Teoretycznie powinien być lżejszy, tylko żeby to odchudzanie kija kosztem dolnika nie doprowadziło w końcu do sytuacji że do wyważenia zestawu ( np. kij 2-8g. na okonia) będzie trzeba załóżyć kręciołek wielkości 6000 :) Ja na to paskudztwo patrzeć nie mogę, dla mnie ( wędkarza z niedużym, jakimś 25 stażem) jest to profanacja spiningu.
Teoretycznie powinien być lżejszy, tylko żeby to odchudzanie kija kosztem dolnika nie doprowadziło w końcu do sytuacji że do wyważenia zestawu ( np. kij 2-8g. na okonia) będzie trzeba załóżyć kręciołek wielkości 6000 :) (...)
Nic dodać nic ująć, dążenie producentów do odchudzania dolników doprowadza do sytuacji, że wyważenie zestawu zaczyna graniczyć z cudem. Niby zmniejsza wagę wędziska, ale co mi z tego, jeśli wędzisko będzie ważyło o 50g mniej, jeśli skutkiem odchudzenia dolnika będę musiał zastosować kolowrotek cięższy o 100g. Beznadzieja.
Nic tylko zwykły chwyt,najczęściej młodzi na to sie nabierają i niby mniej materiałów się zużywa a droższy.Mam jeden kij z dzielonym dolnikiem ale na ciężki grunt bo ma dobry wyrzut i nijak nie mogę się do niego przyzwyczaić.Jedna ręka na uchwycie kołowrotka a druga gdzieś na cienkim kawałku.NIENORMALNE,i za grosz estetyki.
Czy taki dolnik wpływa na brania? Raczej nie. Czy jest to chwyt reklamowy? Też nie. Jest to po prostu jedno z rozwiązań dzięki którym wędziska są różne. Gdyby nie one towszystkie kije byłyby jednakowe. :)
Jak wedka wazy w okolicy 100-120gr to raczej nie ma problemy z wywazeniem. Chyba ze ktoś lubi kolowrotki 1000-2000 które moim zdaniem są beznadziejne do jakiego kolwiek spinningu.
Spotkałem się z opinią, że dzielony uchwyt w wędzisku lepiej przenosi drgania ze szczytówki, przez co pomaga wyczuć delikatne skubnięcia. Ile w tym prawdy? A tu niech się wypowiedzą bardziej doświadczeni koledzy.
Zacznijmy od tego, że dzielone dolniki to przejaw trendów, które dostały się do nas z rynku japońskiego. Polscy i nie tylko dystrybutorzy coraz chętniej i to nie od dziś korzystają z myśli technologicznej japońskich inżynierów i taniej siły roboczej w chinach dlatego też ten design jest tak szeroko obecny u nas.
Kij zaprojektowany w ten sposób jest lżejszy, a jeśli dodamy do tego blank o dobrych parametrach, wykonany z dobrych materiałów to otrzymujemy np. wspomnianą okoniówkę, która przy długości 2m waży mniej niż 100gram - do wyważenia takiego kija wystarczy zwykły kołowrotek wielkości 2000.
Po prostu jeśli w tanim kiju, gdzie sam blank+przelotki dużo ważą damy tego typu uchwyt to jest to tylko bajer i nic więcej, próba upodnienia się wędek z segmentu ekonomicznego do kijów ze średniej i wyższej półki, w kijach zbudowanych na dobrych blankach jest to zabieg, który ma jak najbardziej sens i w moim odczuciu podnosi wartości użytkowe wędki.
w6i6e6 dobrze prawisz ,czasami jest to stylizacja i upodobnienie do lepszych produktów, przede wszystkim producentów, a czasami ma to głębszy sens i faktycznie pozwala lepiej czuć kijek.
Nikt mu nie broni po za producentem ,de facto zamawiającym towar u chińczyka. To my sami tworzymy popyt ,jak schodzi badziewie to badziewie będzie zamawiane dalej. Są ludzie których nie stać ale są też tacy którzy uważają iż lepiej mieć trzy średnio-słabe kije niż jeden porządniejszy. Po za tym utarło sie iż do każdej przynęty potrzebne inne wędzisko a według mnie na początek lepiej jeden ale pewny, nie koniecznie za parę tysiaków, o w miarę uniwersalnym CW. Wiem ,że zaraz napiszecie iż takiego nie ma ale ja większość sezonu obskakuję jednym góra dwoma.
Wszystko zależy od ceny i jakości jako takiej, nie oczekujemy, że patyk za 100zł z modną dzieloną rękojeścią będzie dobrze wyważony. Nie będzie.
Moim zdaniem się mylisz. Patyk za 100zł też może być dobrze wyważony. Zrobią dzieloną rękojeść na koniec dadzą pierścień dociążający i wszystko pięknie wyważone.
Co do samego wyglądu kija to tylko rzecz gustu. Miałem w ręce z tematu dwa pożyczone na chwilę od kumpli nad wodą ( z pracowni ) i nie widzę żadnej różnicy co do swoich. Wyważenie kija nie ma nic wspólnego z tym z czego zrobiony jest dolnik bo korek wiele nie waży a jak wspomniał Jakub da się to zrobić w ten czy inny sposób. Inna sprawa to o czym wspomniał klega @w6i6e6 to samo wykńczenie kija i jakość blanku ma niebagatelny wpływ na komfort łowienia.
Czy taki dolnik wpływa na brania? Raczej nie. Czy jest to chwyt reklamowy? Też nie. Jest to po prostu jedno z rozwiązań dzięki którym wędziska są różne. Gdyby nie one towszystkie kije byłyby jednakowe. :)
Też myślałem, że to nie chwyt reklamowy, ale się myliłem. W tańszych wędziskach, dzielona rękojeść jest w dużej mierze zwykłym "haczykiem na klienta".. Pomyśl.. Naogląda sie taki, niezbyt zamożny, wędkarz.. napatrzy na te wszystkie wędki ręcznie zbrojone, które w większości mają dzielone rekojeści. No i co? Pragnie też sobie sprawić coś podobnego, ale nie za 1500 zł, tylko za stówkę. Stąd właśnie coraz więcej wędzisk z niższej półki, ma rekojeści dzielone. Typowo pod klienta.. niech ma, kij z dzieloną rękojeścią za 100-150 zł.
Zapewne masz racje Irek, jakoś nie myślałem tak szeroko. Faktycznie jak się słucha młodych to oni nie pytają o cechy kja czy zalety bo ważniejsze jest czy to będzie nowość. Więc nawet niewiele warta nowość z dzieloną rękojeścią musi być hitem (:)) a że przelotki tam będą kiepskie i rozłażący się dolnik to już szczegół.
Jaki klient taki i sprzęt. I nie mam tu zamiaru nikogo obrażać jednak jeśli ktoś kupuje wędki tylko po to by one wyglądały to tylko klient. Do wędkarza który kupowany sprzęt ocenia pod względem użytkowym i praktycznym jest jeszcze daleka droga.
Ale z wywazaniem to tez nie do konca, przepraszam ale moim zdaniem nie ma to w praktyce jakiegoś super pokrycia. Mając kijek książkowo idealnie wyważony, gdy założymy przynętę juz wywazony nie jest, gdy zarzucimy zestaw np. Blystka również stawia opór, takze i tak nasz nadgarstek musi działać i tak jakąś siła. Mam różne wedki wyważone i nie, zauważyłem że moja ręką meczy sie tym bardziej im używam cięższych przynęt a nie wtedy im gorzej wyważona jest wedka ,, na sucho,, Nie twierdzę ze to nie ma wpływu, bo ma ale nie największy. To moje zdanie na bazie mojego nadgarstka. Wole mieć też krótki dolniczek który mi nie przeszkadza niz długi po to zeby lepiej wywazyc.
I znając życie tym kijem za 100zł pięknie wyważonym będzie akurat Robinson :-)
Wybacz Jakub, ale polemika z Tobą przkracza moje możliwości...
To, że jeszcze wiele nauki o kijach i kołowrotkach przed Tobą to widać gołym okiem. Kij za 100zł bez względu na naklejkę można dobrze wyważyć. Jest na to wiele metod. Jeden centymetr korka to około 1g wiec nie trzeba wiele by 10-15cm przerwę czymś zastąpić. Wystarczy jakiś pierścien. Dla producenta to żaden wydatek a kij ma wyważony i wyglądający nowocześnie.
Czy taki dolnik wpływa na brania? Raczej nie. Czy jest to chwyt reklamowy? Też nie. Jest to po prostu jedno z rozwiązań dzięki którym wędziska są różne. Gdyby nie one towszystkie kije byłyby jednakowe. :)
Reykon a nie uważasz że dzięki takiej rękojeści czuć bardziej delikatne brania niż przy pełnym dolniku?
I znając życie tym kijem za 100zł pięknie wyważonym będzie akurat Robinson :-)
Wybacz Jakub, ale polemika z Tobą przkracza moje możliwości...
To, że jeszcze wiele nauki o kijach i kołowrotkach przed Tobą to widać gołym okiem. Kij za 100zł bez względu na naklejkę można dobrze wyważyć. Jest na to wiele metod. Jeden centymetr korka to około 1g wiec nie trzeba wiele by 10-15cm przerwę czymś zastąpić. Wystarczy jakiś pierścien. Dla producenta to żaden wydatek a kij ma wyważony i wyglądający nowocześnie.
Dla mnie możesz nawet owijać dolnik swego Robinsona łańcuchem :-)
Czy taki dolnik wpływa na brania? Raczej nie. Czy jest to chwyt reklamowy? Też nie. Jest to po prostu jedno z rozwiązań dzięki którym wędziska są różne. Gdyby nie one towszystkie kije byłyby jednakowe. :)
Reykon a nie uważasz że dzięki takiej rękojeści czuć bardziej delikatne brania niż przy pełnym dolniku?
Od strony technicznej samo podzielenie dolnika nic nie zmieni. Jeśli uchwyt kołowrotka jest połączony z blankiem w odpowiedni sposób i przy użyciu właściwych komponentów na sztywno to przeniesie stukniecia zadziała, wtedy jak najbardziej tak. Wędkarz będzie czuł " w dłoni" stuknięcia ryby w przynętę znacznie lepiej. Jednak czy w kijach do 100 zł jest jakaś powtarzalność? Z doświadczenia wiem że nie dziś idą do danego modelu przelotki X a jutro jak się skończą to pójdą Y byle tanio.
Pisałem tu jakiś czas temu o tanich kijach do feedera - "No name" czyli jak nie spróbujesz to się nie dowiesz - tu jest ta sama sytuacja, szczególnie w tanich kijach 100-150 zł. Dziwi mnie że młodzi wolą czasem pchać się w marnej jakości nowości gdzie ceny oczywiście odpowiednio wywindowane samym faktem nowości jak za tą kwote można często kupić na wyprzedażach kij sprzed dwóch czy trzech lat tylko o kilka klas lepszy.
I znając życie tym kijem za 100zł pięknie wyważonym będzie akurat Robinson :-)
Wybacz Jakub, ale polemika z Tobą przkracza moje możliwości...
To, że jeszcze wiele nauki o kijach i kołowrotkach przed Tobą to widać gołym okiem. Kij za 100zł bez względu na naklejkę można dobrze wyważyć. Jest na to wiele metod. Jeden centymetr korka to około 1g wiec nie trzeba wiele by 10-15cm przerwę czymś zastąpić. Wystarczy jakiś pierścien. Dla producenta to żaden wydatek a kij ma wyważony i wyglądający nowocześnie.
Dla mnie możesz nawet owijać dolnik swego Robinsona łańcuchem :-)
I Ty skomentowałes "lotność intelektualną komantarzy." @Sitha :)
Wracając do tematu koledzy:
- czy ma wpływ na brania - nie
- czy czuć lepiej brania -nie
- czy ma wpływ na pracę wędki ?
- czy pozostaje jedynie rozwiązaniem wpływającvym na wygląd wędki?
Kolego Tomku , dzielony dolnik nie ma wpływu na brania ryb.Wpływ ma odpowiednio dobrana przynęta i umiejętnośc jej prowadzenia.
Ponieważ dolna część dzielonego dolnika jest przeciwwagą do blanku każde nawet najdelikatniejsze branie jest sygnalizowane dużo lepiej niż przy pełnym dolniku.
Jest jeszcze jeden plus takiego dolnika.Znacznie łatwiej rzucać zza głowy a inaczej nie da się rzucać daleko i na dodatek celnie.Oczywiście tego trzeba się nauczyć. Od pewnego czasu używam takiej wędki więc piszę na podstawie doświadczenia.
Walory estetyczne są na samym końcu.
Wracając do tematu koledzy:
- czy ma wpływ na brania - nie
- czy czuć lepiej brania -nie
- czy ma wpływ na pracę wędki ?
- czy pozostaje jedynie rozwiązaniem wpływającvym na wygląd wędki?
Jeśli dzielony dolnik jest połączony z uchwytem rezonansowym lub uchwytem skss, co zdarza się w dobrych kijach bardzo często, to wpływ na wyczuwanie brań jest jak najbardziej, że się tak wyrażę odczuwalny.
Po prostu wszystko zależy od konkretnego kija nie da się stwierdzić autorytarnie jak zachowują się wszystkie wędki z dzielonym dolnikiem bo będziemy tu mieć lejące się kompozytowe badziewia i konkretne dopracowne patyki.
dzielony dolnik w żaden sposób nie wpłynie na czucie bran ani ich ilosc. Jedna rękę trzymam w miejscu gdzie jest stopka kolowrotka a druga na korbce. I w jaki to cudowny sposób ten dzielony dolnik ma wpływ na to co czuje w rękach skoro podczas łowienia go nie dotykam? Żaden !
Wracając do tematu koledzy:
- czy ma wpływ na brania - nie
- czy czuć lepiej brania -nie
- czy ma wpływ na pracę wędki ?
- czy pozostaje jedynie rozwiązaniem wpływającvym na wygląd wędki?
Zwykły bajer, podnoszący walory wizualne wędziska. Osobiście preferuję wędziska z dzieloną rękojeścią.. lubię takie kształty. :)
Jestem fanem dzielonych dolników z prostego powodu - wizualnie bardziej mi się podobają. Zauważalnych różnic w uzytkowaniu nie stwierdziłem. A już napewno nie będzie różnicy w braniach bo to nie zależy od wędki a już napewno nie od konstrukcji dolnika. Na brania składają się zawsze wiedza i umiejętności wędkarza, rybostan i czynniki zewnętrzne. Nie dajmy sobie wmówić że jest inaczej bo korporacje wędkarskie tylko czekają aż uwierzymy że dzięki najnowszej wędce made by NASA nagle zaczniemy wyciągać rybę za rybą choćby z wanny czy kibla ;) Dobry sprzęt pomaga i pozwala wędkarzowi wykorzystać w pełni swoje umiejętności ale w niewprawnych rękach najlepsza wędka na świecie nie będzie zauważalnie lepsza niż bazarówka od przyjaciół ze wschodu.
Nie wystarczy Kolego TheBill , łowiąc na spining trzymać kija i kręcić korbką.Ale to już inny temat.
niby co jeszcze mam robic? Fikolki? Trzymasz kij w jednej lapie przy stopce kolowrotka a drugi na korbie. Możesz przynęcie życie nadać ale ruchem nadgarstka ręki. Tak czy owak dolnika lapa nie dotykasz.
Warto by jeszcze wyjaśnić czy badziewie to Jaxon,Rumpol,DAM np robione w Europie czy Maver,Colmic czy inna "wyższa półka" robiona w Chinach.
Akurat to nie prawda, to zwykły stereotyp ze rzeczy chińskie są gorsze od EU lub japońskie. Poprostu w chiny kiedyś miały dużo zleceń na tanie liche a japonia czy też EU z racji lepszej technologii na te drogie z wyzszej półki. Obecnie technologia w chinach poszła tak do przodu ze sszczerze mówiąc wolał bym wędkę z chin niż np. z polski, ale to tylko moje zdanie, jedynie dragonowi ufam :)
Warto by jeszcze wyjaśnić czy badziewie to Jaxon,Rumpol,DAM np robione w Europie czy Maver,Colmic czy inna "wyższa półka" robiona w Chinach.
Akurat to nie prawda, to zwykły stereotyp ze rzeczy chińskie są gorsze od EU lub japońskie. Poprostu w chiny kiedyś miały dużo zleceń na tanie liche a japonia czy też EU z racji lepszej technologii na te drogie z wyzszej półki. Obecnie technologia w chinach poszła tak do przodu ze sszczerze mówiąc wolał bym wędkę z chin niż np. z polski, ale to tylko moje zdanie, jedynie dragonowi ufam :)
Ty myślisz, że skąd oni to mają? Z kosmosu? Dragon to firma, która uprawia bardzo nachalny marketing. Wędki jadą kontenerami razem z innymi. Sorry, że pospulem Ci zabawę.
Być może, w każdym bądź razie jesli zamawiają badziew to Chińczycy zrobią badziew, jesli chcieli by porządny produkt to też by go zrobili. Oni po prostu robią to na co jest popyt. Popatrzcie np na rynek telefonów komórkowych, obecnie chińskie telefony w relacji cena do jakosci wypada najkorzystniej, z tym ze jakościowo nie odstaja od reszty.
Z Chin można sprowadzić wszystko i w różnej jakości. Jednak chyba nikt się nie powinien dziwić że jak przykładowo wędzisko kosztuje u nas w sklepie 60 zł to jest kiepskie. Pokazywanie wyższości nad tamtym światem to tylko ostatnie odruchy bezsilności. Technkę u nich można oglądać na tysiące sposobów. Poniższy film polecam tym którzy mieli "okazję" oglądać budowę autostrad u nas. Odcinek u mnie już jest w naprawach i poprawkach. :)
Nie wystarczy Kolego TheBill , łowiąc na spining trzymać kija i kręcić korbką.Ale to już inny temat.
niby co jeszcze mam robic? Fikolki? Trzymasz kij w jednej lapie przy stopce kolowrotka a drugi na korbie. Możesz przynęcie życie nadać ale ruchem nadgarstka ręki. Tak czy owak dolnika lapa nie dotykasz.
Ja mam jeszcze takie skrzywienie, że palcem wskazującym ręki trzymającej kijaszek muszę dotykać blanku przed "korkiem" :)
Akurat to nie prawda, to zwykły stereotyp ze rzeczy chińskie są gorsze od EU lub japońskie. Poprostu w chiny kiedyś miały dużo zleceń na tanie liche a japonia czy też EU z racji lepszej technologii na te drogie z wyzszej półki. Obecnie technologia w chinach poszła tak do przodu ze sszczerze mówiąc wolał bym wędkę z chin niż np. z polski, ale to tylko moje zdanie, jedynie dragonowi ufam :)
Tak poszła technologia w chinach, że maty węglowe do wędek z Japoni ciągną na zlecenie producentów, a raczej koncernów. Dopóty w chinach da się relatywnie tanio produkować ze ściągniętych komponentów będą produkować tam, a jak koszty produkcji będą niższe np. w Bangladeszu albo w Zimbabwe to przeniosą produkcję gdzie indziej. Pisałem już o tym ... i raczej nikomu nie ufam ...
Nie wystarczy Kolego TheBill , łowiąc na spining trzymać kija i kręcić korbką.Ale to już inny temat.
niby co jeszcze mam robic? Fikolki? Trzymasz kij w jednej lapie przy stopce kolowrotka a drugi na korbie. Możesz przynęcie życie nadać ale ruchem nadgarstka ręki. Tak czy owak dolnika lapa nie dotykasz.
Ja mam jeszcze takie skrzywienie, że palcem wskazującym ręki trzymającej kijaszek muszę dotykać blanku przed "korkiem" :)
Ale zawsze warto spróbować łokciem (przedramieniem) dotykać dolnika, może też polepsza czucie brań ;-)
Kolego Sith,tak na marginesie powiem Ci,że zacząłem przygodę ze spiningiem w 1966 roku.Przez wiele lat spining był podstawową metodą łowienia,któremu poświęcałem najwięcej czasu.Z czasem,gdy nogi przestały byc tak sprężyste jak dawniej miejsce spiningu zajęły bardziej spokojne metody łowienia.
Romuald55 nic straconego w zeszłym roku widziałem gościa który spinningował bardziej stacjonarnie tzn. między miejscówkami przemieszczał sie samochodem a na miejscówce kożystał ze stołeczka. Także możesz wrócić do spinningu ;-)))
Kolego Tomku , dzielony dolnik nie ma wpływu na brania ryb.Wpływ ma odpowiednio dobrana przynęta i umiejętnośc jej prowadzenia.
Ponieważ dolna część dzielonego dolnika jest przeciwwagą do blanku każde nawet najdelikatniejsze branie jest sygnalizowane dużo lepiej niż przy pełnym dolniku.
Jest jeszcze jeden plus takiego dolnika.Znacznie łatwiej rzucać zza głowy a inaczej nie da się rzucać daleko i na dodatek celnie.Oczywiście tego trzeba się nauczyć. Od pewnego czasu używam takiej wędki więc piszę na podstawie doświadczenia.
Walory estetyczne są na samym końcu.
Jak dolna część może być przeciwwagą skoro ogólnie z dolnika masa została odjęta? Na odcinku gdzie wskazuje palcami ubyło gramów, kij z automatu leci na ryj. Sama dolna część waży tyle co nic. Chyba że ktoś zasugeruje że w tej dolnej części jest schowane kowadło lub mała mina przeciwczołgowa ale nic takiego tam nie ma. Fizyka z chatki Baby Jagi? :)
Nie zwruciliście uwagi że ilość pianki czy korka jest zależna od zapisanego przez producenta (carp ,feder ,cat itd.....) A jeszcze jest taka opcja że ta ilość jest zależna od zamówienia o wcześniejsze podanie rozmiaru dłoni. Jest na to specjalny algorytm.
poszukam i wkleje dla wszystkich
Witam zastanawiam się czy dzielona rekoiesc w spiningu to taki bajer , czy może na wpływ na wędkowanie np na brania. A może jakiś inny powód ?
Raz że lżejszy a dwa że wygodnijszy, moim zdaniem konieczność, odkąd pojawiły sie takie wedki tylko takie używam.
Teoretycznie powinien być lżejszy, tylko żeby to odchudzanie kija kosztem dolnika nie doprowadziło w końcu do sytuacji że do wyważenia zestawu ( np. kij 2-8g. na okonia) będzie trzeba załóżyć kręciołek wielkości 6000 :) Ja na to paskudztwo patrzeć nie mogę, dla mnie ( wędkarza z niedużym, jakimś 25 stażem) jest to profanacja spiningu.
Teoretycznie powinien być lżejszy, tylko żeby to odchudzanie kija kosztem dolnika nie doprowadziło w końcu do sytuacji że do wyważenia zestawu ( np. kij 2-8g. na okonia) będzie trzeba załóżyć kręciołek wielkości 6000 :) (...) Nic dodać nic ująć, dążenie producentów do odchudzania dolników doprowadza do sytuacji, że wyważenie zestawu zaczyna graniczyć z cudem. Niby zmniejsza wagę wędziska, ale co mi z tego, jeśli wędzisko będzie ważyło o 50g mniej, jeśli skutkiem odchudzenia dolnika będę musiał zastosować kolowrotek cięższy o 100g. Beznadzieja.
Nic tylko zwykły chwyt,najczęściej młodzi na to sie nabierają i niby mniej materiałów się zużywa a droższy.Mam jeden kij z dzielonym dolnikiem ale na ciężki grunt bo ma dobry wyrzut i nijak nie mogę się do niego przyzwyczaić.Jedna ręka na uchwycie kołowrotka a druga gdzieś na cienkim kawałku.NIENORMALNE,i za grosz estetyki.
Czy taki dolnik wpływa na brania? Raczej nie. Czy jest to chwyt reklamowy? Też nie. Jest to po prostu jedno z rozwiązań dzięki którym wędziska są różne. Gdyby nie one towszystkie kije byłyby jednakowe. :)
Jak wedka wazy w okolicy 100-120gr to raczej nie ma problemy z wywazeniem. Chyba ze ktoś lubi kolowrotki 1000-2000 które moim zdaniem są beznadziejne do jakiego kolwiek spinningu.
Spotkałem się z opinią, że dzielony uchwyt w wędzisku lepiej przenosi drgania ze szczytówki, przez co pomaga wyczuć delikatne skubnięcia. Ile w tym prawdy? A tu niech się wypowiedzą bardziej doświadczeni koledzy.
Zacznijmy od tego, że dzielone dolniki to przejaw trendów, które dostały się do nas z rynku japońskiego. Polscy i nie tylko dystrybutorzy coraz chętniej i to nie od dziś korzystają z myśli technologicznej japońskich inżynierów i taniej siły roboczej w chinach dlatego też ten design jest tak szeroko obecny u nas.
Kij zaprojektowany w ten sposób jest lżejszy, a jeśli dodamy do tego blank o dobrych parametrach, wykonany z dobrych materiałów to otrzymujemy np. wspomnianą okoniówkę, która przy długości 2m waży mniej niż 100gram - do wyważenia takiego kija wystarczy zwykły kołowrotek wielkości 2000.
Po prostu jeśli w tanim kiju, gdzie sam blank+przelotki dużo ważą damy tego typu uchwyt to jest to tylko bajer i nic więcej, próba upodnienia się wędek z segmentu ekonomicznego do kijów ze średniej i wyższej półki, w kijach zbudowanych na dobrych blankach jest to zabieg, który ma jak najbardziej sens i w moim odczuciu podnosi wartości użytkowe wędki.
DYLETANT....człowiek zabierający głos w sprawie o której nie ma pojęcia.
Palcami nie będe pokazywal.
w6i6e6 dobrze prawisz ,czasami jest to stylizacja i upodobnienie do lepszych produktów, przede wszystkim producentów, a czasami ma to głębszy sens i faktycznie pozwala lepiej czuć kijek.
Wszystko zależy od ceny i jakości jako takiej, nie oczekujemy, że patyk za 100zł z modną dzieloną rękojeścią będzie dobrze wyważony. Nie będzie.
Nikt mu nie broni po za producentem ,de facto zamawiającym towar u chińczyka. To my sami tworzymy popyt ,jak schodzi badziewie to badziewie będzie zamawiane dalej. Są ludzie których nie stać ale są też tacy którzy uważają iż lepiej mieć trzy średnio-słabe kije niż jeden porządniejszy. Po za tym utarło sie iż do każdej przynęty potrzebne inne wędzisko a według mnie na początek lepiej jeden ale pewny, nie koniecznie za parę tysiaków, o w miarę uniwersalnym CW. Wiem ,że zaraz napiszecie iż takiego nie ma ale ja większość sezonu obskakuję jednym góra dwoma.
Wszystko zależy od ceny i jakości jako takiej, nie oczekujemy, że patyk za 100zł z modną dzieloną rękojeścią będzie dobrze wyważony. Nie będzie.
Moim zdaniem się mylisz. Patyk za 100zł też może być dobrze wyważony. Zrobią dzieloną rękojeść na koniec dadzą pierścień dociążający i wszystko pięknie wyważone.
Co do samego wyglądu kija to tylko rzecz gustu. Miałem w ręce z tematu dwa pożyczone na chwilę od kumpli nad wodą ( z pracowni ) i nie widzę żadnej różnicy co do swoich. Wyważenie kija nie ma nic wspólnego z tym z czego zrobiony jest dolnik bo korek wiele nie waży a jak wspomniał Jakub da się to zrobić w ten czy inny sposób. Inna sprawa to o czym wspomniał klega @w6i6e6 to samo wykńczenie kija i jakość blanku ma niebagatelny wpływ na komfort łowienia.
Czy taki dolnik wpływa na brania? Raczej nie. Czy jest to chwyt reklamowy? Też nie. Jest to po prostu jedno z rozwiązań dzięki którym wędziska są różne. Gdyby nie one towszystkie kije byłyby jednakowe. :)
Też myślałem, że to nie chwyt reklamowy, ale się myliłem. W tańszych wędziskach, dzielona rękojeść jest w dużej mierze zwykłym "haczykiem na klienta".. Pomyśl.. Naogląda sie taki, niezbyt zamożny, wędkarz.. napatrzy na te wszystkie wędki ręcznie zbrojone, które w większości mają dzielone rekojeści. No i co? Pragnie też sobie sprawić coś podobnego, ale nie za 1500 zł, tylko za stówkę. Stąd właśnie coraz więcej wędzisk z niższej półki, ma rekojeści dzielone. Typowo pod klienta.. niech ma, kij z dzieloną rękojeścią za 100-150 zł.
Zapewne masz racje Irek, jakoś nie myślałem tak szeroko. Faktycznie jak się słucha młodych to oni nie pytają o cechy kja czy zalety bo ważniejsze jest czy to będzie nowość. Więc nawet niewiele warta nowość z dzieloną rękojeścią musi być hitem (:)) a że przelotki tam będą kiepskie i rozłażący się dolnik to już szczegół.
Jaki klient taki i sprzęt. I nie mam tu zamiaru nikogo obrażać jednak jeśli ktoś kupuje wędki tylko po to by one wyglądały to tylko klient. Do wędkarza który kupowany sprzęt ocenia pod względem użytkowym i praktycznym jest jeszcze daleka droga.
I znając życie tym kijem za 100zł pięknie wyważonym będzie akurat Robinson :-)
Wybacz Jakub, ale polemika z Tobą przkracza moje możliwości...
Ale z wywazaniem to tez nie do konca, przepraszam ale moim zdaniem nie ma to w praktyce jakiegoś super pokrycia. Mając kijek książkowo idealnie wyważony, gdy założymy przynętę juz wywazony nie jest, gdy zarzucimy zestaw np. Blystka również stawia opór, takze i tak nasz nadgarstek musi działać i tak jakąś siła. Mam różne wedki wyważone i nie, zauważyłem że moja ręką meczy sie tym bardziej im używam cięższych przynęt a nie wtedy im gorzej wyważona jest wedka ,, na sucho,, Nie twierdzę ze to nie ma wpływu, bo ma ale nie największy. To moje zdanie na bazie mojego nadgarstka. Wole mieć też krótki dolniczek który mi nie przeszkadza niz długi po to zeby lepiej wywazyc.
I znając życie tym kijem za 100zł pięknie wyważonym będzie akurat Robinson :-)
Wybacz Jakub, ale polemika z Tobą przkracza moje możliwości...
To, że jeszcze wiele nauki o kijach i kołowrotkach przed Tobą to widać gołym okiem. Kij za 100zł bez względu na naklejkę można dobrze wyważyć. Jest na to wiele metod. Jeden centymetr korka to około 1g wiec nie trzeba wiele by 10-15cm przerwę czymś zastąpić. Wystarczy jakiś pierścien. Dla producenta to żaden wydatek a kij ma wyważony i wyglądający nowocześnie.
Czy taki dolnik wpływa na brania? Raczej nie. Czy jest to chwyt reklamowy? Też nie. Jest to po prostu jedno z rozwiązań dzięki którym wędziska są różne. Gdyby nie one towszystkie kije byłyby jednakowe. :)
Reykon a nie uważasz że dzięki takiej rękojeści czuć bardziej delikatne brania niż przy pełnym dolniku?
I znając życie tym kijem za 100zł pięknie wyważonym będzie akurat Robinson :-)
Wybacz Jakub, ale polemika z Tobą przkracza moje możliwości...
To, że jeszcze wiele nauki o kijach i kołowrotkach przed Tobą to widać gołym okiem. Kij za 100zł bez względu na naklejkę można dobrze wyważyć. Jest na to wiele metod. Jeden centymetr korka to około 1g wiec nie trzeba wiele by 10-15cm przerwę czymś zastąpić. Wystarczy jakiś pierścien. Dla producenta to żaden wydatek a kij ma wyważony i wyglądający nowocześnie.
Dla mnie możesz nawet owijać dolnik swego Robinsona łańcuchem :-)
Czy taki dolnik wpływa na brania? Raczej nie. Czy jest to chwyt reklamowy? Też nie. Jest to po prostu jedno z rozwiązań dzięki którym wędziska są różne. Gdyby nie one towszystkie kije byłyby jednakowe. :)
Reykon a nie uważasz że dzięki takiej rękojeści czuć bardziej delikatne brania niż przy pełnym dolniku? Od strony technicznej samo podzielenie dolnika nic nie zmieni. Jeśli uchwyt kołowrotka jest połączony z blankiem w odpowiedni sposób i przy użyciu właściwych komponentów na sztywno to przeniesie stukniecia zadziała, wtedy jak najbardziej tak. Wędkarz będzie czuł " w dłoni" stuknięcia ryby w przynętę znacznie lepiej. Jednak czy w kijach do 100 zł jest jakaś powtarzalność? Z doświadczenia wiem że nie dziś idą do danego modelu przelotki X a jutro jak się skończą to pójdą Y byle tanio.
Pisałem tu jakiś czas temu o tanich kijach do feedera - "No name" czyli jak nie spróbujesz to się nie dowiesz - tu jest ta sama sytuacja, szczególnie w tanich kijach 100-150 zł. Dziwi mnie że młodzi wolą czasem pchać się w marnej jakości nowości gdzie ceny oczywiście odpowiednio wywindowane samym faktem nowości jak za tą kwote można często kupić na wyprzedażach kij sprzed dwóch czy trzech lat tylko o kilka klas lepszy.
I znając życie tym kijem za 100zł pięknie wyważonym będzie akurat Robinson :-)
Wybacz Jakub, ale polemika z Tobą przkracza moje możliwości...
To, że jeszcze wiele nauki o kijach i kołowrotkach przed Tobą to widać gołym okiem. Kij za 100zł bez względu na naklejkę można dobrze wyważyć. Jest na to wiele metod. Jeden centymetr korka to około 1g wiec nie trzeba wiele by 10-15cm przerwę czymś zastąpić. Wystarczy jakiś pierścien. Dla producenta to żaden wydatek a kij ma wyważony i wyglądający nowocześnie.
Dla mnie możesz nawet owijać dolnik swego Robinsona łańcuchem :-)
I Ty skomentowałes "lotność intelektualną komantarzy." @Sitha :)
Wracając do tematu koledzy:
- czy ma wpływ na brania - nie
- czy czuć lepiej brania -nie
- czy ma wpływ na pracę wędki ?
- czy pozostaje jedynie rozwiązaniem wpływającvym na wygląd wędki?
Kolego Tomku , dzielony dolnik nie ma wpływu na brania ryb.Wpływ ma odpowiednio dobrana przynęta i umiejętnośc jej prowadzenia.
Ponieważ dolna część dzielonego dolnika jest przeciwwagą do blanku każde nawet najdelikatniejsze branie jest sygnalizowane dużo lepiej niż przy pełnym dolniku.
Jest jeszcze jeden plus takiego dolnika.Znacznie łatwiej rzucać zza głowy a inaczej nie da się rzucać daleko i na dodatek celnie.Oczywiście tego trzeba się nauczyć. Od pewnego czasu używam takiej wędki więc piszę na podstawie doświadczenia.
Walory estetyczne są na samym końcu.
Wracając do tematu koledzy:
- czy ma wpływ na brania - nie
- czy czuć lepiej brania -nie
- czy ma wpływ na pracę wędki ?
- czy pozostaje jedynie rozwiązaniem wpływającvym na wygląd wędki?
Jeśli dzielony dolnik jest połączony z uchwytem rezonansowym lub uchwytem skss, co zdarza się w dobrych kijach bardzo często, to wpływ na wyczuwanie brań jest jak najbardziej, że się tak wyrażę odczuwalny.
Po prostu wszystko zależy od konkretnego kija nie da się stwierdzić autorytarnie jak zachowują się wszystkie wędki z dzielonym dolnikiem bo będziemy tu mieć lejące się kompozytowe badziewia i konkretne dopracowne patyki.
Warto by jeszcze wyjaśnić czy badziewie to Jaxon,Rumpol,DAM np robione w Europie czy Maver,Colmic czy inna "wyższa półka" robiona w Chinach.
dzielony dolnik w żaden sposób nie wpłynie na czucie bran ani ich ilosc. Jedna rękę trzymam w miejscu gdzie jest stopka kolowrotka a druga na korbce. I w jaki to cudowny sposób ten dzielony dolnik ma wpływ na to co czuje w rękach skoro podczas łowienia go nie dotykam? Żaden !
Wracając do tematu koledzy:
- czy ma wpływ na brania - nie
- czy czuć lepiej brania -nie
- czy ma wpływ na pracę wędki ?
- czy pozostaje jedynie rozwiązaniem wpływającvym na wygląd wędki?
Zwykły bajer, podnoszący walory wizualne wędziska. Osobiście preferuję wędziska z dzieloną rękojeścią.. lubię takie kształty. :)
W większości to marketingowe pieprzenie- to samo dotyczy tytanowych przekładni, którymi się chwalą nasi dystrybutorzy. Najzwyklejsza bujda.
Jestem fanem dzielonych dolników z prostego powodu - wizualnie bardziej mi się podobają. Zauważalnych różnic w uzytkowaniu nie stwierdziłem. A już napewno nie będzie różnicy w braniach bo to nie zależy od wędki a już napewno nie od konstrukcji dolnika. Na brania składają się zawsze wiedza i umiejętności wędkarza, rybostan i czynniki zewnętrzne. Nie dajmy sobie wmówić że jest inaczej bo korporacje wędkarskie tylko czekają aż uwierzymy że dzięki najnowszej wędce made by NASA nagle zaczniemy wyciągać rybę za rybą choćby z wanny czy kibla ;) Dobry sprzęt pomaga i pozwala wędkarzowi wykorzystać w pełni swoje umiejętności ale w niewprawnych rękach najlepsza wędka na świecie nie będzie zauważalnie lepsza niż bazarówka od przyjaciół ze wschodu.
Nie wystarczy Kolego TheBill , łowiąc na spining trzymać kija i kręcić korbką.Ale to już inny temat.
:)
Nie wystarczy Kolego TheBill , łowiąc na spining trzymać kija i kręcić korbką.Ale to już inny temat.
niby co jeszcze mam robic? Fikolki? Trzymasz kij w jednej lapie przy stopce kolowrotka a drugi na korbie. Możesz przynęcie życie nadać ale ruchem nadgarstka ręki. Tak czy owak dolnika lapa nie dotykasz.
Warto by jeszcze wyjaśnić czy badziewie to Jaxon,Rumpol,DAM np robione w Europie czy Maver,Colmic czy inna "wyższa półka" robiona w Chinach.
Akurat to nie prawda, to zwykły stereotyp ze rzeczy chińskie są gorsze od EU lub japońskie. Poprostu w chiny kiedyś miały dużo zleceń na tanie liche a japonia czy też EU z racji lepszej technologii na te drogie z wyzszej półki. Obecnie technologia w chinach poszła tak do przodu ze sszczerze mówiąc wolał bym wędkę z chin niż np. z polski, ale to tylko moje zdanie, jedynie dragonowi ufam :)
Warto by jeszcze wyjaśnić czy badziewie to Jaxon,Rumpol,DAM np robione w Europie czy Maver,Colmic czy inna "wyższa półka" robiona w Chinach.
Akurat to nie prawda, to zwykły stereotyp ze rzeczy chińskie są gorsze od EU lub japońskie. Poprostu w chiny kiedyś miały dużo zleceń na tanie liche a japonia czy też EU z racji lepszej technologii na te drogie z wyzszej półki. Obecnie technologia w chinach poszła tak do przodu ze sszczerze mówiąc wolał bym wędkę z chin niż np. z polski, ale to tylko moje zdanie, jedynie dragonowi ufam :)
Ty myślisz, że skąd oni to mają? Z kosmosu? Dragon to firma, która uprawia bardzo nachalny marketing. Wędki jadą kontenerami razem z innymi. Sorry, że pospulem Ci zabawę.
Być może, w każdym bądź razie jesli zamawiają badziew to Chińczycy zrobią badziew, jesli chcieli by porządny produkt to też by go zrobili. Oni po prostu robią to na co jest popyt. Popatrzcie np na rynek telefonów komórkowych, obecnie chińskie telefony w relacji cena do jakosci wypada najkorzystniej, z tym ze jakościowo nie odstaja od reszty.
Z Chin można sprowadzić wszystko i w różnej jakości. Jednak chyba nikt się nie powinien dziwić że jak przykładowo wędzisko kosztuje u nas w sklepie 60 zł to jest kiepskie. Pokazywanie wyższości nad tamtym światem to tylko ostatnie odruchy bezsilności. Technkę u nich można oglądać na tysiące sposobów. Poniższy film polecam tym którzy mieli "okazję" oglądać budowę autostrad u nas. Odcinek u mnie już jest w naprawach i poprawkach. :)
Nie wystarczy Kolego TheBill , łowiąc na spining trzymać kija i kręcić korbką.Ale to już inny temat.
niby co jeszcze mam robic? Fikolki? Trzymasz kij w jednej lapie przy stopce kolowrotka a drugi na korbie. Możesz przynęcie życie nadać ale ruchem nadgarstka ręki. Tak czy owak dolnika lapa nie dotykasz.
Ja mam jeszcze takie skrzywienie, że palcem wskazującym ręki trzymającej kijaszek muszę dotykać blanku przed "korkiem" :)
Ale dolnika nim nie siegasz
Tylko po co ?
Akurat to nie prawda, to zwykły stereotyp ze rzeczy chińskie są gorsze od EU lub japońskie. Poprostu w chiny kiedyś miały dużo zleceń na tanie liche a japonia czy też EU z racji lepszej technologii na te drogie z wyzszej półki. Obecnie technologia w chinach poszła tak do przodu ze sszczerze mówiąc wolał bym wędkę z chin niż np. z polski, ale to tylko moje zdanie, jedynie dragonowi ufam :) Tak poszła technologia w chinach, że maty węglowe do wędek z Japoni ciągną na zlecenie producentów, a raczej koncernów. Dopóty w chinach da się relatywnie tanio produkować ze ściągniętych komponentów będą produkować tam, a jak koszty produkcji będą niższe np. w Bangladeszu albo w Zimbabwe to przeniosą produkcję gdzie indziej. Pisałem już o tym ... i raczej nikomu nie ufam ...
Nie wystarczy Kolego TheBill , łowiąc na spining trzymać kija i kręcić korbką.Ale to już inny temat.
niby co jeszcze mam robic? Fikolki? Trzymasz kij w jednej lapie przy stopce kolowrotka a drugi na korbie. Możesz przynęcie życie nadać ale ruchem nadgarstka ręki. Tak czy owak dolnika lapa nie dotykasz.
Ja mam jeszcze takie skrzywienie, że palcem wskazującym ręki trzymającej kijaszek muszę dotykać blanku przed "korkiem" :)
Ale zawsze warto spróbować łokciem (przedramieniem) dotykać dolnika, może też polepsza czucie brań ;-)
"Romuald55
(2017/01/04 14:57) 0
Nie wystarczy Kolego TheBill , łowiąc na spining trzymać kija i kręcić korbką.Ale to już inny temat."
Specjalista spławika i tyczki, mistrz w tych metodach, ma najwięcej do powiedzenia na temat metody spinningowej - brawo Ty!!!
Kolego Sith,tak na marginesie powiem Ci,że zacząłem przygodę ze spiningiem w 1966 roku.Przez wiele lat spining był podstawową metodą łowienia,któremu poświęcałem najwięcej czasu.Z czasem,gdy nogi przestały byc tak sprężyste jak dawniej miejsce spiningu zajęły bardziej spokojne metody łowienia.
Romuald55 nic straconego w zeszłym roku widziałem gościa który spinningował bardziej stacjonarnie tzn. między miejscówkami przemieszczał sie samochodem a na miejscówce kożystał ze stołeczka. Także możesz wrócić do spinningu ;-)))
Kolego Tomku , dzielony dolnik nie ma wpływu na brania ryb.Wpływ ma odpowiednio dobrana przynęta i umiejętnośc jej prowadzenia.
Ponieważ dolna część dzielonego dolnika jest przeciwwagą do blanku każde nawet najdelikatniejsze branie jest sygnalizowane dużo lepiej niż przy pełnym dolniku.
Jest jeszcze jeden plus takiego dolnika.Znacznie łatwiej rzucać zza głowy a inaczej nie da się rzucać daleko i na dodatek celnie.Oczywiście tego trzeba się nauczyć. Od pewnego czasu używam takiej wędki więc piszę na podstawie doświadczenia.
Walory estetyczne są na samym końcu. Jak dolna część może być przeciwwagą skoro ogólnie z dolnika masa została odjęta? Na odcinku gdzie wskazuje palcami ubyło gramów, kij z automatu leci na ryj. Sama dolna część waży tyle co nic. Chyba że ktoś zasugeruje że w tej dolnej części jest schowane kowadło lub mała mina przeciwczołgowa ale nic takiego tam nie ma. Fizyka z chatki Baby Jagi? :)
Nie zwruciliście uwagi że ilość pianki czy korka jest zależna od zapisanego przez producenta (carp ,feder ,cat itd.....) A jeszcze jest taka opcja że ta ilość jest zależna od zamówienia o wcześniejsze podanie rozmiaru dłoni. Jest na to specjalny algorytm.
poszukam i wkleje dla wszystkich
Tylko że to nie ma nic wspólnego z dzielonym dolnikiem o którym jest temat.