Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe? Czy możliwy jest dzień spędzony wędkarsko a nie internetowo? Odłóżmy kiedyś laptopy, porzućmy choć na chwilę stare, opasłe Pecety i starajmy się zespolić z przyrodą - ruszając przy tym wprost nad wodę , naturalnie z nieodzowną wędką w ręku. Chcę poczuć w sobie tego naprawdę młodego chłopca( notabene:sprzed 20 lat) i mieć świadomość, że ten rozdygotany każdym byle braniem szczeniak - to wciąż ja i w dodatku,że nie zmieniłem się . Miejmy w sobie coś z dziecka i działajmy pod wpływem impulsu - Internet przecież to wszystko zabija i sprawia, że niepostrzeżenie:jakby gnuśniejemy, jajogłowiejemy po prostu... Gdzie się w nas podział ten jakże cenny pierwiastek kontestacji i piewstwo swobody? Gdzie? Dlaczego więcej w nas Internetu niż chęci pobytu nad wodą? Wypalamy się ( Zespół Zmęczenia Wędkarskiego w skrócie ZWW), nad wodą czujemy się coraz bardziej obco... Życzę każdemu - tak wielkiej chęci wędkowania i radości płynącej z wędkowania, jaką odczuwam pisząc te słowa.Napawam się każdą chwilą spędzoną z wędką w ręku - od dzisiaj , od jutra, od wczoraj. Z czasem odkurzone wędkarskie priorytety i prawidła - znów wejdą nam w krew i będziemy już tylko wędkarzami nad wodą.A marazm i brodzenie we mgle i niebycie? Odejdą jak senne wspomnienie - nigdy w zasadzie ich nie było - można by rzec, jeśli tylko człowiek znów poważnie potraktuje swe hobby.
Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe? Czy możliwy jest dzień spędzony wędkarsko a nie internetowo? Odłóżmy kiedyś laptopy, porzućmy choć na chwilę stare, opasłe Pecety i starajmy się zespolić z przyrodą - ruszając przy tym wprost nad wodę , naturalnie z nieodzowną wędką w ręku. Chcę poczuć w sobie tego naprawdę młodego chłopca( notabene:sprzed 20 lat) i mieć świadomość, że ten rozdygotany każdym byle braniem szczeniak - to wciąż ja i w dodatku,że nie zmieniłem się . Miejmy w sobie coś z dziecka i działajmy pod wpływem impulsu - Internet przecież to wszystko zabija i sprawia, że niepostrzeżenie:jakby gnuśniejemy, jajogłowiejemy po prostu... Gdzie się w nas podział ten jakże cenny pierwiastek kontestacji i piewstwo swobody? Gdzie? Dlaczego więcej w nas Internetu niż chęci pobytu nad wodą? Wypalamy się ( Zespół Zmęczenia Wędkarskiego w skrócie ZWW), nad wodą czujemy się coraz bardziej obco... Życzę każdemu - tak wielkiej chęci wędkowania i radości płynącej z wędkowania, jaką odczuwam pisząc te słowa.Napawam się każdą chwilą spędzoną z wędką w ręku - od dzisiaj , od jutra, od wczoraj. Z czasem odkurzone wędkarskie priorytety i prawidła - znów wejdą nam w krew i będziemy już tylko wędkarzami nad wodą.A marazm i brodzenie we mgle i niebycie? Odejdą jak senne wspomnienie - nigdy w zasadzie ich nie było - można by rzec, jeśli tylko człowiek znów poważnie potraktuje swe hobby.
To po co Kolega to pisał? Nie lepiej było siedzieć nad wodą? Ja niestety dziś nie mogłem się wyrwać:(
Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe? Czy możliwy jest dzień spędzony wędkarsko a nie internetowo? Odłóżmy kiedyś laptopy, porzućmy choć na chwilę stare, opasłe Pecety i starajmy się zespolić z przyrodą - ruszając przy tym wprost nad wodę , naturalnie z nieodzowną wędką w ręku. Chcę poczuć w sobie tego naprawdę młodego chłopca( notabene:sprzed 20 lat) i mieć świadomość, że ten rozdygotany każdym byle braniem szczeniak - to wciąż ja i w dodatku,że nie zmieniłem się . Miejmy w sobie coś z dziecka i działajmy pod wpływem impulsu - Internet przecież to wszystko zabija i sprawia, że niepostrzeżenie:jakby gnuśniejemy, jajogłowiejemy po prostu... Gdzie się w nas podział ten jakże cenny pierwiastek kontestacji i piewstwo swobody? Gdzie? Dlaczego więcej w nas Internetu niż chęci pobytu nad wodą? Wypalamy się ( Zespół Zmęczenia Wędkarskiego w skrócie ZWW), nad wodą czujemy się coraz bardziej obco... Życzę każdemu - tak wielkiej chęci wędkowania i radości płynącej z wędkowania, jaką odczuwam pisząc te słowa.Napawam się każdą chwilą spędzoną z wędką w ręku - od dzisiaj , od jutra, od wczoraj. Z czasem odkurzone wędkarskie priorytety i prawidła - znów wejdą nam w krew i będziemy już tylko wędkarzami nad wodą.A marazm i brodzenie we mgle i niebycie? Odejdą jak senne wspomnienie - nigdy w zasadzie ich nie było - można by rzec, jeśli tylko człowiek znów poważnie potraktuje swe hobby.
To po co Kolega to pisał? Nie lepiej było siedzieć nad wodą? Ja niestety dziś nie mogłem się wyrwać:(
Kolega fajnie to napisał , tylko jak jechać , iść na ryby, kiedy się pracuje Od poniedziałku do piątku . Można się wybrać w sobotę , niedzielę i kiedy się wcześnie skończy prace ale jak skoczyć na rybki kiedy np.; tak jak dzisiaj mam nocke w pracy ? rano nie ! bo jak ? zmęczony , niewyspany. W południe ? ,przy takim skwarze ? nie bardzo. Jednak każdą chwile kiedy mogę skoczyć powędkować , traktuję jak dar z niebios i cieszę się jak szczeniak:-):)
Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe? Czy możliwy jest dzień spędzony wędkarsko a nie internetowo? Odłóżmy kiedyś laptopy, porzućmy choć na chwilę stare, opasłe Pecety i starajmy się zespolić z przyrodą - ruszając przy tym wprost nad wodę , naturalnie z nieodzowną wędką w ręku. Chcę poczuć w sobie tego naprawdę młodego chłopca( notabene:sprzed 20 lat) i mieć świadomość, że ten rozdygotany każdym byle braniem szczeniak - to wciąż ja i w dodatku,że nie zmieniłem się . Miejmy w sobie coś z dziecka i działajmy pod wpływem impulsu - Internet przecież to wszystko zabija i sprawia, że niepostrzeżenie:jakby gnuśniejemy, jajogłowiejemy po prostu...
Gdzie się w nas podział ten jakże cenny pierwiastek kontestacji i piewstwo swobody? Gdzie?
Dlaczego więcej w nas Internetu niż chęci pobytu nad wodą?
Wypalamy się ( Zespół Zmęczenia Wędkarskiego w skrócie ZWW), nad wodą czujemy się coraz bardziej obco...
Życzę każdemu - tak wielkiej chęci wędkowania i radości płynącej z wędkowania, jaką odczuwam pisząc te słowa.Napawam się każdą chwilą spędzoną z wędką w ręku - od dzisiaj , od jutra, od wczoraj. Z czasem odkurzone wędkarskie priorytety i prawidła - znów wejdą nam w krew i będziemy już tylko wędkarzami nad wodą.A marazm i brodzenie we mgle i niebycie? Odejdą jak senne wspomnienie - nigdy w zasadzie ich nie było - można by rzec, jeśli tylko człowiek znów poważnie potraktuje swe hobby.
Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe? Czy możliwy jest dzień spędzony wędkarsko a nie internetowo? Odłóżmy kiedyś laptopy, porzućmy choć na chwilę stare, opasłe Pecety i starajmy się zespolić z przyrodą - ruszając przy tym wprost nad wodę , naturalnie z nieodzowną wędką w ręku. Chcę poczuć w sobie tego naprawdę młodego chłopca( notabene:sprzed 20 lat) i mieć świadomość, że ten rozdygotany każdym byle braniem szczeniak - to wciąż ja i w dodatku,że nie zmieniłem się . Miejmy w sobie coś z dziecka i działajmy pod wpływem impulsu - Internet przecież to wszystko zabija i sprawia, że niepostrzeżenie:jakby gnuśniejemy, jajogłowiejemy po prostu...
Gdzie się w nas podział ten jakże cenny pierwiastek kontestacji i piewstwo swobody? Gdzie?
Dlaczego więcej w nas Internetu niż chęci pobytu nad wodą?
Wypalamy się ( Zespół Zmęczenia Wędkarskiego w skrócie ZWW), nad wodą czujemy się coraz bardziej obco...
Życzę każdemu - tak wielkiej chęci wędkowania i radości płynącej z wędkowania, jaką odczuwam pisząc te słowa.Napawam się każdą chwilą spędzoną z wędką w ręku - od dzisiaj , od jutra, od wczoraj. Z czasem odkurzone wędkarskie priorytety i prawidła - znów wejdą nam w krew i będziemy już tylko wędkarzami nad wodą.A marazm i brodzenie we mgle i niebycie? Odejdą jak senne wspomnienie - nigdy w zasadzie ich nie było - można by rzec, jeśli tylko człowiek znów poważnie potraktuje swe hobby.
To po co Kolega to pisał? Nie lepiej było siedzieć nad wodą? Ja niestety dziś nie mogłem się wyrwać:(
Zastanawiam się czy to w ogóle możliwe? Czy możliwy jest dzień spędzony wędkarsko a nie internetowo? Odłóżmy kiedyś laptopy, porzućmy choć na chwilę stare, opasłe Pecety i starajmy się zespolić z przyrodą - ruszając przy tym wprost nad wodę , naturalnie z nieodzowną wędką w ręku. Chcę poczuć w sobie tego naprawdę młodego chłopca( notabene:sprzed 20 lat) i mieć świadomość, że ten rozdygotany każdym byle braniem szczeniak - to wciąż ja i w dodatku,że nie zmieniłem się . Miejmy w sobie coś z dziecka i działajmy pod wpływem impulsu - Internet przecież to wszystko zabija i sprawia, że niepostrzeżenie:jakby gnuśniejemy, jajogłowiejemy po prostu...
Gdzie się w nas podział ten jakże cenny pierwiastek kontestacji i piewstwo swobody? Gdzie?
Dlaczego więcej w nas Internetu niż chęci pobytu nad wodą?
Wypalamy się ( Zespół Zmęczenia Wędkarskiego w skrócie ZWW), nad wodą czujemy się coraz bardziej obco...
Życzę każdemu - tak wielkiej chęci wędkowania i radości płynącej z wędkowania, jaką odczuwam pisząc te słowa.Napawam się każdą chwilą spędzoną z wędką w ręku - od dzisiaj , od jutra, od wczoraj. Z czasem odkurzone wędkarskie priorytety i prawidła - znów wejdą nam w krew i będziemy już tylko wędkarzami nad wodą.A marazm i brodzenie we mgle i niebycie? Odejdą jak senne wspomnienie - nigdy w zasadzie ich nie było - można by rzec, jeśli tylko człowiek znów poważnie potraktuje swe hobby.
To po co Kolega to pisał? Nie lepiej było siedzieć nad wodą? Ja niestety dziś nie mogłem się wyrwać:(
Kolega fajnie to napisał , tylko jak jechać , iść na ryby, kiedy się pracuje Od poniedziałku do piątku . Można się wybrać w sobotę , niedzielę i kiedy się wcześnie skończy prace ale jak skoczyć na rybki kiedy np.; tak jak dzisiaj mam nocke w pracy ? rano nie ! bo jak ? zmęczony , niewyspany. W południe ? ,przy takim skwarze ? nie bardzo. Jednak każdą chwile kiedy mogę skoczyć powędkować , traktuję jak dar z niebios i cieszę się jak szczeniak:-):)