , próbują auatrakcyjnić zanętę dodając karmy dla psów czy kotów a nawet mieloną uklejkę - jeżeli przypadkiem masz w zamrażarce trupki , będące pozostałością po letnich wyprawach na węgorza czy sandacza , nie wahaj się użyć ich właśnie jako dodatek do zanęty na ryby spokojnego żeru .Skuteczność łowienia można podnieść stosując przynęty zwierzęce takie jak pęczki drobnych gnojaczków , białe robaki.Zestaw musi być stabilny ( spławik nawet 2 -2,5 g albo coś z wagglerów 3 +2 g ) tj koniecznie należy zadbać o to by nie znosił go wiatr a żyłka nie była co i raz wprawiana w niepotrzebne ruchy i drgania . Liczy się cierpliwość , precyzyjne ustawienie wędki i nęcenie w punkt. Jeżeli woda jest spokojna a trafi się akurat na płytkie łowisko ( politroficzne jezioro typu stawowego , wg klasyfikacji rybackiej "jezioro karasiowe ) a liny jeszcze żerują , to zestaw może być delikatny 1 -2 g , przypon 30 -35 cm , haczyk 8 -10 , obciążenie dwupunktowe nad przyponem a druga jego część 30 cm powyżej , aby zestaw się nie plątał przy zarzucaniu stosujemy stoper dolny (kawałek gumki lub kupny gumowy koralik poniżej spławika ,tak aby nie dobijał on do obciążenia.)
Dziś akurat byłem zobaczyć na niedostępnym 2 hektarowym jeziorze - z bezkrwawych łowów wywnioskowałem że jeszcze coś tam się w wodzie dzieje - jakieś bąbelki , kręćki , ukradkowe cmoknięcia. To jednak już prawdziwy schyłek połowu tej ryby. Na niektórych jeziorach eutroficznych ( żyznych , przeciążonych substancjami mineralnymi tj biogenami budulcowymi ) , zarastającymi niemiłosiernie - czasem lin jest dominującym gatunkiem , dlatego na tego typu wodach , można liczyć na brania w czasie ciepłej jesieni. Takie sytuacje spotyka się jednak tylko na wodach politroficznych i silnie eutroficznych , gdzie prawie nie ma innych ryb . Czasem też na eutroficznych , akwenach przepływowych - lin "wchodzi z rzeczki na głębszą wodę i wtedy , przy odpowiedniej liczebności gatunku , można jeszcze liczyć na brania nawet i na początku października ( znane z autopsji ).
Byłem ostatnio dwa razy na swoim ulubionym miejscu nęciłem kukurydzą, gotową zanętą, bazą z atraktorem i nic... Chyba pora zakończyć sezon...