Witam. Dzisiaj opowiem wam bardzo ciekawą jak i pouczającą historię. Wybrałem się rano na ryby około godziny 8:00, wiem że trochę późno niestety kac morderca nie pozwolił mi na szybsze wstanie z łóżka, ale do rzeczy, sprzęt był gotowy, stanowisko czyste i przygotowane. Rozłożyłem sprzęt nad wodą zanęciłem i czekam. Minęły dwie godziny i nic myślę sobie już za późno na łowienie ryb ale siedzę dalej. Po chwili przychodzi młody sąsiad (14 letni), jego sprzęt warty tyle co moja szczytówka od gruntówki no i grzecznie spytał czy może usiąść koło mnie. Pomogłem mu zrobić zestaw, pokazałem jaką ilość wody wlać do zanęty, no i zarzucił. Jego wskaźnikiem brań na gruncie był pierwszy lepszy złamany patyk na żyłce. Jego zanęta to najtańsza zanęta u nas w wędkarskim nic nie dodał po prostu zalał wodą i zakładał. Nie minęło 5 minut od jego zarzucenia, i branie na początku delikatnie a później tak waliło aż patyk spadł, szarpnął i jest krzyczy, ciągnie na chama, więc podpowiedziałem mu, że ma być spokojny i dać jej powalczyć bo to najfajniejsze co może być w rybach. Ogólnie na moim łowisku łowi się leszcze, gdy zobaczyłem jaką patelnie ciągnie od razu skoczyłem po podbierak i mu pomogłem. Wyciągnął popatrzał cieszył się skakał prawie z radości, wypuścił rybę i zarzucił z powrotem, było tak chyba ze 4 razy mówię kurde co jest, spytałem się czy mogę założyć sobie kulkę jego zanęty na mój koszyczek, chłopak od razu odpowiedział śmiało bierz ile chcesz, a więc ja kulkę i zarzucam, minęła niespełna chwila i branie, ciągnę a tam leszcz 2.8 KG. Skończyło się na 9 leszczach, największy 2,8 K, najmniejszy 0,7 KG.Napisałem wam to po to żebyście zobaczyli, że wasze drogie zestawy, sprzęt i wszystko nie jest do końca ważne, doświadczenie, szczęście nam pomoże w 95%. Pozdrawiam.
Zgadza się kolego ! Najważniejsze na rybach jest szczęście a dopiero pużniej umiejętności i sprzęt . Wiele razy zdarzało się że siedząc na rybach nic nie można było złowić a przyszedł gostek zanęcił byle czym , założył byle co na haczyk i popierdzielał rybki jak szalony . Innym razem gość siedzący dosłownie metr ode mnie kur...ił że nie ma ryb , nic nie bierze a mi co rzut spław się topił i wyciągałem rybki. Właśnie za to rybki kochamy , za ich nieprzewidzianą i intrygującą naturę .Powiem szczerze że nie umiał bym bez tego żyć, bez mgły nad wodą , bez wschodzącego słońca i wykładających się na wodzie ryb . Nasze hobby lub jak kto woli pasja jest najpiękniejszym zajęciem na świecie ..
Na moim jeziorze gdzie dzierżawcą jest pewna złodziejska spółka, od kilku sezonów prawie nikt nie łowi tutaj nic poza drobiazgiem . Wolno tylko z brzegu . Spółka ta wytrzepała co się dało najlepszego . Jezioro jest dobrze dostępne z brzegu , wielkość jeziora RYNNA dł ok 3 km szer od 50-300 m głębokość średnia 2-4 m największa głebokość do 6-7 m maks . w ubiegłym roku postawiłem MARKER mniej więcej 50-60 m od brzegu zanęta kukurydza kulki trochę pellet , metoda włosowa połowu , kukurydza na włos pływająca + gotowana, kulki małe POP-UP wyniki : od maja - lipca ok 200 leszczy w tym wiekszość ponad 1,2 kg największy ok 2,7. Przy nęceniu blisko pomostu zero brań leszcza, obok wedkarze przecierali oczy ze zdumienia , tubylcy to samo , ryba nie podchodziła nawet w nocy . większość wróciła do wody . Uwędzone były mmmm w tym roku tylko wędzenie takich ponad 2 kg Ryba dzisiaj jest po prostu mądrzejsza i nie daje się łowić jak kiedyś , fakt że jest jej mniej ...
co do zanęt : najlepszą przynętą i zanętą po latach uważam zwykłą kukurydzę zarówno gotowaną jak i w puszce , natomiast zanęty po 10-20 zł za kg to podobnie jak z kulkami proteinowymi wyciąganie kasy z kieszeni naiwnych wędkarzy nic poza tym . Nigdy na te zanęty czy ot sensas czy EYDEN nie miałem lepszych wyników kiedy nęciłem kukurydzą a kg kukurydzy kosztuje 1,2 zł/kg puszka ok 2 zł warto się zastanowić co kupujemy i na co ida nasze pieniądze ..
Witam.
Dzisiaj opowiem wam bardzo ciekawą jak i pouczającą historię. Wybrałem się rano na ryby około godziny 8:00, wiem że trochę późno niestety kac morderca nie pozwolił mi na szybsze wstanie z łóżka, ale do rzeczy, sprzęt był gotowy, stanowisko czyste i przygotowane. Rozłożyłem sprzęt nad wodą zanęciłem i czekam. Minęły dwie godziny i nic myślę sobie już za późno na łowienie ryb ale siedzę dalej. Po chwili przychodzi młody sąsiad (14 letni), jego sprzęt warty tyle co moja szczytówka od gruntówki no i grzecznie spytał czy może usiąść koło mnie. Pomogłem mu zrobić zestaw, pokazałem jaką ilość wody wlać do zanęty, no i zarzucił. Jego wskaźnikiem brań na gruncie był pierwszy lepszy złamany patyk na żyłce. Jego zanęta to najtańsza zanęta u nas w wędkarskim nic nie dodał po prostu zalał wodą i zakładał. Nie minęło 5 minut od jego zarzucenia, i branie na początku delikatnie a później tak waliło aż patyk spadł, szarpnął i jest krzyczy, ciągnie na chama, więc podpowiedziałem mu, że ma być spokojny i dać jej powalczyć bo to najfajniejsze co może być w rybach. Ogólnie na moim łowisku łowi się leszcze, gdy zobaczyłem jaką patelnie ciągnie od razu skoczyłem po podbierak i mu pomogłem. Wyciągnął popatrzał cieszył się skakał prawie z radości, wypuścił rybę i zarzucił z powrotem, było tak chyba ze 4 razy mówię kurde co jest, spytałem się czy mogę założyć sobie kulkę jego zanęty na mój koszyczek, chłopak od razu odpowiedział śmiało bierz ile chcesz, a więc ja kulkę i zarzucam, minęła niespełna chwila i branie, ciągnę a tam leszcz 2.8 KG. Skończyło się na 9 leszczach, największy 2,8 K, najmniejszy 0,7 KG.Napisałem wam to po to żebyście zobaczyli, że wasze drogie zestawy, sprzęt i wszystko nie jest do końca ważne, doświadczenie, szczęście nam pomoże w 95%.
Pozdrawiam.
Zgadza się kolego ! Najważniejsze na rybach jest szczęście a dopiero pużniej umiejętności i sprzęt . Wiele razy zdarzało się że siedząc na rybach nic nie można było złowić a przyszedł gostek zanęcił byle czym , założył byle co na haczyk i popierdzielał rybki jak szalony . Innym razem gość siedzący dosłownie metr ode mnie kur...ił że nie ma ryb , nic nie bierze a mi co rzut spław się topił i wyciągałem rybki. Właśnie za to rybki kochamy , za ich nieprzewidzianą i intrygującą naturę .Powiem szczerze że nie umiał bym bez tego żyć, bez mgły nad wodą , bez wschodzącego słońca i wykładających się na wodzie ryb . Nasze hobby lub jak kto woli pasja jest najpiękniejszym zajęciem na świecie ..
Na moim jeziorze gdzie dzierżawcą jest pewna złodziejska spółka, od kilku sezonów prawie nikt nie łowi tutaj nic poza drobiazgiem . Wolno tylko z brzegu . Spółka ta wytrzepała co się dało najlepszego . Jezioro jest dobrze dostępne z brzegu , wielkość jeziora RYNNA dł ok 3 km szer od 50-300 m głębokość średnia 2-4 m największa głebokość do 6-7 m maks .
w ubiegłym roku postawiłem MARKER mniej więcej 50-60 m od brzegu zanęta kukurydza kulki trochę pellet , metoda włosowa połowu , kukurydza na włos pływająca + gotowana, kulki małe POP-UP
wyniki : od maja - lipca ok 200 leszczy w tym wiekszość ponad 1,2 kg największy ok 2,7. Przy nęceniu blisko pomostu zero brań leszcza, obok wedkarze przecierali oczy ze zdumienia , tubylcy to samo , ryba nie podchodziła nawet w nocy . większość wróciła do wody .
Uwędzone były mmmm w tym roku tylko wędzenie takich ponad 2 kg
Ryba dzisiaj jest po prostu mądrzejsza i nie daje się łowić jak kiedyś , fakt że jest jej mniej ...
co do zanęt : najlepszą przynętą i zanętą po latach uważam zwykłą kukurydzę zarówno gotowaną jak i w puszce , natomiast zanęty po 10-20 zł za kg to podobnie jak z kulkami proteinowymi wyciąganie kasy z kieszeni naiwnych wędkarzy nic poza tym . Nigdy na te zanęty czy ot sensas czy EYDEN nie miałem lepszych wyników kiedy nęciłem kukurydzą a kg kukurydzy kosztuje 1,2 zł/kg puszka ok 2 zł warto się zastanowić co kupujemy i na co ida nasze pieniądze ..
A właśnie macie rację to jest zdzierstwo.