Witajcie, za tydzien wybieram sie nad wisłe w okolice Krakowa na jazia, klenia morze jakas brzana wpadnie ale chciałbym uzyc domowej roboty zanety co byscie polecali... Dodam ze jestem poczatkujacy... Pozdrawiam...
Przed laty ( lata 80 -siąte) jeżdziliśmy ze śp wujkiem żony do Jaksic na główki. Po przeciwnej stronie Raba do Wisły uchodzi - opis masz w Łowiskach . Jako że stan wojenny i na półkach ocet nęciliśmy. Pszenicą zmieszaną z chlebem i ziemniakami oraz grochem. Na haczyk 6 Mustada ( wtedy rarytas ) zakładało się groch o żółtym serze mogliśmy sobie pomarzyć. Do tego kukurydza albo pszenica lub robale od chłopa z za stodoły. Lechole, klenie a przede wszystkim brzany brały jak wściekłe te dopiero dawały popalić.Myślę że od tamtej pory gusty rybą się nie zmieniły spróbuj nie pożałujesz. Julian
Zależy gdzie chleb i ziemniaki kupujesz. Za komuny z jakością chleba też różnie bywało. Julian. Ps. Ale co ja tu będę pieprzył jak ktoś chce to niech to stosuje a jak nie niech idzie do sklepu na gotowca. Wspomniany tu prze ze mnie wujek zawsze się zastanawiał czy te ryby nagle w ciągu 20 lat takie mądre się zrobiły , czy to ludzie po prostu zgłupieli.
Raczej ludzie zgłupieli. Dzisiaj nęcenie "źmiorami i gnojakami" jest "passe". Bardzo śmieszą mnie wędkarze, którzy nie uznają tych starych zasad. Ale cóż, więcej dla mnie :)
Witajcie, za tydzien wybieram sie nad wisłe w okolice Krakowa na jazia, klenia morze jakas brzana wpadnie ale chciałbym uzyc domowej roboty zanety co byscie polecali...
Dodam ze jestem poczatkujacy...
Pozdrawiam...
poszukaj na forum z pewnością ktoś już pisał o nich ;)
kolego a gdzie to jezdzisz kolo krakowa bo ja tez mam pare miejscowek w tych okolicach
Robale kolego. Glina i odrobinę zanęty smużącej, ale bez dużej ilości zapachu
Przed laty ( lata 80 -siąte) jeżdziliśmy ze śp wujkiem żony do Jaksic na główki. Po przeciwnej stronie Raba do Wisły uchodzi - opis masz w Łowiskach . Jako że stan wojenny i na półkach ocet nęciliśmy. Pszenicą zmieszaną z chlebem i ziemniakami oraz grochem. Na haczyk 6 Mustada ( wtedy rarytas ) zakładało się groch o żółtym serze mogliśmy sobie pomarzyć. Do tego kukurydza albo pszenica lub robale od chłopa z za stodoły. Lechole, klenie a przede wszystkim brzany brały jak wściekłe te dopiero dawały popalić.Myślę że od tamtej pory gusty rybą się nie zmieniły spróbuj nie pożałujesz.
Julian
gusty ryb może się nie zmieniły ale jakość i smak chleba czy kartofli bardzo
Zależy gdzie chleb i ziemniaki kupujesz. Za komuny z jakością chleba też różnie bywało.
Julian.
Ps. Ale co ja tu będę pieprzył jak ktoś chce to niech to stosuje a jak nie niech idzie do sklepu na gotowca. Wspomniany tu prze ze mnie wujek zawsze się zastanawiał czy te ryby nagle w ciągu 20 lat takie mądre się zrobiły , czy to ludzie po prostu zgłupieli.
Raczej ludzie zgłupieli. Dzisiaj nęcenie "źmiorami i gnojakami" jest "passe". Bardzo śmieszą mnie wędkarze, którzy nie uznają tych starych zasad. Ale cóż, więcej dla mnie :)