Pytanie do osob majacych jakąs wiedze na ten temat , czy mozna w taki sposob zablokować dojazd do walów? chociażby na kilka dni? mam nadzieje, że zdjćecie wejdzie
3 kilometry musiałem drałowac żeby sie do mojej miejscówki dostać, normalnie ide nie cały kilometr, bo mokro i auto lgnie. Mam nadzieje , ze cos z tym zrobią.
Złośliwie ktoś to zrobił . A blokować nie można tyle , że co z tego , kto się tym zajmie bo nikogo to nie obchodzi oprócz poszkodowanych wędkarzy którzy przez jakiegoś cymbała muszą zapierniczać kawał drogi z tobołami jak wielbłądy . Nam takie złośliwe duchy ze żwirowni usypywały góry żwiru z piachem aby nie jeździć po pewnym odcinku drogi a raczej ścieżki . Jechał osiołek fadromą i sypał z łyżki kilka górek i zadowolony . Trzy razy rozplantowaliśmy to we trzech sztychówkami . Za jakiś czas nawet złapaliśmy na gorąco jak sypał znowu swoje górki , doskoczyliśmy z ryjem do niego ale nic nie dało , powiedział , me mamy spier***** i jeszcze inne inteligentne wyrazy z głębi serca i na tym się skończyło . Ale jak wiemy oliwa nie rychliwa ale zawsze sprawiedliwa . Będąc na nocce , kolega o świcie zabrał spina , podbierak , mój aparat i poszedł . Nie mięło półtorej godziny koleś leci jak szalony , drze japę , myśleliśmy , że wywalił jakiś rekord a on pokazuje mi sesję foto a w roli głównej facet z fadromy jak sprzedaje a raczej ładuje żwirem dwa ciężarowe auta i to nie były auta firmowe . Nasz znajomy po prostu robił lewiznę.
Skubaniec podszedł do gości na kilkanaście metrów jak prawdziwy detektyw :) .
Zaraz potem pojechaliśmy do miasta , koledzy wydrukowali fotki i popołudniu pokazali zdjęcia zainteresowanemu oczywiście uprzedzili go wcześniej , że chętnie tą sesje obejrzałby jego szef ale klient stwierdził , że nie ma takiej potrzeby . Niestety nie widziałem miny tego mistrza jak przeglądał nasze materiały gdyż musiałem iść do pracy ale z tego co mówili koledzy to była
nietęga a na dodatek kolana mu odmówiły posłuszeństwa . Od tamtego czasu nasze górskie problemy się skończyły .
Mam nadzieje, że coś z tym zrobią, oby to był tylko chwilowy stan , którym ktos się zajmnie. Mam zamiar wyskoczyc w tym roku w tamto miejsce na rybki to zobacze jak to wygląda.
Pytanie do osob majacych jakąs wiedze na ten temat , czy mozna w taki sposob zablokować dojazd do walów? chociażby na kilka dni? mam nadzieje, że zdjćecie wejdzie
Nie można.
3 kilometry musiałem drałowac żeby sie do mojej miejscówki dostać, normalnie ide nie cały kilometr, bo mokro i auto lgnie. Mam nadzieje , ze cos z tym zrobią.
Może nawiezli ziemi żeby w te kałuże rozgarnąć ??
Piter ta droga była nieczego sobie, wysypana kamieniami i ubita, bez problemu tam autem przejeżdżałem po tych listopadoych ulewach.
ta ziemia to podkład pod płyty zapewne. Teraz wszystkie drogi do wałów są remontowane aby uniknąć sytuacji z wiosny tego roku.
z
Złośliwie ktoś to zrobił . A blokować nie można tyle , że co z tego , kto się tym zajmie bo nikogo to nie obchodzi oprócz poszkodowanych wędkarzy którzy przez jakiegoś cymbała muszą zapierniczać kawał drogi z tobołami jak wielbłądy . Nam takie złośliwe duchy ze żwirowni usypywały góry żwiru z piachem aby nie jeździć po pewnym odcinku drogi a raczej ścieżki . Jechał osiołek fadromą i sypał z łyżki kilka górek i zadowolony . Trzy razy rozplantowaliśmy to we trzech sztychówkami . Za jakiś czas nawet złapaliśmy na gorąco jak sypał znowu swoje górki , doskoczyliśmy z ryjem do niego ale nic nie dało , powiedział , me mamy spier***** i jeszcze inne inteligentne wyrazy z głębi serca i na tym się skończyło . Ale jak wiemy oliwa nie rychliwa ale zawsze sprawiedliwa . Będąc na nocce , kolega o świcie zabrał spina , podbierak , mój aparat i poszedł . Nie mięło półtorej godziny koleś leci jak szalony , drze japę , myśleliśmy , że wywalił jakiś rekord a on pokazuje mi sesję foto a w roli głównej facet z fadromy jak sprzedaje a raczej ładuje żwirem dwa ciężarowe auta i to nie były auta firmowe . Nasz znajomy po prostu robił lewiznę.
Skubaniec podszedł do gości na kilkanaście metrów jak prawdziwy detektyw :) .
Zaraz potem pojechaliśmy do miasta , koledzy wydrukowali fotki i popołudniu pokazali zdjęcia zainteresowanemu oczywiście uprzedzili go wcześniej , że chętnie tą sesje obejrzałby jego szef ale klient stwierdził , że nie ma takiej potrzeby . Niestety nie widziałem miny tego mistrza jak przeglądał nasze materiały gdyż musiałem iść do pracy ale z tego co mówili koledzy to była
nietęga a na dodatek kolana mu odmówiły posłuszeństwa . Od tamtego czasu nasze górskie problemy się skończyły .
Mam nadzieje, że coś z tym zrobią, oby to był tylko chwilowy stan , którym ktos się zajmnie. Mam zamiar wyskoczyc w tym roku w tamto miejsce na rybki to zobacze jak to wygląda.